Gość: guest IP: *.* 13.09.01, 22:37 chciałabym wysłać męża na kurs prawa jazdy . może coś wiecie jak to teraz jest z egzaminami . ja zdawałam 10 lat temu . jest szansa na zdanie bez łapówek ?ewa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 07:05 Ewo, ja własnie kończę kurs. Egzamin zdaję 24 września . Łapówki nie zamierzam płacić. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła Cię poinformować, że można w ten sposób zdać egazamin . Chociaż, szczerze mówiąc, wymagania są dość wyśrubowane.Pozdrawiam Anula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 07:29 Zdasz, zdasz.Jesteś dobrze przygotowana - tak mówi Stefan-instruktor.Grunt to spokój.Na zawsze twójSkwarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 07:16 ja zdawalam narazie 4 razy i ... odpuscilam sobie nie mam juz pieniedzy ani checi na jazdy i kolejne egzaminyale wiekszosc ludzi za ktoryms razem zdaje bez placenia tylko trzeba kilka razy zdawac heh a znam rekordziste ktory zdawal ...17 razy - kupil by za to kilka razy toprawko ale sie zawzial powodzenia dla mezaWika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 07:42 Ja zdawalam raz. Wczesniej nawet nie siedzialam w samochodzie, wiec moj maz przyjmowal zaklady ile razy zonka bedzie zdawac Wzielam oczywiscie jazdy dodatkowe, bo z kompletnego ignoranta trudno sie przemienic w asa szos, ale zdalam egzaminator byl bardzo mily, wytlumaczyl moje bledy (mozna zrobic pojedym z kazdej kategorii czyli raz przegapic znak, raz wymusic pierwszenstwo itd) pochwalil za odwazne wlaczanie sie do ruchu i koniec. Jeden taki jest w warszawie na pewno. Zreszta u nas z tych, ktorzy przezyli plac manewrowy zdala wiekszosc. A teraz manewrowka jest zlagodzona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 08:19 tego bym nie powiedziala - teraz wiedza ze przepisy co do egzaminow sa lagodniejsze wiec sie bardziej wyzywaja na placu przy prawie kazdym egzaminie na 14 osob zdajacych jakies 5-6 zdawalo plac a reszte w wiekszosci ulewali na miescie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 12:35 Ja zdawałam 5 razy i za tym 5 udało się ( 2 lata temu ). O dziwo za każdym razem oblewałam na placu, bo to nie ta odległość, bo to nie równo itp. Przez plac z 20 zdających przechodziło 8 -9. Z czego 3 zdawało miasto ! Mój mąż zdawał w zeszłym roku na nowych przepisach. Zdał jako jedyny plac i miasto. Po prostu loteria.Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 14.09.01, 21:08 Ja zdałam za 10 razem – nie dałam łapówki, zdawałam w Waszawie (w Warszawie podobno najgorzej). Zajęło mi to około 4 lat (mój mąż od drugiego razu uważał, ze to jakaś pomyłka, bo ja przecież jeżdżę i manewruje lepiej od niego). Zdawałam po dwa razy - nie zdałam i odpuscialam, potem za rok to samo – dzięki tamu również teorie zdawałam 4 razy. Znowu zmobilizowałam się będąc w ciąży, bo jednak bez samochodu z maluchem trudno. Będąc w ciąży w 6 miesiącu nie zdałam (na własne życzenie, bo egzaminator robił co mógł, żebym zdała), a potem w 8 miesiącu udało się !!! Jezdzilam z egzaminatorem dokładnie 45 minut po mieście, po rożnych rondach i zakamarkach. Jak powiedział – noooooooo, dobrze sobie Pani radzi, zaliczam egzamin to nie mogłam uwierzyć. A teraz – mój Mały 4- miesięczny Maciuś jeździ ze mną wszędzie, był już i nad morzem i w górach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 17.09.01, 09:05 dzięki wielkie ; widzę że powinien szybciutko robić kurs to może za rok będzie prawo jazdy...ewa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 17.09.01, 20:29 ewa, własnie jestem w trakcie... Instruktor do dzisiaj w porządku facet, jesli wziąc pod uwage fakt że po 10 h jazdy nie potrafię "wyprostować" samochodu Dzisiaj cos szepnął nt łapówki tzn jak pomaga na manewrach "odpowiednio przygotowany" egzaminator. Nie mam zamiaru dać łapówki, zawzięłam się, mam nadzieja że uda się tak jak z ciażą- prawie za pierwszym razem , dam znać jak było zdaję w Wawie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: prawo jazdy IP: *.* 20.09.01, 09:16 Ku pokrzepienu serc przepisuje z ulubionej ksiazki...."wsunelam sie jak moglam nalglebiej, zeby przypadkiem nie dotknac zadnego z lewarkow. Bylam smiertelnie przerazona i pewna, ze z chwila kiedy porusze kierownica, strace kontrole nad pojazdem, wjade na chodnik, zabije wielu Bogu ducha winnych ludzi i w ten niechlubny sposob zakoncze nauke jazdy. (...)Wzielam 10 lekcji u Eryka. Uczylam sie ruszac, hamowac i skrecac w miejscu- wtedy to wlasnie zoatal wgnieciony lekko tyl naszego samochodu, ale Eryk powiedzial, ze to glupstwo, bo wlasnie po to jestesmy ubezpieczeni- skrecac w prawo, skrecac w lewo, cofac sie, nabieac benzyny,poza tym sklonu naprzod, sklonu w tyl, zwijania sie w trabke, padania ze zmeczenia i wielu temu podobnych rzeczy. Jednakze Eryk ie nauczyl mnie jak zapalac swiatla i nie powiedzial co zrobic kiedy w motorze zaczyna buczec. (...)Zdobylam sobie szalona sympatie jednego z kolegów Laurriego- mlodego gentlemana i skauta, ktorego rodzice znakomicie umieli prowadzic- kiedy w jego obecnosci rabnelam prosto w kamienny murek naszego ogrodu, czego podobno nikt dotychczas nie zdolal dokonac, poniewaz mur ten znajduje się w odleglosci okolo 3 metrów od naszego podjazdu i jest doskonale widoczny.(...)Moj egzamin, ktory bede uwazala zawsze za sprawdzian umiejetnosci prowadzenia pojazdu mechanicznego, zdalam wlasciwie bez specjalnego trudu, aczkolwiek mialam krotka, ale niedobra chwile, kiedy kazano mi sie zatrzymac w polowie niewielkiego pagorka, ktory w moim odczuciu byl conajmniej Mount Everestem i gdy uswiadomilam sobie, ze moj inkwizytor jest nie wiadomo dlaczego przekonany, ze uda mi sie ponownie zapuscic motor. Bylo to czlowiek niezwykle cierpliwy, czekal wiec przez kilka dobrych minut, podczas gdy ja usilowalam sobie przypomniec wskazowki Eryka na podobna okolicznosc (..Niech pani zakreci mocno kierownice? Niech pani zgasi swiatla? Niech pani nacisnie jedna noga sprzeglo, druga hamulec a trzecia starter?)- Wiec prosze- odezwal sie wreszcie moj instruktor.Zrobilam lewa reka gest wyrazajacy absolutna pewnosc siebie, prawa trzymalam kurczowona kierownicy,bylam bowiem przekonana, ze tylko dzieki temu samocho0d nie stacza sie w dol.- Prawo stanowe- rzucilam od niechenia- DZiecko na drodze. Nie wolno mi ruszyc. Rzucil mi przelotne spojrzenie a nastepnie wysunal glowe przez boczna szybe i zobaczyl dwudziestoletniego mniej wiecej mlodzienca, ktory posuwal sie szybkim krokiem po chodniku...."Shirley Jacson "Zycie wsrod dzikusow" Odpowiedz Link Zgłoś