Dodaj do ulubionych

zaczynam kochać swoje dziecko

IP: *.* 25.09.01, 22:19
pomyślałam że o tym napiszę...bo jeszcze kilkanaście dni temu sama byłabym ciekawa..Zaczrynam naprawdę kochać swoje 2-miesięczne dziecko. Szczerze i gorąco. Z takim ciepłem rozchodzącym się kiedy na niego patrzę. Piszę to do wszystkich "świeżych" mam, które zastanawiają sie czy to przyjdzie. Przyjdzie, tylko nie od razu, przynajmniej u mnie. Na początku bardziej martwiłam sie tym, żeby nie płakało.....
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko IP: *.* 25.09.01, 23:09
      Anuszko, to dobrze, że o tym piszesz. To dobrze, że kochasz swoje maleństwo. Ja też kocham swoją 6-cio miesięczne Aneczkę, u mnie też nie przyszło to od razu. Ja też się bałam, że będzie płakało...Ale jest wszystko w porządku. Tobie też życzę, żeby dzidzia zdrowo się chowała, żeby z każdym dniem dawała Ci coraz więcej radości i żeby Twoja miłość do dziecka była coraz większa. Trzymaj się.Bunia
    • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko IP: *.* 26.09.01, 06:21
      U mnie też przyszło z czasem, na początku traktowałam Maćka jak automat i był dla mnie kims bardzo odległym. Pokochałam go po 1 miesiącu, jak zaczął reagować na bodźce zewnętrzne. Każda miłość przychodzi inaczej.
    • Gość: usia Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 09:07
      Ja też kiedyś o tym pisałam - nie od razu sie kocha...Ale teraz wiem, że takiej miłości, jaką czuje sie do dziecka, nie mozna z niczym innym porównać.Acha, u mnie nie wyklucza to miłości do męża, a u niektórych znanych mi mam przyćmiewa. a jak jest u Was?Bo mnie nieco przeraziła wypowiedź koleżanki, która stwierdziła, że od kiedy ma córeczkę, to ją najbardziej kocha, a mąż zszedł na drugi plan. Straszne, ja bym nie chciała żeby tak było vice versa...
      • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 09:32
        Ja tez z przerazeniem patrzylam jak mijaja dni a w sercu cos sie ledwie tlilo. Teraz Julitka ma 2,5 miesiaca i kocham ja straszliwie :))))Co do meza - dla mnie to sa dwie rozne milosci i absolutnie w zaden sposob ze soba nie rywalizujace, nie znoszace sie na wzajem. Ktos kiedys powiedzial, ze nie mozna naraz kochac dwoch osob - moim zdaniem spokojnie mozna i to baaardzo baaardzo mocno !!!
      • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 10:57
        Izuni jeszcze nie ma na swiecie - ale juz czuje ze ja kocham. Ale jest to milosc zupelnie inna niz do Jasia.Jasia kocham jak meza, przyjaciela, milosc mego zycia - kogos kto zawsze przy mnie bedzie.Ktos tu na forum kiedys napisal, ze to maz nam slubowal ze z nami zostanie do konca zycia.. dzieci zakladaja wlasne rodziny i odchodza...Dlatego mysle, ze Izunie bedziemy bardzo, bardzo kochac.. wspolnie - jak owoc naszej milosci. I wlasnie dlatego to, ze ona pojawi sie na swiecie to ta milosc sie jeszcze wzmocni, a nie oslabi.No ale tak jak napisalam... Izunia w brzuszku... za 40 dni dowiem sie jak to naprawde jest gdy pojawia sie taki nowy, maly czlowieczek :)Na razie Was pozdrawiam :hello:Suzann
        • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 11:03
          Nie wiem czy nie pomylę filozofa ale chyba Tatarkiewicz napisał , że miłość partnerska tym różni się od macierzyńskiej, że celem pierwszej jest dążenie do utrzymania partnera przy sobie a celem drugiej stopniowe przygotowywanie do odejścia :)
          • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 14:09
            Ja moją córeczkę pokochałam od razu, w momencie jak tylko znalazła się na moim brzuchu po porodzie. Od początku też bardzo emocjonalnie reagowałam na jej płacz w przeciwieństwie do męża, który też oczywiście się przejmował, ale był dużo bardziej opanowany. I niestety w pierwszych miesiącach życia małej mąż zszedł trochę "na drugi plan", chociaż teraz po 10 miesiącach wszystko wróciło do normy.Zgadzam się z Jolą, że dzieci wcześniej czy później odejdą i założą własną rodzinę i to mnie ptrochę przeraża.Celina
            • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 14:19
              A dlaczego, Celino, to cię przeraża?Naszą podporą jest nasz życiowy partner. Dzieci tak naprawdę nie są nasze. My tylko mamy je przygotować do rozpoczęcia własnego życia. Wiele matek tak boi się samotności bez dzieci, że wychowuje je zupełnie nieświadomie na tzw. "życiowe kaleki". Dorka
          • Gość: jola2 Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 14:31
            ale namieszałam - myślałam o Kotarbińskim napisałam Tatarkiewicz a tak naprawdę to Erich Fromm "O sztuce miłości" :hello:
      • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko - a jak zmiłościa do mężą? IP: *.* 26.09.01, 14:33
        JA kocham męża tak samo, jak wcześniej. A może nawet ardziej, za to, że jest cudownym tatą i bardzo kocha Zuzankę i zawsze mi pomaga.....i że miał do mnie cierpliwość, zaraz po porodzie....EWA
    • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko IP: *.* 26.09.01, 14:31
      hej!U mnie tez miłość przyszła z czasem....ale b. szybko - juz po miesiącu! I chociaż do końca zycia nie zapomnę momentu, kiedy moja Zuzia zaczęła po raz pierwszy ssać pierś (cudowna to była chwila, naprawdę!), to tak naprawdę zaczęłam ją kochać troszkę później: najpierw tak jak Anuszka - ważniejsze było dla mnie to, czy nie płacze, czy się najadło i czy zdążę uprać pieluchy...EWA
    • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko IP: *.* 28.09.01, 07:42
      Anuszko,nigdy nie watpilam, czy bedziesz je kochac!To predzej czy pozniej jest oczywiste!Nikt nie kocha bardziej niz rodzice,nawet ci nieodpowiedzialni -tylko oni nie zawsze chca sie do tego przyznac,nawet przed samym soba. Milosc to rowniez odpowiedzialnosc....a Ty tak pieknie piszesz,ze KOCHASZ,i tak cieplutko od razu sie zrobilo.Pozdrawiamy was serdecznie,malgosia i mateuszek.
      • Gość: guest Re: zaczynam kochać swoje dziecko IP: *.* 30.09.01, 18:17
        kamien spadl mi z serca bo To znaczy ze Ta przedziwna obojeTnosc do stworzenia wiercacego sie w moim brzuchu nie jesT niezdolnoscia do uczuc wyzszych.wobec Tego bede cierpliwie czekac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka