Dodaj do ulubionych

Błędy wychowawcze

IP: *.* 03.10.01, 14:12
Drogie Mamy,drodzy TatusiowieChciałabym namówić Was na odrobinę retrospekcji. Czy mogliybyście, z perspektywy czasu, uderzyć się w piersi i podzielić się z młodszymi refleksjami na temat pielęgnacji i wychowania dzieci.Co teraz zrobilibyście inaczej, w czym zmienili swoje postępowanie, jakie są wasze rodzicielskie porażki.Ku przestrodze i nauce młodszych proszę o rady. :hello: ada
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 04.10.01, 08:19
      Bardzo dobry temat, Ada! Też jestem ciekawa?KIKA
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 04.10.01, 12:53
      No co jest :what:Czyżby tu byli sami absolutni perfekcjoniści ???
      • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 04.10.01, 13:27
        No nie, skądże znowu... Ale, z tego co wiem, nikomu niespieszno do przyznawania się do blędów... No cóż, niech będę ta pierwsza odważna... Za swój największy błąd uważam dopuszczenie do ukształtowania sie w moich dzieciach materializmu i roszczeniowej postawy. Jakoś nigdy nie potrafiłam się oprzeć prośbom o lizaki, lody, zabawki itp. A dziś pluję sobie w brodę, bo moje bąki uważają dzień bez nowej "niespodzianki" za stracony i są ciężko obrażone, gdy im odmawiam... Zupełnie nie wiem, jak to teraz odkręcić. Może któraś z "E-mam" miała podobny problem?
        • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 04.10.01, 14:08
          To samo co u Billy - matarializm i roszczeniowa postawa mojej córki. Sprawa jest skomplikowana - z racji bardzo silnej alergii i ogromnych ograniczeń w jedzeniu bardzo mi jej szkoda i chciałabym jej to w jakiś sposob wynagrodzić. I stad zakupy "niejadalnych" rzeczy, albo zakupy słodyczy które możej ejść "no bo niech coś wreszcie zje".Staram sie to zmienić - unikamy sklepów, staram się zapewnić jej dużo wysiłku fizycznego - wspólny basen jest też nagrodą. I daje pieniądze do własnej dyspozycji. Całkiem nieźle sobie radzi, kedy wie ile kosztują słodycze.Drugi, wspólny gład mój i męża to zabawa "w dobrego i złego glinę" - on pozwalał ja zabraniałam. Im ja mocniej, tym on bardziej - przecież nie musiał brać na siebie odpowiedzialnosci. Dziecko glupiało, było nerwowe, nie wiedziało gdzie są granice. Próby rzmowy z mężem nie skutkowały. Na wakacjach powiedziałam - dość. I przerzuciłam na mezą cała odpowiedzialność. Nic nie zabraniałam, nie kontrolowałam diety. Skutek? Po tygodniowym szoku dziecka i męża zaczeliśmy dzielić odpowiedzialnosć i stosować wspólny "front". Córka jest dużo spokojniejsza.I wydawało mi się, że za mało ciepła daję swoim dzieciom. Ale jak widzę, jak się odnosi z ogromną miłością do młodszej siostry, wiem, ze martwiłam się bezpodstawnie.Bawiłyśmy się ostatnio w przyjmowanie niańki do pracy. Tzn ja byłam mamą, a ona business-niańką, która otworzyła biuro i szuka kazdej pracy. Rozmowa kwalifikacyjna poszła na piątkę! Po dokladnym odpowiadaniu jak trzeba się zajmować dzieckiem zakończyła: I najwazniejsze, to kochać dziecko tak jak mama :) Przyjęłam ją do pracy od razu :)
          • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 05.10.01, 06:25
            Ja raz zapomniałam podać witamin, albo raz nie zagotowałam wody do mleka (wakacje). Błąd podstawowy to totalny brak czasu dla dziecka, ma 14 miesięcy dzisiaj. A tak to jestem pełna podziwu dla siebie, że ze wszystkim od początku radizłam sobie sama i nigdy nie dzwoniłam spanikowana co się dzieje to jakiejś bratniej duszy. Pewnie za x lat i tak będę złą matką. Nie wiem jak wychowywać, jak tłumaczyć i jak przygtować na okrutne życie, które go kiedyś zaboli.
        • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 06.10.01, 21:03
          moim sposobem na oduczenie materializmu u Marty jest nauczenie jej umiejętności oddawania swoich rzeczy innym dzieciom - najpierw w piaskownicy pożyczenie łopatki, potem oddawanie starych ubranek dzieciom koleżanki, potem nie używanych zabawekzauważyłam, że umiejąc oddawac swoje ukochane czasem przedmioty - mniej żąda nowych - bo wie że niei będzie ich miała na zawszenie chodzi o zabieranie dziecku ukochanej lali czy misia - chodzi o umiejętnosć dzielenia się - przyda jej się w przyszłości :)
          • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 06.10.01, 22:18
            Pamiętam Kasiu_M, jak przychodzili do nas wolontariusze, którzy zbierali zabawki dla dzieci z domów dziecka. Rodzice prosili nas, żebyśmy oddali po jednej swojej zabawce. Ciężko było się rozstać, ale duma jaka rozpierała małe serduszko sprawiała, że żal szybko mijał...Myślę, że nie wpakujemy swoich dzieci w materializm, jeśli sami nie będziemy myśleć:" Ja nie miałam, więc moje dziecko będzie miało". Jeśli za każdą wizytą w sklepie nie będziemy kupowali dziecku kolejnego drobiazgu. Jeśli sami potrafimy z czegoś zrezygnować - dziecko jest doskonałym obserwatorem.Dorka
      • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 04.10.01, 13:47
        Coz ada, to trudne.Ja musze sie cofnac do czasow pierwszegho dziecka, bo pierwotna metoda przeszla modyfikacje....Chcialabym byc mniej apodyktyczna matka, pewnie nie musialybysmy sie uczyc z cora siebie od nowa. Co do bledow wychowawczych,to na dzies dzisiejszy nie obserwuje u dzieci niczego, czego zaluje. Po ciezkich chwilach z najstarsza, jakos znalazlysmy do siebie droge, a nie bylo to latwe, moj charakter :)Mysle ze o taka refleksje bardziej uczciwie jest pokusic sie za 10 lat, bo chyba wszytskie bledy wychowawcze wychodza w praniu podczas dojrzewania, kiedy dziecie zaczyna negowac nasz autorytet. Jesli wyjde zwyciesko- napisze....
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 05.10.01, 16:22
      Siedziałam i myślałam o tych błędach wychowawczych.Ech nie lubię rachunków sumienia .Pewnie trochę się tego uzbierało,tam krzyknęłam niepotrzebie,gdzieś tam nie poświęciłam czasu ale taka najpoważniejsza rzecz to rozpieszczenie mojej młodszej córci :jap: .Adusia urodziła się z wadą serca i po operacji miała szczególne względy ,chyba troszkę się przedłużyły.Myślę że ucierpiała na tym starsza Ola za co mam wyrzuty sumienia okropne,ale w tej chwili jakoś zaczynam nad tym panować i staram się traktować je jednakowo,bo przecież kocham obie tak samo :love:Pozdrawiam wszystkie Mamy,Gosia
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 06.10.01, 20:47
      Jak synek skończył 1,5 roczku, zdjęłam mu "kratę" z łóżeczka. Odtąd na nasze nieszczeście wędruje w nocy do naszego łózka. To udręka, nie wysypiamy się. Trudno żebym po pół roku z powrotem "więzienie" łóżeczkowe zastosowała, ale żałuję.
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 06.10.01, 20:54
      BUTELKA DO SPANIA. Moje drugie przejdzie bezposrednio z cyca na kubeczek. Boze, kiedy patrze sie na zepsute zeby mojej corci.... (i czas i pieniadze przeznaczone na dentystow) brrr
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 07.10.01, 12:47
      Ja wprawdzie nie mam jeszcze własnego malucha bo jest w moim brzuszku, ale często stykam sie z dzięckiem moich znajomych. Oboje zpracowani, zmęczeni, nie mają czasu dla swojego malucha.W ich domu rządzi 4 letni terrorysta, rozpuszczony, niegrzeczny, opryskliwy, nauczył się używać brzydkie wyrazy. W czasie wizyty gości dostaje po prostu histerii, płacze, krzyczy, kopie, gryzie, demoluje. I o dziwo rodzice nie reagują na takie zachowanie swojego synka. Oni zachowują się oboje jak głusi i ślepi. Widzę że są zmęczeni i udopornili się na małego buntownika, ale nie pouczają go, nie korygują, on po poprostu robi co chce.Mały wogóle nie jest karny i nie czuje respektu do starszych. Nie wiem czy to jest OK???Trochę mi to pachnie ignorancją.Strach pomysleć co z niego wyrośnie.Pozdrawiam Anja
      • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 08.10.01, 10:37
        Anja napisała/ł:> Ja wprawdzie nie mam jeszcze własnego malucha bo jest w moim brzuszku, ale często stykam sie z dzięckiem moich znajomych. > Oboje zpracowani, zmęczeni, nie mają czasu dla swojego malucha.No tak. Moze kiedys powiedzialbym,ze to wina pracy, ze dziecko czuje sie niekochane i chce na siebie zwrocic uwage gdy juz rodzicow ma w domu. Tyle,ze mamy znajomych ktorzy oboje sa w domu(on pracuje z domu, ona zajmuje sie dzieckiem).Maly tez jest jak z opisu Anji.Chyba problem w tym,ze rodzice pozwalaja mu na wszystko. Oboje maja juz po 40ce. tato woli komputer niz kontakt z synek. Mama troche chyba folguje bo dlugo oczekiwany pierworodny .... A dziecko bez zdrowej dyscypliny czuje sie niekochane(podswiadomie:jak to??Nie zalezy Wam na mnie???) i usiluje zwrocic na siebie uwage.Horror!!!Na dodatek rodzice innych dzieci trzymaja je na dystans od tego chlopczyka (bo nie raz juz posypaly sie grascie wlosow,ze juz nie wspomne o zadrapaniach i innych obrazeniach.) wiec maly jest jeszcze bardziej sfrustrowany. Zamkniete kolo.
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 07.10.01, 20:15
      Ja również nie chciałabym się wymądrzać bo mój Pawełek ma dopiero 8,5 miesiąca więc jestem zielona. Ale chciałabym podać przykład mojej najmłodszej siostry. Pochodzę z wielodzietnej rodziny ( mam 4 siostry) i wszystkie są ok oprócz najmłodszej. Jest ona późnym dzieckiem, mama miała 39 lat kiedy ją urodziła. Od początku była jako najmłodsze dziecko traktowana jak księżniczka tzn wszystko jej było wolno i wszystko było dla niej. U nas w domu nigdy się nie przelewało i dlatego mama kupowała np. słodycze tylko dla niej i nie nauczyła jej dzielenia się z innymi (tzn z siostrami). Czasami po prostu włos się jeży na głowie. Dziewcze ma już 11 lat a np. chowa czekoladę żeby się tylko z nikim nie podzielić. A drugi bardziej drastyczny przykład jeszcze ze świeżej ręki to moja siostra schowała szampon przed MAMĄ( bo to jej ) i nawet nie chciała "pożyczyć" trochę kiedy zabrakło w domu. Mi to się wydaje troszeczkę niezdrowe. Bo inne siostry takie nie były.Ale nie chciałabym aby moje dziecko takie było.I mam nadzieję, że to mi się uda.PozdrawiamAga mama Pawełka
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 08.10.01, 09:20
      W niedzielę byłam w parku z moją córcią. Krążyłyśmy wokół huśtawki, na której jakaś mama bujała swojego ok 3-lataka.Kolejka się wydłużała, mama przekonywała synka, że dzieci też się chcą pohuśtać, że pora na obiad, że muszą już iść, że bolą ją ręce od bujania.....itp. Mały nie i nie. W końcu wzięła go na siłę i zaczęło się. Szał, histeria, synalek ją skopał, wymachiwał rękami gdzie popadnie i wrzasnął: ty głupia krowo, nienawidzę cię.Bić czy nie bić?
      • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 08.10.01, 10:24
        No to kolej na moja spowiedz.:)Szczerze mowiac, to fakt,ze w tej chwili jeszcze trudno dostrzec w czym sie namieszalo. Pewnie w praniu to wyjdzie.I oby wtedy byl czas i mozliwosc skorygowania.Jedem blad z ktorego sie wyleczylam gdzies miedzy drugim a trzecim dzieckiem to pragnienie utrzymania idealnego porzadku w domu.Teraz jeszcze cos mi z tego zostalo ale juz nie kosztem rodziny.Druga rzecz,ktorej mnie nauczyly dzieci to to,ze trzeba sie nauczyc znalezc czas dla siebie czy tez dla siebie i meza-chocby to nawet bylo w srodku zamieszania.:)Wtedy mozna byc spokojnym,ze nie dopadnie nas frustracja bo ze zmeczenia wychodzimy z siebie.Trzecia rzecz to slodycze...hmmmm.Swego czasu staralismy sie ograniczac ale skoro mama i tatus jedza to trudno by dziecku odmowic. W pewnym momencie zauwazylam u Elli wyrazne ciagotki typu:nie ma slodkiego to nie bede nic jadla.Skonczylo sie eksmisja slodyczy-nie kupujemy wogole. Zastapilismy je suszonymi owocami i orzechami i juz widze poprawe. Nie twierdze,ze bedzie to fanatyczne bo wszystko(czy moze prawie wszystko) dla ludzi ale nie chcialabym by stalo sie sensem zycia,szczegolnie dla Elli bo u niej chyba byl najwiekszy problem,pomimo,ze nie zajadalismy sie kilogramami. Zaluje tez,ze w pewnym momencie,zniechecona slabymi postepami Glorii w mowie,pofolgowalam sobie z polszczyzna w obawie,ze to wlasnie ja za bardzo stopuje(glupie przytyki pewnej osoby:Jak to???Gloria jeszcze nie mowi. A moj XYZ....to juz pieknie ...tra la la la.)Przy czym Gloria miala wtedy 14 miesiecy i rzeczywiscie nie bylo powodow do niepokoju tym bardziej ,ze dziecko `zyczliwej mamusi` mialo do opanowania 1 jezyk a moje slyszalo na codzien 2.No ale ambicja....:(Teraz widze,ze dziecko bazuje glownie na polskim slownictwie z tego wczesniejszego okresu choc rozumie wspaniale.O i jeszcze zaluje,ze przy pierwszym dziecku-glupia i niedoswiadczona- dalam sie skolowac i zaczelam dokarmiac co zaowocowalo zaprzestaniem karmienia ok 6 go miesiaca.:(Biedne te pierworodne.:(Tyle narazie. Pewnie ta lista sie z czasem wydluzy(oby nie)ale poczytam sobie inne posty to moze unikne czegos w przyszlosci.:)
    • Gość: slvkoleczko Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 08.10.01, 10:31
      dobra napiszę co mi tam... mój błąd ? jeden o nie kilka... wydaje mi się że ostatnio za mało czasu poświecam maluchom- ale toz konieczności przeprowadzka, zmiana pracy i poszukiwania opiekunki ... mam nadzieję że za jakiś czas będzei lepiej. Kuzynka ma bratanków wpodobnym wieku jak moje maluchy i twierdzi że oni są naprawdę ok. (moje maluchy). natomiast moim zdaniem problem tkwi w tym że synek często zaczepia a nawet bije siostrę. czasem rzeczywiście ona mu daje popalić a czasem to on pierwszy... Mój błąd polegał na tym że zawsze na niego krzyczałm a nieraz dostał klapsa i co ? wcale nie było lepiej tyle że mały zaczął się bać... (naprawdę nie krzyczałam na niego aż tak by miał powód). W końcu powiedziałam dosyć.. sięgnęłam po książkę rodzeństwo bez rywalizacji i zaczęłam stosować rady w niej zawarte. Problem w tym że mąż nie bardzo chce się przekonać do tego a ważne aby wszyscy się stosowali.. Najważniejsze że już jest lepiej. Ale ile to kosztuje pracy to zgroza. Ile wysiłku muszę włóżyć aby nie krzyknąć na krzysia który wyje kolejną godzinę (bo akurat mu coś nie pasuje ale sam nie wie co).Na szczęście zdarza się to coraz rzadziej. Moja rada cierpliwość , cierpliwość i wyrozumiałość raz jeszcze. Np gdy jestem wściekła na moje maluchy (oj nieraz) to idę do łazienki zamykam drzwi i kopię w ścianę albo w wannę. Wychodze i juz spokojniejsza m,ogę rozstrzygnąć problem... pozdrawaiam sylwiaa na moją korzyść świadczy to że moje maluchy chętnie się dzielą z innymi, a jedyną odzywką krzysia jest " nie lubię nie kocham , wyrzucę" na jednym tchu...a asi "jest mi smutno przez ciebie". ;) :)
    • Gość: guest Re: Błędy wychowawcze IP: *.* 08.10.01, 11:01
      Błędy wychowawcze trudno wyłapać na początku życia dziecka. Część zachowań może pokrywać się z naturalnymi w danym wieku i typowymi w danym etapie rozwojowym symptomami.A oto moja spowiedź (nie tylko błędy wychowawcze):1. Nie karmiłam na żądaie tylko regularnie co 6 godzin (łącznie z budzeniem w nocy). Moje dziecko było karmione m.modyf. i takie instrukcje dostałam w poradni laktacyjnej więc trochę się rozgrzeszam.... Do dzisiaj mam dzienniczek z zapisanymi ilościami i dokładnymi godzinami posiłków...2. Stosowałam sterylizator do butelek i smoczków zbyt długo (do 1,5 roku). Efekt - chyba wyjałowiony z bakterii i co za tym idzie brak odporności na choroby przewodu pokarmowego i częste właśnie problemy z tymi choróbskami. Powinnam była przestać gdy F. miał 5 miesięcy.3. Krytykuję męża przy F. gdy ten niby się bawi a widać , że nie jest obecny duchem i cały czas zwraca się do mnie z jakimiś sprawami. Albo, że wybiera zabawy głupawe a F. potrzebuje już "męskich" zabaw, które w rezultacie ja mu urządzam. I wogóle ja jestem pocieszycielka a tata "policjant" jak to któraś z was nazwała. Filip to wykorzystuje.4. Czasami krzyknę, aż F. podskoczy...Wtedy czuję się PODLE :(5. Muszę usypiać 3-letniego F. kładąc się obok niego i ... sama przysypiam. Moja siostra robi to samo z 6 letnią córką, a wczesniej bardzo ją za to krytykowałam! 6. Nie mogę się odzwyczaić od ciągłego całowania, przytulania, pieszczenia i wyznawania miłości do F. Mam świadomość, że powinnam przystopować, choć on mi się tym odwdzięcza i potrafi być czuły i okazywać pozytywne uczucia do wszystkich , których kocha - to niewątpliwie sukces, ale z wiekiem powinnam chyba trochę przystopować bo może prowadzić to do przesady (całowanie stopek dziecka - nie mogę przestać)...Więcej grzechów nie pamiętam, za nie-wszystkie serdecznie żałuję... na razie.EWA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka