Dodaj do ulubionych

Co moje dziecko zniszczyło ...

15.11.06, 00:50
Rany, jak tylko sobie przypomnę... parę miesięcy temu mój 3-latek wsypał
opakowanie-kartonik proszku do prania do...akwarium. Mój mąż ma hopla na
punkcie rybek, co i rusz kupuje jakieś gadżety do akwarium... wyobrażacie
sobie, jaki był wściekły, kiedy wracając do domu zobaczył WIELKĄ PIANĘ i
zdechłe ryby? Nic nie ocalało, nawet rośliny padły. Mały dostał wtedy
pierwszy raz porządnie w tyłek. Lista przedmiotów, które uszkodził jest długa
(ostatnio wypalił żelazkiem dziurę w nowym materacu, jezu, dobrze, że domu
nie spalił), ale wiadomo - to tylko ciekawe świata dziecko. A co Wasze urwisy
mają na sumieniu?
Obserwuj wątek
    • iwles Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 00:59
      > (ostatnio wypalił żelazkiem dziurę w nowym materacu, jezu, dobrze, że domu
      > nie spalił)


      dobrze, że się nie poparzył !
      • myelegans Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 01:04
        Wlasnie rozbil wazon.
        Na liscie ma:
        pomalowane sciany pisakiem
        wylany sok i wtarta czekolada na kanapie
        wypranie recznikow w muszli i polanie calego interesu syropem malinowym
        wysypanie duzego opakowania Cheerios, owsianki i wrzucenie do tego jajek i
        polanie plynem z kubeczka
        Wyciagniecie calej tasmy z naszej slubnej kasety (moze i dobrze :0)
        obskubanie kilku kwiatkow

        A niby mieszkanie zabezpieczone......
      • dorcia72 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 01:29
        Łapek nie poparzył, ale niedalej jak w zeszłym tygodniu kopnął go prąd , bo
        majstrował przy popsutym przedłużaczu (używam do żelazka) i druty z niego
        powyjmował, przedłużacz oczywiście włączony do gniazdka...ech
        jedyna pociecha, że teraz trzyma się daleko od żelazka
    • lollypop Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 01:17
      Moj pieciolatek popsikal otwartego laptopa (nowiusienkiego, chyba mial z 2 tyg)
      sprayem od owadow bo siedziala na nim wielka mucha. Zanim zauwazylam to
      preparat wzarl sie w obudowe i teraz jest biala plama na czarnym i babelki
      gdzie plastyk zaczal odchodzic.

      Ten sam delikwent przezywa intensywny i starannie ukrywany romans z nozyczkami,
      obcial juz weneckie zaslony w swoim pokoju, wlosy sobie, bratu i psu, wycial
      ladna dziure w przescieradle, w plaszczu nieprzemakalnym i w przebraniu
      spidermena. A, jeszcze powyjmowal gumowe stopery z sedesow (takie zeby deska
      nie strzelala) i splukal. A jak mial 3 lata to notorycznie usilowal splukiwac
      cale rolki papieru toaletowego a ja musialam wylawiac.

      A tak w ogole to jest bardzo spokojnym dzieckiem, tylko takim...kreatywnym!
      • lollypop Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 01:20
        Aha, jeszcze wylal karton mleka na dywan (zamierzenie) i wklepywal zeby
        zobaczyc czy wszystko wsiaknie. I lyzki powrzucal w dziury miedzy deskami na
        tarasie, to byl wspolny projekt z dwu i pol letnim bratem. Chcial pozniej
        lowic magnesem.
    • marripossa Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 01:56
      Dzieci może i kreatywne i ciekawe świata, ale wy rodzice to inteligencją raczej
      nie grzeszycie. Chyba, że zmyślacie i mam nadzieję, że zmyślacie te historyjki.

      Gdzie rodzice byli jak te dzieci były takie kreatywne i ciekawe świata?? Jak
      można zostawić małe dziecko z gorącym żelazkiem czy nawet w pobliżu zimnego
      żelazka jeśli dziecko potrafi włączyć wtyczkę do kontaktu? Jak można pozwolić
      dziecku bawić się uszkodzonym przedłużaczem? Jak można pozwolić dziecku
      wysypywać cheerios, owsiankę i jeszcze jajka do tego dodać? Przecież to nie
      zajmuje paru sekund, tylko trochę dłużej. No więc gdzie byli
      rodzice/opiekunowie, gdy te dzieci były takie kreatywne?

      Dziecko mam i nigdy nic takiego głupiego nie zrobiło. Mam też bratanka, który
      też taki kreatywny jest i jest to wina tylko i wyłącznie jego rodziców - mojego
      brata i jego żony. Siedzą obydwoje na kanapie, a dzieciak biega samopas i jest
      strasznie kreatywny. Co chwila albo łapki gdzieś wsadzi albo spadnie z krzesła
      albo guziczki wszędzie chce przyciskać - od telewizora, radia, itp.

      Dzieci, owszem, są ciekawe świata, ale pozwolić na to co opisujecie, to trzeba
      mieć źle poukładane w głowie.
      • lollypop Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 02:29
        Marripossa - gdzie bylam? w domu bylam ale nie stoje nad dzieckiem przez caly
        czas i nie patrze mu na rece. Dom mam duzy a nie wymagam zeby 5-ciolatek byl
        zawsze w tym samym pomieszczeniu co ja wiec ma okazje dawac upust swojej
        kreatywnosci. Zelazek, lekow itp na wierzchu nie zostawiam wiec nie ma okazji
        zrobic sobie krzywdy. W przypadku wklepywania mleka wyjatkowo spalam bo bylam
        w pierwszych miesiacach drugiej ciazy i doslownie mnie z nog scinalo,
        posadzilam wiec synka przed bajka rano i spalam obok na kanapie. Powycinane
        dziury robi nozyczkami dla dzieci, z plastykowym czubkiem, oka tym nie wybije.
        Bez przesady.
        • jolusia20 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 13:43
          Ja mam malutkie mieszkanko 35 mkw a i tak trudno cały czas miec dzoecko na oku
          wczoarj bedac z babcia złamał pozyczona płyte dvd
          ale i tak jest duzo lepiej niz rok temu kiedy gdy tylko wszedł do łazienki
          wylewałw aszystkie szampony żele (dobrze ze te chociaz wolniej wypływaja)srodki
          czystości do wanny nazywał to sprzataniem o takich rzeczach jak pomalowane
          sciany nawet nie wspominam
          Dziwi mnie dziecko które nic w swoim życiu nie zepsuło ja sama pamietaqm kilka
          rozbitych lamp, w tymk jedna włąsnie kupioną przez rodziców do nowego mieszkania
          • adrianka00 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 14:04
            > Ja mam malutkie mieszkanko 35 mkw a i tak trudno cały czas miec dzoecko na oku

            No popatrz, a ja mam dom o powierzchni 235 mkw i zawsze mam dziecko na oku.
            Moze masz klopoty ze wzrokiem?
            • mathiola Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 14:27
              No popatrz a ja bez wględu na powierzchnie mieszkania jakbym miałam mieć cały
              czas dziecko na oku, to bym dostała shizofrenii i nic bym w domu nie zrobiła.
              No bo jakoś nie wiem po co mam dziecko ze sobą do łazienki ciągnąć, żeby ciuchy
              z pralki wyjąć?? Jak on na przykład w tym czasie bajkę ogląda, to mam mu
              powiedzieć: synu, wyłącz telewizor i przejdź z mamą do łazienki, będę ciuchy
              wyciągała!
              Bez sensu. Nie popadajmy w paranoję z tym "maniem na oku". Nie puszczam dziecka
              samopas, nie zostawiam go samego w domu, ale doprawdy, kiedy chce być w swoim
              pokoju, a ja w swoim, albo on w salonie a ja w tym czasie w kuchni/łazience/na
              balkonie, to jestem. Inaczej moje życie zamieniłoby się w piekło
              • dorcia72 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 14:31
                mathiola,zgadzam się z Tobą
                a co do wyciągania ciuchów z pralki, mój sam biegnie, żeby je wyciągać smile


              • pimenta Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 16.11.06, 15:00
                Twoje zycie w pieklo, a twoje dziecko w sierota marysia, ktory ma zero
                odpowiedzialnosci za wlasne czyny, bo mama zaraz pryjdzie i powie czy to ok czy
                nie, no i zero samodzielnosci.Mamlas taki
                • mathiola Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 17.11.06, 15:04
                  No dokładnie. Ja nie wiem czemu, ale ufam swojemu 4,5-latkowi na tyle, że
                  potrafię nawet pod jego opieką zostawić 5-miesięczne niemowlęta i skoczyć
                  szybciutko po ciuchy do suszarni. To w sumie tylko 3 minutki, ale jednak. I
                  wiem, po prostu wiem to na 100 proc. że on w tym czasie nie zrobi im żadnej
                  krzywdy, nie podpali domu, nie skoczy z okna, nawet i otwartego, ale za to
                  będzie je ładnie zabawiał żeby nie płakały.
                  Mam do niego prawie pełne zaufanie (prawie pełne, bo to jednak jeszcze dziecko
                  i to małe), może właśnie dlatego, że nigdy nie trzymałam go sobie przywiązanego
                  do nogi i np. nie ciągałam po wszystkich pomieszczeniach, żeby tylko go z oczu
                  nie spuścić.
            • janeczka79 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 16.11.06, 15:04
              Ohhh...mam nadzieję, że się dowartościowałaś...
              • mathiola ?? 17.11.06, 15:05
                ?? JA? A dlaczego??
      • dorcia72 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 02:37
        marripossa napisała:
        > Dzieci, owszem, są ciekawe świata, ale pozwolić na to co opisujecie, to
        trzeba
        > mieć źle poukładane w głowie.


        Taa, myślisz, że pozwoliłabym dziecku bawić się popsutym przedłużaczem? Samo go
        wygrzebało nie wiadomo kiedy (przecież chowam takie rzeczy), a oczu na plecach
        nie mam i głowy obrotowej też nie, i nie jestem w stanie cały czas patrzec na
        jego ręce. Może jak się mieszka w jednym pokoju, jest łatwiej, ale ja mam 90m,
        nie latam za dzieckiem do każdego pomieszczenia.

        Popisanych ścian jak dotąd nie mam i pociętych firanek też nie smile
        Czasem coś wyrzuci przez okno, ale zaraz się przyzna.
        • myelegans Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 02:46
          no to ja tez sie czuje wywolana do tablicy i przyznaje sie, ze wszystko to byla
          moja wina.
          Robienie ciasta z cheerios, platkow owsianych, jajek i wody odbywalo sie, gdy ja
          bylam na Skypie z rodzicami, maly sie pokazal i poszedl bawic sie obok do
          swojego pokoju, maz byl w pracy. Nie wiedzialam, ze zostawilam bramke w kuchni
          niedomknieta, cicho wszedl, i ciasto zaczynial. Mea culpa.
          Mozna zabezpieczac do upojenia, wyobrazni dziecka czasami sie nie przegoni i dobrze.
      • e_r_i_n Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 08:50
        marripossa napisała:

        > Dzieci może i kreatywne i ciekawe świata, ale wy rodzice to inteligencją
        > raczej nie grzeszycie.

        Ja bym nie byla tak ostra w ocenie. Wiekszosc z tych opisanych sytuacji miesci
        sie w granicach 'normy'. Moje dziecko tez kiedys zrobilo ciasto z maki i wody
        (ja w tym czasie wywieszalam pranie).
        Natomiast nie rozumiem, jak to samo dziecko ma dostep do goracego zelazka i
        jakis czas pozniej do niezabezpieczonego, zepsutego i podlaczonego
        przedluzacza. Jesli przedluzacz jest zepsuty, to dla swojego bezpieczenstwa
        trzeba go zmienic. A juz zostawianie go podlaczone do kontaktu jest bezmyslnie
        (bez wzgledu na to, czy dziecko ma do niego dostep, czy nie).
        Tez nie mam oczu dookola glowy, ale gdy synek byl mlodszy prasujac nigdy nie
        zostawiałam zelazka w miejscu dostepnym dla dziecka.
        • mufka51 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:01
          Nie do wiary,ale przez 6 lat życia nie zniszczył NIC.
          • e_r_i_n Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:08
            Mufka, Twoj syn to inny gatunek smile
            Ale musze przyznac, ze moj tez specjalnie niszczycielski nie jest i
            spektakularnych szkód nie kojarze.
      • mama.igora Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 16:04
        Marripossa, ale ty to chyba dzieci nie masz co?
        Jezu, na pewno nie.
        A jak masz, to opowiedz o swoim zyciu 24h pol metra od dziecka.
        • mama.igora Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 16:05
          Ups, wlasnie doczytalam ze masz dziecko.
          Uwazaj zeby takie pyszne po tobie nie bylo.
      • pimenta Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 16.11.06, 14:56
        Smutne zycie ma to twoje dziecko... nawet mu dzieckiem pobyc nie mozna
    • weronikarb Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 07:43
      Jak pomysle to az tak duzo tego niby niema, ale w koncu maly ma 3 lata z czego
      2 dopiero chodzi smile

      Dominik uwielbia nozyczki, ma swoje dzieciece - na koncie piżamka (na
      sciagaczach porobil falbanki) i skarpetki (odcial palce, aby bylo ladniej i
      wygodniej) - teraz starszy to wie ze tylko gazety moze ciac

      Hmm TV tez w sumie on zalatwil - dwa razy przewrocila sie komoda razem z TV.
      Jak to zrobil do dzis neiwiemy. Pierwszy raz jak ja bylam z nim drugi raz jak
      maz. Oboje za kazdym razem bylismy z nim i niewiem jak to sie stalo sad


      Raz dostal w swoje lapki opakowanie (100 sztuk) herbaty ekspresowej - zrobil z
      niej do parzenia smile

      Tusz do rzes - wymalowal sciany smile

      I narazie tylko tyle przyszlo mi do glowy smile
      • nocek1 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:03
        Najbardziej kreatywny w tym kierunku jest mój średni syn - w firance przy oknie
        balkonomym wyciął dziurę - żeby dobrze widzieć bez odsłaniania, potem skrócił
        pół firanki w tym samym celu, pociąl zasłonki w swoim pokoju ,(a takie ładne
        były sad ) a wczoraj pomazał kremową ( nową!!) wykładzinę różowym pisakiem - no
        cudnie wygląda wink - właśnie dzieci (oprócz najmłodszego) się rozeszły
        po "placówkach" więc idę zawalczyć z tym pisakiem i wklejoną obok
        plasteliną ... grrrrr..
        pozdrawiam smilenocek
    • moofka Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:06
      "ziupcie" tez robil wink
      z roznych skladnikow ohydztwa
      ze dwa razy waławiałam komórke z kibelka
      rekiny mam na scianach prawie wszedzie do dzisiaj
      a nasze rybki tez wykapaly sie w piance, raz tylko, od tej pory rybek nie mamy
      jeszcze przypomne
    • olamad Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:17
      Jakimś cudem Ula nic jeszcze nie zniszczyła i są na to co raz mniejsze szanse,
      bo ma prawie 6 lat.. Nie wszystko jednak stracone, bo już niedługo będzie miała
      rodzeństwo, więc wtedy będę się wypowiadać..
      • bri Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:55
        Jak miałam 6 lat chciałam zmierzyc temperaturę gotującej się zupy termomentrem
        lekarski, który podczas tego zabiegu oczywiście pękł i rtęć wpadła do zupy. O
        czym przezornie nikogo nie poinformowałam a resztki termometru ukryłam.
        • pimenta Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 16.11.06, 15:10
          ja zamieszalam mleko w kueczku dla mamusismile oczywiscie nic nie powiedzialam
          mamusia zyje dzieki Bogu.
    • monia145 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:18
      Moje dziecko tez chyba nic nie zniszczyło( 6 lat)...nie potrafie sobie nic
      przypomnieć, więc pewnie nie.
      Ja kreatywności syna nie mierzę liczbą destrukcyjnych zachowań- miarą jego
      pomysłowości i wyobraźni jest armia żołnierzyków zrobiona własnoręcznie z
      plastelinysmile Widać tam wszystkie elementy, nawet te najdrobniejszesmile
      Wygląda to tak pięknie, że sama czasami siadam i podziwiamsmile
    • moofka Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:28
      a przypomnialam ;P
      kilka szminek mi zniszczyl wkladajac do srodka paluszek wskazujący
      zawartosc wychodzila, paluszek zostawal
    • escribir Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 09:54
      Żadna z moich córek (prawie 6 i 10 lat) nie miała takich hmmmm... kreatywnych
      pomysłów.
      Młodsza, owszem, czasami cos uszkodzi, ale są to jej zabawki. Żadnych szminek,
      mąki itp. Po prostu z rekach jej sie pali wink zwłaszcza kredki świecowe.

      Jakieś dziwne te moje dzieci, czy co??
    • malgra Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 10:00
      moja córka ma na sumieniu ,,tylko''aparat fotograficzny,którego naprawa
      kosztowała, wrrr 600 zł.
      • titicaka Re: Co moje dziecko zniszczyło ...do dorci ??????? 15.11.06, 10:12
        Piszesz ,ze w masz 90 m 2 i dlatego Twoje dziecko bawilo sie zelazkiem,
        proszkiem do prania i kablem... Otoz powiem Ci ,ze ja mam o wiele wieksze
        mieszkanie i jakos nigdy sie nie zdazylo ,zeby moj 2,5 latek mial dostep do
        takich rzeczy. Moim zdaniem jestes nieodpowiedzialna, bo dziecko NIE MOZE miec
        pod reka zelazka czy chemikali. Dziewczyno przystosuj dom, w sklepach sa bardzo
        przydatne zabezpieczenia na szafki itp... a takie rzeczy jak kable i zelazka
        stawiaj na gornej polce i nigdy w poblizu malego dziecka ! Rozumiez
        jeszcze ,gdyby raz sie zdazylo ale Twoje opowiesci to tylko brak wyobrazni
        rodzicow.
    • aleksandrynka Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 10:33
      u mnie standardowo, pomazane ściany w jego pokoju, w przedpokoju i w kuchni, do
      tego lustro i deska sedesowa świecówką ale to zeszło smile

      Wylany sok malinowy (cała butelka) na dywan (rodzice jeszcze spali)

      oblany zraszaczem do kwiatków telewizor - na jakiś czas padł, szalały programy
      (jakieś bepieczniki zalał czy coś), ale potem cud - naprawił w ten sposób coś,
      co nigdy wcześniej nie działało smile Jak wyschło to było ok.

      więcej zniszczeń jakoś sobie nie przypominam, inne wyskoki to tylko dziecięce
      psoty, typu - kredka w video bezproblemowo przeze mnie wyjęta, garść kociego
      żwirku wsypana do wc (prosto z kuwety, bleee), wcinanie karmy dla kota,
      wywalanie książek z regału - kilka z nich przeżyło wstrząs smile
      I takie tam...
      • czarna_maruda Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:44
        dorcia72 napisała:
        > Czasem coś wyrzuci przez okno, ale zaraz się przyzna.


        Ło matko
        okno też zostawiasz otwarte?
      • zojkaojka Re:!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 15.11.06, 11:48
        Powiesz o tych 90 metrach swemu dziecku na OIOM-ie jak będzie o życie walczyło
        po porażeniu prądem??????????????A zabezpieczenia do gniazdek!!!!!Widziałam
        takiego 4 latka - elektrykiem go nazywali na oddziale - zmarł , a mamunia( i
        tatuś) niewinna choć o uszkodzonym kablu od kompa wiedziała.Moim zdaniem jesteś
        nieodpowiedzialna do kwadratu!Albo ten proszek. Cif-a i domestos pewnie w tym
        samym miejscu ,co proszek trzymasz , co? A jak następnym razem poczęstuje nie
        rybki ,tylko siebie lub kolegę ( że o zwierzaka płakać nie będziesz to
        widać)???????? No ,to powodzenia . Ja mam czwórkę dzieci , ale jakoś czas
        znajduję na zapewnienie im bezpieczeństwa. A co do zapominania o zamykaniu
        bramki do kuchni-moja ciotka też zapomniała i jej 2 letnia córa zciągnęła na
        siebie kubas gorącej kawy.Bilans?Pół roku walki o życie , potworny bół (50%
        powieszchni ciała!) , blizny do końca życia, 6 lat bolesnych masaży by zapobiec
        przykurczom. Lepiej nie zapominać.......
        • bri Re:!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 15.11.06, 12:01
          Zgadzam się, że to bardzo nierozsądne zostawiać takie rzeczy w zasięgu dziecka.
          Nie lepiej tak sobie dom zorganizować, żeby można było w miare spokojnie wyjść
          do drugiego pokoju? Przecież to wymaga tylko paru zamykanych szafek.
          • bri Re:!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 15.11.06, 12:04
            Nawet patyczki do uszu uważam za niebezpieczne narzędzie i wolę, żeby były poza
            zasięgiem naszej córeczki.
        • edytek1 moje dziecko posuło 15.11.06, 12:06
          Wskoczyłam do domu ugotować obiadek a tu takie wątki.. chyba rodzina głodna
          będzie, ale do rzeczy... Moje dziecko popsuło:
          - zwaliło stojący na pralce flakon z perfumami czyniąc z nich nadroższy
          zapach do łazienki w historii osiedla.
          - swoją spódnicę rozcinając nieco ( podczas wspolnej zabawy)
          - wiecej nie pamietam czasmi zużyje jakąś zabawkę
          Szczerze mówiąc mam świra na puncie zabezpieczeń i do tej pory mam zaślepki w
          gniazdkach el i zamkniętą szafkę z chemikamiami. Raz widziaąłm jak córka
          chciałą bawić sie kablem od odkurzacza ,ale powiedzenie nie wolno wystarczyło.
          ( córka miała wtedy 2 lata)
          Zgodzę się z zojkaojojka, że czasmi rodzice wykazują brakiem wyobraźni ( kabel,
          proszek) i o ile nic się nie stanie to nawet takie sytacje wydają imi się
          śmieszne....Gdy dojdzie do tagedii na refleksję jest już za póżno.
          Co do dużego mieszkanie to takowe nie zwalnia do myślenia ( zamkąć szafkę
          zabezpieczniem za kilka złotych) i po bólu.


          Karolinka jest już przedszkolakiem. smile
          • weronikarb Re: moje dziecko posuło 15.11.06, 12:11
            Nawet nie trzeba zamykac, a trzymac poza zasiegiem rąk.
            Chemikalia "kuchenne" trzymam na okapie, a te do wc w toalecie, gdzie nei
            zostawiam synka samego ani niema mozliwosci sam wejsc (ubikacja wspolna)

            Nowe, widelce itd. mam w szufladzie gdzie syn dosiegnie, jednak wie ktore noze
            sa jego (metalowe z pilka - nei ostre)

            Kontakty nie rusza - wie ze prad krzywde zrobic moze i ZAWSZE wola jak chce aby
            podlaczyc lub odlaczyc zpradu np. odkurzacz ktorym odkurza.

            Okno tez zostawiam otwarte, ale w pomieszczeniu sam synek nei zostaje bo juz
            sie wdrapie na parapet

            Nie poparzyl sie nigdy, gdzy gotuje tylko na tylnich palnikach, wrzaek stawiam
            w zlewie a gorace n ablacie pod sciana.
            Kawe/herbate jak stawiam na lawie to syn wie ze gorace (od kiedy zaczal chodzic
            to go uczylam )
    • syriana Re: Co moje dziecko zniszczyło ...do dorci ?????? 15.11.06, 10:39
      zgadzam się

      oczywiście, że nie da się uniknąć pewnych zachowań dziecka, ale nie chwaliłabym
      się, że dziecko "samo" wypaliło dziurę żelazkiem, czy bawiło prądem

      w takich wypadkach, to już ewidentnie rodzice zawinili
    • bri Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:48
      Takie rzeczy jak chemikalia domowe, żelazka i ostre noże są poza zasięgiem
      mojej córy. Nie mogłabym usnąć wiedząc, że może się w nocy obudzić i zrobić z
      nich użytek.

      Ze zniszczeń jak na razie udało jej się tylko obtłuc ściany w niektórych
      miejscach, podrzeć parę książek i magazynów, porysować trochę podłogę i
      pobrudzić kanapę.
      • bri Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:49
        A, jeszcze stłukła raz fajansową miseczkę.
      • dorcia72 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 13:04
        No tak, oczywiście posypały się na mnie gromy.
        Chemikalia stoją u mnie w łazience u góry w szafkach, dziecko nie ma do nich
        dostępu, proszek, który Kuba wsypał do akwarium wziął od mojej mamy, która
        mieszka z nami, ale w osobnym mieszkaniu. Miała proszek na wierchu, bo robiła
        przepierkę. Chwila nieuwagi i proszek zmienił właściciela.
        Co do przedłużacza, miałam dwa, jeden popsuty ostatnio wywaliłam. Drugi był
        sprawny, ale do czasu, gdy Kuba wyciągnął z niego te kabelki, i to też była
        chwila. Nieużywane gniazka w moim domu mają zaślepki. Noże są schowane,
        nożyczki też. Okna otwarte tylko na górze, przeciez nie otworzę okien dolnych
        przy małym dziecku!! W sprawie żelazka - przyznaję, że to moja wina.
    • carrotka1 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:49
      Mam 3 letnią corcię. U mnie klasycznie są poodbijane brudne rączki na ścianach,
      pomalowane ściany, notorycznie wybrudzone lustra w szafie przedpokojowej.
      Z innych ciekawszych epizodów:
      - pomalowany pies siostry czarnym markerem mojego brata. Pies bardzo lubi
      małą, zwłaszcza jak ta je coś słodkiego, wtedy mała może z nim zrobić wszystko.
      - pomalowała sobie oczy i usta mazakami
      - pomalowała sobie włosy, twarz i ręce czarną akwarelą. Wyszłam od niej tylko
      na chwilę, odebrać telefon.
      - Mama ma duży kwiat doniczkowy, który stoi na ziemi. Mała wpadła kiedyś na
      pomysł, aby tą ziemię wyciągać z donicy, bawić się formekami i robić babki.
      - poobcinane liście u kwiatów.

      Staramy się jednak małej nie zostawiać samej, a wszelkie niebezpieczne
      narzedzia typu żelazka, noże, igły nożyczki, itp. trzymamy z dala od niej.
    • karcia85 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 11:53
      Moja córcia (7 mies) bardzo lubi brać wszystko ("co na drzewo nie ucieka"smile) do
      buzi. Ostatnio tak obśliniła mój telefon komórkowy, że zaparował od spodu jak
      to parują zegarki i całkowicie zepsuł się głośnik. No i ząbkami porysowała go
      sporosmile. Troszkę zrobiło mi się żal telefonu (na szczęście dalej działasmile) ale
      mój złośliwy mąż miał ubawbig_grin.
      • lila1974 przeklejone przez moderatora 15.11.06, 12:23
        (nie)Bezpieczeństwo
        Autor: zojkaojka
        Data: 15.11.06, 12:04

        Jak to jest, że za byle głupotę można oberwać na tym forum , a tu poniżej
        dorcia72 pisze (jako o psocie )o zabawie dziecka uszkodzonym przedłużaczem
        podłączonym do prądu (kopnęło go) , o zabawie gorącym żelazkiem (wypalił
        dziurę w czymś!), o karmieniu rybek proszkiem do prania ? A takie emocje były
        przy fotelikach samochodowych i pasach ! Dla mnie to się na kuratora nadaje -
        ten brak ....opieki , rozsądku?. Naprawdę takie dzieci leżą na OIOM-ach ,
        umierają w rezultacie takich "zabaw". No , niech ktoś mnie poprze , że to nie
        są niewinne niedopatrzenia , psoty!!!!!


        e_r_i_n 15.11.06, 12:08
        zojkaojka napisała:

        > No , niech ktoś mnie poprze , że to nie są niewinne niedopatrzenia ,
        > psoty!!!!!

        Nie sa, to oczywiste. Napisalam juz o tym w watku dorci.


        edytek1 15.11.06, 12:12
        Dopisałam sie już tam mam chopla na punkcie bezpieczeństwa moje dziecka... I
        rzeczy opisane w tamtym atku, jazda bez fotelika, niezabezpieczone oczka
        wodlne na działce czy poszczanie 5 letniego dziecka samego na dwor są dla mnie
        nie do pomyślenia...
    • sylwia06_73 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 12:57
      Oprócz niezliczonej ilości zabawek zjadl męzowi polowe prawa jazdy, ktore ten
      zostawił na stole.Mial wtedy 1,5 roku
    • mathiola Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 13:14
      Duzo rzeczy mój Synus o Drewnianych Rękach puścił w niebyt smile
      Najbardziej zapamiętałam jedno zdarzenie. Moja siostra ze szwagrem mieszkają z
      moimi rodzicami. Waśnie urządzili sobie pokój, kupili nowe meble i piękny,
      bardzo drogi kudłaty biały dywan. Jakies kilka tygodni później moja siostra
      zrobiła wielkie porządki. Wyniosła dywan do trzepania, a potem zostawiła go na
      tarasie.
      Byłam akurat z wizyta u nich, to było lato, drzwi pootwierane. My w kuchni,
      robiłyśmy obiad. Wchodzi mój syn (2,5 roku wtedy) niespiesznym krokiem.
      Podchodzi do mnie i zagaja: Mamaaaaaa? - Tak synku? - odpowiadam. - Wieeeesz? -
      No co? - Kocham cię. - Ja też cię kocham. - Mamaaaa? - Co się stało? -
      Wieeeesz? - No co? - Biały diwan się pali...
      Nie wiem skąd moje dziecko dorwało zapalniczkę i jakim cudem umiało jej użyć,
      skoro z innymi czynnościami wymagającymi sprawności palców ma problem.
      Kiedy wybiegliśmy na taras, palił się już wielkim płomieniem dywan i plastikowe
      krzesło na którym leżał, a stało to wszystko obok drewnianej balustrady, lekko
      już osmalonej...
      Popłakałam się wtedy, dopiero teraz się z tego śmiejemy.
    • a.lenard Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 13:33
      dorcia....małe pytanko! a co proszek lub gorące żelazko robiło w miejscu
      dostępnym dla dziecka??? nie masz sie czym chwalić szczerze mówiąc, no chyba ze
      swoją głupotą sad
    • adrianka00 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 14:01
      > Mały dostał wtedy
      > pierwszy raz porządnie w tyłek.

      Gratuluje! Mam nadzieje, ze skutecznie wyladowaliscie swoja zlosc i przynioslo
      Wam to ulge.

      > ostatnio wypalił żelazkiem dziurę w nowym materacu, jezu, dobrze, że domu
      > nie spalił)

      Gratuluje! Mam nadzieje, ze nastepnym razem tylko wyleci z okna z powodu Waszego
      zaniedbania i niedopilnowania. Oby sie nie zabil, zebyscie mogli mu dac ponownie
      porzadnie w tylek.
      • dorcia72 adrianka00 gratuluję złośliwości 15.11.06, 14:27
        Ty oczywiście jesteś chodzącym ideałem
        • moofka Re: adrianka00 gratuluję złośliwości 15.11.06, 14:31
          dorcia72 napisała:

          > Ty oczywiście jesteś chodzącym ideałem

          ja tez byłam taka bez skazy i najmądrzejsza, póki mi mały na beton z wózka nie
          wyleciał wink
          po tym fakcie trzy razy sie w jezor ugryze zanim zacznę pouczać jak sie dzieci
          pilnuje
        • adrianka00 Re: adrianka00 gratuluję złośliwości 15.11.06, 14:59
          Dzieki! staram sie jak moge! Zwlaszcza w reakcji na ludzka glupote...
          • jusytka Re: adrianka00 gratuluję złośliwości 15.11.06, 15:14
            Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień ....
    • jusytka Zrzucili telewizor oraz 15.11.06, 15:10
      Jeden z synków tłuczkiem do mięsa walił w kafle w kuchni, wrzucił pilota od TV
      do ubikacji, rzucali kamieniami w nową bramę do garażu, żelazkiem prasowali
      dywan - czego efektem była wypalona dziura o meblach i ścianach nie wspomnę, bo
      szkoda gadać nawet sad
    • teraz_asia Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 16:20
      Zgoda, część takich wypadków jest spowodowana przez lekkomyślność rodziców. Ale
      np najgorsze uszkodzenia (zszywanie czoła, obserwacja w szpitalu po połknięciu
      plastiku), jakich doznał mój syn, miały miejsce, kiedy był dwa kroki ode mnie.
      Po prostu matka nie Superman, może nie zdazyć wyciągnąc ręki, żeby złapać. Po
      drugie, zdarzają się po prostu "nietypowe egzemplarze", przy których naprawdę
      należałoby mieć oczy naokoło głowy i trudno winić ich matki, że w pewnym
      momencie moga stracić czujność. Kiedy moja córka miał 11 m-cy, byłam na
      spotkaniu matek z dziećmi, w tym pięcioro czy sześcioro maluchów w podobnym
      wieku. Pozostałe matki roczniaków gawędziły pijac herbatę i obserwując swoje
      pociechy, które raczkowały na środku podłogi, chrupały biszkopty i nawiązywały
      pierwsze kontakty. Ja, spocona i ledwie żywa, ganiałam za moją córką, która z
      pasją przemieszczała się wzdłuż wszystkich ścian, pchając paluszki do każdego
      kontaktu, łapiąc za każdą doniczkę, filiżankę i talerzyk, jaki napotkała na
      drodze. Kiedy ustawiałam z powrotem rzeczy, ona już zanurzała się po ramiona w
      palenisku otwartego kominka. Po pół godzinie takiego maratonu marzyłam o tym,
      żeby móc ją przykuć do kaloryfera!! Ponieważ moje dzieci były takie ogólnie
      hiperaktywne, w domu ograniczyłam się do moich ewidentnych obsesji- czyli
      niewyciągania żelazka, póki nie leżą w łóżkach, i schowania leków w wysokich
      szafkach ( obydwoje w wieku 2,5 lat bez problemu otwierali syropy z
      zabezpieczeniem antydzieciowym)
      • zuzia_i_werka Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 15.11.06, 20:24
        Oprócz niezliczonej ilości zabawek zjadl męzowi polowe prawa jazdy, ktore ten
        zostawił na stole.Mial wtedy 1,5 roku
        Sylwia Twój post zdecydowanie wygrał! To najśmieszniejsza rzecz o jakiej
        przeczytałam w trym wątku jednocześnie nie budząca dreszczu przerażenia,
        niezabezpieczone kable,dostęp dp chemiii mnie przezraża-kilka lat pracowałam na
        dziecięcej chirurgii i wiem jak to jest jak się dziecko kreta napije albo
        wsadzi do kontaktu mieszadło od mikserasad(
    • gacusia1 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 16.11.06, 05:45
      Moj ma ciut ponad 12 m-cy i zbil kilka szklanek,wylal kilka kaw,herbat,sokow na
      dywan,wyrzucil do kosza na smieci minutnik(przypadkiem go uratowalam),wrzucil
      kilka zabawek do kratki wentylacyjnej,zepsul klawisze w kompie,zmaltretowal
      kwiatka...wiecej nie pamietam.Staram sie miec oczy szeroko otwarte ,-) (nie
      dziala mi klawisz z dwukropkiem)
    • aluc nic 16.11.06, 13:43
      a przynajmniej nic, co byłoby warte zapamiętania
      • mamajka6 Re: nic 16.11.06, 19:23
        U mnie wszędzie pełno plam na kanapie i dywanie od soku , czekolady itp. - do
        tego już przywykłam i ze ścierką praktycznie się nie rozstaję - Vanish niestety
        nie daje rady. A większe szkody z ostatniego tygodnia to połamana sofa na
        której śpimy z Mężem - moja wyrośnięta 8 latka przypomniała sobie jak fajnie
        jest skakać po kanapie,ale zapomniała, że już nie jest "motylem", pomagała jej
        w tym młodsza 2,5. No i za głowę się złapałam jak zobaczyłam wyryte imię i
        nazwisko starszej córy na stole kuchennym - twierdzi, że to z nudów.
        przeżyliśmy też historię, kiedy w tydzień po malowaniu mieszkania córa
        mieszała sobie sok z wodą gazowaną w butelce z ustnikiem . Zawartość zabuzowała
        i cała mieszanka wybuchowa znalazła się na ścianach i suficie. Piękne
        fioletowo - czerwone plamy wywabialiśmy ACE.
        • myelegans wczoraj... 16.11.06, 21:55
          zrzucil sobie na glowe kwiatek w glinianej doniczce stojacy wysoko na
          biblioteczce. Mial spac, niania go polozyla na drzemke, wyszedl z lozeczka,
          ktore ma przedluzenie, zeby nie wychodzil (po raz pierwszy), wystawil sobie
          stoleczek na swoj stolik (po raz pierwszy), wszedl po tej konstrukcji i
          dosiegnal kwiatka, ktory byl wysoko na biblioteczce tak zeby go nie dosiegnal,
          bo go juz kiedys chcial jesc, calosc, wlacznie z nim runela na podloge, po
          drodze chyba oberwal ta doniczka. Szkody: lekko rozcieta glowa i guz, i dopiety
          cel: brak drzemki.
          Stalo sie to przy niani, ktora go nie spuszcza z oczu, oprocz drzemek.

          Boje sie o akwarium......
          • grzybnia A siostrzeniec mojego męża.. 17.11.06, 14:25
            wsadził nogę miedzy szczebelki bardzo eleganckiego fotela tak skutecznie, że
            aby go uwolnić ojciec musiał rozpiłować oparcie tegoż mebla.Innym razem (był
            wtedy brdzo malutki) zrobił hmmm...kupę do jakiegoś niezwykle ekskluzywnego
            wydania encyklopedii, zamknał księgę i odstawił na półke. Przez jakis czas po
            mieszkaniu rozchodził się smrodek z niezidentyfikowanego żródła a po dłuższym
            okresie ktos z rodziny ku swojemu zdumieniu znalazł zasuszoną niespodzianke
            podczas lektury.
            • mathiola :-D 17.11.06, 15:08
              Dawno się tak nie usmiałam, słowo daję big_grin
    • dorcia72 Re: Co moje dziecko zniszczyło ... 17.11.06, 14:52
      Bratanek mojego męża będąc małym szkrabem podpalił fotel, na którym siedziała
      jego mama. Wlazł pod niego z zapalniczką. Było to kilkanaście lat temu, w domu
      wszyscy palili, zapalniczki wszędzie się walały, mały chciał zwrócic na siebie
      uwagę...


      Moje szkrabki
      • gosiex77 Moja siostra ... 17.11.06, 15:27
        ... pomalowała ściany flamastrem we wzorki. Została pouczona, że nie wolno
        mazać po ścianach. Nastepnego dnia we wzrokach była podłoga. Siostra po ostrym
        zwróceniu jej uwagi wpadła w histerię bo przecież mowa była o niemalowaniu po
        ścianach a nie po podłodze!
        a ja platikowymi nożyczkami obcięłam mamie włosy jak spała po dyżurze w
        szpitalu smile do dziś padam ze śmiechu jak widzę zdjęcie mamy z króciutkim
        jeżykiem po moich zapędach fryzjerskich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka