Gość: guest
IP: *.*
05.11.01, 20:43
Była dziś u nas teściowa.Nic się nie zdarzyło,a ja jestem rozczarowana. Teściowa ok.80% czasu bawiła się z dziećmi (to chyba główny motyw jej odwiedzin), trochę ze mną pogadała,o niczym właściwie, o ciuchach, kilka słów o jej koleżankach, kilka o moich, o dzieciach oczywiście. Mam wrażenie, że jakoś się mijamy, nie pokazujemy siebie prawdziwych. Nie oczekuje,że będziemy za każdą wizytą się sobie zwierzać, ale... no sama nie wiem o co mi chodzi. Z moją mamą czasem gadamy o jeszcze większych bzdurach, czasem też głównie bawi się z dziećmi, a ja jestem zadowolona, bo mam poczucie, że jestem i tak dla niej ważna i prawdziwa. Staram się z teściową zachowywać normalnie(no właśnie, to się chyba wyklucza), ale nie wychodzi. Zawsze jestem dla niej milsza niż czuję i nie umiem tego przemóc. Teściowa się nam w ogole nie narzuca, nie czyni żadnych uwag, zawsze dzieciom stawia nasze zdanie jako autorytet, no jest w porządku w sumie.Ale, kurczę, czegoś mi brak i żal.A jak jest u Was?