Dodaj do ulubionych

Wizyta teściowej

IP: *.* 05.11.01, 20:43
Była dziś u nas teściowa.Nic się nie zdarzyło,a ja jestem rozczarowana. Teściowa ok.80% czasu bawiła się z dziećmi (to chyba główny motyw jej odwiedzin), trochę ze mną pogadała,o niczym właściwie, o ciuchach, kilka słów o jej koleżankach, kilka o moich, o dzieciach oczywiście. Mam wrażenie, że jakoś się mijamy, nie pokazujemy siebie prawdziwych. Nie oczekuje,że będziemy za każdą wizytą się sobie zwierzać, ale... no sama nie wiem o co mi chodzi. Z moją mamą czasem gadamy o jeszcze większych bzdurach, czasem też głównie bawi się z dziećmi, a ja jestem zadowolona, bo mam poczucie, że jestem i tak dla niej ważna i prawdziwa. Staram się z teściową zachowywać normalnie(no właśnie, to się chyba wyklucza), ale nie wychodzi. Zawsze jestem dla niej milsza niż czuję i nie umiem tego przemóc. Teściowa się nam w ogole nie narzuca, nie czyni żadnych uwag, zawsze dzieciom stawia nasze zdanie jako autorytet, no jest w porządku w sumie.Ale, kurczę, czegoś mi brak i żal.A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 05.11.01, 23:06
      taka tesciowa to skarb!!! zazdroszcze Ci.
    • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 08:40
      Moja Teściowa odwiedza mnie średnio raz na dwa miesiące. A właściwie nie mnie tylko moje dziecko. Dzwoni codziennie, ale nie do mnie czy do mego męża ale do naszej córki. Arek - mój mąż jest z tego zadowolony, bo jeśli teściowa prosi go do telefonu to jest jasne, że potrzebuje jakąś receptę lub chce powiedzieć na co tym razem choruje (jest zupełnie zdrowa, ale non stop zjada tony tabletek i wmawia sobie tysiące chorób). Gdy zostawiam u niej Karinkę ona pozwala jej na wszystko tj.: nożyczki w łóżku, klej na tapczanie, wysypywanie ryżu czy kaszy na podłogę, łamanie makaronu itp. Wystarczy, że Karina się rozpłacze a momentalnie na wszystko jej pozwala i po powrocie od niej Karinka na każdy mój zakaz odpowiada, że Babcia jej pozwala i momentalnie w bek. Rozmowy z Teściową nie skutkują - ona wie lepiej jest przecież od ponad 20 lat dyrektorką przedszkola!! Jakiś czas temu odchudzała się i wtedy twierdząc, że moje 2 letnie dziecko jest za grube, ograniczała jej jedzenie. Przykłady takich zachowań u mojej Teściowej można mnożyć, więc naprawdę jestem zadowolona, że nie odwiedza mnie częściej...
    • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 09:30
      Kingo, doskonale cię rozumiem.Moja teściowa aż tak nie traci głowy jak Twoja, ale z mojego punktu widzenia nadmiernie się nimi zajmuje,skacze nad nimi i pląsa, rozmowa ze mną jest w jej skali potrzeb o kilometry dalej niż zabawa z dziećmi. ostatecznie traci na tym także jej kontakt z dziećmi, bo mi nie chce jej się odwiedzać zbyt często, nie ciągnie mnie tam za bardzo. Jak jest teść, to z nim mogę fajnie pogadać, ale właśnie myślę, że potencjalnie mogłabym z nią i tego mi żal. no i po drugie rzeczywiście się stara do nas zdystansować, ale rzecz ma swoje drugie dno.Ona ma swoją wizję jako osoby idealnej(choć jest skłonna np. do obrażania, mimo, że twierdzi, że jest osobą , która wszystko przebacza), a mnie to denerwuje jak nie wiem. No i czemu tak to się plecie głupkowato, po co ja w ogóle rozmyślam o teściowej i jej wnętrzu ? Powinnam założyć, że nie wtrąca się , to odpuścić sobie, a nie umiem.I to jest chyba mój główny problem.Pa.
    • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 09:30
      Kingo, doskonale cię rozumiem.Moja teściowa aż tak nie traci głowy jak Twoja, ale z mojego punktu widzenia nadmiernie się nimi zajmuje,skacze nad nimi i pląsa, rozmowa ze mną jest w jej skali potrzeb o kilometry dalej niż zabawa z dziećmi. ostatecznie traci na tym także jej kontakt z dziećmi, bo mi nie chce jej się odwiedzać zbyt często, nie ciągnie mnie tam za bardzo. Jak jest teść, to z nim mogę fajnie pogadać, ale właśnie myślę, że potencjalnie mogłabym z nią i tego mi żal. no i po drugie rzeczywiście się stara do nas zdystansować, ale rzecz ma swoje drugie dno.Ona ma swoją wizję jako osoby idealnej(choć jest skłonna np. do obrażania, mimo, że twierdzi, że jest osobą , która wszystko przebacza), a mnie to denerwuje jak nie wiem. No i czemu tak to się plecie głupkowato, po co ja w ogóle rozmyślam o teściowej i jej wnętrzu ? Powinnam założyć, że nie wtrąca się , to odpuścić sobie, a nie umiem.I to jest chyba mój główny problem.Pa.
      • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 11:28
        A moja teściowa po prostu nie istnieje, podibnie jak teść, choć mieszkają o 15 minut od nas. Po ślubie odwiedzili nas dopiero po pół roku i wizyta musiała być poprzedzona specjalnym zaproszeniem na imieniny ich syna. Właściwie nie interesują się nami, nawet nie dali odczuć, że zauważyli fakt, iż będą dziadkami. Nie telefonują, jeśli ich odwiedzimy (tak raz na miesiąc, bo po co częściej), to nie wykazują zaiteresowania, jak nam się wiedzie, co słychać. Główne tematy rozmów są "o pogodzie", o nich lub młodszym synu, jego córce - ukochanej wnuczce. Wiem, że mogłoby być gorzej, np. gdyby się nieustannie wtrącali, czy mieli wieczne pretensje, ale jest mi przykro (i mężowi chyba też), że traktują nas jak powietrze. Zwłaszcza, iż moja rodzina mieszka o 120 km dalej i czasem chciałabym, by okazali trochę pomocy, choćby dobrym słowem. Tym bardziej, że widzą tylko młodszego syna. Dlaczego tak jest?Małgosia.
        • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 13:50
          Myślałam, że tylko moja teściowa (o teściu nie wspomnę) wykazuje kompletny brak zainteresowania synową. Podniosłyście mnie na duchu. Z moją teściową też się nie da rozmawiać. Wizyta u niej to jedzenie i oglądanie telewizji. Już nawet (po 10 latach znajomości)nie próbuję nawiązać z nią bliższego kontaktu.
    • Gość: guest Re: Wizyta teściowej IP: *.* 06.11.01, 13:58
      U mnie jest tak, ponieważ , tesciu bawi małą to jego wizyty sa codziennie, nawet jesli ma wolne np. sobota to i tak na chwile przyjdzie. Tesciowa jest u nas mniej , ale jesli juz jest to nigdy mnie nie krytykują , tylko takie rozmowy ogolne o dzieciach.Tesciu czasmi lubi wejsc na takie tam tematy dotyczące nas ,ale w tedy lepiej zmienic tematsmileJak mieszkalismy razem to było troche gorzej zawsze w jakis sposób się wtrącali moze nieświadomnie, ale zawsze, teraz jest lepiej.:)Ogolnie nie jest zle, przynajmniej mogę na nich liczyć aby bawili małą jak chcemy gdzies iść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka