Dodaj do ulubionych

życie po zdradzie

IP: *.* 20.12.01, 22:32
teorię sobie opowiedziałyśmy pięknie...co by która zrobiła gdyby partner zdradził...zakochał się...miał romans...dużo znaczącą znajomość - wybierzcie, co Wam pasuje...A czy są wśród nas takie, które wybaczyły i ...żyją? Żyją ze świadomością, że to jeszcze nie koniec "tamtej" znajomości...Żyją z wiarą, że kiedyś mąż zrozumie, że tak być nie powinno...Czekają na powrót... Czy ja jestem po prostu głupia i powinnam się wyleczyć ze złudzeń?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 20.12.01, 22:56
      nie jestes glupia tylko go po prostu kochasz. i kochasz go pieknie. nie wiem czy tak bym potrafila. podziwiam choc nie zazdroszcze.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie-wybaczam IP: *.* 20.12.01, 23:57
      Jak mogę rozumieć że to jeszcze nie koniec "tamtej" znajomości? Czy to znaczy że mąż zaangażowany jest w jakikolwiek sposób nawet po zakończeniu związku z drugą kobietą? Skoro tak to tamten związek jeszcze się nie zakończył tak naprawdę. Czy mogłabyś to jakoś bliżej wyjaśnić, chciałabym to zrozumieć.Ale ja chciałam napisać o czymś innym, o czym napisałaś w swoim poście, Jedna z Nas. O wybaczeniu.Myślę że wybaczenie dotyczy wszystkich zaangażowanych, także "tej drugiej". Wiem, bo byłam "tą drugą". Myślisz że łatwo wybaczyć człowiekowi któremu zaufało się widząc jak wije sobie gniazdko z drugą kobietą? Nie jest łatwo przeżyć naplucie sobie w twarz i zepchnięcie do błota przez osobę którą się kocha, a co ważniejsze wierzy się że ona też kocha, oraz na koniec pocieszenie że życzy wszystkiego dobrego oraz będzie się modlił (sic!) Do pełnego czaru brakowało tylko zapewnienia że to dla mojego dobra.Myślę że zakończenie "tamtej" znajomości nastąpi wtedy gdy problem wszystkich zaangażowanych osób zostanie ostatecznie rozwiązany. W moim przypadku była to jak powiedziałam "tylko" kwestia przebaczenia. Przebaczenia sobie, wybaczenia wstydu, żalu, rozgoryczenia, samotności, rozpaczy, najgorszych życzeń skierowanych do tamtych, egoizmu, zazdrości, nocy zmarnowanych na płaczu, poszarzałych włosów, utraty zaufania do siebie i innych, braku możności i chęci wybaczenia wreszcie.Przebaczenia facetowi tego że nie przewidział skutków swojego postępowania, że zostawił, że ośmielił się budować sobie szczęście, że...w sumie tak niewiele dla niego znaczyło nasze bycie razem.Przebaczenia jego kobiecie że zrobiła coś co związało jego z nią, że nie pozwoliła mu odejść ze mną, że w chwili gdy skręcałam się z bólu -była z nim.Oraz mnóstwa innych rzeczy.Nie mówię że to wszystko już mi się zupełnie udało, ale pracuję nad tym. Jest mi lepiej. Staję się pomału mistrzynią wybaczania.Może niektóre z was zbulwersuje punkt widzenia "tej drugiej", ale dla mnie to czego doświadczyłam to BYŁA ZDRADA. I wybaczam ją.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie-wybaczam IP: *.* 21.12.01, 00:33
        a dla wyjaśnienia...On dopiero z nią zaczyna...ja się w pewnych kwestiach nie sprawdziłam i zanim znalazłam w sobie błąd, on znalazł sobie zastępstwo... spóźniłam się o parę tygodni z analizą samej siebie...ale wierzę w to, że jednak będę potrafiła to naprawić...dla rozumujących wprost: "pewne kwestie" to nie seks.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 00:29
      wiesz,Lauro...to trochę nie na miejscu...ja naprawdę bardzo cierpię i staram się zwalczyć w sobie uczucie nienawiści(obce mi do tej pory) do "tamtej"skoro zadajesz sie z żonatym facetem, powinnaś mieć świadomość, że on raz już wybrał...nie chcę z Tobą dyskutować, bo nie jestem ostatnio sobą...mogłabym napisać coś, czego bym żałowała...mogłabym wylać na Ciebie wszystko, co czuję do "tamtej"...a to przecież nie Ty pchasz sie w moje małżeństwo z nadzieją na jego rozbicie...dziękuję ana za piękną odpowiedź...na razie nie wiem,czy jestem w stanie to znieść z godnością...i czy w ogóle jestem w stanie...także nie podziwiaj mnie na zapas...
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 00:50
        Moim zdaniem, gdy któraś z nas (nas-kobiet) podejmuje decyzję o byciu "tą trzecią", to powinna mieć w tę decyzję wkalkulowaną ewentualną porażkę. Rozbijanie czyjegoś związku nie jest niczym chwalebnym, więc nie przesadzałabym z tym wybaczaniem stałej partnerce, że zdołała uratować swój związek, tudzież kochankowi, że przestał być kochankiem. Może to brak wyrozumiałości, ale jakoś wyjątkowo nie lubię kochanek (kochanek jako takich, nie jakiejś konkretnej kochanki). Bo bycie kochanką jest chyba nieuczciwe, co? I nie przekonują mnie argumenty o gorącej miłości, która spada jak grom z nieba i której nie sposób się oprzeć. Człowiek jest ponoć istotą rozumną i potrafi panować nad emocjami. Mówiąc bez ogródek: można zabić taką miłość w zarodku.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 01:01
          agatag...o to mi chodziło, ale nie chciałam mówić - też od zarania dziejów nie cierpiałam kochanek- nie wiem jak jedna kobieta może zrobić coś takiego drugiej. a potem mówią coś o kobiecej solidarności...A teraz mnie to spotyka...jestem wściekła aż do utraty świadomości...mam wrażenie, że pluję jadem dookoła...a muszę być wyrozumiała i łagodna...tylko tak mogę uratować związek. I dzięki ci aga za nadzieję...
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 01:45
            jedna z Was napisała/ł:> mam wrażenie, że pluję jadem dookoła...a muszę być wyrozumiała i łagodna...tylko tak mogę uratować związek. Popluj sobie tutaj, jeżli ma Ci ulżyć, bity są cierpliwe, spotkasz się ze zrozumieniem i pomocą, a jesli wylejesz go troche tutaj, to bedziesz miała mniejszy zasob do powstrzymywania przy ratowaniu związku.Jak chcesz, mogę byc pierwszą ofiarą: głupia, nie zna sie, a wtrąca się do watku, który jej nie dotyczy.:bic: mam nadzieje, ze Ci sie pouklada.
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 08:28
            Nie byli wtedy jeszcze małżeństwem, nie oceniaj bo nie znasz sytuacji.Choć może wyda ci się to niemożliwe do pojęcia, to wyobraź sobie że moje cierpienie było takie jak twoje lub podobne. Uczucia są uczuciami i rada zabić w zarodku to naiwność, przynajmniej dla mnie.Myślałam że szukasz kogoś kto wybaczył osobie która zraniła najbardziej na świecie, i która zdobyła się na wybaczenie ale chyba nie. Szukasz kogoś kto myśli tak jak ty.Jeżeli chcesz sobie ulżyć to śmiało, możesz wylać na mnie kubeł pomyj, ani mi w tym nie zaszkodzisz, ani pomożesz sobie, tym bardziej że analogia naszych sytuacji jest dość odległa.Agato po twoim poście widać że niewiele wiesz o wybaczaniu. I niech sobie tak zostanie. Obyś nie miała nigdy sytuacji kiedy musisz nauczyć się wybaczać wszystkim zaangażowanym, bo możesz sobie nie poradzić.Wszystkim wesołych spokojnych Świąt.Laura.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 11:32
              Masz rację, Lauro - miałabym poważne problemy z wybaczeniem kobiecie, która usiłowałaby odebrać mi mojego partnera (nomen omen - nie jesteśmy małżeństwem). Pozdrawiam.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 29.12.01, 14:28
          a co z tymi, które nie wiedzą, żę są tą tzrecią?????????
          • Gość: usia Re: życie po zdradzie - wtrącam się IP: *.* 02.01.02, 16:43
            Nie doczytałam wątku do końca, ale już na początku uderzyło mnie jedno - dlaczego nic nie mówicie o tym facecie, który decyduje sie na kochankę? Czyżby to było niewiniątko, które zostaje złapane i zgwałcone (emocjonalnie czy fizycznie, wszystko jedno)przez żądną wrażeń Potencjalną Kochankę?
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie - wtrącam się IP: *.* 02.01.02, 18:22
              Może dlatego że odpowiedzialnością za powstały stan rzeczy - niezależnie do cierpienia zdradzanej kobiety- należy obciążyć obydwoje partnerów. Gdy ich wzajemne relacje "rozchodzą się" to oboje są za to odpowiedzialni, zresztą Jedna z Nas pisze o tym w jakiś sposób. W układzie zdrady jeden z partnerów otwiera się na związek z kimś z zewnątrz, ale obydwoje do tego doprowadzili, do śmierci klinicznej związku, co staje sie przyczyną zdrady. Łatwiej jest przeżyć, gdy mówi się "to wina tamtej cholery", łatwiej obciążyć odpowiedzialnością tą która złapała faceta gwałcąc go emocjonalnie czy inaczej, niż przyjąć że odpowiedzialność jest po obu stronach. Doraźnie łatwiej się z tym żyje, ale na kótką metę.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 02.01.02, 13:38
          hej!ja obecnie jestem w sytuacji, gdzie zostałam sama z dwójką maluchów, bo mój mąż nie zapanował nad emocjamii nie zabił miłości w zarodku. "walczył dzielnie" półroku, równo w czasie urodzenia naszego syna. wyprowadził się - bo na nią czeka! a ja? też czekam, mam nadzieje, że zrozumie co jest w zyciu ważne! córka, syn - rodzina którą sam stworzył. czy to kiedyś nastąpi?? nie wiem, ale miłość nie rozumie wszystkiego i wszystkiego nie potrafi wytłumaczyć. Kocham go i nie potrafię przekreślić 12 lat wspólnego życia. jestem słaba? być może! taka jestem! pozdrawiam was wszystkie!
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 01:16
        To, co napisalam powyżej było odpowiedzia na post Laury, czyli trochę obok głównego wątku. Toteż teraz wracam na właściwy tor.Wcale a wcale nie jesteś głupia, Jedna z Nas. Wybaczanie jest jedyną strategią, jeśli w ogóle macie być nadal razem. Ale - żebyś mogła wybaczyć - On musi najpierw uznać swoją winę. Bo przecież wybaczenie to nie wszystko. Trzeba jeszcze połatać związek, ponaprawiać go, a w to muszą się zaangażować obie zainteresowane strony. Co On o tym wszystkim mówi, jak się zachowuje?A w ogóle to Cię serdecznie pozdrawiam, bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki. Jeśli chcesz, to napisz na priva. Bardzo chciałabym Cię jakoś wesprzeć... Pozdrawiam.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 08:50
      Jedna z nas - jesteś wspaniałą i silną kobietą. Nie wiem, czy potrafiłabym żyć tak jak Ty, czekać aż on się opamięta... Nie wiem, czy zdobyłabym się na tyle siły. Podziwiam Cię. Łatwo być szczęśliwym, jesli nic się nie dzieje, trudniej ratować związek, trudniej odrzucić honor, trudniej wybaczyć...My na początku naszego związku mówiliśmy, że zdrady się nie wybacza. Teraz...nie jesteśmy tego tacy pewni. I sądzę, że oboje walczylibyśmy o partnera, bo na obecnym etapie związku jest między nami taka więź, jak między częściami jednego ciała - i amputacja bolałaby strasznie.Wiesz, jeśli czujesz to samo - to może warto walczyć. Nie wiem naprawdę, czy mogę Ci coś radzić, bo w tej sytuacji nie byłam nigdy. Życzę Ci dużo siły i jasności umysłu przy podejmowaniu decyzji. PS. Do postów Laury się nie odniosę. Nie chcę Cię Lauro potępiać, bo jest mi to obce, ale uważam, że nikt nic nie jest Ci winien. A już najmniej tamta kobieta. Ona nie potrzebuje Twojego wybaczenia, bo nie zrobiła Ci żadnej krzywdy. Wręcz przeciwnie.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 09:39
        Podziwiam kobiety, które wybaczają zdradę (nigdy bym nie była zdolna do czegos takiego), ale nie potrafie ich szanować. Nie wierzę jednak, że mozna cos takiego zapomnieć. Związek "PO" nigdy nie będzie taki jak "PRZED".Myslę, że kobieta wybaczająca jest po prostu słaba i boi się życia samamemu, braku pieniędzy, braku mieszkania, tego, że nie jest dosc atrakcyjna by znalezć kogos nowego itp.(przypadki z obserwacji otoczenia). Może i mozna życ pod jednym dachem ze zdrajcą, ale nie uwierzę, że sex z kims takim może sprawiać jakąs radosć.Chyba, że po zdradzie małżonkowie mieszkają razem, wychowują dzieci, ale nie współżyją.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 10:27
          xvz napisała/ł:> Związek "PO" nigdy nie będzie taki jak "PRZED".Pewnie, że nie będzie. Tak jak nie będzie "przed" i "po" każdym innym istotnym wydarzeniu w naszym życiu. Ale takie własnie jest zycie. Każdego dnia dowiadujemy się o sobie i innych czegos nowego. Czasem są to rzeczy piękne i wspaniałe, a czasem bolesne. Ale wszystkie wszystkie są składnikami tego samego życia, które czasem niesie ze sobą radosci a czasem cierpienie.xvz napisała/ł:Myslę, że kobieta wybaczająca jest po prostu słaba i boi się życia samamemu, braku pieniędzy, braku mieszkania, tego, że nie jest dosc atrakcyjna by znalezć kogos nowego itp.(przypadki z obserwacji otoczenia). Może i mozna życ pod jednym dachem ze zdrajcą, ale nie uwierzę, że sex z kims takim może sprawiać jakąs radosć.Chyba, że po zdradzie małżonkowie mieszkają razem, wychowują dzieci, ale nie współżyją.Myslę, że pomiędzy wybaczaniem a poczuciem siły lub słabosci nie ma żadniej zależnosci. Wybaczam, bo kocham, bo chcę jeszcze raz zaufać, bo wierzę, że miłosć przezwycięży trudnosci, bo każdy zasługuje na drugą szansę, bo nie można moim zdaniem przekreslić całego życia z powodu jednego wydarzenia. A sprowadzanie wybaczania do sfery seksu to według mnie pomyłka. Jesli wybaczam, to na całej linii.xvz napisała/ł:> Podziwiam kobiety, które wybaczają zdradę (nigdy bym nie była zdolna do czegos takiego), ale nie potrafie ich szanować. Nie wierzę jednak, że mozna cos takiego zapomnieć. Wcale nie chodzi o zapominanie. Tego się nie da tego zapomnieć, bo nie jest to drobnostka, ale wybaczanie i zapominanie to zupełnie dwie różne sprawy. No a jesli chodzi o szanowanie osób wybaczających, to sądzę xvz, że trochę przesadziłas /es. Jest kilka osób na tym swiecie, które być może na szacunek nie zasługują, ale na pewno nie należą do nich ludzie, którzy w imię miłosci wybaczają zdradę.I jeszcze w sprawie Laury. Nie rzucajcie się tak na nią. Ta wspominana przez Was "kochanka" to nie jakies bezdennie głupie chichoczące stworzenie, której życiowym celem jest rozbijanie małżeństw i pukanie się (pardonez-moi) ze wszystkimi na lewo i prawo. Ona też ma uczucia, cierpi, bo ktos jej obiecywał szczęscie i zapewniał o miłosci. Też jest po prostu człowiekiem. A życie układa się czasami przedziwnie i często wcale nie tak jak to sobie wymarzylismy. I oby żadna z Was nie musiała nigdy być w sytuacji tej trzeciej, bo to jest związane z pewnoscią z wielkim cierpieniem.A w podsumowaniu do Jednej z Nas - jesli go kochasz, walcz i wybaczaj. WARTO!
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 11:14
            Ale pieknie napisalas. Ja bym tak nie potrafila. Chodz zgadzam sie z Toba.Ale ... Ja nie potrafila bym wybaczyc , wybaczyc moze tak , ale nie zpomniec.Nie potrafilabym ponownie zufac. Zawsze przesladowalo by mnie uczucie , ze moze znowu mnie zdradza. Nie to nie bylo , by zycie tylko droga przez meke dla niego i dla mnie.Co do tej "drugiej".Mysle , ze tak samo czuje bol, rozdarcie , itd . , ale .. nowlasnie , jest to ale ... .Trzeba pamietac , ze jak sie pojawia , ta druga , to ona cos niczszy , ze jesli zgadzasz sie byc ta druga to juz zadzjesz bol, niszczysz i siejesz zniszczenie !!!Czyli nie na koncu , ale na poczatku powodujesz , to co potem i Ciebuie moze spotkac.Wchodzisz pomiedzy dwoje ludzi , ich ordzine.Wiem, On tez nie jest bez winy. Ale napierw niech tych dwoje ( malzenstwo) rozwiaza problemy ktore je trapia i trudnosci jakie przyzywaja, a dopiro potem , gdy okaze sie , ze zycie razem nie mozliwe i trzeba sie rozstac , zrobia to,to wtedy kazde z nich moze myslec o nowym zwiaku ( i wtedy nie jestes ta druga).
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:19
            Nia było moją intencją rzucanie się na Laurę i starałam sie sformułować swoje myśli jak najbardziej ogólnie. Laura napisała, że kochanka też wybacza, m.in. kobiecie, której rozbijała związek. A ja tej figury zwyczajnie nie rozumiem -i tyle. Kochanka też cierpi - to jasne. Moim zdaniem jednak, ona cierpi niejako na własne życzenie. Pozdrawiam.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 29.12.01, 19:20
          Chyba jestem zboczona bo jednak sypiam ze zdrajcą.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie - ROZUMIEM LAURĘ, ŻONA CZY KOCHANKA - ŚMIEJĄ SIĘ I PŁACZĄ TAK SAMO. IP: *.* 29.12.01, 15:04
        a ja rozumiem laurę....Byłam tą trzecią nie wiedząc o tym... on miał dziewczynę z dzieckiem (nie jego dziecko), kiedy zaczął się spotykać ze mną. (rodzina nigdy by jej nie zaakceptowała- a i on chyba nie za bardzo był za nią skoro zaczął spotykać się ze mną)Wspólne wieczory, wyjazdy, kino, potem wizyty u jego rodziny....w końcu odkryłam, że jest ktoś jeszcze - odkryłam i inne rzeczy i nienawidziłam jej.boże jak strasznie nienawidzę jej do dzisiaj.to nie jej wina... ona nienawidzi mnie.uważała, że weszłam z butami w ich życie i zabrałam jej go - a ja nie miałam pojęcia o jej istnieniu.przysięgałam sobie kiedyś, że nigdy nikomu nie odbiorę męża narzeczonego... chłopaka, ale nie wiedziałam, że to robię. jak się zorientowałam - było już za późno - sama kochałam... dałam mu siebie....nie szukam winnych...ale rozumiem laurę - żony czy kochanki - mają te same uczucia i czują ten sam ból. Kiedyś byłam zdradzona - przez moją pierwszą miłość - -widziałam jej listy do niego... i miałam wrażenie, że są to moje własne słowa....Kochamy tak samo i jednakowo cierpimy..... czy mamy do tego prawo czy nie....rozumiem, że "legalne żony "czują się zagrożone.... ja sama tak się czuję i nieanawidzę tamtej dziewczyny i jego pierwszej dziewczyny.... bo czuję się zagrożona.mam wrażenie, że one mającoś czego ja nie mam..... logika podpowiada, ze ja mam coś czego one nie mają, bo przecież ożenił się ze mna.Ale to czasem za mało...wyszłam za tego faceta, którego "odebrałam" tamtej dziewczynie - uważałam, że mam świętą rację....On jet całym moim światem....Wspólczuję jej i nienawidzę z całego serca....i płakać mi się chce, ze ona w ogóle była.....czasami mam ochotę zadzwonić do niej i zapytać, czy mimo wszystko radzi sobie......nienawidzę mojego lęku przed utrata męża i bólu, że kochał się z innymi, że był z nią gdy był ze mną i nie ufam mu do końca. może jestem przesadnie zazdrosna....a może tak jest.ale odczuwam niepokój - może ktoś to rozumie.rozumiem laurę...trzeba umieć wybaczyć żonie, że jest żoną.... i mężczyźnie - że to jego wina....i sobie, że jest tak a nie inaczej...jestem żoną - ale staram się spojrzeć z punktu widzenia kochanki (mam nadzieje, ze nikogo nie uraziłam).i kochanki mają prawa i uczucia - są kobietami - jak żony.... niestety.....ślubem nie kupiłam mego męża ani jego wierności....zawsze będą kobiety, którym będzie się podobał... i takie, które zapolują na niego mimo, że jest żonaty....jedno wiem na pewno - ja nie wybaczyła bym mu zdrady....nie wybaczyłam po raz pierwszy - innemu i odeszłam - i teraz było by tak samo.....zdrada boli niewyobrażlanie.....i zabija wszystko, po zdradzie dla mnie wszystko traci sens.wszystko jest jakie stakie porwane, miłość już nie ta.kocham się z nim i myśłę - jej robił to samo, ona przeżywała... to tak...jest taka piosenak veroniqe sansoon "Je voudrais la connaitre" - chciała bym ją poznać:chciała bym ją poznaćwiedzieć jaka ona jestczy jest zgrabna czy nieczy jest ładna ...czy nieo! chciała bym ją zobaczyć długo się jej przyglądaćpoznać jej historię i jej życie i jej przeszłośćznam już zapach jej perfum i znam chcarakter pismate słowa czułe i miękkie, zapomniane w naszym samochodzie.i przyłapać cie z niąkiedy jesteś taki zabawny, delikatny i czułysłuchać jak składasz jej obietnice i jak opowiadasz o nas...chciała bym cię też widzieć obserwować jak w lustrze kiedy ją całujesz i jak wchodzisz swym ciałem w jej ciało.wiem, zę to nie normalneboże jak mnie to pociągachcę zobaczyć i poczuć to, czym dla ciebie nie jestem...tyle piosenka.ja się dowiedziałam - nikomu nie polecam....zapłaciłam za to wysoską cenęi czegoś mnie to nauczyło...przede wszystkim tego, że zony i kochanki śmieją się i płaczą tak samo.....pozdrawiam.....p.s.tamta zdrada boli do dzisiaj - i kładzie sięcieniem na moim małżeństwie - staram się wybaczyć.....sex - ale pozostaje coś czego nie umiem nazwać ani wybaczyć
        • Gość: M Re: życie po zdradzie - ROZUMIEM LAURĘ, ŻONA CZY KOCHANKA - ŚMIEJĄ SIĘ I PŁACZĄ TAK SAMO. IP: *.* 03.01.02, 09:59
          Rozumiem Cie Weroniko i ... masz rację życie po zdradzie nie jest to samo i ... trudno wybaczyć.Moje własne życie jest tego przykładem.Mając 2-miesięczne dziecko dowiedziałam się że mąż kocha (z wzajemnością) inną. Walczyłam o niego (głupie, ale ... to miłość). Po kilku miesiącach chiał rozwodu ... potem ona go oszukała i ... postanowił wrócić, czy do mnie? Myślę, że do czegoś pewniejszego niż tamto - u miał dom, żonę, dziecko - azyl. Obiecywał, że kocha, przepraszał, że juz nigdy, chciał odbudować moje zaufanie...Miesiąc później znalazł już inną .. o niej też dowiedziałam sie przypadkiem. Boże jak to boli ... juz nie mam siły ...Powiedziałm jej, że nie będę stała im na drodze, bo tak bardzo go kocham, że chcę jego szczęścia. Nie jest to dla mnie łatwe, ale myślę, że ... tak będzie lepiej przede wszystkim dla mnie.Ból, cierpienie, życie w kłamstwie - juz nie mogęMoże Nowy Rok da mi trochę spokoju ducha :-)Może ...
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie - ROZUMIEM LAURĘ, ŻONA CZY KOCHANKA - ŚMIEJĄ SIĘ I PŁACZĄ TAK SAMO. IP: *.* 03.01.02, 12:51
            Rany Boskie, jestem wstrząśnięta. Weronika, to co napisałaś jest naprawdę wstrząsające. Nie sądziłam że można tak to widzieć, przemówiłaś do mojego najgłębszego ja. Szok. Muszę to jeszcze raz dokładnie przeczytać, bo na rtazie piszę na gorąco.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:07
      pomozcie mi zrozumiec jedna kwestie ... dlaczego cala nienawisc/zal/pretensje skupiaja sie na tej trzeciej - bo odebrala partnera ? A co z nim samym ? Jemu jestesmy sklonne wybaczyc bo go kochamy/potrzebujemy/tesknimy itd. itd. Wiec tak naprawde potrzebujemy wentyl bezpieczenstwa ktorym spuscimy wszystkie negatywne uczucia ?przeciez tak naprawde nie ma znaczenia kto jest ta trzecia ... teraz to byla kolezanka z pracy, jutro moze byc znajoma z czatu itd. itd. a my z glowami nabitymi idealami o wybaczaniu, staramy sie byc dla naszch partnerow wspanialomyslne, ale poniewaz gdzies musimy sobie ulzyc (to chyba niezbyt dobre slowo) to koncentrujemy sie na tej trzeciej .....dlaczego tak sie wymadrzam ?tak sie sklada, ze osoba zdradzajaca bylam ja a nie moj partner - gdy burza sie przewalila skupilismy sie na ratowaniu tego co miedzy nami, analizie zachowan kazdego z nas, tego co szwankowalo, co kazde z nas chce zaspokajac w zwiazku, czego mu wlasnie brakuje/zabraklo etc. etc. A ten trzeci ? Naprawde nie byl istotny .....
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:19
        Mysle , ze ta zlosc na "ta trzecia" pojawia sie, gdyz trudniej ratowac malzenstwo gdy "ta trzeci" wykorzystuje chwile slabosci tego malzenstwa. Gdy Ci ludzie zostana sami ( tylko we dwoje) Istnieje duza szansa naprawy ego wszystkieg .Piszesz , ze nie wazna, jest ta trzecia, bo dzis to ta , kiedy indziej ta.Tak, masz racej. Zlosci mnie , ze tylko jest zgoda na bycie "ta trzecia".Wg mnie sprawe nalezy stawiac wtedy jasno ( najpierw rozwiazanie problemow rodzinnych - w ta lub ta strone ) potem ewentualnie, jesli doszlo do rozstania drugi zwiazek.Uwazam , tez , za "ta trzecia" - nie moze zadac od zony by,ja przepraszala - bo ta zona za co. No i "ta trzecia" - musi sie liczyc z tym , ze zostanie zraniona, odrzucona itd.Ja nie twierdze , ze wszystkiemu winna jest "ta trzecia" - ale nie bede popierac kobiet ktore zgadzaj sie byc "ta trzecia" ( an ubolewac nad ich cierpienie - chodz nie twierdze , ze ich cierienie jest mniejsze niz zon)On tez jest odpowiedzialny , dlatego po zdradzie nie moglabym mu juz ufac i zostac z nim.Po prostu bylo by to katorga dla niego i dlamnie , bo juz zawsze posadzalabym go o zdrade ( nie slownie - w moim umysle)Z
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:29
          zgadzam sie z agatag - ja tez nie rozmumiem tej figury - za co zona/maz maja przepraszac ta trzecia/trzeciego ?????a ja sie bardzo ciesze, ze moj maz potrafil wybaczyc i zapomniec, ciesze sie, bo tamto bylo hmmmm 5 lat temu i jest juz po wszystkim a mi bylo dane zrozumiec bardzo duzo i zobaczyc meza jako kogos zupelnie innego .... teraz mamy cudowna coreczka i jak wszystko ulozy sie po naszej mysli to za pare lat dojdzie drugi dzidzius .....wydaje mi sie, ze czasami warto ten jeden jedyny raz zaufac i sprobowac ponownie, tym bardziej, ze przyczyny potrafia byc naprawde bardzo rozne i niestety ten "prawowity" partner potrafi sam sie przyczynic do rozwoju wydarzen (absolutnie mysle tu tylko o swoim przypadku !!!)
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:35
            Zgadzam sie,z Toba. Ze Partenr powinien umiec wybaczac , ale ja ogolnie jestem nieufan , a nawet bardziej niz nieufna wobec ludzi. Staram sie to zmienic, ale wiem z relacji przeyjacielskich, ze raz zdradzona nie potrafie ciagnac nawet znajomosci ( kolezenstwa) dalej.Uwazam to za moja wade.Zycze drugiego dzidziusia !!!
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 12:30
        Masz chyba troszkę racji z tym wentylem bezpieczeństwa - w sytuacji zagrożenia dla związku bardzo łatwo jest ziać nienawiścią do kochanki i przypisywać jej wyłączną winę za taki stan rzeczy. Tymczasem - faktycznie - gdy pojawia się zdrada, to odpowiedzialność za ten stan ponosi nie tylko "ta trzecia", ale także partner, a nawet czasem(często?) dotychczasowa, stała partnerka. Co nie zmienia faktu, że decydowanie się na bycie czyjąś kochanką uważam za nieuczciwe.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 13:28
      Kiedyś byłam zdradzona i wiem, co to znaczy całe szczęście nie byliśmy małżeństwem! Byliśmy ze sobą ponad 3 lata, podejrzewałam, że mnie zdradza miałam kilka dowodów, ale on oczywiście się wypierał i opowiadał jakieś bajki w które wierzyłam. Kiedy podjeliśmy decyzję o rozstaniu, przyznał się w końcu, że mnie zdradzał i nawet "tamta" (do której nie mam żalu)była z nim w ciąży - on dał jej na usunięcie, nawet przypomniałam sobie czasy, kiedy to jakoś dziwnie nie miał pieniędzy! Teraz mam cudownego męża i synka, została mi tylko przesadna podejrzliwość w stosunku do męża, kiedy to np. wraca później z pracy czy gdzieś wyjeżdza w delegację.Wierzę w jego wierność i ufam mu, ale z drugiej strony jest tylko facetem...Chciałabym kiedyś się z tego wyleczyć, ale czy jest na to lekarstwo???
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 13:33
        Mysle, ze czas i wiernosc Twojego meza, z czasem pomoga Ci zapomniec i zbudowac 100% zaufanie do Twojego meza. Trzymam kcik !!!
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 14:35
          racja z tym wentylem bezpieczeństwa...nie jestem aż tak bardzo wściekła na męża, bo widzę też swoją winę - moja wina była wcześniej...w pewnym momencie zaczęłam być zrzędowatą jędzą,której nic nie pasowało...a już najmniej własny mąż - zauważyłam to mniej więcej w momencie, kiedy "tamta" zaczęła "rozumienie" mojego męża...ja zaczęłam naprawiać, przepraszać i widzieć to co istotne...ale naprawdę dużo trudniej cokolwiek posklejać, kiedy się jest na każdym kroku porównywanym z "nową", lepszą...gdyby "ona" się nie pojawiła,byłoby i mi łatwiej go znów do siebie przekonać i robiłabym to z większym przekonaniem i nadzieją(nie wiem,czy jest jakikolwiek sens moich działań - on twierdzi,że mnie nie zostawi...ale mi się nie chce wierzyć...zresztą...jak to ma wyglądać - miesiąc ja/miesiąc ona?)czy tak się w ogóle da?i niczego nie chciałam "wylewać" na Laurę...ja bym po prostu niegdy w życiu nie zdecydowała się na bycie trzecią...różnica poglądów...dzięki Dziewczyny za zainteresowanie...
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 16:17
            Hmm......... Wydaje mi się, że żebyście mogli ponaprawiać wszystko, On zdecydowanie musi zakończyć sprawę z kochanką. Może mógłby się zastanowić, czego właściwie chce, co czuje, czego oczekuje od Ciebie. Czyżby chciał mieć Was obie jednocześnie? Na to chyba nie powinnaś się godzić... Może dobrze by było, gdybyś gdzieś wyjechała, zostawiła Go na trochę samego, żebyście mogli oboje z dala od siebie przemyśleć, co się stało i dlaczego tak się stało. Żebyście mogli za sobą zatęsknić.Takie sprawy są trudne, bolesne. W dodatku za chwilę święta... Z całej siły trzymam za Was kciuki.
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 21:16
            To jeszcze raz ja, przed wyjazdem na święta.Chciałabym wyjaśnić kilka spraw co do których wyraziłam się pewnie niezbyt precyzyjnie. Przede wszystkim myślałam że dyskusja pójdzie w stronę rozważań o przebaczeniu, a tu poszło o kochanki, co mnie zaskoczyło.Otóż w momencie dziania się Wielkich Dziejowych Wydarzeń w życiu Laury, tamta para nie była małżeństwem, a Wielkie Love Story rozpoczęło się z jego inicjatywy. Więc wydawało się młodej głupiej Laurze że szanse były równe. On wybrał tą z którą jest (?) teraz. W moim pojęciu zostałam zdradzona, tak to czułam i nic na to nie poradzę.Napisałam że wybaczam sobie, jemu i jej, bo każdy z nas miał pewien wkład w dzieło o ww. nazwie, np. plotki na mój temat bezinteresownie rozpowszechniane przez tą kobietę. Hm, podobno leżącego się nie kopie...Ale i tak z całej trójki najtrudniej przyszło mi wybaczyć sobie.Czy tamta kobieta mi wybaczyła – nie wiem i nie interesuje mnie to. To jej sprawa czy jej to dokucza. Lecz wiem że inaczej się wybacza z pozycji zwycięzcy.Porażka wkalkulowana? Owszem, chyba jak w każdy związek. Ale czy to znaczy że ma mi się to podobać?Cierpienie na życzenie? Owszem, ale czy przez to jest mniejsze? I nigdzie nie prosiłam o współczucie dla siebie.W żadnym też miejscu (Mag, Agatag) nie pisałam że żądam przeprosin od obecnej kobiety byłego faceta (cóż za figura stylistyczna) i cóż za pomysł, kompletne nieporozumienie. Cała sprawa wybaczenia rozgrywała się pomiędzy Laurą a Laurą i jej koszmarami.Jedna z Nas, przyjmij szczere wyrazy przeprosin jeśli czymś cię uraziłam, nie chciałam, naprawdę. Szczerze życzę ci aby wasze problemy rozwiązały się w najlepszy z możliwych dla was sposobów, nawet jeśli miałby to być sposób zaskakujący. Tak jak napisała Marta jeśli bilans zysków i strat wyjdzie na plus, to walcz, a to czego się nauczysz będzie ci procentować w przyszłości (sama piszesz że już zyskałaś inny wgląd w sprawę swojego związku) Życzę ci żeby następne nauki nie musiały być okupione twoim czy czyimkolwiek cierpieniem.Pozdrowienia.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie - do Laury IP: *.* 21.12.01, 22:43
              Przeniosłam to z twojego pierwszego postu, Lauro:Przebaczenia jego kobiecie że zrobiła coś co związało jego z nią, że nie pozwoliła mu odejść ze mną, że w chwili gdy skręcałam się z bólu -była z nim.Być może nie jest to myśl, która mówi o wybaczeniu stałej partnerce, ale ja tak ją odczytałam...Jasne - nie wiem, jak to tam z Wami było i - jak już wspominałam - starałam się pisać ogólnie, a nie o Tobie. Wybacz, jeśli doszukałaś się w moich opiniach wycieczek osobistych tudzież wiadra pomyj (o którym gdzieś tam chyba wspominasz).A poza tym, to chyba każda z nas pozostanie przy swoich opiniach na temat zdrady, ze szczególnym uwzględnieniem "tych trzecich", więc dalsza polemika nie ma sensu.Życzę Ci wszystkiego dobrego
              • Gość: guest Re: życie po zdradzie - do Laury IP: *.* 21.12.01, 23:22
                Niczego się nie doszukiwałam, obecnie to nie mój zwyczaj. Choć był kiedyś.Ja tylko pozwoliłam sobie wyrazić ostatecznie rozczarowanie, że dyskusja zaczęła się obiecująco, a skończyła no, banalnie, o wstrętnych babach.Ale to jak najbardziej część życia, która oby nikomu nie dana była zakosztować.Pozdrowienia i najlepsze....
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie- do laury - bardzo pilne!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 29.12.01, 15:11
              wIESZ LAURO, MAM WRAŻENIE JAKBYM CIĘ ZNAŁA.... I ŻE NIE MASZ NA IMIĘ LAURA - TO RZADKIE IMIĘ.....JAK MIAŁ NA IMIĘ ON?CZY TY NIE MASZ PRZYPADKIEM NA IMIĘ WIOILETTA?
              • Gość: guest Re: zapowiada sie ciekawie..... IP: *.* 29.12.01, 23:21
                o, qrcze, laura odpowiedz blagam, jestem tez ciekawa, czy jestes wioletta, a jesli tak, to, co bedzie dalej......
              • Gość: guest Re: życie po zdradzie- do laury - bardzo pilne!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.01.02, 13:35
                Istotnie, rxoxbx, Laura to mój nick name.Co do mojej prawdziwej tożsamości.Jeśli istotnie jestem Violettą, to zależy mi na anonimowości i proszę to uszanować.Jeśli zaś nie jestem, to jest to tylko dowód na to, że nie ma monopolu na tego typu historie.Pozdrowienia, Laura.
                • Gość: guest Re: życie po zdradzie- do laury - bardzo pilne!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.01.02, 14:28
                  Laura..... tak miała na imię mała dziewczynka w jego bliskiej rodzinie... ma teraz 4 lata...jeśli wiesz o kogo chodzi.... to Ty.nie chcę odkrywać Twojej tożsamości - i nie zamierzałam Cię dotknąć swoim pytaniem.być może to mnie nienawidziłaś i próbujesz mi wybaczyć.Byćmożę mylę się bo istotnie nie ma monopolu na takie historie...jeśli jednak chodzi o Tę osobę o której myślę.... to chcę abyś wiedziała, że kiedyś nie zależało mi na Twoim przebaczeniu - i nienawidziłam Cię.....Teraz i mi ciężko przychodzi wybaczenie bo miłość ma swoje prawa...Teraz chyba... (trudno powiedzieć co czuję) zależy mi na Twoim wybaczeniu....podam swój adres e-mail - napisz jeśli to o Ciebie chodzi.Może to jest czas aby porozmawiać...Ja też płakałam gdy był z Tobą.....Jedno Ci powiem... on tak na prawdę nie kochał nigdy żadnej z nas...Twoje wypowiedzi są ostre.... mam nadzieję, że rozumiesz co chcę powiedzieć.Mam nadzieję, żę to o Ciebie chodzi....pozdrawiam..Wiesz myślałam czy by nie mieć nic"a Paula.....Zastanawiam się czy ty to ty...
                  • Gość: guest Re: życie po zdradzie- do laury - bardzo pilne!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.01.02, 14:44
                    napisz lauro - jeśłi jesteś Viola
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 16:37
            Te słowa, które napisałaś są jakby o mnie, o moim małżeństwie, o moim życiu. Też pojawiła się ta druga w momencie kiedy ja zrozumiałam swój błąd i chciałam go naprawiać. Ale on już wtedy nie chciał. Kazałam mu się wyprowadzić. On najpierw mieszkał u kolegi, potem wynajął mieszkanko i sprowdził ją. Na marginesie dodam, ze ona jest męzatką i ma dziecko. Teraz mąż chce wrócić, a ja boję się, zę tylko dlatego, iż ona postanowiła wrócić do męża. I co teraz robić? Dać takiemu szansę? Bo w tym przypadku była to zdrada nie tylko fizyczna ale i psychiczna.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 08:23
              Mysle , ze wduzej mierze decyzja zalezy od Ciebie. Czy masz na tyle sily bo to zrobic. Ja bym nie maila. Zwlaszcza , ze nie dokonca znane sa motywy. Tzn. czy wraca do Ciebie bo zrozumial, ze popelnil blad, czy dlatego , zeniechce byc sam!To duza roznica !!!
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 14:57
      Dzięki Mag za te kciuk!!!Droga "Jedna z Was" nie rozumiesz, że jeśli on raz szukał zrozumienia u innej, to zrobi to kiedyś znowu! Nawet jeśli się pogodzicie i będziecie razem, to po nocach będżiesz myśleć gdzie był z tamtą, co robił, w czym ona była lepsza itd. Tylu facetów na świecie, może ten Twój nie jest Ciebie wart, skoro dopuścił się takiej rzeczy! Powinienbył Cię zrozumieć nawet jak byłaś jędzowata i spytać, co Cię denerwuje. Miłość czy małżeństwo jest i na dobre i na złe!!!A w tych gorszych dniach i sytuacjach właśnie można poznać z kim się jest związanym. Głowa do góry i nie wiń tylko siebie, bo to bzdura!
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 15:13
        Zgadzam sie z przedmowczynia. Nie tylko Ty jestes winna powstalej sytulaci.To , ze teraz sie starasz powinno spowodowac , ze i On zacznie ( zerwie jakikolwiek stosuni z NIA ).Jesli stawia warunki, to przemysl to wszystko, w koncu to nie ty znalalas sobie kogos.A to, ze stalas sie jedzowata ... mysle , ze tutaj On tez nie pozostaje nbez winy.Ale sie wymadrzam, a wlasnych problemow malzenskich nie potrafie rozwiazac.Wiem jak ciezko jest podjac jaks ostateczna decyzje. Jak bardzo czlowiek sie szamocze .Ale zycze pogody ducha i spokoju. I pomyslengo rozwiazania problemow ( takiego jakiego bys najbardziej pragnela)
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 15:55
        Zgadzam się z tym, abyś się nie winiła. A w każdym razie nie tylko siebie, bo wina tak jak prawda leży zwykle gdzieś po środku (choć nie zawsze jest to dokładny środek w sensie geometrycznym). Natomiast chciałabym dodać komentarz do tego co napisała Jenny i co już kilkakrotnie się przewijało przez tego typu dyskusje:Jenny napisała/ł:> Droga "Jedna z Was" nie rozumiesz, że jeśli on raz szukał zrozumienia u innej, to zrobi to kiedyś znowu! Tak jak i nie ma gwarancji, że jeśli tego do tej pory nie zrobił to nigdy to jemu (czy też jej) się nie przydaży. Po prostu nigdy nie ma tej gwarancji.I jeszcze jedno:Jenny napisała/ł:Tylu facetów na świecie, może ten Twój nie jest Ciebie wart, skoro dopuścił się takiej rzeczy! Może jest, może nie jest. Nie wiemy. Liczy się miłość - to oczywiście moje zdanie i dla niej, jeśli NAPRAWDĘ kochasz, warto wybaczyć. Życzę z całego serca powodzenia.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 21.12.01, 19:57
      Byłam zdradzona, co napisałam wcześniej i nie wybaczyłam nigdy, tego co mi zrobił, bo było to straszne świństwo. Miłość owszem, po rozstaniu spotkałam się z nim jeszcze kilka razy, nawet składałam mu życzenia z okazji urodzin czy Świąt właśnie dlatego, że bardzo go kochałam. Teraz z perspektywy czasu wiem, że te spotkania były zbyteczne, bo tylko się oszukiwałam. Uważam, że kobieta powinna mieć swoja dumę. Potem było mi bardzo ciężko wiadomo... Okazało się jednak, że mam wspaniałych przyjaciół, którzy jakoś starali się zabierać na jakieś imprezy itd. Jedna z koleżanek załatwiła mi pracę, gdzie poznałam swego męża i urodziłam się na nowo!!!Droga "Jedna z Was" nie napisałaś czy macie dzieci, bo to chyba trochę zmienia punkt widzenia???Ja bym nie wybaczyła. Ale pozostaje jeszcze kwestia wychowania, charakteru, wiary, jedni potrafią wybaczyć inni nie.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 22.12.01, 12:56
      Wiesz co? Nie jesteś głupia, ani nie powinnaś się leczyć ze złudzeń. Ty po prostu kochasz, i właściwie to jest najpiękniejsze. Trzeba mieć nadzieję, że On to też zrozumie. Ja postąpiłabym CHYBA(!!!) inaczej, ale nie można negatywnie oceniać Twojej postawy. Wiele razy traciłam postępując zbyt szybko i pochopnie, ale mnie też nie można potępiać - po prostu taki mam charakter i sposób życia. Jeśli czujesz, że dobrze robisz, że dasz radę, że wszystko ułoży się szczęśliwie, że możecie odbudować Wasz związek, to czemu nie dać temu szansy??? Życzę Ci z całego serca, aby Twoje marzenia się spełniły, abyś była naprawdę szczęśliwa i wolna od nienawiści, niechęci, żalu. Trzymaj się!! Pozdrawiam Gosia1 mama Ani i Krzysia
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 22.12.01, 14:44
        dzięki jeszcze raz...to dobrze mieć takie wsparcie...póki co - idzie ku lepszemu: udało mi się zapomnieć o "tamtej" - odzyskuję powoli do męża zaufanie...i mam nadzieję,że będzie dobrze...ale pewnie jeszcze będą takie chwile,kiedy będę się zwracać do Was o wsparcie. A co do obecności dzieci - ma ona znaczenie o tyle tylko,że muszą patrzeć,jak matka zmaga się z całą sytuacją i wciąż płacze lub z byle powodu wpada w złość(pisałam o tym w innym poście).A nie chciałabym,żeby nasz związek istniał tylko ze względu na dzieci...Życzę Wam wszystkim Wesołych i Rodzinnych Świąt!
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 22.12.01, 19:52
      Jak udało Ci się tak szybko zapomnieć o "tamtej"? Może dasz radę jak to zrobić, ja nie potrafię chociaż było to już pół roku temu??Teraz niby jest ok i razem się staramy, ale ja wciąz nie mogę zapomieć...
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 22.12.01, 21:26
        Pati...wcale mi się nie udało zapomnieć...i boję się,że to będzie trudne...Ale doszłam do wniosku,że mając "ją" cały czas w myślach(a tak było: cokolwiek robiłam,zastanawiałam się czy akurat "ona" nie przebywa z moim mężem) ani nie uratuję naszego związku (bo jak taka rycząca i rozmazana baba może to zrobić - tym bardziej,że mąż właśnie narzekał na mój brak radości) ani nic dobrego nie zdziałam - gorzej - mogę popaść w jakąś chorobę(nie mogłam jeść ani spać - totalna katastrofa).Pozbierałam się więc do kupy(z pomocą przyjaciółek) i...staram się. podejrzliwości długo się pewnie nie pozbędę - teraz np. mąż zadzwonił,że będzie później ...a ja kombinuję: czy na pewno jest w pracy? Ale potrafię już sobie powiedzieć: "jeśli nawet nie,to co z tego ? - ty robisz wszystko,aby się udało przetrwać razem". To trudne jak diabli...ale to chyba jedyna droga,jeśli się ma pewność,że ta druga osoba to "druga połówka".
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 27.12.01, 19:55
      cóż - atmosfera się zrobiła świąteczna na forum...i wszędzie - u mnie w domu też - aż prawie udało mi się zapomnieć całkowicie o "tamtej". Ale święta się skończyły, a "ona" się pojawiła. Jak z tym żyć? I jak długo? Czy ja przypadkiem nie robię nic głupiego tak uparcie walcząc z wiatrakami?
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 27.12.01, 20:26
        Nie poradze ci nic,poza trzymaniem nerwow na wodzy.Mnie to sie nie udalo,ale wiem,ze to w tej sytuacji najlepsze.Ja mysle czesto impulsywnie i to jest blad,ty postaraj sie tego nie robic.I nie wybaczaj tej...,nienawidze takich jak ona,rozbijajacych malzenstwa.Dlaczego w ogole ty winisz siebie za jakies potkniecie,przez ktore twoj maz "znalazl sobie zastepstwo"?! Nikt nie jest idealny !Jezeli go kochasz i chcesz z nim byc,to czekaj i nie dzialaj impulsywnie
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 27.12.01, 21:21
        jedna z Was napisała/ł:> cóż - atmosfera się zrobiła świąteczna na forum...i wszędzie - u mnie w domu też - aż prawie udało mi się zapomnieć całkowicie o "tamtej". Ale święta się skończyły, a "ona" się pojawiła. Jak z tym żyć? I jak długo? Czy ja przypadkiem nie robię nic głupiego tak uparcie walcząc z wiatrakami?nie bardzo rozumiem gdzie sie pojawila? w Twoich myslach ?Wybacz ale ja sobie nie wyobrazam spedzic swieta z kims , kto czeka aby jak najszybciej zjesc kolacje bo MUSI WYJSC do tej drugiej.....jak ty sobie radzisz ?
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 27.12.01, 23:00
          madik...on twierdzi, że jest mu ze mną dobrze...na nowo (po kryzysie, jaki niedawno przeszliśmy) ale nie jest w stanie zakończyć tamtej znajomości...i nigdzie nie powiedziałam,że sobie z tym radzę - po prostu wierzę w to, że jednak się ten koszmar kiedyś skończy...on mnie nie zostawi, dopóki ja go nie wyrzucę, a ja doszłam do wniosku, że kochającego człowieka( chociaż błądzącego) nie można wyrzucać...Iza...cieszę się,że pojawił się ktoś, kto nie darzy sympatią takich kobiet...już myślałam,że jestem jedyną taką podłą babą występującą przeciw własnemu gatunkowi...Nigdy w życiu nie pozwoliłabym sobie na jakieśtam kontakty z żonatym mężczyzną...to jest dla mnie jedną z większych zbrodni...nie tylko teraz - zawsze tak było...w końcu po coś jesteśmy ludźmi i mamy rozum - mozna czasem nad sobą zapanować...
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 08:23
            Wczesniej inne dziewczyny tez wystepowaly przeciwkokobietom , ktore zgadzaja sie na te "Trzecie".Ja jestem w takich sytulacjach dosc drastyczna i uwazam, ze jesli tum i nie zazadzasz zmiany sytulacij , to Oc nie zrobi , bo niby czemu . Jemu jest przeciez dobrze. Skad wiesz co mowi tamtej kobiecie.Chce byc z Toba - koniec z Tamta. Ale to jest tylko moje zdanie !!! I wiem , ze Sama najlepiesz znasz sytulacje ie najlepsze!
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 10:31
              Ja tylko nie rozumiem, czemu większość osób tutaj mówi: od żonatego wara. A jak nie jest żonaty, bo jest przeciwnikiem małżeństwa (lub jego partnerka) to co - wtedy nie jest zdrada?Ja mam ślub tylko kościelny zawarty przy użyciu pożyczonych obrączek (no, może darowanych przez teściową) i obrączki tej nie noszę - z rozmysłem, bo uważam, że nie trzeba się oznaczać jako żona (co podkreślała moja przyjaciółka po nieudanym związku z żonatym facetem, może zresztą już rozwiedzionym, nie wiem, bo to było dawno, ale zakochała się w nim nie wiedząc, że on ma lub miał żonę - dla osoby wierzącej zresztą to taki sam problem czy rozwód jest czy go nie ma - bo nie miał obrączki). To moje wewnętrzne poczucie mnie chroni przed zdradą i mojego męża też, to naszym zadaniem jest zachowywać się tak, żeby nikt trzeci do naszego związku nie został dokooptowany i tylko na tym polega dla mnie uczciwość małżeńska (w materii zdrady oczywiście), że tylko siebie i męża rozliczam z tego i gdyby nie był moim mężem a tylko kochankiem (czy jak to inaczej zwać) - a długi czas tak było czułabym się tak samo zdradzona mimo braku ślubu. Zdrada nie jest kategorią związaną z małżeńswtem tylko z zaufaniem. Może jeszcze objaśnię to, co wyżej napisałam: ja nie noszę obrączki, ale wiem, że nie wydzielam żadnych feromonów, na których mógłby się potknąć facet i zakochać we mnie bez pamięci zostawiając żonę. Do tego trzeba dwojga (to a propos zduszania w zarodku - zgadzam się z tym).ruda kasiaPSU schyłku mojego poprzedniego związku zaczęłam się spotykać z kolegą (ze dwa razy), coś zaiskrzyło i poczułam, że to już chyba jest zdrada. Pobiegłam rozmówić się z moim lubym, bo się czułam okropnie. I zastałam u niego w domu moją następczynię (tzn niezupełnie zastałam, bo mnie nie wpuścił do domu, tylko objaśnił, kto tam jest), potem błagał, żebyśmy spróbowali to odbudować. Próbowaliśmy, ale nie da się z tym żyć. I seks nie może cieszyć (co nie znaczy, że nie może być przyjemny), co do Twojego potknięcia - jedna z Nas - wszyscy się potykamy, ja wtedy też mało czasu poświęcałam mojemu związkowi,a on potrzebował czułości i zrozumienia, ale o tym trzeba umieć powiedzieć, też miałąm taką refleksję, że trochę mi się należało, ale nie na tyle, żeby wybaczać wszystko w imię miłości, o którą on nie umiał walczyć. To nie jest Twoje potknięcie, to jest potknięcie Twojego faceta. Bo czym innym jest, gdy miłość wygaśnie znalezienie sobie kogoś innego, a czymś innym uciekanie ze związku, którego się nie ratuje ale: mieszka się razem, oczekuje posług niższych żoninych, ma się dziecko etc...Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: bolało jak cholera i dziękuję Bogu, że jednak moim mężem został ktoś inny i z nim mam dziecko, bolało, ale teraz nic nie boli i jestem szczęśliwa. Nie wiem, czy tak łatwo bym odeszła, gdybyśmy mieli dziecko, ale wiem, że nie można żyć z osobą, której się nie ufa...Nie generalizujmy zresztą: ja nie umiałam.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 11:02
      Droga "jedna z Was" widać, że bardzo kochasz tego Twojego męża i jest on faktycznie dla Ciebie tą drugą połówką!! Ale do tego tanga trzeba dwojga i musisz sobie i Jemu zadać cholernie ważne pytanie, czy on Ciebie kocha i czy Ty jesteś dla niego tą drugą połówką??? Jeśli nie, to chyba faktycznie jest to walka z wiatrakami...Cóż to znaczy, że on nie umie zakończyć tamtej znajomości?Po prostu jemu jest tak wygodnie, w domku rodzina, dzieci, ciepły obiad, a potem kolej na ...no właśnie na co na rozrywkę? Wiem, że bardzo cierisz, ale naprawdę musisz postawić sprawę jasno i krótko! Uwierz mi im szybciej, tym lepiej!Trzymaj się mocno!
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 12:26
        Droga Jedna z nas i wszystkie mile dziewczyny! odwazylam sie napisac na forum po raz pierwszy, gdyz... jakby to glupio nie zabrzmialo - tkwie w dwoch zwiazkach, prowadze podwojne zycie, o ktorym zaden z moich ukochanych nie wie! Kilka razy bylam o krok od "unormowania" tej sytuacji, kilkadziesiat razy wydawalo mi sie, ze wiem, ktory jest tym jedynym i co??? od ponad roku prowadze podwojne zycie - rozstanie, z ktorymkolwiek (po 2 razy z kazdym probowalam) przynosi efekty, do czasu, kiedy sie z nimi nie spotkam... Z roznych powodow spotkania sa nieuniknione. Wiem jednak, ze w zyciu za wszystko sie placi i ja juz zaczelam: stracilam dwoje dzieci, ktore zdazylam pokochac, na ktore, mimo tej zwariowanej sytuacji, czekalam i ktore prawdopodobnie wychowywalabym sama... Czasem zaluje, ze nie odeszlam razem z nimi, bo coz warte jest zycie niezrownowazonej emocjonalnie podwojnej, notorycznej zdrajczyni???F.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 12:30
          Masz jeszcze szanse na dzio . Postaraj sie zastanowic ktory to "ten".A moze zerwac z oboma i poszukac tego "jedynego".Nie bierz sobie do serca , tego co tu na[isalam, ale uwazam, ze najlepiej zerwac z oboma i zaczac od nowa. Ale to tylko moje zdanie. A najwazniejsze sa Twoje uczucia.
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 12:45
            Dzieki Mag! ale mam wrazenie, ze tego co namotalam, nie da sie juz rozwiazac prostym rozstaniem. Jak piszesz, najwazniejsze sa moje uczucia, a moje glupie serce, "odpowiednio" puka w strone kazdego z nich! Nie potrafie zostawic jednego - kierujac sie nie sercem, a rozumem, wiem ktorego! - a co dopieor obu? Wiem, ze nie moge tego dluzej ciagnac, ale jak to przerwac? Jednego z nich namawialam na wyjazd zagraniczny - mial mozliwosc "sluzbowa" - wtedy moze by sie to unormowalo, moze nie widzac go, poswiecilabym caly swoj potencjal uczuc i czulosci temu, ktory zostalby tu... niestety wyjazd nie doszedl do skutku, a ja wciaz mam zwiaznae rece - jakby tego bylo malo - obaj poprosili mnie o reke!!!F.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 12:55
              Przeprawszam za niedyskretne pytanie , mozesz nie odpowiadac "czy ten jeden jest zwiazany z kims ?".Moim zdaniem , zadnego tak do konca nie kochasz, moze to zauroczenie, lub cos w tym stylu ..Ale jak ja kochalam mojego meza . to zaden inny facet nie mial szans . Wiec przemysl i zastanow sie !!!!Rzycze powodzenia !!!!
              • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 12:57
                Sorry za straszny blad. cos okropnego. ma byc "Zycze"
                • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 13:07
                  Z tego co wiem, zwiazani sa tylko ze mna, ale w koncu nie moge miec pewnosci, ze nie sa takimi szubrawcami, jak ja - w koncu to chyba jednak facetom latwiej prowadzic podwojne zycie... A jesli chodzi o moje uczucia, to... ja czuje, ze to milosc - zupelnie rozna do kazdego z nich... oni sa tak kompletnie rozni absolutnie we wszytkim kim sa i co roba, w stosunku do mnie i innych ludzi oraz samych siebie, a mimo tego, do obu mi blisko, w obu sie wtulam z najwieksza maestria, za oboma ronie zewne lzy, gdy sie musimy rozstac na dni kilka, czy nascie... wciaz mnie maja pod reka, a ja ich (chiciazby mejlowo czy sms"owo), az dziw, ze jeszcze sie to nie wydala - w sumie to byloby najlepsze - obaj z hukiem by odeszli...
                  • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 13:17
                    Mam nadzieje , ze wszystko sie ulozy. nie umiem pomuc, bo ja mam odwrotny problem, trudnosci z utrzymanie milosci jedneg.Wiec cuz , zostalo mi pozazdroscic.Duzo usmiechu i pozytywneg rozwiazania problemu !!!
                    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 14:00
                      no wlasnie... dlaczego to jest tak, ze nigdy nie mozna wyposrodkowac? ja mam za duzo, a Tobie brak... chetnie bym sie podzielila... cholera, moze, jak z tym klonowaniem rusza z kopyta, to jednemu klona podstawie? nie, nie smieje sie z nich, tylko takie absurdalne pomysly przychodza mi do glowy, bo nie chcialabym zadnego z nich krzywdzic... tak, wiem, ze i tak ich krzywdze, a siebie oszukuje, ze tak nie jest tylko dlatego, ze oni o sobie nie wiedza...Podla zmija ze mnie, a mowi sie zle o facetachsad((
                      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 14:22
                        Mysle, ze nie jestes taka zla, skoro widzisz problem i probujesz go rozwiazac. Patrzac na ilosc mezczyzn pozostajacych aw takich zwiazkach , jedna kobieta ktora tak samo popstepuje jak oni , dobrze im zrobi!!!
                        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 15:17
                          Mag! jestes niezwykla!o krok od rozwodu, a potrafisz zachowac taki humorek :-))) milutko! Nie ukrywam, ze ja tez jestem niepoprawna optymistka, ale czasem po prostu mam dosc sama siebie, przez to, ze to ja jestem winna zaistnienia tej sytuacji. Czasem zastanawiam sie, czy jesli znalazlby sie trzeci milutki, kochany i mnie potrzebujacy czlowiek, to powiekszylabym o niego ten moj chory zwiazek??? przeciez to nie jest noramlne!!! chcialabym sie kiedys przed ktoryms z nich wygadac - imiona mi sie czasem myla, ale potrafie to obocic w zart, poki co - i uslyszec, co o mnie mysli, moze to pozwoliloby mi spojrzec na reszcie przez normalne, a ni rozowe okulary na to, co wyprawiam!!! oni obaj wydaj mi sie byc tak krysztalowi i uczciwi, ze az sie soba brzydze, ze robie z nich rogaczy...F.
                          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 15:22
                            Nie mart sie , czytalam nie dawno artykul o kobietach ( nie z kultury muzelmanskiej) ktore godza sie zyc w zwiazku typu jeden maz wiele zon. Sprubuj przekonac swoich do taakiego zwiazku ( jedna zona wielu mezow) -.Pomysl - miala bys swoj wlasny harem ( co za ekstra pomysl ).Poczucie chumoru i optymizm , to cos co pozwala mi dalej zyc i wstawac rano z usmiechem ( musze go miec dla mojego synka)
                            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 15:36
                              Mag! uwielbiam takie osoby, jak Ty :-)))a Twemu synkowi szczerze zazdroszcze takiej rozsadnej mamy :-))) - jak ma na imie? Ja moje malenstwa stracilam, czesciowo pewnie dlatego, ze taki zamet w mym zyciu panuje... nie moge sie pozbierac, dzis mija 5 miesiecy od kiedy odeszly... tak chcialbym, ze do mnie wrocily!!! mam nadzieje, ze gdy uloze juz ten cholerny zwiazek w cos akceptowanego spolecznie, to one sie pojawia ponownie, te same malutkie dziewuszki...ale, czy im dam taka milosc, jak powinnam? moim lubym nie daje...F.
                              • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 16:03
                                Napewno dasz i trzymam kciuki by sie pojawily.Moj maly ma na imie Piotrus - i mam nadzieje , ze nie bedzie nigdy zalowal , zema taka mame.Lubie Cie, chodz rozmawiamy tylko przez forum. Moze dlatego, zemasz 100% inne problemy niz moje . A moim zdaniem to dajesz kazdemu tyle milosci ile potrafisz. Twoj problem jest trudny i .... mam ciagle nadzieje, ze bedzie jednak ten "trzeci" - ktory obu obecnych panow przycmi swym blaskiem !
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 15:48
      Jedna z Nas! może zdziwi cię moje pytanie, bo wszytkie posty są trochę inne niż moje myśli, a szanuję Twoje uczucia i nie chcę cię urazic, więc powiedź mi dlaczego chcesz go z powrotem? Przecież nic nie będzie już takie same może to inny człowiek niż Ty go widzisz? Może wystarczy przetrzeć oczy i dostrzeć zalety i zaakceptować odejście? Taka zmiana nie jest łatwa ale jest takie przysłowie "żeby przekroczyć przepaść nie wystarczą małe kroczki" Znam tylko jednego zdradzającego faceta i szczerze go nie lubię choć jego żona poślubiła go drugi raz
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 28.12.01, 16:05
        Ja na post Gabi moge odpowiedziec z drugiej strony...Mimo calej zawilosci mej sytuacji - mozecie w to nie wierzyc, ale kocham obu w zupelnie inny sposob,ale jednak - jesli ktorykolwiek z moich facetow dowiedzialby sie o drugim, nie chcialabym juz ciagnac tego, nawet jesli on by chcial - nie wyobrazam sobie, aby osoba zdradzajaca - w Tym wypadku ja - prosila o kolejna szanse, a wiecie dalczego? bo nie ma i nigdy nie bedzie miec pewnosci, ze kiedys tego nie zrobi powtornie, dlatego Drogie Kolezanki, mocno sie zastanowcie, zanim przyjmiecie w swe ramona zdrajce - to jest jak alkoholizm - mozna nie pic przez wiele lat, ale alkoholikiem jest sie do konca zycia i nigdy nie wiadomo, kiedy znow sie zacznie...Poza tym nie scierpialabym tego, ze ktorys z mych ukochanych poswieca sie dla mnie - bo tym de facto jest przyjecie zdrajcy...serce by mi krwawilo, ale kiedy to wyjdzie na jaw, najprawdopodobniej zostane sama, na wiele, wiele lat, wlasnie dlatego, ze ja pewnie nigdy juz samej sobie nie zaufam, a po co krzywdzic kolejnych dobrych ludzi?F.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie do Foczki IP: *.* 28.12.01, 19:38
          Przeczytałam Twoje posty i uważam, że powinnaś udać się do psychologa. Tak nie powinno się robić! Sama zresztą wiesz, że nie jest to dobre. Postaw się w sytuacji tych facetów. Jak się wszystko wyda będą cierpieć, a Ty już czujesz się źle. Życie to nie zabawa, a zwłaszcza sprawa uczuć. Ty to wiesz i jedynie nie masz pojęcia jak z tego wybrnąć. Myślę, że psycholog pomógłby Ci w tym.Pozdrawiam serdecznie i życzę (szybkiego) rozwiązania sytuacji.PS. Sama też chodziłam do psychologa i BARDZO mi to pomogło. Trzymaj się. :))
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 29.12.01, 19:12
      Życie po zdradzie to nie zycie to koszmar.Nigdy bym nie uwierzyła ze bedę mogła wybaczyć męzowi zdradę - a jednak wybaczyłam i znowu bylismy razem. Wrócił w pirwszych dniach grudnia. Zaczęłam się bardziej starać o siebie, o niego, o nasz zwiazek. On tez się zmienił. Był miły, czuły, troskliwy ...raz czy dwa złapałam go na drobnych kłamstewkach ale myślałam że to nic powaznego. Potem święta - takie o jakich mazyłam - rodzinne, ciepłe.A nastepnego dnia wiadomość ze on nadal cały ten czas od powrotu do domu spotyka sie z TAMTĄ. Co mam robić ????????????????????zrozumieć i wybaczyć ?????????????Przeciez już raz wybaczyłam - no i co,zdradzał nadal. Wybaczę teraz - to za chwilę wszystko zacznie się znowu.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 29.12.01, 19:35
        tak to nie mozna , ile razy bedziesz wybaczac? moim zdaniem zostaw go definitywnie !!!! jak juz raz zdradzil to bedzie sie to powtarzac....! nie szkoda Ci zycia dziewczyno ?na takiego ech...szkoda slow.. Monika13 napisała/ł:> Życie po zdradzie to nie zycie to koszmar.> Nigdy bym nie uwierzyła ze bedę mogła wybaczyć męzowi zdradę - a jednak wybaczyłam i znowu bylismy razem. Wrócił w pirwszych dniach grudnia.> Zaczęłam się bardziej starać o siebie, o niego, o nasz zwiazek. On tez się zmienił. Był miły, czuły, troskliwy ...raz czy dwa złapałam go na drobnych kłamstewkach ale myślałam że to nic powaznego. Potem święta - takie o jakich mazyłam - rodzinne, ciepłe.> A nastepnego dnia wiadomość ze on nadal cały ten czas od powrotu do domu spotyka sie z TAMTĄ. > Co mam robić ????????????????????> zrozumieć i wybaczyć ?????????????> Przeciez już raz wybaczyłam - no i co,zdradzał nadal. Wybaczę teraz - to za chwilę wszystko zacznie się znowu.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 29.12.01, 23:51
          Moniko...Jedna z Nas...nie próbuję nawet myśleć o tym,że wiem, co czujecie...ale powiem Wam, co mi pomaga w trudnych, nieraz nawet bardzo trudnych chwilach. Jeśli składałyście ślub kościelny to tam w treści jest powiedziane "na dobre i na złe" "w zdrowiu i w chorobie" - ja staram się traktować wszystkie złe chwile jak chorobę - to minie i potem znowu będzie dobrze...Przecież nie zostawiłybyście mężów, gdyby nagle zachorowali - zauroczenie jakąśtam panną należy traktować chyba jak coś,co minie(mam nadzieję)jak paskudne choróbsko.Może pozostaną ślady jak po ospie,ale to będzie nadal wasz mąż. Ale to jest tylko moje zdanie - naiwnej, niedoświadczonej i ślepo zakochanej w swoim mężu - patsi.
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 31.12.01, 09:08
            patsi, może i ty masz rację... ae ś takie rzeczy których zpomnieć niesposób...uśmiechasz się, a jednak coś tkwi poza tem... patrzysz na mnie i smutek masz w oku... przecież mnie kochasz nad życie - sam mówiłeś przeszłego roku... (M. Pawlikowska - Jasnorzewska)MOnika - on będzie cię zdradzał dalej.....jest dla ciebie dobry bo widać wie że wiesz o tym i czuje się winny.ale to bardzo mało.... może można coś zrobić aby miłość wróciła.... ale to ty musisz ocenić, czy warto, czy to pierwszy raz... czy to jego sposób na życie?Ja nie umiała bym wybaczyć.... chyba nie... albo musiało by minąć wiele czasu.... a ból i brak zaufania pozostały by.może rozmowa z nim coś by pomogła?A może rozmowa z nią....?Czasem tak jest lepiej - porozmawiać z kochanką a nie z niewiernym mężem.to nie są jego prywatne sprawy, życie osobiste...w małżeństwie, które jest jednością nie ma miejsca na takie sprawy.... żastanów się ile was łączcy a ile dzieli...znm kobietę, którą mąż zdardzał wiele razy - ale była z nim bo kochała - mieli dwoje dzieci...w końcu dowiedziała się, zę jest chora na raka piersi.. powiedziała mu o tym, rak jest złośliwy - powinna przejść operację amputacji piersi....powiedział, żę z rakiem nie jest już dla niego kobietą... a bez piersi w ogóle do niczego się nie nadaje....nie poszła na leczenie..... bo go kocha, bo on jest ważniejszy dla niej niż ona sama, bo i tak ją zdradza, a bez pirsi nie dotknie jej i wydrwi, będzie się z niej naśmiewał .kiedyś, gdyd była w ciąży z trzecim dzieckiem pobił ją tak , że poroniła...teraz umiera na raka..... synowie są przy niej, a mąz z kochanką....... i ich dzieckiem - nota bene pierwszą miłością - wcale od niej nie młodszą i nie ładniejszą...On nigdy nie był jej wart... zgubiła ją miłość - ślepa....to smutna historia.... tragiczna ale prawdziwa. jak ktoś ma w głowie pierwszą miłość to nie powinien się wiązać z inną - i marnować jej życia. w zyciu dobrze jest być uczciwym wobec siebie i innych...pozdrawiam
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 31.12.01, 09:19
              Weroniko! to straszne, ale bardzo madre, co napisalas, dziekuje Tobie i Gosi i Mag! i sobie samej, ze w koncu odwazylam sie to z siebie wyrzucic - moim noworocznym postanowieniem jest niedopuszczenie do tragedii zadenego z mych ukochanych, chyba po prostu powiem im obu, niech wiedza z kim mieli do czynienia - wtedy beda mniej przezywac rozstanie. Dziekuje dziewczyny raz jeszcze - jestem teraz silniejsza, wiec na pewno mi sie uda byc w koncu uczciwa wobec nich i siebie. Czas najwyzszy.F.
              • Gość: guest Re: życie po zdradzie do Foczki IP: *.* 31.12.01, 19:26
                Trzymam za Ciebie kciuki! PowodzeniaPozdrawiam, Goska
                • Gość: guest Re: życie po zdradzie do Foczki IP: *.* 04.01.02, 15:30
                  Dziekuje Gosiu Tobie i wszystkim innym milym kobietkom, kotre pozwolily mi uwierzyc, ze moge, a przede wszytstkim chce zmienic ten chory uklad. Jest mi lepiej. Mam nadzieje, ze bedzie jeszcze i jeszcze i jeszcze... za wytrwam, ale nie dlatego, ze mam (?) silna wole, ale z potrzeby serca, przy moim obecnym jedynym... chyba powinnismy razem zamieszkac, abym nie mial juz mozliwosci do ew. odrodzenia tamtego zwiazku, chciaz malzonkom nie przeszkadza to w niczym...tak bym chciala, aby sie nam udalo przejsc nad tym do porzadku dzinnego, ale te moje milutkie wspomnienia...F.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 10:37
          I tym razem mu wybaczyłam. Minęło zaledwie kilka dni gdy dowiedziałam się że nadal utrzymuje z NIĄ kontakty. Podobno to są TYLKO zwykłe rozmowy telefoniczne- niby co u niej słychać ...Nie wytrzymałam i zaczęłam wyładowywać swoją złość na niej. Dzwoniłam i wysyłałam do niej sms-y w których mówiłam i pisałam to co czuję. No i zgadnijcie co się stało ? Oczywiście okazało się że to ja jestem ta zła i niedobra bo świadomie niszczę życie biednej dziewczynie. I co, myślicie że wyrzuciłam go z domu ? NIE, sama uciekłam w ciemną noc przy -14 i z anginą ropną.Najpierw długo błąkałam się po osiedlu a potem jakimś cudem dotarłam do swojego taty.Dopiero pod wpływem rodzicielskich rad wysłałam mężowi emaila że to nie ja ale On powinien odejść z domu.Ale czy wystarczy mi sił aby być stanowczą i wyrwać się z tego koszmaru. Czy znowu ulegnę i dam sobie wmówić jakieś kocopoły.Dziewczyny pomocy !!!!!jak wyrwać się z tego obłędu ????
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 10:51
            Moze ja sie nie powinnam odzywac , bo sama ma klopoty malzenskie, ale ja bym natychmiast kazala mu sie wyprowadzic i szybko starala sie o rozwod. Po woli ulozysz sobie zycie sama i bedzie ono napewno spokojnieszae i zdrowsze zarowno dla Ciebie jak i dla Twoich dziecie!!!A Nim sie nie przejmuj. Pamietaj , to on stracil , nie Ty.on starcil rodzinie i kochajaca zone . Jeszcze nie raz bedzie tego zalowal. Choc moze tego nie powie.
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 12:18
            Oj dziewczyno, uciekaj gdzie pieprz rosnie od tego faceta, to naprawde nie ma sensu, pocierpisz najdalej rok a zobaczysz nawet nie oglądniesz się jak sie znajdzie Twój "książę z Bajki".
    • Gość: guest Re: z˙ycie po zdradzie IP: *.* 02.01.02, 19:39
      nie przeczytalam innych wypowiedzi... chyba nie jestem w nastroju... ale bylam zdradzona, powaznie... bo nie tylko o sex chodzilo, to byla wielka milosc... wybaczylam, staralam sie z tym zyc, ale po spedzeniu miesiaca razem, 24 na dobe doszlam do wniosku, ze sie nie da, po prostu sie nie da i nie ma sie co oszukiwac. w tym przypadku czas nie goi ran, wrecz przeciwnie. wiec niniejszym definitywnie dolaczm do grona samotnych mam. ale jakos mi z tym lekko. jak kiedys tu pisalyscie trzeba umiec sie szanowac i dbac o siebie. bo tylko szczesliwai zadowolona mama (nawet bardzo zapracowana) moze zapewnic swojemu dziecku szczesliwe dziecinstwo. pozdro.j.
      • Gość: guest Re: z˙ycie po zdradzie-do jojo IP: *.* 02.01.02, 20:06
        jojo,dobrze,że juz Jesteś.Napisz cos czasem nie tylko o herbacie.Pozdrawiam Ola
        • Gość: guest Re: z˙ycie po zdradzie-do jojo IP: *.* 02.01.02, 22:48
          dobra, dobra... a tak naprawde to bardzo sie ciesze, ze jestescie. i jak bede miala cos do napisania to pewnie, ze napisze... hehehe...
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 02.01.02, 21:33
      Ja z kolei jestem tą , która dopuściła się zdrady . Jeszcze rok temu stanełabym murem za dziewczynami, które piszą , iż nigdy nie zdradzą i zdrady nie da się wybaczyć. Mnie przytrafiła się miłość – ślepa i głucha , która mną zupełnie zawładnęła. I nie było w tym żadnej winy mojego męża, z którym byłam bardzo szczęśliwa. Ta miłość doprowadziła do tego, ze odeszłam od męża; co więcej nawet nie miałam większych wyrzutów sumienia mimo że on błagał mnie bym została. Ta miłość spowodowała, iż nawet nie bardzo obchodziło mnie, ze rozbijam również inne małzeństwo . W końcu okazało się , że mój ukochany jest rozwiedziony, tyle że nie powiedział mi tego od razu „ żeby nie ułatwiać sprawy” . I chociaż nie byłam powodem rozpadu jego rodziny , zupełnie mnie to nie usprawiedliwia, gdyż nie wiedziałam , ze jest on wolnym człowiekiem. Czułam się jak pod wpływem narkotyku, liczyło się tylko bycie z nim...Szybko rozstałam się z mężem , zaszłam w ciążę i zmieniłam całe swoje życie . Dopiero po jakimś czasie przyszło zastanowienie i ogromne wyrzuty sumienia, które wpędziły mnie w depresję . Nie zbudujesz szczęścia na czyjejś krzywdzie – to słyszałam już od różnych osób , ale chce wierzyć , ze mogę być szczęśliwa. Największym problemem jest dla mnie właśnie wybaczenie , nie potrafię wybaczyć samej sobie i nie do końca rozumiem motywy swojego postępowania. Jest mi bardzo trudno poukładać sobie życie od nowa, nie mogę się odnaleźć w tej sytuacji... Jestem w kontakcie ze swoim mężem , który mi wybaczył i całkiem dobrze sobie radzi. Ale ja nie potrafię sobie wybaczyć...Jeszcze jedna uwaga do tych , które są zdradzane – myślę , że watro wybaczać , jeśli ta druga strona naprawdę żałuje i prosi o wybaczenie. Natomiast bez sensu jest sytuacja, w której on nie potrafi zrezygnować z tej drugiej. Ja właśnie dlatego szybko rozstałam się z mężem , bo nie wyobrażałam sobie bycia z nim i myślenia o tamtym; zastanawiania się jakby to było, gdybyśmy spróbowali. Rozsądek podpowiadał mi, żebym starała się ratować swoje małżeństwo, ale wtedy może już zawsze zastanawiałabym się z czego zrezygnowałam i co mnie ominęło. To chyba jeszcze bardziej krzywdzące dla tej drugiej osoby niż rozstanie. I jeszcze jedno – oczywiście rzeczywistość wygląda inaczej niż sobie wyobrażałam , może dlatego warto pozwolić odejść małżonkowi do tej „trzeciej” , niech spróbuje i przekona się czy to faktycznie takie słodkie, inne i wspaniałe... marti
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 09:44
        Marti! doskonale Cie rozumiem, bo ja laczac sie z tym drugim juz mialam wyrzuty sumienia wobec pierwszego, a jednak ciagnelam oba zwiazki przez ponad rok!!! zgodnie z deklaracja zlozona Wam, Drogie Forumowiczki i samej sobie, poinformowalam moich panow, ze sa... rogaczami i stala sie rzecz straszna: obaj, choc w rozny sposob, doszli do wniosku, ze sa mi w stanie wybaczyc i zaufac ponownie, ja jednak nie wiem czy jestem tego zaufania godna!!! zrobili mi psikusa, bo bylam przekonana, ze obaj, a co najmniej jeden znac mnie nie bedzie chcial, a tu... mimo wszystko chyba sie jednak zdecydowalam (jak to idiotycznie brzmi!!!) wiem, ktoremu ja bnardziej ufam (tzn. ze nie bedzie mi wypominal, sledziel, podejrzewal itd, itp, co nie znaczy, ze nie jest zazdrosnikiem...) i z nim zostane. Wierze, ze stworzymy uczciwy zwiazek, kochajaca sie i szanujaca rodzine. Pomoglyscie mi bardzo, rowniez piszac na priva :-))) dziekuje i pozdrawiam noworocznie. F.PS czasem sobie mysle, ze mnie tez moj np. maz powienien kiedys cos takiego wywinac... wszak to co komus czynimi wraca do nas, tylko najczesciej ze zdwojona sila...
        • Gość: goga Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 10:11
          Ciesze sie, ze juz ta sytulacje w jakis sposob wyprostowalas. Trzymam kciuki i wierze , ze jednak on nigdy Cie nie zdradzi ( wcale na to nie zaslugujesz).A i przedewszystkim malej foczki !!! Powodzenia !!!
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 13:54
            też jestem w takiej dziwnej sytuacji.mój(?) mąż wyprowadził się,żeby na nią poczekać, ale cały czas jest z nami. przyjeżdza na weekendy, śpi, je, wrzuca rzeczy do kosza razem z naszymi do prania! dziwne? co robić? zostałam sama z 4,5 letnią córką i 9 miesięcznym synem. ciągle mówi, że chce być sam, ale nie jest. zaprasza mnie do kina, kupuje prezenty, spędzał Święta i Sylwestra. czego on chce? a ja padam, bo śpię 3 godz. na dobę i "normalnie" pracuje. a ona (wielka miłość) śle mu SMS-y będąc cały czas z mężem i dwójką dzieci. kim ona jest?? pomóżcie mi wybrnąć??
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 13:59
              Jak chce byc sam, to niech bedzie . Nie sam sie opiera i zywi , a wizyty tylko na Twoje zaproszenie !Nie wiem ale wydaje mi sie , ze musicie postanowic Czy chcecie byc razem i dacie sobie jeszcze jedna szanse Czy Osobno!.Jak Razem to razem. Ajak osobno to osobno , anie tak na pol gwizdka.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 08:45
              Rad moje jest brutalna.... ale skuteczna.Weź jego numer telefonu i sprawdź im jest.zadzwoń do niej i powiedz co o tym myślisz. Możę odłoży słuchawlę, a może nie.... ja myślę, że nie....On robi Ci świństwa, więc Ty masz prawo bronić siebie i swoich dzieci.Albo dowiedz się kim jest - pomyśl - na pewno na to wpadniesz.... zadzwoń i porozmawiaj z jej mężem... albo z nią.To będzie skuteczne. Póki co jesteś dla niej anonimowa - tak jakby Cię nie było - jesteś nikim (nie mam nic na myśli) - bo ona Cię nie zna. nie masz dla niej osobowości, uczuć, emocji...Powiedz jej, żę masz dzieci - może nawet o tym nie wie. Powiedz, co robi Twój mąż, że mieszka u Ciebie, jaki jest. A jemu powiedz, że nie kupi Cię prezentami i kinem - inaczej, że nie ma prawa kupować sobie w ten sposób czystego sumienia, żę wina jest po jego stronie...Ale muszę Cięostrzec... to może pomóc - wprowadzisz trochę zamiszania w ich sielski związek - dasz mu do zrozumienia, żę ppowinien liczyć się z TWymi uczuciami... ale - możesz równie dobrze go stracić.....Wybór należy do Ciebie.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:28
        Małgosiu, myślę,że nie można tak osądzać.Przecież każda z nas chciałaby tak kochać jak Marti, Winna czy Anonimowo, no może nie tak cierpieć i nie tak krzywdzić innych. Ale chyba wygląda na to ,że zawsze ktoś cierpi. A jeżeli myślisz że zawsze poradzisz sobie ze swoimi uczuciami to mało siebie znasz i mało znasz miłość. Pozdrawiam.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:41
          Nie wiem czy to do mnie ?
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 16:14
            Nie Mag, do Małgosi. Chodziło mi o to ,że wystarczy trochę pożyć, żeby złagodnieć w osądach.
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 16:17
              No moze, ale ..Nikt nie twierdzi , ze nigdy nie pokocha kogos innego. Problem moim zdaniem tkwi w tym czy byc szerym ipowiedziec o tym partnerowi i poniesc konsekwencje czy udawac i oszukiwac to druga strone ? Troche szacunku idla obecnego partera
              • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 17:14
                Święte słowa, Meg! Tak trzeba by zrobić ale w prawdziwym życiu jest tysiąc powodów szczerych i zmyślonych żeby sprawę zagmatwać!
                • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 09:01
                  Zgadzam sie z Toba, to zalezy jaki sa Twoje priorytety. Dla mnie bardzo wazna jest szczeros i zaufanie do mojego partnera. Ja wolalabym , zeby mni powiedzial od poczatku. Bo jesli dowiedzialabym sie ze sporym opuznieniem , to niedosc , ze sam fakt zdrady , czy informacji ze Twoj ukochany kocha kogos innego jest bolesny , to do tego dochodzi byol wynikajacy z faktu , ze Ty mu wiezylas, cieszylas sie z jego obecnosci w twoim zyciu, a to wszystko bylo klamstwem. Czy jest sens dodatkowo ranic ta druga osobe. Juz fakt , ze kochamy kogos innego jest wystarczajaco raniacy ( nie musimy kochackogos innego - wystarczy , ze nie kochamy juz jego )!
                  • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 09:48
                    Meg, przeczytaj to co napisała marti i Winna . Obie twierdzą że: a) kochały swoich mężów, b)były z nimi szczęśliwe,Ja próbuję zrozumieć co kieruje osobą zdradzającą; wola Boża? hormony? nuda? nadciągające widmo 30tki i świadomość że już sobie nie pohasam? grom z jasnego nieba?Może tak samo jest z facetami? Dlaczego nikt nie mówi że zdrada jest czymś przyjemnym?! Po prostu znowu czujesz ten szmerek w środku, wymykasz się na randki itp.,itd.Może naprawdę mąż, żona nie jest winna zdradzie? I dlatego uważam że nie powinna osoba zdradzona płakać,błagać i przepraszać.
                    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 10:00
                      No i tu nie umiem tego zrozumie , jak mozna kogos kochac i tak bardzo ranic. Czy chcialabys , by w przyszlosci ktos tak zranil Twoje dziecko ?Mysle, ze uczciwosc wobec osoby ktora sie kocha , to podstawa !!! Bo jesli nie , to co jest podtsawa milosci . Przeeciez kochac , to uczucie zlozone , w jego sklad wchodzi szcunek, zaufanie, pragnieni wszystkiego dobrego dla tej osoby . Przynajmniej wg mnie. Moze tu sie roznimy. Bo dlamnie kochac kogos i go zdradzac - i jeszcze uwazac , ze sie nie zaluje - to wybacz ale w mojej ( moze tepej) glowie to sie nie miesci!!!!
                      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 10:17
                        Nie uważam,że Twoja głowa jest tępa! I nie,nie chciałabym przeżywać tego co Ty i twoje dziecko. Po prostu uważam ,że zbyt logicznie bierzesz rzeczy których nie da się logicznie wytłumaczyć. Oczywiście jeżeli starasz się spokojnie ze swoim mężem rozmawiać o tym co Cię boli to DOBRZE robisz.
                        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 10:27
                          Ja nie jestem zdradzana , jesli o to chodzi. co do zapytania o dziecko , to chodzilo mi , ze jesli juz dorosnie i bedzie mialo swojego partnera, to tez tak latwo rozgrzeszysz ta druga osobe jesli postapi tak z Twoim dzieckiem ?A co do logiki. To nie tak, to chodzi o prawdziwosc slow. Jak mozna twierdzic , ze sie kogos kocha i ranic go , dawac mu zludzenia , ze jest tylko jeden i jeszcze tego nie zalowac .To jest dla mnie nie do pojecia. Czy Chcialabys , zeby Twoj partner tak postapil. Bo ja nie. Dlatego nie rob drugiemu co tobie nie mile !
                          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 10:48
                            Meg, jeśli ktoś chciałby skrzywdzić moje dziecko (w teraźniejszości czy przyszłości) to poderżnęłabym mu gardło bez mrugnięcia okiem ( w przenośni oczywiście). Gdyby w tym wątku pisały tylko osoby skrzywdzone, zdradzone to napewno byłoby łatwiej dojść do pocieszających wniosków, że zdrajca jest potworem. Ale jak czytam historie "tych trzecich" jakoś w to nie wierzę.
                            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 11:42
                              Nie twierdze , ze potworem ale , ze nie rozummiem.Jak mozna zdradzac i .. twierdzic ze sie kocha i nie miec wyrzutow sumienia !!!To wypluw z moich zartosci w ktorych lojalnosc i szerosc , zaufanie stoja bardzo wysoko !.Po prostu nie chiala bym , zeby mnie tak oszukano. Bo moge zrozumiec , ze moj partner zakocha sie w kims innym, ale nie moge zrozumiec czego nie powiedzial by mi o tym , tylko kazal zeyc zludzeniami i w klamstwie . Pomysl , nagle zrozumiala bys , ze to wszystko do tej pory to klamstwo !!.Nie przeraza Cie to ?
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 13:49
      Nie przeczytałam wszystkich waszych postów, tylko niektóre, ale postanowiłam napisać.Zostanę pewnie przez większość z was potępiona ale muszę się wypowiedzieć.Mój grzech jest podwójny – zdradzałam męża z żonatym facetem czyli .................. zdradzając byłam tą drugą !!!Miałam 29 lat, dom, męża, dobrą pracę, udane dziecko i co? Czy zastanawiałyście się kiedyś czemu ludzie zdradzają?Przecież jeżeli w związku dwojga ludzi, wszystko gra, wszystko jest oki, to ludzie się nie zdradzają. Nie szukają....... Powiem Wam dlaczego zdradziłam. Po czterech latach od zdrady już wiem. Zdradziłam, ponieważ czegoś w moim związku zaczęło brakować, coś stało się rutyną, przestaliśmy być dla siebie czuli, bliscy, najważniejsi, przestaliśmy mówić do siebie....... my po prostu ze sobą byliśmy. Dla mojego męża ważniejszy był samochód, i oglądanie telewizji niż rozmowa ze mną. Zaczęło brakować mi ciepła, przytulenia, dobrego słowa, i zapytania „ jak było dziś w pracy? Zmęczona jesteś?”. Nagle okazało się że ludzie z którym kilkakrotnie w ciągu dnia rozmawiam przez telefon bo nasze firmy blisko współpracują zapraszają mnie razem z mężem wieczór do knajpeczki. Poszłam sama bo mąż był na delegacji, dziecko na wakacjach. I co? Wystarczyło jedno spojrzenie a ON stał się bliski. Żadne z nas do tego nie dążyło, ale przyciągaliśmy siebie przez cały wieczór. Mimowolny dotyk rozpalił ogień. Wiedzieliśmy co robimy, co się stanie, jakie mogą być tego konsekwencje. Ale pragnęliśmy siebie, i nic ani nikt nie potrafiłby tego zatrzymać.Wiem że powiecie że to obrzydliwe. Nie oczekuję oklasków ani aprobaty.Nie jadłam, mało spałam, gdy moje dziecko szło wieczór spać, wymykałam się pod jakimkolwiek pretekstem z domu. Wracałam nad ranem, by po dwóch godzinach snu iść do pracy. Tak to trwało. Aż w końcu mój mąż się odwiedzał. I wyobraźcie sobie że wtedy okazało się jak bardzo mojemu mężowi na mnie zależy. Kwiaty, prezenty, wycieczki, kino. Wtedy wszystko było dla mnie, ja stałam się znów najważniejsza. Bardzo cierpiał, obnosząc się ze swoim cierpieniem. Opowiedział o mojej zdradzie wszystkim naszym znajomym. Rozmawiał ze mną, znów stał się taki jak wtedy gdy się poznaliśmy. Było miło.Dziś po czterech latach od tamtych chwil dalej jestem żona tego samego męża, urodziło nam się drugie dziecko, ale już nic nigdy nie będzie takie samo. Mój mąż pomimo tego że obiecał wybaczyć, nigdy tego nie zrobił i nie zrobi, bo zdrady nie da się zapomnieć, nie da się jej wymazać z pamięci. Zawsze będzie tkwić jak zadra. Można tylko przywyknąć i spróbować z nią żyć. Żyć z myślą że zostaliśmy zdradzeni, bądź też zdradziliśmy. Kocham mojego męża i wiem jak wielką krzywdę mu zrobiłam.Zapytacie czy żałuję tego co zrobiłam? NIE! Nie żałuję. Pragnę mojego kochanka do tej pory, tęsknię do niego, potrzebuję jego ciepłych rąk, słów, choć to ja ( mój zdrowy rozsądek) przywróciłam względną normalność mojemu i jego małżeństwu.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 14:51
        O Boże, jakbym czytała o sobie. Stoję na skraju takiej decyzji - zerwać z nim, próbować zapomnieć. I mam dziwne przekonanie, ze przynajmniej to drugie mi się nie uda. Winna, powiedz, jak z tym żyjesz? Jak żyjesz bez niego. Nie chcę powtarzać banałów o znalezieniu drugiej połówki. TO wszystko zresztą jest tak brzydko banalne. Kicz do kwadratu. I w tym wszystkim mój synek. I jego syn. I mój mąż. I jego żona.Czy udało ci się osiągnąć równowagę emocjonalną? Mnie się udaje to tylko na poziomie kompletnie bezrefleksyjnym. Nie pozwolić sobie na myślenie. Przetrwać dzień. CHolera, znów bez niego!
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 22:24
          Napisałam:„..Kocham mojego męża i wiem jak wielką krzywdę mu zrobiłam.Zapytacie czy żałuję tego co zrobiłam? NIE! Nie żałuję. Pragnę mojego kochanka do tej pory, tęsknię do niego, potrzebuję jego ciepłych rąk, słów, choć to ja ( mój zdrowy rozsądek) przywróciłam względną normalność mojemu i jego małżeństwu....”Więc mówię jeszcze raz BARDZO KOCHAM MOJEGO MĘŻĄ (o paranojo żyjemy od 13 lat bez ślubu), JEST NAJWAŻNIEJSZĄ OSOBĄ W MOIM ŻYCIU, wiem jaką krzywdę mu zrobiłam, i cieszę się że o mnie walczył, że walczył o to wszystko o czym ja zapomniałam, co było nasze, co razem przeżyliśmy. Cieszę się że chciał i chce ze mną być .Wiem że nigdy tego co mu zrobiłam nie zapomni, nie proszę też o to aby mi wybaczył. Dziękuję mu za każde słowo które wtedy do mnie powiedział i każdą łzę którą wtedy wypłakał. Przecież nasze rozstanie byłoby bardzo proste. Nie mamy przecież ślubu, papierka który niektórzy ludzie uważają za pas cnoty. A kochanek? Był dobrym kochankiem ale nie chciałabym mieć go za męża. Ale będzie mi bliski zawsze, zawsze będę go Ciepło wspominać (tylko w myślach), ponieważ przeżyłam z nim piękne (pomimo swej zewnętrznej otoczki zdrady i zakłamania) chwile. Te chwile i doznania były i na zawsze pozostaną tylko nasze. Bo jest tak jak napisała Foczka – można kochać dwóch facetów naraz. Życzę wam żeby wam się to nie przytrafiło.Mag napisała :„....A być z kimś innym po to tylko by wzbudzić zainteresowanie męża , czy jego zazdrość to chyba nie tak...”Nie zdradziłam swojego mężczyzny z tak niskich pobudek, to byłoby nie fair. Nie kobiece, nie ludzkie. To moja zdrada spowodowała że mnie zauważył, że stał się zazdrosny. To tak jak z dziećmi w piaskownicy dopóki ktoś nie rusza jego wiaderka, czy łopatki to się tym nie interesują, ale jak jest chętny to – nie rusz , to moje!!! I możecie sobie mówić że jestem obrzydliwa, ale dokonałam wyboru, wybrałam mojego męża jak go nazywam, i cieszę się ze tak się stało. Mojego byłego kochanka nie spotkałam już nigdy. Ale nikt nie każe mi zapomnieć.I nie jest prawdą że okłamuje dzieci i mojego męża. Moje dzieci nic nie wiedzą o mojej zdradzie i mam nadzieje że nigdy się nie dowiedzą. Jesteśmy pełną, kochającą się rodziną, z uśmiechniętą matką, silnym ojcem i szczęśliwymi dziećmi. Tylko ja czasami zbyt długo patrzę w okno.A za Ciebie moja Anonimowa bratnia duszo trzymam kciuki ,musisz podjąć słuszną decyzję, ale niestety musisz ją podjąć sama.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie - do Anonimowo IP: *.* 04.01.02, 11:30
          Anonimko,Tak jak radzi Winna decyzję musisz podjąć sama. Ale może lepiej powiedzieć o twoich rozterkach mężowi , zobaczyć jaka będzie jego reakcja i przestać go dłużej oszukiwać? Nie wiem ile trwa twój nowy związek , czy możesz już być pewna, że to nie jest tylko zauroczenie , że dobrze znasz tego człowieka? Byłam w podobnej sytuacji i sama wybrałam , nikt mnie do niczego nie namawiał, nie radził i obecnie mogę mieć pretensje tylko do samej siebie. Każda sytuacja, tak jak każdy człowiek jest wyjątkowa i niepowtarzalna, więc myślę , iż nie ma sensu próbować wyciągać wnioski na podstawie doświadczeń innych. Niemniej jednak musisz pamiętać, iż jeśli rozstaniesz się z mężem możesz spotkać się z potępieniem ze strony wszystkich swoich bliskich , także dziecka , gdy dorośnie. Taka decyzja wymaga bardzo wielu wyrzeczeń bez żadnej gwarancji na powodzenie. Jedno jest pewne - najlepiej wogóle nie znaleźć sie przed takim dylematem.Marti
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:09
        To w takim razie Wasze małżeństwo jest bez sensu, oszukujesz męża i siebie i jestes wstrętna.Przepraszam, ale musiałam to powiedzieć!A dzieci? Wychowywane w takiej atmosferze..Eh szkoda gadać.
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:18
          Zgadzam sie, jezeli chcecie byc z kims innym , to nalezy byc szczerym wobec partnera , rozejsc sie. I przestac klamac !!!!Potem mozna planowac reszte zycia.A byc z kims innym poto tylko by wzbudzic zinteresowanie meza , czy jego zazdrosc to chyba nie tak...Nie wiem, ale nigdy nie siegne po takie metody.Jestem wstanie zrozumiec ( chodz z trudem) ze bedac w stalym zwiazku spotyka sie "milosc od pierwszego wrazenia".Ale , jesli tak to najpier rozwud , a potem ukladanie zycia od nowa !!!
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:33
        Nie potrafę Cię potępić....Choć wiem jak boli zdrada....To prawda, że cierpienie jednych dotyka drugich....w gruncie rzeczy współczuję Ci.... straciłaś coś bardzo ważnego.... Czasem myślę, że i ja coś straciłam dlatego, że nie byłam pierwszą kobietą mego męża i on nie był moim pierwszym mężczyzną (tego żaluję - nie ze względu na niego ale z uwagi na sam fakt "należenia"do kogoś innego...wolała bym aby mój pierwszy mężczyzna był moim mężem...).Przede mną było chyba ich wiele - nwet wolę nie wiedzieć ile.....może dwie,trzy cztery, a może jedna...Kiedy rozstał się ze swoją pierwszą dziewczyną... chyba było mu trochę wszystko jedno (to było dawno temu jeszcze zanim się poznaliśmy)- i był - może dla zabicia bólu, a może z potrzeby - z innymi...m.in. z tą dziewczyną o której pisałam....- ale, że pochodził z "dobrej rodziny" - a raczej dość purytańskiej i na wskroś katolickiej - rzekła bym zdewociałej. Mąż ma tylko matkę - dewotkę - która uważa, że sammym słuchaniem radia Meryja zostanie zbawiona. kobieta ta żyje w Swiecie pozorów - jest dobrze póki ktoś nie dowie sięo jej świństewkach - obmowach i złodziejstwie (tzn. małym przywłaszczaniu sobie rzeczy cudzych - głownie w pracy)....Tak zapewne chowała swe dzieci - rób co chcesz - ale tak, żeby nikt o tym nie wiedział....Mąż ma brata - matka nie przygotowała ich do życia - od strony seksualnej ani żadnej innej. Nie nauczyła ich budować trwałych, kochających związków, nie nauczyła i nie pokazała na czym polega miłość mężczyzny i kobiety - ale nauczyła na czym polega ślepa zależność od matki....Nie nauczyła wybaczać, nie pokazała, że świat nie dzieli się tylko na dobrych i złych , że nie jest czarno - biały.Nie nauczyła,ich wielu rzeczy....I dlatego może wtedy, gdy mój mąz pokłócił sięz tamtą dziewczyną - nie umiał jej wybaczyć - choć kochał ją.... nie umiał wybrać między nią i matką...Co do tej dziewczyny co miała dziecko - on chciał tylko sexu... lubił ją - może kochał - studiowali razem zaocznie - ona pisała za niego to, na co nie miał czasu, odwalała to na co nie miał głowy - a on "udawał" jej męża i może Wujkadla jej córki...Ale wiedział, że nigdy z nią nie będzie, że nie ożeni się z nią - bo rodzina by mu tego nie wybaczyła...Cyniczne....?Może ona tak o tym nie myślał....Ona - jak każda miała nadzieję - rozwódka, młoda matka (wpadła ze swoim pierwszym chłopakiem i pobrali się), potem jej mąż zaczął pići rozwiodła się... Szukała ciepła i faceta.... i była z nim i jak każda z nas gotowa była do poświęceń.... do zrozumienia do wybaczenia...A potem byłam ja....Może bardziej mu się podobałam, nie miałam zobowiązań, byłam sama, wolna... dla niego zrezygnowałam z sympatii... (nie wielka miłość - i tak bez sznas na powodzenie - taka "zapchaj dziura" - przepraszam za okreśłenie - nie było żadnych szans na wspólne życie - czekałam tylko na właściwy moment by odejść - jak się później dowiedziałam on nawet poczynił pewne plany bez mojej wiedzy.... i miał sięz pyszna.... szkoda gadać)Ona nie wiedziała o mnie a ja o niej....Nie rozumiałam niektórych jego zachowań telefonów...ale nie pytałam o nic, kochałam.....mówi się, że miłość jest ślepa...mówi się, że serce nie sługa......Ona miała pretensje do mnie, że wtargnęłam jak tornado w ich życie.... a ja ... ja go kochałam... czy miłość i namiętność są usprawiedliwieniem...?Nie są.Skrzywdzono ją - ale nie ja tylko on - on i tak nigdy by z nią nie był.Może tak jest lepiej - niech lepiej myśli, że to moja wina - a jego niech pielęgnuje w sercu, może to nie zburzy jej wizerunku mężczyzny i pomoże znaleść męża i ojca....Żal mi jej , co nie zmienia mojej niechęci do niej i nienawiści...tak więc rozumiem Cię... Krzywdząc innych - krzywdzimy samych siebie...
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 11:08
        Jak czytam te brednie, to myslę że ktoś myli internet z psychiatrą.Takie zachownie jest wręcz śmieszne i przekonuje mnie w utwierdzeniu że twój rozwój psychiczny i emocjonalny stanął, gdzieś między przedszkolem a podstawówką, w pczątkowej fazie.Jedynym pocieszającym faktem jest tylko daleko idąca wyrozumiałość twojego męża.Mam nadzieje, że znajdzie dla Ciebie dobrego terapeute !
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 11:36
          norman napisała/ł:> Jak czytam te brednie, to myslę że ktoś myli internet z psychiatrą.> Takie zachownie jest wręcz śmieszne i przekonuje mnie w utwierdzeniu że twój rozwój psychiczny i emocjonalny stanął, gdzieś między przedszkolem a podstawówką, w pczątkowej fazie.Jedynym pocieszającym faktem jest tylko daleko idąca wyrozumiałość twojego męża.Mam nadzieje, że znajdzie dla Ciebie dobrego terapeute !Wystarcczyło by napisać, zę się ze mną nie zgadzasz...Nie rozumiem twego - jakże lakonicznego stwierdzenia - że ktoś myli iner net z psychiatrią - to Twoim zdaniem ja?napisz więc gdzie Twoim zdaniem zaszła pomyłka...Jakie zachowanie wydaje Ci się śmieszne i jaki jest Twoim zdaniem rozwój człowieka między przedszkolem a podstawówką?(w początkowej fazie...) Za wyrazy Twego uznania dla wyrozumiałości mego męża - z góry dziękuję i z pewnośćią przekażę mu je. Nigdy nie słyszałeś o tym, że jak chce się krytykować czyjąś wypowiedź to dobrze było by napisać A - czyjąb - co konkretnie krytykujesz lub z czym się nie zgadzasz.Życzę udanej lektury ale - może innych stron internetowych...
        • Gość: Katyk Re: życie po zdradzie - do Normana i Anonimowo IP: *.* 04.01.02, 21:43
          Żal mi cię Norman. Strasznie żal. Jesteś w pełnym tego słowa znaczeniu IGNORANTEM (-TKĄ) nie czułym (-łą) na ludzkie uczucia i sprawy. Mam niejasne wrażenie że to kobieta napisała te słowa. Wszyscy jesteśmy tylko ludzmi, a ludzie popełniają błędy. Nie myli się tylko ten kto nic nie robi, nieprawdaż? Jakim prawem obrażasz te kobiety ? I którą z nich? Kto dał ci takie prawo? Nie ważne czy dobrze zrobiły,czy źle, nie ważne z jakich pobudek działały, mają problem i chcą sobie z nim poradzić, chcą podjąć decyzję, dobrą lub złą ale chcą ją podjąć. I to jest ważne ,to się liczy, widocznie nie potrafią poradzić sobie same muszą wywalić z siebie swój problem by było im łatwiej. A psychoanalityk potrzebny jest tobie bo odznaczasz się niesamowitą indolencją życiową.A Ciebie Anonimowo proszę jeśli potrzebujesz duchowego lub moralnego wsparcia, lub chcesz po prostu po babsku pogadać pisz na priva. Kaśka - Katyk
          • Gość: Katyk Re: życie po zdradzie - jeszcze do Normana IP: *.* 08.01.02, 23:04
            Norman czemu milczysz? Nic juz nie masz do powiedzenia?
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie - Norman!!! IP: *.* 05.01.02, 10:20
          Cieszymy się, że Twój rozwój przebiega najzupełniej prawidłowo tym bardziej, że jako uzupełnienie niezachwianej osobowości i masz niesamowitą zdolność wychwytywania zahamowań w rozwoju innych. Gratulacje.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:24
      Żeby to było takie proste. ALe rozwód - wiem to na pewno, bo sama pochodzę z rozbitej rodziny - więcej będzie kosztował mojego syna niż mnie. Swoje życie mogę zniszczyć w dowolny sposób. Ale życie dziecka? Nie mam przekonania, że byłoby mu lepiej w związku bez kłamstwa i bez... ojca, którego tak kocha.
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:29
        Gadanie o zwiazku dla dziecka , to przepraszam glupota i oszukiwanie siebie dziecka i meza. Czego to nauczy Twoje dziecko - ze oszukiwac wolno.Jesli ojciec bedzie chcial - to bedzie mial dobry kontakt z dzieckiem , jesli nie to trudno ( trzeba bylo o tym pomyslec wczesniej).Soryy , ze tak ostro. Ale mysle ze swoja wygoda i nie ma co ukrywac klamstwa prubujesz tuszowac "dobrem dziecka"
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 15:36
          Jeszczee raz sorry, ale trzeba bylo o dobrze dziecka pomyslec wczesniej. Moze jestem ostra , ale jedego czego nie znosze to klamstwo. Chcesz byc z kims innym , ok ale powiedz to i nie oszukuj.Co to za malzenstwo oparte na klamstwie ?Przepraszam jeszcze raz wszystkich ktorych obrazilam, to tylko moje zdanie i moze przesadzam, ale odpowiedzcie szczerze jak Wy byscie sie czulu gdyby sie okazalo , ze On was zdradza i teraz jest z wami ale caly czas mysli o niej. Nie wolalybyscie , zeby na poczatku powiedzail wam prawde !!!
          • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 03.01.02, 16:03
            To prawda Mag. Im dluzej to sie ciagnie w takiej formie tym wiekszy bol zadajemy i osobie z ktora jestesmy zwiazani i dziecku. Wiem,ze latwo mi mowic ale po pierwsze niewyobrazam sobie bycia ani z jednej ani z drugiej strony (czyli jako osoba oklamujaca lub oklamywana)a po drugie nie wierze,ze komukolwiek wyjdzie to na zdrowie-zwlaszcza dziecku. Zdaje sobie sprawe,ze to nie prosta decyzja ale trzeba ja podjac i to jak najszybciej- albo w jedna albo w druga strone. Podziwiam Foczke wlasnie za to,ze sie na nia zdobyla.:jap:B
            • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 09:08
              A co jeśli casem myśłi sięo kimś, ale jest się kimś innym. przecież czyny o nas świadczą a nie słowa czy myśli....Nawet jeśli mój mąż myśłi czasem o tej pierwszej, nawet jeśłi ona mu siępodoba... to jednak jest moim mężem.....Ze mną buduje swe życie.Pytanie - pozostaje jednak niezmienne - tzn. czy te myśli są dość silne aby kiedyś w przyszłości zdradził mnie z nią?czy skoro wybrał mnie skoro jest nam dobrze, staramy się dla siebie na wzajem - to to coś znaczy. Czy pielęgnowanie miłości kochanie kogoś wystarczy...?chyba wracamy do pytania o to gdzie zaczyna się zdrada i dlaczego do niej dochoddzi?dlaczego tak się dzieje?Odpowiedzi jest chyba tyle ile osób....A ja myślę tak jak Mały Książę - jesteśmy odpowiedzialni za to, cośmy oswoili....To prawda, że jeśli życie nas doświadczy to jesteśmy w stanie spojrzeć na wiele spraw bardziej wyrozumiale.... hamujemy trochę swoje emocje....Ale wiem też że ja z racji moich doświadczeń nie zrobiłam czegoś takiego memu mężowi.
    • Gość: usia Re: życie po zdradzie - generalna refleksja IP: *.* 04.01.02, 12:04
      ale tylko moja - dzieki Ci, Panie, że nie mam takich dylematów!!!!!!!!Nie chce nikogo potepiać ani oceniać i tylko bardzo się cieszę, że tkwię w udanym, szczerym związku i jestem zwyczajnie szczęśliwa w małżeństwie.I szczerze wszystkim uwikłanym w podwójne zwiazki współczuję.Życzę najlepszego z możliwych rozwiązania.PS.I mam nadzieję, że nie spotka mnie coś takiego, ale przecież przypadki chodzą po ludziach.......
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie - generalna refleksja IP: *.* 04.01.02, 15:09
        Urszula, Balbinka, Winna - dziękuję. Za życzliwosć...
        • Gość: guest Re: życie po zdradzie - moja refleksja IP: *.* 04.01.02, 15:22
          A wiecie jaka jest moja refleksja??? ze ten dlugasny watek jest kolejnym dowodem na to, jak potrzebny wynalzakiem jest forum.:-)))Mnie pomoglo i to bardzo, w dosc szybkim tempie. Co prawda czytelniczka eDziecka jestem od ponad pol roku, jednak dopiero przed kilkoma dniami odwazylam sie "zabrac glos"... Ile takich mam i niemam jest wsrod Nas? To bardzo mile, ze mozna sie wygadac, liczyc na slowa otuchy, ale i bure, czy "nagane, ktore w wielu wypadkach tez sa bardziej od pociechy pomocne... bo pozwalaj trzezwiej i z dystansem spojrzec na wlasne polozeniePozdrawiamF.
    • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 18:40
      Cześć. Z wielka uwagą przeczytałam wszystkie powyższe posty i zastanawia mnie dlaczego tak wielu ludzi dotknął ten problem, zdradził lub był zdradzony. Mnie równiez to spotkało w życiu. Mój wtedy narzeczony, a obecny mąż zdradził mnie dwa razy, były to jednorazowe wypadki po pijaku, a nie długotrwałe romase. Przyczyną tych zdrad nie był oczywiście alkohol, ale problemy w naszym związku, brak zrozumienia, jego chęć odegrania się na mnie. Po pewnym czasie zaczeło go to męczyć okrutnie i przyznał mi się do wszystkiego. Cierpiałam strasznie, stwierdziłam, że to koniec, zaczełam szukać mieszkania. Bardzo chciałam przestać go kochać, ale nie mogłam, chciałam go dalej każdą cząstką swego ciała i duszy. On również bardzo cierpiał, zrozumiał co zrobił i obiecał, że nigdy więcej. Po miesiącu mu wybaczyłam, znów włożyłam pierścionek i kochałam się z nim. W wyniku tej nocy zaszłam w ciążę (gdy myślałam, że to już koniec rzuciłam tabletki antykoncepcyjne), byłam zła, że za szybko, że jaki los czeka to dziecko skoro powstało w wyniku czegoś tak złego. Ale potem, po kilku miesiącach stwierdziłam, że może to dziecko to nagroda za umiejętność kochania i wbaczenia, przecież ja od dawna chciałam mieć dziecko. To tyle o wybaczeniu w moim życiu, może więc warto?
      • Gość: guest Re: życie po zdradzie IP: *.* 04.01.02, 19:13
        Katarzyna,pięknie napisałaś! Ja też uważam, że powinno się i można wybaczać. W końcu jak to jest w pieśni nad pieśniami? Że miłość wszystko wybaczy, że nie szuka poklasku, że nie zazdrości...Myślę, że nie ma sensu walczyć ze swoim uczuciem, unosić się honorem, odpłacać pięknym za nodobne - po prostu takie działania krzywdzą także pokrzywdzonych.Ja nie umiałam wybaczyć, nie zdrady, innej, gorszej chyba rzeczy, nie umiałam wybaczyć, że osoba, której bezgranicznie zaufałam, na której decyzję zdałam się całkowice, zawiodła moje zaufanie, ze nie umiał podjąć odpowiedzialnośći, ze taka krzywda tkwi chyba w kobiecie całe życie.Cóż, kobiety, które przeszły tę sama drogę co ja wiedzą chyba o co chodzi.Ale teraz - patrząc na to z perspektywy nowego związku, widzę, że jednak nie umiałam wybaczyć, ze złość i ból tkwiły we mnie wszystkie te lata po. To ja jego po tym zdradzałam - myślałam, ze po prostu taki jest mój niedojrzały emocjonalnie, okrutny charakter... Ale teraz widzę że nie, ze to była jakaś podświadoma próba odegrania sie... Zresztą sama nie wiem. Wiem, że teraz w nowym związku, nawet mi przez myśl nie przejdzie, że mogłabym nie być wierna mężowi. Po co? I tak dochodzę do truizmu - nie ma jakiejś prawdy absolutnej, nie można powiedzieć, że tak jest dobrze a tak źle, ze wybaczyć trzeba, albo, ze trzeba odejśc, po prostu każdy z nas jest inny, i postąpi w zgodzie ze swoim sumieniem i charakterem.Ja rozumiem zarówno zdradzoną żonę jak i kochankę, nie mam jakiegoś - jak niektóre dziewczyny, które wypowiadały sie wcześniej - wrodzonego wstrętu i potępienia do kobiet, które rozbijają związki - wstręt mam natomiast do osób ( nieważne czy to mąż czy żona ) do osób, które doprowadzają do trójkąta i mają zbyt mało szacunku dla osoby z którą zgodziły się dzielić życie, zbyt mało cywilnej odwagi by jej o tym powiedzieć. Winna jest ta osoba, która doprowadza do życia w kłamstwie i oszukiwaniu,Mam nadzieję, że jesli zadarzy się w moim życiu taka tragedia, ze ja albo mój mąż zakochamy się w innej osobie - to że sobie o tym powiemy. Sobie najpierw.POzdrawiam wszystkie emamyGosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka