Gość: guest
IP: *.*
14.01.02, 18:44
Właśnie miałam wizytę sąsiada z dołu, oczywiście skarżył się, ze u niego wszystko słychać, dziecko ciągle biega. Nie mogliśmy mu wytłumaczyć, że nie jesteśmy w stanie nakazać niespełna 2-letniemu maluchowi siedzenia cicho (a Michał właśnie nauczyłsię podskakiwać - dostawia nogę do nogi i tak uwielbia przemierzać pokój. wiem, że to może byc uciążliwe, ale chyba każdy kto miał dziecko potrafi to zrozumieć. Stwierdził, że są przecież inne metody i zabawy i to my wychowujemy dziecko, więc powinniśmy o tym pomyśleć. z tego co mówił wynikało, że zachowujemy się tak, jakby przez pokój non stop przebiegał tabun dzikich koni. Jego zdaniem całymi dniami tylko tupanie i przewalanie się po podłodze (średni 2 godz. mały śpi, spacer, chwila bajki w telewizji, oglądanie książek, a o 19. 30 jest już kąpany póżniej spędza czas na łóżku aż do zaśnięcia - to chyba sporo z tego dnia odpada?). Stwierdzić, że az trudno uwierzyć, że dziecko może mieć tyle siły i energii (więc może to my urządzamy dzikie zabayw), a michał taki jest - ma niespożyte pokłady energii, w Eldorado zawsze się dziwią, że dopiero w kwietniu skończy dwa lata. Sąsiedzi nas trochę pocieszyli (a jednocześnie zmartwili) - do poprzednich lokatorów też przychodzili (pocieszyli, bo to chyba znaczy, że z nim jest problem, a nie z nami, zmartwili - bo to znaczy, że sytuacja będzie się powtarzać.Musiałam to wszystko komus powiedzieć.