Gość: Mosze
IP: *.red.bezeqint.net
19.04.03, 08:39
http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-
asc/dodatki/plus_minus_030419/plus_minus_a_13.html
ROZMOWA Z SZEWACHEM WEISSEM, AMBASADOREM IZRAELA
Ziemia kochana i przekleta
(c) MAREK DUSZA
Szewach Weiss, ur. 1935 w Boryslawiu, profesor nauk politycznych i stosunkow
miedzynarodowych, parlamentarzysta, byl wiceprzewodniczacym Knesetu i
delegatem do Rady Europy, od roku 2000 ambasador Izraela w Polsce. Autor
ksiazek naukowych oraz ksiazek dla dzieci i mlodziezy. W
wydawnictwie "Pogranicze" w 2002 r. ukazala sie ksiazka "Ziemia i chmury. Z
Szewachem Weissem rozmawia Joanna Szwedowska".
Rz: Polacy i Zydzi zyli razem przez wieki na jednej ziemi. Jak pan patrzy na
te wspolna egzystencje?
SZEWACH WIESS: Skoro historia Zydow na polskich ziemiach trwala okolo 800 -
900 lat, a zydowska historia liczy sobie okolo 3000 lat - zatem przez trzecia
czesc trwania naszego narodu jestesmy z wami zwiazani. Nie ma dwoch narodow
na swiecie o takich powiazaniach mentalnych i kulturowych. Przed II wojna
swiatowa zylo na polskiej ziemi 3,5 miliona Zydow, tj. ok. 10 proc.
wszystkich mieszkancow. W Palestynie zas zylo ponadto 1,5 miliona Zydow o
polskich korzeniach. A poniewaz narod zydowski liczyl wtedy18 milionow ludzi,
oznacza to, ze prawie trzecia jego czesc byla jakos zwiazana z Polska.
Jesli Zydzi tyle lat zyli na polskiej ziemi, to dlatego, ze pomimo wielu
klopotow i antagonizmow, istnienia antysemityzmu i nienawisci - zylo im sie
tutaj niezle, a nawet bardzo dobrze, do czasow II wojny swiatowej. Istnieje
legenda, ze gdy Zydow wyrzucono z Hiszpanii i gdy zostali zaproszeni przez
polskiego krola i szlachte - to z nieba odezwal sie glos Boga: "Po-lin", co w
naszym jezyku znaczy "Tu odpoczniesz". Inna wersja mowi, ze slowa Boga
brzmialy: "Po-lan-ja" - co znaczy "Tu spi Bog".
Na ziemiach polskich istnialo przez wieki duchowe i skladajace sie z gmin
panstwo zydowskie, rozwijaly sie wazne nurty religijne - na poludniu -
chasydyzm, a na polnocy - genialny rebe Gaon z Wilenszczyzny inspirowal ruch
antychasydzki. Zydzi w Polsce mieli wiecej niz 1000 gmin, swoich slynnych
rabinow, osrodki zycia umyslowego i wydawniczego. Ruch syjonistyczny na
ziemiach polskich najwazniejszy byl na calym swiecie, chociaz Teodor Herzl
zalozyl go w Wiedniu, gdzie odbyl sie pierwszy kongres syjonistyczny w 1897
roku. Herzl jako swoj okreg dzialania wybral Boryslaw kolo Drohobycza, skad
pochodze - tak wiec byl delegatem mojego pradziadka. Te powiazania sa
niesamowite!
Byly i sa obecne tez w Izraelu. Politycy zydowscy tworzacy panstwo Izrael
mieli bodaj w wiekszosci polskie pochodzenie...
Na poczatku lat 30., 40. i 50. w Erec Izrael Zydzi polskiego pochodzenia byli
najliczniejsza grupa etniczna. W pierwszym rzadzie Izraela, ktory utworzono w
1949 roku, na 13 ministrow - 7 bylo pochodzenia polskiego, zas na 120 poslow
w parlamencie - 61 wywodzilo sie z Polski. Jeden z ojcow naszej panstwowosci,
David Ben Gurion, ktory zwal sie pierwotnie Grin, urodzil sie w Plonsku i w
latach1904 - 1906 byl studentem Uniwersytetu Warszawskiego. Inny z naszych
liderow Icchak Grinbaum byl poslem w II Rzeczypospolitej. On takze wywodzil
sie z Plonska. Premier Menachem Begin, laureat pokojowej Nagrody Nobla,
urodzil sie w okolicach Bialegostoku, skonczyl prawo na Uniwersytecie
Warszawskim, wesele mial w moim Boryslawiu, a z Rosji wydostal sie wraz z
armia Andersa.
Zydzi w Polsce zyli przede wszystkim w miastach i miasteczkach, gdzie czasami
stanowili od 40 do 70 proc. mieszkancow. Chociaz czesc z nich mowila w
jidysz, europejskim jezyku zydowskim, to wszyscy, jako obywatele polscy,
brali udzial w wyborach. A wielu polskich Zydow mowilo piekna polszczyzna -
czy trzeba komukolwiek przypominac o mistrzach polskiej mowy, jakimi byli
Tuwim czy Bruno Schulz? Partia syjonistyczna propagowala stworzenie panstwa
izraelskiego w Palestynie, jednakze Zydzi nalezacy do innej wplywowej partii -
Bund - chcieli zostac w Polsce, cieszac sie autonomia kulturalna. Dlatego
wsrod was zostal Marek Edelman, ostatni bundowiec na polskiej ziemi. I
ostatni zyjacy w Polsce z grona przywodcow powstania w getcie warszawskim,
ktorego 60. rocznice wlasnie obchodzimy. Warto pamietac, ze pierwsze
powstanie w Warszawie bylo w getcie.
Tragedia wojny i holokaustu w sposob szczegolny polaczyla Polakow i Zydow.
Stal sie on skladnikiem tozsamosci nie tylko zydowskiej, ale i polskiej...
Wszystko sie dramatycznie zmienilo wraz z wybuchem wojny w 1939 roku. Wtedy
zaczela sie nasza i wasza tragedia, chociaz to nie byla podobna tragedia.
Fakt, ze na polskiej ziemi zamordowano 4 miliony Zydow, w tym 3 miliony Zydow
polskich, ze w ogole dwie trzecie Zydow zamordowano na ziemiach polskich w
hitlerowskich fabrykach smierci - to tragedia o wielkich konsekwencjach. W
obozach Auschwitz i Birkenau zamordowano milion Zydow i 70 000 Polakow.
Dlatego dla wielu Zydow polska ziemia jest zarazem i kochana, i przekleta. Z
jednej strony tesknia oni za polskimi chmurami, laskami i miasteczkami, a z
drugiej - wspominaja strach i tragedie.
Dzis pozostaje zal, pamiec i rachunek sumienia. Niewielka czesc osob w czasie
wojny stanowili szmalcownicy. Inni, podczas gdy Niemcy mordowali Zydow,
zajeli zydowskie mieszkania i mieszkaja tam nadal. Czesc Polakow ratowala
Zydow, takze pomagajac nam w getcie. Pamietamy, ze w Jedwabnem polscy
sasiedzi spalili nawet zydowskie dzieci. Ale mnie wraz z rodzicami uratowali
w Boryslawiu takze sasiedzi. Tylko w Polsce powstala taka organizacja jak
Rada Pomocy Zydom "Zegota", tylko w Polsce jest ktos taki, jak Wladyslaw
Bartoszewski.
Holokaust nie byl jednak koncem bolesnych doswiadczen Zydow w Polsce.
W 1948 roku w Polsce znajdowalo sie jeszcze okolo 270 tysiecy Zydow.
Niektorzy uratowali sie z holokaustu, czesc wrocila z obozow zaglady, jeszcze
inni - z rosyjskich wywozek do Kazachstanu, Uzbekistanu i na Syberie. Szokiem
stal sie pogrom kielecki - 90 000 Zydow ucieklo wtedy z Polski. Chociaz
powojenne zdziczenie wywolywalo wielkie dylematy i wymuszalo dramatyczne
wybory, bo nieraz sasiedzi grozili Zydom smiercia - to jednak byli tacy, co w
Polsce zostali badz do niej wrocili. Dopiero w oslawionym marcu 1968 roku
bezczelny Gomulka wyrzucil z Polski Zydow cudem ocalonych z zaglady, co bylo
w Europie czyms nieslychanym. Spowodowal to oficjalny antysemityzm, ktory
nazywano wtedy antysyjonizmem.
Stracilismy wtedy mozliwosc dialogu na wiele lat...
Tak, na poltora pokolenia. Jest paradoksem, ze taki dialog po wojnie zostal
od razu nawiazany z Niemcami - krajem, w ktorym wyleglo sie cale
faszystowskie barbarzynstwo. Jest wiec w tym jakas niesprawiedliwosc, ze
wiecej zydowskich turystow jezdzi do Niemiec niz do Polski. Bo chociaz przed
wojna w Polsce istnial antysemityzm i numerus clausus na uczelniach, to
jednak Polska byla nasza wspolna ojczyzna. Iluz bylo adwokatow, lekarzy,
artystow czy profesorow zydowskiego pochodzenia - nie tylko rzemieslnikow...
Jednak brakuje nam ciaglosci dialogu. Dopiero ostatnie 12 lat bardzo nas
zblizylo - goimy nasze rany, chociaz boli np. nierozwiazana sprawa zwrotu
mienia prywatnego (choc nie gminnego) mienia zydowskiego...
Ta sprawa, niestety, takze dla wielu Polakow, nie jest rozwiazana. Historia
namnozyla komplikacji prawnych.
Ja rozumiem, ze Polska nie moze wszystkiego oddac, bo mieszkaja tam juz inni
ludzie. Ale chodzi mi o gest, a nie o dojscie do pelnej sprawiedliwosci.
To chyba dobrze, ze w dyskusjach nad polska i zydowska tozsamoscia tak
istotna ich czesc przypada na dialog religijny?
Kiedys polski katolicyzm byl bardzo ostry, czesto ekstremistyczny, duzo bylo
w nim nienawisci. A z drugiej strony religia byla taka wazna - kazdy katolik
pamietal przeciez, ze ma nie zabijac... Pogromy na ziemiach polskich byly z
reguly inicjowane przez inne narodowosci, oprocz tego w Kielcach. Ale