Gość: horac
IP: *.*
23.01.02, 14:10
Piszę, mając nadzieję, że ktoś ma takiego samego świra jak ja i, że mi o tym powie.Cielęcina i jagnięcina są w moim domu zabronione. Rodzina bliższa i dalsza puka się w czoło, gdy mówię, że moje dziecko nie będzie zjadać dziecka krowy. W ogóle kto wymyślił zabijanie zwierzęcych dzieci?Dlaczego jak ryby są dziećmi, to się ich nie łowi, a jak krówka jest dzieckiem, to się ją zażyna?I czy musimy być tacy okrutni z powodu niuansów smakowych?Miałam takiego zaprzyjaźnionego cielaka w dzieciństwie (u wujostwa), ale też skończył na talerzu. Mama zrobiła potem z niego klopsiki i dziwiła się dlaczego mi nie smakują.A ja słyszałam ryk tej krowy, której zażynali dziecko ...Sama mam dziecko. Może mam też świra. Nie wiem.W każdym razie nie chcę być bezmyślnym pożeraczem mięsa.Co innego zwierzęta, te nie są "sapiens" więc nie mają rozterek gdy sobie pożerają dzieciaki nawzajem.Stałam właśnie w mięsnym, gdy w radiu powiedzieli o handlu zwłokami w Łodzi (z góry przepraszam za ten makabryczny temat na tym "dziecięcym" forum). Pomyślałam sobie, patrząc na góry mięsa cielęcego i nie tylko, że ja też biorę udział w czymś podobnym. W ogóle, przed ciążą przez parę lat nie jadłam mięsa, ale potem musiałam zacząć, bo dzidzia wyssała ze mnie całe żelazo. Ale cielęciny i jagnięciny nie tykałam nawet wtedy.Matylda.