Dodaj do ulubionych

Zjadanie krowich dzieci

IP: *.* 23.01.02, 14:10
Piszę, mając nadzieję, że ktoś ma takiego samego świra jak ja i, że mi o tym powie.Cielęcina i jagnięcina są w moim domu zabronione. Rodzina bliższa i dalsza puka się w czoło, gdy mówię, że moje dziecko nie będzie zjadać dziecka krowy. W ogóle kto wymyślił zabijanie zwierzęcych dzieci?Dlaczego jak ryby są dziećmi, to się ich nie łowi, a jak krówka jest dzieckiem, to się ją zażyna?I czy musimy być tacy okrutni z powodu niuansów smakowych?Miałam takiego zaprzyjaźnionego cielaka w dzieciństwie (u wujostwa), ale też skończył na talerzu. Mama zrobiła potem z niego klopsiki i dziwiła się dlaczego mi nie smakują.A ja słyszałam ryk tej krowy, której zażynali dziecko ...Sama mam dziecko. Może mam też świra. Nie wiem.W każdym razie nie chcę być bezmyślnym pożeraczem mięsa.Co innego zwierzęta, te nie są "sapiens" więc nie mają rozterek gdy sobie pożerają dzieciaki nawzajem.Stałam właśnie w mięsnym, gdy w radiu powiedzieli o handlu zwłokami w Łodzi (z góry przepraszam za ten makabryczny temat na tym "dziecięcym" forum). Pomyślałam sobie, patrząc na góry mięsa cielęcego i nie tylko, że ja też biorę udział w czymś podobnym. W ogóle, przed ciążą przez parę lat nie jadłam mięsa, ale potem musiałam zacząć, bo dzidzia wyssała ze mnie całe żelazo. Ale cielęciny i jagnięciny nie tykałam nawet wtedy.Matylda.
Obserwuj wątek
    • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:20
      A co powiesz na przysmak kuchni hiszpańskiej (już nie pamietam z którego regionu) czyli pieczone płody wieprzowe? Zabija się taką ciężarną świnię pod koniec ciąży , wyciąga prosiątko i serwuje jako delikates etnicznej kuchni. Świat jest okropny.
      • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:29
        Z tego punktu widzenia najokrutniejsze jest wcinanie kawioru.
        • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:42
          Kawioru nie znoszę ze względów smakowych i zapachowych - cuchnie rybą , tfu!
          • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:45
            Chodziło mi o okrucieństwo w stosunku do tych malutkich niepoczętych rybek - a nie do zjadacza ;)
            • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:53
              A na poważnie - zjadłabyś bez obrzydzenia taki pieczony płód wieprzowy? Nawet nie ideologię mi chodzi, ale o to o czym pisała Adzia.
              • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 15:06
                Obrzydzenie to zupełnie inna sprawa niż ideologia. Taki np. móżdżek jest dla mnie obrzydliwy z powodu wyglądu, a czernina - z powodu technologii produkcji. Ale inne podroby, a także kaszankę wcinam z przyjemnością. Nie ruszę za to za żadne skarby królika (prawdę mówiąc sama nie wiem dlaczego). Rozumiem trochę Matyldę, bo sama miałam okres w życiu, kiedy byłam w stanie jeść tylko i wyłącznie mięso nieprzypominające mięsa (tj. parówki, opasztet i mielone), bo od razu widziałam zwierzątka brykające po łące. Zresztą z perspektywy czasu uważam to za rodzaj wegehipokryzji. Podobnie jak sojowe smakołyki nazywające się "pasztet", "kotlety", "flaki wegetariańskie" - czyli w sposób wyjątkowo nachalny nawiązujące do mięsa, ale poprawne ideologicznie pod względem składu. Mój faworyt do tytułu absurdu miesiąca w tej kategorii to "smalec wegetariański" widziany ostatnio w supermarkecie :)Jestem dziś w wyjątkowo figlarnym nastroju, stąd może mało poważne potraktowanie tematu, ale przecież mamy się tu również pośmiać :)
                • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 15:12
                  Smalec wegetariański jako zakąska do wódki bezalkoholowej, prawda?
                  • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 15:21
                    no właśnie :)
      • Gość: madzia22 Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 21:31
        Oj, obrzydliwy przykład.
    • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:25
      Sorry, ale zjadanie krowich dzieci nie jest w niczym gorsze (ani lepsze) od zjadania krowich (świńskich, rybich - niepotrzebne skreślić) rodziców. Kwestia smaku i podejścia ideologoicznego. Z tym, że tylko to ostatnie raczej nie zaprząta głowy pozostałym uczestnikom łańcucha pokarmowego :)Al - pożeraczka dzieci i dorosłych
    • Gość: Adzia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:35
      Matyldo, to o czym piszesz, to kwestia Twojej wyłącznie awersji do mięsa młodych zwierząt. Na takiej zasadzie, jak u mojego ojca - on np. nie zje mózgu, bo mózg jest siedzibą inteligencji i to go odrzuca. A mięsożerny jest, powiedziałabym, silnie ;-)Dla mnie śmierć zwierzęcia dorosłego, czy dziecka jest taka sama. Z tym że nie zjadłabym takiej potrawy, o której pisze Wiesia, brrrr.....ale nie z powodów ideologicznych. Po prostu taka myśl byłaby niemiła.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: Ania_G Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 14:55
      Wiesia!!! To okropne!!!Jak patrzeć na to w ten sposób, to wszystko jest okropne, buty też.
      • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci i nobilitacja zła IP: *.* 23.01.02, 15:10
        I buty też są okropne. Ale je noszę i mięso też jadam. To, że coś robimy wcale nie musi oznaczać, że jest fajne, po prostu robimy rzeczy okropne. Tak prawda. Wojny też są okropne, a jednak w każdym kraju tysiące młodych mężczyzn jest powołoywanych do wojska i przechodzi pranie mózgu , w wyniku którego zaczynają wierzyć, że zabijanie kogoś tylko dlatego ,że urodził się po drugiej stronie granicy jest O.K.Jestem przekonana, że powszechnosć zjawisk i nasze osobiste w nich uczestnictwo wcale nie oznacza, że to co robimy automatycznie staje się dobre.
        • Gość: Adzia Re: Zjadanie krowich dzieci i nobilitacja zła IP: *.* 23.01.02, 15:16
          wiesia napisała/ł:> Wojny też są okropne, a jednak w każdym kraju tysiące młodych mężczyzn jest powołoywanych do wojska i przechodzi pranie mózgu , w wyniku którego zaczynają wierzyć, że zabijanie kogoś tylko dlatego ,że urodził się po drugiej stronie granicy jest O.K.O rany, Wiesiu, szczera prawda! A nie zapominajmy, że do tego podczepia się ideały, Boga, honor, Ojczyznę, Jihad, Rewolucję, a tak naprawdę co jest efektem? Krew i flaki, proszę Państwa. My po prostu MUSIMY robić pewne rzeczy. I dorabiamy do tego ideologię, żeby nie zwariować.Bo tyle samo w nas anioła, co zwierzęcia.PS. Tylko niech się mnie nikt nie pyta, jak bez armii rozwiązać problem obronności kraju. Ja nie wiem - piszę o zjawisku.
      • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 15:29
        No więc tak sobie myślę, że gdybyśmy nie musieli zabijać, żeby żyć i trwać, to byśmy byli w niebie.Bo chyba niebo właśnie między innymi na tym polega.Ja też tylko skórzane buty kupuję ... ciekawe z czyjej skóry są zrobione?Z tymi cielaczkami to mi się wydaje, że jest tak jak z ludźmi - też zawsze bardziej boli gdy umiera dziecko niż dorosły, choć i tu i tu jest to straszne.Zastanawiam się po prostu co czuje taka biedna matka krowa, jak jej zażynają dziecko (choć na pewno sama jako "świeża" mama mam skrzywienie w tym temacie). Ona też (ta krowa) rodzi swego dzieciaka w bólach. Zanim jednak jej dziecko dorośnie, zostanie zarżnięte i zjedzone.Nie da się tego porównać do jedzenia kawioru, bo ryba, jako płaz nie ma tak rozwiniętego mózgu (czyt. świadomości) jak krowa czy inny ssak. Nie usprawiedliwia nas też uczestnictwo innych stworzeń w tym naszym łańcuchu pokarmowym, bo tylko my z całego tego towarzystwa dostaliśmy myślenie w darze, a to do czegoś zobowiązuje.Ja uważam wcinanie cielęciny za nieetyczne. W ogóle też sądzę, że spokojnie moglibyśmy (my ludzie) tyle mięsa nie jeść.I tak mi przyszło swego czasu do głowy, że ta cała choroba szalonych krów i inne zwierzęce zarazy przechodzące na ludzi, to taka kara dla nas za to zażeranie się cudzymi dziećmi i w ogóle za te tony zwierzęcych trupów, jakie produkujemy codziennie. Matylda.
        • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 15:39
          Matylda, w tym kawałku:"Nie da się tego porównać do jedzenia kawioru, bo ryba, jako płaz nie ma tak rozwiniętego mózgu (czyt. świadomości) jak krowa czy inny ssak."to się udałaś :Dzwłaszcza w tym "ryba jako płaz"Mam koleżankę, która "jest w zasadzie wegetarianką, ale kurę zje, bo kura to jest głupia i tylko lata w kółko po podwórku"Nie można wartościować jedzenia lub niejedzenia innych stworzeń ze względu na stan ich świadomości, a przynajmniej tego, co sobie wyobrażamy na temat ich świadomości - bo trudno postawić granicę. Poza tym podchodzisz to tego w kategoriach sentymentalnych, a mnie się wydaje, że cierpienie przykładowej krowy jest co najwyżej cierpieniem osobnika, którego wysiłki w zakresie przedłużenia gatunku zostały zniweczone i znowu trzeba będzie się ciurlać z tym ohydnym bykiem :)
          • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 08:46
            Ja bardzo przepraszam za moją indolencję w zakresie systematyki płazów.Z biologii miałam trzy z minusem, a w dodatku było to nieprzyzwoicie dawno, więc zapewne macie rację z tym, że ryba to nie płaz tylko ryba. A przy okazji - w systematyce stoi ryba przed płazem czy po? Cieszę się jenak Aluc, że Cię moja niewiedza przyrodnicza ubawiła. Każdy (no może prawie każdy) powód do śmiechu jest dobry. Ciao. Matylda.
            • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 10:02
              Matyldo, nie było moim zamiarem ubawianie się z niczyjej niewiedzy. Po prostu ubawiło mnie samo sformułowanie, nawet chciałam się podpisać "Ja jako gad" :D
              • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 11:09
                Aluc, Ale ja się nie obrażam!Nie mam ambicji znać się na wszystkim. Biologia, Internet to moje nienajmocniejsze strony.Np. taka historia. Szef mi mówi:" - Weszłabyś do Internetu i ściągnęła stronę firmy XYX, dam Ci adres, zapisz sobie: XYZdotCOM". No i co ja co robię? Wpisuję na monitorze adres: XYZdotCOM i za diabła nic takiego nie mogę znaleźć. W końcu sobie myślę: "A, wpiszę bez tego dota, może wtedy coś znajdę". No i znalazłam. Bo, jak się później dowiedziałam, ten dot to znaczy zwykła kropka w adresie, tak jak et znaczy małpa, no nie? A ile zabawy miał kolega z naprzeciwka, jak się o tym dowiedział! No i chociaż wesoło było. Matylda.
                • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 11:14
                  He he he :D ... a ten gad to ze względu na mój paskudny charakter ...
        • Gość: zebra Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 17:11
          Kiedyś na targach rolniczych widziałam taki obrazek: brązowe krowy, rasa mięsna, starannie umyte i uczesane - piękne po prostu - stały sobie w zagródce, żeby zwiedzający mogli je podziwiać. W tej samej zagródce, tuż obok, skwierczała na grilu ich koleżanka - żeby sobie zwiedzający mogli spróbować. Nie wiem, może krowom było wszystko jedno, ale mnie ciarki przeszły po plecach... Masz rację, Wiesiu, jesteśmy okropni.Masz rację, Matyldo, moglibyśmy spokojnie odstawić mięso. Zawsze to choć troszkę cierpienia mniej...PS. Uporządkujmy dane ;)Ryba to rybaPłaz to taka na przykład żabaSą też gady, ptaki i ssakiWszystko do kupy to kręgowce :)
        • Gość: Gosia1 Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 17:23
          Matyldo, przyznaję Ci rację. Ja też podchodzę do tego w sposób emocjonalny, choć z powodów czysto egoistycznych, jak i z wygodnictwa niestety nie robię nic aby to zmienić. Jestem leniem i nie chce mi się zmieniać przyzwyczajeń żywieniowych, zmuszać dzieci do polubienia produktów wegetariańskich, pilnować składu każdego posiłku.... Ale jest mi przykro. Dlatego zachowuję się jak hipokrytka najgorszego rodzaju - kupuję droższe mięso: odbłonione, odtłuszczone, pokrojone, słowem przygotowane do obróbki - a to dlatego, abym nie musiała tego robić i się zastanawiać.... Hipokryzja i zakłamanie, ot co. Bo sądzę, że jeśli nie będę o tym myśleć to........ tematu nie ma. Pociesza mnie tylko to, że jak na razie jest to jedyna hipokryzja w moim życiu. A cielęciny i innego młodego mięsa też nie jadam. Nigdy nie mogłam się do tego zmusić. Aha i jeszcze jedno - podpisuję się pod stwierdzeniem, że choroba wściekłych krów jest swoistym rodzajem "zemsty" zwierząt - to my ludzie zmusiliśmy krowy do czegoś niewybaczalnego - do kanibalizmu!!!! I teraz mamy za swoje. Przykro mi.
          • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 12:21
            Gosiu! Jezu, jak się cieszę, że wreszcie ktoś mnie rozumie!Rodzice wychowywali się na wsi i dla nich moje opinie na temat mięsożerstwa były co najmniej dziwactwem.Mąż też bez mięcha długo nie pociągnie. Choć przyznam, że po paru moich "wynurzeniach" na temat właśnie cielaków, także cielęciny nie tyka.Tak więc staram się po prostu ograniczać nasze rodzinne żarcie innych ssaków. Co do ryb (jako płazów, he, he, he) nie mam takich wyrzutów sumienia. Wydaje mi się, że one nie mają tak dużej świadomości jak ssaki (choć gdy patrzę na ŻYWE ryby ułożone ślicznie na potłuczonym lodzie w supermarketach, to mi się nóż w kieszeni otwiera). Tak więc staram się kupować dużo ryb. Także drób mi jakoś łatwiej przełknąć. Ostatnio mąż naczytał się o złym cholesteloru i sam zaproponował, żebyśmy zaczęli jeść trochę soi. Kupuję ostatnio też sporo grzybów - np. boczniaki, które wypanierowane skutecznie oszukają kubki smakowe amatorów schabowego, a są baaaardzo zdrowe. Jeszcze coś mi się przypomniało - gdzieś czytałam, że zabijane zwierzęta wydzielają bardzo dużo adrenaliny czy tam noradrenaliny (nie pamiętam). Te wszystkie hormony produkowane przez przerażone zwierzę w chwili śmierci są przez nas zjadane wraz ze świeżym mięskiem.Ta adrenalina czy tam noradrenalina rozkłada się chyba do 40 godzin w ciele prosięcego denata. Ale, że się na tym nie znam, to może Aluc lub Zebra potwierdzą, bo chyba coś więcej o tych sprawach wiedzą. Pa. Matylda
        • Gość: IzaM Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 26.01.02, 11:10
          Matyldo,jest wiele ludzi myslacych tak jak ty,dla ktorych zjadanie miesa,a w szczegolnosci mlodziutkiego miesa jest barbarzynstwem.Pewnie tez stalabym sie jaroszem,gdybym zobaczyla jak zabijaja mlode zwierzeta,albo moje zwierze...Nie toleruje jednak soi,nie smakuje mi,pierogow,klusek nie znosze i uwielbiam mieso.Swojej rodzinie za czesto jednak go nie serwuje,ze wzgledu na chorobe szalonych krow i zmiany hormonalne u mojej prawie 3-letniej coreczki,spowodowane w duzej mierze spozywaniem drobiu.Czesto jedlismy drob,jaja,pasztety i inne produkty drobiowe.Teraz Zuzi rosna piersi,a wlasciwie jedna i obecnie w ogole nie jadamy drobiu,pod zadna postacia,a jak moja rodzina je kluchy to ja jestem glodna lub gotuje sobie zupe grzybowa (bo ja uwielbiam) i jem ja caly dzien.pzdr.Iza
    • Gość: madzia22 Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 23.01.02, 21:33
      A ja uważam, że masz prawo do takich postanowień i sądów. Choć, wybacz, uwielbiam cielęcinę.Madzia
    • Gość: Elik Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 01:27
      Znowu zżarło mi post. Napiszę krótko, też to mam. Kolejka w sklepie przed 1 listopada. Babka przedemną ma w koszyku znicze i kilka kawałkó mięsa z kością. Zgadnijcie co mi przyszło do głowy. Wczoraj jadąc autobusem zastanawiałam się co powiem córci kiedy spyta z czego ten kotlecik na talerzu. Na razie nie spyta o to , ma 2 lata. Ja jem mięsa mało, dziecku daje co nieco bo na razie my bezmleczne i bezjajeczne.
      • Gość: joannaz Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 08:08
        wrzucę swoje trzy grosze. Z powodów podanych przez wiele z was nie wyobrażam sobie jak można nosić futro z karakułów. Zabijać nienarodzone jagniątka - bo co? bo włos ma ładny skręt?. :(Joanna Z Zosią
    • Gość: malanda Re: Zjadanie krowich dzieci - ja też nie jem!!! IP: *.* 24.01.02, 10:43
      Matyldo, nie uważam, że nie jedzenie krowich (i innych) dzieci jest oznaką swira. Raczej oznaką wrażliwosci. Kiedy byłam na wakacjach na wsi i karmiłam synka, nie mogłam patrzeć jak gospodarz zabiera dopiero co narodzone cielę od matki, a jej mleko przelewa do chłodziarki. Przecież to był pokarm dla małego cielaka. Cielak mleko dostal, ale z wiaderka, ale czy kiedykolwiek jeszcze rozpozna wlasna matke? Ja od czasu tych wakacji mówię dzieciom, że mleko jest dla cieląt. Może to przesada, żeby empatyzować ze zwierzętami. Ale dla ciekawosci, moja znajoma każdego roku w Wigilię, zakupione karpie wypuszcza do stawu w Łazienkach. Czy można w ten dzień podarować wszelkiemu stworzeniu cos wspanialszego? Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - ja też nie jem!!! TO SUPER! IP: *.* 24.01.02, 11:55
        Bardzo dziękuję Wam, które rozumiecie moje rozterki.Niejedzenie, czy choćby ograniczenie swojego mięsożerstwa też traktuję jako niewielki, ale zawsze! wkład w zmniejszenie ilości "ubitych" zwierząt, a co za tym idzie, w jakimś tam promilu, zmniejszam ilość hodowanych dla zabicia zwierząt. Tylko nie pytajcie mnie jak rozwiązać problem redukcji zatrudnienia w podupadającej z mojego powodu branży mięsnej.Cieszę się też, że jest tak dużo osób, które swój tzw. rozum angażują do czegoś więcej jak tylko zapewnianie sobie wygodnego i smacznego życia.Wiesia w jednym ze swoich postów napisała zdanie, które mogłoby w odpowiedniej formie się stać jedenastym przykazaniem:"POWSZECHNOŚĆ ZJAWISK I NASZE OSOBISTE W NICH UCESTNICTWO WCALE NIE OZNACZA, ŻE TO CO ROBIMY AUTOMATYCZNIE STAJE SIĘ DOBRE."Jestem pod wrażeniem.Matylda.P.S. Czytałam reportaż z ubojni świń. One prowadzone są na rzeź takim bardzo wąskim korytarzem jedna za drugą, że kiedy już te co są bliżej, słyszą przerażające odgłosy jatki, w panice chcą się odwrócić i uciekać, ale nie mogą, bo korytarz zbyt wąski, więc wycofują się depcząc sobie po głowach, tak, że u ujścia tej drogi śmierci powstaje kłębowisko świńskich przerażonych ciał.My jednak nie musimy wcale mieć dyskomfortu zabijania tych zatrwożonych istot, bo to co wkładamy do gara już się nie rusza, nie kwiczy, nie krwawi, nie rzuca w przerażeniu błędnymi oczami.My, płacąc w sklepie mięsnym, kupujemy sobie spokój przeciętnego konsumenta, który nie trwoni energii na głupoty czyli myślenie o tym czy i jak długo tę świnkę, krówkę czy cielątko bolało i jak bardzo to stworzenie się bało zanim stało się stekiem.A przykazanie "nie zabijaj" (dodaliśmy sobie sami w domyśle - innych ludzi) do kogo się konkretnie odnosi? I skąd wiemy, że tylko do ludzi? I gdzie w Biblii jest napisane, że Bóg stworzył zwierzęta, jako chodzące pożywienie dla człowieka, co to na obraz i podobieństwo jego jest...? I jak to pogodzić z wskazówką stwórcy by żyć w zgodzie ze światem?
        • Gość: Adzia Re: Zjadanie krowich dzieci - ja też nie jem!!! TO SUPER! IP: *.* 24.01.02, 12:12
          Matyldo, bo my po prostu musimy takie rzeczy robić. Musimy przetrwać, tak to jest w naturze. I musimy sobie te rzeczy jakoś tłumaczyć, żeby nie zwariować. Bo gdyby tak zacząć myśleć o tym, skąd się bierze nasze jedzonko, o tym, jakie paskudne procesy zachodzą w naszym ciele...to można zwariować.Mamy duszę anielską w rubasznym czerepie (a propos - kto to napisał?). Mamy kochające serce i żołądek drapieżnika. Mamy zmysł piękna i próchnicę zębów.Co do ostatniego akapitu Twojej wypowiedzi - ja zawsze uważałam, że to tylko dusza człowieka jest na obraz Boga. Nie ciało i nie instynkty. One są z tego świata. Herezja? Platonizm? Być może. Ale moja herezja.Pozdrawiam Cię - osobę, której jak widać, zdarza się pozastanawiać nad życiem. To ważne.
          • Gość: Hipcio Re: Zjadanie krowich dzieci - ja też nie jem!!! TO SUPER! IP: *.* 24.01.02, 12:45
            Cześć dziewczyny! Zgadzam się z wami, że to co robimy to upiorna konieczność. Właśnie pediatra kazał mi wcześniej wprowadzić małemu zupki z MIÊSKIEM, bo ma za niskie ¿elazo... A ja zastanawiam się, jak ten proceder tłumaczycie swoim dzieciom? Moja Ola na razie jakoś nie pyta, skąd się bierze to smaczne jedzonko na talerzu, a zwierzęta kocha ("te, co nie glyzą, np. zylafy..."). Tylko czekam na pytanie, jak się ma ten "kurczaczek" do rozkosznego pisklątka?!!! Ratunku!!!Pozdrawiam wrażliwców,Ida.
          • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - ja też nie jem!!! TO SUPER! IP: *.* 24.01.02, 13:37
            Adziu, Nawet nie wiesz jak chętnie przyklasnęłabym na to o czym piszesz. Jakże wygodnie by mi było przyjąć to, utożsamić się i osiąść w spokoju na tych pocieszających mnie słowach o konieczności przetrwania i pogodzenia z naszą drapieżną naturą.Tylko że jedno spostrzeżenie-pytanie mi się maniakalnie ciśnie do głowy:Skoro bez narażania siebie na utratę zdrowia człowiek jest w stanie mięsa nie jeść by przetrwać (i to przetrwać w całkiem dobrej kondycji), TO PO CO JE TO MIĘSO, okupione cierpieniem i przerażeniem?Bo mam takie nieznośne przekonanie, że to jednak nie o przetrwanie wcale nam, mięsożrącym osobom, chodzi, a o zwyczajne nasze przyzwyczajenie i dogodzenie swoim kubkom smakowym.Co o tym powiesz?Matylda.P.S.Że dusza człowieka na podobieństwo boże to jasne, bo Bóg, jak uczą, ciała nie posiada. Myślę, że dusza to ta szlachetna część naszej całej osoby. To ta "Dusza" właśnie panuje miłościwie nad ciałem naszym i to, że w chwili wzburzenia nie walnę Kowalskiego w mordę - tak jak by chciało moje ciało i jego gruczoły wydzielania wewnętrznego, tylko mu wytłumaczę, jak bardzo mnie uraził - to też zawdzięczam w pewnym sensie "Duszy". A skoro tyle potrafi ona zdziałać w kwestii okiełznania odruchu, to ciągoty promięsne też zapewne umie opanować.Stoję na stanowisku, że jest to sprawa chcenia lub niechcenia. Zaplątałam to wszystko trochę, ale mam nadzieję, rozumiesz, co chcę powiedzieć?
            • Gość: Adzia Re: Zjadanie krowich dzieci - no jasne że kubki smakowe... IP: *.* 24.01.02, 13:59
              Po prostu to lubimy. Tak jak zwierzęta. Bo my trochę jesteśmy zwierzętami, mamy te same instynkty - głód, pożądanie, strach, instynkt rodzicielski.Ale takie trochę sprytniejsze zwierzęta. Potrafimy sobie pewne rzeczy usprawiedliwić. Zabijam, żeby nie być głodnym. Zabijam, bo on jest moim wrogiem i dybie na moje życie. Tak naprawdę, Matyldo, to my musimy żyć w kłamstwie. Bo gdyby nasza dusza zdała sobie sprawę z nędzy naszego ciała, prymitywizmu naszych instynktów, to mogłaby tego nie wytrzymać. Sorry, że ciągle wracam do tego dualizmu a la Święty Tomasz, ale takie właśnie mam skojarzenia. Dużo o tym kiedyś myślałam, może zbyt dużo.No i jeszcze jedna prozaiczna przyczyna. Ja mogłabym spokojnie nie jeść mięsa, nie jestem jego fanatyczką. Ale wszyscy wegetarianie których znam, muszą bardzo pilnować swojej diety, znają na pamięć zawartość różnych pierwiastków w różnych potrawach, kombinują, no po prostu w tym siedzą. Ja nie mam aż takiej motywacji. Może kiedyś spróbuję, jak już dzieci odchowam i dom zbuduję ;-)Pozdrawiam
              • Gość: malanda Re: Zjadanie krowich dzieci - no jasne że kubki smakowe...HMM IP: *.* 24.01.02, 15:14
                Adziu!Z całym szacunkiem dla Ciebie pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę, że jednak mówienie, że najpierw dzieci i dom, to wygodnictwo. Nie oceniam, kazdy z nas wybiera własną drogę życia, własną filozofię, jednak dlaczego zwierzęta, które giną teraz kiedy ludzie budują domy i wychowują dzieci mają być gorsze? Wiem, że jakos trzeba sobie wyjasnić, żeby normalnie funkcjonować. Ale może lepiej sobie powiedziec prawdę - tak jestem okrutnym człowiekiem, zamiast tłumaczyć się swoimi potrzebami.A jesli chodzi o wegetarian, to nie wszyscy liczą ile czego jest w ich żywnosci. Ja jestem bezmleczną wegetarianką i niczego nie obliczam, nie znam się na tym gdzie są jakie biopierwiastki, słucham swojego ciała i jego potrzeb, to jest bardzo skuteczna metoda. Niestety cywilizacja spowodowała, że często nie słyszymy sygnałów płynących z naszego organizmu. Wegetarianizm nie jest czyms dziwacznym, ani wymagającym wysiłków, jest prostą filozofią życia.Z wegetariańskim pozdrowieniemAma
                • Gość: Adzia Re: Zjadanie krowich dzieci - no jasne że kubki smakowe...HMM IP: *.* 24.01.02, 15:19
                  Ama napisała/ł:>Ale może lepiej sobie powiedziec prawdę - tak jestem okrutnym człowiekiem, zamiast tłumaczyć się swoimi potrzebami.A o czymże innym piszę od wczoraj? :-) I nie tylko ja. Pozdrawiam
    • Gość: Katyk Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 14:24
      Kochane dziewczyny!Ja to wszystko rozumiem, zgadzam sie z większościa z was ale......co powiecie o jajku........Przecież to też czyjeś dziecko,no nie krowie, owszem kurze, kura podobno głupia jest, wiem, ale to jej dziecko w dodatku płód!!!
      • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 14:48
        Czyli wracamy do problemu kawioru :)
        • Gość: Katyk Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 19:39
          Tak,owszem z taką tylko różnicą że kawioru nie lubię i nie stanowi on w mojej kuchni ( jak i w kuchni wiekszości ludzi) codzienności. A jajko tak i owszem. Bo przecież jajko dodajemy do bardzo, bardzo wielu potraw, nieprawdaż? A z niektórych z nich bez jajka nic nie wyjdzie. Znacie może jakiś substytut jajka np. w biszkopcie,serniku, jajecznicy ? Pozdrawiam i mocno całuję Kasia :hello:
          • Gość: Ryba Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 24.01.02, 20:59
            Sa miedzy nami ludzie kozy i ludzie tygrysy...Sa i tacy ktorzy uwazaja ze powinno sie jadac ludzka padline zeby tylko pozwolic przezyc dla gatunku ludzkiego.Nie czytalam Waszych wszystkich postow, ale twierdze, ze problemem duzo wazniejszym od polemiki - koza czy tygrys, jest jakosc zjadanych przez nas produktow.Od dziesiatkow lat ludzimy sie ze jemy zmodyfikowane gowno, a nasze dzieci cierpia na alergie i inne choroby dla wyeliminowanie glodu na swiecie...A tak naprawde to jestesmy systematycznie truci w imie polityki biznesu i brudnego pieniadza a ludzie jak gineli z glodu tak i gina !Smierc trwa minute, strach przed smiercia moze chwile dluzej, ale zwyrodnienie gatunkow przez kondycje w jakich dane jest im zyc trwa przez dziesiatki lat.
          • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 25.01.02, 10:07
            O jajku to my tu chyba rozmawiamy z czysto humorystycznych względów. Bo porównywać "zabicia" jajka z zarżnięciem krowy to chyba nie można. Jak mówiłam, na rolnictwie się nie znam, ale wiejska ciocia opowiadała mi, że te jajka, które podbiera się kurom to są tzw. puste komórki, tzn. niezapłodnione - tam nie ma małego kurczaka. Dopiero jak kura z kogutkiem się zabawi, to z takiego jajka może coś być. Ale kura, jak by się zdawało nie taka głupia i swój rozum ma. Ona takiego jajka "z zawartością" nie składa do tego samego gniazda, co te na jajecznicę. Kura te zapłodnione jajka ukrywa sobie i tam je wysiaduje. Tak więc rozpaczanie nad potłuczonym jajkiem to to samo co rozpaczanie nad każdą komórką jajową, której "potencjał" niweczymy co miesiąc za sprawą menstruacji.Matylda
            • Gość: sawlb Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 25.01.02, 16:52
              Matyldau nas kurka z kogutkiem sie zabawia i wlasnie stad sa jajka. Bez kogutka jajek niet. A kurczaczki sie z nich wylegna dopiero po podgrzaniu czyli gdy kurka zacznie je wysiadywac.
              • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 28.01.02, 10:59
                Jesteś pewna Bogusiu?Może faktycznie tak jest, ale coś mi się wydaje, że niekoniecznie, bo gdyby te wszystkie jajka hodowlane pojawiały się dopiero i tylko wtedy gdy kogutek wlezie na kurkę, to by na tej fermie była jedna wielka nieustająca kurza orgia, no nie? Dlatego mi tu coś nie gra. Ale, jak mówię - wiedza moja rolnicza mierna lub jeszcze bledsza - dlatego nie chcę się spierać.Na koniec po ciuchu dodam, że Aluc na pewno by wiedziała jak to jest z tym kurzym rozmnażaniem, ale nie powiem tego głośno, bo nie chcę jej denerwować, pst.... Matylda
                • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 28.01.02, 11:02
                  Ja tez słyszalam o tym , że są jajka kurze zapłodnione i niezapłodnione. A na przykład na fermach kurzych to ponoć wszystkie są niezapłpdnione. No więc, Al musisz chyba tę kwestię wyjasnić raz a dobrze, bo się gubię.
                • Gość: Aluc Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 28.01.02, 15:38
                  Nie wiem! Nie mam zielonego pojęcia! UFF - co za ulga :lol:
              • Gość: Sammy Re: Zjadanie krowich dzieci - do Bogusi IP: *.* 28.01.02, 12:22
                Bogusiu, ależ w żadnym wypadku. Żaden kogut nie jest potrzebny do tego, by kura znosiła jajka. I znam to z własnego doświadczenia, gdyż swego czasu hodowaliśmy kury. A ponieważ działo się to w mieście Krakowie, postanowiliśmy nie umilać życia ani sobie ani sąsiadom (wiadomo, kogut pieje o jakiejś strasznie potłuczonej porze :lol: ), więc po prostu nie mieliśmy koguta. A kury i tak znosiły jajka i miały się całkiem dobrze :DTo tak jakby stwierdzić, że kobieta ma owulacje tylko wtedy, gdy ma koło siebie mężczyzne.pozdrawiamsammy :)
                • Gość: sawlb Re: Zjadanie krowich dzieci - do Bogusi IP: *.* 28.01.02, 13:38
                  Ups!Zenada. Zwracam honor Matyldo, Tobie i Twojej cioci.Sammy, dzieki za oswiecenie. Kogut w takim razie bedzie na obiad w najblizsza niedziele bo tez urzadza koncerty od 3 ej rano.A co do wplywu mezczyzn na owulacje to jakies tam badania wykazaly,ze obecnosc obcego mezczyzny(czyt niepowiazanego krwia)(np ojczyma) jest w stanie znacznie przyspieszyc dojrzewanie u dziewczynek.To sa badania robione w Stanach gdzie ostatnio zjawisko wczesnego dojrzewania jest bardzo powszechne.Hormony zawarte w mleku tez maja ponoc jakiswplyw i jeszcze pare innych rzeczy.To tak w ramach ciekawostki nt zaleznosci mdzy mezczyzna a owulacja.;)
    • Gość: <Jagna> Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 25.01.02, 15:15
      Dopiero teraz przeczytałam ten wątek i natychmiast chcę się wypowiedzieć: Matylda, Ty jesteś jak moja siostra rodzona, co jej nigdy nie miałam! Nie tknę cielęciny! Ja od razu widzę te najpiękniejsze oczy...i gula mi rośnie w gardle. Teraz powiecie, że się wstrzymuję ze względów estetycznych he he, nie, ja dorosłego cielaka też nie zjem. Wieprzowiny nie jadam od dawna a utwierdziłam się w tym od czasu jak kiedyś jechałam samochodem i wyprzedzałam traktor ze świniami. I jakoś tak powoli wyprzedzałam, bo miałam czas spojrzeć...i zobaczyć wpatrzone we mnie najsmutniejsze, przerażone małe świńskie ślepia :cry: Dojechałam do pracy zaryczana. A moi koledzy udawali, że mi współczują jak im to opowiadałam i jeszcze z miesiąc robili dziwne aluzje (tak szczerze, to się potem też już śmiałam, np.jak mnie pocieszali, że one (te świnie) nie na rzeź jechały, tylko na pewno na imprezę firmową itp.), ale ja od tego czasu zawsze myślę, że dany kawałek wieprzowiny to może być właścicielka takich samych przerażonych oczu...No i jem w zasadzie tylko drób. Aluc, wiesz co...moja opinia na temat kur brzmi tak samo jak opinia Twojej koleżanki, tylko nigdy nie dodawałam o lataniu w kółko po podwórku, aczkolwiek ubawiło mnie to he he, przyznam, do łez :lol: Ja wiem, że to głupie, ale tak już mi się porobiło. Żeby coś zmienić, należy zacząć od siebie i w moim domu najlepiej smakuje gulasz z indyka, albo kotlety z kurzych piersi (bo kura głupia i tylko lata....he he, doskonałe).Ale buty noszę skórzane :(Tak więc rozumiem Cię Matyldo i pozdrawiam, Jagna hipokrytka, ale nie aż tak bardzo.P.S. I nic na to nie poradzę, że na wiadomości o płonących lasach ja nie myślę o zagrożeniu dla ludzi, tylko o bezbronnych zwierzętach ginących masowo w żywiole; że cyrku nie lubię, że w ZOO czasem płakać mi się chce...:cry: :cry:
      • Gość: KvM Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 25.01.02, 16:37
        Jaka szkoda, że kury i indyki nie potrafią tak wymownie spoglądać. Może wówczas ktoś też by ich pożałował...A zaglądał ktoś w oczy karpia?Dorka mama Sikory
        • Gość: <Jagna> Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 26.01.02, 09:20
          He he, widzę, że ktoś tu się na mnie zawziął...a może mi się tylko wydaje...? :hot:Jaga
        • Gość: malanda Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 28.01.02, 09:58
          Tak, Dorka, zaglądałam w oczy karpia. Ale wszystko jest kwestią naszego patrzenia na rzeczywistosć (i na karpiowe oczy też). JA wolę, żeby jego oczy patrzyły...
        • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 28.01.02, 11:34
          KvM napisała/ł:> Jaka szkoda, że kury i indyki nie potrafią tak wymownie spoglądać. Może wówczas ktoś też by ich pożałował...> A zaglądał ktoś w oczy karpia?A zaglądał ktoś w oczy Żydom w Oświęcimiu?To też takie karpie dla Ówczesnych Nadludzi były.Ja tu trochę przesadzam celowo, ale, mimo wszystko, Dorko, pycha przez nas przemawia, nie uważasz?Bo ten karp, czy indyk, to taka marność, że tylko w łeb walnąć, zjeść i beknąć - i tyle jego życie było warte.Matylda.
    • Gość: *farciara* Re: Zjadanie krowich dzieci IP: *.* 26.01.02, 10:48
      Zjadam dzieci krowie, świniaczki, indyczki, kaczki, kurczaczki, i dzieci rybie a nadto dzikie dziki, sarenki, koziołki, zajączki, kuropatewki i inne białko dzikie. Mój tata jest myśliwym... Dziczyzna jest pycha. I to kwestia gustu, a nie należy do tego mieszać przynajmniej filozofii chrześciańskiej (którą studiuję już lat kilka). A zapominalskim proponuję powtórkę z Katechizmu (powołujacym się na przykazanie "nie zabijaj") i Księgi Rodzaju.
      • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - do Farciary IP: *.* 28.01.02, 11:22
        O tych sklerotykach bilijnych to do mnie chyba pijesz, he? Skoro, Farciaro, mówisz, że TAM stoi napisane, że zwierzęta to takie kotlety na czterech nogach, to pewnie tak jest.(napisane, bo że kotlety, to nie przytaknę).Tam, też, jeśli mnie moja zawodna pamięć tym razem nie kompromituje, napisane jest o tych oblubienicach z lampami co to sterczą przy drodze wystrojone i czekają, którą nadjeżdżający męski łaskawca obdarzy uwagą i ... dogłębnie "oblubi". A takiego podejścia do spraw męsko-damskich, to my kobiety (w większości) od kilkunastu co najmniej wieków nie praktykujemy, więc może stosunek nasz do sznycla sarnięcego wdzięcznie wierzgającego kopytkami po tatusinej łące, też wypadałoby zrewidować! (choć do Taty Twojego nic nie mam, i serdecznie go pozdrawiam).Jedni lubią polowanie, inni corridę, a ja uważam, że legalność jednego i drugiego to jest już tylko kwestia czasu, podobnie jak zaistnienie następnej paskudnej zarazy przechodzącej z hodowlanych zwierząt na ludzi zapatrzonych w dogadzanie swoim wypasionym tyłkom. Przepraszam, za dostadne słowa, nie chcę Ciebie obrazić, ale jakoś tak nie potrafię spokojnie mówić, kiedym wzburzona.Z wyciągnięciem mojej też nie do końca wegetariańskiej dłoni. Matylda.
        • Gość: wiesia Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach IP: *.* 28.01.02, 11:26
          Polowania to okrutna rozrywka, ale przy dużym wysiłku jestem w stanie zrozumieć (co nie znaczy "zaakceptować"); za to corridy, walk kogutów i tym podobnych "rozrywek" -nawet przy największych staraniach mojego umysłu pojąć nijak nie mogę :-(
          • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach IP: *.* 28.01.02, 11:47
            A jak jaki pijaczyna wymięty wpadnie pod samochód i tak sobie siedzi na krawężniku wśród gapiów i się buja w prawo i w lewo, bo nie wie dokładnie co się stało i czy go co puknęło, czy za duży zamach nogą wziął na zakręcie (czego świadkiem byłam ostatnio), to mi go szkoda, bo sobie myślę - koleje losu, coś mu się pochrzaniło w życiu, czy zły gen, biedaczyna odziedziczył... Ale jak takiego wystrojonego w falbany palanta byk na rogi wreszcie weźmie to nijak nie mogę wykrzesać w sobie odrobiny współczucia. Przeciwnie - dzika radość mnie ogarnia.Bo ten falbaniasty ćwierćmózg, zanim do tego byka czerwoną płachtą wdzięcznie zamachał, to najpierw mu nasypał piachu w oczy, żeby piekły, skórę mu poranił i posolił, żeby ból zwierzę rozwścieczył i trzymał go głodnego przez czas jakiś, żeby uczucie włciekłości w byku wzmódz.Pozdrawiam amatorów corridy. Matylda.
            • Gość: <Jagna> Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach IP: *.* 28.01.02, 12:30
              Co do myśliwych, to też jakoś tam staram się zaakceptować, bo tam się zdaje się strzela do takich, co ich za dużo i przestrzega się okresów ochronnych itp., aczkolwiek uważam, że prawdziwy myśliwy powinien z gołymi rękami na zwierza się zasadzać, bo z taką dubeltówą na bezbronną sarnę, czy oślepionego dzika to każdy głupi potrafi, a tak to byłoby dopiero polowanie, bo sprawiedliwie by było. I populacja myśliwych też by się w starciu z jeleniem czy dzikiem przerzedziła i by się ostali najlepsi po obu stronach. Jak w naturze. Jednak przede wszystkim nigdy nie zrozumiem, jak można LUBIĆ zabijanie żywych stworzeń. Ale podsumowując: myśliwych nie rozumiem, ale kłusowników chętnie bym wieszała za .....na gałęzi. Żywych, żeby zobaczyli jak czuje się kotna (to chyba tak się mówi?) łania wisząca dwa dni za nogi, zanim taki ..... przyjdzie i ją dobije, albo sama zdechnie z wycieńczenia. Co do Corridy - zob. post Matyldy
              • Gość: madzia22 sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 12:38
                Dzik w żadnym wypadku nie jest oślepiony. Poluje się na nie w nocy z ambony na przykład (taki domek na kurzej nóżce) i po ciemku. Trafić dzika w nocy wcale nie jest łatwo.Można też na nie polować z nagonki (albo naganki - regionalizm) i to już jest ciut niebezpieczne, bo myśliwy nie wie, kiedy taki dzik na niego wypadnie.A, i do samic się raczej nie strzela.Ale sarenek też mi szkoda, bo do nich się czasem strzela.
                • Gość: <Jagna> Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 14:05
                  OK. Sorry za dzika, wyobraźnia mnie poniosła. Nijak nie wiedziałam jak tego chrumkającego potwora, przed którym ostatnio wiałam w Puszczy Białowieskiej :ouch: przedstawić jako bezbronną ofiarę i tak mi jakoś przyszło do głupiego łba...Dzięki za sprostowanie Madziu :)pozdrawiamJagna
                • Gość: jola2 Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 14:38
                  Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Dzik w żadnym wypadku nie jest oślepiony. Poluje się na nie > Ale sarenek też mi szkoda, bo do nich się czasem strzela.a w czym dzik jest gorszy od sarenki :what: czy przez to, ze nie ma pieknych sarnich oczu bardziej zasłużył na zastrzelenie :O wytłumacz prosze dlaczego dzika Ci nie szkoda a sarny tak, czy według Ciebie sa zwierzeta lepsze i gorsze?
                  • Gość: madzia22 Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 14:47
                    Nieuważnie czytałaś, nie pisałam, że dzików mi nie szkoda.Pisałam, że do loch się nie strzela, a do saren tak - i dlatego mi ich szkoda. A szkoda mi ich dlatego, że często są mamusiami tak jak my.
                    • Gość: jola2 Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 14:55
                      a strzelanie do dzikow uwazasz ze jest ok? W ogole ci mysliwi to biedne zuczki niedosc ze po ciemku musza strzelac to jeszcze w kazdej chwili jakis wstretny dzik moze na nich wykoczyc, a ze dzik istota zywa a co tam i tak jest ich za duzo :(
                      • Gość: madzia22 Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 15:34
                        Zastosowałaś interpretację dowolną.Wolno ci.Nie wkładaj jednak w moje usta słów, których nie wypowiedziałam.Nie mam zamiaru z tobą dyskutować, bo jest to niemożliwe.Madzia
                  • Gość: madzia22 Re: sprostowanie co do dzików IP: *.* 28.01.02, 14:53
                    A swoją drogą uważam, że są zwierzęta lepsze i gorsze. Np komar jest ten gorszy
              • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach IP: *.* 28.01.02, 14:07
                Jagna,Genialnie to wymyśliłaś z tą populacją myśliwych - zdecydowanie też powinna się przerzedzić, hłe, hłe, hłe! Ci co polują, chcą sobie pewnikiem udowodnić, że tacy oni dzielni mężczyźni, a ja Wam powiem, że tacy z nich mężczyźni, jak z koziej d..y trąba!Niechaj, jak Jagna mówi, z gołą ręką zasadzą się na dzika, a nie z lufą i lornetką! Wtedy dopiero sobie coś udowodnią.Bo też między bajki można włożyc, że się niby nie strzela do cielnych i pewnych gatunków w danym okresie.Tylko jakoś trudno mi uwierzyć, że taki pseudomyśliwy, co stał się myśliwym bo go stać na polowanie, czy nawet taki wyszkolony pseudomyśliwy potrafi w gęstwinie z daleka rozróżnić, czy dana łania jest kotna, czy tam cielna i w jakim jest wieku albo czy ptak, co leci kilkadziesiąt metrów nad nim i widać go przez 3 sekundy przed wystrzałem, to jest akurat gatunek chroniony czy nie. Przekona się o tym dopiero jak denat spadnie na ziemię.Słuchajcie, a jak to było kiedyś, zanim człowiek się w swej wspaniałomyślności zajął regulacją wielkości populacji w lasach? Bo wydaje mi się, że dzikie zwierzęta same sobie radzą w tych sprawach? Ale może się mylę?Kłósownicy natomiast to takie zwierzątka co je ktoś nieopatrznie nauczył posługiwać się bronią. Taki bezmózgowy podczłowieczek czy coś w tym rodzaju. Ale co ja mogę - tutaj sobie ponarzekam, pozłoszczę się i co z tego?Póki tępota umysłowa panuje w tym kraju. Matylda
                • Gość: madzia22 Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach IP: *.* 28.01.02, 14:22
                  Muszą wiedzieć inaczej płacą duuuże pieniądze i dotego jeszcze mają kary w swoim kole np: przez najbliższy rok nie wolno panu polować.W celu wiedzenia najpierw się jest na rocznym stażu - nie wolno strzelać. Zdaje się egzamin. Jeśli się zda dostaje się prawo do strzelania z dubeltówki. Z dubeltówki dzika ani sarny raczej nie ustrzelisz.Po kilku latach taki myśliwy ma prawo iść na kurs selekcjjonera, gdzie uczą jak rozróżniać kotne od niekontnych, cielne od niecielnych, rogacza siedmioracza od pięcioraka etc. Później oczywiście egzamin.Jeśli go zdasz dostajesz prawo używania sztucera. Dopiero z niego ustrzelisz grubą zwierzynę.MadziaP.S A polowanie polega głównie na obserwowaniu zwierząt i czekaniu. Czasem mija wiele tygodni za nim myśliwy trafi na właściwe zwierze (właście czyli takie do kórego może strzelać).
                  • Gość: horac Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach i kłusownictwie IP: *.* 28.01.02, 14:58
                    Madziu, dzięki za wyjaśnienia.Co do procedur, jakie trzeba przejść żeby zostać myśliwym - sprawa jasna.Tylko po co oni to robią?Dla żarcia nie, bo może sobie kupić.Strach zapytać - żeby sobie tak trochę pozabijać?No bo że te prymitywy - kłusownicy - robią to dla forsy, to nie ulega wątpliwości.Jakie są w ogóle powody, dla których myśliwy sięga po tę swoją dwu czy jednorurkę? Chyba coś więcej Ci wiadomo o polowaniach, chętnie poczytam, jak się podzielisz.Jesteś tą 100% polską Madzią, co w szpitalu Bielańskim, tak?I mam prośbę. Jak napiszesz pościk, to pod nim napisz swoje imię, bo jak dostaję do skrzynki to nie wiem od kogo.Pa. Matylda
                    • Gość: madzia22 Re: Zjadanie krowich dzieci - o corridzie i polowniach i kłusownictwie IP: *.* 28.01.02, 15:36
                      O powody musiałabyś zapytać myśliwego.Może któryś z etatów ci odpowie.Madzia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka