IP: *.* 23.02.02, 17:47
:hello:Wczoraj bylam na spotkaniu z ksiedzem rodzicow ktorzy chrzcza dziecko w ta niedziele ... i wiecie czego sie dowiedzialam ???!!! Ze nie bede mogla przystapic do komuni sw. :O a to z takiego wzgledu ze wedlug kosciola zyje w zwiazku nieformalnym (mam tylko slub cywilny) . Zastrzelic sie mozna :gun: a raczej przepisy naszego kosciola . Czy to znaczy ze nie musze chodzic do spowiedzi ???? No bo niby po co jak nie bede mogla przyjac komuni sw. Co Wy na to ????????? Bo mnie to zszokowala STRASZNIE .
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia1 Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 17:57
      Dorciu kochana, ja już dawno pozbyłam sie złudzeń, jeśli chodzi o księży. Nie lubię tych ludzi i już. Wtedy, kiedy potrzebowałam najbardziej ich wsparcia, potraktowali mnie, jak najgorszego rodzaju człowieka, odsądzili od czci i wiary, pogardliwie odpędzili "od drzwi". A dla pocieszenia, choć nie wiem czy tak to odbierzesz, powiem Ci, że właśnie mój mąż przyniósł mi do domu sensację. Jest sobie biskup oskarżony o molestowanie seksualne młodych ludzi w zakonie. Jest z tego spora afera, kościół nie zaprzecza..... Jak tylko sie dowiem, o kogo chodzi zaraz dam znać. Po prostu nie pamiętam, a Darek juz wyszedł na następną imprezę. Pozdrowionka Gosia
    • Gość: Dodo Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 18:27
      Witaj Imienniczko,Wszystko się zgadza. I chyba nawet nie masz po co chodzić do spowiedzi, bo po prostu nie dostaniesz rozgrzeszenia (o ile oczywiście przestawisz uczciwie Swą rodzinną sytuację)...A tak w ogóle, to radzę Ci zmienić księdza, nie wszyscy (na szczęście) są nieprzystępni, naprawdę z wieloma można spokojnie i sensownie porozmawiać.Dorota
    • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 18:28
      Cholerka nipisalm sie napisalam i kliknelam... wyczysc :gun:Wiec w skrocie- zgadzam sie z twoim ksiedzem. Nie jestes w stanie laski- czyli bez grzechu. A wtedy nie mozna komunii przyjmowac. Ja tez w czasei slubu i chrztow naszych dzieci nie przyjmowalam KOmunii i dla mnie bylo to calkiem logiczne, moze dlatego ze ja nie przestrzegam kilku sakramentow swietych (Komunia, bierzmowanie no i slub tez byl tylko jednostronny) a ty jednego ;)I nie nalezy w to mieszac dobrej czy zlej woli ksiedza- ty po prostu nie mozesz Komunii przyjac i kropa. Sakramenty obok 10 Przykazan sa jednym z fundamentow tej wiary, takim niezbednym minimum, jakiego kazdy jej wyznawca powinien dopelnic. Nie znaczy to oczywiscie ze jesli ktos dopelni to juz jest gwarancja dobrego katolika- to po prostu katolik bez "dobry" ;)
    • Gość: trolka Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 18:29
      Witaj, Dorciu. Dziwi mnie Twoje zdziwienie. Żyjesz w związku niesakramentalnym, jest oczywiste, że nie możesz przystąpić do Komunii, bo nie możesz podczas spowiedzi szczerze obiecać sobie poprawy(tj. nie będziesz przecież rezygnować z cielesnej miłości,która wg Kościoła nie jest uświęcona sakramentem w Twoim przypadku). Wiem, że np. w mojej parafii jest grupa niesakramentalnych małżeństw silnie związanych z Kościołem. To na pewno bolesne, że nie możesz przyjmować sakramentów, ale przecież , skoro jesteś katoliczką, musiałaś o tym wiedzieć.Życzę szczęścia Twojej rodzincesmile)Trolka
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 18:32
        Dodam jeszcze ze moja kolezanka dostala rozgrzeszenie na spowiedzi, gdy powiedziala ksiedzu ze tydzien po chrzcie bierze slub koscielny, oczywiscie jako pokute dostala zakaz seksu do slubu ;) ale komunie na chrzcie mogla przyjac ;)
    • Gość: Beata32 Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 18:45
      Tylko słowko do dodania a propo podejścia niektórych księży.Byłam bardzo zdziwiona kiedy poszłam w sprawie chrztu do mojej parafi, a ze było to w czasie spacerku, to oczywiście z wózkiem - mój synek na szczęście spał. W kancelarii oczywiście kolejka - więc czekam w kolejce ... w końcu moja kolej ... więc wchodzę - w właściwie najpierw wjeżdzam z wóskiem i słyszę ... gdzie mi się pani pakuje z tym wózkiem ??? (było lato nie padał deszcz - więc dramatyczne pobrudenie księżowego dywanu odpada ) ... ze zdziwienia nie wiedziałam co odpowiedzieć.Aby załatwić sprawę musiałam zostawić małego śpiącego w wózku na korytarzu. Jak sie domyślacie nie poczułam się konfortowo.POzdrawiam i życzę bardzej ludzkich kapłanów.Beata
    • Gość: AnetaLelonek Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 21:17
      Hej Dorcia wyobraź sobie ze jak ja chrzciłam swojego synka chrześni musieli mieć slub kościelny!!!!! inaczej proboszcz nie zgodził się na chrzest dziecka. Ja oczywiście nie musiałam miec kościelnego mogłabym nawet nie mieć męża tylko chłopaka i wszystko ok tylko chrześni albo stan wolny albo kościelny. Kompletna bzdura. Pa
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 21:36
        Dlaczego bzdura??Jesli chrzestni musieli byc po slubie, tj nie mogli byc stanu wolnego to faktycznie absurd. Jesli zas w wypadku gdy chrzestni sa ludzmi niewolnymi wymaga sie od nich slubu koscielnego- to chyba oczywiste. Jak ludzioe ktorzy przyzekaja pomoc rodzicom wychowac dziecko w wierze- moga z premedytacja zyc w grzechu.Ja w ogole czegos chyba nie kumam i trafilam na zly temat gdzie po prostu sie narzeka na ksiezy...Bo ja to widzecalkiem prosto- wiara czlowieka jest jego prywatna sprawa rzec by mozna intymna. Niech sobie wierzy w boga drzew i wielkiego Ducha Manitou ;) Ale jesli decyduje sie wstapic do wspolnoty- powinien przestrzegac jej zasad. A jeda z zasad wspolnoty katolickiej jest to, ze slub ma byc przed Bogiem w obecnosci jego namiestnika na ziemi. Chzest tez jest jednym z symboli. Przeciez nikt nikogo nie zmusza... mozna sobie chodzic do kosciola po cichutku, ja laze do cerkwi, slucham choru, a jednak mimo ze nie jestem prawoslawna zaslaniam glowe- chociaz to glupie jest. W meczecie zdejmuje buty chociaz niechigienicznie..... Bo to miedzy innymi odroznia te wlasnie wspolnote od wielu innych. Ale przeciez te gesty nie czynia mnnie wyznawca zadnej z tych religii...MOzna powiedziec ze wymog posiadania slubu koscielnego po to by przstapic do komunii swietej na chrzcie swojego dziecka jest glupi. No to mozna sobie znalezc religie gdzie sluby nie sa potrzebne... ztego co wiem protestanci nie maja spowiedzi w rozumieniu katolikow- kazdy przed Bogiem rozlicza sie sam. A komunia u protestantow jest taka jak u katolikow? NIe pamietam..... Moze tam bedzie lepiej i to chrzescijanstwo i to....Przepraszam jesli temat potraktowalam za powaznie, ale takie narzekanie mnie wlasnie dziwi. Mam jakies wyobrazenie Boga, w cos tam sobie wierze ale za komfort mojej wlasnej wizji Boga place wlasnie niemoznoscia przystepowania do sakramentow i nie rozumiem pretensji do religii ze jest jaka jest. Mozna nie wyznawac....
    • Gość: _Su_ Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 23:00
      Hi hi, mój syn jest nieochrzczony bo ja nie jestem żoną swojego męża-nie mamy ślubu kościelnego. I tu ksiądz nie miał racjinie chcąc go ochrzcić bo akurat mam znajomego który uczy się na ksiedza i on mi znalazł że jeżeli rodzice chrześni sa praktykujący itp to ksiadz musi ochrzcić a zresztą i tak powinien bo przecież dziecko nie jest winne temu że ja nie mam ślubu kościelnego. Tłumaczył mi to dokładnie ale już nie pamiętam. A tak naprawdę w całej sprawie podobno chodziło o kopertę. mam znajomych którzy mieli podobny kłopot i magiczna koperta to załatwiła. Cóż wolałam zostawić kopertę dla Kucha a poza tym ziścił się mój sen-pozostawiłam dziecku drogę wyboru.Chcę mu pokazać różne religię i niech on zdecyduje się na którąś albo na żadną. Więc nawet sprzeciw ksiedza mi dopomógł bo darłam straszne koty z teściami o to. Teraz mam spokój.BuziakiSu
      • Gość: Katarzyna_mama_Sary_ Re: Zdziwiona IP: *.* 24.02.02, 10:23
        Wiesz Su- twój syn jest nie ochrzczony, bo nie masz kościelnego ślubu. Ja nie mam żadnego ślubu, a córkę chcił mi sam Jankowski.Wynika z tego, że są równi i równiejsi, jak mawia mój nieślubny mąż. Wiara wiarą, ale księża to tylko ludzie- wszystko zależy od tego na jakiego trafisz. A swoją drogą nie rozumiem- kiedyś wyciągali ludzi z "buszu" i na siłę chcili, a teraz co? Samotnej matce-nie, bez kościelnego -nie itd. Czy to takie istotne kim są rodzice? Powinno być ważne to, że dziecko chcą wychowywać w duchu katolickim.Pozdr. K.
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 24.02.02, 12:46
        Alez Su masz racje- brak slubu koscielnego nie jest przeszkoda w udzieleniu chrztu dziecku- bo w oncu nie jest ono ani toba ani twoim mezem. Dorci ani sosbie ktora zyje w grzechu komunia nie przysluguje bo to chodzi o NIA a nie o dziecko. Jest dorosla sama wybrala...A jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze. Tu sie zreszta sama dziwie za chrzest i za slub placilismy w ten sposob ze podszedl do nas ksiadz jak do wszystkich po ofiare.Nawet nam bylo glupio bo odruchowo wrzucilismy 2 zlote ;) ale potem dolozylismy do jakiejs puszki ;)
    • Gość: Ania_G Re: Zdziwiona IP: *.* 23.02.02, 23:03
      Tak to jest, znam przypadek człowieka, którego zostawiła żona, bo tak, nie z jego winy(nie mieli dzieci), poznał kobietę, którą mąż lał i rzucał ich dziećmi o ścianę, ona od niego uciekła, poznali się z tym pierwszym, pokochali, wzięli ślub cywilny, bo kościelny już odpadał, żyli w zgodzie i miłości przez wiele lat, wychowali tamte dzieci, swoich nie mieli, teraz mają wnuki i je kochają a one ich. I nadal nie mogą przystępować do komunii.A gość, który mieszka z żoną i ją leje i zdradza z dziwkami może pójść i do spowiedzi i do komunii.Dobre, co?
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 24.02.02, 12:49
        Przed wojna zmienialo sie wiare i bylo po klopocie....Naprawde jesli ktos bardzo chce to znajdzie spokoj. A faceta mozna wykluczyc ze spolecznosci kosciola tylko ktos musi o tym nadac.U nas to jest taka mentalnosc,oczywiscie widac na przykladzie perypetii Ani z jej psychicznym sasiadem ze czesciowo nie bez podstaw, ale zaloze sie ze nikomu przez myslnie przeszlo na faceta do kurii naszczekac i wniesc o uniewaznienie malzenstwa w Rzymie....
        • Gość: kadyga Re: Zdziwiona - do Gosi26 IP: *.* 24.02.02, 13:09
          Gosiu26, tak Cię czytam, czytam i ... podpisuje się pod tym obiema rękoma :)Kościół ma swoje zasady i albo przystępujemy do Niego i przestyrzegamy i przestrzegamy ich albo nie. Ja też zyję w związku nieformalnym choć wcześniej byłam baaardzo blisko Kościoła. Źle mi, że jestem tylko "katolikiem" a nie "dobrym katolikiem" ale cóż ? Tak wybrałam.Duzo bym jeszcze napisała ale prawie wszystko już napisałaś ;)Pozdrawiam serdecznie.KmF
    • Gość: Adzia Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 08:05
      Dorcia, trochę mnie zdziwił Twój post...Czyli że chcesz przystąpić do Komunii, pomimo, że z racji życia w związku niesakramentalnym nie masz do tego, że tak powiem "uprawnień"?Nie piszę w tym momencie z pozycji osoby wierzącej, tylko osoby, która stara się mieć jedną twarz i jednolite poglądy.Broń Boże nie zamierzam krytykować Twojego życia, ale uważam, że nie można być dwulicowym.Czy Ty chodzisz do kościoła tylko dla ludzkiego oka? I tylko po to bierzesz Komunię? Czy nie nauczono Cię, jakie są zasady kościoła do którego należysz? Sama święta nie jestem, ale wiem, że jesli nie żyję zgodnie z zasadami, to do Komunii nie idę. Tak mnie nauczono. PS. I nie pojmuję tych narzekań w innym wątku na księdza po kolędzie. Po co zapraszać osobę do swego domu, jeśli się jest do niej uprzedzonym. Nie można to aby odmówić? W którym wieku Wy żyjecie? Czemu nie macie odwagi pokazać swoich prawdziwych poglądów, tylko księdza po rękach całować, a za plecami się go obgaduje? Jeśli należę do kościoła, to są tego jakieś konsekwencje, prawda? A jesli nie chcę tych konsekwencji ponosić, to doprawdy nikt mnie do tego nie zmusza. Mogę zmienić wyznanie. To jest wolny kraj.
      • Gość: ruda Re: Zdziwiona do Gosi26 i Beaty32 IP: *.* 25.02.02, 10:14
        Gosiu, dzięki, że jesteś i piszesz... Wyjmujesz mi z dzioba wszystko, co chciałabym w tej kwestii napisać. Ciekawe tylko, czemu tak wyważone poglądy na temat księzy i kościoła ma osoba mieniąca się wierzącą inaczej ;)))Beato, a propos księżowskich dywanów: jak my spisywaliśmy przedślubny protokół, to była z nami roczna córka co i rusz rzucająca klucze na stół oraz przekrzykująca nas, targająca gazetki u księdza na biurku - i nic się złego nie działo, ksiądz przyjmował to z pogodnym uśmiechem... Aha, i nie ma on dywanów, nosi stare buty i podarte podkoszulki, etc...Podobnie jak małżeństwo, kapłaństwo jest sakramentem. I jak są źli mężowie i złe żony, są też źli kapłani - i nie obawiajmy się, Ktoś ich z tego rozliczy - ze szkody jaką wyrządzili jednemu z tych najmniejszych.Jeszcze tylko może napiszę, dlaczego widzę jednak sens w tym, że są osoby żyjące latami w związku niesakramentalnym i nie mogące przyjmować komunii: one już raz wybrały kogoś, z kim stanęły przed ołtarzem, jeśli wybór był nietrafny - to jakieś konsekwencje tego muszą być. Z rozwagą trzeba podchodzić do przysiąg na całę życie. Dlatego ja żyłam w grzechu dwa lata i cierpiałam męki, ale nie wzięłabym ślubu od tak, bez pewności, że przed naszym wspólnym Bogiem mówimy prawdę, która się nie zmieni... Jeśli zaś okaże się inaczej - i mąż ode mnie odejdzie lub ja od niego, z pokorą przyjmę to, że sakramenty są dla mnie niedostępne - ale kościół otwarty, czasami trzeba przejść przez ból i tęsknotę, żeby być bliżej Boga.Aha, Adziu, pod Twoim postem też się podpisuję, więc już znikam.ruda kasia
      • Gość: gra Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 11:05
        Adzia napisała/ł:> Dorcia, trochę mnie zdziwił Twój post...> Czyli że chcesz przystąpić do Komunii, pomimo, że z racji życia w związku niesakramentalnym nie masz do tego, że tak powiem "uprawnień"?> > Nie piszę w tym momencie z pozycji osoby wierzącej, tylko osoby, która stara się mieć jedną twarz i jednolite poglądy.> Broń Boże nie zamierzam krytykować Twojego życia, ale uważam, że nie można być dwulicowym.> > Czy Ty chodzisz do kościoła tylko dla ludzkiego oka? I tylko po to bierzesz Komunię? Czy nie nauczono Cię, jakie są zasady kościoła do którego należysz? > Sama święta nie jestem, ale wiem, że jesli nie żyję zgodnie z zasadami, to do Komunii nie idę. Tak mnie nauczono. > > PS. I nie pojmuję tych narzekań w innym wątku na księdza po kolędzie. Po co zapraszać osobę do swego domu, jeśli się jest do niej uprzedzonym. Nie można to aby odmówić? W którym wieku Wy żyjecie? Czemu nie macie odwagi pokazać swoich prawdziwych poglądów, tylko księdza po rękach całować, a za plecami się go obgaduje? Jeśli należę do kościoła, to są tego jakieś konsekwencje, prawda? A jesli nie chcę tych konsekwencji ponosić, to doprawdy nikt mnie do tego nie zmusza. Mogę zmienić wyznanie. To jest wolny kraj.Miałam wlaśnie napisać ale Ty już to napisałaś , zgadzam się całkowicie z Twoją wypowiedzią( a święta nie jestem - mam dziecko a ślubu żadnego)GRA
      • Gość: w Re: Zdziwiona. Do Adzia IP: *.* 25.02.02, 17:38
        Przepraszam a na jakie. Przeciez Polska to 99% katolicy. A innych sie pietnuje i obrzuca blotem. Zero tolerancji.
        • Gość: Adzia Re: Zdziwiona. Do Adzia IP: *.* 26.02.02, 08:25
          wan napisała/ł:> Przepraszam a na jakie. Przeciez Polska to 99% katolicy.Proszę o podparcie powyższej tezy wynikami jakichś badań, sondaży etc. Podawanie takich danych do czegoś zobowiązuje.>A innych sie pietnuje i obrzuca blotem. Zero tolerancji.Pitu pitu. Kto piętnuje i kto obrzuca. Brak mi danych.Czy trwanie w kościele z którym nic mnie nie łączy, którego nie cierpię, nie rozumiem i zwalczam jest dojrzałe, szczere? Czy potrafimy stanąć przed samymi sobą w prawdzie i przyznać, w co naprawdę wierzymy?Bez złośliwości piszę, a ku zastanowieniu.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: Katarzyna_K Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 09:48
      Opdowiedzcie mi na jedno pytanie - Dlaczego księża wybaczają mordercom? A my ludzie zyjący i tworzący kochające rodziny TYLKO po slubie cywilnym jestesmy drugim gatunkiem?My na chrzcianch synka zostalismy a ławce jako jedyne, którzy nie mogli przyjąć komunii, czy było mi żal, czy było mi smutno - TAK, bradzo. Ale bardziej zezłościł mie ksiadz, który był podpity i nie zauważył Maciusia i nas jak stalismy jako czwarta para do chrzeczenia.Jemu wolno profanować sakrament, a kim on jest?
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 10:06
        Po pierwsze- jakim mordercom?? Morderstwo jest grzechem smiertelnym i jako takie bardzo trudno jest uzyskac odpuszczenie grzechow.Mozna, bo morderstwa sa rozne, ale ty w koncu tez mozesz wziac slub koscielny i zaczac przyjmowac komunie. Po drugie- nie jemu nie wolno. A co zrobilas, co zrobila cala wspolnota ksiedzu ktory byl podpity? Bo ja zrobilabym awanture z zakrystii i napisalabym do kurii,do metropolity warszawskiego i do gazety tak przy okazji. Gdybym byla we wspolnocie, anie jestem wiec nie napisze. Wiesz,obserwuje mala wspolnotw przy klasztorze Barnabitow gdzie chodzi moj maz i dziewczynki.Nie przypominam sobie zeby tam ktos bylpijany.Nie uslyszalam zlego slowa przy slubie jednostronnym- wrecz przeciwnie uslyszalam ze musze byc niezwykla obieta skoro mezczyzna postanowil przed swoim Bogiem przysiegac mi wiernosc do smierci,nie oczekujac ode mnie tego samego. Nie uslyszalam zlego slowa przy chrzcie. Ale z drugiej strony- tam sie ciagle cos dzieje. sa dyskoteki dla dzieci, paczki na wigilie, jest lato wmiescie i mozna dzieci zostawic tam gdy rodzice sa w pracy. Mysle ze najwiekszym nieszczesciem wielkich religii jest to ze sa tak powszechne i ludzie dochodza do wniosku ze nie ma sie o co starac....
    • Gość: Dorcia25 Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 10:07
      No tak .... mysle ze czas zakonczyc ten watek a to z takiego wzgledu ze chyba wcale mnie co niektore osoby nie zrozumialy i potrafia tylko krytykowac , myslalam ze mozna znalezc tutaj wsparcie i chociaz odrobine otuchy ... A moze naskoczcie tak na ksiezy ktorzy maja swoje dzieci i robia to ze swoimi gosposiami ... to juz nie jest grzech prawda ??????? !!!!!!! A to ze z jakichs wzgledow niestety nie moglam wziasc slubu koscielnego to juz nikogo nie obchodzi prawda ... trzeba mnie wyzywac od grzesznic sad :(Uwazam ten watek za ZAKONCZONY ... przynajmniej dla mnie .
      • Gość: Adzia Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 10:17
        Gosiu, dzięki, że jesteś i piszesz... Wyjmujesz mi z dzioba wszystko, co chciałabym w tej kwestii napisać. Ciekawe tylko, czemu tak wyważone poglądy na temat księzy i kościoła ma osoba mieniąca się wierzącą inaczej ;)))Beato, a propos księżowskich dywanów: jak my spisywaliśmy przedślubny protokół, to była z nami roczna córka co i rusz rzucająca klucze na stół oraz przekrzykująca nas, targająca gazetki u księdza na biurku - i nic się złego nie działo, ksiądz przyjmował to z pogodnym uśmiechem... Aha, i nie ma on dywanów, nosi stare buty i podarte podkoszulki, etc...Podobnie jak małżeństwo, kapłaństwo jest sakramentem. I jak są źli mężowie i złe żony, są też źli kapłani - i nie obawiajmy się, Ktoś ich z tego rozliczy - ze szkody jaką wyrządzili jednemu z tych najmniejszych.Jeszcze tylko może napiszę, dlaczego widzę jednak sens w tym, że są osoby żyjące latami w związku niesakramentalnym i nie mogące przyjmować komunii: one już raz wybrały kogoś, z kim stanęły przed ołtarzem, jeśli wybór był nietrafny - to jakieś konsekwencje tego muszą być. Z rozwagą trzeba podchodzić do przysiąg na całę życie. Dlatego ja żyłam w grzechu dwa lata i cierpiałam męki, ale nie wzięłabym ślubu od tak, bez pewności, że przed naszym wspólnym Bogiem mówimy prawdę, która się nie zmieni... Jeśli zaś okaże się inaczej - i mąż ode mnie odejdzie lub ja od niego, z pokorą przyjmę to, że sakramenty są dla mnie niedostępne - ale kościół otwarty, czasami trzeba przejść przez ból i tęsknotę, żeby być bliżej Boga.Aha, Adziu, pod Twoim postem też się podpisuję, więc już znikam.ruda kasia
        • Gość: Adzia Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 10:26
          Przepraszam, "wysłało" mi się.Dorcia_m_Sarci napisała/ł:> A moze naskoczcie tak na ksiezy ktorzy maja swoje dzieci i robia to ze swoimi gosposiami ... to juz nie jest grzech prawda ??????? !!!!!!! Dorcia - to oczywiscie jest grzech! Kto twierdzi, że nie jest? Ale przecież nie można się usprawiedliwiać tym, że ksiądz ma dzieci, a jakiś tam biskup kogoś tam molestował. Co do ma do Twojego postępowania? Postępuj tak, jak uważasz za słuszne. >A to ze z jakichs wzgledow niestety nie moglam wziasc slubu koscielnego to juz nikogo nie obchodzi prawda ... trzeba mnie wyzywac od grzesznic sad :(Czekaj czekaj, od jakich grzesznic? kto i kiedy???Chodzi o to, że jesli się jest w jakiejś organizacji, to powinno się przyjąć jej reguły, a jesli nam to nie odpowiada, to można wystąpić. Tak jest uczciwie, prawda? W zasadzie to przecież możesz pójść do dowolnego kościoła i przyjąć Komunię, skoro Ci tak zależy. Tylko że wtedy będziesz nie w proządku przed własnym sumieniem. SUMIENIE, Dorcia - ono się liczy, a nie to, co powie ksiądz. On Cię przestrzegał przed popełnieniem grzechu, jakim jest przyjęcie Komunii nie będąc w stanie łąski uswięcającej. Doprawdy nie możesz mieć o to do niego pretensji. On właśnie po to jest.Dorcia, nie obrażaj się, a przemyśl, jaką rolę chcesz odgrywać w kościele do którego należysz. Wiem, że syty głodnego nie zrozumie, i nie moją jest rzeczą dociekać, kto, i dlaczego nie ma ślubu kościelnego. Ale za każdy nasz życiowy wybór ponosimy konsekwencje. Na tym polega dojrzałość.Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleńPS. przeczytaj, co napisała Kasia. Ona sprawę zna z autopsji.PS2. Sorry, pisząc Kasia miałam na myśli Rudą ;-)
      • Gość: ruda Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 10:28
        Dorciu, nie sądździe, abyście nie byli sądzeni...Ja uważam, że nikt na Ciebie nie naskoczył, tylko usłyszałaś proste wyjaśnienie, że osoba mająca tylko ślub cywilny, nie może przystąpić do komunii, jeśli nie postanowi poprawy... Jeśli z jakichś względów nie masz ślubu kościelnego, to któreś z was jest na bakier z wiarą. Innowierca (jak Gosia26), może wyrazić wolę wychowania dzieci w wierze katolickiej i wziąć jednostronny ślub...A do mojej imiennniczki Katarzyny (chyba się nie mylę, że do niej - mamy Maciusia): czyżby czyjś grzech mógł usprawiedliwiać nasz? Nie umiesz pomyśleć widząc grzeszącego księdza - ojcze wybacz mu, bo nie wie, co czyni???I napisać do kurii - jak radzi Gosia?
      • Gość: Gosia26 Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 11:29
        dorcia nie znam ksiedza ktory zrobil dziecko swojej gosposi.... aLE GDYBYM GO ZNALA TO DONIOSLABYM DO PROKURATURY BO TYLKO WTEDY MOZNA TAKIEGO CZLOWIEKA SPROBOWAC POCIAGNAC DO ODPOWIEDZIALNOSCIAle oczywiscie jest swinia malpa i grzesznikiem wielkim. Dla mnie jako osoby z zewnatrz akurat obojetnosc i uprawianie obrzadkow dla swietego spokoju jest rownoznaczne z robieniem dziecka gosposi bo i jedno i drugie swiadczy o braku powagi w podejsciu do sakramentow, jekcewazeniu przykazan, itd. I jedno mnie ciekawi- czyzby osoby wyznajace inne religie nie mialy takich problemow? Od czego to zalezy? czy nie od tego, ze trudniej bronic wiary gdy jest malo czlonkow a w zwiazku z tym mniej rzeczy robi sie na odczep sie, do wiekszej ilosci rzeczy jest sie przekonanym....I jeszczeraz powtarzam sluby jednostronne sa mozliwe. Przeciez gdybym chciala sie zachowac konformistycznnie moglabym przystapic do Komunii, do Bierzmowania i wziac slub- chrzest mam. A jednak doszlam do wniosku ze nie potrzebuje tego w odroznieniu do kmojego meza. A w obec religii katolicniej jestem niewatpiwie w wieszym grzechu niz ty ale poczekam do tego oslawionego sadu i wtedy sie okarze....Nie wkurzam sie w kazdym razie na instytucje ze nie moga przyjac komunii....Pozdrawiam...
    • Gość: gutki Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 13:04
      W kwestii prawa do chrztu itp. - warto zajrzec tez na liste "salon" - tam ostatnio pare osob sie na ten temat wypowiadalo (watek "chrzest"). A poza tym - Dorcia, PO CO Ty chcesz isc do komunii? Dlatego, zeby nie siedziec w lawce kiedy inni ida? Nie wydaje ci sie, ze to troche infantylny powod?To nie jest tak, ze "kazdy ma prawo", jak tylko chce - jest wiele sytuacji w zyciu, kiedy prawo do czegos zalezy od spelnienia jakichs wstepnych warunkow. To troche tak, jakbys sie dziwila, ze ktos, kogo nie znasz albo nie lubisz, nie zaprasza cie np na swoja impreze - a ty bys CHCIALA sie bawicsmilePrzepraszam, ale rece mi opadaja, jak czytam takie listy, i budzi sie wtedy we mnie solidarnosc z KvM ;)Nie jest tak, ze chcialabym cie wyrzucac z kosciola (i z Kosciola) - wrecz przeciwnie! - ale chcialabym, zeby ludzie, ktorzy tam przychodza, wiedzieli dlaczego akurat te religie wybrali, a nie jakakolwiek inna dostepna. Na marginesie: nie przekonuje mnie powod, ze "dziecko bedzie przesladowane" przez inne dzieci albo Ty - przez innych doroslych. Jesli uwazasz, ze masz slusznosc nie biorac slubu koscielnego, nie wysylajac dzicka na religie itp - to BRON TEGO!!! W koncu to sa TWOJE POGLADY! i warto umiec zyc zgodnie z nimi. A dziecko moze byc rownie dobrze przesladowane przez rowiesnikow dlatego, ze nie pali, nie cpa, nie uczestniczy w "fali", nosi okulary, nie ma doswiadczen seksualnych w wieku 14 lat... I co, tez ulegniesz wtedy presji srodowiska? I karzesz mu chodzic na prywatki konczace sie ogolnym pijanstwem dlatego, zeby sie nie czulo wyobcowane?
      • Gość: Gosia1 Re: Zdziwiona IP: *.* 25.02.02, 13:36
        W sumie podpisuję się pod postem Twoim, Gosi26 i innych emam, podzielających Twoje zdanie. Ale, no własnie. Ja chyba rozumiem o co chodzi Dorci. Bo ja tez jestem taką katoliczka od wielkiego dzwona.... Jeśli chodzi o moja wiarę to wierzę mocno i głęboko. Bardzo. Tyle, że koszmarnie zawiodłam się na kościele, jako instytucji, stąd chyba moja poważna awersja do księży. Dotyczy to równiez mojego męża, który jako młody człowiek jeździł na oazy, ale w pewnym momencie - zupełnie nagle - odseparował się od kościoła. Nawet ja nie zdołałam wyciągnąć z Niego, czemu.... Ja wiem, że księża to też tylko ludzie, ja wiem, że nie moąna wymagac od kogoś, aby był idealny, ale - kurka wodna - jest teraz na forum post o pielęgniarkach, i mamy skandują, że jeśli ktoś sie decyduje na tę trudna pracę, to powienien sie zachowywac profesjonalnie. A bycie księdzem to nawet nie praca - to POWOŁANIE. I niby mogę sobie napisać skargę, niby mogę sobie pilnować aby taki pan prawidłowo wykonywał swoją pracę, ale to tak jak z lekarzami - izba lekarska jeszcze nie zdarzyło się, aby odwołała jakiegoś lekarza-konowała z funkcji..... nawet takiego, który zabił.... Jest tyle afer, tyle skandali związanych z duszpasterzami, że aż mnie zastanawia dlaczego??? W sumie mozna by powiedzieć, że pod względem właśnie afer i skandali stoją oni na drugim miejscu tuż za politykami. Na pewno jest to z mojej strony jakiś rodzaj hipokryzji, ale nie potrafię tak do końca odseparować się od Kościoła, bowiem on stanowi o moim życiu i zajmuje w nim dosyć poważne miejsce. Ale jakoś rownieżnie mogę się pozbyć złudzenia, że okłamuje sama siebie chodząc do kościoła, do spowiedzi, do komuni - w ogóle przy tym nie ufając księżom, nie szanując ich, niejako robię to z przymusu, bo tak trzeba jeśli chcę zostać wśród katolików... Przykro mi, ale taka jest prawda. Męczy mnie to bardzo, powoduje u mnie poważne wyrzuty sumienia. Ale na razie nie mogę się oderwać od takich myśli. Moja mama często powtarza, że do kościoła nie chodzi się dla księdza, ale dla siebie. Niby tak. Ale ja patrzę na tego księdza i się zastanawiam, na kiedy umówił sie ze swoją kochanką i jak sobie radzi z dziećmi.... Czy w takim razie to nie jest zmarnowana msza, jeśli odprawia ją ktoś taki? Chciałabym aby znalazł się ktoś, kto pomógłby mi odpowiedzieć na te kilka pytań. Męczą mnie one.Pozdrawiam Gosia
        • Gość: JoannaWG Re: Zdziwiona IP: *.* 27.02.02, 17:09
          Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego to robisz, tzn. dlaczego chcesz jak to napisałaś "zostać wsród katolikó".Ja wybrałam religię katolicką i był to mój świadomy wybór przy całej wiedzy o tym jak wiele jest zła w Kościele, bo Kościół to po prostu wszyscy ludzie, współónota i tak jak grzeszymy my tak samo księża bo to nie jest inny gatunek.Żeby być katolikiem nie wystarczy obchodzić świąt czy imprez związanych z sakramentami, tu chodzi o wiedzę i wiarę, może bardziej wiarę, napisałaś że nie potrafisz chodzić do spowiedzi i komuni nie ufając księżom, to bardzo dziwne bo to nie księżom powinnaś ufać ale BoguNa tym to polega, powdzenia ;-)))
          • Gość: yoko Re: Zdziwiona IP: *.* 28.02.02, 14:53
            Joanna WG napisała:napisałaś że nie potrafisz chodzić do spowiedzi i komuni nie ufając księżom, to bardzo dziwne bo to nie księżom powinnaś ufać ale BoguNa tym to polega, Tak więc skoro uważasz że ufać nalezy Bogu to dlaczego akurat katolicy mają się spowiadać komus komu nie ufają, mają do niego urazę (oczywiście nie wszyscy), a nie bezpośrednio Bogu.Dlaczego jak tu piszą inne e-Mamy ksiądz jako taki sam człowiek jak my ma nam udzielać rozgrzeszenia lub nie,. Bo to zależy od jego widzimisie, a może ma kartkę ze spisanymi wszystkimi grzechami, rodzaj taryfikatora.To może lepiej pójść do sąsiadki się wyspowiadać, ona przecież też jest takim człowiekiem jak my, jak księża????A skąd pewność, że grzech za który nie dostaliśmy rozgrzeszenia od księdza nie byłby rozgrzeszony przez Boga???A może chodzić tak od jedenego księdza do drugiego i każdemu po kolei spowiadać się, a może któryś jednak da rozgrzeszenia?....Pozdrawiam Aga mama Cezarka
            • Gość: _Su_ Re: Zdziwiona IP: *.* 28.02.02, 21:22
              Witam,tak czytam i czytam te posty i stwierdziłam że napiszę coś na temat spowiedzi i jej tajemnicy. Otóż w klatce moich rodziców mieszka rodzina której wujek był prałatem. Często ich odwiedzał przyjeżdżając sowim maluchem po pijanemu i w tymże stanie opowiadając kto z czego się wyspowiadał(jest to w sumie małe miasto i większość nazwisk się zna) a potem dzieciaki biegały i opowiadały co, kto i z kim rzucając przy tym nazwiskami.Tyle chciałam dodać na temat tajemnicy spowiedzi i powiedzieć że ja przez to przestałam chodzić do kościoła(chodź nie tylko) bo nie miałam zaufania do księży. Byłam świadkiem wielu ciekawych sytuacji-moze kiedyś Wam o tym opowiem.Odnosnie religii-sama w sobie nie jest zła, uważam nawet Biblię za jedną z najmądrzejszych ksiąg na świecie. Jednak uważam że kościół katolicki jako instytucja jest jakąś koszmarną pomyłką.To jest moje zdanie, nikomu go nie narzucam i nie chcę osądzać wysnuwam to zdanie jako cichy obserwator przysłuchując sie opowieściom znajomym i przypominając sobie własną karierę kościelną.Su
    • Gość: malanda Re: Zdziwiona - odpowiadamy za siebie IP: *.* 26.02.02, 09:34
      Ja jestem za rozdzieleniem wiary od przynależności do jakiejś religii. I tak jak już tu zostało napisane, należąc do jakiejś grupy przestrzegasz jej reguł, jej zasad. JAk ci się nie podobają, możesz próbować wpłynąć na ich zmianę.Nie wiem tylko czemu tak wielu ludzi czepia się tego, że kościół nie jest idealny. Pewnie, że nie jest, bo tworzą go ludzie. Jest to tak jasne jak :wahoo:Zastanawiam się też dlaczego tak często zajmujemy się czyimś życiem, obgadujemy wady innych itd. Nie dotyczy to tylko księży. Słabo pamiętam cytaty biblijne, ale jest tam coś o tym, zeby najpierw usunąć belkę z własnego oka, a potem dopiero drzazgę z czyjegoś. Jak ktoś robi źle, to on za to odpowiada, jak ja robię źle, to odpowiadam ja. I już.A jeśli chodzi o nietolerancję wyznawców innych religii, to ktoś chyba puszcza plotkę. Moja szwagierka jest buddystką (chrzestną mojego syna), nauczycielką w wiejskiej szkole i NIKT tam jej nie "prześladuje", wszyscy wiedzą, że jest buddystką, bo mieszka w ośrodku buddyjskim. A wiecie jak to super mieć w otoczeniu ludzi, którzy nie przynależą do jednej religii?Pozdrawiam :hello:
      • Gość: Adzia Re: Zdziwiona - odpowiadamy za siebie IP: *.* 26.02.02, 09:52
        Ama napisała/ł:> A wiecie jak to super mieć w otoczeniu ludzi, którzy nie przynależą do jednej religii?> Zgadza się. Bo wiesz, ja generalnie jestem zdania, że najciekawsze zjawiska powstają na pograniczu kultur / religii / środowisk (jazz i gospel to takie przykłady, które mi w tej chwili przychodzą do głowy). Bez tych różnic byłoby ubogo i nudnie.Nauczmy się pokory wobec bliźnich, okażmy zainteresowanie ich systemem wartości. I na Boga - nauczmy się walczyć o prawo do własnej tożsamości! Bez tego nikogo tolerancji nie nauczymy.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: Sammy Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 14:02
      Sposób w jaki Kościół traktuje pary pozostające w wolnych związkach tudzież małżeństwa tylko po ślubie cywilnym nie mówiąc już o ludziach po rozwodzie nigdy nie miescił mi się w głowie. Gdzie i w którym miejscu jest powiedziane, że ci ludzie są gorsi??? Kiedy i gdzie potępił ich Jezus, że teraz potępia ich Kościół???Ale nie o tym miałam pisać, chcę wam przytoczyć kilka zdań z "Katechizmu Kościoła katolickiego". W nim oto możemy przeczytać: "przez wzgląd na ochrone wspólnego dobra społeczeństwa tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężary przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi"Ten sam katechizm powiada: "Jeśli rozwód cywilny pozostaje jedynym możliwym sposobem zabezpieczenia pewnych słusznych praw, opieki nad dziećmi czy obrony majatku, może byc TOLEROWANY, nie stanowiąc przewinienia moralnego."A więc w wyjątkowej sytuacji można zabić i bedzie to "prawo i obowiązek", a rozwód moze być jedynie "tolerowany"Czy coś tutaj nie jest postawione na głowie???a jeżeli chodzi o post Katarzyny K na temat morderców i odpowiedzi Gosi26 to sprawa wygląda następująco: Jezus powiedział "komu ospuścicie będą odpuszczone, komu zatrzymacie będą zatrzymane". Cytat ten dotyczy każdego grzechu, więc także i morderstwa.A papież przecież wybaczył Ali Agcy. Tylko dlaczego nie może zrozumieć, że ludzie chca być szczęśliwi a nie katowani przez swoich partnerów - alkoholików, tudzież jakis niedowartościowanych osobników, którzy nie potrafią dać drugiej osobie nic więcej jak tylko ból, poniżenie i gorycz...pozdrawiam Was serdeczniesammy :)
      • Gość: ruda Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 14:25
        A czy ktoś im tych katów i pijaków wybrał za partnerów życiowych? A poza tym kościół tylko mówi o pozostawaniu w grzechu, a nie poza kosciołem osób w związkach niesakramentalnych - bo raz przysięgali przed Bogiem komuś innemu.
        • Gość: Sammy Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do rudej IP: *.* 27.02.02, 15:06
          Ale ja osobiście znam kilku mężczyzn, którzy zaczeli pić i znęcać się nad rodziną po kilku latach małżeństwa. Stracili prace, nie mogli znaleźć nowej i niestety zaczeli się staczać niszcząc przy okazji rodzinę :( Znam też jedno małżeństwo, które rozleciało się tlko dlatego, że mąż po 10 latach trwania tegoż małżeństwa odkrył kasyno. I powiedz mi, czy żona miała cierpliwie czekać, aż szanowny pan małżonek przegra wszystkie pieniądze??? Poza ty czasami zdarza się tak, że ludzie mimo szczerych chęci nie są w stanie ze sobą się dogadać. W końcu zanim zostaniesz czyjąś żoną jestes z tym człowiekiem ile? Dwa, trzy czy pięć lat. Czy uważasz, że nie mieszkając z drugą osoba i nie przebywając z nią przez 24 godziny na dobe jesteś w stanie człowieka poznać? Mnie sie wydaje, że jednak niezabardzo. A masz z tym człowiekiem przeżyć reszte swojego życia.I uważasz, że należy je potępiać i wytykać palcami? Nie wydaje mi się by była to postawa w pełni chrześcijańska.pozdrawiamsammy :)
          • Gość: malanda Re: Zdziwiona - troche nie na temat, o rozwodach IP: *.* 27.02.02, 15:17
            Hmm... a ja myślę, że jednak często małżeństwa sie rozpadają, a wcale by nie musiały. Dlaczego tak niewielu korzysta z porady czy nawet terapii psychologicznych? To, poza skrajnymi sytuacjami może być tylko kwestią dobrej woli, zeby wzajemnie się wsłuchać we własne potrzeby i jednak zaakceptować to, że jesteśmy różni, ale przecież tacy się pokochaliśmy. Co się zmieniło i dlaczego? A skoro raz sie zmieniło, to czemu nie miałoby się zmienić i drugi?A drugi problem jest taki, że często jak sie pobieramy to się nie znamy, i to zapewne należałoby zmienić. Globalnie, w społeczeństwie.:hello:
            • Gość: Hipcio Re: Zdziwiona - troche nie na temat, o rozwodach IP: *.* 27.02.02, 17:23
              Trochę mnie dziwi brak wiedzy na te "kościelne" tematy przy jednoczesnymn strasznym oburzeniu na kościół. Przecież kościół jest konsekwentny: jeśli ktoś za grzech żałuje, to każdy może być przebaczony. Ale trzeba postanawiać poprawę i żałować, czyli chcieć coś zmienić. I jeśli ten warunek nie będzie spełniony, to ani mordercy, ani komuś, kto popełnił "najlżejszy" w potocznym rozumieniu grzech rozgrzeszenie dane nie będzie. A dla kościoła grzech jest grzechem i nie można go stopniować na te lepsze i te gorsze grzechy. Co do rozwodów, to kto powiedział, że sam rozwód jest grzechem? Istnieje w kościele stan separacji, który od sakramentów nie odsuwa. Dziewczyny już pisały o możliwości orzeczenia małżeństwa jako nieważnego (i nie chodzi tu o unieważnienie małżeństwa, bo czegoś takiego nie ma. Albo było nieważne od początku, albo jeśli było, to ważne przed Bogiem będzie zawsze). Chodzi o to, że jeśli złożyło się PRZYSIĘGĘ, TO TRZEBA PONOSIĆ KONSEKWENCJE. Kiedyś słowo dla ludzi więcej znaczyło, można było stracić twarz na całe życie za jego złamanie. A teraz nia ma to znaczenia. dałeś słowo dziś, jutro możesz się wycofać. Nie przemawiają do mnie argumenty o skazaniu na samotność. Jest wiele sytuacji w życiu, których konsekwencjre trzeba ponosić do końca życia i godzimy się z tym. Jeśli urodzi się dziecko, to trzeba je wychować, prawda? Oczywiście, można oddać do domu dziecka. Ale to też wiąże się z określonymi konsekwencjami. Jeśli palę, to mogę mieć raka. Czy potem będę mieć pretensje do całego śiwata, że jestem chora? Bo zaczęłam palić i nie umiałam rzucić? Albo mimo rzucenia - zachorowałam? I tak dalej. A będąc w drugim związku do sakramentów też przystępować można - ale trzeba zdecydować się na zaniechanie seksu. Znam pary, które się na to zdecydowały, bo miały naprawdę wielkie pragnienie przystępowania do Komunii św. Ile jest takich par, które się na to zdecydują? niewiele. Ale to także świadczy o sile motywacji i o tym, ile w tych dyskusjach jest prawdziwej tęsknoty, a ile "bicia piany", jak ktoś powiedział. Istnieje duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych. Tam można pogłębiać swoją wiarę, uczestniczyć w nabożeństwach i modlitwach z takimi właśnie ludźmi. Niektórzy z nich z seksu zrezygnować nie potrafią i są "poza" sakramentami. Ale przychodzą, jeżdżą razem na rekolekcje, pogłębiają wiarę. Bo im naprawdę zależy.Małżeństwa często rozpadają się dlatego, że ludziom nie chce się w nie inwestować, ratować, szukać pomocy. Oczywiście nie zawsze tak jest. Ale brak możliwości zawierania powtórnych w także motywuje ludzi do poważniejszego podchodzenia do sprawy. Ja często obserwuję postawę roszczeniową wobec kościoła. Kościół "powinien..." ale niech mi się nie miesza, do tego, co robię, mnie wolno naginać przykazania, nie przestrzegać tego, co kościół nakazuje, ale księża mają być anołami, mają być "wyrozumiali", "ludzcy" itp. Ja mogę się rozwieść i zawrzeć powtórnie związek, bo jest mi źle samej i należy to zrozumieć, ale ksiądz, który nie jest ideałem to zgroza... Jesteśmy takimi samymi ludźmi. Każdy grzeszy. Nie mam tu na myśli przestępstw, bo te powinny być karane niezależnie od tego, kto je popełni, ale jeśli tak łatwo nam apelować o wybaczenie i zrozumienie naszych słabości, to tak samo traktujmy innych z ich słabościami. Dlaczego niby my, śiweccy, mamy zdaniem niektórych osób mniejszy obowiązek żyć po chrześcijańsku? Może reformę należy zacząć od siebie? (O drzadze i belce w oku już ktoś napisał...)Może takiemu księdzu należy pomóc? Znam taki przypadek, gdzie parafianie wyciągnęli księdza z alkoholizmu, namówili na terapię i teraz on jest jeszcze lepszym księdzem i sam pracuje wśród alkoholików. Ilu z nas postarało się pomóc temu księdzu, którego tak chętnie krytykuje? (ja też nie jestem święta, też mam w tej kwestii sobie co nieco do zarzucenia, też parę razy nie zareagowałam, żeby nie było, że tylko krytykuję innych).A co do Komunii, to ja byłabym jeszcze ostrzejsza. Zbyt wiele znam przykładów ludzi, którzy robią z tego widowisko z superdrogimi prezentami i zastanawiam się, po co w ogóle rodzice te dzieci do komunii posyłają?!! Pójście do kościoła z dzieckiem w niedzielę, to "przesadne wymaganie", krótka modlitwa w domu to "ingerencja w prywatność" ale komunia dla samej ceremonii i białej sukienki, to w porządku? Szkoda słów.
          • Gość: ruda Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do sammy IP: *.* 27.02.02, 15:56
            Też znam takich - i facetów i kobiety, ale w większości przypadków można stwierdzić, że decyzję o slubie podjęli bez należytej rozwagi - to raz, a dwa, jak małżonek (mój dla przykładu) się stoczy, rozpije etc, to go nie zostawię, tylko będę o niego walczyć.Również mój ojciec popadł w alkoholizm z powodu dwukrotnej straty pracy - raz w stanie wojennym za "solidarność", a potem już za wódę w latach 90-tych. I długo nie rozumiałam mojej matki, że go nie zostawiła, tylko poszła na dno - ale może powoli z tego wyjdą, w każdym razie zaś nie było między nimi tego pęknięcia, (zawsze się kochali - może niestety, bo gdyby go matka zostawiła, ja nie miałabym w rodziny z problemem alkoholowym, a ona miałaby drugiego męża, może lepszego tatusia dla mnie?). Zwykle jeden pije, to drugi się go brzydzi i zostawia, by sobie ułożyć szczęśliwie życie z takim co nie pije...I co wy wszyscy z tym, że potępiam??? Nikogo nie potępiam, mam przyjaciółki z mężami po rozwodzie, mam rozwodzące się koleżanki, mam matkę i ojca wpadających razem w nałóg zamiast się rozwieść, ciotkę, która narażając się na ostracyzm wsi rzuciłą chłopa alkoholika, czego jej własna matka nie darowała,etc... wszystkich tych ludzi kocham i pomagam im jak mogę, a że wypowiadam swoje zdanie, to dlaczego to ma być potępienie? Mąż mojej przyjaciółki ma byłą żonę alkoholiczkę: i sam przyznaje, że nie powinni się pobierać mimo dziecka w drodze, że powinien się zastanowić, ale był młody i głupi...Co jest potępiającego w tym: gdyby się zastanowił i nie szedł z nią do łóżka byłby spokojniejszy o 10 lat zafajdanego życia, ale znosi to z pokorą i cieszy się z drugiej żony i drugiego syna. I jeszcze to: był i jest słabym człowiekiem, potrzebuje oparcia, które mu daje druga żona - to też jest potępienie???To proste stwierdzenie faktu. Wybrałeś w zyciu taką drogę, to ponosisz konsekwencje swojej wolnej woli. KAżdy własne.
            • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do sammy IP: *.* 27.02.02, 16:13
              Mi sie wydaje , ze jestes jednak stronicza. Nie zawsze jest tak, ze Ci co sie rozwodza , to sie nie zastanowili , za szybko dzialali itd.Mysle , ze takim stwierdzeniem , Ty za szybko osadzasz ludzi!Zdarza sie tak, ze ludzie , mimo dlugich lat chodzenia, spotyania sie , poslubie nie sa w stanie z soba zyc!Bo przeciez co innego 24 godziny na dobe , a co innego spotkania!Czesto ludzie rozwodza sie , poniewaz okazuje sie , ze maja rozne temperamenty jesli chodzi o sparawy sexsu - a trudno udawac szczescie na sile) !A zycie przed slubne jest zakazane przez kosciul , czyli ciezko to sprawdzic przed !Czy warto byc z kims za wszelka cene, nawet jesli czujesz sie upokarzana i nieszczesliwa.Czy jesli dokonalas takiego wyboru ( a nikt nie jest nieomylny ) ,to musisz cierpiec przez cale zycie !tylko dlatego , ze komus zaufalas , a ktos to zniszczyl!Wg Kosciola - powinnas cierpiec , bo jesli sie rozwiedziesz , to nie mozesz juz zalozyc nwej rodziny i szukac oparcia i milosci w kims innym - musisz zostac sama!Albo musisz tkwic zw zwiazku , ktory Cie niszczy i powoduje zwiekszajaca sie frustracje !Czyli jesli ktos raz w zyci popelni blad , jest ukarany na reszte zycie ! Ekstra! A jak ksieza popelniaja bledy , to mowimy ,ksiadz , to tylko czlowiek!
              • Gość: ruda Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 27.02.02, 16:26
                Człowiek to też tylko człowiek. Mam jednak pytanie: ile znasz małżeństw, które z racji przeszłości jednego z nich mają utrudniony dostęp do sakramntów i OBOJE nad tym boleją? Ja znałam jedno: rówieśnicy moich rodziców z mojej wsi. Co niedzielę byli w kościle, coś po 20 latach zmarł pierwszy mąż tej pani - nadal są co niedziela w Kościele i przyjmują komunię - myślę, że są szczęśliwi. I nigdy nie słyszałam, żeby się buntowali: no jak to, mamy płacić za błędy młodości. Czasem trzeba. A reszta to bicie piany, zwykle Ci, co się buntują, nie chodzi im o konkretną sytuację, tylko abstrakcyjnie o stanowisko kościoła w tej sprawie. Względnie jest tak, że w gruncie rzeczy im na uczestniczeniu w sakramentach nie zależy.Ponieważ nierozważne wzięcie ślubu kościelnego, względnie pod przymusem ciąży i rodziny warunkuje fakt, że nie jest to oświadczenie złożone dobrowolnie i z rozwagą - i można kościelnie to unieważnić: tylko trzeba chcieć, a ludziom się nie chce, chcieliby mieć na tacy, a jak wymaga to starań - to kościół za mało otwarty. Osobiście znam 3 przypadki unieważnienia małżeństwa kościelnego i wcale to nie jest takie trudne. Ja nie jestem stronnicza, wręcz mówię, że mogę znaleźć np mojej przyjaciółce w internecie kontakt z sądem kościelnym w takiej sprawie. Tyle, że to musi zrobić jej mąż, jemu bardzo nie zależy, ona nie naciska i koło się zamyka. To nie kościół ich odrzucił, ale oni jego.Ale to jest ICH wybór. I ja go szanuję. Podobnie jak wybory innych ludzi.
                • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 28.02.02, 09:15
                  Odpowiadam dzies , bo wczoraj nie mialam juz czasu!Ja w sowim wczesniejszym poscie noe mowilam o lekkomyslnym malzenstwie, czy malzenstwie z "przymusu" !Mowilam o ludziach , ktorzy zastanoiwli sie nad tym, a wspolne , zycie i tak okazalo sie bledem.Wiec nie moze bycmowy o "bledach mlodosci".A zreszta , kto ich nie popelnial nie "wycignie kamien i uderzy" !Chrystus byl przedewszystkim, wyrozumialy i milosierny w waszych wypowiedziach , tego nie widac i nie czuc!Jak to jest, nalogowy alkocholik, o ktorym wiadomo , ze po spowiedzi idzie sie napic moze byc pelnoprawnym czlonkiem kosciola, a czlowiek, ktory przeszdl ciezkie chwile ( rozwod nie nalezy do przyjemnosci) i znalaz szczescie jest za to karany i nie moze byc pelnoprawnym czlonkim kosciola !Super !!!! Po prostu ekstra !Czemu nie wyklucza sie w ten sposob ludzi o ktorych wuadaomo, ze lamia prawa kosciola ( bija dzieci, zony) !!!To jest OK !Zgodne z duchem wiary !!!
                  • Gość: JoannaWG Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 28.02.02, 09:45
                    nie jestem jego przedstawicielem jestem jego wyznawcąco do alkoholików nie wiadomo na pewno że po spowiedzi upadnie bo przecież tak samo obiecuje poprawętak samo jest z sexem jeśli ktoś się spowiada że współżyje bez ślubu i obiecuje poprawę to otrzyma rozgrzeszenie, ludzką rzeczą jest upadać, rozgrzeszenia nie otrzymuje osoba która powie że trwa w jakimś grzechu i nadal będzie trwać nie chodzi tylko o sex ale o każdy grzech i tak jak spowiadający się wie z góry że dalej będzie grzeszył spowiedź jest nie ważna, to odbywa się w jego sumieniu bo przecież ksiądz nie wejdzie komuś do głowy. Tak więc polega to na umiejętności samo oceny i pragnieniu poprawy oraz prawdyTo wszystkoJa jestem daleka od potępiania kogokolwiek i to prawda że Chrystus jest miłosierny ale też był surowy i stanowczyco widać na kartach Nowego Testamentunie potępił jawnogrzesznicy ale też nie powiedział idź i czyń podobnie tylko idź i nie grzesz więcej pozdrawiam i nie denerwuj się tak, prawo islamu jest dużo bardziej surowe ;-)))Joanna
                    • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 28.02.02, 10:00
                      Nie denerwuje sie !I na pewno nie denerwuje mnie surowosc prawa ile jego wybiorczosc ( co kosciolowi wygodne) i dogmaty ( nie przekazane nam ani przez boga , ani przez Chrystutsa , Ale przez ludzi - omylnych ! )Ja wierze w Boga,a do kosiola nie chodze i wierze , tez w to, ze Bog zna mnie i moje postepowanie i po tym mnie bedzie ocenial , a nie po tym czy bylam na mszy !Na ktorej , co drugi katolig wychodzacy nie wie co bylo czytane ( z pisma Swieteg, i nie wie o czym bylo kazanie)!Surowosc to we wszystkim ! Dam juz spokuj , bo mogla bym kogos zranic ! A tego nie chce !Ja mom swoje zdanie na temat instytucji Kosciul - nie mylic z wiara w Boga!
                      • Gość: JoannaWG Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 28.02.02, 10:39
                        Jeśli chodzi o mszę świętą to ustanowił ją Crystus w czasie czwartkowej wieczerzy przed swoją śmiercią, natomiast sam Bóg dał Mojżeszowi 10 przykazań w których 3 mówi "pamietaj abyś dzień święty święcił" co np. żydzi robią do dzisiaj oczywiście ci praktykujący.nie oceniałabym pochopnie że co drugi katolik chodzi do koscioła bezmyślnie, nie wiem tego a chodzę do kościoła i nie wnikam w to co kto miał na uwadze przychodząc, natomiast ty powiedziałaś że nie chodzisz więc nie oceniaj innych.Wiara jest dla mnie ważna i generalnie nie mierzę jej miarą innych ludzi typu jak ktoś wierzy tak ja też, generalnie nie interesuje mnie to bo wiara innych ludzi nie jest mi do zbawiane koniecznie potrzeban, Bóg będzie oceniał mnie po moim postępowaniu a nie jak postępowali inni i na tyhm to polega.więc nie oburzaj sie na innych za to że ty nie chodzisz do kościoła bo to tylko i wyłącznie twoja decyzja, oczywiście jeśli nastąpiło to pod wpływem zgorszenia czyli bardzo ciężkiego grzechu to pozostaje ci tylko satysfakcja, że winni zostaną ukarani po śmiercipozdrawiam ;-)))
                        • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę - do goga IP: *.* 28.02.02, 11:13
                          Po pierwsze , jeszcze iles lat temu chodzilam do kosciloa wiec, stad moja opinia na temat uczestnictwa we mszy i moze jeszcze z relacji ludzi , ktorzy wciaz chodza . i opowiadaja czasme w mojej obecnosci o tym , zadko kiedy mowia o ewangelii i kazaniu!Dwa ja nie mam nic przeciwko mszy tylko "instytucji Kosciola" .A co do oceny innych , Ty tego nie robisz ? Jestes pewna ? Ale zostawmy to juz!.Ja mam swoje zdanie Ty swoje.Ja po prostu rozdzielam wiare i "instytucje kosciola". I to co mi sie niepodoba , to to drugie.
                          • Gość: JoannaWG OK- do goga IP: *.* 28.02.02, 12:16
                            Po pierwsze , jeszcze iles lat temu chodzilam do kosciloa wiec, stad moja opinia na temat uczestnictwa we mszy i moze jeszcze z relacji ludzi , ktorzy wciaz chodza . i opowiadaja czasme w mojej obecnosci o tym , zadko kiedy mowia o ewangelii i kazaniu!Dwa ja nie mam nic przeciwko mszy tylko "instytucji Kosciola" .A co do oceny innych , Ty tego nie robisz ? Jestes pewna ? Ale zostawmy to juz!.Ja mam swoje zdanie Ty swoje.Ja po prostu rozdzielam wiare i "instytucje kosciola". I to co mi sie niepodoba , to to drugie.
        • Gość: yoko Re: Zdziwiona - do Rudej IP: *.* 28.02.02, 15:06
          Ruda napisała:A czy ktoś im tych katów i pijaków wybrał za partnerów życiowych? Przytoczę Ci przykład z życia mojej mamy.Jak poznała swojego pierwszego męża był on tak wspaniałym człowiekiem że drugiego takiego ze świecą szukać. Miły uczynny, kulturalny i co najważniejsze największy wróg alkoholu, po prostu abstynent jakich mało. Wzięli ślub kościelny i cywilny. I co???? Po ślubie okazało się że małżonek jednak nie jest tak wspaniały i kochany i oczywiście nie jest już wrogiem alkoholu. Tego co działo się dalej nawet ie będę opisywać, ale w jednym zdaniu.Awantury bardzo ostre, bicie, zdrady, wynoszenie rzeczy z domu, znęcanie się psychiczna i fizyczne nad moim bratem i inne.W końcu po jakimś czasie moja mama odeszła od tego faceta.Poznała mojego tatę i pobrali się (ślub cywilny). I oczywiście o żadnych komuniach mowy nie było, a raz jak poszła do spowiedzi to ksiąć zacząl na cały kościól krzyczeć że jest grzesznicą i niech opuści dom Boży. PARANOJAI co dalej uważasz że ona świadomi wybrała sobie takigo lachudrę za męża???? A takich nieświadomych prawdziwego oblicza swojego przyszłego męża jest wiele kobiet.Pozdrawiam. Aga mama Cezarka
          • Gość: ruda Re: Zdziwiona - do Yoko IP: *.* 28.02.02, 15:31
            Najpierw jeśli pozwolisz odpowiem na pyanie zadane Joannie, bo nie wiem, czy ona jeszcze wróci.Kapłaństwo ustanowił Chrystus i powiedział, którym grzechy odpuścicie... etc, osoby te więc nie są samozwańcami na stanowisku spowiednika, jeśli można tak się wyrazić.Co do opisanej przez Ciebie historii, nie napisałaś, czy człowiek ten był od początku alkoholikiem i to ukrywał, czy nastąpiło to już w trakcie małżeństwa.Po moim uważaniu, co już pisałam przedstawiając dla odmiany historię moich rodziców: problem tego typu powstały po ślubie jest wspólny.A jeśli przed, no to analogiczną historię znam od mojej ciotki (która się również rozwiodła) i ona twierdzi, że mogła się domyślić, ale nie wysiliła się, uważała, że jeśli ona ma drobrą wolę, to on też. A z innej beczki: mama moje przyjaciółki wyszła za alkoholika wiedząc o tym, bo uważała, że on taki szczery i że na pewno miłość go uzdrowi. Masz pewność, że Twoja mama, gdyby była zakochana i wiedziała o alkoholowym prblemie podjęłaby inną decyzję?Moim zdaniem jak ktoś jest alkoholikiem, to nie da się tego ukryć, a jak się nim stał po ślubie: może mu nikt nie podał ręki?
      • Gość: JoannaWG Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 16:57
        Kościół nikogo nie potępia, potępiany jest grzech a to duża róznica, zresztą żeby o czymś dyskutować trzeba znać zasady i podstawy wiary katolickiej, Chrystus nikogo nie potępił ale też gdy odpuszczał grzechy mówił idź i nie grzesz więcej, co w przypadku nieformalnych związków jet niewykonalne,pozdrawiamJoanna
        • Gość: Sammy Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 17:29
          a gdzie jest powiedziane, że związek nieformalny jest grzechem?bardzo proszę o konkrety czyli chociażby cytat z Pisma Świętegopozdrawiamsammy :)
          • Gość: JoannaWG Re: doSammy IP: *.* 27.02.02, 17:40
            1 Kor 7,7-11;-)))
            • Gość: ruda Re: doSammy IP: *.* 27.02.02, 17:41
              Byłaś szybsza... ;)))
          • Gość: ruda Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 17:41
            Już miałam nie pisać, ale niech tam:Mk 10, 6-96 Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: 7 dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę 8 i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem*. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. 9 Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela !chyba jest też lepsze tłumaczenie, ale niech będzie to.I opowieść o samarytance, której Chrystus mówi: ten, z którym jesteś nie jest twoim mężemi nie potępił jawnogrzesznicy, ale powiedział: nie grzesz więcej. A cóż ona takiego robiła, jak nie żyła w związku nieformalnym???Aha i powiedział, że żydzi mają rozwody, bo ich serca są zatwardziałe.Jak Cię to naprawdę interesuje i nie wiesz, gdzie to jest napisane, to Ci na jutro przygotuję z namiarami, bo na dziś tylko początkowy cytat z mojego zaproszenia ślubnego miałam pod ręką.A jak tylko chciałaś podrażnić, to może tyle wystarczy?
            • Gość: Gosia1 Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 18:48
              Dobrze, no to ja mam jeszcze jedno pytanie. Uprzedzam, że absolutnie bez złośliwości, po prostu od jakiegoś czasu nurtuje mnie to. Otóż mając na uwadze stworzenie przez Boga Adama i Ewy musimy spojrzeć prawdzie prosto w oczy: musiało dojść do kazirodztwa, aby ziemia mogła się zaludnić.... Zresztą, z tego co się orientuję (ale nie na pewno, nie znam aż tak dobrze Starego Testamentu, jeśli coś sknocę - poprawcie mnie, ale nie krytykujcie....), to tam dochodziło do ciężkich nadużyć seksualnych - mężczyźni mieli dużo żon, nałożnic, po to by zaludnić ziemię. Więc co? Na pewien czas mieli dyspensę? Jeśli wiecie coś na ten temat - proszę o odpowiedź. Już dawno mnie to nurtowało, ale żaden ksiądz nie chciał ze mną o tym rozmawiać..... Pozdrawiam Gosia
              • Gość: JoannaWG do Gosi1 IP: *.* 27.02.02, 19:08
                no cóż księga rodzaju jest księgą symboliczną i czytając ją na pewno nie należy czytać w 100% dosłownie, np. wiadomo że stworzenie świata z fizyki nie trwało 6 dni, chodzi o symbol Bożej ingerencji.jesli chodzi o pierwszych rodziców to również jest to symbol, przeczytaj wstęp do księgi rodzaju i przypisy, mówię oczywiście o Piśmie w przekładzie z języków oryginalnych czyli Bibli Tysiąclecia;-)))
                • Gość: MiZ Re: do Joanna WG IP: *.* 27.02.02, 19:27
                  przepraszam, ze nie w temacie, ale w jakim jezyku bylo oryginalnie napisane Pismo Swiete ?maz :what:
                  • Gość: JoannaWG języki oryginalne IP: *.* 27.02.02, 22:35
                    część ksiąg w hebrajskim, część w aramejskim i greckim
                    • Gość: Adzia Re: języki oryginalne IP: *.* 28.02.02, 08:32
                      Ja jeszcze chciałam dodać, że przez długi czas (nie wiem jak długi) Stary Testament istniał tylko w przekazie ustnym. Nie należy się więc dziwić nieścisłościom, uproszczeniom, i dziwactwom. Dla mnie osobiście (a czytałam kilka razy, bo jest fascynujący) jest tam mnóstwo rzeczy, które są niewytłumaczalne, albo sobie przeczą, ale właśnie na karb tego ustnego przekazu to zrzucam. I patrzę na to przez palce, a poważnie traktuję słowa Jezusa, bo one są piękne i logiczne.A jeśli chodzi o rozwody - to też do Nowego Testamentu odsyłam.Pozdrawiam AgnieszkaPS. Gosiu, kazirodztwo to jeszcze nic. A co powiesz na córki ludzkie i synów Bożych, z których związku rodziły się olbrzymy? To jest dopiero ciekawe!
                • Gość: Gosia1 Re: do Gosi1 IP: *.* 27.02.02, 19:32
                  Dziękuję Joasiu. A czy byłoby to dużym "nahalnictwem" z mojej strony, jeśli poproszę o jakiś mały przykład? Nie mam w domu tej Księgi. Chyba, że tekst jest za długi. Powiem Ci, że ta symbolika przemawia do mnie....Pozdrawiam Gosia
            • Gość: Sammy Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 19:48
              Cytaty Mk. 10, 6-9, jak i Mat. 19, 1-12 oraz Łuk.16, 18 a także wymieniony przez Joannę WG List do Koryntian odnoszą się do małżeństwa, a mi chodziło o związek dwojga ludzi żyjących ze soba bez ślubu i nie mających żadnych współmałżonków. Nigdzie nie jest powiedziane, że ludzie kochający się i żyjący ze sobą popełniają grzech. I nie miałam ochoty się drażnićpozdrawiamsammy :)
              • Gość: JoannaWG Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 27.02.02, 22:45
                no cóż przytoczony przeze mnie fragment mówi jednoznaczniechociażby słowa "Lecz jeśli nie potrafimy zapanować nad sobą niech wstępuja w związki małżeńskie. Lepiej bowiem życ w małżeństwie niż płonąć.Tym zaś, którzy trwają w zwiążkach małżeńskich, nakazuję nie ja lecz Pan: żona niech nie odchodzi od męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem." 1Kor 7,9b-11aitd, jest to jak najbardziej o tym że nie ma innej możliwości, krótko mówiąc sex można uprawiać ze swym mężem i kropka, taka jest nasza wiara i jest ona po prostu dobrowolna, jak się chce należeć do klubu to trzeba zaakceptować warunki lub regulamin i nie ma możliwości dowolnej intrpretacjipozdrawiam ;-)))
                • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 09:18
                  Dowolna interpretacja Bibli w kosciele ,odbywa sie na okraglo!Ok , nie musze nalezec !Ale nie mowice , ze jestescie prawdziwymi przedstawicielami Chrystusa i Boga !
                  • Gość: Hipcio Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 16:04
                    Co to znaczy prawdziwymi przedstawicielami Chrystusa i(?! o ile mi wiadomo, Chrystus jest Bogiem) Boga? Bo Jego przedstawicielem na ziemi jest każdy ochrzczony, podejrzewam, że Ty również. Późniejsze deklaracje tego nie zmieniają.Gdybyś uważnie przeczytała to, co napisałyśmy, nie byłabyś tak oburzona. Jeszcze raz: rozwód nie jest grzechem. Nie wiem skąd u Ciebie to przekonanie. Rozgrzeszenie można dostać zawsze, jeśli za grzech się żałuje. Jeśli nie zamierza się nic w życiu zmienić, to niezależnie od jakości popełnionych grzechów się go nie dostanie. Bo niby dlaczego miałoby tak być? Każdy wie, na co się decyduje, zawierając małżeństwo. Czy to nie za wielkie wymaganie, żeby Kościół naginał przykazania i przepisy, bo ja popełniłam w życiu błąd? Jesteśmy dorośli i nie możemy oczekiwać, by zmieniano dla nas zasady gry w trakcie partii, nawet w brydżu tak nie ma! Co to by była za religia, gdyby nie było w niej żadnych zasad? Każdy, kto zrobił coś wbrew przykazaniom i nie miałby ochoty za to żałować i się zmieniać, miałby tak przyjść do księdza i powiedzieć: cóż, zrobiłem to i to, nie uważam, że to źle, niech ksiądz zrozumie i da mi rozgrzeszenie. W końcu przestałyby obowiązywać wszelkie zasady i przykazania, zniknęłoby pojęcie grzechu,a religia stałaby się śmieszna. Chciałabyś należeć do Kościoła, w którym nie wiadomo, co jest dobre, a co złe, bo wszystko zależy od chęci i interpretacji? Kościół nie odrzuca ludzi będących w zwiąkach niesakramentalnych. Są dla nich duszpasterstwa, są możliwości piojednania z Bogiem, jeśli tylko chcą, mogą z tego korzystać. Nikt ich nie potępia. Natomiast grzech, jakim jest złamanie przysięgi małżeńskiej i nie dochowanie wierności, potępiony być musi, bo tak nakazał Chrystus: potępiać grzech, zrozumieć grzesznika. I skąd to oburzenie akurat pod adresem religii katolickiej? zapewniam, że w innych religiach zasady też są bardzo ściśle określone i wcale nie lżejsze dla ludzi, szczególnie dla kobiet.Ja w naszych postach zauważyłam jedynie potępienie pewnych postaw, i żądań pod adresem Kościoła, nie konkretnych ludzi. Postaw polegających na zarzutach nie popartych faktami, na mówieniu wielkich słów o tęsknocie za sakramentami, za którymi nie idą żadne działania w kierunku zmiany tej sytuacji, zachowań, które mają tak naprawdę na celu dokopanie kościołowi i nic poza tym. W padaących tu kilkakrotnie stwierdzeniach o tym, że nie ma konieczności należenia do Kościoła nie było złośliwości ani chęci wykluczenia kogokolwiek, ale proste stwierdzenie, że nie ma sensu trwać w czymś, czego się nie akceptuje, na siłę, złościć się, krytykować i nic z tym nie robić. Jeśli nie odpowiadają mi reguły jakiejś organizacji, to do niej nie będę należeć. I nic więcej.Czy nie widzisz pewnej sprzeczności między tym, jak sama osądzasz innych, a tym, jakiej wyrozumiałości i zrozumienia dla siebie wymagasz? Skąd wiesz, że alkoholik czy ktoś bijący swoją żonę nie żałuje naprawdę i nie zamierza tym razem się leczyć, zmienić? Kościół daje szanę każdemu, kto tego chce. Bóg już taki nieracjonalny i niesprawiedliwy jest : przebacza każdemu, kto żałuje, niezależnie od tego, co zrobił i co jeszcze zrobi w przyszłości. Można się tym gorszyć, uznać, że tak być nie powinno, ale trzeba mieć ogromną pewność siebie, by to robić, pewność siebie osoby, która wie na pewno, że takiego "nielogicznego" i "niesprawiedliwego" przebaczenia nigdy w przyszłości potrzebować nie będzie. Szymborska napisała kiedyś "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono..."A co do ciągłych, Twoim zdaniem, dowolnych interpretacji Pisma św. w Kościele, to proszę o konkrety: cytaty, fakty, bo inaczej dyskusja jest niemożliwa, staje się czysto demagogicznym wystąpieniem przeciw.
                    • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 16:13
                      Jest rowniez synem Bozem .Co do oceniani, nie twierdze , za ja nie oceniam, wskazuje tylko, ze wy takze oceniacie!Czego przyczepilam sie akurat do katolickiej - spotkalam sie tam z najwieksza obluda! Sorry jesli to kogos obraza , to moje subiektywne odczucie i Jeszcze raz , nie mam nic do wiary , czy religi katolickiej tylko do "instytucji kosciola " - jako instytucji!
                      • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 16:25
                        A i nie chodzi mi o oblude religi - nie ! Ja wierze w Boga i td, Chodzi mi o oblude w instytucji Koscola i ludzi ktorzy ja wyznaja .Ale podkreslam to tylko moje odczucie i moze mialam pecha i poznalam przedstawicieli niezbyt reprezentatywnych
                      • Gość: Hipcio Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 21:52
                        Problem tylko w tym, że Kościół to nie instytucja, jak biuro z urzędnikami, Kościół to wszyscy wierzący z Chrystusem jako Głową. Dlatego nie da się nie mieć nic do religii, a mieć do Kościoła. I nie ja, ani nie księża to wymyślili, tylko sam Chrystus ("kto wami gardzi, Mną gardzi" - to słowa Chrystusa).A co do obłudy, to rozumiem, że znasz tak samo wielu wyznawców prwosławia, chrześcijańskich kościołów protestanckich, judaizmu i islamu, nie licząc innych religii, że wiesz, że w katolicyzmie jest najwięcej obłudy? Bo ja nie umiałabym tego tak łatwo stwierdzić.
                        • Gość: goga Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 01.03.02, 08:37
                          Jezeli rodzieic sie nie da , to moze porozmawiamy o wojnach krzyzowych , swietj inkwizycjio tym co obecnie dzieje sie w kosciele i dzialao przez caly okres historyczny,rzadza wladzy , nie mowiac o obecnie naglasnianej sprawie!!!Jak to wszystko pogodzic z Biblia ?!
                          • Gość: Hipcio Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 01.03.02, 22:46
                            Oj, mam wrażenie, Ty po prostu będziesz atakować do upadłego. Swoją drogą nie mogę pojąć jednej rzeczy: czy Ty uważasz, że ludzie wierzący, chodzący do kościoła, to ćwierćinteligentne i niedouczone typy, które nie słyszały o inkwizycji, o wyprawach krzyżowych i księdzach - homoseksualistach? Zapewniam Cię, że jak najbardziej słyszeliśmy. Tylko nie każdy uważa, że skoro w Kościele są błędy, są ludzie, którzy w sposób bardziej widoczny grzeszą (bo czy bardziej, to kto inny będzie osądzał, bywa, że nie to, co najbardziej widoczne jest największym złem), należy tenże Kościół omijać z daleka. Można np. próbować samemu żyć jak najlepiej się potrafi i nie osądzać innych, tylko zacząć reformę Kościoła od siebie. To tak, jak w małżeństwie, kiedy zaczynają się kłopoty i nie jest tak różowo, jak się na początku wydawało, można stwierdzić, że zabieram swoje zabawki i wracam na swoje podwórko, można o całe zło oskarżyć partnera i udawać tego lepszego, który błędów nie popełnia, a można próbować zastanowić się, co ja mogę zrobić, by nam było lepiej i nie obrażać się, tylko zacząć działać.Kościół to wspólnota wierzących z Chrystusem na czele, a nie wspólnota aniołów. A co zło ma wspólnego z Biblią? Bardzo wiele. To tam jest opisane i kuszenie człowieka, i jego pierwszy grzech, i wszystkie następne...Pozdrawiam i nie widzę sensu dalszej dyskusji.Ida.
                • Gość: Sammy Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 13:18
                  "Lecz jeśli nie potrafimy zapanować nad sobą niech wstępuja w związki małżeńskie. Lepiej bowiem życ w małżeństwie niż płonąć."To nie są słowa Pana tylko słowa św. Pawła. Więc jeszcze raz powtarzam, Chrystus nigdzie nie powiedział, że związek wolny jest związkiem grzesznym.Jeżeli do nich mamy się stosować, to zastosujmy sie może do wcześniejszych "Dobrze jest jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety" 1Kor7 i dalej "A mówię tym, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz wdowom: Dobrze zrobią, jeśli pozostaną w tym stanie, w jakim ja jestem" 1Kor7,8. Święty Paweł był zdecydowanym przeciwnikiem małżeństwa. Ciekawe tylko dlaczego, skoro nawet sam Piotr miał żone.Aha, a co do wdów, to sam nie jest konsekwentny, bo w 1Tym5,14 mówi:"Chcę tedy, żeby młodsze wychodziły za mąż, rodziły dzieci, zarządzały domem i nie dawały przeciwnikowi powodu do obmowy".Ale wracając do mojego pierwszego postu, w którym zaczęłam tą dyskusje dlaczego nikt nie wypowiada się na temat zgody na zamordowanie człowieka w imie słusznego prawa a wszyscy na temat rozwodu? Przeciez nawet w X przykazaniach przykazanie nie zabijaj jest 5, nie cudzołóż zaś 6. pozdrawiamsammy :)
                  • Gość: Hipcio Re: Zdziwiona - troche nie na temat, ale tylko trochę IP: *.* 28.02.02, 21:45
                    Wiesz Sammy, w ten sposób o Piśmie św. dyskutować się nie da. Jeżeli zaczniemy interpretować dowolnie wyjątki tekstu bez kontekstu, to ja mam dla Ciebie nawet lepszy cytat: "Judasz odszedł i się powiesił" a w innym miejscu: "Idź i czyń to samo". Jak to zebrać do kupy...A co do kary śmierci, to nie wiem, którym Katechizmem się posługujesz, bo być może w nowym (nie wiem, nie czytałam) jest już mniej jednoznacznie. Ale niezależnie od tego, co tam jest napisane, liczy się praktyka, a nie teoria, ( w końcu o praktyce życia codziennego, a nie o tym co gdzie napisane, jest cała ta dyskusja, prawda?) a tu, jak sama napisałaś, Papież dał przykład nie raz, jakie jest stanowisko w tej sprawie: przebaczył swemu niedoszłemu zabójcy, wielokrotnie ujmował się za skazanymi na śmierć. I chyba dlatego nic o tym dotąd nie pisaliśmy, bo sprawa jest dla mnie oczywista.A co do zbytniego akcentowania w mówieniu o grzechu w rozumieniu chrześcijańskim spraw cielesno-seksualnych, to się z Tobą w pełni zgadzam. Po prostu nasze wychowanie w tych sprawach i traktowanie ich jako tabu daje znać o sobie- to przez to czujemy, że jest to dziedzina, w której grzechy są cięższe, niż w innych.Pozdrawiam, Ida.
        • Gość: JoannaWG DO WSZYSTKICH KTÓRZY SA ZAINTERESOWANI IP: *.* 28.02.02, 13:06
          to bardzo dziwne co dzieje się na forum tym i chyba "Nowy Wątek kościelny" mam wrażenie że gdy ktoś krytykuje Kościół to jest to ok. i ma prawo do swojego zdania natomiast gdy ktoś próbuje wyjaśnić nieścisłości lub powiedzieć inne zdanie to zostaje posądzony o złe intencje, przypisuje mu się złe pobudki i chęć osądunie ładnie! ;-(czym jest to co piszecie jak nie osądem właśnie przecież chodzi tylko o przedstawienie własnego poglądu a nie o krytykę waszych czy innychnie pomoże nawet podanie że czyjeś poglądy nie są powodem krytyki bo i tak się zostanie posądzonym o złe intencje, tak jakby ktoś z negatywnym nastawieniem do Kościoła po prostu nie mógł się zgodzić że jednak jest ktoś kto nie osądza jego negatywnego nastawienia tylko ma swoje własne inne, bo to by się kłóciło z ich postrzeganiem całego problemuuff ale namieszałam :-)))i żeby nikt nie pomyślał że próbuję się z kimś zaprzyjaźnić, absolutnie nie jest to moim zamiarem, nie mam na to czasu i właśnie dlatego piszę sobie na forum bo to taki substytut kontaktu z dorosłym myślącym człowiekiem potrafiącym powiedzieć (napisać) więcej niż mój 2,5 letni Adaś: mamuś amam ciki bimpciampk, co w wolnym przekładzie oznacza mamo kici zjadł myszkęwięcej na temat kościoła nie napisze na forum bo nie lubię być posądzana o wkładanie kija w mrowisko, lubię wymieniać poglądy na różne tematy więc jak ktoś ma chęć to niech do mnie napisze na priva, o spotkaniach w realu nie ma mowy, na tym polega potęga Internetu ha!joanna
          • Gość: Sammy Re: DO WSZYSTKICH KTÓRZY SA ZAINTERESOWANI - do joanny IP: *.* 28.02.02, 14:01
            A ja myślałam, że odpowiesz mi na mój post, ponieważ w sumie bardzo dobrze mi się z Toba rozmawiało i zmuszałaś mnie do myślenia :lol: Albo jeżeli nie chcesz na forum to możemy podyskutowac prywatnie.pozdrawiamsammy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka