Do mam po cesarsim cięciu

IP: *.* 01.03.02, 15:11
Szukam kontaktu z mamami, które miały cesarskie cięcie. Mimo, iż minęło już dużo czasu od mojego cięcia, to nadal jest to dla mnie temat ważny. Podzielcie się ze mną odczuciami o cięciu. Dlaczego w ten sposób rodziłyście, jak się z tym czułyście. Czy są mamy, które pierwsze dziecko urodziły poprzez cięcie, a drugie siłami natury?
    • Gość edziecko: Słoneczko Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 01.03.02, 15:31
      Witaj,miałam cesarkę 3 miesiące temu. Rodziłam siłami natury, lecz po 8 godzinach i braku postępu porodu (główka dziecka nie schodziła prawidłowo tylko czołem córci). Teraz pozostał tylko już ledwo widoczny szew, bardzo szybko po cięciu doszłam do siebie.Madzia
      • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 21:42
        Witaj!Ja miałam cesarkę 2,5 roku temu. W szkole rodzenia mówiło się wiele na temat porodu naturalnego, jego zalet itp. Jednak w moim przypadku matka natura zadecydowała inaczej. Po 17 -stu godzinach bólu zadecydowano o cc.Przyczyna - złe ułożenie dziecka i oczywiście brak postępu porodu. Oczywiście ja bardzo nie chciałam cc. Później okazało się,że mój synek ma niezłe wymiary 4910 i 61cm dł.Po cięciu bardzo szybko doszłam do siebie, na drugi dzień "biegałam" do mojego maleństwa. To prawda z pokarmem był problem,ale to jest normalne (czwarta doba). Ja miałam szczęście i wiem co znaczy cc. i poród naturalny.Drugi raz zostałam mamusią cztery miesiące temu.Mała przyszła na świat w bardzo szybkim tempie - poród trwał tylko 2 godziny i ważyła 4130. Mogę powiedzieć, że wolę 100 razy rodzić siłami natury. Po tym porodzie też bardzo szybko doszłam do siebie. Mój organizm tylko bardzo żle znosi narkozę, która musiała także być po porodzie naturalnym(kontrola odcinka dolnego)
    • Gość edziecko: Kasiula1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 01.03.02, 16:50
      Ja rodziłam swojego Wojtusia 5 lat temu w szpitalu, który do tej pory omijam z daleka. Kaszmar przynajmniej dla mnie - Karowa (jak będę jeszce raz rodziła to napewno nie tam).W 40 tygodniu położyli mnie na patologii ciąży dużej po złym badaniu ktg - dziecko zachowywało się tak jakby miało za mało tlenu. I wiecie co? Oni poprostu nic nie robili. Nawet nie wiecie co ja czułam i jak bardzo się bałam o tą kruszynkę. Przetrzymali mnie na niczym (zalecali mi tylko dużo chodzić i czekać na objawy porodu naturalnego do końca 43 tygodnia ciąży (twierdzili że źle sobie wyliczyłam termin - oczywiście ten sam był na usg)i dopiero jak dostałam 40 stopni gorączki, miałam wymioty , traciłam przytomność i miałam zakażenie wewnątrzmaciczne zrobili mi cesarkę. Potem stwierdzili, że mój organizm nie wytwarza oksytocyny (dopiero potem!!!!!!!). Doprowadzili do tego, że mój Wojtuś urodził się w bezdechu, był calusieńki siny. Jak w pierwszej dobie po obudziłam się na popie powiedzieli mi, że tu się nie przywozi dzieci i dopiero jak wstanę to zobaczę synka. Więc zebrałam się w sobie i na początku drugiej doby zwlekłam się i poszłam zobaczyć mojego skarba - przecież czekałam na niego 9 miesięcy. Potem już raczej wszystko było dobrze. Z rany troszkę sączyła się ropa ale samopoczucie oprócz ogólnego osłabienia miałam dobre i szybko doszłam do sibie. Dla mnie Krowa jest jak najkoszmarniejszy sen, którego nie zapomnę do końca życia.
    • Gość edziecko: Villi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 01.03.02, 21:29
      Ja Michałka urodziłam rok temu, miał byc poród naturalny, ale po 8 godzinach intensywnych (i częstych) skurczy rozwarcie, jak było 0,5cm, tak było i zdecydowali sie na cesarkę. Muszę przyznać, że decyzje o cięciu przyjęłam z ulgą, czułam, że mój ból do niczego nie prowadzi, że nic się nie dzieje. Po cesarce doszłam do siebie w miarę szybko, tylko z karmieniem miałam kłopoty. Dopiero w 5 dobie po porodzie dostałam pokarm. Lekarze mówili, że po cesarce to podobno norma. Naprawdę tak jest?pozdrawiamAnia i Miś
    • Gość edziecko: PETRA Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 01.03.02, 21:36
      Jestem prawie trzy tygodnie po cc.Powód cc: owinięcie dziecka pępowiną i brak postępu porodu - wody mi odeszły i nic się nie działo przez 13 godzin.Bardzo szybko doszłam do siebie.Następnego dnia zajmowałam się synkiem - miała pewne trudności ze wstawaniem z łóżka, ale dziewczyny po naturalnych porodach też je miały.Wszytsko goiło się u mnie super. Obecnie mam małą bliznę. Blizna nie boli, nic się mi z niej nie sączyło.Przyznam szczerze, że dziewczyny po naturalnych porodach patrzyały na mnie w szpitalu z pewną zazdrością - nie miałam problemu z chodzeniem, siadaniem i załatwianiem.Ale wszystko ma dwie strony. Jest to zabieg i każdy organizm reaguje inaczej. Leżała ze mną dziewczyna,której dużo gorzej się wszystko goiło po cc - było mi jej naprwdę szkoda (ledwo chodziła).Myslę, że dużo zależy od specjality, który przeprowadza cc - w każdym zawodzie są lepsi i gorsi, niestety.PETRA
      • Gość edziecko: Gosiafka Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 01.03.02, 22:03
        Miałam dwie cesarki ,obie ze wskazań medycznych.Zawsze szybko dochodziłam do siebie ,ale pamiętam że po pierwszej cesarce miałam poczucie ....jakiegoś braku doświadczenia porodu,poczucia winy i niedowartościowania.Absurdalne to jest całkowicie ale tak właśnie czułam .Widok zdrowej córci na szczęście wyleczył mnie z poczucia winy :crazy: Drugi poród nie musi zakończyć się cesarką,wszystko zależy od tego z jakiego powodu była wykonana I cesarka no i oczywiście od przebiegu drugiej ciąży.Pozdrowionka serdeczne Gosia :hello:
    • Gość edziecko: Lilka Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 02.03.02, 00:52
      Cięcie cesarskie miałam 2,5 roku temu z powodu złego ułożenia się synka(szedł czołowo) i braku postępu porodu ( miałam dwa w jednym - bóle były już parte a następnie cc). Jestem bardzo zadowolona z cc ponieważ wiem, że gdyby poród miał odbyć się drogą naturalną to różnie mogło się to skończyć dla synka (nie wspominam już o sobie - ważył 4kg.).W sumie szybko doszłam do siebie. Fakt, że cały pierwszy dzień przeleżałam i przespałam a oprócz tego miałam włożony w ranę jakiś dren tzn. strzykawkę z żyłką ( i właśnie to było dla mnie najgorsze) no i niestety pokarm pojawił sie dopiero w 4 dobie. Ważne jest chyba że cc była robiona w znieczuleniu ogólnym a nie w zewnątrzoponowym. Napomknę tylko, że po 6 dniach od urodzenia synka i po 1 dniu pobytu w domu trafiłam ponownie do szpitala z synkiem który został zakażony gronkowcem i właśnie tam zostałam pozbawiona wszelkiej pomocy ze strony rodziny i musiałam sama w tydzień po operacji dawać sobie radę.Teraz jestem w ciązy z drugim dzieckiem i szczerze mówiąc chciałabym urodzić przez cc. Po pierwsze dlatego, że panicznie boję się o zdrowie dziecka a poród w ten sposób zmniejsza ryzyko powikłań u dziecka ( utknięcie, kleszcze itp.) a po drugie boję się porodu naturalnego właśnie ze względu na dziecko.Jeżeli mam mówić o moich odczuciach jako matki ( nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby poród przez cc odbierać w jakiś inny sposób), to szczerze mówiąc, wcale ale to wcale nie czuję się inna od matek które rodziły naturalnie ponieważ mam wspaniałego i zdrowego synka, którego URODZIŁAM i którego kocham. A cc jest porodem który pociąga za sobą również ból, tak jak i poród naturalny.Pozdrawiam cesarskie mamy!
    • Gość edziecko: biba Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 02.03.02, 09:18
      16 miesięcy temu rowniez mialam cc.Wskazanie-polozenie miednicowe malucha.Przy pierwszej ciazy bardzo duze ryzyko przy porodzie naturalnym.Cesarke mialam umowiona na termin.Dzien wczesniej przyjeto mnie do szpitala.Najbardziej balam sie igiel(slabne przy pobieraniu krwi).A tu kroplowki(wenflon),zastrzyk,cewnik potem znieczulenie zewnatrzoponowe.Ale po 10 minutach juz moglam zobaczyc swojego synka.Byl malutki 2.760.Potem szycie ok pol godziny i dreszcze (podobno objaw zchodzacego znieczulenia).Czulam sie dobrze,maluszka dostalam po powrocie na sale,wstalam wieczorem z zawrotami glowy.Ciesze sie ze mialam cc.Co Wam mowiono na temat podnoszenia ciezkich rzeczy?
      • Gość edziecko: Anna72 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 02.03.02, 09:44
        Ja miałam cc przeszło 2 lata temu. Wskazaniem było ułożenie miednicowe dziecka, o tym, że będzie to cc wiedziałam od jakiegoś czasu, gdy lekarz po USG stwierdził, że szanse na obrócenie sie dziecka są bliskie zeru. Poród zaczął się odejściem wód dosyć niespodziewanie, bo trochę przed terminem.Skurczów prawie nie czułam. Po czterech godzinach było po wszystkim (musiałam odczekać trochę czasu, bo wody mi odeszły w trakcie obiadu), po kolejnych czterech (po wybudzeniu z ogólnego znieczulenia)zobaczyłam mój skarb. :-) Skarb miał 3,5kg i 56cm, dostał 8 punktów. Po znieczuleniu czułam się paskudnie, miałam dreszcze. Po 15 godzinach od zabiegu zaczęłam chodzić, po 6 dniach wyszliśmy ze szpitala. Blizna dokuczała jeszcze przez jakiś czas. Pozdrawiam! Anka.
      • Gość edziecko: Madzia2002 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 10.03.02, 18:44
        .
    • Gość edziecko: marzenarzeszowska Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 02.03.02, 13:31
      Witaj !!Miałam cc prawie 2 lata temu. Nic na to nie wskazywało, a moje nastawienie było takie, że urodzę tylko i wyłącznie naturalnie. Tydzień po terminie mój lekarz kazał mi się zgłosić do szpitala. Tam na izbie p. doktor powiedziała, że mnie tylko "tknąć" i kazała położyć się na patologię.Nic ze mną się nie działo i 3 dni później podłączyli mnie do testu oksytocynowego, podczas którego odeszły mi wody, no i poszłam na porodówkę. Tam skurcze przeszły i ponownie podawali mi oksytocynę. 7 godzin sapania i masowania mojej szyjki niestety nie dały rezultatu, tzn. rozwarcie było coraz większe, ale mały nie schodził niżej i były nierówności w zapisie KTG. Zapytano mnie jakie znieczulenie sobie życzę no i wywiezli na salę. Po pół godzinie było po wszystkim. Mój okruszek (4120g) okazał się być chłopczykiem (a na USG nie) i miał pępowinę 3x owiniętą wkoło szyi (tak i ja i mój ojciec-dziedzicznie długa pępowina?) i dostał 9 pkt.Doszłam do siebie szybko (tylko łóżka były za wysokie), pokarm w 4 dobie,wszystko ok., ale przecież miałam rodzić naturalnie!!!!Niesmak pozostał, bo chciałam przeżyć wszystko od początku do końca świadomie, ale cóż...Tak czy siak Maciuś jest cudowny. Marzena.
    • Gość edziecko: malgosiksand Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 03.03.02, 15:15
      Ja miałam cesarskie cięcie, bo jeden synek był ułożony poprzecznie, a drugi pośladkowo ( tak jak kiedys jego mamusia...). Po obudzeniu czułam się bardzo dobrze, choć , gdy wstałam z pomocą męża byłam bardzo słaba i upiornie blada. Chodziłam pierwszego dnia trochę zgięta, ale nastepnego juz nic mi nie było i po 4 dniach wyszłam do domu. Teraz (po trzech latach) mam ledwo widoczną bliznę.PozdrowieniaGosia
    • Gość edziecko: KK Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 08:07
      U mnie też mało być naturalnie i nawet szło tylko w pewnym etapie stanęło , podawali mi oksytocynę i jakieśinne coś i nic - bóli partych jak nie było to nie było. No i cc w znieczuleniu ogólnym. Chyba wolałabym od pasa w dół, przynajmniej widziałabym małą tuż po porodzie. Tylko że przy ogólnym wstałam po 12 godzinach a nie po 24. Szew jest cieniutki, szybko i ładnie się zagoil, tylko mam taką nadwrażliwość brzucha, jak mnie ktoś znienacka dotknie to boli ???Aha na sali ze mną były dwie dziewczyny z kolejnymi cc i stwierdziły, że z drugiego jest się gorzej pozbierać.Pozdrawiam.
      • Gość edziecko: Siunia Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 07.03.02, 23:26
        zmartwiłaś mnie, że za drugim razem po cc jest gorzejplanuje drugie maleństwo, a nawet zaczęłam "pracować" nad moim małżonkiem :) co by Go namówić, a lekarz juz po pierwszym porodzie powiedział: "proszę się liczyc, że za drugim razem znów będzie cesarskie cięcie" :(PozdrawiamSiunia
        • Gość edziecko: mwegner Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 08.03.02, 00:58
          mama_Wikuni napisała/ł:> zmartwiłaś mnie, że za drugim razem po cc jest gorzej> planuje drugie maleństwo, a nawet zaczęłam "pracować" nad moim małżonkiem :) co by Go namówić, Hej nie martw się, nie każdy tak ma. Ja czułam się podobnie po obu cc. No na samym początku nawet lepiej za drugim razem. Nie byłam zmęczona porodem, i miałam przy sobie dziecko - to dodaje sił:)Magda
        • Gość edziecko: Gosiafka Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 08.03.02, 10:25
          na pocieszenie dodam że po drugim cięciu czułam się o niebo lepiej :)Gosia
    • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 09:03
      Bardzo Wam dziękuję za "listy". Kasiulko mamo Wojtusia! My już wielokrotnie pisałyśmy do siebie na różne tematy. Może odezwiesz sie jeszcze do mnie... Moje rozczarowanie c.c. było ogromne. Wielu różnych lekarzy badało mnie i nikt nawet słówkiem nie wspomniał o możliwości cięcia. Poród przebiegał dobrze, już za parę chwil miał nastapić ten cudowny moment, na który tak czekałam...Może za bardzo chciałam urodzić naturalnie. Gdy wieźli mnie na sale operacyjną krzyczałam, że nie chcę cesarki, że urodzę sama. Jakaś dziwna gorycz została do dziś. Pozdrawiam Was gorąco i dziękuję. Justyna
      • Gość edziecko: Kasiula1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 09:27
        Odzywam się oczywiście!U mnie też nikt wcześniej nie wspomniał o możliwości cesarki. Ja się poprostu sama spodziewałam w związku z tak dalekim przekroczeniem termniu. Ile Twoje dziecie teraz ma?
        • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 09:45
          Cześć! Pisuję na forum od niedawna i wciąż nie mogę się nadziwić jaki to fajny wynalazek. Że też wcześniej nie miałam dostępu do internetu, gdy problemów było dużo więcej... Moje szczęście niedługo skończy dwa latka. Jestem z niej bardzo, bardzo dumna. Uwielbia ją cała rodzina. Ja niedługo wracam na cały etat i to mnie przeraża. Co u Ciebie słychać? Skąd jesteś? Pozdrawiam. Justyna.
          • Gość edziecko: Kasiula1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 10:19
            Mój Wojtuś ma 5 lat, a teraz noszę się z bardzo poważnym zamiarem poczęcia 2 potomka.Jestem z Warszawy. Jak Wojtuś miał rok i trzy miesiące wróciłam do pracy a on poszedł do żłobka. Zaklimatyzował się tam bardzo dobrze. Teraz już chodzi do drugiej grupy w przedszkolu i w zasadzie nie mam z nim wię kszych problemów.A Ty skąd jesteś?
            • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 09:06
              Do Kasiuli! Wiem, wiem, że pragniesz mieć drugie dziecko. Ja też. Pisałyśmy sobie o tym... Próbowałam Ci wczoraj odpisać, ale komputer ciągle domagał się logowania i nie chciał wysłać postu. Czy Tobie też się to zdarza?Ja również mieszkam w Warszawie, na Bielanach. Czy Wojtuś chodził do żłobka? Ile godzin Go nie widywałaś? Co nowego u Ciebie?
              • Gość edziecko: Kasiula1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 09:21
                Czasami też mi się zdarza, że nie mogę się zalogować.Wojtuś na początku był w żłobku tylko 5 godzin, ale po miesiącu jak już musiałam wrócić do pracy zaprowadzał go mąż ok. 7 a ja go odbierałam ok. 15.30. A Ty swoją Emilkę też chcesz oddać do żłobka?Na razie u mnie nic nowego. Ja wsłuchuje się w swój organizm i próbujemy z mężem działać. Już niedługo się okaże co nam z tego wyjdzie i czy uda się szybciutko czy będziemy musieli się nauczyć cierpliwości.
      • Gość edziecko: sylwias Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 08:31
        Czemu nie cieszysz sie że dziecko urodziło sie zdrowe i nic mu nie jest? Poród jest tylko sposobem przyjścia na świat, jakie to ma znaczenie czy dziecko przyszło na świat w spsób naturlany czy z pomocą lekarza? 11 miesięcy temu też miałam cesarkę i błogosławię ją do dziś. Misiek jest zdrowy, cały, nie wymaga rehabilitacji ani opieki medycznej. A mogło tak być (nie musiało ale mogło) gdybym sie upierała przy porodzie naturalnym . Też miałam inne plany (poród w wodzie) ale okazało sie że mały jest duży i ułożony pośladkowo. CZy miałam ryzykować jego zdrowie żeby było tak jak sobie wymyśliłam?Miałam też to szczęście, że cięcie robiono mi metodą wenezuelską (szczegółów nie znam bo jak lekarz opowiadał to nieszczególnie go słuchałam przyznaje), gdzie powłoki wewnętrzne (mięśnie itp), rozgarniane są palcami. Jeśli ktoś ma taką szansę to polecam, bardzo szybko doszłam do siebie (nikt mi nie pomagał w opiece nad dzieckiem jak mąz wybywał do pracy), wziełam prysznic (oczywiśćie z pomocą mężą) już po 6 godzinach od operacji, laktacja pojawiła sie normalnie a dziś mam tylko nisko położoną bliznę i żądnego zwisającego brzucha (bo mięsnie nie były cięte poprzecznie). I dziękuję Bogu że stało sie tak a nie inaczej.pozdrowieniasylwia
    • Gość edziecko: mwegner Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 16:20
      To jeszce ja się dołączę.Miałam dwa cc. Pierwsze po ok. 9 godzinach skórczów, odejściu wód i oxytocynie. Doszłam do 4 cm i dalej ani rusz. W końcu zdecydowano o cc. Wtedy potraktowałam to jak wybawienie, choć całą ciążę mażyłam o naturalnym porodzie.Karola była przez 2 dni w inkubatorze - miała zachłystowe zapalenie płuc. Z karmieniem nie było większych problemów, dosyć szybko doszłam do siebie. Zapisany w karcie szypitalnej powód cc - brak postępu porodu i niewspółmierność główkowo miednicowa.Drugie cc 2,5 roku później decyzja zapadła pod koniec ciąży. Chciałam rodzić naturalnie, ale trochę obawiałam się, że będzie tak jak za pierwszym razem - będę rodzić rodzić... i w końcu zrobią mi cc. Okazało się, że Grześ ma byc dużym chłopcem, więc od razu mój lekarz zdecydował się na cc. Po nim szybciej jeszce doszłam do siebie - nie byłam zmęczona skórczami. Po 3 dniach wyszliśmy do domu.Po cc została mi niewielka słabow widoczna blizna i zwisający brzuszek. Ale jego pewnie mogłabym się pozbyć przy intensywnych cwiczeniach...PozdrawiamMagda (Karolina 3,10 i Grześ 1,4)
      • Gość edziecko: AnetaLelonek Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 04.03.02, 22:46
        ja miałam cesrake rok temu moja dzidzia ułożyła sie posladkami. Z pokarmem nie miałam problemów juz w 2 dobie miałam nawał mleczny, gorzej było z samopoczuciem długo dochodziłam do siebie bo prawie miesiac.Teraz znowu jestem wciaży i znowu prawdopodobnie czeka mnie cesarka
    • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 09:00
      Jestem bardzo szczęśliwa, że moje dziecko jest zdrowe. Ale pozostała we mnie jakaś gorycz. Już za chwilę miałam ujrzeć dzidziusia, a tu mówią "cięcie". To było dla mnie duże zaskoczenie, że po co cięcie skoro jeszcze kilka razy poprę i urodzę. Jakby ktoś odbierał mi tę chwilę na którą czekałam. To może trudno zrozumieć. Ja w ogóle mam zagmatwaną duszę, bardzo długo wszystko noszę w sercu. Po porodzie długo żle się czułam i fizycznie i psychicznie. Z rany się sączyło, ciągle miałam zastoje pokarmu, moje dziecko non stop przy cycu dzień i noc. To były ciężkie chwile. Miałam żal do lekarzy, że nikt nie wspomniał o możliwości cięcia. To okropne uczucie: za chwilę masz ujrzeć swoje dziecko i nagle sala operacyjna, maska na twarz i tyle. Przeżyłam to bardzo.
      • Gość edziecko: sylwias Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 09:30
        Wiesz, jeśli wszystko jest ok w czasie ciąży żaden lekarz nie zakłada z góry że będą robić cięcie. To jest konieczność. Nie uprzedzili Cię pewnie dlatego że była to decyzja nagła. Może nie wszystko było tak w porządku jak Tobie się zdaje? Może nie wszystko Ci powiedzieli żeby Cię nie martwić? Choć oczywiście powinni. Ale jak powiedział mi lekarz który robił cięcie, to jest zawsze ingrencja w organizm i nikt nie robi tego dla widzimisię. Mój lekarz prowadzący z kolei wcale nie był przekonany co do cc, ale spanikowałam i zmieniłam go. Na szcęście dla mnie, bo kiedy słucham znajomej, której dziecko jest częściowo sparaliżowane po takim pośladkowym porodzie naturalnym (chociaż ja urodziłam się 30 lat temu w taki sam sposób i nic mi nie jest)....Rozumiem twoje rozczarowanie, ale spójrz na swojego malucha i pomyśl: jakie to szczęście że jest zdrowe!
      • Gość edziecko: mwegner Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 09:32
        mama Emilki napisała/ł:> Jestem bardzo szczęśliwa, że moje dziecko jest zdrowe. Ale pozostała we mnie jakaś gorycz. Już za chwilę miałam ujrzeć dzidziusia, a tu mówią "cięcie". To było dla mnie duże zaskoczenie, że po co cięcie skoro jeszcze kilka razy poprę i urodzę. Jakby ktoś odbierał mi tę chwilę na którą czekałam. To na pewno musiało byc dla Ciebie bolesne. Taki nagły zwrot o 180 stopni. Tyle już sił poświęciłaś na rodzenie, zangarzowałaś się w nie w pełni, a nagle Ci to odebrali. Cała Twoja praca została jakby zmarnowana.Ale niestety czasem tak się układa. I potem trzeba z tym żyć, pogodzić się z rzeczywistością. Po porodzie długo żle się czułam i fizycznie i psychicznie. Z rany się sączyło, ciągle miałam zastoje pokarmu, moje dziecko non stop przy cycu dzień i noc. To były ciężkie chwile. To akurat raczej nie zależało od tego jak urodziłaś (no moze poza sączeniem się z rany). Ja miałam to szcęście że moja rana goiła się szybko, a dzieci były raczej nieklopotliwe (choć pierwsza - Karolina nie była zbyt spokojna, miała kolki itp.)Ale domyslam się, że po zawodzie jakim był dla ciebie poród przez cc było Ci trudniej, bo Twoje ogólne samopoczucie było gorsze.Dla mnie pierwszy proród też nie był taki różowiutki, męczyłam się przez ok.9 godzin bez postępu porodu. Potem miałam trochę, żalu, że skoro miałam w końcu cc to daleczego nie zrobili go wcześniej, dlaczego nikt się nie domyślił, że będzie potrzebne.Mi pomogło gdy w końcu to wszystko komuś wypowiedziałam, bo przez chyba rok kisiłam to w sobie, taki żal i to wspomnienie bólu który do niczego nie prowadził.Pozdrawiam Cię serdecznieMagda
        • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 06.03.02, 09:29
          Bardzo się cieszę, że do mnie napisałaś. Cieszy mnie to, że ktoś mnie rozumie. To ważne, aby był na świecie ktoś, z kim można podzielić się swoimi odczuciami, emocjami. Wtedy chyba łatwiej żyć... Ciekawa jestem jak radzisz sobie z dwójką maluchów. Czy starsze dziecko było zazdrosne? Pozdrowionka! Justyna.
          • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 06.03.02, 22:35
            Nie ukrywam z dwójką dzieci jest baaaaaardzo trudno, zwłaszcza,że synek jest dzieckiem BARDZO ŻYWYM, a tatuś od świtu do wieczora w pracy. Jakoś daję sobie radę, bo nie mam innego wyjścia. Krzyś na początku był bardzo szczęśliwy ,że ma w domu dzidzię. Gdy ochłonął zaczęły się problemy,a babcia musiała wracać do domu. Kiedy Jula do cyca on chce pić albo na kolana itp. itd. Mimo ataków zazdrości bardzo kocha swoją siostrę, chciałby przewijać ją, karmić i bawić się z siostrzyczką. Dzień rozpoczyna od "rozmów" z siostrą i całowania jej rączek i główki, a jest przy tym bardzo delikatny. Wracając do cc. moja ginekolog całą ciążę podrzymywała mnie na duchu, co wizyta mówiła,że może uda się "dołem", może dziecko nie będzie takie duże. To wszystko działało na mnie jak kojący balsam. Także postawa lekarzy w szpitalu, którzy cierpliwie czekali aż poród sam się zacznie (leżałam ponad tydzień w szpitalu przed porodem - źle wyznaczono termin).Opłaciło się.Życzę każdej po cc. następnego porodu takiego jak mój :).Dwie godzinki i długo oczekiwana kruszynka na brzuchu, pełnia szczęścia.:);)Ewa
    • Gość edziecko: Misiek Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 11:04
      Ja też się dopiszę.Pierwszą cesarkę miałam 5 lat temu - w znieczuleniu ogólnym po krwotoku. W zasadzie ratowali mnie, bo dziecko juz nie żyło. Długo dochodziłam do siebie, ale straciłam bardzo dużo krwi, no i psychicznie też byłam zdołowana, więc to chyba było naturalne.Kolejną cesarkę miałam 2 lata później - raczej ze strachu o dziecko, ponieważ przestało rosnąć. Tym razem z znieczuleniu zewnątrzoponowym. Dostał 10 punktów, chociaż urodził się miesiąc przed terminem. Widziałam synka od pierwszych chwil i chociaż bardzo go wyczekiwałam jakoś nie mogłam sobie poradzić ze swoimi uczuciami w stosunku do niego. Do czasu.... Po 4 godzinach przyszedł do mnie pediatra pytając, czy nie chorowałam w ciąży. Okazało się, że moje dziecko ma wrodzone zapalenie płuc. Już mam łzy w oczach... Ponieważ jestem alergikiem, odrzekłam, że przez całą ciążę dręczył mnie katar. Do rana nie mogłam wydusić z siebie głosu - strach po prostu paraliżował mnie.Na drugi dzień zeszłam piętro niżej na patologię noworodków i trafiłam na podawanie leków - pielęgniarka przez wenflon podawała mojemu synkowi antybiotyk, a on płakał. Rozryczałam się niemożliwie i wtedy przyszedł mąż i nie mógł się dowiedzieć ode mnie co się stało. Pobiegł do pielęgniarki, bo bał się najgorszego... Tym razem bardzo szybko doszłam do siebie.Po kolejnych 2 latach znowu miałam cesarkę - tym razem próbowaliśmy ratować córeczkę, ale nie udało się. Po tej cesarce dopadło mnie zapalenie żył głębokich, ale ogólnie szybciutko doszłam do siebie.Dwie pierwsze cesarki miałam w Opolu - tutaj trafiłam na bardzo miły, pomocny personel. Pielęgniarki chodziły i pytały, czy potrzebuję pomocy, czy czegoś mi nie potrzeba. Trzecią operację miałam w CZMD w Łodzi - tam wszystko odbywało się raczej bezosobowo, taśmowo. Kolejne dziewczyny po cesarce przywożono na oddział pooperacyjny i ustawiano po kolei łóżka. Wszystko działo się jak w fabryce - pielęgniarki chodziły od łóżka do łóżka po kolei wykonując swoje obowiązki. Dłuższy czas czekałam aż któraś przyjdzie na salę - klimatyzacja kompletnie wysuszyła mi drogi oddechowe i bez przerwy męczył mnie kaszel (wyobrażcie to sobie jeśli możecie...). Wreszcie któraś przyniosła mi moje leki i mogłam trochę odpocząć. Również później po przewiezieniu na oddział, gdzie leżały matki ze swoimi zdrowymi dziećmi nie było mi lekko. Dzieci płakały, a ja, żeby przez chwilę zobaczyć moje kurczątko musiałam iść do windy i zjeżdźać 5 pięter niżej... Po wszystko trzeba było chodzić na dyżurkę i prosić. Dla mnie było to straszne przeżycie.Wcale nie uważam, aby poród przez cc był gorszy czy lepszy. Jest to po prostu jeden z dwóch sposobów przyjścia na świat. Na pewno dużo trudniej jest mamom, które chciały rodzić naturalnie, a urodziły operacyjnie. Wbrew pozorom jestem w stanie to sobie wyobrazić. Ja cieszę się, że mam Wojtka, chociaż problemów mam też tysiące i narastają z każdym dniem ;) . Trochę się rozpisałam, popłakałam. Mimi doceń swoje szczęście, naprawdę. Miałaś niebywałe szczęście i tak powinnaś myśleć o swoim porodzie. Ty i Twoja córeczka. Ciesz się, że jest zdrowa, że się wspaniale rozwija, śmieje się, czy nawet marudzi. Dziecko to prawdziwy cud i nie jest istotne w jaki sposób przyszło na świat. Najważniejsze, że jest.Pozdrawiam bardzo serdecznieDorka
      • Gość edziecko: humbak Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 05.03.02, 23:21
        Misiek!!Jestes bardzo dzielna!!! Chcialam tu opisac to, co czulam, ale to nagle wydaje mi sie takie nieistotne. Mam wspaniala coreczke, ktora jest praktycznie zdrowa i nieslychanie rozbrykana, i jestesmy z niej bardzo dumni. Ale ciecia (pol roku temu) nie wspominam milo. Choc i tak mialam szczescie, bo szpital, choc nie rewelacyjny, mial wspaniala "zaloge" - wszyscy wyjatkowo mili i bardzo pomocni. Rodzilam przez dwie doby, rano na trzeci dzien zadecydowano, ze bedzie cesarka (skurcze byly silne, ale szyjka macicy sie nie rozwierala. Ja nieprzytomna - naszpikowana oksytocyna, globulkami, a ostatecznie srodkiem znieczulajacym, bo bylam tak wyczerpana, ze do dzis nie pamietam ostatniej doby, choc ponoc chodzilam i mowilam - znam ja tylko z opowiadan meza, ktory byl przy mnie dzien i noc. Dzieki Bogu bylo to mozliwe w tym szpitalu. Bez niego nie dalabym sobie rady). Szczerze mowiac ucieszylam sie - bylo juz dwa tygodnie po terminie, balam sie o dziecinke, a sama bylam na skraju wyczerpania - przez dwa dni wymiotowalam i nie bylam w stanie ani na chwilke zasnac. Ale najgorsze bylo to, ze chyba za bardzo przygotowalam sie nie tylko na porod naturalny (mial byc rodzinny, a meza ostateczne przy mnie nie bylo), ale i na karmienie piersia. Spedzilam w szpitalu tydzien (nie liczac w sumie czterech dni przed porodem), a coreczka nieustannie plakala. Jak ciezko bylo mi widziec mamy karmiace, ktore tak szybko dochodzily do siebie!!! Jak tylko dzidzius zakwilil, nakarmily go i spotykaly sie (akuart w mojej sali), by omowic szczegoly porodu, podczas gdy ja miala coreczke 24 godziny na dobe, unieruchomiona (wstalam po 24 godzinach, ale nie moglam poruszac sie tak, jak one. Moze to akurat ja, bo tu przeczytalam, ze wiekszosc emam szybko doszla do siebie...).No, ale najgorsze byly te komentarze na temat mojej osoby - zarowno mam w szpitalu, jak i pielegniarek: ze zle karmie, ze moja coreczka nie ssie (potem okazalo sie, ze nie miala czego...), ze jakas taka nerwowa (ciagle plakala, szarpala mi totalne zakrwawione brodawki, wyrywala sie z ramion i w ogole jakos nie byla spragniona mamusi, jak to naczytalam sie w roznych ksiazkach. Tak bylo tez po powrocie do domu. Nawiazalysmy dobry kontakt duzo pozniej, ostatecznie, gdy przeszlam na butelke i mala sie uspokoila). I jeszcze, ze zle podchodze do niej, ze przystawiam ja za dlugo i dlatego nie ma pokarmu (jak odstawilam, to byl tak ogromny placz, ze trudno bylo ja utulic...), albo ze widocznie za krotko i dlatego jest glodna. Uff.... Mamy wyszly po trzech dniach, pojawily sie nowe, ktore mnie nie znaly, a pielegniarki dopiero potem sie zlitowaly i jak juz malenstwo nie dalo sie uspokoic (ciagle plakalo, z przerwami na sen i ssanie), ostatecznie dokarmily. Wtedy ja, wycienczona, moglam choc chwile sie przespac - zanim znow coreczka zrobila sie glodna i tak w kolko. Koszmar. Dlugo "rozmawialam" z moim rozsadkiem, ktory probowal mnie przekonac, ze jestem dobra mama, bo urodzilam zdrowa coreczke i tylko to sie liczy, a teraz walcze o pokarm (naczytalam sie o "relaktacji", to przeciez u mnie wreszcie powinien tez byc). W domu bylam pod opieka, to moglam zadbac o siebie (bo moze przez zmeczenie ten brak...) i poddanie sie po miesiacu placzu coreczki - ze strachu o jej zdrowie, bo spadala na wadze. I znow dolek, te wyrzuty. Dalam jej wszystko, co najlepze, przytulalam przy karmieniu (karmilam bez bluzki, by choc troche malenka poczula sie blizej). Teraz jest wspaniale, ale ja wciaz nie chce do tego wracac i nie moge dac sobe z tym rady. Zaden rozsadek do mnie nie przemawia. Na szczescie na codzien o tym nie mysle - odstawilam to na ktorys tam plan moich zmartwien.Ale wciaz marze o naturalnym porodzie, choc boje sie miec drugiego dzidziusia, bo moze sie okazac, ze tez bedzie cesarka i byc moze nie bede mogla karmic. Ale na szczescie o tym teraz nie musze myslec.Choc jak juz powiedzialam, po przeczytaniu Dorki to nic. Mam wspaniale szczescie - mala, slodka coreczke, a zycie oszczedzilo mi "powaznych" problemow. Tylko bol - choc nieporownywalny z Dorka - jednak gdzies siedzi i jak mialabym miec drugiego malucha - na dzien dzisiejszy - i cesarke, to nie chce. Mam nadzieje, ze kiedys zmienie zdanie.Pozdrawiam wszystkie emamy "cesarzy" i "cesarzowych".:hello:Agamama 6-cio miesiecznej Natalii
      • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 06.03.02, 09:22
        Dorka! Ile lat ma teraz Twoje dzieciątko? Jak czujesz się teraz? To nieprawdopodobne ile człowiek musi znieść, na jaką trudną próbę jest wystawiony. Cieszę się, że mi odpisałaś. Ja też nie mogłam pohamować łez. A wiesz...Mimi-to moja córka. Gdy się rejestrowałam, miałam podać hasło. Wymyśliłam MIMI, bo moje dziecko pierwszy raz tak wypowiedziało swoje imię Emilka i tak zostało do dziś. No i okazało się, że tak zostałam "nazwana". To tak dla poprawienia nastroju. Jeśli masz ochotę napisz o swoim dziecku. Pozdrawiam Cię. Justyna.
        • Gość edziecko: Misiek Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 07.03.02, 14:49
          Justynko!Postaram się w najbliższym czasie znaleźć chwilkę i napisać do Ciebie na priva, dobrze?Na razie pozdrawiam serdecznieDorka
          • Gość edziecko: adi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 08.03.02, 07:55
            Postanowilam tez napisac kilka slow o moich przezyciach.Moje pierwsze dziecko urodzilam dziesiec lat temu przez cesarke .Mialam znieczulenie ogolne.Ratowano dziecko bo tetno bylo nie wyczuwalne.Po przebudzeniu nikt nie poinformowal mnie czy dziecko zyje a ja balam sie zapytac zeby nie uslyszec najgorszego.Tak przelezalam do rana.Pielegniarki przychodzily i odchodzily ale zadna nie baknela ani slowa. Ogodz.10 rano postanowilam zapytac ze lzami w oczach przygotowana na najgorsze.Myslalam wtedy ze gdyby wszystko bylo w porzadku to ktos poinformowalby mnie odziecku juz dawno a ze nikt nic nie mowi to napewno nie mam juz dziecka.Gdy zapytalam "co z moim dzieckiem?"pielegniarka wytrzeszczyla oczy zdziwiona "onikt pani nic nie powiedzial"Powiedziala ze zaraz tu przysle te osobe ktora sie wlasnie tym zajmuje.Znowu czekanie i wiadomosc ze mam zdrowa dziewczynke.Po prostu zapomnieli mi powiedziec.! Oprocz bolu ,krwotoku,wstrzasu po przetoczeniu krwi,to wlasnie to czekanie bylo najgorszym moim przezyciemPo takich przejsciach nie chcialam nawet slyszec o drugim dziecku ale czas zrobil swoje imam terazrocznego chlopczyka urodzonego tez przez cc.Tym razem znieczulenie bylo zewnatrzoponowe i maz trzymal mnie za reke.Dziecinke zaraz po wyjeciu maz prsylozyl do mojej twazy ,uslyszalam ze wszystko jest wporzadku imoglam nakarmic bobasa .TO sie dla mnie liczylo. Marzylam zeby urodzic naturalnie ,ale coz nie udalo sie W drugiej ciazy wiedzialam ze urodze cc.i nawet nie mosialam czekac na bule To byl komfort.Teraz wiem ze to nie wazne jak sie rodzi dziecko czy cc czy naturalnie.Wazne jaki jest tego koniec. Zycze wszystkim przyszlym mamom dobrego konca!
            • Gość edziecko: Madziarek Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 12:24
              hEJJa również miałam cesarskie cięcie. Urodziłam ślicznego synka 1 lutego tego roku. Chciałabym się dowiedzieć, czy regułą jest, że za drugim razem też będę miała cc.? Myślę, że to niekoniecznie prawda, ale dużo osób mówi mi, że tak może być. Na razie nie planujemy drugiego dziecka, ale kiedyś na pewno. Dlatego też chciałabym poznać Wasze opinie na ten temat. Niezależnie od tego zapytam mojego lekarza przy nadarzającej się okazji. Serdecznie pozdrawiam mamusie i ich dzieci. Madziarek
      • Gość edziecko: AgnieszkaD. Re: Do mam po cesarsim cięciu-do Dorki IP: *.* 08.03.02, 21:05
        Dorka, chciałabym z tobą porozmawiać o tym co opisałaś. Pięć miesięcy temu straciłam synka, 9 dni po urodzeniu. Nie mogę sobie poradzić z niektórymi sprawami. Wiem że będę się bała zajść w ciążę. Czy mogłabym do ciebie napisać na priva?Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu radości w życiu,Agnieszka
        • Gość edziecko: Misiek Re: Do mam po cesarsim cięciu-do Dorki IP: *.* 12.03.02, 11:39
          Agnieszko, pisz. Czekam.Pozdrawiam i życzę optymizmu i... szybkiego dzidziusia ;)Dorka
    • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 15:20
      Nie jest prawdą, że drugie dziecko musisz też urodzić przez cc.Ja jestem tego "żywym" :hap:dowodem. Pierwsze cc. miałam 2,5 roku temu. Córkę urodziłam śliczną i zdrową cztery miesiące temu i poród był siłami natury. Wszystko zależy od przebiegu porodu, więc nie martw się na zapas. :hello: ewa
      • Gość edziecko: adi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 16:03
        Mialam dwie cesarki.Druga dlatego ze pierwszy raz zrobino mi ciecie od pepka wdol tz. pionowo.Moja pani doktor stwierdzila ze jezeli macica byla przecieta tak jak brzuch to nie urodze sama drugiego dziecka .co innego kiedy ciecie jest poziome wtedy wszystko jest ok.i mozna liczyc ze drugi porod bedzie naturalny.Ta opinia chyba nie jest popierana w polsce bo kiedy probowalam sie dowiedziec co o tym sadza pielegniarki w szpitalu polozniczym to mnie wysmialy Ale moja pani doktor przekonala mnie ze tak wlasnie jest i w ostatecznosci drugie dziecko urodzilam przez cesarke. Za drugim razem bylo owiele lzej i moge nawet napisac ze bylo to wspaniale przezycie.(bez narkozy)Gdyby za pierwszym razem bylo tak fantastycznie to nie byloby az tak duzej roznicy wieku miedzy moimi dzecmi -9lat az tyle potrzebowalam zeby zapomniec pierwszy chorror.Medycyna idzie do przodu wiec mysle ze niedlugo i w Polsce mamy beda mogy tak jak ja przezywac cc. z mezem u boku szczesliwe.Amoze juz tak jest?
        • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 20:35
          Ja też słyszłam o tym, była mamusia,która własnie przez tak zrobione pierwsze cięcie do szpitala trafiła ze skierowaniem na cc. To chyba jednak prawda.:hello: ewa
    • Gość edziecko: Rudi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 22:00
      Witajcie,Ja miałam cesarkę 7 miesięcy temu - wysokie proste ustwienie główki. Po 12 godzinach i słowach położnej - jeszcze pół godzinki, już widzę włoski, przyj Monisiu -wiedomość o cesarce scięła mnie z nóg. Było - minęło. Doszłam do siebie szybko, tylko moja blizna jest dośc "brzydka" - do tego nadal swędzi. No i ten brzuszek....Ile czasu goi sie blizna po cc?Czy nie wiecie Drogie Mauśki kiedy po cc można zajść w drugą ciążę? Czytam tu na forum,że niektóre z Was juz w rok i dwa lata po - a mi w szpiatlu powiedzieli, że trzeba czekac trzy lata??? czy to prawda?Będę wdzięczna za info w tym temacie.Pozdrawiam,Rudi
      • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 09.03.02, 22:23
        Ja urodziłam drugie dziecko po 2 latach od cc. Moja ginekolog nie widziała problemu w takim odstępie czasu.:hello: ewa
        • Gość edziecko: mimi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 11.03.02, 09:21
          Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi. Co do drugiego dziecka,to zalecano mi odczekać rok. Rana dopiero teraz po niespełna dwu latach jest prawie niewidoczna. Pozdrawiam wszystkie "cesarzowe" mamy !
    • Gość edziecko: kasiaz Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 12.03.02, 12:36
      Ja mam przed soba cesarke, za 9 dni. Powod: ulozenie miednicowe i lekkie rozrzedzenie siatkowki. Od dawna wiem o tej cesarce i jestem na nia przygotowana psychicznie, po Waszych doswiadczeniach chyba jeszcze bardziej.POzdrawiam Kasia
    • Gość edziecko: Ania_G Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO IP: *.* 12.03.02, 22:56
      Witam!Przeczytałam wszystkie Wasze posty. Przyznam, że podniosłyście mnie trochę na duchu, mam mieć cesarkę ze wszkazań okulistycznych i bardzo boję się tego zabiegu. Mam pytanie - czy to prawda, że po znieczuleniu zewnątrz oponowym trzeba leżeć bez żadnego ruchu przez dwanaście godzin? A co z maluszkiem w tym czasie? Chciałabym nakarmić maluszki zaraz, jak się da, i żeby nie były samotne gdzieś tam daleko ode mnie. Jak to się odbywa?
      • Gość edziecko: Agucha Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO IP: *.* 12.03.02, 23:28
        Aniu! Ja po cesarce wstałam już po 6 godzinach, podreptałam do maluszka, choć jeszcze nie czułam dobrze nóg, a każdy ruch był dla mnie koszmarem. W pozycji koczkodana (określenie położnej) pokuśtykałam do Maleństwa, miał kłopoty z oddychaniem, leżał pod tlenem, więc chyba strach mnie tak szybko postawił na nogi. Wszystko będzie dobrze! Trzymaj się ciepło. Agucha
      • Gość edziecko: mwegner Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO IP: *.* 13.03.02, 08:19
        Ja wstawałam za pierwszym razem po osmi godzinach, za drugim nieco wczesniej. Trochę zależy od tego jak szybko ustępuje u Ciebie znieczulenie.Co do karmienia maluszków - u mnie było tak że Grzsia przywieziono mi zaraz po tym jak trafiłam do pokoju na połoznictwie. Czyli pewnie ok. 1-1.5 godz. po zakończeniu cc. Od razu położna pomogła przystawić mi go do piersi. Lerzał sobie na mnie ( ja musiałam leżeć na plecach) i słodko ssał.Z Karoliną było inaczej, ale ona urodziła się zachłystowym zapaleniem płuc i musiała przez pierwsze dw dni być inkubatorze.Dowiedz się jak z tym jest w Twoim szpitalu, bo w różnych jest różnie.PozdrawiamMagda
      • Gość edziecko: Madziarek Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO IP: *.* 13.03.02, 18:50
        Hej.Widzę,że w różnych szpitalach jest różnie. Ja również miałam znieczulenie zzo i po cesarce leżałam nie 12 godzin, lecz 24 godziny plackiem na plecach i nie mogłam sie ruszać, ani nawet spać na boku. Przez 12 godzin miałam na brzuchu worek z piaskiem (nie wiem po co, może żeby szwy dobrze ściągnęły, nie wiem). Miałam wstać po 24 godzinach i wydawało mi się, że bez problemu wstanę i pobiegnę na spotkanie z moim mężem i rodzicami, ale za pierwszym razem mi się to nie udało. Jak próbowałam wstać, to zakręciło mi się w głowie i ciemno zrobiło przez oczami. W dodatku strasznie bolało miejsce cięcia i brzuch naokoło.Wstałam kilka godzin później. Co do karmienia dzidziusia, to mi przywozili maluszka do karmienia. Nie mogłam się nim zajmować, był na oddziale noworodków i przywozili mi go tylko na karmienie. Smutno mi było, że nie mogę go mieć cały czas przy sobie jak inne mamy, które miały normalne porody.Dopiero po 3 dniach go dostałam na stałe. :o)) W sumie jednak nie wspominam pobytu w szpitalu źle, wręcz przeciwnie, choć muszę powiedzieć, że było to dla mnie duże przeżycie (pierwszy raz byłam w szpitalu jako pacjentka). A byłam w szpitalu 5 dni (tyle dni leżą mamy po cesarce).Jeśli chcecie przeczytać więcej o moim porodzie to opisałam go na forum "ciąża", jest pod tytułem "To już! Mój poród i pobyt w szpitalu".Pozdrawiam wszystkie mamusie cesarzowe i ich maleństwa.Madzia
        • Gość edziecko: mwegner Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO-worek z piaskiem IP: *.* 14.03.02, 12:08
          Worek z piaskiem kładą po to aby pszyspieszyć zwijanie macicy. Kładą go wtedy gdy macica nie zwija się dość szybko. Do todatkowe obciązenie ma jej pomóc. (ja też taki miałam po pierwszej cc)Magda
          • Gość edziecko: Misiek Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO-worek z piaskiem IP: *.* 14.03.02, 14:04
            A ja nie miałam żadnych worków :what:
      • Gość edziecko: Marcysia Re: Do mam po cesarsim cięciu-ZO IP: *.* 13.03.02, 21:06
        Moja "cesarka" także była planowa (względy medyczne)i nie wspominam jej źle. Odpadło mi nerwowe czekanie czy "już się zaczęło, czy to przedwczesny alarm". Wcześniej przeczytałam wszystko co możliwe na ten temat i naprawdę u mnie to nawet lepiej wyglądało. W umówionym terminie, szybciutko (ok.40 min)i sprawnie. Wstałam po 6 godzinach z pomocą pielęgniarki. Żadne tam leżenie plackiem, przeciwnie pielęgniarka przychodziła i zachęcała do ruszania się w miarę możliwości, najpierw stopy, potem powoli reszta, w miarę "odpuszczania znieczulenia". Starałam się od razu, od pierwszego wstania chodzić wyprostowana. Po 8 godzinach od cc lekarz, który mnie operował, przyszedł na obchód i nie zastał mnie w łóżku bo ... poszłam sama do toalety. Żartował, że chyba byłam poprawić sobie makijaż, lekko rozmazany po operacji. Malutka była prawie zaraz ze mną i została przystawiona przez położną do piersi. Jak mi powiedziano, ssanie powoduje szybsze obkurczanie się macicy. Przez pierwsze 2 czy 3 dni dostawałam morfinę tak że ból był do zniesienia. Do domu wypisano mnie po 4 dniach. Trafiłam na doskonały personel i myślę, że w dużej mierze dzięki naprawdę fachowym położnym i pielęgniarkom szybko doszłam do siebie. Teraz po 4 miesiącach pozostała jedynie nieduża blizna po cięciu poprzecznym. Do najbardziej nieprzyjemnych zaliczam zakładanie i noszenie cewnika, nieprzyjemne odczucia, ale nie ból, na stole (nie chcę Cię przerażać ale czułam i wyobrażałam sobie wszystko co mi robią), zimno i drgawki gdy "puszczało" znieczulenie, no i oczywiście strach przed samą operacją, ale w moim wypadku strach miał wielkie oczy. Dziewczynkę, śliczną, nie zniekształconą i zmaltretowaną przez poród pokazano mi od razu na stole operacyjnym. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci aby cc była tak udana jak w moim wypadku.Maria
    • Gość edziecko: MqagdaCh Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 13.03.02, 21:15
      Witam,to moj debiut na forum, dlatego nawet nie wiem czy wlacze sie do dyskusji we wlasciwym miejscu, ale trudno. W kazdym razie bardzo sie ciesze, ze odkrylam to miejsce. Chcialabym dolaczec sie do dyskusji o cc.Jestem kilka dni (mam nadzieje, ze nie tygodni, bo juz nie moge sie doczekac) przed pierwszym porodem. Wszystko jest OK, ale dzidzius lezy pupa do dolu i lekarz zaczal wspominac o cesarce. Szczerze mowiac nie nastawialam sie na taki obrot sprawy, wszystkie artykuly na temat cc omijalam z daleka, ale nie robie z tego tragedii, mimo, ze 100 razy bardziej wolalabym porod naturalny. Bardzo duzo dalo mi przeczytanie Waszych przezyc zwiazanych z cc. Mam jednak ciagle dwie obawy (nie ukrywam, ze pewnie nie mialabym ich gdyby nie szkola rodzenia). Po pierwsze, boje sie, ze nie bede w stanie, nawet jesli mi na to pozwola w szpitalu, przytulic dziecka po porodzie i potrzymac go przez pewien czas na swojej skorze. Podobno wazne jest, zeby dziecko napotkalo jako pierwsze bakterie swojej mamy, a nie bakterie szpitalne. Po drugie chyba nie bede mogla nakarmic dzidziusia zaraz po porodzie, a wiec nie dostanie przeciwcial i innych cennych substancji, ktore by go chronily przed infekcjami, no i moze zaniknac odruch ssania, jesli bedzie dokarmiany sztucznie do momentu az bede w stanie sama go nakarmic. No i poza fizjologia - wiezi emocjonalne. Teraz z kazdej strony o tym slysze, jak wazne sa te pierwsze chwile.Chcialabym poznac Wasze opinie. Wiem, ze pewnie troche przesadzam, ale chce sobie to wszystko poukladac w glowie poki jest jeszcze czas.Pozdrawiam serdecznie,Lena
      • Gość edziecko: Kwiatuszek1 Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 13.03.02, 21:43
        Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale na Solcu ja po cc,zrobionym w pełnej narkozie, miałam przystawionego synka do piersi zaraz po przebudzeniu. Dzieci były przynoszone do karmienia i pozostawiane mamom tak długo jak chciały. Po opuszczeniu sali pooperacyjnej dzidziusie były z mamami cały czas. Mój synek był dokarmiany (na początku nie miałam pokarmu) przy mnie, mieszankę mleczną podawano strzykawką. Nie martw się noworadek taaaaaak dużo nie je i zawsze najpierw jest pierś,a jak ma mało to wtedy sztuczne mleczko. Mam nadzieję, że trochę pomogłam.Trzymam kciuki, wszystko będzie OK.:hello: ewa
      • Gość edziecko: Rudi Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 13.03.02, 22:33
        Witaj Leno, Przede wszystkim pragnę powiedzieć, za straaasznie zazdroszczę Ci, tego że masz te piękne chwile przed sobą. Ja wszystko przechodziłam 7 miesięcy temu. Dziś mam za sobą urlop macierzyński i powrót do pracy. Z rozrzewnieniem wspominam dni spędzone z moim Maleństwem. Ale do rzeczy. Też nie nastawiałam się na cesarskie cięcie i też omijałam z daleka wszystkie artykuły na ten temat i też w szkole rodzenia nasłuchałam się o bakteriach, więziach między matką a dzieckiem, karmieniu piersią, itd. W trakcie porodu (na Żelaznej w Warszawie) okazało się, że moja Córeczka źle wstawia się do kanału rodnego i nie dam rady urodzić jej "siłami natury". To był dla mnie szok. Cc miałam robioną przy znieczuleniu zewnątrzoponowym i byłam przytomna przez cały czas. Mąż trzymał mnie za rękę i opowiadał co się dzieje. Córeczkę przynieśli do mnie jak tylko trafiłam do sali poprodowej. Położyli ją na mojej piersi, bo po cesarce można leżeć tylko na plecach. I to była ta cudowna, niepowtarzalna chwila, - Dominika ssała i ssała, aż wreszcie na mnie usnęła. Dziś jest całkiem zdrowa, nie chorowała od urodzenia. Więź między nami jest baaardzo silna, chwilami aż za bardzo, no i nadal karmię ją piersią. Więc głowa do góry! Wszytsko będzie dobrze.
        • Gość edziecko: MqagdaCh Re: Do mam po cesarsim cięciu IP: *.* 14.03.02, 14:00
          Bardzo dziekuje Ewie i mamie Dominiki za te optymistyczne slowa. Tak sie sklada, ze moje kolezanki i znajome rodzily naturalnie, a jesli mialy cc, to nie wygladalo to najlepiej. Cos czuje, ze czesto bede korzystala z porad emam jak dzidzius przyjdzie na swiat. Jeszcze raz dzieki.Lena
    • Gość edziecko: Siunia ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 02:00
      W pierwszym poście na ten temat napisałam tylko, że obawiam się iz drugie dziecko urodzę w ten sam sposób.Przemyslałam to sobie i teraz umi8em określic swój strach dokładniej. Tu nie chodziło o samo cc, ale o wszystko co było wokół mnie wtedy.Pragnę miec drugie dzieciatko, i to jak najszybciej. Pomijam juz kwestie, że czym mniejsz różnica wieku tym lepiej. Przede wszystkim, chciałabym miec ten poród już za sobą. A było to tak.......Juz przed świętami Bożego Narodzenia czułam się średnio. W świeta juz coraz gorzej. Termin miałam na pierwsza połowe lutego, więc juz mnie troche nerwy ponosiły.Święta jakoś przetrwałam ( 2000 rok), a w środę po świetach miałam i tak umówioną wizyte u swojej pani ginekolog.Jednak nie dotrwałam :) W nocy z wtorku na środę odeszły mi wody. Najpierw myslałam, że znowu Mała mnie kppnęla w pecherz i popusciłam. Jednak mimo usilnego "ściskania kolan" nie mogłam tego zatrzymać. Gdy doszłam do toalety zrozumiałam, żę to juz :)W nerwach szukając podpasek, co by jakos sie zabezpieczyc i nie znaczyc wszędzie swojej obecności wyrwałam swego lubego z błogiego snu. O dziwo zareagował natychmiast, co jest rzecza dziwna, bo przed wschodem słońca, w normalnej sytuacji byłoby to niemozliwe. Zazyczyłam sobie telefon do wcsmile Najpierw zaliczyłam rozmowe z Mama, że chyba zostanie babcoia jz dzis, a potem moja pania ginekolog. Potem szybko spakowałam sie z wypiekami na twarzy, natomiast mój ukochany pobiegł na parking po samochód. Po drodze miał stracha, że urodze w samochodzie i błagał, żebym wytrzymała do szpitala. W koncu dojechalismy. Już w drzw3iach powinnam sie zorientowac, że to nie był dobry wybór :) No, wtedy wszedzie chyba było podobnie bo słuzba zdrowia strajkowała, więc transparenty były wszedzie.Na izbie przyjęć paniusie by ly bardzo niezadowolone, że przybyłam. Musiałam się wykłócic, żeby mnie przyjeto. Bo owe panie rozmawiały gdzie to przed świetami tanie sweterki kupiły. Na moja prośbe " prosze pomóc, ja rodze " ( dodam, że akcja porodowa ruszyła pełna para i miałam takie bóle i tak częste, że ledwo stałam na nogach)odburknęły nie przyjemnie: "czy pani nie widzi, ze rozmawiamy?" A od czego one tam sa, do jasnej ch...? A ja na to: " a pani nie widzi, ze ja rodze, wody mi odchodza, cieknie mi po nogach a pani gada o sweterkach, które i tak zostały juz wykupione, skoro były takie tanie?" Wtedy to się nasłuchałam najpierw jakie to są baby głupie, szaleja myjąc okna a potem zziwione, że rodzą za wcześnie. Oczywiście nie zostawiłam tego bez komentarza, ale to mało wazne. Dostałam jeszcze ochrzan, ze "znaczę im teren", a mi juz naprawde po nogach leciało, podpaski juz nie wystarczały. Potem czekałam na lekarza jakies 20 min. Miałam ochote zwiać, ale mój mąż mi nie pozwolił.Pani doktor tak umiejetnie mnie zbadała, że jak mi wsadziła całą swoja łape, to mi przebiła pęcherz płodowy (czy jak to tam nazwała) i wtedy juz chlusnęły wody. I stwierdziła znudzona: " no cóż, to dzisiaj rodzimy". I znów kazali czekac. Potem przyszła jakaś kobita i darła się na mnie, że wolno ide, A jak ja miałam biegac skoro skurcze miałam prawie non stop?Doszłam na porodówke. Sala pusta, cicha i bardzo było tam zimno. Przyszło kilka kobietek, zasiadły za biureczkiem i zaczęły rozwiązywać krzyżówki. Mi kazano się położyć na łóżku. Ok, złożyłam tam swoje ciało i brzuszysko. Nie powiem, że ledwo udało mi sie tam wleżć, bo łóżko było baqrdzo wysokie i nikt mi nie pomógł. Kilka raqzy sprawdziły rozwarcie i ok. Onew czekały rozwiązując krzyżówki, ja w bólach czekałam na przyjście mojego maluszka. Czas mijał. Jedna godzina, druga, trzecia, czwarta, piata.... potem juz nie patzrałam na zegarek.Co jakiś czas ktos sprawdzał rozwarcie. Ból był straszny, myślałam, że mi kręgosłup ęknie. Ale co tam - mysle sobie,- jeszcze troche i Wika będzie przy mnie. Tylko zastanawiałam sie, dlaczego to tak musi bolec? Dlaczego ta wspaniała chwila narodzin musi byc okupiona takim bólem. Trudno - mysle sobie - dam rade, chociaz chwilami przestawałam w to wierzyć. No i ciężko było, ale [pocieszałam sie, zę jeszcze troche i ją wycałuje i uściskam.Nagle wpadła jakas kobieta , zakręciła się, popatrzała na mnie jak na kosmite i powiedziała : " ooo, chyba pierwsza w tym miesiącu, która stergo nie przeklinha" :) Troche mnie to rozbawiło. Zaczęto częsciej do mnie podchodzic - tu juz mam małe zanki pamięci, ze stresu chyba- ale okazało sie, że moja macica stwierdziła, że skoro dzidzia miała sie urodzic w pierwszej połowie lutego to po co sie rozwierac, skoro to dopiero 27 grudzien. Masowali mi szyjke macicy i nic nie pomogło. Coś mi podali, ale nie pamietam co. W końcu stwierdzili, że zanka tetno mojej Wikuni i trzeba zrobic cc. W pierwszej chwili zdenerwowałam sie troche moja córeczka, ale wiadomość o cc troche mi dodała otuchy. Pomyslałam sobie - ok, skoro nie mozna inaczej - i odczułam lekka ulge, bo juz miałam dośc bólu. I dopiero wtedy zaczęło sie piekło.Panie połozne, pielęgniarki i nie wiem kto tam jeszcze był, zaczęli dzwonić w poszukiwaniu jakiegos lekarza. Nikt nigdzie nie mógł znależć lekarza. Nie było komu przeprowadzic cc. Wiadomo, dla mnie cietrpiącej bóle każda minuta to była wieczność. Więc brałam na to poprawke i starałam sie byc cierpliwa. Podano mi tlen, bo to wszystko ( poszukiwanie lekarza) trwało dośc długo. Panie zaczęły nawet dzwonic nie tylkio z telefonów stacjonarnych, ale nawet ze swoich prywatnych komórek. Nic, zadnego lekarza. Trwało to na tyle długo, że część z nich miała juz obgryzione paznokcie, inne miały wuypieki na twarzy a inne były nie co spocone. Wtedy zdałam sobie sprawe, że jest nie wesoło. Bo faktycznie juz to poszukiwanie długo trwa, skoro one wszystkie , jak jedna, bardzo są zdenerwowane. A w tym czasie mój maluszek sie dusił. I juz żadna nie siedziała, wszystkie wydzwaniały i nerwowo chodziły po tej porodówce. Wtedy to ja miałam nerwy..... Chciałam zwiać, ale nie byłam w stanie. Jedna kobietka spanikowała: "co pani robi???" a ja na to: "skoro tu nie ma lekarza, to ja pojade gdzie indziej" Oczywiście przytrzymały mnie bez trudu, bo chęci miałam, tylko sił zabrakło :) W końcu znalazł sie lekarz. I wtedy to dopiero było zamieszanie ...... Dzis to chwilami zabawne, ale wtedy nie było mi do smiechu.W takim tempie wiozły mnie na sale operacyjna, że mślałam, ze mnie wysypia na zakrętach. To było szaleństwo.... naraz wszyscy cos ode mnie chcieli, a ja zapomniałam jak sie nazywam. Jedna ściągała ze mnie koszule , druga kazała cos podpisac, mnóstwo pytań, w tym samym czasie golenie - a to wszystko sie działo pędząc na sale operacyjna.W końcu dotarlismy na tą nieszczęsna sale, a ja byłam tak skołowana, że może i znieczulenia by nie trzeba było :)Nagle wrzeszczy na mnie lekarz: " koci grzbiet, kovci grzbiet. mKobieto, no rusz sie!" A jak ja miałam mu zrobic koci grzbiet, skoro leżałam a ciężko było sie podnieść. Poprosiłam o pomoc, a on nic. Dopiero ktos inny podszedł i pomógł mi sie podnieść. Co za lekarz, czy to tak trudno podac ręke? Jak usiadłam na nłóżku to znowu kazał koci grzbiet zrobic, żeby zrobic zastrzyk w kręgosłup. Mówqię, że za chwile bo mam skurcz( to juz było przrze zęby, bo bóle miałam takie, że myślałam, zę padne) A po drugie to nie taka prosta sprawa taki koci grzbiet mając brzuch po zęby :)W końcu się udało, zrobił co trzeba. Ległam na łożu. Zaraz zasłonili parawnikiem, zebym nie widziała co się dzieje. Po chwili ja czuje straszny ból na brzuchu, jakby cięcie, jedno i zaraz drugie... Myśle sobie:" Jezu ratuj, oni mnie juz
      • Gość edziecko: Siunia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 02:01
        pisałam to dwie godziny :)sale jak m lekko :)Dziś chyba mi sie jz poród nie przyśni, bo przeżyłam go pisząc :)Dobranoc- Siunia ( z lekkim serduchem)
        • Gość edziecko: Siunia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 02:35
          I jeszcze jedno:wiem co zrobię, by móc bez stresu i strachu przed porodem przeżyc druga ciążęzafunduje sobie spotkanie z psychologiemsmileI tak własnie zrobiewyzbędę sie lęków, bo raczej niezdrowo to wpłynie na moje drugie dziecie ( a mam zamiar popracowac nad poczęciem drugiego maluszka juz niebawem)Tak to sobie przed chwila wymysliłam :)-------- mój mąż zastanawia sie, dlaczego tak czesto zmieniam torebki bo mi się paski urywająNie wiecie?Bo ja nosze kamienie i zawsze rzucam nimi w strone szpitala ( tego konkretnego)jak obok przejeżdżamy :)No, ale teraz to ja jz ide spac - słowo, żadnego posta dzisiejszej nocy :)- Siunia ( zadowolona z siebie)Ps. I koniec z głupotami :)
        • Gość edziecko: Bilag Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 10:07
          Siunia - popłakałam się nad Twoim postem, ale i rzetelnie wściekłam! Co to za szpital, do cholery! Rozumiem, ze możesz już nie mieć siły na walkę, ale ja bym tak tego nie zostawiła - napisałabym skargę do Kasy Chorych, nawet do prasy! Może, jakby się ten przybytek (waham sie przed uzyciem określenia "szpital") odpowiednio "rozreklamowało", to żadna dziewczyna nie poszłaby już tam rodzić, i musieliby zamknąć oddział, albo wywalić na zbity pysk tych wszystkich s... Mam nadzieję, że nastepnym razem Ty też będziesz to miejsce omijać wielkim łukiem. Trzymaj się - i nie bój, naprawdę nie wszędzie jest tak źle! A dobry psycholog, swoja drogą, nie zaszkodzi... Z "mamusiowym" pozdrowieniem Agnieszka B.
          • Gość edziecko: Siunia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 10:49
            ku pokrzepieniu serce... artykuł juz aki w prasie był i wielka afera z tego wyszła :)Wprawdzie nie ja go napisałam, ale pewne rzeczy sie pokrywały.I żeby było śmiesznie, ja sama ten szpital wybrałam. A wtedy kiedy rodziłam był ten artykuł, tylko ja o nim dowiedziałam sie będąc już w szpitalu.A teraz cos najzabawniejszego ( jako czarny chumor)Jedna z dziewczyn pisała kiedys o tym szpitalu, że ma koleżankę, która właśnie tam jest lekarzem. A pani doktor była w ciąży i postanowiła tam urodzić. Od czasu porodu nie jest juz zachwycona swoim miejscem pracy i sama inny6m ten szpital odradza.Nie złe, prawda?- Siunia ( z wielką ulga, bo mogła się wygadać)Ps. Pozdrawiam wszystkie eMamusie i wszystkie maluszki, te juz z nami i te w brzuszkach
        • Gość edziecko: ljaworo Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 11:39
          Siunia, przeczytałam Twój post do końca i aż mną zatrzęsło. Aż nie chce się wierzyć, że w XXI wieku, w cywilizowanym kraju takie sytuacje mają miejsce. Do tej pory uważałam, że mój pobyt w szpitalu nie należał do najprzyjemniejszych, ale po przeczytaniu Twojego postu, stwierdzam, że miałam dużo szczęścia, i że trafnie wybrałam szpital. A to, że w trakcie porodu jakaś pielęgniarka na mnie krzyknęła, że mam nie łazić tylko wracać na salę porodową, czy inna, na moją prośbę zaraz po porodzie, o zmianę koszuli i pozwolenie na kąpiel stwierdziła, że od brudu to jeszcze nikt nie umarł, uważam teraz za wypadek przy pracy.Podziwiam Cię, że to wszystko wytrzymałaś. Życzę spotkań tylko ze wspaniałymi lekarzami i pielęgniarkami.Pozdrawiam,Ludek
      • Gość edziecko: ingroz Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 07:34
        Siuniu, przeczytałam, Mam nadzieję, że po napisaniu tego wszystkiego jest Ci trochę leiej. Nie dziwię się, że boisz się następnego porodu, ponieważ pierwszy był prawdziwym koszmarem. A zwłaszcza to nieludzkie nieinformowanie Cię o stanie dziecka... Mój poród był mało traumatyzujący, ale również udało mi się spotkać z bezinteresownym chamstwem i olewaniem w służbie zdrowia :(. Mam nadzieję, że tym razem wszystko będzie dobrze podczas cc. Jakby nie było, dzięki akcji "Rodzić po ludzku" i nie tylko, troszeczkę zmienia się w naszych szpitalach i są bardziej przyjazne rodzącym. Zgadzam się z Tobą, że jest depresja szpitalna po porodzie - ja leżałam z Luizką 12 dni i po każdej wizycie pediatry-neonatologa, który informował mnie, że jeszcze nie dziś do domu, zamykałam się w ubikacji i wypłakiwałam :cry:...:hello:Kasia R mama Luizy, 4,5 miesięcznej, która wstała dziś o 5.30 rano, dzięki czemu miałam możliwość przeczytać dłuuuugi post Siuni :)
      • Gość edziecko: Misiek Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 09:37
        Siunia, jesteś WIELKA. I bardzo dzielna. Życzę Ci i Twojej córeczce dużo zdrówka i jak najwięcej radości. Życzę Ci także samych normalnych lekarzy, anestezjologów i pielęgniarek. Pozdrawiam bardzo serdecznieDorka, która wytrwała do końca, popłakała się jak bóbr i też pędzi ucałować swój skarb oglądający właśnie bajkę w telewizji (dzięki czemu mogę troszkę poczytać i popisać)
      • Gość edziecko: ikasia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 11:27
        Siunia! Czytałam i płakałam.Płaczę do tej pory...Wprawdzie nie przeszłam aż tyle co Ty , ale znam smak niepewności...Kiedy trafiłam do szpitala we Wrocławiu (mieszkam w Żarach) , kiedy już zostałam dokładnie obejrzana przez wszystkich lekarzy , usłyszałam od nich , że na następny dzień czeka mnie cc. Powodem była hypotrofia płodu. A potem zdanie: "jeśli pani będzie chciała czekać na poród naturalny to dziecko na pewno urodzi się martwe " Zwaliło mnie z nóg.Potem były badania łożyska , ktg , usg...To było we wtorek. W środę zabieg cc. Przez 24 godziny żyłam jak w letargu.Nic nie pamiętam , tylko strach przed tym , co mnie czekało.Byłam sama , daleko do domu , chciałam stamtąd uciec... I cały czas miałam w głowie słowa "dziecko urodzi się martwe".Pytałam siebie dlaczego czy to moja wina ,co zrobiłam źle? Po operacji szybko doszłam do siebie , chociaż musiałam leżeć bez ruchu 24 odziny.I wtedy drugi koszmar: nikt nie powiedział mi co z moim dzieckiem. Pytałam położną pielęgniarki ale nikt mi nic nie powiedział.Słaszałam tylko " lekarz przyjdzie to wszystko powie". Nikt nnie przyszedł.Dopiero kiedy na drugi dzień wstałam , zawlokłam się do sali noworodków i ją zobaczyłam...(już ryczę). Leżała w inkubatorze taka mała , biedna sierotka bez mamy.Wyłam jak głupia.A pielęgniarki podśmiewały się... Na szczęście okazało , się że jest zdrowa , że leży w inkubatorze żeby było jej cieplej.Ważyła 2 kg (wyżej wspomniana hypotrofia). Dostała 8 pk.apgar.Nie było tak źle z nią. Teraz jest zdrowa dobrze się rozwija .Rozkliełam się trochę...Ale do tej pory zadaję sobie jedno pytanie :Dlaczego nikt nie przyszedł i nie powiedział jednego zdania : że mała ma się dobrze. Tylko tyle. Tyle by wystarczyło , żebym była spokojna... Jak długo jeszcze tak będzie , że tysiące kobiet ,zamiast cieszyć się swoim maiezyństwem będzie musiało znosić tę cholerną niepewność!!!!Pozdrawiam.Roztrzęsiona i rozgoryczona ikasia.P.S. Do mam dzici urodzonych z hypotrofią : napiszcie coś o swoich dzieciach!
        • Gość edziecko: ikasia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 11:31
          To znów ja!Przepraszam za literówki i ten głupi znaczek - pomyłka!ikasia
        • Gość edziecko: Villi Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 16:27
          Siuniu, mi też zrobiło się smutno, jak czytałam co przeszłaś... chociaż nie, smutno to za mało powiedziane, normalnie się wściekłam! I jak tu ufać naszej służbie zdrowia? pozdrawiamAnia
      • Gość edziecko: Ania_G Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 15.03.02, 20:54
        Siuniu, to po prostu absurd!!!! Muszę przyznać że parę razy się zaśmiałam, bo to takie absurdalne i straszne. Podziwiam Cię za hart ducha, ja bym pewnie dostała histerii i zużyła cały zapas łaciny jaki znam. Na Twoim miejscu wykorzystałabym ten post i wraz z nazwą szpitala nazwiskami pielęgniarek i lekarzy wysłała do gazet, dyrektora szpitala, dyrektora Twojej kasy chorych, do prokuratury (za znęcanie się psychiczne - celowe niepowiadamianie Cię o stanie zdrowia dziecka), do sądu o odszkodowanie za poniesione szkody psychiczne, do trybunału w Hadze, w Strasburgu, czy gdzie tam się broni praw człowieka. Bo to nie może tak być jak w tych filmach typu Alternatywy 4, dorzucam swój kamień w stronę tego szpitala.Ania, która miała dziś zabieg podklejania siatkówki w państwowym szpitalu przez cudowną panią doktór, która zabieg ten wykonała, choć wcale nie musiała i na pewno przyczyniła się do tego, że Ania nie będzie musiała tak się bać utraty wzroku. :-)
      • Gość edziecko: gemma Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 15.03.02, 23:00
        Przeczytałam i mnie wbiło w krzesło... :( Nawet nie będę pisać, że spotkało Cię coś strasznego, nieludzkiego itp., bo to oczywiste. Mam jednak pytanie - dlaczego nie podałaś nazwy szpitala? Według mnie powinnaś napisać, co to za szpital, żeby wszystkie przyszłe mamy omijały go z daleka i żeby nie narażać ich na to, co sama przeszłaś.Pozdrawiam i życzę szczęścia :hello:gemma
        • Gość edziecko: Siunia Re: ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 15.03.02, 23:32
          Gemciu, pisałam o tym w innym poście do mam, które chciały rodzić w Gdańsku i szukały dobrego szpitala. Powiedziałam, żę tzw. Bocianówkę" na Klinicznej omijac wielkim łukiem, a będąc w ciązy nawet nie patzrec w ich strone :)- Siunia( która drugiego malucha nie da męczyc tam gdzie pierwsze)
    • Gość edziecko: Siunia ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 02:00
      kroja? A znieczulenie chyba jeszcze nie działa?" Wydarłam się: " RZEŹNICY !!!!!! Znieczulenie nie działa!" Wtedy od strony mojej głowy podszedł jakiś pan ( potem pomyślałam sobie, że to anestezjolog, ale wtedy pomślałam co innego)i poczułam tylko ( bo nie widziałam przez parawan), że on uszczypnął mnie prawie w posladek. Pomyslałam sobie w tych nerwach: " Boźże, co ja tu robie??? Nie dość, że rzeźnicy to jeszcze zboczeniec!" I też wydarłam się na niego: NORMALNY???". A on wtedy do lekarza: Panie doktorze, znieczulenie jeszcze nie działa" A lekarz na to bardzo spokonie: " no i co z tego? Nie mamy czasu na ceregiele, bo dziecko tracimy" A ja sobie tylko pomyślałam: "to gdzie ty byłes złamasie jeden, jak ciebie wszyscy szukali Bóg wie jak długo" Ale stwierdziłam, że spoko, wytrzymam wszystko, byleby Wike uratowali. Ale znaleźli sposób, bo dostałam maske na twarz z narkoza i odleciałam do krainy Morfeusza.....( zasnęłam)Obudziłam się juz na korytarzu, jak mnie wieźli po wszystkim na sale pooperacvjną. Zapytała co z Wiką. Nie dostałam odpowiedzi, że wszyscy uciekli do częsci łóżka gdzie miałam nogi. Nikt nie chciał rozmawiać. W końcu wywalczyłam odpowiedź: ktos do pani później przyjdzie i pani powie" No to miałam stres, zę pewnie cos nie tak. Próbowałam jeszcze pytac, ale bez efektów. Na sali pooperacyjnej najpierw myslałam, ze jestem sama. Gdy po chwili troche doszłam do siebie ( na początku po narkozie byłam troche ogłupiała)usłyszałam jakieś głosy. Jak sie skupiłam, to zrozumiałam, że słysze płacz. Najpierw jeden głos, potem drugi i trzeci i jakąś rozmowę cichą, gdzieś w oddali. Nie pozwolili sie podnosic tylo leżec plackiem, więc leżąć wysunęłam sie troche po za swoje łózko i obadałam sprawe. Okazało sie, że na przeciwległej ścianie tej sali stoja trzy łóżka, potem są drzwi a potem jeszcze jedno, gdzie ktos lezy. Trzy głosy płakały, natomiast przy jednym łózku był jakis młody chłopak i rozmawiał z też płacząca dziewczyna. Gdy skupiłam sie bardziej to wsłuchałam sie w ich roizzmowe. Okazało się, że omawiaja..... o zgrozo..... pogrzeb swojego dzieciątka. Prawie sie pobeczałam, chociaz chciałam być dzielna. Ze łzami w oczach zadezwoniłam po pielęgniarkę. Przyszła, rozejrzała sie i powiedziała : " aaaaa, tp pani... Co pani chce?" A ja na to, co z moim maluszkiem. A ona: "ktos do pani potem przyjdzie" No dobrze - mysle sobie - poczekam. Ale czekając słyszałam nadal ich rozmowe. Okazało się, że trzy dziewczyny straciły dzieci a jedna urodziła z bardzo poważnymi wadami i bardzo schorowane i kalekie dzieciątko. Wtedy ogarnęła mnie panika. Znowu zadzwoniłam po pielęgniarke. I znowu usłyszałam to samo. Poczekałam troche jeszcze i znowu powtórzyłam akcje. Wtedy nerwy juxz miałam okrytne i nie dałam za ewygrana. Postanowiłam dzwonić im tak długo, aż ktoś do mnie przyjdzie i mi powie co z moja Wiktorią. I skończyłóo sie tak, ze przegrałam tą walkę, bo juz tak sie na mnie wkurzyły, że powiesiły mi dzwonek tak wysoko abym nie mogła z niego korzytsac. To wyprosiłam tego pana, by zawołał jeszcez raz kogoś, bo ja teraz ich wołam w innej sprawie. Olałam te pielęgniarki i tylko wywalczyłam, że w moich rezcach miałam tel. kom. i udało mi sie go dostać. Zadzwoniłam do męża a sprawe załatwiłam krótko:ja: przyjedx natychmiast, nie wiem gdzie jestem, nie wiem co z małą i czy w ogóle jeszcze mamy dziecko...mąż: kochanie? i jak? Co? Co ty mówisz???? uspokój się...ja: jak za pięc minut nie przyjedziesz, to nie przyjeżdżaj wcale. Nie wiem czy mamy małą, bo nikt nic nie mówi, uciekaja ode mnie, a tu na sali nikt nie ma dziecka i pewnie dlatego mnie tu połozyli...mąż: nie moge tak szybko, jestem nna spotkaniu w Gdyni...( a ja rodziłam w Gdańsku)ja: jak przyjedziesz za 6 minut, to możesz mi sie nie pokazywac na oczy.... I faktycznie dość szybko przyjechał, oczywiście nie po pięciu minutach :)Wsszedł na sale i pyta: i co z mała?a ja nato: myslałam, że to ty mi powiesz... To ty nic nie wiesz? Nie dowiedziałres sie i do mnie przychodzisz? W tej chwili żądam informacji...! "Szybciutko pobiegł dowiedziec sie co z nasza Wikunią.Gdy wrócił, to po minie widziałam, że zyje napewno. Powiedział,: " wiesz, jest taka sliczna...... i taka malutka, ajak ładnie spi... Jest w inkubatorze, pod tlenem i jest dogrzewana" Wtedy odetchnęłam z ulga. Ale zaraz zapytałam: " a rączki, nózki ma? Głowka na swoim miejscu? Oczka, uszka, wszystko jest? Naprawde?"Był zszokowany moimi pytaniami do chwili, dy opowiedziałam mu co przezły moje towarzyszki z sali pooperacyjnej. A lekarz przyszedł do mnie, ale po dwóch dniach.Gdybym miała czaekac na informacje przez tyle czasu, to chyba skoczyłabym z okna , razem z łózkiem, cewnikiem i kroplówkaqmi. Czy nie mógł mi nikt powiedzieć, że dziecko zyje ale o stanie zdrowia dokładniej powie mi lekarz? Czy chodziło o to by mnie stresowac? Jacy oni sa nieludzcy....I juz przemilcze, ze siedziałam tam miesiąc, że z mała bły problemy, że nie było kogo prosic o jakąkolwiek niemalże pomoc, o nic zapytac, że przez dwa tygodnie spływałam po ścianach nie mogąc normalnie oddychac po narkozie, że Wike zarazili bakteriami jakimis ( ale na szczęście nie złapała gronkowca jak inne dzieci), że nikt sie nie interesował, ze w czasie połogu miałam przez kilka dni gorączke, że miałam prawie zapalenie piersi. Przemilcze fakt, że przy mnie ( bo siła wymusiłam pomoc) przy nauce masażu piersi przyszła jedna menda po lekartswa do kobiety która mnie uczyła, bo "miała zapalenie zatok a na zwolnienie nie pójdzie, bo płatne tylko 80%" a swoimi wrednymi łapami grzebie w inkubatorach przy naszych słabych, chorych dzieciach i roznosi bakterie. Nie wspomne,że gdy moja Wika jak juz ja w końcu dostałam, gdy wyprostowała się w, wyprężyła, przestała oddychac i zrobiła się taka sina, że prawie czarna, gdy pobiegłam a raczej doczołgałam sie do lekarza z nia na rękach, zeby pomógł, to pierwsze pytanie było: " pierwsze?" Ja mówie, tak , moje pierwsze dziecko. A lekarz na to: "no tak, te sa najgorsze, bo zawsze histeryzują" A jedna z pielęgniarek sama stwierdziła, że Wika miała jakiś trójkat zasinienia ( to widac na twarzy dziecka, ale ja sie nie znam) - przy lekarzu oddech jej powrócił - czyli, ze to nie była moja histeria. A lekarz nawet nie chciał jej obejrzec, bo mu głowe zawracam, a do mnie powiedział:" a książek w ciąży to sie nie czytało? Nie wie pani, ze jest cos takiego jak smierc łózeczkowa niemowlat?" Odwrócił sie i poszedł. A ja byłam w takim szoku, ze mnie tak brytalnie olał, że nie wiedziałam co mam zrpobic. Po chwili jednak zrobiłam tak.a awanturę, ze mało nie zemdlałam z wysiłku - miałam problemy z oddychaniem po narkozie, bo tak jakby mi sie płuca skurczyły i ścisnęły. Wróciłam z Wik.a do pokoju a dopiero przezd pólnoca - czyli po kilku godzinach - przyszła jakas baba i zabrała Wike. Pytam, : co pani robi?" Bo ona tak bez słowa wparowała na moja sale, zabrała Wike na ręce i wychodzi. Ani be, ani me, ani kuku-ryku. A ona na to;" przezciez 3 godziny temu awnaturowała się pani, ze dziecko powinno byc zbadane. To zabieram na noc na obserwacje" Ale nie ufałam im juz i wolałam byc przy tym. Potem nie odstepowałam jej na krok _ Wikuni oczywiście- gdy tylko jakies badanie czy co kolwiek wszędie walczyłam by byc razem z nią. I nie wspomne juz w jaki sposób tam wyszarpywano dzieciom wenflony - bo po co delikatnie wyjąć? I nie napisze, że Wika ma blizny na ączkach i nózkach do dziś. I tez nie wspomne, że dzieci w nocy, gdy były tam u nich to chyba nigdy nie były przebierane, bo rano kupa zawsze była od łopatek az do piersi. I przemilcze, ze musiałam przypominac o natybiotykach, bo czasem zapominano. I wiele innych rzeczy przemilcze........Ale chodzi mi o sam poród. Jest mój najgorszy dzień w życiu. I boje sie strasznie drugiego porodu, bo nie wiem co mnie spotka. Bardzo pragne miec drugie dzieciatko - zawsze marzyłam o dwójce maluchów. Ale naprawde b
    • Gość edziecko: Siunia ja po raz drugi i to bedzie dłuuuugie -STRACH przed klejnym porodem. IP: *.* 14.03.02, 02:00
      oje się jak to bedzie. Mój lekarz przygotowuje mnie na druga cesarke, bo pierwszym razem wody odeszły do odklejało sie łożysko. I sa przypuszczenia, że może się to powtórzyc, I wiecie co, może i nawet cieszę się, ze druga tez będzie cesarka. Bo jak juz będę miała wpisane w karte ciążowa, że ma byc cc, to od razu wszystko przygotuja, nie bedzie trzeba szukac lekarza ( daj Boże, żeby nie)i bedzie czas na to, aby poczeakz aż zacznie działac znieczulenie i bede prztomna, czyli będę widziała i słyszała co sie dzieje. Czyli nie będe potrzebowała ich łaski i nie będe musiała żebrac ani błagac o tą wazna informację: czy moje dziecko zyje. I jeszcze jedno. Ja to nawet przy pewnej kolejnej aferze z Wika wykrzyczałam w twarz ordynatorowi:" że nie ma czegos takiego jak depresja poporodowa, jest depresja, ale SZPITALNA" Przy takim podejściu i traktowaniu pacjentów, to uważam, że większość ze słuzby zdrowia ( nie mówię, że wszyscy) i tak zbyt duzo zarabiaja. Jaka praca, taka płaca. -------------I już mji lepiej. Przez najbliższe kilka godzin, po takim wyładowaniu emocji chyba przestane sie bac kolejnego porodu. Bo w zasadzie nie o poród mi chodzi, ale o cały ten nieporzebny stres.Rany, nawet nie wiem czy wysłac tego posta, bo błędów tam pewnie tyle, że zamienoić to na chleb, to całą Etjopie bysmy nakarmili. No i nie wiem, czy zostanie to przez wszystkich własciwie zrozumiane.Teraz to ja juz sama nie wiem o co mi hodziło pisząc ten post. Wiem jedno. Lżej mi na duszy. I niech mnie nikt nie pociesza, bo nie oczekuje tego. Pisząc to sama sobie pomogłam. Bo rzeciez jak mi lekarz wpisze, ze ma byc cc, to może unikne tych przykrych rzeczy, które związane były z porodem. A reszta.... to juz ależy na jakich ludzi trafie. Wiem jedno, drugoego dziecka tam nie urodze. Ani niepotrzebny stres dla mnie, ani dla mojego przyszłego maluszka.------UfffffffffffJak ktoś przebrnął przrzez te wszystkie żale do końca, to.......... to jest super wytrwałym człwwiekiem :)A ja żyje nadzieja, że drugim razem będzie lepiej.Pozdrawiam wszystkich.Idę dać znowu buziaczków kilka mojej kochanej Wikuni, a w miedzy czasei przemysle kwestie czy wysłac tego posta czy skasować - Siunia( i nadzieja)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja