Dodaj do ulubionych

WOJNA I POKOJ

IP: *.* 21.03.02, 16:36
Jak sie klocicie ?!Rzucacie talerzami czy prowadzicie intelektualne debaty ?Jle czasu trwaja tego typu potyczki ?Jak sie godzicie ??Jak przpraszacie !Co najczesciej staje sie zrodlem konfliktu ?WOJNA I POKOJ na codzien i od swieta...
Obserwuj wątek
    • Gość: feratu Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 21.03.02, 16:51
      Hey Ryba. Ciekawy temat przyznaję :-)Ja z moim Panem hm.. Raczej kłócimy się normalnie, przeciętnie, nie za często, ale też nie za rzadko :-)Raczej staramy się rozmawiać o tym co na boli, martwi, czy o tym co nam po prostu przeszkadza. Jednak kiedyś zdarzyło się podczas naprawdę problematycznej sprawy, żeby poleciała szklanka hehehe. Ale to raczej moja sprawka. Zawsze się zastanawiałam co by było gdybym mu tę szklankę zbiła na głowie, może wreszcie byłby spokój :-)Co do trwania debaty, to różnie chyba tak jak w sejmie. Wszystko jest zależne od Nas, czyli od chęci dojścia do porozumienia! Naprawdę różnie, od 10 minut do tygodniowej przeprawy. Chyba najgorzej jest jak każde z Nas uważa, że w niczym nie zawiniło. Godzimy się tak jak się kłócimy czyli zwyczajnie. Zaczynamy po prostu z sobą rozmawiać o jakiś bzdetkach lub któreś z Nas próbuje drugie rozśmieszyć. Staramy się nie pozostawiać problemu bez rozwiązania, bo on prędzej czy później powróci. A co do przeprosin, to jest jeszcze różniej, ale najczęściej jest po prostu przyjemnie. Słowo przepraszam.. poprzez kolację przy świecach lub coś jeszcze innego, zależne od rangi :-)Hm.. Chyba standardowo – podział obowiązków, rodzice, komputer.. i tak zwane nie do informowanie :-) Samo życie.. Ale nie zamieniałabym moich pyskatych 193 centymetrów, na żadnego innego faceta. Strasznie go kocham, strasznie. Jest mi z nim cudownie, on jedyny sprawia, że uśmiechnę się o każdej porze, w każdym miejscu :-) Pozdrawiam Feratu :-)
      • Gość: RybkaKasia Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 21.03.02, 18:05
        Kiedy się kłócimy, ja zazwyczj płaczę, jestem bardzo wrażliwą osobą, ale nie poddaję się bez " walki "..:)Czasami zdaża mi się rzucić " mięskiem ":)). Jeżeli wiem, ze mam rację, potrafię mówić o tym przez całą noc, płakać i mówić...:)Kiedy się godzimy Jacek wyciera te moje łzy, całuje, przeprasza.......wtedy jest najpiękniej! Kłócimy się zazwyczajo to jak siebie traktujemy. Ja domagam się szacunku i wyrozumiałości, żeby mnie czasami przytulił i pocałował, a On chce, żebym była twarda i radziła sobie z problemami, żebym pomagała Mu borykać się z problemami dnia codziennego. Tak właśnie jest, ale czasami jak mnie nachodzi chandra, czuję się jak "zbity pies ", chciałabym,żeby ktoś mnie pożałował.:) Coraz mniej zdaż nam się takich kłótni....coraz bardziej się rozumiemy.:)) Coraz bardziej się Kochamy :))
        • Gość: RybkaKasia PODARUNEK IP: *.* 21.03.02, 18:13
          " W autobusiejedno z miejsc zajmował filigranowy staruszek.W rękach ściskał bukiet świeżych, pachnących kwiatów.Naprzeciwko, po drugiej stronie przejścia, między rzędami siedziała mała dziewczynka, której spojrzenie wędrowało ciągle a stronę tamtego bukietu.Gdy staruszek miał wysiadać, nieoczekiwanie rzucił dziewczynce na kolana kwiaty. - Widzę, że bardzo Ci się podobają - rzekł.- Myślę, że moja żona będzie się cieszyła, jeśli podaruję je właśnie Tobie....Tak powiem jej...że dałem je dla Ciebie.Dziewczynka przyjęła kwiaty z ogromną radością.Staruszek wysiadł z autobusu i skierował się powolutku w stronę niewielkiego cmentarza." Jestem pod wrażeniem tego opowiadania, mam nadzieję, że Wam również się spodoba :))
          • Gość: JustynaP Re: PODARUNEK IP: *.* 25.03.02, 12:00
            Zrobiło mi się jakoś tak dziwnie ciepło, gdy to przeczytałam. Niesamowite na swój sposób. Skąd to wzięłaś Rybka?PozdrawiamJustyna
    • Gość: malanda Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 21.03.02, 17:18
      Ryba napisała:> Jak sie klocicie ?!Malowniczo ;)> Rzucacie talerzami czy prowadzicie intelektualne debaty ?Talerzami to nie, ale raz na 3 lata zdarza się rzucanie np. słuchawką od telefonu :gun:Poza tym chyba każdego wieczoru prowadzimy zażarte intelektualne polemiki czego efektem jest czasem brak postawowych informacji o codziennych acz wazkich sprawach ;)> Jle czasu trwaja tego typu potyczki ?godzinę - dwie (te z rzucaniem), te intelektualne niemal nieprzerwanie :eek:> Jak sie godzicie ??zwyczajnie, efekt opadnięcia emocji> Jak przpraszacie !mój mąż przeprasza nader rzadko, ale jak już przeprasza to klęka i całuje mnie po rękach i robi to na tyle naturalnie, że wcale nie wygląda groteskowoa ja przepraszając dodaję jak bardzo go kocham i jak mi z nim mimo wszystko ;) dobrze> Co najczęsciej staje sie zrodlem konfliktu ?nie wywiazywanie sie z obowiązków> WOJNA I POKOJ na codzien i od swieta...:gun:Ale te nasze intelektualne polemiki uwielbiam, bez nich zanudziłabym się na śmierc we własnym domu (oczywiście intelektualnie, bo robić zawsze jest co) :hap:
    • Gość: Aluc Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 21.03.02, 20:56
      nie kłócimy się.to znaczy, ja się kłócę do niego, wykorzystując wszelkie formy werbalne i niektóre pozawerbalne (ze szczególnym uwzględnieniem płaczu :cry: :cry: :cry:) ale on nie kłóci się do mnie :lol: tylko cierpliwie czeka, aż mi przejdziekłócę się do niego parę minut, więcej nie wytrzymuję (ile można jak dziad do obrazu)z powyższych powodów nie godzimy się, tylko ja przepraszam, łasząc się obłudnie :lol:
      • Gość: Hermiona Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 21.03.02, 21:02
        Och, jak ja bym chciała miec takiego cierpliwego i stoickiego męża! I żeby jeszcze potem wziął na kolana i dał szklankę zimnej wody - tak w "Dziecku" radzili kiedyś uspokajać rozwrzeszczane kilkulatki .
        • Gość: Aluc Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 23.03.02, 20:49
          dobrze, że luby tego nie czyta, bo on uważa, że pod względem mojej dojrzałości emocjonalnej to zachodzi duża zbieżność z rzeczonym kilkulatkiem :lol:
          • Gość: Hermiona Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 23.03.02, 21:04
            Ależ, gdzież bym śmiała porównywać Cię do rozwrzeszczanego kilkulatka! Chociaż... w ramach "odnajdywania dziecka w sobie" miałybyśmy w końcu prawo sobie powrzeszczeć... To uwalnia negatywne emocje, oczyszcza umysł i płuca.O tym braniu na kolana itd. przeczytałam jednak nie w "Dziecku", a w zbliżonym źródle - książce pani Justyny Dąbrowskiej, która wyraźnie się dziwi, że jej mąż również nie docenia tej prostej metody.
    • Gość: Adzia Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 22.03.02, 09:07
      Ha...Ja jestem z Wenus, a on z Marsa, tak? ;-)No więc, ja od razu staram się wszytsko wyjaśniać, rozmawiać, zadaję pytania, drążę temat...A im bardziej drążę, tym bardziej on się zamyka. On po prostu nie chce rozmawiać w złości, tylko na spokojnie, więc dlatego tak długo się nie odzywa i czeka aż mu przejdzie. Ja idę spać, , nocy mojemu mężowi mija złość, przytula mnie i wtedy dopiero zaczynamy gadać. i kończy się czułym pojednaniem, dla którego warto czasem się poprztykać :love:Odkąd zakumałam, że mojemu mążowi potrzeba czasu na przemyślenie pewnych rzeczy, nie naciskam, tylko czekam.Pozdrawiam
      • Gość: ruda Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 22.03.02, 10:19
        Szkoda, że mój mąż nie rozumie, że ja się musze schować do norki i przemyśleć. Tylko stoi nade mną i gada, gada, gada...A ja się wkurzam i beczę. Ale do zgody zawsze pierwszy dąży on. Na szczęście, bo ja bym chyba była obrażona przez tydzień.
        • Gość: maminka Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 23.03.02, 20:57
          Oj, ciekawie poczytać; my prawie się nie kłocimy, no chyba, że życie nas przerasta.
    • Gość: Ania1 Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 22.03.02, 12:39
      Jesteśmy ze sobą dosyć krótko , ale przez ten czas wiele przeszliśmy. Ja należę do grona osób, które nienawidzą i nie potrafią się kłócić (wyjątek stanowiły konflikty z moją mamą w okresie nastoletnim ) , teraz zresztą nie mam powodów. Mój mąż (ale nie formalny) był podobno kiedyś bardzo konfliktowy , podobnie jak jego ex-małżonka i niestety mimo posiadanego dziecka nie mogli dojść ze sobą do porozumienia. Obecnie jest bardzo łagodny, chyba życie „dało mu w kość” , kocha mnie i dba o mnie, nie przynosi kwiatów ( 0 romantyzmu) , ale za to zmywa i prasuje :) Zobaczymy, co bedzie dalej.Ania
    • Gość: Lilly Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 22.03.02, 14:14
      To i ja poopowiadam Wam o naszych wojnach i pokojach...Co do wojny :gun: - kiedys trudno mnie było pokonać w czepianiu się bzdetów i robienia przysłowiowych igieł z wideł. Mój kochany nie znał ani dnia, ani godziny. Nie było mi równych w toczeniu piany. Nawet on, jakby nie było adwokat - dawał za wygraną i spokojnie przeczekiwał moje "napady" czepialstwa, co wręcz odnosiło przeciwny skutek - bo im on spokojniejszy, tym ja bardziej wsciekła. A największe awantury robiłam faktycznie o drobiazgi. I kiedys mnie oswieciło - po jaką cholerę - ja tak się denerwuję i wypalam - skoro potem nawet nie pamiętam o co tak naprawdę poszło. I zaczęłam się bardziej starać w opanowywaniu moich emocji i - nagle - zrobiło się tak miło, sympatycznie. Spojrzałam na Adama łaskawszym wzrokiem :love:(on na mnie cokolwiek zdziwionym :what: ). Przestałam się czepiać drobiazgów, a zaczęłam doceniać tzw. całokształt - to, że dużo pracuje, aby nam się dobrze żyło, że mi pomaga, że zawsze mogę na niego liczyć... A jesli chodzi o pokój - to najczęsciej on powoli nastawał po każdej kłótni - tak jak ze słońcem po burzy - z początku przebija niesmiało, delikatnie, aż w końcu oslepia... I zawsze po takich utarczkach i kłotniach rozmawialismy już na spokojnie, jak na inteligentnych ludzi przystało :lol:A suma summarum i tak uważam, że mam szczęscie, bo co do meritum życia - to rozumiemy się z Adamem w pół słowa.
    • Gość: ikasia Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 23.03.02, 11:46
      No to jeszcze ja ...Scenka sprzed kilku dni ... Wieczór , Kamila już śpi , mąż wychodzi od niej z pokoju i od razu odpala komputer , Ja z kuchni słodko szczebiocząc :- Kochanie , co na kolację ? Może być jajecznica ?- O tak , bardzo dobrze ...-A jak sobie życzysz ? (ma swoje ulubione sposoby)-Jak zrobisz tak będzie dobrze .Zabrałam się więc do owej jajecznicy wkładając weń niemal całe serce . Przychodzi on , rzuca okiem ... i tu pada wykład na temat profesjonalnego smażenia jajek . Okazuje się , ża na ten temat mam raczej śladowe wiadomości ...Pochlipując , wycofałam się do łazienki , w celu odnalezienia spokoju.Potem padło ze strony męża " przepraszam " i dalej było już znośnie ...Tak oto wygląda zażarte kłócenie się w rodzinie Szudrowiczów .ikasiaP.S. To była ostatnia jajecznica w moim życiu !
    • Gość: nikita Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 25.03.02, 13:03
      Raz zdarzyło mi się rzucić świecznikiem, (miało być w niego ale nie trafiłam) było to "dawno i nieprawda" i do tej pory się tego wstydzę. Nie lubię tracić zimnej krwi aż do tego stopnia...Powiem ci, że odkąd pojawiło się u nas dziecko, zadziwiające, ale o wiele mniej się kłócimy. Kiedyś u nas iskrzyło i dymiło z zupełnie błahych powodów - jego bałaganiarstwo, moje lenistwo, nie zadzwonił, że się spóźni, zapomniał o rocznicy, ja zapomniałam o prezencie dla jego matki itp., itd... Dochodziło do bardzo krótkiej wymiany zdań, po czym albo jedno albo drugie się obrażało śmiertelnie i następowała cisza, czasem nawet kilkudniowa. Niestety, w 90% przypadków to ja pierwsza wyciągałam rękę, czy miałam rację, czy nie. On jest wkurzająco cierpliwy...Odkąd na świecie jest Kajka oboje jesteśmy dla siebie o wiele bardziej wyrozumiali, więc rzadziej dochodzi do poważnego starcia. Po prostu chyba dotarło do nas, że są na świecie ważniejsze rzeczy, niż brudne skarpety na podłodze czy częściowy obiad (czytaj mięso i spalony ryż) spowodowany moim siedzeniem przed kompem. Przestaliśmy się nawzajem siebie czepiać, co z wielkim upodobaniem do tej pory robiliśmy, i on i ja, bo jesteśmy siebie warci ;) .Nie zastanawiałam się nawet nad tym, dopiero ten wątek mi to uświadomił...
    • Gość: agis Re: WOJNA I POKOJ IP: *.* 25.03.02, 13:53
      my niestety klocimy sie coraz czesciej :cry: przewaznie przez niego ;) niestety on jest "opanowany", a raczej go to malo obchodzi ze ja jestem na granicy wytrzymalosci, co mnie jeszcze bardziej wkurza. nie cierpie bezsilnosci. a on powie tylko co ma do powiedzenia, wypomni mi jaka to jestem zla i durna (najczesciej przy tym w zywe oczy klamiac) i wg niego koniec klotni. nie chce mnie w ogole sluchac, przewaznie wychodzi, bo nie znosi "roztrzesania spraw"! tylko ja nie mam okazji do obrony! najczesciej mnie tak wyprowadza z rownowagi, ze z mojej strony pada coraz wiecej "mieska", a i pare razy polecialy jaski,pudelko po pizzy i inne "drobiazgi", na co on wychodzi obrazony. jestem wobec niego bezsilna :( potem tez nie chce wyjasniac sprawy, bo po co do tego wracac, a ja tylko gderam i gderam. szkoda tylko, ze jest tak krotkowzroczny i nie wie ze problemy sie rozwiazuje a nie ucieka od nich...trwa to zazwyczaj dzien, dwa "chmurne". mija raczej naturalnie, zdarza mu sie przeprosic, ale tylko w stylu "musimy sie klocic?" w zadnym wypadku nie po to aby uznac swoja wine. dla niego to nie ma znaczenia. ale sie wyzylam na nim :) ja tez nie jestem bez winy ale zazwyczaj dlatego ze "gderam". a jak mam mu inaczej powiedziec co mysle? telepatycznie?najczesciej idzie o pieniadze, jego dlug kawalerski jeszcze, wieczne siedzenie przed kompem i nikle zajmowanie sie dzieckiem, naszych rodzicow, rodzenstwo, o to ze nigdzie nie chce wyjezdzac tylko siedzi w domu (imprezki baaardzo sporadycznie), ze nic w domu nie robie (to akurat prawda ;) ), o nasze problemy mieszkaniowe, o piwo z kumplami w czasie kiedy trzeba wysprzatac dom a z placzacym akurat wtedy kuba sie nie da, o jego male ale bezczelne klamstwa, czego nienawidze a najczesciej o sposob w jaki sie do mnie odnosi: jest totalnym GBUREM. przewaznie po jakims czasie dopiero dowiaduje sie ze "mial przerabane w pracy i byl zmeczony". szkoda ze to wszystko moim kosztem. albo twierdzi, ze "to dlatego, ze zakochalam sie w kubusiu i nie dbam juz w ogole o niego" (czyt. w lozku). owszem to prawda, ale przeciez "jaki dzien taka noc". nie mam sumienia po calodziennych krzywych spojrzeniach i pretensjach w nocy udawac ze nic sie nie dzieje. wrecz mnie to odraza. no i tak bledne kolko sie zamyka. musimy sie chyba dotrzec, chociaz jestesmy ze soba prawie od 7 lat, a mieszkamy od 2, ale jednak wspolne finanse i dziecko czasem nas przerastaja :( a kiedys bylo tak cudownie, prawie zadnych klotni...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka