Byłe kobiety

IP: *.* 22.03.02, 11:02
Ja trochę z innej beczki :-)Byłe kobiety Waszych mężów, narzeczonych i chłopaków. Teeemat jak rzeka.. Jak macie podejście do Pań ex? Jakie są relację Wasze z nimi? No i najważniejsze, czy Wasze drugie połówki się z nimi spotykają, czy dzwonią, jakiś kontakt? Jak to wygląda :-) Feratu :-)
    • Gość edziecko: ATAX Re: Byłe kobiety IP: *.* 22.03.02, 11:31
      Ja tam nie mam zupełnie pojęcia o byłych kobietach w życiu mojego męża (miał ok. 30 kiedy bralismy ślub). Jakoś nigdy o tym nie rozmawialismy i nigdy mnie to nie interesowało. Czasem spotka się z jakąś swoją dawną koleżanką (?), ale ja ich w ogóle nie znam i kompletnie mnie to nie interesuje. On podobnie. Z małym wyjątkiem - zna mojego ostatniego chłopaka, z którym sie spotykałam, kiedy sie poznaliśmy - odbyli ze soba wtedy poważną "męską" rozmowę. :)ATA
    • Gość edziecko: Ania1 Re: Byłe kobiety IP: *.* 22.03.02, 12:38
      Oboje jesteśmy po rozwodzie , wiec mamy swoich własnych ex-. Z tym, ze ja w ogóle nie utrzymuje kontaktów z byłym mężem , natomiast mój luby jest do tego zmuszony z racji posiadania wspólnego dziecka. Jego ex-żona nawet mnie nie widziała i nie mam zamiaru się z nią spotykać. W zasadzie jej kontakty z moim partnerem są sporadyczne i „politycznie poprawne”, dotyczą głównie kwestii finansowych. Ale jeszcze nie wie o mojej ciąży , a obawiam się , ze to może wpłynąć na nią negatywnie, szczególnie na relacje między nową rodziną mojego partnera a jego córką. Wiadomo ile zależy od matki... Raz już powiedziała , że nie życzy sobie , żeby jej córka nas odwiedzała. Ja nie wyobrażam sobie takiej separacji
      • Gość edziecko: KrysiaW Re: Byłe kobiety IP: *.* 24.03.02, 22:59
        Ja naszczescie bylam pierwsza kobieta dla swojego meza a on byl pierwszym mezczyzna dla mnie. :bic: Dlatego nie ma tego problemu ale gdyby mnial kogos przede mna to byloby ciezko bo jeste straszna zazdrosnica i czasami trudno ze mna wytrzymac. :sarcastic: Dlatego dobrze ze bylismy pierwszymi pod kazdym wzglendem dla siebie...:bounce:pozdrawiam Krysia :hello:
    • Gość edziecko: M_iśka Re: Byłe kobiety IP: *.* 22.03.02, 22:20
      Mne chyba prześladuje "była" dziewczyna mojego męża :) I do tego chyba jesteśmy jakoś intuicyjnie związane ze sobą.Dla mnie to strasznie dziwne.Ale jak wyjaśnić fakty,że nie znając się,nie widząc,i nie mieszkając w tym samym mieście(4 km.od siebie)obie w tym samym miesiącu wzięłyśmy ślub,w tym samym roku(w odstępie 2 miesięcy)urodziłyśmy córki i obie mają na imię Daria,w drugą ciążę zaszłyśmy w tym samym czasie(modliłam się żebym nie leżała z nią na sali i sprawdziło się-urodziła w dniu przypadającym na moje rozwiązanie,ale wtedy byłam już w szpitalu)urodziłyśmy obydwie synów i obj mają na imię Jaś.Kiedy poskarżyłam się mojemu mężowi,że mnie prześladuje powiedział,że jeśli jej mąż zacznie jeździć na taxówce(tak jak mój)to albo ona jest wiedźmą albo robi wszystko specjalnie i wtedy z nią się rozmówi.Nawet zmieniła sobie fryzurę na taką jak moja miesiąc po tym jak obcięłam włosy.Czy jestem przewrażliwiona?Ale te zbiegi okoliczności są nazbyt częste.Co najgorsze może w przyszłości mieszkać w moim mieście bo ma tu mieszkanie po dziadku.Jestem na nią skazana do końca życia?Śmieszne no nie?Ale nie dla nie :(
    • Gość edziecko: Siunia Re: Byłe kobiety IP: *.* 22.03.02, 22:31
      nie wspomne o "ex-niedoszłej", bo mi się słabo robi....nie chcecie wiedziec, po drugie nie nadaje się to na to forum- Siunia zatroskana
    • Gość edziecko: Sabina Re: Byłe kobiety IP: *.* 23.03.02, 14:37
      My mamy pecha z moim byłym. Oczywiście musiał znależć sobie dziewczynę na naszej ulicy bo innych chyba nie uznaje i jak go Mirek widzi to go krew zalewa. Moje rozstanie z poprzednim chłopakiem nie należało do lekkich. I dlatego nie dazą się zbytnią sympatią. Niedługo wracamy do domu na stałe więc będziemy się bardzo często widzieć ,np w autobusie. Strach pomyśleć!.
    • Gość edziecko: ttt Re: Byłe kobiety IP: *.* 23.03.02, 15:48
      Była żona mojego faceta- mogłabym napisać powieść rzekę w stylu południowoamerykańskiej telenoweli. :gun:Ale- podobno nie należy o ex wypowiadać się źle bo to jakbyśmy obniżali własną wartość- tak twierdzi mój. :eek:A ja- ja mam problem z nią- sytuacja mnie przerosła- nawet korzystałam z pomocy psychologa i tak nie pomogło. :fou:Całe szczęście, że przynajmniej to nie ja byłam przyczyną ich rozstania- poznałam go 2 lata po ich rozwodzie- bo pewnie byłoby jeszcze gorzej- a może lepiej- bo wtedy to ja byłabym wybrana przez niego zamiast niej a nie dlatego, że jej już nie mógł mieć ??????
      • Gość edziecko: Ania1 Re: Byłe kobiety- do Miśka IP: *.* 23.03.02, 20:42
        Trochę sie dziwię, że mimo 2 lat bez żony (chyba że mieszkał z mamą) nie weszły mu w nawyk codzienne obowiązki - jak wynika z twojego postu na wątku "wygarnełam mu". Mój luby podobno właśnie przez ten czas ( 2 lata kawalerskiego życia) nauczył się wszystkiego - wcześniej była mamusia albo zona.
        • Gość edziecko: ttt Re: Byłe kobiety- do Ani IP: *.* 23.03.02, 21:25
          Ależ Aniu!!!!! on umie wszystko.. tylko, że ja to po prostu zrobie lepiej....... i to tak miło jak któs Cie obsługuje..... a tych "kawalerskich" lat było około 5 i tylko jakis czas mieszkał z mamusią...... a z tego co wiem to żone raczej on obsługiwał bo ona jego niezbyt chciałaMisiek
    • Gość edziecko: agis Re: Byłe kobiety IP: *.* 25.03.02, 09:39
      no to na szczescie ja bylam pierwsza i mam nadzieje ostatnia dla mojego meza. ja mialam dwoch (nie liczac mlodszych klas podstawowkismile w tym jego brata przez az dwa tyg, ale to bylo gowniarstwo, bylismy jeszcze w podstawowce, wiec nic powaznegosmile za to jakies 1,5 roku temu o ile dobrze licze, tuz przed moim zajsciem w ciaze i naszym slubem, mialam bardzo nieodpowiedzialny "zwiazek" z takim jednym z dyskoteki, w dodatku wtedy osiemnastolatkiem, ale to byl najgorszy blad mojego zycia. zamieszal mi glupiej w glowie komplementami i autentycznym chyba zakochaniem, bo dlugo nie chcial mi dac spokoju, a moj obecny maz byl wtedy w wojsku, na poligonie i dluugo sie nie widzielismy i nie slyszelismy. no i wystarczylosad przykre ze taki dlugi zwiazek (od mojej osmej klasy) zawalilby sie od takiej rozlaki...sprawilam mu wielka przykrosc, malo powiedziane, wielki bol, ale zniosl to po mesku i zamiast mnie rzucic w cholere, prosil mnie zebym zostala... zaprosil mnie na obiad, do kina, kupil rozyczke i maskotke (heh potrafi byc romantyczny jak trzebasmile no i zostalam z nim. wplynelo na to jeszcze innych kilka spraw, ale juz chyba wychodzilam spod wplywu tamtego chlopaka. no ale ja znowu nie na temat. no wiec moj maz szczerze nienawidzi tamtego, az sie boje ze sie kiedys spotkaja na ulicy (widzial jego zdjecie), a i mi nie omieszka wypomniec zdrady (na szczescie platonicznej) przy kazdej okazji, a ja czuje sie jak najgorsza swinia. wiele sie o sobie dowiedzialam dzieki tamtej "przygodzie", np. ze potrafie zupelnie sie poddac wplywowi jakiegos typa, ktory na to nie zasluguje, no i ze "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"! co gorsza chodzimy do tej samej dyskoteki i mam nadzieje ze sie z NIM nie spotkam...choc moj maz jest przekonany ze po to tam idesada tamten, no coz, jeszcze w grudniu dostalam od niego maile w tonie "tesknie", ale nie odpisalam bo po co?
    • Gość edziecko: Lilly Re: Byłe kobiety IP: *.* 25.03.02, 12:32
      Pominąwszy rózne przelotne zauroczenia i znajomosci wiele wiele lat temu, jest jedna poważna "była", która nawet przez jakis czas mieszkała razem z moim mężem. Wiem o tym związku tylko z napomknięć, bo rozstali się na mniej więcej półtora roku przed naszym poznaniem się. Nie ukrywam, że niechętnie wypytuję się o nią, przeszłosc to przeszłosc, ale własnie z tych napomknięć i podtekstów i z tego co między wierszami, to domyslam się, że za bardzo się nie dobrali i niby byli razem, a jednak oddzielnie. Pracuje w sądzie, więc siłą rzeczy pewno migają sobie w przelocie na korytarzach, ale o dziwo jestem spokojna, tym bardziej, że ona też ma już rodzinę i swoje życie.Ja zresztą też za bardzo nie chwalę się swoim wczesniejszym poważnym związkiem. Zamknięty rozdział. Liczy się "tu i teraz" i to co będzie - przeszłosc to dobra lekcja życia i dobrze, jesli umiemy z niej wyciągnąć wnioski. Tylko tyle i aż tyle...
    • Gość edziecko: wioleta Re: Byłe kobiety IP: *.* 25.03.02, 14:27
      uhhByła mojego męża ? wow to dopiero temat.Sama nie wiem od czego zacząć ... ale za Ewą nie przepadam. Znałyśmy się wcześniej, głównie z okresu kiedy mój mażonek jeszcze nie był mój, a już nie był jej :-))) Gadatliwa z niej sóbka, gada gada gada i przestać nie może. Nie powiem całkiem sympatyczna .. a jednak jest w niej coś takiego czemu nie ufam, czego nie lubię. No po prostu za Nią nie przepadam.Może to po prostu zazdrość ? Sama nie wiem, ale nie cierpię kiedy mój mąż się z nią kontaktuje, a tak się skłąda, ze kontaktuję się owszem często bo Ona pracuje w sklepie z art. dla dzieci i informuje nas kiedy mają jakieś wyprzedaże, przeceny. Tylo, ze wolałabym,zeby raczej dzwoniła do mnie a nie do mojego męża... Czasami myślę, ze jestem nienormalna ...Dzwoni też do mojego męża jak jej coś nie wychodzi i zwierza się ze swoich problemów - wyszła zamąż ale jakoś im się nie układa i opowiada mu o tym - strasznie mnie to wkurza....wioleta
    • Gość edziecko: nikita Re: Byłe kobiety IP: *.* 27.03.02, 01:45
      Ja byłej mojego męża mogę być jedynie niezmiernie wdzięczna ;) . Regularnie dostarcza mu materiału na niekończące się porówniania na moją korzyść :lol:Bardzo ją lubię...
    • Gość edziecko: nikita Re: Byłe kobiety IP: *.* 27.03.02, 01:48
      To nie miało być sarkastyczne :) Naprawdę ją lubię, choć spotykamy się raczej przypadkowo...
Pełna wersja