Ponieważ obiecałam mojemu mężowi, że będzie bohaterem dzisiejszego forum to muszę tej obietnicy dotrzymać!

Wczoraj mój mąż sam, bez żadnych próśb z mojej strony, bez biadolenia, sam, zupełnie sam, sięgnął po żelazko i wyprasował swoje spodnie!!! Nie mogłam wprost uwierzyć w to co zobaczyłam po wejściu do pokoju( dodam, że mój mąż z żelazkiem w dłoni to do tej pory był obraz tylko w mojej wyobraźni!)! Zastanawiam się teraz czy aby się nie rozchorował...,może ktoś zna tą chorobę, proszę o pomoc!

Podzielcie się swoimi wrażeniami na temat "chorób" waszych mężów.Pozdrowionka

Selina