Dodaj do ulubionych

Opadają ręce.......... :(

IP: *.* 29.04.02, 09:26
Ostatnimi czasy tracę już wszelką nadzieję na to, że poprawi się nasza sytuacja materialna.Wciąż szukam sposobu na to "nasze cholerne życie", ale opadają mi już ręce.Piszecie o oszczędnościach... my nawet nie mamy z czego oszczędzić złotówki, zazwyczaj musimy się głowić jak opłacić co miesiąc wszystkie rachunki! Oboje pracujemy lecz niestety zarabiamy marne grosze, do tego ja już lada moment zostanę bez pracy. :( A pracy nie ma...I ostatnio myślę sobie co z tego, że mamy siebie i miłość, czy tą miłość wsadzę im już niedługo do garnka?Kochamy się i jest między nami wspaniale, ale widzę, że już nie tylko ja miewam doły, mój mąż także, stajemy się smętni, przygnębieni, zdesperowani, zniechęceni, bo jakie szanse na przeżycie daje nam nasz cudowny kraj, wszystkie marzenia z dzieciństwa i nasza wiara pękają jak bańka mydlana...Jeszcze gotowi jesteśmy na ryzyko wyniesienia się gdzieśz dala od tej przeklętej polskiej rzeczywistości! Ale niedługo się poddamy..., bo nic się nie zmienia, nie mamy widoków na jakikolwiek wyjazd...ani na to, że tutaj czegoś dokonamy...Czasami nie chce się już żyć...
Obserwuj wątek
    • Gość: Misiek Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 29.04.02, 10:12
      Selina, współczuję Ci bardzo. Ja też jestem bez pracy, mąż haruje od rana do nocy i zarabia grosze... Kończą nam się oszczędności z dawnych czasów, kiedy to całkiem nieźle nam się powodziło. I też powoli zaczyna do oczu zaglądać strach przed jutrem. Nie mam pojęcia gdzie można w naszym pięknym mieście znaleźć pracę (myślę tutaj o pracy dla siebie). Miasto staje się coraz piękniejsze, ale mieszkańcy niestety coraz biedniejsi. Ale głowa do góry, zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro. Popatrz, za oknem świeci słońce - jutro też zaświeci i może nie stracisz pracy (czego Ci życzę z całego serca).Pozdrawiam i zapraszam na spacerek do zoo (byliśmy wczoraj i byliśmy mile zaskoczeni zmianami - tam jest coraz piękniej...).Dorka, mama Wojtka z potłuczoną główką, która uderzyła wczoraj w huśtawkę :(
    • Gość: olaj nie załamuj się :) IP: *.* 29.04.02, 11:25
      Cóż mogę innego powiedzieć, tylko współczuję...Wiem co czujesz, ponieważ borykam się z tymi problemami już bardzo długo i niestety wiem, że na razie nie mamy lepszych perspektyw.Wiem jedno... ŻYJ!!!W listopadzie mój mąż miał wypadek, synek poważne problemy z oczami , a ja hmm niestety załamałam się po chorobie. Nie miałam pieniędzy na leki, więc czułam się coraz gorzej. I wiesz nagle zaświeciło słońce...pomocni okazali się ludzie z edziecko i moja wspaniała rodzina (oczywiście tylko moja, ta ze strony męża nie ;)). Podtrzymywali mnie na duchu i dzisiaj czuję sie coraz lepiej, naprawiliśmy auto, synuś idzie na wizytę kontrolną do okulisty. Pieniędzy nadal nie mamy, ale jesteśmy razem, kochamy się, żyjemy z dnia na dzień.Nie poddam już się! Jestem silniejsza o te wszystkie doświadczenia i życzę Tobie większej wiary w siebie, teraz musi być już tylko lepiej :)olaj
    • Gość: Isia Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 29.04.02, 11:40
      Selina, takie życiowe próby hartują człowieka. Teraz jest Ci ciężko, ale nikt nie powiedział, że tak będzie zawsze. Życie jest nieprzewidywalne - obyście jak najprędzej wyszli na prostą. Jeżeli można Ci jakoś pomóc, napisz do mnie jak najszybciej.Jestem z Tobą i ciepluto pozdrawiamIsia
    • Gość: akacha Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 29.04.02, 15:11
      Selinko :) każdą z nas napadają takie myśli. raz cześciej , raz rzadziej. Nie pozwól na to! uśmiechnij się - do nas, do męża, do dzieci :) :) :)kacha
    • Gość: guest Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 29.04.02, 18:02
      Ja też mam wrażenie, że życie jest nieprzewidywalne. Jeszcze wszystko może się zmienić, zwłaszcza jak w to uwierzycie. Nam powodzi się nieżle( i trudno postawić kropkę, chciałoby się lepiej, bo możemy sobie pozwolić na dobre życie, ale na jakieś poważne oszczędności to już nie), ale wiem, że nasz los się wciąż toczy i być może raz na wozie raz pod wozem.Po ślubie i już po urodzeniu Oli mój mąż zarabiał naprawdę mało. Nie odczuliśmy biedy, bo mój tata płacił mi "wychowawczy" i w ogole pomagali nam rodzice, chcieli żebyśmy wtedy się jeszcze uczyli(tj mąż robił aplikację, bez niej trudno byłoby mu o dobrą pracę).Ale dziś nie poszlibyśmy już na taki układ, wiadomo,okrzepliśmy jako para i się usamodzielniliśmy.wierzę, że są jakieś możliwości dorobienia, choćby korki albo jakieś zlecone...z całego serca życzę powodzenia.Trolka
      • Gość: Annous Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 29.04.02, 20:57
        Nie potrafię cię pocieszyć, bo nie wiem jakich użyć słów. Mam jednak propozycję. Jak będziesz miała trochę czasu to nie zaprzątaj sobie głowy problemami. Zapomnij o tym. Znajdź w sobie trochę optymizmu i spójrz na swoje mieszkanie z perspektywy chińskiej aranżacji wnętrz, zwanej Feng shui.To nie są żadne czary (jak mawia mój tata). Osobiście niewiele jeszcze na ten temat wiem, ale coś w tym jest...Pozdrawiam życząc powodzeniaAnna
    • Gość: Gosia1 Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 30.04.02, 10:23
      Kochana Selinko, może to nie jest odkrywcze co teraz napiszę, ale ja sama wychodzę z jednego założenia - jeśli nie jestem w stanie nic zrobić, to na pewno ale NA PEWNO nie siadam i nie płaczę, bo mi to nic nie da. Zadaj sobie pytanie, co jesteś w stanie zrobić załamaniem się? Nic, tylko coraz gorzej będziesz się czuć, popadniesz w coraz gorszą apatię, z depresją włącznie. Musisz wyciągnąć się za uszy z tego doła. I tak, jak Scarlet z "Przeminęło z wiatrem" powiedz sobie: nie będę myśleć o tym dzisiaj, pomyślę jutro. Selinko, to działa! Bowiem nic i nigdy nie wymyślisz będąc w takim nastroju. Bo wtedy przychodzą tylko właśnie takie myśli: po co żyć, jaki jest sens borykać się z tym wszystkim. Odsuń od siebie te myśli, dopóty dopóki nie poczujesz się silniejsza, a potem weź się do działania. Spróbuj pomyśleć co jeszcze można zrobić. Jest wiele rzeczy, które jeszcze na pewno nie przyszły Ci do głowy. I jeszcze jedno - pamiętaj, że tego typu wydarzenia nie są "zsyłane" bez przyczyny. One czegoś nas uczą i tak je potraktuj. Wyciągaj wnioski. Wydaje mi się, że Ty zdajesz egzamin na piątkę. Selinko ileż małżeństw rozlatuje się z powodu kasy. Wy się kochacie, jesteście razem, wspieracie się. Jesteście zdrowi!!!! To jest NAJWAŻNIEJSZE!!!! Dacie sobie radę ZE WSZYSTKIM, bylebyście byli razem. Zobaczysz. Pozdrawiam GosiaP.S. Abyś nie pomyślała sobie, że jestem gołosłowna - my też mamy piekielne kłopoty finansowe. Kredyt mieszkaniowy, debet w banku, długi, długi, długi.....Są chwile, kiedy zamykam się w domu i płaczę. Ale to jest jeden dzień, potem podnoszę głowę, uśmiecham się i idę. No bo co mam zrobić? :-) Mogłabym tak leżeć na łóżku całe życie i użalać się na d sobą, i choć na to miałabym największą ochotę, nie zrobię tego, bo umknie mi najpiękniejsza część życia, a tego bym nie chciała........ Głowa do góry, kochanie, jutro będzie lepiej! :hello:
    • Gość: Iskra Re: Opadają ręce.......... :( IP: *.* 02.05.02, 13:46
      Przerażające jest to, że na forum jest coraz więcej takich listów. sama ostatnio ryczałam, bo poczułam się bezsilna. Okazało się, że po 2 latach wychowawczego, nie ma dla mnie miejsca w szkole. Jeszcze 3 miesiące temu nic na to nie wskazywało. W tej samej sytuacji jest moja koleżanka. Jedna pensja wystarcza na najważniejsze rzeczy, wszystkie zakupy trzeba planować. Boję się, że jeśli teraz nie znajdę pracy, to później będzie jeszcze trudniej ją zdobyć, a o powrocie do szkoły w ogóle będę mogła zapomnieć. Korepetycje też nie tak łatwo znaleźć - szczególnie, kiedy mieszka się w nowym miejscu i nie ma punktu zaczepienia. Wszędzie odpowiadają, że nie mają wakatów, ale wciąż szukam - bo co mam robić? Życzę Ci powodzenia, miejmy nadzieję, że będzie lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka