Wróciłam dziś wieczorem ze spacerku z synkiem, wykąpałam i nakarmiłam mojego szkraba, utuliłam do snu, po czym usiadłam na chwilę do komputera, by mile zakończyć dzisiejszy miły dzień

Ściągnęłam pocztę i oto co w niej znalazłam:"Droga Iko Piszę do Ciebie w sprawie która rozbudziła Twoje emocje jakiś czas temu. Chodzi o dyskusję w wątku o pójściu do pracy. Napisałaś (trudno nie dostrzec, że to Twój styl pisania i wysławiania się) posty także jako Teddy i renatka. Poprosiłem Marcina (admina) o sprawdzenie adresów IP tych listów i jak się okazuje nie myliłem się. Uważam to co zrobiłaś za bardzo płytkie i głupie. Dam Ci jednak szansę wyprostowania tej sprawy. Jeśli przyznasz się publicznie na forum do tego co zrobiłaś i przeprosisz czytelników e-dziecka (no bo przecie nie mnie), to możesz liczyć, że zostawię tą sprawę bez dalszego kometarza. Jeśli tego nie zrobisz to potwierdzę dodatkowo w tpsa (wystarczy wysłać majl na adres abuse@tpsa.pl ), że te posty zostały napisane z Twojego komputera i nie dość że opiszę tą sprawę na forum w sposób dla mnie charakterystyczny, to dodatkowo będziesz miała nieprzyjemności ze strony TPSA. Czekam 24h PozdrowieniaKvM P.S.Tylko nie wciskaj mi przypadkiem kitu, że siedzieli u Ciebie znajomi i tak się zbulwersowali, że napisali te posty. W takie brednie nikt nie uwierzy."Już jakiś czas temu postanowiłam omijać jak najszerszym łukiem KVM-a i jego żonę Dorkę, bowiem zbyt często gdzie oni, tam konflikty. Długo mi się to udawało, bowiem nie zwracali się bezpośrednio do mnie, mogłam zatem się nie odzywać. Pewnie niektórzy pamiętają spór, który rozgorzał na temat pójścia do pracy czy nie i z kim ewentualnie zostawić dziecko. Tu już nie mogłam "ominąć" postu, w którym zanegowano bez żadnego argumentu fragment mojej wypowiedzi. Tak już niestety mam, że czasami w takich sytuacjach daję się sprowokować, bowiem dla mnie dyskusja polega m.in. na argumentacji. Stąd rozwinął się, zupełnie zresztą niepotrzebny, spór, który jak widać ma ciąg dalszy

A zatem, posty w/w przez KVM-a osób były istotnie napisane z mojego komputera, czego nie ukrywałam, natomiast informacja, że napisali je moi znajomi nie jest wciskaniem kitu, jak ładnie to ujął KVM, ale odpowiedzią na pytanie zawarte w mailu od Marcina z edziecka, który to mail był zapewne wysłany na prośbę KVM-a. (Przy okazji - była tu z nami jeszcze jedna osoba, też się wypowiedziała, musiałeś ją przeoczyć, KVM). Przez pewien okres korzystali z mojego komputera, czasami czytując forum, które sama im zarekomendowałam. Faktem jest, że spór powyższy był tu przez nas dość szeroko komentowany, głównie "merytorycznie", ale także stricto personalnie. Cóż, faktem jest również, że znajomi zazwyczaj trzymają naszą stronę. Niestety KVM uważa coś, co mu nie odpowiada, za brednie.KVM, jeśli chcesz wierzyć, że te posty napisałam ja, a nie moi znajomi, i jeśli ma Ci to poprawić nastrój, to proszę bardzo. Nie mam ochoty z Tobą dyskutować, bo zbyt się różnimy i chyba nigdy nie bylibyśmy w stanie dojść do porozumienia w żadnej kwestii, zatem jestem skłonna przyznać, że sama je napisałam (choć nie wiem, gdzie Ty się dopatrzyłeś podobieństwa stylu i wysławiania się). Bowiem dla mnie najważniejszy jest prezentowany pogląd, a ten zawsze, wszędzie i o każdej porze podtrzymuję.Dodam że w przeciwieństwie do KVM-a ja go nie obraziłam, natomiast on mnie owszem. W zasadzie KVM powinien przeprosić za to, jak mnie nazwał w swoim poście, ale cóż, nie spodziewam się tego za bardzo... Bo KVM chyba uważa, iż ma prawo mnie obrażać, skoro prezentuję odmienne od niego poglądy i jeszcze ich bronię. A chyba nie na tym polega dyskusja.KVM, z przyjemnością podpiszę się pod postami Tediego, renaty i moni swoim własnym nickiem, z przyjemnością powiem: ja je napisałam!Nie zapominaj jednak, że ludzie na tym forum mają oczy i rozum. Własny rozum, którym się kierują. Tym rozumom pozostawiam ocenę całej sytuacji, a szczególnie prezentowanych w tamtym wątku poglądów i sposobu argumentowania. Podejrzewam, że większość osób, które trafiły na tamten wątek, wyrobiła sobie zdanie na temat każdego z nas. I to jest najbardziej obiektywne. Liczyłam się z tym już w trakcie tamtej dyskusji (czy raczej sporu), że tak opinie przez nas prezentowane, jak i to, że np. ja zareagowałam emocjonalnie (nie ukrywałam, że mnie to wzburzyło), na pewno zostaną ocenione. I o to chodzi, bo przecież o tym, jacy jestesmy, świadczą nasze poglądy, ale także nasze reakcje.W każdym razie wydaje mi się, że powyższym mailem i zawartymi w nim groźbami (moim zdaniem to jest właśnie płytkie i głupie, podobnie jak Ty oceniasz mnie, no i cóż, oboje mamy prawo do takich myśli) pokazałeś, że osoby które się z Tobą nie zgadzają, są przez Ciebie inwigilowane (to chyba nie jest najszczęśliwsze określenie, ale nie mam czasu zbyt skupiać się teraz nad formułowaniem myśli, bo lada chwila obudzi się mój synek i będzie chciał papu, więc sorry za mało precyzyjne określenia). Nigdy nie zrozumiem, skąd w Tobie tyle agresji i przekonania, że tylko Ty masz rację. Ja traktuję forum nie jako miejsce udowadniania wszystkim, że jestem alfą i omegą, ale jako miejsce, gdzie zarówno ja mogę coś komuś poradzić (albo chociaż powiedzieć, jak to czy tamto wygląda u mnie), jak też mogę skorzystać z wielu mądrych rad innych mam, doświadczonych w różnych sytuacjach, z którymi ja nie miałam styczności.A forumowiczów przepraszam przede wszystkim za to, że przyczyniłam się wtedy do rozwinięcia wątku niejako "bokiem", czyli nie na temat - bo zdawałam sobie sprawę, że powinnam unikać takich dyskusji, które prowadzą jedynie do jakiegoś konfliktu, a nie konsensusu, a jednak nadal wdawałam się w dyskusję. Ale to też mnie czegoś nauczyło. Jak wszystko w życiu.Pozdrawiam.