Dodaj do ulubionych

PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę

IP: *.* 13.05.02, 08:27
Drogie eMamy,To jest pilne. Poradźcie!!!Z moim 15 mcznym synkiem zostają w domu teściowie, ja pracuję.Uparli się, by zabrać dziś małego na działkę (ok. 4 km po trasie szybkiego ruchu). Teść jeździ źle, ale wolno. Nie używa lusterek. Ma 72 lata. Ostatnio przydarzył mu się jednodniowy zanik pamięci, pogorszył się wzrok.Samochód ich pamięta jeszcze PRL. Ledwo trzyma się kupy.Wynaleźli jakiś fotelik, którego jeszcze nie widziałam i właśnie przed chwilą dowiedziałam się, że chcą za godzinę ruszyć z małym w drogę.SPANIKOWAŁAM. Siedzę tu w pracy i trzęsą mi się ręce.Zadzwoniłam i powiedziałam, że tego nie chcę. Oni tłumaczą, że bezpiecznie i w ogóle. Mąż okazał się nie powiem kim.W ogóle nie bierze moich obaw pod uwagę. Twierdzi, że panikuję. Powiedział, żebym już nie wydzwaniała do teściów i kazał im jechać powoli. W ogóle nie chce o tym ze mną gadać. Odłożył słuchawkę...Ludzie, co ja mam zrobić?Ja nie chcę by oni wozili moje dziecko tym rzęchem!Ale widzę, że moje zdanie nie jest brane pod uwagę w tej rodzinie.Czy mam tam jechać i zrobić awanturę?Czy ja panikuję???? Czy ja mam świra czy oni?Czy możecie mi mamy powiedzieć jak ja mam się teraz zachować?Nie chcę też by dziadek dziecka poczuł się jak ostatnia lapeta, zwłaszcza, że ostatnio nienajlepiej u niego ze zdrowiem. No i bez teściów ciężko by mi było sobie poradzić - opiekunka? Za co?Teraz siedzę tu i się trzęsę. Płakać mi się chce. Chyba zaraz urwę się z pracy i pojadę do domu.Ratunkuuu!Matylda
Obserwuj wątek
    • Gość: Zilka Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 08:36
      Hej, wyluzuj trochę. Spokojnie, dobrze będzie. Sama piszesz, że teść jeździ wolno, to tylko 4 km. Wszystko będzie ok, będą się dobrze bawili na działce.Szkoda trochę, że nie widziałaś tego fotelika, mają szansę zapłacić mandat bo od dzisiaj jest obowiązkowy.Z drugiej strony jeśli teść ma 72 lata i różne zdrowotne przypadłości to może lepiej byłoby mu w ogóle zabrać prawo jazdy nie tylko do jeżdżenia z Twoim dzieckiem ale na stałe?Krótko mówiąc - dzisiaj daj im spokój ale rozważcie tą całą sytuację z mężem na spokojnie.Albo wsadź ich do taksówki?
    • Gość: mamula Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 08:38
      Moze to jest panika. ALE JA BYM SIE ZACHOWYWAŁA TAK SAMO!!!Skoro masz takie obawy niech nie jedzie.Z tego co opisłas tesc chyba nie powinien prowadzic. To jest kwestia odpowiedzialnosci. Akurat co do jazdy to tak jest w Polsce -wszyscy to geniusze, tylko skad tyle wypadkow.Wczoraj rozmawialm o tym samym z męzem. Moj tesc jest sporo mlodszy, ale on tak jezdzi, ze nie damy mu dzieckka do samochodu. moj mąz pierwszy to postuluje.Jak masz umierac ze strachu nie pozwol i juz.
    • Gość: Hermiona Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 08:43
      Matyldo! Wiem, co czujesz! Mój teść, w podobnym wieku, z poważnymi kłopotami z sercem dwa razy brał naszą córkę na wakacje nad morze, ponad 300 km w upale i po przyjeździe nawet nie raczył zadzwonić, ze już są -a ja oczami wyobraźni widziałam ich już gdzieś w rowie... A teść próbuje jeździć tak, jakby miał 20 lat...Ja bym pewnie pojechała do domu i zrobiła straszną awanturę, ale z drugiej strony mogłoby się to skończyć tym, że obrażą się i nie będą chcieli opiekować się Twoim synkiem... Z jeszcze drugiej strony 4 km to nie jest dużo, 10 minut wolnej jazdy... No sama nie wiem. Ale na pewno musisz po powrocie do domu sprawdzić ten fotelik! Zadzwoń do nich i nakaż zadzwonić zaraz po przyjeździe na działkę!Wiem, że to Cię nie pocieszy, ale tak samo mogłabys się bać, gdyby teść był młodszy i jeździł lepiej, ale zbyt brawurowo - też istniałoby niebezpieczeństwo, ze spowoduje wypadek...Trzymaj się!:hello:Monika
    • Gość: Atena Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 08:50
      jesli to tak blisko, to daj im pieniadze na taksowke. Staraj sie raczej nie obrazic czlowieka, bo checi ma najwyrazniej jak najlepsze. A z mezem pogadaj, zeby dla bezpieczenstwa wlasnego taty zabral go na badania lekarskie i upewnil sie czy starszy pan w ogole powinien prowadzic samochod.
    • Gość: addria Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 08:55
      Ja urwałabym się z pracy, pojechała do teściów i: 1.(Jesli masz prawo jazdy) odwiozła ich na działkę (po bacznym obejrzeniu fotelika), tłumacząc, że jestem już taka wariatka na punkcie dziecka.2. (Jeśli nie masz prawa jazdy) powiedziała, że zrobiłam sobie wolne i pojadę chętnie z nimi (uważnie obserwując wyczyny teścia za kierownicą, co w przyszłości pozwoliłoby mi zdecydować, czy moje obawy nie były czasem przesadzone,...a może słuszne?)A w domu wieczorem porozmawiałabym sobie z mężem!:hello:
    • Gość: wiesia Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 09:02
      Nnnooo tak... jak Ci tu radzić, skoro nie wiadomo, czy Twoja ocena umiejętności drogowych teścia nie jest przesadzona? Czy często miewał wypadki? Kiedy miał ostatnią stłuczkę? Na ile poważną?A co do rzęcha...jakiego rodzaju awarie miewał ostatnio? Czy zawieszenie, hamulce i układ kierowniczy są rozregulowanie? Chyba nie, bo nie dostałaby przedłużenia rejestracji samochodu. Co roku przechodzi przecież test konrolny- a może opłaca "na lewo" za przedłużenie dowodu rejestracyjnego samochodu stwarzającego zagrożenie na drodze?Tak właściwie to nigdy nie ma pewności ,że człowiek pod samochód nie wpadnie, że mu cegła na głowę nie zleci itp. Może przytoczę tu dylemat z jaki sama się borykam od paru już miesięcy. Stosowanie dla dzieci łóżeczek piętrowych w ciasnych mieszkaniach jest dość powszechne, ale... u sąsiadów moich dziadków dziecko spadło schodząc z takiego łózeczka, uszkodziło sobie kręgosłup i całe życie spedzi na wózku. Kiedy ja wymyśliłam wykonanie u nas łózeczka piętrowego moja mama wpadła w panikę i uważa taki pomysł za dowód na to, iż chcę mieć kalekie dziecko. No i sprawa podobna, prawdopodobieństwo nieszczęścia znikome, ale jednak nie zerowe. I co robić? A wysyłanie dziecka na kolonie nad morze? Co roku przynajmniej kilkoro dzieci topi się w trakcie takich kolonii, mimo obecności opiekunów i ratowników. I co - liczyć , że to dotyczy innych i dać dziecku szanse na fajne i samodzielne wakacje czy też wszędzie, a już na pewno nad wodę jeżdzić z nim?I co z tego wszystkiego wynika? Nic Ci nie doradziłam , bo w takich sytuacjach doradzić się po prostu nie da. We wszystkich tych wypadkach każdy musi sam rozważyć , czy podejmie ryzyko czy uzna je za zbyt duże.
    • Gość: Gosia1 Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 09:04
      Matyldo, już dawno nauczyłam się walczyć o swoje. Powiem Ci tak, jak to my z moim Darkiem już dawno ustaliliśmy - JEŚLI COKOLWIEK, KIEDYKOLWIEK NAS NIEPOKOI W ZWIĄZKU Z NASZYMI DZIEĆMI - ZAWSZE ROZWAŻAMY SYTUACJĘ NA "NIE". Może sobie nazywać to kto chce histerią, fanaberiami ale to są NASZE dzieci i nasze niepokoje. A my wychodzimy z założenia, że lepiej jest wysłuchiwać awantury, mało tego lepiej jest mieć na sumieniu obrażoną rodzinkę, niż tragedię i myśli, że wszystko byłoby w porządku, gdybym posłuchała swojej intuicji. Zapytaj męża, czy przebaczy sobie, jeśli nie daj Boże coś się stanie. Czy będzie mógł spojrzeć w oczy sobie i Tobie. Tu nie o to chodzi, że coś MUSI się stać. Jesteś matką przewidującą, jesteś matką ostrożną i chwała Ci za to. Powiedz mężowi, że nawet nie chodzi o to, że Twój teść jeździ już nie tak, jak trzeba. Na litość - na drodze jest teraz tak dużo szaleńców, małolatów, któzy popisują się przed całym światem!!!! Po to by jeździć trzeba mieć oczy wokół głowy i niesamowity refleks. Wiem co mówię, bo sama prowadzę. Matylda, nie daj się. Jedź po dziecko i stanowczo powiedz, że nie życzysz sobie, aby zabierali Małego gdziekolwiek samochodem. Jeśli chcą zabrać Go na działkę - proszę bardzo: taksówką, samochodem znajomych, rodziny itp. Byle nie prowadził teść. Trzymaj się kochana i nie daj się.Pozdrawiam Gosia
      • Gość: horac Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 09:43
        Dzięki dziewczyny za Wasze posty,Dziadek faktycznie nigdy nie miał żadnej poważniejszej kolizji. Ale jechałam z nim kilkakrotnie samochodem. Byłam wtedy w ciąży. Myslałam, że urodzę w aucie z wrażenia. Co do badań technicznych - jego samochód zyskuje aprobatę tylko w "niektórych" stacjach diagnostycznych. Hamulce kiepskie i w ogóle tu stuka tam wali, ale się toczy.Co do męża, to on w ogóle jest hiperoptymistą w tym (tylko) względzie. Sam nigdy nie zapina pasów, a fotelik dla dziecka uważa za fanaberię współczesnej cywilizacji.Rozumiecie dlaczego ja nie dzielę jego spokoju?On uważa, że jak będzie myślał, że nic się nie stanie, to nic się nie stanie, a moje "strachy" go po prostu wściekają. Nic do niego nie dociera, robi się przykry i nie życzy sobie dalej rozmawiać.A jak już coś się stanie, to moja wina, bo wykrakałam.Słuchajcie, nie wiem co to będzie, ale uważam, że mąż powinien brać pod uwagę zdanie żony. Po tym co dziś się stało, muszę wszystko sobie poważnie przemyśleć. Być może rozejrzę się za opiekunką, która nie będzie zabierać mojego dziecka w podróże, gdy nie wyrażę na to zgody. Ale, żeby zatrudnić opiekunkę, musiałabym chyba postarać się o separację z mężem, bo on nigdy nie zaakceptuje "odepchnięcia" jego rodziców od dziecka.O tym, że nie chcę aby dziecko jeździło z teściami, rozmawiałam z mężem ze trzy razy. Prosiłam, błagałam.Nie uszanował mojego zdania. Myślę, że to kiepsko rokuje nam na przyszłość...Liczę, że teściowie uszanują moją prośbę. Wyraźnie im powiedziałam, że tego nie chcę. Jeśli nie, to też niezbyt dobry prorok dla naszych dalszych stosunków. Myślę, że nie będę jednak jechać teraz do domu, żeby zrobić rozrubę. Mam nadzieję, że akurat dziś nic się nie stanie, nawet jak pojechali. A jeśli pojechali, to jutro wezmę urlop i może rozważę wyprowadzenie się z mężowskiego mieszkania, bo co do cholery ja tam robię, skoro nawet w kwestii bezpieczeństwa mojego dziecka nie mam nic do powiedzenia? I nie chodzi już nawet o to jak ja się teraz czuję, tylko o to, że synek jest dla mnie najważniejszy na świecie. Chciałabym uchronić go przed każdym realnym zagrożeniem. Staram się być mądrą i rozważną matką. Nie chcę ryzykować jego zdrowiem, nigdy!Matylda
        • Gość: mamula Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 10:07
          pomijam, ze tesciwoei SAMI powinni miec na wzgledzie bezpieczenstwo wnuka, a nie udowadnianie swojej racji.poza tym jak matka nie ma na cos ochoty, to trzeba to przyjac i uszanowac.nawet jak sie tego nie rozumie.a co do jazdy, to sama jestem bardzo ostrozna. a czy mam inne mozliwosci-co sie dzieje na naszych drogach??a nie mozesz szczerze porozmawiac z tesciami?
          • Gość: horac Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 10:26
            Rozmawiałam dziś rano przez telefon. Mówiłam "Tato, lepiej nie, samochód taki stary, sama boję się nim jeździć, co dopiero dziecko", do teściowej "Mamo, proszę, nie jedźcie, jutro zawiozę go sama, na cały dzień". Chyba byłam im potrzebna tylko po to, żeby wreszcie ktoś urodził im wnuka. Teraz to oni lepiej wiedzą co dla niego bezpieczne. Jak w Arabii Saudysjiej..Matylda
        • Gość: Gosia1 Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 10:44
          Matyldo, i o to właśnie trafia mnie największy szlag!!!!!! Mam ochotę bluzgać, ale tego by mi nie darowali moderatorzy. Więc tutaj najpierw dopowiedz sobie parę bardzo, bardzo brzydkich wyrazów: piiii, piiii, piiii, piii, piii, piii, piii.........I teraz posłuchaj. Mój mąż z racji wykonywanego zawodu prawie codziennie jest przy jakimś wypadku. I nie raz widział zmasakrowane zwłoki dziecka, które kochający rodzice, a potem strasznie rozpaczający rodzice, wozili bez fotelika, na zasadzie: "nas to nie może spotkać". Boże, i znowu bluzgam....... Krew się we mnie gotuje, gdy widzę malutkie dzieciątko stojące sobie między siedzeniami, albo siedzące mamusi na kolanach. Zawsze wtedy trąbię, pukam się w czoło, a jak ten ktoś stoi to podchodzę i drę ryja: kretynko, poduszkę powietrzną sobie załatwiłaś? I jeszcze jedna sytuacja. Kiedyś Darek pojechał do wypadku, gdzie zginęli młodzi ludzie. Tragedia straszna. Ale dziecko, przypięte do fotelika (niemowlę) nawet się nie obudziło..... Miało może kilka zadrapań i to wszystko. Wiem, rodzice zginęli, ale to maleństwo zostało może dla dziadków?........ Przemyśl to i daj do przeczytania mężowi. Tu nie o to chodzi, że na pewno coś się stanie. Ale tragedie dzieją się właśnie dlatego, że ludzie są zarozumiali i zadufani, sądząc, że im się nigdy i nic nie stanie, na tej zasadzie Twojego męża: nie mówić głośno to się nie kusi złego losu..... Pożal się Boże.....Pozdrawiam - wściekła Gosia
        • Gość: wiesia Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 11:22
          > Dziadek faktycznie nigdy nie miał żadnej poważniejszej kolizji. Ale jechałam z nim kilkakrotnie samochodem. Byłam wtedy w ciąży. Myslałam, że urodzę w aucie z wrażenia. Co do badań technicznych - jego samochód zyskuje aprobatę tylko w "niektórych" stacjach diagnostycznych. Hamulce kiepskie i w ogóle tu stuka tam wali, ale się toczy.No to teraz może bardziej rzeczowo. Skoro dziadek nigdy nie spowodowął wypadku , to nie ma podstaw by twierdzić, że dziadek jest kierowcą. Niewielu się to udaje.W ciąży zupełnie inaczej odbiera się jazdę samochodem i wrazenie ,że "zaraz urodzę" nie świadczy jeszcze o zagrozeniu ( wiem coś o tym, bo w ciąży mój własny samochód wydaje mi się w o wiele gorszym stanie niżnormalnie). Być może amortyzatory w samochodzie wymagają sprawdzenia, ale w przypadku bardzo powolnej jazdy "wystukane" amortyzatory nie stanowią dużego niebezpieczeńśtwa. Jeśli wiesz, że hamulce są kiepskie to szczerze się dziwię, że nie wywieracie presji na dziadkach aby je zmienić. W końcu klocki hamulcowe do starych samochodów kosztują znacznie poniżej 100zł wraz z wymianą i starczy to na przynajmniej 2 lata. Jednocześnie trudno mi uwierzyć w teorię , ze samochód ze złymi hamulacami przechodzi test kontrolny, nawet w "niektórych stacjach". To ,ze stuka i wali też nie musi świadczyć o złym stanie technicznym pod względem bezpieczeńśtwa- różne rzeczy mogą stukać i walić, a plastiki skrzypieć i może to powodować głownie dyskomfort dla ucha. Spróbuj spojrzeć na sprawę bardziej rzeczowo , bo coś mi się wydaje, że za dużo w komentarzach emocji, a za mało faktów.A ryzyko, jak pisałam wcześniej i zagrożenie może przyjsć każdego dnia z dowolnej strony i tu rozwagi trzeba a nie emocji.
          • Gość: KvM Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - o stanie techn. pojazdów i o kierowcach IP: *.* 13.05.02, 16:56
            Po pierwsze ludzie nie potrafią jeździć (w większości). Przeciętny kierowca, który jeździ, ma prawo jazdy od 10 lat i tak na prawdę nie umie poprawnie prowadzić samochodu (nawet w zakresie podstawowych rzeczy jak włączanie kierunkowskazów, czy choćby znajomość przepisów!). Pewne podstawy do tego aby się nauczyć jeździć można mieć kończąc kurs jazdy (nie mylić z kursem na prawo jazdy), a potem ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ćwiczenia nie polegają jednak na jeździe po mieście, czy autostradzie. Trzeba się nauczyć wyprowadzać samochód z poślizgu, hamowania awaryjnego etc. Ja na to poświęcam rocznie przynajmniej jeden komplet opon i bynajmniej nie uważam sie za dobrego kierowcę. Co do wypadków - często właśnie one mobilizują do tego aby podszkolić umiejętności. Cały czas pisałem tu o w miarę młodym kierowcy. Sytuacja się pogarsza dramatycznie gdy ktoś jest po prostu stary. Refleks ulega pogorszeniu, zmniejsza się ostrość i pole widzenia, nawet mięśnie wolniej pracują - w sytuacjach awaryjnych decydują ułamki sekund.Przechodząc do sprawy stanu technicznego. Swego czasu czytałem o bardzo pouszczającym teście - doprowadzono do czołowego zderzenia dwóch samochodów - 2 letniego golfa z 15 letnim. Efekt był szokujący - z tego starego zostały drzazgi - manekiny wskazywały na bardzo wysokie ryzyko śmierci - w tym nowym nic by się prawie ludziom nie stało.Postęp w poprawianiu bezpieczeństwa jest ogromny, a do tego dochodzi kwestia pogarszania się bezpieczeństwa starych samochodów wskutek korozji i pracy materiałów z których skonstruowany jest samochód. Wysłużone amortyzatory nie stanowią niebezpieczeństwa dopóki nie trzeba gwałtownie zahamować wtedy okazuje się, że bardzo wydłużają drogę hamowania (nawet o kilka metrów), jeśli do tego dołożymy niesprawne hamulce, to robi się tragedia. Nie wystarczy w starych samochodach wymiana klocków. Często zużyty jest płyn hamulcowy, i inne elementy układu hamulcowego - nawet jeśli będą nowe klocki, to układ nie będzie hamował z właściwą siłą. Niestety wypadki samochodowe to jedna z najczęstszych przyczyn śmierci i kalectwa w Polsce. Winne temu jest: poziom umiejętnosci kierowców, stan dróg, oraz stan samochodów.W przypadku Matyldy występują co najmniej dwa zwiększające ryzyko czynniki w związku z czym uważam jej zdenerwowanie za w pełni uzasadnione.Podchodząc do problemu rozsądnie Matylda powinna poprosić teścia o poddanie się badaniom lekarskim, podstawowym testom na refleks, testom z zakresu przepisów i praktycznej umiejętności jazdy. Do tego trzeba by sprawdzić dokładnie stan samochodu. Wszystko to także dla JEGO bezpieczeństwa.Niestety jak znam życie taka prośba spowoduje ogromną obrazę - smutne...
          • Gość: KvM Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - o stanie techn. pojazdów i o kierowcach IP: *.* 13.05.02, 16:56
            Po pierwsze ludzie nie potrafią jeździć (w większości). Przeciętny kierowca, który jeździ, ma prawo jazdy od 10 lat i tak na prawdę nie umie poprawnie prowadzić samochodu (nawet w zakresie podstawowych rzeczy jak włączanie kierunkowskazów, czy choćby znajomość przepisów!). Pewne podstawy do tego aby się nauczyć jeździć można mieć kończąc kurs jazdy (nie mylić z kursem na prawo jazdy), a potem ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ćwiczenia nie polegają jednak na jeździe po mieście, czy autostradzie. Trzeba się nauczyć wyprowadzać samochód z poślizgu, hamowania awaryjnego etc. Ja na to poświęcam rocznie przynajmniej jeden komplet opon i bynajmniej nie uważam sie za dobrego kierowcę. Co do wypadków - często właśnie one mobilizują do tego aby podszkolić umiejętności. Cały czas pisałem tu o w miarę młodym kierowcy. Sytuacja się pogarsza dramatycznie gdy ktoś jest po prostu stary. Refleks ulega pogorszeniu, zmniejsza się ostrość i pole widzenia, nawet mięśnie wolniej pracują - w sytuacjach awaryjnych decydują ułamki sekund.Przechodząc do sprawy stanu technicznego. Swego czasu czytałem o bardzo pouszczającym teście - doprowadzono do czołowego zderzenia dwóch samochodów - 2 letniego golfa z 15 letnim. Efekt był szokujący - z tego starego zostały drzazgi - manekiny wskazywały na bardzo wysokie ryzyko śmierci - w tym nowym nic by się prawie ludziom nie stało.Postęp w poprawianiu bezpieczeństwa jest ogromny, a do tego dochodzi kwestia pogarszania się bezpieczeństwa starych samochodów wskutek korozji i pracy materiałów z których skonstruowany jest samochód. Wysłużone amortyzatory nie stanowią niebezpieczeństwa dopóki nie trzeba gwałtownie zahamować wtedy okazuje się, że bardzo wydłużają drogę hamowania (nawet o kilka metrów), jeśli do tego dołożymy niesprawne hamulce, to robi się tragedia. Nie wystarczy w starych samochodach wymiana klocków. Często zużyty jest płyn hamulcowy, i inne elementy układu hamulcowego - nawet jeśli będą nowe klocki, to układ nie będzie hamował z właściwą siłą. Niestety wypadki samochodowe to jedna z najczęstszych przyczyn śmierci i kalectwa w Polsce. Winne temu jest: poziom umiejętnosci kierowców, stan dróg, oraz stan samochodów.W przypadku Matyldy występują co najmniej dwa zwiększające ryzyko czynniki w związku z czym uważam jej zdenerwowanie za w pełni uzasadnione.Podchodząc do problemu rozsądnie Matylda powinna poprosić teścia o poddanie się badaniom lekarskim, podstawowym testom na refleks, testom z zakresu przepisów i praktycznej umiejętności jazdy. Do tego trzeba by sprawdzić dokładnie stan samochodu. Wszystko to także dla JEGO bezpieczeństwa.Niestety jak znam życie taka prośba spowoduje ogromną obrazę - smutne...
            • Gość: horac Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - o stanie techn. pojazdów i o kierowcach IP: *.* 14.05.02, 08:36
              Kochani,Dzięki za wszystko. KVM - co do testów przeprowadzanych na starych autach - mój teść jeździ właśnie 15 letnim Golfem. Ja po prostu sama boję się wsiadać do tego samochodu. Na myśl, że ma nim jechać dziecko, włos mi się jeży na głowie. Co do testów sprawnościowych - teść na pewno nie przejdzie ich pomyślnie, nie ma nawet sensu do nich przystępować. Nie chcę mu też tego proponować, bo i tak ostatnio jest przygnębiony stanem swego zdrowia, starzeniem się.Wiesiu - ja tam się nie znam na hamulcach i klockach, ale coś mi mówi, że ten samochód nie nadaje się do eksploatacji.Tak czuję i nic mnie nie przekona do zezwolenia na podróżowanie mojego dziecka tym autem.Na szczęście w porę dotarło do teściów, że nie powinni działać wbrew mojej woli i zaniechali tej wyprawy. Poza tym groziło to poważnym konfliktem między mną a mężem, więc zauważyli, że rozsądniej będzie nie nalegać.Żeby teść nie czuł się osobiście poruszony, jeszcze raz powiedziałam, że mój sprzeciw wynika ze strachu przed wożeniem dziecka starym samochodem. Kamień spadł mi z serca. Ustaliliśmy, że dziecko będę wozić ja albo mąż.Pozostaje teraz tylko wyjaśnić sobie parę kwestii z małżonkiem. Osobiście uważam, że w takiej sytuacji gdzie powstaje spór między synową a teściami, mąż powinien zawsze i demonstracyjnie trzymać stronę żony, choćby nawet się z nią nie zgadzał. Przynajmniej ja bym tak postępowała, gdyby zaistniał konflikt mój mąż-moi rodzice. Choćby bredził, to nigdy na forum mojej rodziny nie robiłabym z niego głupa.To co wczoraj zaszło, daje mi wiele do myślenia.Planowaliśmy niedawno, że w przypadku cudownego przypływu kasy, sprzedamy co mamy i kupimy dom (bliżniak np.)i zamieszkamy tam z teściami, żeby się nimi zająć na starość. Teraz widzę, że takie rozwiązanie nie wyszłoby nam na dobre. W jakimkolwiek sporze, a zwłaszcza takim dotyczącym wychowania dziecka, ja stałabym na jednym biegunie, mąż i jego rodzice na drugim. Tym razem wywalczyłam swoje (Gosiu!). Ale nie chcę walczyć za każdym następnym razem, zwłaszcza, że druga strona ma taką przewagę liczebną.Dzięki, że mnie poparliście, bo byłam trochę osamotniona w tej mojej wczorajszej walce przez telefon i momentami już czułam się jak głupek.Matylda
          • Gość: horac Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 14.05.02, 08:46
            Dzięki, Wiesiu.Ty to zawsze potrafisz mnie "schłodzić".A to pomogło trzeźwym okiem spojrzeć na problem.co do ryzyka - generalnie się zgadzam.Pozdrawiam. Agnieszka (Matylda)
    • Gość: skadia Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 10:58
      Mamy, Tatusiowie, Dziadkowie! Wszyscy, ktorzy jezdzicie z Dziecmi samochodem!Zawsze tak jest, ze czlowiek po wypadku nagle staje sie madry. Od urodzenia Pauliny mamy dla niej fotelik (teraz ma 9 miesiecy), ostatnio kupilismy jej taki bardziej dorosly. ALe nie o tym chce pisac. Ze szpitala wiezlismy ja bez fotelika. W gondolce, prowizorycznei zabezpieczonej pasami. Potem zawsze w foteliku. Duzo jezdzimy. Czasem w czasie drogi wyjmowalam ja do karmienia. Czasem jak plakala tez ja bralam na rece. I jechalismy sobie tacy nieswiadomi.Kiedys jechalismy do moich rodzicow. Paulina strasznie plakala. Byla glodna, rozzalona. Pomyslalam sobie, ze ja wezme na rece, ale ................nie zdazylam...Walnelo w nas inne auto..huk blachy, wybuch poduszek........Cala nasz trojka zyje, auto poszlo do kasacji. Od tamtej pory kazde wyciagniecie dziecka z fotelika wiaze sie z zatrzymaniem auta ipostojem na parkingu. Wiem ze na dziecko czycha mnostwo niebezpieczenstw, ael jesli mozemy je ograniczyc, czemu tego nie zrobic.Smutno mi tylko z jednego powodu - nie mozemy przekonac znajomych do niewyciagania dziecka z fotelika w czasie podrozy.PS: nie wiem co by sie stalo, gdybym wyciagnela wtedy Pauline ....
    • Gość: skadia Re: PANIKA? NIEBEZPIECZENSTWO? - PILNE!!!!!!, proszę o radę IP: *.* 13.05.02, 11:03
      aha i jeszcze jednododam ze stalo sie to jakies 800 metrów od domu moich rodziców. Czesto w takiej sytuacji panuje atmosfera rozluznienia. zaraz wysiadamy, wiec mozna juz wypiac dziecko. Teraz zapinamy ja nawet, kiedy przeparkowujemy auto spod jednego sklepu pod drugi. My mielismy szczescie i nauczylismy sie bez ofiar, ale...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka