Dodaj do ulubionych

Jest mi źle... :(

IP: *.* 13.05.02, 09:42
Cholera, nie wiem od czego mam zacząć. Chyba najlepiej od początku. Mam problem który zaczyna mnie przerastać, a dotyczy on naszej rodzinki. Moja druga /brzydsza ;)/ połowa przesiaduje całymi dniami w pracy. Od rana do wieczora. /na wstępie dodam że Jego praca wymaga niestety dyspozycyjności - jeśli odmówi wykonania zlecenia - zrobi to za niego ktoś inny/ Wiem że usiłuje zarobić na nas, że jego praca pozwala na to żebym mogła być z synkiem w domu. Ale jakim kosztem? Wszystko jest na mojej głowie - standardowo - pranie, gotowanie, sprzątanie, zakupy, a dodatkowo /gdybym się w międzyczasie zdążyła zanudzić/ praca na zlecenie... no i przede wszystkim nasze słoneczko Patryś :love: Wkurza mnie to że od ponad 3 lat nigdzie razem nie byliśmy :( /Przepraszam, byliśmy przez parę dni w Zakopanem.../ zapomniałam już jak wygląda wyjście do kina, teatru, lub zwykły /niezwykły?/ rodzinny niedzielny spacer. Nie widzieliśmy się z chrzestnymi Patrysia od roku :( Zazdroszczę rodzinkom które spotykam na wspólnych spacerach... Zaznaczę tu że nie mam z kim zostawić synka /niby mieszkam z teściową, ale ona ostatnio bardzo źle się czuje/ pomijając fakt że nawet gdyby mogła zostać z małym - po prostu nie mogę wyjść z mężem bo go NIE MA !!! Pomagały mi wyjścia do znajomych, ale to przecież nie to samo. Doszło do tego, że nawet znajomi zaczęli podejrzewać że Robert unika spotkań z nimi, bo...??? nie chce??? :what: nie lubi towarzystwa??? :what: nie przepada za odpoczynkiem??? :what: Zrobiło mi się bardzo przykro z tego powodu... ale nie jestem w stanie przekonywać ludzi do czegoś, w co oni sami nie są w stanie uwierzyć :( Rozmawiałam z Nim o tym nie raz /w wolnych chwilach pomiędzy jednym a drugim wyjazdem/, wiem że nie jest mu wcale z tym dobrze, że wolałby iść z nami na spacer niż zasuwać całymi dniami ale taki jest niestety dzisiejszy świat. Pierwsze urodziny synka były przesunięte w czasie, drugie były robione w tzw. "biegu" a w dalszym ciągu nie wiadomo czy tegoroczne będą spędzone w komplecie :cry: Dlaczego tak jest? Czy można coś zmienić? Jak? Czy jest wśród Was drogie emamy choć jedna osoba która ma podobny problem? Jak sobie z tym radzicie? Ech, to wszystko jest do ...
Obserwuj wątek
    • Gość: _Su_ Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 13.05.02, 09:56
      Basiu słonko, doskonale Cię rozumiem i mam nadzieję że będzie lepiej. Nie znam Twojego Roberta i nie wiem co Ci doradzić ale powinniście na pewno spróbować gdzieś wyjsć-my byliśmy cały dzień na żaglach z Kuchem i znajomymi i mimo moich obaw jak bedzie było super. Chyba najgorsze jest to przełamanie się i wyjście gdzieś po długim czasie nie wychodzenia-potem jest lepiej.Buziaki Su
    • Gość: Gosia1 Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 13.05.02, 10:32
      Basieńko kochana, jestem....... Już przecież wiesz, jaki zawód wykonuje mój mąż. I też, tak jak Twój, jeśli odmówi wykonania zlecenia, to może Go nie zwolnią, ale po prostu nie zarobi. Za to pozwoli zarobić komuś innemu, co równoznaczne jest z kłopotami finansowymi u nas. I tak w koło Macieju. Na mojej głowie jest dwoje dzieci, dom, a ostatnio również pomaganie mężowi w zarabianiu na nas, bo On po prostu nie daje już rady (mamy długi, kredyt mieszkaniowy - sznur....). I jest dokładnie ten sam problem. Darka nie ma w domu od rana do późnego wieczora, często gęsto do późnej nocy - siedem dni w tygodniu. Ma jeden wolny weekend raz na dwa miesiące (!!!!). I to nie zawsze, bo jeśli trafi się tzw chałtura, to przecież nie odmówi. Noce też nie zawsze są wolne - na świecie pełno jest szaleńców, któzy jeżdżą jak wariaci i potem się rozbijają, albo wybuchają pożary, albo nie daj Boże nawzajem się mordują. To nasza codzienność. Basiu nam też jest czasem okropnie ciężko. I smutno. Ale wiesz co uważam? Że Darkowi jest jeszcze gorzej. Nie chciałabym być na Jego miejscu. Szkoda mi Go, bo to On nie ma chwili spokoju, bo to On zasuwa jak wariat i czasem pada na pysk ze zmęczenia, bo to On nie może nacieszyć się dziećmi, dopóki są małe, bo to On nie może uczestniczyć w Ich radości i zabawie, obserwować, jakie są dzielne i wspaniałe. Umyka Mu życie, przecieka między palcami, nie ma już siły gonić czasu..... Dlatego ja swój smutek chowam głęboko. Tęsknię za Nim jak cholera, ale wiem, że On też tęskni. Dlatego nie robię Mu już wymówek i nie zadręczam swoimi niepokojami. Staram się za to pomóc Mu, wożę np dzieci do Niego do redakcji, założyliśmy sobie internet w domu aby mógł z domu wysyłać zdjęcia, by choć był obecny ciałem wśród nas. Dzwoni często, wydajemy fortunę na telefony. A jak już ma wolne (ŚWIĘTO W DOMU) staramy się wykorzystać ten czas do maksimum. Jeździmy w plener, wygłupiamy się w domu, śmiejemy, staramy się wymyślać coraz to nowe atrakcje dla dzieci. Albo po prostu siedzimy w domku i rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy....... Popatrz na to z drugiej strony. Ludzie którzy "siedzą" sobie na głowie mają więcej czasu na kłótnie i dochodzenie się, udowadnianie sobie, kto ma rację. Spróbuj odnajdywać w zaistniałej sytuacji dobre strony. Bo skoro nie ma innego wyjścia, tak będzie Ci łatwiej. No i pisz do mnie, zawsze znajdziesz dobre słowo.....:-)Pozdrawiam cieplutko Gosia
    • Gość: giera Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 13.05.02, 11:33
      Basiku, słonko, chyba więcej niż GOsia nie można napisać i tak dobrze, pamiętaj skarbie, że zawsze jestem sercem z Tobą i ubolewam nad losem ale plisss weź się w garść, zabierz Patrysia na spacer i się uśmiechnij bo mały też będzie smutas.Ściskam WAS moooooocno - Ania
    • Gość: pysia22 Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 13.05.02, 13:09
      Malutka! A nie myślałaś o tym, żeby pójść do pracy? Mogłabyś znaleźć nianię - naprawdę nie kosztuje to aż tak wiele - i pomóc w zarabianiu pieniędzy.Zawsze miałabys na nianię, i troche na wspólne wydatki. Może to dałoby mężowi lekki oddech finansowy. I moglibyscie spedzać więcej czasu razem. Ja tak zrobiłam, znależlismy nianię, moja pensja idzie w sporej części na nia, ale dzieki temu mój mąż ma większy spokój. Juz wie, że ciężar utrzymania rodziny rozkłada się na dwa. I jest mu duzo łatwiej. Płacimy za to dość wysoka cenę, bo dzieci spędzaja duzo czasu z nianią, a ja nie jestem z nimi tak dużo jak pragnę. Tylko czasami nie ma innego wyjścia. A i są zalety takiej sytuacji. Mam zapewniony swój rozwój, rozwija mi kariera zawodowa. Staje sie coraz bardziej niezależna...Cos za coś, ale może warto zastanowic się nad takim rozwiązaniem...Pysia
      • Gość: Basia_mama_Patryka Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 14.05.02, 07:08
        Witaj PysiuOwszem myślę o powrocie do pracy, ale dopiero za kilka miesięcy, kiedy skończy mi się urlop wychowawczy. Do budżetu domowego dokładam się cały czas, więc myślę że zaangażowanie męża w pracy nie wynika z braków finansowych. To taki typ pracy i niestety nie możemy nic zmienić w tej kestii :( Przykre dla mnie jest to że nie mamy czasu dla siebie, a życie przecieka nam przez palce... Ale trzymam się nadzieji że kiedyś będzie lepiej :)PozdrawiamBasia
    • Gość: DorotaO. Re: Jest mi źle, ale można się przyzwyczaić. IP: *.* 13.05.02, 19:56
      Rozumiem cię, nasze życie wygląda podobnie. Nawet kiedy mąż ma czas, to już nie ma siły na życie towarzyskie. Nawet kiedy wziął całe 5 dni urlopu, i wspinaliśmy się na Śnieżkę, jego komórka dzwoniła prawie bez przerwy. Po tych paru latach szarpaniny stwierdziłam, że jeśli czegoś nie można zmienić, to trzeba to zaakceptować. Teraz staram się cieszyć, że on ma dobrą pracę, gdy tylu ludzi jej nie ma wcale. Trzymaj się i nie załamuj, Dorota.
    • Gość: Basia_mama_Patryka Re: Jest mi źle... IP: *.* 14.05.02, 07:18
      Dziękuję dziewczyny za dobre słowo :) Po Waszych postach od razu zrobiło mi się raźniej. Nie wiem czy kiedykolwiek będzie inaczej, ale macie rację - jeśli czegoś nie można zmienić, należy to polubić. Zaakceptować życie takim jakim jest i nie narzekać :) Rzeczywiście potrzebujemy odpoczynku - Robert od pracy, ja od obowiązków domowych. Wierzę w to że kiedyś będzie lepiej :) Pozdrawiam wszystkie emamyBasia
    • Gość: BożenaModzelewska Re: Jest mi źle... :( IP: *.* 14.05.02, 14:05
      Ceść! Jest! I to pewnie nie jedna. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka