Gość: Ania28
IP: *.*
22.05.02, 15:01
Urodziłam chore dziecko. Guz w brzuszku. Nie chcę jednak teraz pisać o tym lecz o sobie.Mamy za sobą operację, dziesiątki konsultacji, telefonów, mnóstwo złych wiadomości, przepłakanych nocy. Mała czuje się teraz dobrze. Rośnie, uśmiecha się, gaworzy. Wczoraj skończyła trzy miesiące. A ja? Czuję się tak, jakby przybyło mi 10 lat. Łapię się na tym, że siedzę z zaciśniętymi pięściami, budzą mnie w nocy duszności, mam zawroty głowy. Jestem nadopiekuńcza i obawiam się, że wyrządzam tym mojej córeczce krzywdę. Strasznie się o nią boję. Kiedy tylko usłyszę albo przeczytam coś o pielęgnacji niemowląt i różni się to z tym, co ja robię lub robiłam, wpadam w panikę. Myślę, że jestem okropną matką, nie potrafię zaopiekować się własnym dzieckiem. Straciłam pokarm więc do płaczu doprowadza mnie widok kobiety z dzieckiem przy piersi. Sama jestem zmarzluchem więc ciągle myślę, że jest jej zimno a potem boję się, że ją przegrzewam. Z zazdrością patrzę na moje koleżanki, które urodziły zdrowe dzieci, karmią je piersią, zawsze wiedzą co im założyć, kiedy wyjść na spacer itd.Pani pediatra, która zajmuje się moją córeczką powiedziała, że to naturalne, że tak się zachowuję, ale powinnam wziąć się w garść, bo będę potrzebna mojemu dziecku jeszcze przez wiele lat, nie mogę się wykończyć na samym początku. Ja jednak nie wiem, jak to zrobić. Chcę wreszcie nacieszyć się macierzyństwem, bo dzieci przecież tak szybko rosną.