Dodaj do ulubionych

Czy jestem normalna?

IP: *.* 22.05.02, 15:01
Urodziłam chore dziecko. Guz w brzuszku. Nie chcę jednak teraz pisać o tym lecz o sobie.Mamy za sobą operację, dziesiątki konsultacji, telefonów, mnóstwo złych wiadomości, przepłakanych nocy. Mała czuje się teraz dobrze. Rośnie, uśmiecha się, gaworzy. Wczoraj skończyła trzy miesiące. A ja? Czuję się tak, jakby przybyło mi 10 lat. Łapię się na tym, że siedzę z zaciśniętymi pięściami, budzą mnie w nocy duszności, mam zawroty głowy. Jestem nadopiekuńcza i obawiam się, że wyrządzam tym mojej córeczce krzywdę. Strasznie się o nią boję. Kiedy tylko usłyszę albo przeczytam coś o pielęgnacji niemowląt i różni się to z tym, co ja robię lub robiłam, wpadam w panikę. Myślę, że jestem okropną matką, nie potrafię zaopiekować się własnym dzieckiem. Straciłam pokarm więc do płaczu doprowadza mnie widok kobiety z dzieckiem przy piersi. Sama jestem zmarzluchem więc ciągle myślę, że jest jej zimno a potem boję się, że ją przegrzewam. Z zazdrością patrzę na moje koleżanki, które urodziły zdrowe dzieci, karmią je piersią, zawsze wiedzą co im założyć, kiedy wyjść na spacer itd.Pani pediatra, która zajmuje się moją córeczką powiedziała, że to naturalne, że tak się zachowuję, ale powinnam wziąć się w garść, bo będę potrzebna mojemu dziecku jeszcze przez wiele lat, nie mogę się wykończyć na samym początku. Ja jednak nie wiem, jak to zrobić. Chcę wreszcie nacieszyć się macierzyństwem, bo dzieci przecież tak szybko rosną.
Obserwuj wątek
    • Gość: teresato Re: Czy jestem normalna? IP: *.* 22.05.02, 15:18
      Aniu- masz za sobą ciężkie przeżycia bardzo traumatyzujace.Nie wiem czy Cie to pocieszy ale ja czasami też uważam sie za złą matkę, niedojrzałą nieodpowiedzialną. Mam 10-tygodniowego zdrowego synka i bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu. Udało mi sie i karmie piersią. małay rozwija się dobrze ale ja cały czas dopatruje sie w nim czegos niepokojacego. I cały czas zastanawiam sie czy wszystko robie dobrze, czy na pewno trzeba tak a nie inaczej, czy mały ma zaspokojone wszystkie swoje potrzeby. Sądzę, że takie mysli sa nierozerwalnie związane z uczuciem mataki do dziecka- chciałoby się jak najlepiej a nie zawsze wychodzi i zawsze jest obawa że czegoś niedopatrzymy.Pozdrawiam serdecznieGłowa do góry i niech Twoja Dzidzia rozwija sie prawidłowoMisiek mama Kubusia
    • Gość: Gosia1 Re: Czy jestem normalna? IP: *.* 22.05.02, 15:33
      Aniu bardzo ciężko jest mi cokolwiek Ci doradzić, bo w sumie sama swoje macierzyństwo przeżywałam w bardzo podobny sposób. Dopiero teraz, jak mój synek niedługo skończy 7 lat zaczynam oddychać z ulgą, zaczynam cieszyć się macierzyństwem, cieszyć - TYLKO cieszyć - z faktu posiadania synka. To samo było z moją córeczką, która we wrześniu skończy 14 lat. I teraz marzy mi się cofnięcie czasu, aby - wiedząc, że nic złego nie stało się moim dzieciom - jeszcze raz przeżyć te cudowne lata: bez lęku czy przypadkiem, będąc bladymi, nie zachorowały na białaczkę, bez paniki, czy nie mają chorego serduszka, gdy kłóło w piersiach, bez łez, gdy bolało w brzuszku czy przypadkiem nie ma czegoś w jelitkach........Mogłabym tak jeszcze w nieskończoność........Pisać dalej? Chyba Ci tego oszczędzę. Do czego zmierzam. Kochanie, jesteś jak najbardziej normalna. To co czujesz, to można powiedzieć - skutki uboczne kilkumiesięcznego życia w ciągłym lęku, bólu, co będzie dalej.......U mnie Ania miała drgawki przy gorączce, z utratą świadomości i lęk, że będzie chora na padaczkę, nie taki znów bezzasadny, bowiem do tej pory płacimy za przeszłość dużą cenę. A Krzyś w wieku 3,5 roczku miał guzka na główce, co przeżyliśmy, wie tylko ten, kto przez to przechodził. Potworne 14 dni, z pytaniem: będzie wyrok, czy nie........ I takie dni zostają. Ciągle się wydaje, że będzie coś jeszcze, że to niemożliwe, aby wszystko co złe skończyło się i odeszło daleko. Ale musisz w to uwierzyć. Na siłę. Codziennie, jak tylko się obudzisz, zamknij tę brzydką klapkę gdzieś w głowie i spójrz na swoją Maleńką - jak się uśmiecha, jak gaworzy, jak fika nóżkami. Ona jeszcze przegląda się w Twoich oczach i to co tam zobaczy, zostanie w Niej na bardzo długo. Może i na zawsze. Przywołaj więc do swoich oczu blask i radość, ufność, że będzie wszystko dobrze. Nie karm Jej lękiem. A ubieranie? Przykrywanie? Spacerki? Jeśli nie jesteś pewna siebie, zapytaj! To wcale nie jest wstyd. Bardzo lubię pewne powiedzenie Kulfona z programu "Ciuchcia": "Nie trzeba się wstydzić pytać, wstyd to nie zapytać i nie wiedzieć.......". I jeszcze malutka rada na koniec. Ja jak już nie mogłam wytrzymać ze swoim lękiem, po przejściach Krzysia, poszłam do pewnego mądrego bioenergoterapeuty. A On powiedział mi coś bardzo ważnego: nie wolno ściągać myślami zła, jak tylko "zobaczysz" w swojej głowie brzydki obraz np chorego dziecka, zamknij oczy i wyobraź sobie okno, potem, że je otwierasz, a potem, że "te złe myśli" wyrzucasz, następnie bardzo szybko zamykasz okno..........w Tobie i Twoim życiu zostaje tylko to, co dobre i piękne. Aniu spróbuj, mnie to pomogło. Ale musisz robić to systematycznie i zawsze, jak tylko złapie Cię wątpliwość, jak okryje Cię czarna mgła bólu i lęku. Myśl też wtedy o słońcu. Jeśli nie poradzisz sobie sama, to spróbuj też odwiedzić psychologa. Są tam grupy wsparcia dla takich zagubionych matek, jak Ty i ja..... :-)Życzę Ci tylko jasnych dni - Gosia
    • Gość: 220571 Re: Czy jestem normalna? IP: *.* 22.05.02, 21:13
      Twój dzidziuś jest jeszcze bardzo malutkim dzidziusiem. Wiele dziewczyn rodzi zdrowe dzieci i popatrz co piszą na Forum, że im ciężko, że sobie nie radzą. Każda mama ma tysiące obaw, dylematów, wątpliwości. Potrzebujesz czasu, żeby ODPOCZĄĆ po tak ciężkich i smutnych przeżyciach. Powolutku nauczysz się jak być mamą. Powolutku. Ja z pierwszych sześciu miesięcy pamiętam głównie swój lęk i zmęczenie. Mamy chyba tak już po prostu mają że się martwią ;). Piszesz, że straciłaś pokarm. To pewnie w wyniku stresu jaki przeżyłaś. Ale nie jesteś przez to gorszą mamą. Jesteś najwspanialszą mamą jaką może mieć Twoje dziecko bo je kochasz, bo je pielęgnujesz, bo się nim przejmujesz. Potrzebujesz trochę odpoczynku i tyle (tak mi się wydaje).Pozdrawiam Cię serdecznie :hello:
    • Gość: AneczkaG Re: Czy jestem normalna? IP: *.* 22.05.02, 21:23
      Aniu, nie wiem, co Ci napisać... Ale wiesz, z całego serca Ci życzę, żebyś się zaczęła cieszyć z każdego dnia z Twoim Maleństwem.AneczkaPS. Ale wiesz, czasem tak jest, że radość macierzyństwa przychodzi dużo później, kiedy się już przyzwyczai do nowej sytuacji i jakoś zaaakceptuje te wszystkie zmiany. Nawet wtedy, gdy się urodzi zupełnie zdrowy dzidziuś. Trzymaj się cieplutko.
    • Gość: Hermiona Re: Czy jestem normalna? IP: *.* 23.05.02, 13:52
      Aniu, nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale dylematy, o których piszesz ( dotyczące pielęgnacji niemowlaka, karmienia piersią, ubierania itd.) to nie dylematy mamy chorego dziecka, ale każdej "świeżej" mamusi. Kiedy "okrzepniesz" w macierzyństwie, wszystko będzie łatwiejsze; Twoja córeczka nie jest przecież jeszcze zbyt komunikatywna, więc musi minąć trochę czasu, żebyś nauczyła się odczytywać sygnały, które Ci przesyła płaczem, grymasem itd.Nie mogę w żaden sposób porównać tego, co czujesz jako mama chorego maleństwa do tego, co ja czuję, bo od razu moje problemy wydają mi się mało ważne, ale umiem sobie wyobrazić, co czujesz.Mój synek 2 tygodnie przed swoimi 3-mi urodzinami trafił do szpitala z rozpoznaniem "cukrzyca" - intuicja od kilku dni mówiła mi, że to może być to, ale najgorsza była świadomość, która przyszła po rozmowach z lekarzami - że Jędruś chorował przynajmniej od kilku miesięcy, a nie zostało to zauważone. Kiedy myślę o tym, że na moich oczach dziecko po prostu gasło (kilka dni przed pójściem do szpitala zaczął zasypiać i dwa następne dni doprowadziłyby go do śpiączki - nie wiem, jak by się to skończyło), nie miało skąd brać energii do życia, a ja byłam obok i nie miałam pojęcia, co się dzieje... jeszcze teraz kiedy o tym myślę, wszystko się we mnie kurczy... Mnie też trudno jest cieszyć się dzieciństwem mojego synka, mimo, że na co dzień nic mu nie dolega, jest wesoły, dobrze się rozwija i trudno się domyślić, że jest ciężko chory. Ja mam jednak cały czas świadomość, że nie mogę ani na chwilę przestać kontrolować sytuacji, że jakieś teoretycznie mało znaczące zaniedbanie może stanowić o jego zdrowiu, a nawet życiu i to w ciągu bardzo niedługiego czasu. Dlatego wiem, jak trudno żyć z takim obciążeniem...Nie wiem, na czym polega leczenie Twojej córeczki, czy operacja wystarczyła, czy potrzebne są jakieś specjalne zabiegi czy kuracje. Wierzę, że wszystko będzie dobrze i jestem pewna, że za miesiąc - dwa nauczysz się swojej córeczki i będziesz szczęśliwsza. Pomyśl o tym, że tak naprawdę bardzo trudno jest zrobić swoim w miarę rozsądnym postępowaniem krzywdę dziecku, nawet jeśli troszkę zmarznie czy się zgrzeje, albo przez chwilę poczuje wilgoć na pupie. Przecież nie będziesz jej w mokrej pieluszce trzymać cały dzień, na obiad nie dasz schabowego, a na spacer w upale nie założysz kombinezonu zimowego. Masz z pewnością dużo zdrowego rozsądku, reszta to intuicja i kwestia nabrania wprawy.:hello: MonikaP.S. A jeśli już o ubieraniu mowa, to jest taka zasada: dziecko leżące czy siedzące ubieraj zawsze troszkę cieplej niż siebie (bo się nie rusza i łatwiej mu zmarznąć), a biegające - trochę lżej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka