Gość: guest
IP: *.*
09.07.02, 20:43
Postanowiłem zadać pytanie na ulubionym forum mojej żony. Wybaczcie, że nie napiszę o kogo chodzi, po pierwsze kilka rzeczy wstydliwych tu napiszę, a po drugie nie chciałbym aby fakt, że sprawa dotyczy Waszej znajomej miał wpływ na Wasze głosy.Może zacznę od krótkiego opisu. Jesteśmy małżeństwem z wieloletnim stażem. Mieszkamy w skromnym (43m2), ale własnym "M". Mamy uroczą parkę. Jedno dziecko prawie 3 letnie, a drugie półroczne. Żona nie pracuje zawodowo, zajmuje się wyłącznie domem. Dodatkowo ma na 6-8h dziennie nianię dla starszego dziecka, którą może też zamiennie prosić o pomoc w domu. Otóż moja żona twierdzi, że się czasowo nie wyrabia z oporządzeniem domu. Faktem jest, że jestem strasznym bałaganiażem i sam niewiele w domu pomagam (nie licząc drobnych prac remontowych, zakupów, okazyjnego wynoszenia śmieci no i oczywiście spędzam trochę czasu z dziećmi - czasem pół godziny, czasem 3 - różnie). Uważam jednak, że moja żona przesadza twierdząc, że nie może wygospodarować czasu dla siebie. Spotyka się jednak dość często z koleżankami, zagląda na to forum, pisze pamiętniki etc.) Odnoszę wrażenie, że Ona po prostu buntuje się przeciwko swojej roli tzw. kury domowej. Ma mi za złe, że ja w pracy częściej niż Ona spotykam się z ludźmi, że raz na jakiś czas idę do kina (średnio 1-2 razy w miesiącu). Z drugiej strony praktycznie nie chodzę z kolegami na piwo, wieczory raczej spędzam w domu - fakt, że często przy komputerze pracując/przeglądając internet. W gruncie żeczy chodzi o to jej niezadowolenie. Pytam się w tym miejscu Was, czy słuszne.