Dodaj do ulubionych

Anonimowo o czasie

IP: *.* 09.07.02, 20:43
Postanowiłem zadać pytanie na ulubionym forum mojej żony. Wybaczcie, że nie napiszę o kogo chodzi, po pierwsze kilka rzeczy wstydliwych tu napiszę, a po drugie nie chciałbym aby fakt, że sprawa dotyczy Waszej znajomej miał wpływ na Wasze głosy.Może zacznę od krótkiego opisu. Jesteśmy małżeństwem z wieloletnim stażem. Mieszkamy w skromnym (43m2), ale własnym "M". Mamy uroczą parkę. Jedno dziecko prawie 3 letnie, a drugie półroczne. Żona nie pracuje zawodowo, zajmuje się wyłącznie domem. Dodatkowo ma na 6-8h dziennie nianię dla starszego dziecka, którą może też zamiennie prosić o pomoc w domu. Otóż moja żona twierdzi, że się czasowo nie wyrabia z oporządzeniem domu. Faktem jest, że jestem strasznym bałaganiażem i sam niewiele w domu pomagam (nie licząc drobnych prac remontowych, zakupów, okazyjnego wynoszenia śmieci no i oczywiście spędzam trochę czasu z dziećmi - czasem pół godziny, czasem 3 - różnie). Uważam jednak, że moja żona przesadza twierdząc, że nie może wygospodarować czasu dla siebie. Spotyka się jednak dość często z koleżankami, zagląda na to forum, pisze pamiętniki etc.) Odnoszę wrażenie, że Ona po prostu buntuje się przeciwko swojej roli tzw. kury domowej. Ma mi za złe, że ja w pracy częściej niż Ona spotykam się z ludźmi, że raz na jakiś czas idę do kina (średnio 1-2 razy w miesiącu). Z drugiej strony praktycznie nie chodzę z kolegami na piwo, wieczory raczej spędzam w domu - fakt, że często przy komputerze pracując/przeglądając internet. W gruncie żeczy chodzi o to jej niezadowolenie. Pytam się w tym miejscu Was, czy słuszne.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 09.07.02, 22:21
      W takim razie ja napiszę jak ja to widzę, bo mam wrażenie że mój mąż nie rozumie o co mi chodzi.Bardzo lubię zajmować się dziećmi i domem. Z codziennymi czynnościami nie mam problemu. Jak zwykle wygląda mój dzień?6.00 rano starsze dziecko przebudza się i prosi o picie.7.00 wstaje i domaga sie naszej uwagi.Karmię młodsze i wstaję (prysznic itp.)- zajmuję sie starszakiem.8.00 robię śniadanie dla wszystkich i sprzątam po nim.Potem do 11.00 zajmuję sie diećmi.Ok. 11.00 starsze dziecko idzie z opiekunką, a ja chwilę siedzę przy komputerze, szykuję sie do wyjścia i jadę z młodszym na rehabilitację.Wracam ok. 14.00 - 14.30Szykuję obiad, sprzątam kuchnię i łazienkę.Próbuję ogarnąć mieszkanie.Ząbkujące dziecko, karmienie.Staram się by 0 17.00 starszak wracał do domu. Trzeba mu wtedy poświęcić trochę czasu, bo jest rozmarudzony.18.00 kolacja , sprzątanie po kolacjiZabawa z dziećmi, zaglądanie przez ramię męża do komputera, zajmowanie sie marudzącym niemowlakiem.20.00 - 21.00 mycie, usypianie dzieci.Padam razem z nimiNoc - przerwy w spaniu na karmienieMój dzień wygląda tak jak dzień niejednej z Was.Co mnie wkurza?1. Od pięciu dni proszę męża, by pozbierał z podłogi pudełka i sprzęciki związane z jego pracą. Ja wcześniej przez trzy godziny usiłowałam posprzątać jego kącik - posegregować narzędzia pracy, materiały itp. Część odłożyłam na niską szafkę by znalazł miejsce na te rzeczy. On nie tylko nie schował tego, ale pozwolił starszakowi się tym bawić. Dzieciak poroznosił wszystko po pokoju i dodał swoje śmieci - jakieś papierki i woreczki. W pokoju jest teraz gorszy bałagan niż przed moim 3 godzinnym sprzątaniem.2. Moje prośby o pomoc w generalnym sprzątaniu są przyjmowane - słyszę "zaraz" i na tym sie kończy.3. Codziennie (jeśli nie przypomnę, by wyniósł do łazienki) po wyjściu męża do pracy znajduję jego ciuchy przeznaczone do prania rzucone tam, gdzie się rozbierał do spania.4. Jeśli robi sobie jedzenie sam (lub dorwie sie np. do czereśni) nie sprząta po sobie.5. Po mieszkaniu (nawet w pokoju dzieci) walają się jego czasopisma.6. Gdy po wyjątkowo ciężkim dniu powiem mu że jestem zmęczona słyszę krótkie "ja też" i nic więcej.7. W sobotę i niedzielę, gdy nie pracuje, ucina sobie drzemki, ja w tym czasie zajmuję sie dziećmi. zmiany miejsc nie przewiduje. Gdy proszę go o pomoc w doprowadzeniu zapuszczonego pokoju do porządku, obiecuje, że to zrobimy i nie robi nic w tym kierunku. Boli mnie, to co mówi - ja zarabiam na rodzinę, a ty zajmujesz się domem ( czyli wszystkim włacznie ze sprzątaniem jego bałaganu w kąciku pracy) jednocześnie uważa, że to czego ode mnie oczekuje nie jest wyczerpujące i jako kobieta na pewno sobie z tym poradzę.Dodatkowo oczekuje pilnowania jego spraw - porządkowania papierów, szukania zaginionych (z jego winy) dokumentów, załatwiania spraw, które przeoczył.Normalne prowadzenie domu - zgadzam się. Ale gdy mam poprawiać coś, co on spartaczył, szukać co zgubił, w kółko porządkować rzeczy ze świadomością, że on jutro znowu zrobi w nich bałagan - kto by to wytrzymał?Nie mam nic przeciwko jego wypadom do kina. Cieszę sie, że może się zrelaksować.Ja póki co marzę o wyjściu bez dziecka (choć nie jest to źródłem frustracji, wiem, że taka jest kolej rzeczy). Mam jedną przyjaciółkę która mieszka blisko i przychodzi do mnie 3 razy w tygodniu. Pichcimy coś wtedy, szalejemy z dziećmi i rozmawiamy ze sobą. Poza tym rzadko, choć regularnie widuję sie z dwiema koleżankami (1-2 razy w miesiącu). Nie jest mi z tym specjalnie źle. Przykro mi jest tylko, że nie mam psychicznego wsparcia ze strony męża, króry sprawia wrażenie, jakby uważał, że wszystko mu sie należy z urzędu, bo "pracuje na rodzinę".Czy ja za dużo oczekuję? Czy wymyśliłam sobie problem?
      • Gość: Carmela Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 08:04
        ehh kochana z kad ja to znam...... cos jakys opisala muj gniazdko rodzinne tyle ze jedno dziecko mniej no i maz teraz wyjechal do pracy ale w sumie mniej wiecej to samo
      • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 09:30
        hejchcialam cos dodac od siebie..raczej nie pomoge bo w ten sam sposob maz odnosi sie do mnie..nie widzi powodow mojej zlosci i chociaz juz mu milion razy poatwarzalam o odkladaniu bielizny brudenj do kosza a jedzenia do lodowki nic sie nie zmienia..czasami poprostu odpuszczam, bo ile mozna mowic?..kocham go bardzo i jakos probuje to wszystko ulozyc miedzy nami ale wiem ze bez jego checi zmiany i przezde wszysktim robienia czegos w tym kierunku nic nie bedzie..on tez tak to widzi ze skoro jestem w domu( a raczej SIEDZE w domu) to powinnam wziasc wiekszosc obowiazkow na siebie, no wlasciwie wszystkie..nie wiem jak to rozwiazac i chetnie poslucham radpozdrawiamsmile
      • Gość: martucha Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 13.07.02, 10:08
        Wiesz ja to się w połowie zaczęłam zastanawiać czy Ty o mnie nie piszesz? Fakt niektóre rzeczy sie różnią ja jestem pracująca mamą jednego dziecka ale reszta.. ten bałaganiarz mąż, do którego mam wiecznie jedną prośbę SPRZĄTAJ CHOCIAŻ TYLKO PO SOBIE. Zero czasu dla siebie bo albo jestem w pracy albo jestem mamą, gosposią, sprzątaczką ... i tak w kółko.Pozdrawiam i cierpliwości zyczę obojgu
    • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 09.07.02, 23:56
      Gdyby nie kilka szczegółów, pomyślałabym, że to pisał mój kochany mąż.A sama podpisałabym się pod postem żony, tylko dodałabym od siebie jakieś drugie tyle. Jakoś tak smutno mi się zrobiło...Moje koleżanki są matkami, mamy niby wspólne tematy, ale żadnej odskoczni, ożywczego powiewu. No i zawsze są z nami maluchy, od których trudno się oderwać. W kinie byłam, owszem, aż dwa razy w ciągu ostatnich wielu wielu miesięcy (lat?) Wstyd, wiem o tym, ale na nocne seanse (o północy - czy takie są?) nie mam siły chodzić. Czasem już trudno to znieść i wtedy okazuję się histeryczką, etc, etc, na dodatek niewdzięczną dla tego, który daje mi chleb. Kto powiedział, że życie będzie sprawiedliwe? Ale nikt też mnie nie uprzedził, że aż tak trudne.Czuję się, jak mewa, która przez całe życie szybowała nad oceanem, a teraz siedzi zamknięta w klatce ze złota i patrzy na ten ocean przez monitor komputera. I jeszcze słyszy: popatrz, mogłabyś nawet tej klatki nie mieć. Pomyśl, ilu ludzi Ci zazdrości.Anonimowy Mężu, wiesz, my matki i żony znamy swoje miejsce i myślę, że nie do końca właściwie oceniasz odczucia swojej Żonki. Wydaje mi się, że atmosfera poprawiłaby się, gdyby Ona poczuła się po prostu doceniona, jej praca zauważona i szanowana, na równi z Twoją pracą zawodową. Oczywiście każda pomoc w domu jest mile widziana. Ale gdybyś jeszcze pokazał, że oprócz gospodyni w domu, ciągle jest dla Ciebie atrakcyjną kobietą, super laską, z której jesteś dumny, z którą chcesz się pokazywać - nie masz nic do stracenia.Powiem wpost: sądząc po tym, co napisała Twoja Żona, i tak jest wyjatkowo cierpliwa. Bierz się do roboty i nadrabiaj stracony czas, może nie jest jeszcze za późno.Powodzenia życzę i uściski dla Żonki - siostry w doli-niedoliIsia
      • Gość: ruda Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 08:11
        Drogi mężu: ja myślę, że problem jest w takij męczącej monotonii życia. Uświadomił mi to ktoś ostatnio przy okazji mojego dziecka - gdybym miała choć jeden dzień bez dziecka, to odpoczęłabym, a tydzień. Chyba lepiej tydzień, bo kiedy pierwszy raz wybraliśmy się do znajomych zostawiając 2 letnie dziecko z dziadkami, czuliśmy się oboje dziwnie, czego nam brakowało. Czyli że nasze dziecko ma krótką pępowinę. Rozumiem więc stan ducha żony, z jednej strony coś by chciała zmienić, z drugiej się nie da, bo dzieci, z trzeciej może byście się trochę zamienili, ty zrób coś w domu, żeby ona się nie czułą jak maszyna do zbierania papierków, a Ty nawet tych pepierków nie widzisz, a nawet jak Ona Ci je pokaże palcem,t o uważasz, że przesadza, a poza tym jak coś do jutra poleży (a potem do pojutrza etc) to nic się nie stanie. Ty, mężu, podobnie jak mój, zapewne siedząc z dziećmi w domu w ogóle byś nie zwracał uwagi na narastający bałagan, więc nie rozumiesz ile drobnych czynności musi wykonąc kobieta, by wnętrze choć z grubsza ją zadowalało.Może znajdźcie jakieś rozwiązanie pośrednie: typu ty tyle nie pracujesz i 1 dzień zajmujesz się dziećmy, a żona wtedy albo pracuje albo leży do góry brzuchem???Może też Isia ma rację, że bardziej chodzi żonie o poczucie, że jest maszynką do zbierania papierków i znajdowania BBARDZO WAŻNYCH ZAGUBIONYCH RZECZY (żono, to sobie odpuść on NIGDY nie nauczy się ich znajdować), że praca ta wydaje Ci się banalna i uważasz, że nie męczy. Spróbuj jednak kiedyś pamiętać, gdzie masz to ważne takie niebieskie w kształcie pólkola z dziurką w środku - kochanie nie wiesz, gdzie to jest??? I ona zwykle wie. Ty, Mężczyzno nie zaprzątasz sobie głowy takimi bzdurkami, więc psychicznie jesteś mniej zmęczony. Spróbuj kiedyś pamiętać, gdzie masz ważne rzeczy, odkładać rzeczy brudne tam, gdzie ich miejsce i posprzątać kiedyś łazienkę (raz w miesiacu???) zobaczysz, jaką wtedy będziesz miał szczęśliwą żonękasia
    • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 07:49
      No, pewnie moja wypowiedz wywola burze, a ja zostane przy okazji odsądzona od czci i wiary, ale co mi tam ;)Drogi Anonimowy Męzu.Szczerze Ci współczuje takiej leniwej, gnuśnej Żony.Cóź, ja zrobiłabym tak (na miejscu Żony):Spisałabym zakres obowiązków wynikających z zajmowania się dzieckiem i prowadzenia domu ( w czasie, w ktorym pracujesz). I zatrudniłabym kogoś do tych prac (fakt, bedziesz musiał za to zapłacić, ale przynajmniej będziesz wiedzieć, na co idą Twoje ciężko zarobione pieniądze). Najchętniej zatrudniłabym... siebie.Ale z drugiej strony, drogi Mężu - czyż to nie cudownie, że Żona zarobi na swoje utrzymanie?No a pozostałe obowiązki (te, które są ponad te 8-9 godzin płatnej pracy nianio-służącej) rozdzieliłabym po równo mniędzy nas dwoje.Czy to nie wspaniale, że od tej pory dzielić sie będziemy wszystkimi radościami i smutkami? I do kina to byśmy chodzili razem, albo wcale :) Wiesz, czasy niewolnictwa sie juz dawno skończyły, a i tradycji takiego ustroju u nas nie ma (nie ta szerokość geograficzna, niestety).Prawda, że szkoda, ze to nie ja jestem Twoją Żoną?PS: Moj Mąż wczoraj przeczytał Twoj post. Pokręcił nosem z niesmakiem i stwierdził: ale egosita. Hmmm... Przesadza facet, co nie? ;)
      • Gość: ruda Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 08:13
        Yenna, wyostrza Ci się języczek z okazji drugiej ciąży...Może jednak dziewczynka???:)))kasia
        • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 08:50
          Kasiu, mi sie w kazdej ciazy tak robi. A ostatnio czesciej w ciazy jestem niz nie jestem - biedny ten moj chlop ;)
      • Gość: Anuk Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 09:36
        Yenna,Uważam (i to moje zdanie), że twój pomysł jest ciekawy. Zgadzam się z tobą i z twoim mężem przy okazji. Anonimowy mąż zachowuje się jak mały, niedorosły egoista (niestety). Może trzeba mu uświadomić wartość tzw. pracy w domu. Może żona powinna wyjechać na 2-3 dni (nawet) sama i zostawić go z dzieciakami. Hmm, tylko młodsze jeszcze karmi (w tym jej mąż nie zastąpi), ale moze na parę dni przestać robić to, co robi normalnie. Efekty powinny być szybko widoczne. Trochę szacunku dla tych co w mniemaniu szanownego męża nie pracują (bo praca w domu to nie praca - hmmmm tylko czemu nic się samo nie robi!?) w "normalnej" pracy tylko w domu.Ech przykro, że ludzie nie widzą tego że zmierzają prosto w stronę wyzysku. Mąż - dużo ma do poprawienia. Żona - spróbuj jednak wynegocjować wspólne wypady na relaks do kina. Tobie też się należy.Anuk
    • Gość: Adzia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 08:22
      Mężu - a dlaczego Ty się nas pytasz czy jesteś w porządku, skoro sam piszesz, że nie jesteś?Tak mi się wydaje, że niewiele, bardzo niewiele Wam trzeba, aby złagodzić napięcia...Twierdzisz, że jesteś bałaganiarzem - powiem szczerze, nie cierpię, kiedy ktoś mówi "No bo ja taki jestem" i nic w tym kierunku nie robi. Samo uświadomienie sobie problemu jest już częścią rozwiązania. Skoro wiesz, że Twoje bałaganiarstwo przeszkadza żonie i dezorganizuje jej pracę - czemu nad sobą, u licha, nie popracujesz???? :what: Nie wierzę, powtarzam, nie wierzę, że dorosły człowiek nie może nad takimi instynktami zapanować. Przecież 70 procent treści postu Twojej żony dotyczy właśnie tej cechy Twego charakteru! Dziwne, że nie widzisz, jak dokuczliwe jest dla niej Twoje bałaganiarstwo.Mężu - nie wystarczy sobie uświadomić problem, nie wystarczy poradzić się innych. Trzeba jeszcze trochę wysiłku włożyć w jego rozwiązanie.Czego serdecznie życzęAgnieszka
      • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 12:23
        Adziu a ja faceta rozumiem bo to informatyk i wiem czym ta praca się objawia - czasami bałaganem.Ja nie znoszę bajzlu w domu, choć sam go robię, ale jak zejdę z "fazy (praca)" to sprzątam.Do tego czasu moja kochana żona słyszy, "zaraz", "później", "jutro".Czasami trwa to u mnie trzy dni, czasami wogóle.To zależy od pracy.No i najsmutniejsze: moja żona nie ma niani, ani jakiejkolwiek pomocy więc czasami nasz dom wygląda tak jakby przeszło tornado.Rozumiem i jego i ją.Ważne żeby oni się oboje zrozumieli.:)
        • Gość: Adzia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 12:34
          Nex, a tak z ciekawości - pracujesz w domu?My też jesteśmy oboje informatykami, ale pracujemy gdzie indziej i szczerze mowiąc, nie zauważyłam, żeby moja praca owocowała jakimś specjalnym bałaganem - owszem, często zabieram ją do domu ale raczej w formie "neuronowej" - myślę sobie nad jakimiś problemami w czasie codziennych zajęć.Czemu ja tak o tym bałaganie - bo z postu żony widać, że dla niej to jest duży problem. I nie do końca jestem przekonana, że to zależy od rodzaju wykonywanej pracy. Raczej niestety od osobistych predyspozycji. Niektórych ludzi trzyma się bałagan, niektórych nie.Masz rację, że najważniejsze jest zrozumienie.Ja zawsze uważałam, że jedną z podstaw zdrowego związku jest praca nad sobą. Jeśli jakaś moja cecha partnerowi przeszkadza - staram się nad nią zapanować. I vice versa oczywiście.Wiecie, mężu i żono - tak wygląda Wasza sytuacja z boku. Wy wiecie lepiej, czy chodzi tylko o czynności domowe, czy może o coś więcej - my wiemy tyle, ile nam powiedzieliście. Myślę, że jeśli między sobą będziecie tak szczerzy, jak na forum - to powinniście się dogadać.Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 13:22
            Anonim, ponizej zamieszczam taki fajny tekst opisujacy jak to te zony "nic w domu nie robia caly dzien!!!!!!!". To jest po angielsku. Jak nie znasz angielskiego to przetlumacze pozniej, albo moze jakas inna emama podejmie sie tlumaczenia, bo ja nie mam do tego talentu.Pozdrowienia> One afternoon a man came home from work to> find total mayhem in his house. His three children> were outside, still in their pajamas, playing in the> mud, with empty food boxes and wrappers strewn all around> the front yard. The door of his wife"s car was open,> as was the front door to the house.>> Proceeding into the entry, he found an even bigger> mess. A lamp had been knocked over, and the throw rug was> wadded against one wall. In the front room the TV was> loudly blaring a cartoon channel, and the family room> was strewn with toys and various items of clothing.>> In the kitchen, dishes filled the sink, breakfast> food was spilled on the counter, dog food was spilled on the> floor, a broken glass lay under the table, and a small pile> of sand was spread by the back door.>> He quickly headed up the stairs, stepping over toys> and more piles of clothes, looking for his wife. He was> worried she may be ill, or that something serious had happened. He found> her lounging in the bedroom, still curled in the bed in> her pajamas, reading a novel. She looked up at him,> smiled, and asked how his day went.>> He looked at her bewildered and asked,> "What happened here today?">> She again smiled and answered,> "You know every day when you come home from work> and you ask me what in the world did I do today?">> "Yes" was his incredulous reply.>> She answered, "Well, today I didn"t do it.">
          • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 13:47
            > Nex, a tak z ciekawości - pracujesz w domu? Ja wszędzie pracuje, w domu piszę i myślę, w pracy myślę i piszę, w czasie ruchu (podróż) myślę, na urlopie leżę pod drzewkiem w cieniu i myślę.> My też jesteśmy oboje informatykami.Programiści, wdrożeniowcy, sprzęt, sieci ?? :hello:
            • Gość: Adzia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 11.07.02, 06:22
              Mąż administrator i wdrożeniowiec jednocześnie, a ja raczkujący developer oprogramowania ;-).
          • Gość: ewa_s Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 22:41
            Popieram Nexus-a. Wazne by oboje sie rozumieli.A swoją drogą to uważam, że czasami dla kobiety lepiej jest iść do pracy i powierzyć opiekę nad dziećmi komuś innemu, niż być niedocenianą i sfrustrowaną matką, żoną i .....Mężczyzna jest już tak skonstruowany, że pewne rzeczy sa mu zupełnie obojetne do czasu gdy ich nie braknie i nie odczuje ujemnego skutku tego braku.Np. czystej bielizny, czystych kubków, braku cukru.....mozna to takze przenieść na grunt dbania o dzieci.Ten temat już był niedawno tutaj przerabiany.Podziwiam kobiety zajmujace sie dziećmi i domem - to bardzo niewymierna i niewdzięczna praca, widac ją dopiero gdy się jej niewykona i za tę pracę żadna z nas wynagrodzenia nie otrzymuje. Dlatego tak bardzo potrzebujemy podziwu, akceptacji i uznania.Drogi anonimowy! skoro Twoja żona ma taką prostą i łatwą pracę to zamień sie z nią chociaz na weekend. A potem porozmawiajcie - dzieci rosna szybko i szkoda się boczyć o coś, co za parę lat nie będzie miało znaczenia.A co do kształtowania charakteru to przydałoby się.......chociaż czasami zmienić w czyścioszka i zrobić żonie niespodziankę. ;)Pozdrawiam :hello: Ewa
        • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 15:25
          Nexsus ja jestem kobieta i informatykiem do tego zona i matka to nie wciskaj tutaj kitu.
    • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 15:05
      Anonimowa schozofrenia !!!Ankap.s. Jak się ma małe dzieci życie się komplikuje, ale nie na długo. Jeszcze zatęsknicie do niemowlęctwa swoich dzieci. Pozdrawiam.
      • Gość: Isia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 22:00
        Andzju, ja myślę, że czas niestety nie zmieni tu niczego na lepsze. Tylko, że sprzeczki spowodowane pismami czy skarpetkami (wydaje mi się, że takie błahostki są nie tyle przyczyną ich problemów, co raczej objawem poważniejszego problemu), z czasem zmienią się w poważniejszy i ostrzejszy konflikt.Wiem coś o tym.A poza tym zastanawiam się, co kierowało mężem-anonimem, kiedy pisał tutaj swój post. Doskonale wiedział, że nikt go nie pogłaszcze po głowie i nie poradzi, by jednak poszedł sobie na to piwko z kumplami, żeby nie słuchać bredzenia żony o bzdurach i jej rozpaczliwych próśb o pomoc. O co tak naprawdę tu chodzi?
        • Gość: 0107 Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 22:48
          Może po prostu wiedział, że żona to przeczyta, bo w domu nie ma czasu na rozmowę ( ach ten wtrętny komputer :()
          • Gość: Isia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 23:06
            A może on chciał z nią porozmawiać, ale ona niestety była zajęta, bo usypiała dzieciaki. A kiedy odkopała już (przed północą) mieszkanie i komputer spod sterty śmieci, znalazła jego list. Tylko... nie masz wrażenia, że jej odpowiedź taka grzeczna jakaś? Gdzie te jej rzekome pretensje i niezadowolenie? Ja to bym chyba szklankami w monitor rzucała.Mimo wszystko powiem Wam, że wolę męża bałaganiarza niż pedanta.
            • Gość: 0107 Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 23:17
              Masz rację pedant w domu to katastrofa!Swoją drogą ja mojego małżonka nauczyłam sprzątać po sobie.Ma wtedy więcej czasu ma komputer, bo nie brzęczę mu za uszami, że bałagani.:lol: :lol: :lol:
              • Gość: Isia Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 23:30
                Wiesz, mój też MUSIAŁ się ostatnio kilku rzeczy nauczyć. Nie twierdzę, że ideał, ale... gdyby teściowa się dowiedziała, to by mnie chyba wyklęła. :DAle nauka jest twarda, prawdziwa szkoła przetrwania, taternictwo przy tym to zbieranie kwiatków na łące. :)
                • Gość: 0107 Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 10.07.02, 23:36
                  Wniosek : Pan Anonimowy ma za dobrą żonę. Powinna mu przykręcić śruby, bo by mu się odechciało na nią psioczyć. :lol:
            • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie - żona Anonima odpowiada IP: *.* 12.07.02, 12:49
              Właśnie, kto tu chciał porozmawiać?To nie mąż napisał post, bo żona nie ma czasu. To żonie w końcu udało sie wciągnąć męża (po wielu wcześniejszych nieudanych próbach) do rozmowy, wypisać na kartce ile czasu zajmuje jej prowadzenie domu i zaproponować jednodniowe wejście w jej rolę, by sam sprowdził jak to naprawdę wygląda. Gdy próbowałam uzmysłaowić mu, że to wyczerpująca praca odpowiedział:" Przecież jesteś kobietą." Widocznie nadal nie wierzył skoro postanowił napisać tu - był pewien, że przyznacie mu rację!!!Isia masz rację, że problem jest głębszy.Wcześniej mąż jednak mi pomagał (choć jego lenistwo było takie samo jak dziś), choć też trzeba było kilka razy go prosić i wkładać odkurzacz do rąk. Robił to jednak.Teraz nie pomaga a jeszcze wścieka się, że mu "gadam".Mąż jest głuchy na moje argumenty.A ja przecież chciałabym tylko, żebyśmy czasem zrobili wspólnie porządek, by móc potem razem cieszyć się wolną chwilą na zabawy z dziećmi. RAZEM - bo nie pociąga mnie po całodniowym niewidzeniu męża proponowany przez niego podział zajęć: on popilnuje dzieci (tzn. starszemu włączy bajkę, młodsze położy, a on czyta gazetę), ja tymczasem próbuję robić kilka rzeczy naraz.Nigdzie nie napisałam, że nie akceptuję tej sytuacji (posiadania dzieci i związanego z tym zamieszania), więc wypowiedź Andzji uważam za rzuconą bezmyślnie.Uważam nasze małżeństwo za udane. Problem pojawił się ostatnio (czy wszyscy mężowie po latach nagle okazują się despotami chcącymi narzucić swój porządek (a właściwie bałagan)?Ja wiem, co z tym zrobić. To mąż, niczym tonący, chwyta się ostatniej (jego zdaniem) deski ratunku - "inni na pewno przyznają mi rację". Pozostaje mi mieć nadzieję, że po przeczytaniu Waszych odpowiedzi przemyśli sprawę. Póki co usłyszałam tylko - widzisz inne też tak mają.
              • Gość: guest Re: Anonimowo o czasie - żona Anonima odpowiada IP: *.* 12.07.02, 13:27
                Anonimowo napisała/ł:>Póki co usłyszałam tylko - widzisz inne też tak mają.Mężu - nie wszystkie inne tak mają. My się dzielimy obowiązkami bez słów, naturalnie. Nigdy nie gadalismy o tym, co do kogo należy, bo to samo wychodzi. Żadne z nas nie czuje się pokrzywdzone.Zresztą popatrz - to nieważne nawet jeśli inne tak mają. Inne to nie Twoja żona i to z nią powinieneś ustalić wspólny front, a nie oglądać się na innych, prawda? To z nią masz się porozumieć - czego serdecznie życzę.Agnieszka
    • Gość: patsik Re: Anonimowo o czasie IP: *.* 11.07.02, 20:41
      taaak...mam wrażenie że dużo osób przez to przechodzi...a myślałam, że jestem sama z problemem...cóż - pozostaje tylko gadać, gadać, gadać i gadać...ze sobą! do upadłego! może kiedyś u któregoś z Was "zaskoczy". u mnie "zaskoczyło" - może dlatego,że dzieci podrosły?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka