Gość: Adasia
IP: *.*
03.08.02, 17:56
To i ja pozwolę sobie na protest. Ruda i Feratu, tak trzymać.Nie wyobrażam sobie czuć zagrożenia ze strony najdłuższych nawet nóg i najzgrabniejszego na świecie tyłeczka. Do piękności nie należę, ale czy to znaczy, że miałabym się zgodzić na traktowanie mnie jak inny, małżeński gatunek? Ciebie kocham, ale oglądam się za innymi?Od początku naszej z mężem znajomości te sprawy były chyba jasne i oczywiste. Nie ma miejsca na filmy, zdjęcia, gazety i obrazki i nigdy nie było. Więcej: często w dyskusjach z przyjaciółmi, znajomymi, właśnie mój mąż tłumaczy, dlaczego nie. To nie jest rezygnacja z czegoś (oglądania niezłych egzemplarzy na przykład), ale pójście dalej, znalezienie drogi, która nie kończy się za zakrętem, za którym panienka przepadła. Naiwna jestem, czy kłamie mój mąż? Ile razy próbowałam go przyłapać na najmniejszym choćby westchnieniu nie do żony! I nie udało mi się! Nigdy nie słyszałam też, by wyraził się o jakiejś kobiecie bez szacunku. Ale całe godziny spędzamy na rozmowach, opowieściach i wyjaśnianiu. To chyba kwestia wartości, ale nie chcę pakować się w dyskusję nie na temat.Dużo tu zależy od nas, od granic, jakie wyznaczymy na samym początku. I możemy je później zmieniać, ale tylko razem i tylko wtedy, gdy oboje tego chcemy. Nie róbmy z mężczyzn zwierzątek, które „muszą”, bo to leży w ich naturze.Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. A jak MUSI to ja bym do leczenia zakwalifikowała, bo coś chyba nie tak w przypadku braku woli u dorosłego faceta.Kasiu, powodzenia, walcz o to, co należy się Tobie...A jak masz więcej ciała, to dobrze - więcej do oglądania...