Gość: wiesia
IP: *.*
05.08.02, 11:59
Kiedy jakiś czas temu podano w dzienniku telewizyjnym informację, że małe dziecko wypadło z okna podczas obecności rodziców skomentowałam to " co za nieodpowiedzialni debilowaci rodzice, pewnie imprezowali".A przedwczoraj...A przedwczoraj było bardzo gorąco i moje mieszkanie z kilkoma oknami na południową stronę nagrzało się do około 30 stopni. Kiedy pod wieczór zrobiło się nieco chłodniej postanowiłam na chwilę otworzyć w mieszkaniu okna tak, aby zrobił się przeciąg i choć trochę znośniej. Otwarłam na oścież okno w kuchni i w pokoju po przeciwległej stronie po czym na chwilę usiadłam w fotelu. Jacuś bawił się w zamykanie i otwieranie drzwi od kuchni, każdorazowo przy zamknięciu wołając :"pa pa". Po kilku cyklach "otwieranie-pa pa- zamykanie" zapadła chwila ciszy, a następnie z kuchni dobiegł rozentuzjazmowany okrzyk Jacusia "o, pościag jedzie!" ( mieszkamy przy dworcu i podziwianie przejeżdżających po(ś)ciagów jest ostatnio jedną z podstawowych rozrywek).Zerwałam się na równe nogi, pognałam do kuchni i złapałam Misia na parapecie okna. W ciągu kilku sekund dostawił sobie taboret pod blat kuchenny, wspiął się po nim na parapet i wisząc przez otwarte na oścież okno podziwiał pociągi. Jeszcze kilka sekund i byłoby za późno. Jak się okazuje nieodpowiedzialni i debilowaci rodzice są wśród nas.