Pytanie od redakcji

IP: *.* 27.08.02, 13:14
Drogie mamy,wygląda na to, że edukacja naszych dzieci będzie się zaczynać coraz wcześniej, już niedługo zerówka stanie sie obowiązkowa dla wszystkich dzieci, wkrótce normą stanie się to, że pięciolatek zna wszystkie literki. Czy podoba się Wam ta tendencja? Czy jesteście zwolenniczkami wczesnej edukacji? Posyłania czterolatków na kursy angielskiego i komputera? Jakie widzicie wady a jakie zalety tego przyspieszenia? Czy same przywiązujecie dużą wagę do walorów edukacyjnych Waszych zabaw z dzieckiem, czy raczej bawicie się z dziećmi spontanicznie, bez określonego celu?Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten tematserdecznie Wszystkich pozdrawiamJustyna Dąbrowska
    • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 13:29
      Pani Justyno!Temat woda ;). Akurat mamy wakacje i kiedy gaba śpi popatrzę czasami przez okno. I co widzę? Pod blokiem na ławkach siedzi grupa wyrostków, jedzą słonecznik, plują pestkami, przeklinają, piją piwo... Czy to wina rodziców, że nie mają pieniędzy na kolonie, obozy, czy ta młodzież już tak jest znudzona łatwym dostępem do wszystkiego, że nic kraetywnego na popołudnie wymyślić nie mogą :ouch:?I tak sobie myślę, ze Gabie będę chciała zapewnić na tyle zajęć, żeby nie musiała się nudzić. Basen, jakieś kółko, języki, może sport. To chyba dobre - bo nuda to najgorszy doradca.A wczesna edukacja? Czemu nie. Teraz świat tak pędzi do przodu, że trzeba mu równać kroku. Poza tym taki czterolatek ma bardzo chłonny umysł - przedszkolaki najszybciej uczą się języków obcych. Dlaczego tego nie wykorzystać?Magda :hello:P.S. Nieco "zboczona" zawodowo nauczycielka ;).
    • Gość edziecko: pysia22 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 13:47
      Ja niestety jestem mama rabnięta, mól książkowy i od małego edukuje dzieci. Teraz moja pięcioletnia córeńka juz czyta troche liczy i pisze. Od zabaw emocjionalnych jest mąż - bo ja niestety nie potrafię. Wszystko nalezy dostosować do dziecka., Moje sie garnie - ja się cieszę, a młodze juz nie. I tak tez jest dobrze. Co do 6 latków. Ostatnio przeczytałam, że w Polsce do przedszkoli chodzi 28% dzieci. W ten sposób faktycznie rodza sie olbrzymie dysproporcje pomiedzy maluchami. Być może to daje im szansę na wyrównanie tego. A poza tym z tego co wiem, minister Łybacka nie powiedziała, że zerówka ma być przy szkole, może być także w przedszkolu. Wiem, że często sie pisze i mówi o emocjionalnym rozwoju dziecka, o nie popychaniu go w edukację.Ale ja nie umiem bawic sie emocjinalnie - wiecie o co mi chodzi. Za to mój mąż jest idealnym dopełnieniem tutaj. I jakoś dzieci mają i to i to. I nie potrafie powiedzieć co lepsze.Pysia
    • Gość edziecko: Ika Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 14:05
      Wydaje mi się, że każde kolejne pokolenie jest "mądrzejsze". A w każdym razie, hmm, bardziej chłonne...? Ja w czwartej klasie podstawówki uczyłam się tego, czego pokolenie moich rodziców uczyło się w klasie siódmej czy ósmej. A pokolenie moich dziadków nie uczyło się tego wcale :lol:Mój synek jest za mały, ale po starszych dzieciach w rodzinie widzę, że też pewne rzeczy są im przekazywane wcześniej.Nie zdziwię się, jeśli moje dziecko anatomię człowieka pozna w klasie trzeciej a ułamki w drugiej :lol:Jestem za tym, by posyłać do zerówki, angielskiego uczyć od przedszkola, wysłać na jakieś inne zajęcia zgodne z zainteresowaniami lub zdolnościami dziecka. Ale nic na siłę. Jeśli dziecko nie ma ochoty tańczyć w balecie, to nie widzę sensu go zmuszać :D
      • Gość edziecko: lea Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 14:22
        Dla mnie to pytanie jak narazie jest odległe i trudne. Wydaje mi się ,że dzieci w wieku 4 lat powinny bawić się jak najwięcej, uwielbiam zabawy spontaniczne zmoim 1,5 rocznym synkiem. I myślę, że w późniejszym etapie jego rozwoju też tak będzie. Owszem gry i zabawy edukacyjne są potrzebne - jak najbardziej. Ale nauka pisania, czytania uczenia się matematyki - uważam, że powinna rozpocząć się od 5-6 roku życia. Mam koleżanki, które narzekają na nadmiar nauki swoich dzieci, które ukończyły obecnie pierwszą klasę. Czytając zadania z matematyki do klasy 1 sama nie bardzo wiedziałam o co chodzi? Zadanie musiałam parokrotnie przeczytać aby zrozumieć jego treść.Ja dla swojego dziecka , chcę jak najlepiej, niech się uczy, rozwija ale nie chcę "zabierać " mu tego co najpiękniejsze - jego dzieciństwa.pozdrawiam - lea
        • Gość edziecko: Aari Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 16:32
          Lea ... myślę dokładnie tak samo jak ty.Wczesna edukacja ...proszę bardzo ale pod warunkiem,ze dziecko samo się garnie ... broń boże na siłę. Zresztą najlepiej w formie zabawy.Co do zerówki to zgadzam się z tym,zę powinna byc obowiązkowa - mój Kubuś nie chodził do przedszkola i właśnie rusza od wrzesnia do zerówki.Próbowałam go wcześniej uczyć literek i cyferek ale on nie bardzo chciał - nie zmuszałam.Poznał tyle literek ile sam chciał zapamiętac. Reszty nauczy się w szkole.Próbowałam z Krzysiem pracować i stosować naukę czytania małych dzieci ...ale chyba brak mi do tego zapału i cierpliwości a i Krzyś nie jest taki chętny - on woli pobawić się kółeczkami, samochodzikami .... pooglądac książeczkę z zwierzatkami, zrobić koci koci , tany tany, lalalala, itp. Każde dziecko ma swoje tępo i moim zdaniem nie powinno się go przyspieszać przesadnie.pozdrawiamwioletaps. A dzieci zmuszane w wieku trzech lat do nauki czytania, angielskiego czy innych rzeczy to już przesada ....no chyba,ze chcą i traktują to jako zabawę .. wtedy ok. ( żeby nie było żem całkiem przeciwna )
    • Gość edziecko: kasiap. Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 14:42
      Wczesniejsza edukacja jest dobrym pomyslem, ale bez przesady. Obowiazek uczesczania do zerowki bedzie na pewno korzystny dla dzieci, bo znikna dysproporcje miedzy nimi, i przestanie sie tworzyc klasy pierwsze z dziecmi po zerowce i druga dla dzieci prosto z domu.Ale nie mozna im wtlaczac do glowy wszystkiego naraz, nie mozna im zabierac swobodnego, beztroskiego dziecinstwa na rzecz obowiazku, bo nie ma sie co oszukiwac, to bedzie wczesniejszy powazny obowiazek i duze obciazenie dla malego przeciez dziecka. Dziecinstwo nie powinno skladac sie z samych obowiazkow. Po to istnieja przedszkola, no i wlasnie zerowki, zeby dzieci "wdrozyc". Oczywiscie, najlepiej byloby, zeby jak najwiecej ich uczeszczalo do przedszkola, ale na to nie ma szans. Dlaczego, wiadomo.I wzne pytanie: co z dziecmi urodzonymi pod koniec roku? Tymi z konca grudnia? Rocznik ten sam, co dziecko ze stycznia, lutego, ale roznica miedzy nimi moze byc olbrzymia - pomijajac juz indywidualny rozwoj - jest to caly rok zycia, u kilkulatka to baaaaardzo, bardzo duzo.Moj Alus urodzil sie 24 grudnia i postanowilam, ze przedszkole zacznie wczesniej, tzn. majac 2 lata i 8 miesiecy. I musialam nad nim popracowac, zeby jego kariera przedszkolna mogla sie rozpoczac. Jezeli bylby puszczony "samopas", jak moja corka, to nie byloby szans. (Tania rozpoczela przedszkole majac ukonczone 3 lata - bylo OK, a nie "wciskalam" jej do glowy niczego).A w szkole? Dziecko z konca roku jest faktycznie mlodsze o prawie rok od swojego kolegi z klasy - w ten sposob nauke w pierwszej klasie razem z siedmiolatkami rozpoczynaja szesciolatkowie. A po obnizeniu wieku? Pieciolatek pierwszoklasista? (czy zerowkowiczem - chodzi mi o przyswajanie tego poziomu wiedzy w tym wieku).Mam nadzieje, ze ten pomysl nie bedzie kolejna zawalona reforma... (ale chyba bedzie, bo u nas nic nie jest dobrze przygotowane itd. - to juz inny temat)Kaska
    • Gość edziecko: olaz Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 15:02
      Mam dwoje dzieci 1,5 roku i 3 lata, więc temat jest mi bliski. Jestem jak najbardziej za edukacją i wczesnym rozwijaniem zainteresowań, ale tylko w formie zabawy i jeśli dziecko też tego chce. Od września mam zamiar spróbować (podkreślam spróbować) posłać swoją starszą córeczkę na lekcje angielskiego metodą Helen Doron. Jeśli małej się spodoba to dobrze jeśli nie to też nic strasznego.Z przerażeniem patrzę jednak ostatnio na wyścig szczurów rozpoczynany już w kołysce. Bo jak inaczej nazwać zapisywanie do odpowiedniego przedszkola dziecka, które jeszcze nawet się nie urodziło ? Albo chodzenie z pieciolatkiem na konsultacje psychologiczne tylko po to by dostał się do wybranej przez rodziców szkoły.Chcę aby moje dzieci mogły jak najwięcej spróbować może będą lubiły śpiewać, a może malować lub polubią języki obce, jednak nic na siłę, nie w wieku przedszkolnym. Jestem też przeciwna chodzeniu 6 latków do regularnej szkoły, jakieś zajęcia przygotowujące jak najbardziej ale lekcje przez cały dzień ? Po co zabierać im dzieciństwo, jeszcze zdążą nachodzić się do szkoły...Co do zabaw edukacyjnych, to jeśli nie są zbyt nachalne to jak najbardziej jestem za. Chociaż z moich obserwacji wynika, że jeżeli jest się tylko otwartym na dziecko to ono wiele się uczy nawet w najdziwniejszych momentach i jakby mimochodem. Moje dziecko po jednej z letnich burz zostało na przykład małym ekspertem od meteorologii, a teraz muszę chyba dokształcić się z tematu z czego składa się człowiek. Pytania nie maja końca ...Rozpisałam się trochę ale ostatnio często myślę jak tu znaleźć złoty środek i z jednej strony nie odebrać dzieciom dzieciństwa a z drugiej co zrobić aby nie zostały w tyle za "mówiacymi pięcioma językami rówieśnikami z przedszkola".Pozdrawiam OlaPS Do przedszkola już i tak nie zdążę ale może znajdę jakieś dobre gimnazjum ;) , co to się porobiło :ouch:
    • Gość edziecko: Gusiak Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 15:10
      Jestem przykładem dziecka edukowanego od wczesnych lat, ale z własnej woli. Czytać umiałam mając 4 latka - fascynowały mnie neony i nudziły książki, które rodzice czytali mi i rocznej siostrze, więc nauczyłam się czytać sama. W sześciolatkach płynnie czytałam i pisałam (drukowanymi literkami) umiałam też trochę liczyć. Grałam na pianinie, gitarze, chodziłam na tańce, śpiewałam w chórze, uczyłam się angielskiego (szkoda, że tylko angielskiego). Miałam wypełnione każde popołudnie. Dzięki temu nauczyłam się organizacji czasu, podejmowania decyzji. Na kogo wyrosłam - na szczęśliwą, świadomą swoich potrzeb i wesołą osobę, która próbowała w życiu bardzo wielu rzeczy (narty, żagle, taniec, dziennikarstwo, nurkowanie itp.) co poszerzyło moje horyzonty.Chcę, żeby mój synek także miał takie życie. Żeby mógł robić to, co go będzie fascynowało, nawet jeśli oznaczałoby to zmianę kółka zainteresowania co roku. Zabawa z dzieckiem to zawsze jakaś edukacja - malec uczy się, że mama go kocha, że może z nią pogadać, może jej ufać, uczy się siadania, dotykania, potem budowania czegoś z fragmentów, czytania itp. Nawet spontaniczna zabawa coś dziecku daje. Ja się bawię spontanicznie, a potem gdzieś przeczytam, że taka zabawa to rozwija cośtam i inna co innego. I chyba dobrze, że rozwija. Niech się maluchy uczą ;-)PozdrawiamGusiak
    • Gość edziecko: Jagna_26 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 16:01
      Już będąc w ciąży w czasie czytania róznych poradników zamartwiałam się czy bedę w stanie odpowiednio stymulować rozwój mojego dziecka. :OTeraz zajmuję się poszukiwaniem złotego środka. Z jednej strony chcę żeby moje dzieci miały beztroskie i szczęśliwe dzieciństwo i dlatego często szalejemy na łózku, robimy głupie miny itp. :pJednocześnie zdaję sobie sprawę, że dziś w bardzo wczesnym wieku zaczyna się wyścig o lepsze wykształcenie, pracę. Poza tym im więcej człowiek umie tym więcej ciekawych, przyjemnych rzeczy może robić. Staram się więc bawić też "edukacyjnie". Całe szczęście moja córcia uwielbia książeczki czy rysowanie, ciekawe jak bedzie z jej braciszkami (mają dopiero po 4 miesiace)?I jeszcze jedno. Moim zdaniem niezależnie od tego czy dana zabawa ma dziecko czegoś szczególnego nauczyć czy nie, powinniśmy zawsze dzieciom jasno przekazywać jakieś "tło wartości". Każdy ma trochę inny zestaw, ale są te uniwersalne, jak np. szacunek do ludzi, zwierząt czy roślin. To jest dla mnie najważniejsza edukacyjna funkcja zabawy. Pozdrawiam Jagna P.S Zabrzmiało jakos strasznie poważnie, a miało być o zabawie. :)
      • Gość edziecko: XXL Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 17:50
        Drogie mamusie.Ja właśnie pracuję w przedszkolu i powinnam edukować,edukować i jeszcze raz edukować. I edukuję- dla dobra dzieci, a w większej mierze dla zaspokojenia ambicji rodziców. Ale nie przesadzam. Opowiem o tym jak wygląda dzień w przedszkolu...Pracuję z sześciolatkami. W ranku -praca wyrównawcza z małą grupą dzieci- rysujemy, robimy tak zwane "szlaczki", przeliczamy, porównujemy, opowiadamy,rozmawiamy, układamy puzzle, bawimy się klockami, lalkami jak zdążymy. Kiedy ktoś późno przychodzi to nie zdąży się pobawić, bo o 8.30 jest śniadanie.Po śniadaniu są dwa zajęcia dydaktyczne- metodyka mówi, że od 30- do 45 min.,przeplatane zabawami ruchowymi co prawda, ale są to zajęcia wymagające od dziecka wysiłku umysłowego, skupienia uwagi...Kończymy około 11.00 a potem przychodzi pani od angielskiego i zabiera dzieci na półgodzinne zajęcia. Angielski dwa razy w tygodniu. Jak nie ma angielskiego to przychodzi pan od zajęć szachowych, albo jest kółko taneczne, albo basen, albo pani zaprasza do pracowni komputerowej, albo na rytmikę. Kończą o 11.30- czas na obiad a po obiedzie są tak " padnięte", że nawet sześciolatki- szczególnie te, które przychodzą wcześniej zasypiają na kocykach w czasie czytania bajki. Po odpoczynku powinna być praca z książką, praca indywidualna z dziećmi, praca wyrównawcza, jest też czasem religia.Piszę, że powinna, bo czasem nie jest...nikt by tego nie wytrzymał...mam nadzieję, że dyrekcja nie czyta...;-)Gdzie tu jest czas na swobodną zabawę? trochę w ranku jak się uda?, Gdzie wyjście na spacer, zabawy na placu przedszkolnym, kopanie w piaskownicy, zabawa lalkami?Sześciolatki CHCĄ SIĘ BAWIĆ tak zwyczajnie- urządzać lalkom przyjęcia, wychodzić z nimi na spacery...wiecie co mam na myśli...Potem przychodzą rodzice i każą się pośpieszyć, bo jeszcze trzeba na balet ( pianino, ognisko muzyczne, kółko plastyczne, karate) zdążyć...No dobra, trochę przejaskrawiam, ale wierzcie mi -niewiele.Gdybym zawsze robiła to co powinnam w zakresie edukacji to biedne te dzieciaki by były.Nie zrozumcie mnie źle. Ja też jestem za ... ale bez przesady. Dziecko, żeby pójść do szkoły, dobrze się w niej czuć i jakoś sobie radzić- musi być przygotowane również, a może przede wszystkim, emocjonalnie. I jeszcze jedno zauważyłam... może to smutne, ale niewiele się z dziećmi rozmawia w rodzinie. Po tych wszystkich zajęciach sadza się dziecko przed telewizorem , bo rodzice są zmęczeni...Pracuję w zwykłym przedszkolu, państwowym. Od koleżanek pracujących w przedszkolach prywatnych wiem, że tam dzień jest jeszcze bardziej wypełniony.Co wy na to???????Pa. Mija
        • Gość edziecko: eBeata Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 09:10
          Mijko kochana tak dobrze, że napisałaś. Głos z drugiej strony.Też zauważyłam, że ostatnio dużą wagę przykłada się do nauki dzieci, ich rozwoju intelektualnego. To dobrze. Myślimy o ich przyszłości. Może to sytuacja gospodarcza i Unia w perspektywie?Chcemy aby dzieci miały dobrą pracę, dobrze zarabiały.Tylko dlaczego przy okazji gubimy po drodze rozwój emocjonalny. A jest to coraz częstsze.Szkoły też kładą nacisk na naukę a raczej wkuwanie faktów, nie myślenie, nie wychowanie. Nie jest łatwo wypośrodkować. Ale przynajmniej próbujmy.Co z tego, że dzieciak skończy najlepsze szkoły jak nie będzie sobie radził z życiem. Jestem jak najbardziej za zajęciami popołudniowymi dla dzieci starszych. Uczą się czegoś pożytecznego, nie mają czasu na głupoty. Szkoda tylko, że nie wszystkich na takie zajęcia stać.Ale maluchom zostawmy zabawę i naukę przez zabawę. Jeżeli dziecko jest ciekawe świata, rozwijajmy to przez rozmowę, oglądanie książeczek na dany temat. Jestem za zerówką ale na terenie przedszkola./Ten temat też niedawno był na forum./Zajęcia dla 4-5 latków - plastyczne, rytmika, jęz. obcy, tylko dla dzieci nie chodzących do przedszkola. Chyba, że dziecko ma np. słuch absolutny i nie chcemy talentu zmarnować. Ale wtedy nauka też powinna być zabawą.Jeżeli dziecko chce czytać to nauczy się samo, pytając nas o literki. Wydaje mi się, że dziecko spokojnie nadrobi w wieku 6-7 lat "zaległości" z angielskiego. I poziom szybko się wyrówna /chyba, że się mylę/.Nie dajmy się zwariować.Jedną falę wyścigu szczurów już mamy za sobą. I co, młodzi, zdolni porobili kariery, mają samochody, mieszkania. Tylko życie osobiste leży. Z tego co piszą wynika, że nie są szczęśliwi. W każdym razie na pewno potępiam wciskanie dziecku zajęć na siłę, aby zaspokoić ambicje rodziców. A trudno zauważyć tę granicę, szczególnie gdy dziecko nie chce nas zranić, chce się przypodobać, zasłużyć na pochwałę. Wtedy udaje, że na zajęcia chodzi chętnie.Tak naprawdę to powinni się tutaj wypowiedzieć fachowcy, psycholodzy, terapeuci itp.I panie z przedszkoli i szkół.
    • Gość edziecko: Beata32 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 16:24
      Podobno najwięcej człowiek uczy się w początkowym okresie życia i wiele nowych teorii wychowania stara się to wykorzystać. Osobiście podoba mi się to, że dzieci będą uczone wcześniej - jeśli będzie to robione dobrze, to taka nauka może się okazać dla nich dobrą zabawą. Ze swojego dzieciństwa pamiętam koleżankę - rówieśnicę z przedszkola, która zamiast pani opiekunki czytała nam bajki - jak ja jej wtedy zazdrościłam tej umiejętności. Moja mama uważała, że nie będzie mnie za wcześnie uczyć, żeby nie zabierać mi dzieciństwa, ale czy w ten sposób zabrałaby mi dzieciństwo ... może jeśli sama przestałaby mi czytać to tak?Z moim 1,5 roczym synem staram się bawić różnie - czasami w zabawy edukacyjne, a czasami w takie, które sprawiają, że zaśmiewa się w głos. Najczęściej zależy to od tego na co w danym momencie na ochotę - czasem woli poganiać za piłką, a czasami w skupieniu dopasowuje kształty w sortowniku.Beata
    • Gość edziecko: goga Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 16:32
      Edukacja - trudna kwestai.Jest wiele teorii. Wlasciew przyzwyczalilismy sie , ze nauka zaczyna sie w wieku 7 lat. Ale dlaczego akurat wtedy ?Czy moze mozna wczesniej i mniejszym wysilkiem osiagnac lepsze rezultatay, czy moze, lepiej poczekac dac dziecku smak dziecinstwa.Ja bym to wyposrodkowala. Tzn , jeeli w przedszkolu jest nauka jezyka angielskiego w formi zabawy i moje dziecko bedzie to bawilo i nie bedzie dla niego zbyt uciazliwe , to dlaczego nie. Ale jesli stwierdze , ze wymaga to duzo pracy, np bedzie musial cwiczyc cos dluzej i cazesciej niz inne dzieci, to nie dziekuje poczekam , a w zamian znajde mu cos , co bedzie przynosilo porzytek ( jego wiedzy) a nie zmuszalo do "ciezkiej nauki" - juz .Wydaje mi sie , ze kazda zabaw czegos uczy , cos pokazuje. Bezsensowne zabawy sa nudne i ... Zabawa samochodzikami muczy dzieci nasladownictwa, budow (garaz) , spostrzegawczosci..Trzeba tylko odpowiednio kierowac zabawa.Mysle , ze do penwego wieku dzieci powinny sie uczyc tylko i wylacznie przez zabawe i nie obciazala bym ich zbytnio. Zdazal sie jeszcze napracowac. A prawdziwa , dobrze zorganizowana zaba, moze ich nauczy wiecej niz niejedna ksiazka ....Mag
    • Gość edziecko: agniesia1 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 18:19
      ja osobiscie uwazam że dzieci powinny chodzic do zerówki bo to je rozwija.moja córka miała 2.5 roku jak poszła do przedszkola i nie widze nic w tym złego.Na angielski posłałam ją też w przedszkolu w wieku 4 lat.teraz od wrzesnia idzie do 2 klasy i świetnie daje sobie radę. Fakt ,że jak ja szłam do pierwszej klasy to dopiero poznawałam literki a moje dziecko już je znało a nawet umiało pisać .Ale przecież dzieci mają się rozwijać a nie cofać.Teraz większość dzieci posadzonych przed komputerem wie jak z niego korzystać!!!! Tak więc uważam ,że dzieci powinny mieć obowiązkową zerówkę, bo co one w tym czasie robią w domu?? Albo siedzą przed telewizorem albo biegają bezsensownie po dworze.Co do zabaw z moim dzieckiem to staram sie aby zawsze miało zajęcie,czy to zabawa z koleżankami czy czytanie ,granie w gry planszowe lub od czasu do czasu zabawa w internecie(co z resztą bardzo lubi).Pozdrawiam Aga
    • Gość edziecko: Aluc Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 19:05
      Tak tak i jeszcze raz tak :D pod warunkiem, że będzie to dostosowane do możliwości i przede wszystkim - cierpliwości dzieci. Czyli raczej nie 45-minutowe lekcje, które trzeba wytrzymać w ławce. W formie zabawy - proszę bardzo.Nie zgadzam się, że wczesna nauka na przykład czytania i pisania to odebranie dzieciom dzieciństwa. W końcu każda rozsądna mama (i tata) chce, żeby każda zabawa - oprócz przyjemności - kształtowała jakieś umiejętności, choćby była to umiejętność ubierania lalki :D czy celnego kopnięcia piłki :D czytanie, pisanie, obcy język czy komputer - nie sądzę, żeby z punktu widzenia dziecka była to wielka różnica, pod warunkiem, że będzie to sensownie traktowane i poprowadzone, i przez nauczyciela i rodziców. Jeśli natomiast nauczycielowi nauka kojarzy się wyłącznie z dyscypliną, odrabianiem lekcji i wywoływaniem do tablicy, a rodzicom - z kieratem, przykrym obowiązkiem, czymś, co trzeba przetrwać zaciskając zęby - to taka wcześniejsza edukacja wyprodukuje tylko następne pokolenie frustratów.Poszłam o rok wcześniej do szkoły, umiejąc już bardzo dobrze czytać i nieźle pisać, od szóstego - siódmego roku życia brałam udział w dodatkowych zajęciam plastycznych, byłam przez osiem lat w dziecięcym zespole tańcząco-śpiewającym, potem doszła "praca" w dubbingu, radiu, kółko historyczne, chemiczne, angielski... Często wpadałam do domu tylko na obiad i gnałam dalej. Zgadzam się całkowicie z Gusiakiem - takie wypełnienie dnia po brzegi uczy samych najlepszych rzeczy, pod warunkiem, że jest wynikiem autentycznych zainteresowań dzieciaka, a nie chorych ambicji rodziców. Co nie znaczy, że rodzice nie powinni umiejętnie tymi zainteresowaniami pokierować :) moi wynaleźli zespół, zaprowadzili na coś, co dzisiaj nazywałoby się "casting" :lol: wcale nie chciałabym zamienić tego dzieciństwa na wiszenie na trzepaku
      • Gość edziecko: KvM Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 21:45
        Co prawda nikt mnie o zdanie nie pytał, ale gdyby zapytał to powiedziałbym to samo co Ty Aluc :-)
    • Gość edziecko: 220571 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 19:19
      A ja jestem przeciw. To znaczy z tą zerówką to jeszcze jakoś wytrzmam ;), ale jestem ZDECYDOWANIE PRZECIW dalszym takim "akcjom". Piszecie o wyścigu szczurów, o tym, że świat tak szybko idzie do przodu. Przecież świat to nie JAKIEŚ_COŚTAM tylko my ludzie. Im bardziej jedni będą pędzić, tym bardziej inni będą zostawać w tyle. Mam właśnie dylemat w tej kwestii. Z jednej strony żyjemy (ja, mąż i dziewczyny) bardzo "powoli" i chciałabym to przekazać moim dzieciom. A z drugiej strony jak to zrobić, żeby nie przesadzić i żeby moje dzieci nie zostały w ogonie. Im więcej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku następującego. Nie ważne jaką się ma wiedzę. Ważne jakie się ma "wykształcenie emocjonalne". Można być szczęśliwym zamiataczem ulic albo nieszczęśliwym bogaczem_prezesem. Jeśli ja lubię dużo robić (no, ja to najbardziej lubię się wylegiwać i NIC_NIE_ROBIĆ ;) ) to nie znaczy, że moje dziecko też. Dla każdego co innego. Czsami rodzice mówią: "Moje dziecko tego chce". Ale może być tak, że tym rodzicom się wydaje. Bo wystarczy, że nie mają dobrego kontaktu z dziećmi i już o nich nie wiedzą za wiele (nawet tego, że mnie mają kontaktu). Dla mnie ważniejsze jest ROBIENIE różnych rzeczy z dzieckiem (ostatnio robimy przetwory na zimę, a tak normalnie to różne prace domowe) niż siedzenie i nauczanie literek i cyferek. Co nie znaczy, że tego nie robimy wcale. Nie można też organizować dziecku za wiele zajęć, można w ten sposób zabić w dziecku kreatywność (jak ja nie lubię tego słowa ;) ). Trzeba mu zostawić czas na WŁASNE POMYSŁY, na rzeczy, które nam dorosłym wydją się bezsensowne.Dziecko rodząc się nie wie nic o świecie. Kiedy ma znaleźć czas na oglądanie robaczków, trawek, ptaszków, grzebanie w piasku. Kiedy ma się nauczyć jak "działa" rodzina, kiedy zdąży poczuć beztroskę, swobodę jeśli w wieku 4 lat wtłoczymy je do szkoły? Kiedy nauczy się nawiązywać kontakty z rówieśnikami, jeśli będzie siedzieć w ławce i się uczyć? Wszystko w swoim czasie.Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: eBeata Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 09:26
        Gosiu, bardzo Ciebie popieram.Życie pędzi.Wiele osób już nie potrafi się zatrzymać.Ten wątek mówi o małych dzieciach.Któraś z mam stwierdziła - bezsensowne zabawy na podwórku /albo jakoś tak/. Te bezsensowne zabawy na podwórku to najpiękniejsza rzecz jaką możemy maluchowi dać.Czas na naukę miłości, szacunku, współczucia. Czas przyjaźni i głębokich kłótni. Czas na pogrzeb małego kreta i robienie naleśników z piasku. Czas radości i łez. Czas nauki świata, życia.Najpiękniejszy czas naszego dzieciństwa.Pozwólmy się naszym dzieciom "ponudzić".Chciałabym bardzo dowiedzieć się, czy wśród 8-9 latków, widać różnicę między dziećmi, które zaczęły szybszą edukację. Czy jest tutaj jakaś mama nauczycielka?
    • Gość edziecko: heldom Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 21:01
      Jeżeli chodzi o naukę angielskiego to ja, studentka anglistyki o specjalizacji metodyka nauczania języka, jestem jak najbardziej za tzw."wczesnym startem". Nauka we wczesnych latach nie powinna jednak być prawdziwą nauką struktur gramatycznych itp. Chodzi tu o zapoznanie dziecka z inną kulturą, melodią obcego języka, rytmem zdania. Badania dowodzą, że (wbrew obiegowym opiniom)dzieci które brały udział w zabawach z językiem obcym (gry, piosenki, rymowanki) nie mają problemów takich jak dyslekcja, dysgrafia w odniesieniu do ich języka ojczystego. Mogłabym tak pisać i pisać bo wygłaszałam referat na ten temat ale główną ideą jest to, że wczesny start w nauce obcego języka to ogromna zaleta dla przyszłego rozwoju dziecka.Pozdrawiam, Dominika.
    • Gość edziecko: BAJBUS Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 21:06
      Moja Gabi jako 5 latka w zerówce? Bardzo chętnie. Szybko mi się ta dziewuszka rozwija i byłabym zadowolona gdyby taki system rozpoczęcia edukacji zapoczątkował w naszym kraju.Myslę ze to naturalna kolej rzeczy. Patrząc na moją starsza córkę i jej poziom wiedzy (6 klasa szkoły podstawowej) dochodze do wniosku ze ja w jej wieku przynajmniej połowy z tej wiedzy jaką ona w tej chwili posiada nie "wchłonęłam" (brak dostępu do takowej a nie umiejętnoścismile) ). Przyczyna jest taka że świat pędzi do przodu i to w galopującym tempie. Rozwój techniki, kontakty międzyludzkie (szczególnie międzynarodowe) stały się czymś tak naturalnym iż posiadanie znajomości języka - przynajmniej angielskiego - jest w tej chwili czymś naturalny. Wszyscy doskonale wiemy iż jak najszybsze rozpoczecie edukacji może przynieśc doskonałe wyniki i wcale ale to wcale nie obciążać malca. Na początku nauka w formie zabawy i taka która pozwala dziecku rozwijac swoje talenty i zainteresowania. Czy u trzy latka jest to możliwe? Oczywiście. Moja Gabi nie lubi rysowac - ale ruch i szczególnie zabawy w piaskownicy na drabinkach - całkiem nieźle jej to idzie i przy maminej asekuracji mamy już pewne osiągnięcia :))Życie stawia dziś przed nami ogromne poprzeczki do pokonania. Aby cokolwiek w nim zyskać (przeważnie pieniądze i nie małe :)) ) trzeba wiele soba reprezentować. A taką mozliwość daje nam tylko nauka i odpowiednie pokierowanie dzieckiem od początku.Przed każdą okazja kiedy to moje dzieci mogą otrzymac prezenty zawsze prosze o takie które w jakiś sposób moga dziecko uczyc bądź rozwijac jego wyobraźnię. Oczywiście kolekcja zabawek moich dziewczynek nie skłąda się tylko z gier planszowych, książeczek edukacyjnych i innych podobnych ale z reguły wybieram takie zabawki dzięki którym dziewczynki moga się czegoś nauczyć bądź rozwijac swoje różne umiejetności. Nauka języków - ja najszybciej, oczywiście wszytsko w formie zabawy i nie przy zdecydowanej niechęci dziecka - ale próbować można i napewno warto.bajbus
    • Gość edziecko: Kasia_R Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 21:29
      Odpowiem z własnego doświadczenia:Pamiętam, że jak poszłam do zerówki, to przerabialiśmy materiał z książki "Mam 6 lat" - a ja wtedy miałam lat 5. Do przedszkola nie chciałam chodzić, a w domu się nudziłam (Telewizyjne Technikum Rolnicze - to były czasy!).Już w zerówce chodziłam na zajęcia z angielskiego, co zaowocowało tym, że jestem osobą mówiącą w tym języku płynnie i z bardzo dobrym akcentem, choć w kraju anglojęzycznym w moim życiu przebywałam 3 tygodnie i to dopiero w wieku 23 lat.Absolutnie nie żałuję, że poszłam o rok wcześniej do szkoły. Problemem były tylko zawsze gorsze stopnie z wuefu, ponieważ oceniano mnie, najmłodsze dziecko w klasie, według norm dla dzieci o rok starszych.:hello:Kasia R mama Luizy, która ma 10 miesięcy i której przeczytałam dzisiaj bajkę "Le Petit Chaperon Rouge", żeby osłuchiwała się z akcentem francuskim
    • Gość edziecko: ptysio Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 21:47
      Jestem mamą 1,5 rocznego chłopaka, który straaaaasznie szybko... za szybko mi rośnie. Nie chcę "skracać mu", ani sobie tego cudownego okresu. Dziewczyny piszą o wyścigu szczurów. Na prawdę ani my, ani nasze dzieci nie musimy brać w nim udziału tylko dlatego, że on się "odbywa". Zdolne i wyedukowane dzieci mogą, ale nie muszą lepiej radzić sobie w życiu. Czasem potrzebne jest szczęście, iskra Boża, charyzma, której nie nauczymy się na najlepszych nawet zajęciach. Wczesna edukacja? Owszem warto! Ale ZAWSZE LEPSZE jest WROGIEM DOBREGO!!!!! Podpisuje się pod postami dziewczyn - wypośrodkować!Pozdrawiam MeGan :)PS. Wydaje mi się, że w wieku mojego syna to z polskim jesteśmy jeszcze "nie teges", więc na razie odpuszczamy angielski :) Ale nauczyliśmy się już (od 4 mca) pływać - co było przyjmowane przez nasze otoczenie jako spore dziwactwo ...
    • Gość edziecko: efa Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 23:20
      A ja jestem za tym, zeby nie tyle uczyc dziecko, zwlaszcza takiego maluszka, co rozbudzac jego wyobraznie, rozwijac kreatywnosc i ciekawosc swiata. I pozwalac mu sie bawic tak jak chce. byla zreszta dosc dluga dyskusja na ten temat na forum, w watku szkola marzenNie zależy mi na tym, żeby moje dziecko umiało czytać mając 5 lat, wolałabym, żeby miało ochotę czytać, nawet wtedy, gdy będzie miało pięćdziesiąt. Żeby bylo ciekawe świata, zeby wierzylo we wlasne sily i nie oczekiwalo przez reszte zycia wiedzy podanej w odmierzonych porcjach, od strony takiej do takiej. Zeby wiedzialo gdzie i jak jej szukac i zeby mu sie w ogole szukac chcialo. Zeby potrafilo sie bawic, takze wtedy, kiedy bedzie juz starym koniem. Nie sądzę, żeby w wieku lat 5 przydała mu się tabliczka mnożenia, mysle natomiast, że warto, by wiedziało dlaczego sól jest słona, jak zrobić maske z papier mache, czy plastelina pływa, jak zrobic tratwe, jak to sie dzieje, ze powstaje tecza i na ile sposobow można wykorzystac klocki lego.Jestem za kształceniem dziecka "od dziecka" właśnie, byle nie polegalo to na pakowaniu do ławek i wtłaczaniu wiedzy na siłę przez nauczycieli bez polotu lub najzwyczajniej zmęczonych i znudzonych tym co robią. Chciałabym by moje dziecko mogło radośnie i samodzielnie odkrywać świat i żeby mądry nauczyciel (lub przedszkolanka) mu w tym pomagał, ale tylko pomagał, a nie wyręczał go w odkrywaniu. Zeby mogło samodzielnie rozkrecic cos na czesci i zobaczyc, jak to dziala. i czy da sie zlozyc, a jak sie nie da, to dlaczego. Żeby moglo samo poznac nature roznych przedmiotow tlukac je, sklejajac, podgrzewajac, gniotac czy co tam jeszcze. Żeby oglądało, słuchało, dotykało, wąchało, smakowało, siedzialo z nosem w trawie, taplalo sie w kaluzach i próbowało zrobić rożne rzeczy samodzielnie albo z kolegami. Zeby bawilo sie w teatr, radio, robienie gazety, wybory ale tez w klasy, skakanie w gume, gapienie sie w obloki albo nie robienie absolutnie niczego.I zeby wszystko, czego sie uczy, nie było oderwane od zycia. I żeby wszystkie dziedziny, którymi sie zajmuje, wiązały mu się w całość, a nie były pakowane do szuflad oklejonych roznymi etykietami. I chciałabym, żeby tak wygladala cala edukacja mojego dziecka, nie tylko ta przedszkolna, ale ta zwlaszcza.Krotko mowiac: literki w wieku lat pieciu : niekoniecznie, angielski, jak najbardziej, zwlaszcza, jesli bedzie polagal na zabawie z anglojezycznym rowiesnikiem. i przede wszystkim przyjaciele, kaluze, las, gory, farby, plastelina, klocki. komputer? koniecznie, zwlaszcza jesli bedzie go mozna potraktowac mlotkiem ;) Nie chce tresowac mojego dziecka i choc oczywiscie zalezy mi na tym, zeby swietnie mowilo po angielsku, dam spokoj, jesli nauka przestanie byc zabawa i odkrywaniem, a stanie sie przykrym obowiazkiem. Uważam, że w tym wieku to wszystko jest duzo ważniejsze od czytania i liczenia. Zdaję sobie sprawę, że nie da sie nauczyć kreatywności i samodzielnego myslenia, ale myślę, że wcale nie trzeba,bo dzieci to potrafia i wystarczy tego w nich nie zabijać.efa
    • Gość edziecko: efa Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 23:20
      A ja jestem za tym, zeby nie tyle uczyc dziecko, zwlaszcza takiego maluszka, co rozbudzac jego wyobraznie, rozwijac kreatywnosc i ciekawosc swiata. I pozwalac mu sie bawic tak jak chce. byla zreszta dosc dluga dyskusja na ten temat na forum, w watku szkola marzenNie zależy mi na tym, żeby moje dziecko umiało czytać mając 5 lat, wolałabym, żeby miało ochotę czytać, nawet wtedy, gdy będzie miało pięćdziesiąt. Żeby bylo ciekawe świata, zeby wierzylo we wlasne sily i nie oczekiwalo przez reszte zycia wiedzy podanej w odmierzonych porcjach, od strony takiej do takiej. Zeby wiedzialo gdzie i jak jej szukac i zeby mu sie w ogole szukac chcialo. Zeby potrafilo sie bawic, takze wtedy, kiedy bedzie juz starym koniem. Nie sądzę, żeby w wieku lat 5 przydała mu się tabliczka mnożenia, mysle natomiast, że warto, by wiedziało dlaczego sól jest słona, jak zrobić maske z papier mache, czy plastelina pływa, jak zrobic tratwe, jak to sie dzieje, ze powstaje tecza i na ile sposobow można wykorzystac klocki lego.Jestem za kształceniem dziecka "od dziecka" właśnie, byle nie polegalo to na pakowaniu do ławek i wtłaczaniu wiedzy na siłę przez nauczycieli bez polotu lub najzwyczajniej zmęczonych i znudzonych tym co robią. Chciałabym by moje dziecko mogło radośnie i samodzielnie odkrywać świat i żeby mądry nauczyciel (lub przedszkolanka) mu w tym pomagał, ale tylko pomagał, a nie wyręczał go w odkrywaniu. Zeby mogło samodzielnie rozkrecic cos na czesci i zobaczyc, jak to dziala. i czy da sie zlozyc, a jak sie nie da, to dlaczego. Żeby moglo samo poznac nature roznych przedmiotow tlukac je, sklejajac, podgrzewajac, gniotac czy co tam jeszcze. Żeby oglądało, słuchało, dotykało, wąchało, smakowało, siedzialo z nosem w trawie, taplalo sie w kaluzach i próbowało zrobić rożne rzeczy samodzielnie albo z kolegami. Zeby bawilo sie w teatr, radio, robienie gazety, wybory ale tez w klasy, skakanie w gume, gapienie sie w obloki albo nie robienie absolutnie niczego.I zeby wszystko, czego sie uczy, nie było oderwane od zycia. I żeby wszystkie dziedziny, którymi sie zajmuje, wiązały mu się w całość, a nie były pakowane do szuflad oklejonych roznymi etykietami. I chciałabym, żeby tak wygladala cala edukacja mojego dziecka, nie tylko ta przedszkolna, ale ta zwlaszcza.Krotko mowiac: literki w wieku lat pieciu : niekoniecznie, angielski, jak najbardziej, zwlaszcza, jesli bedzie polagal na zabawie z anglojezycznym rowiesnikiem. i przede wszystkim przyjaciele, kaluze, las, gory, farby, plastelina, klocki. komputer? koniecznie, zwlaszcza jesli bedzie go mozna potraktowac mlotkiem ;) Nie chce tresowac mojego dziecka i choc oczywiscie zalezy mi na tym, zeby swietnie mowilo po angielsku, dam spokoj, jesli nauka przestanie byc zabawa i odkrywaniem, a stanie sie przykrym obowiazkiem. Uważam, że w tym wieku to wszystko jest duzo ważniejsze od czytania i liczenia. Zdaję sobie sprawę, że nie da sie nauczyć kreatywności i samodzielnego myslenia, ale myślę, że wcale nie trzeba,bo dzieci to potrafia i wystarczy tego w nich nie zabijać.efa
    • Gość edziecko: Mariola4 Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 27.08.02, 23:33
      A ja uważam, ze to przesada. Mam 4-letniego synka i 9-letnia córę więc trochę moge sie tym edukacyjnym początkom przyglądnąć. Wiem że dziecko jest naturalnie ciekawe i tę ciekawość trzeba wykorzystać. Tylko , ze każdego ciekawi co innego.Jedni chcą dnia wypełnionego po brzegi zajęciami a inni wolą np kontemplować chmurki . Kiedy Magda szła do pierwszej klasy chciałam tylko jednego - aby nie zraziła się do szkoły. O naukę się nie bałam ( chociaż jest leworęczna).I wiem że bardzo w szkole brakowało jej lalek i czasu na swobodne plotkowanie z koleżankami. Nauka ( ta zaawansowana ) to jest pewien trud na który nie wszystkie dzieci fizycznie i psychicznie są gotowe.Gdy chodziła do przedszkola bardzo długo nie chciałam jej zapisać na angielski. Bo uważam że to bez sensu uczyć 4-latki obcego języka jak swoim własnym posługują się czasem bardzo pociesznie. W koncu uległam tylko dlatego, ze czuła sie gorsza gdy cała grupa szła na angielski a ona jedna zostawała. Nauczyła się paru słowek, których dziś nie pamięta. Większość mam jednak sama nie znała angielskiego więc nawet nie była w stanie zrozumieć czego ich dziecko nauczyło się . I jeszcze żeby zakończyć wątek językowy - z mojego doświadczenia wiem ,że moi znajomi którzy uczyli się angielskiego od "wczesnej podstawówki" posługują się nim gorzej ( lub prawie wcale ) niż ja która zaczęłam sie go uczyć dopiero w szkole średniej( ale jestem skromna !).Dziecko w ciągu miesiąca "nadrobi " w szkole wszysko to czego nauczyłoby się w przedszkolu. (O komputerze nie wspomnę - bo to jeszcze większa paranoja )Postuluję więc dla mojego syna - przedszkolaka:Więcej czasu na zabawę, dłubanie w piaskownicy, wiszenie na trzepaku i co tam jeszcze będzie chciał.Niech wiedza (ta dorosła)pojawia się jako odpowiedź na jego pytania.Niech przede wszyskim nauczy się żyć wśród ludzi i dla ludzi.Niech się nauczy kłócić i godzić . Walczyć o swoje i ustępować. Niech sie uczy siebie .a z całą resztą, nie tylko w szkole, sobie w poradzi. Amenmama Madzi i Mikołaja
      • Gość edziecko: lidiajaworska Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 11:25
        Nie jestem za tym, by obniżać wiek edukacji naszych dzieci. Po obserwacji i przemyśleniach dochodzę do wniosku, że to nie wiedza a umiejętności decydują o sukcesach w dorosłym życiu. Sukces to bycie szczęśliwym człowiekiem, a to każdy rozumie inaczej. Swojej 5cio letniej Marcie nie przeszkadzam w zabawie lalkami goniąc do klocków. Widzę, że siadając do komputera bardziej interesują ją programy graficzne niż literki. Pozwólmy naszym dzieciom się bawić i nie wciągajmy ich w "nasz wyścig szczurów", bo w gonitwie między zajęciami dodatkowymi zgubią dziecięcą spontaniczność a my nie zdążymy zorientować się w czym nasze dziecko jest naprawdę dobre. Nie życzę również własnym dzieciom by były geniuszami z którymi innym jest żle. Dlatego lata przedszkolne niech będą czasem na nauczenie się empatii również asertywności i myślę, że to jest fala niosąca najdalej. Pozdrawiam Lidka z dwiema wesołymi dziewczynkami
    • Gość edziecko: goniak Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 06:58
      WitamOboje z mężem nie mamy nic przeciwko wczesnej edukacji dziecka, oczywiście na miarę jego mozliwości, w sekwencjach czasowych dostosowanych do możliwości koncentracji i w sposób sprawiający przyjemność. I mamy na względzie nie tylko rozwój umysłowy, ale też fizyczny. Nasza córka z uwagi na przejsciowe kłopoty zdrowotne sporo czasu spędziła w szpitalu i w domu z dorosłymi osobami. W wieku 5 lat opanowała dobrze czytanie, pisanie i całkiem nieźle liczenie. Sprawnie manipulowała nożyczkami, chętnie rysowała i chodziła na angielski. Ile czasu można w końcu bawić się lalkami, a TV to obszar w naszym domu limitowany. Teraz mamy czas na nadrobienie zaległości fizycznych (uprzednie ograniczenia zdrowotne)- narty, basen, drążek i drabinka w domu. A ta wcześniej rozbudzona ciekawość świata, znajomość różnych rzeczy z książek, programów komputerowych itp. procentuje dzisiaj, gdy ma już 8 lat. Chętnie biega w szkole na zajęcia dodatkowe, jest aktywna, kontaktowa i nie boi się podejmować wyzwań. Ma na to więcej czasu, bo program szkolny realizowany jest z łatwością.I oby tak zostało.Pozdrawiam serdecznieGosia
    • Gość edziecko: as Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 10:39
      Nie podoba mi się. Ten pęd za byciem atrakcyjnym. To, że te wszystkie kursy i języki są teraz takie modne. Bez zastanowienia się nad tym, jakie są predyspozycje naszych brzdąców mamy poddać ich jakiejś urawniłowce. Nie podoba mi się, że teraz wszyscy na hurra, będą mieli jakiś obowiązek. Ja mam obowiązek pokazania świata dziecku i moje dziecko chodzi owszem na naukę języka, w przedszkolu były też możliwości innych zajęć dodatkowych plastycznych i muzycznych. Ale ja przyglądam się mojemu dziecku uważnie i staram się dowiedzieć czy coś je interesuje bardziej a coś sprawia kłopot. Te wszystkie zajęcia były super ale jak tylko zobaczyłam, że Pani od plastyki "odwala" swoją pracę to się z tego wycofałam. Nie widzę możliwości wycofania się ze złej szkoły bo przecież będzie obowiązek. A co jeśli dziecko jeszcze nie będzie gotowe do obcowania z rówieśnikami? Jedne dzieci wolą tańczyć i śpiewać inne tylko rysować a jeszcze inne nie mogą w tym wieku usiedzieć w miejscu dłużej niż 15 min. No i jak wyobrażacie sobie pogodzenie tego wszystkiego w naszej polskiej szkole? Wszyscy namawiali mnie żeby posłać dziecko do zerówki w szkole bo wyższy poziom i wogóle lepiej - nie zrozumiałam. Postanowiłam, że zostanie w swoim dobrym przedszkolu, w atmosferze cieplejszej od szkolnego rytmu. I wyszło nam to tylko na dobre. Szkoła jest okropna - ta którą znam, pełna niezrozumienia dla dzieci, naszpikowana jakimiś dziwacznymi reformami, które znikają i pojawiają się raczej bez jakiejś przyczyny czy sensu. I te reformy tak jak je widzę i rozumiem, niczego nie mówią o nszych dzieciach, nie są dla nich przygotowywane, tylko dla jakiegoś ministra, jakiegoś kuratora i nauczycieli wysyłanych coraz to na jakieś kursy dokształcające. Jak odchodzą urzędnicy - reformy wraz z nimi. Teraz zastanawiam się jak rekompensować dziecku wszystkie pułapki, jak stworzyć w domu atmosferę bezpieczeństwa tak, żeby to straszne miejsce nie wydawało jej się takie straszne.
    • Gość edziecko: olaju Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 11:10
      Mój maluszek ma 19 mies.,ale tylko patrzeć jak nastanie czas edukacji, która jakoby od narodzin trwa, ale jeśli o szkolna chodzi, uważam, że rozpoczynanie jej zbyt wcześnie nikomu na zdrowie nie wychodzi. Dziecko powinno mieć czas na dzieciństwo, wg psychologów kolejne etapy rozwoju małego człowieka to dążenie do momemntu, którego celem jest osiągnięcie pewnej dojrzałości zarówno emocjonajnej jak i fizycznej, coby nauka w szkole, czy zerówce nawet, była świadoma na tyle, by przynosiła zamierzone efekty. Rehabilitantka mojego synka powiedziała kiedyś do nas: "...ćwiczcie z małym tak, by był przekonany, że to zabawa, spontanicznie..." Tak też robiliśmy i uważam, że to sposb doskonały. Metodę tą stosujemy też do innych celówsmile) Na przykład Kacperek sam sprząta po sobie zabawki, ustawia swoje buciki, wyrzuca do kosza znalezione paproszki i uważa,że to nie lada zabawne wydarzenie, a ON jest głównym bohaterem. I jest! Dumny On i rodzicesmileW nauce szkolnej do poczucia zabawy z uczenia się, musi dojść oczywiście poczucie obowiązku, a raczej pewnej odpowiedzialności, ale oby nigdy nie traktować jej jak zło konieczne. Jest tyle sposobów na zachęcenie uczniów do nauki...niestety często bywają oni wręcz zniechęcani...Serdecznie pozdrawiam Panią Justynkę i całą redakcję i kochane edzieckowe koleżanki.Rzadko majaca dostęp do forum olaju
    • Gość edziecko: asiamamaignasia Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 12:53
      Przyznaję, że nie doczytałam do końca, ale boję się, że Ignaś sie obudzi i nie zdążę. Wydaje mi się, że nikt nie powiedział o tym co mnie najbardziej w temacie drażni. Czyli o tym, że zerówka (a może kiedyś przedszkole) ma być obowiązkowe. Przypomina mi to takie totalitarne pomysły, takie kształtowanie dzieci na jakiś "członków społeczeństwa" czy coś w tym rodzaju. A w tej dyskusji widać, że ludzie mają różne spojrzenia, różnie chcą swoje dzieci wychowywać. I jedne dzieci wyrosną na profesorów, a drugie na pszczelarzy i chyba tak właśnie ma być. Bogusia wypowiadała sie na forum na temat domowej edukacji - ma czas, ma umiejętności. I na szczęście nie mieszka w Polsce, bo u nas musiałaby dzieci wysłać do zerówki. Pozdrawiam. Asia
    • Gość edziecko: piola Re: Pytanie od redakcji IP: *.* 28.08.02, 13:16
      U mnie jeszcze trochę daleko do przedszkolnej edukacji synka, ponieważ ma dopiero 4 miesiące. W każdym razie moje zdanie jest takie: nic na siłę. Jeśli będąc 4-letnim maluszkiem będą go interesowały literki i cyferki to oczywiście będę z nim na ten temat "rozmawiać", jeśli nie to na siłę nie będę go uczyć. Uważam natomiast, że zabawy z dziećmi powinny jak najbardziej rozwijać ich umiejętności i zainteresowania. Dlatego wolę żeby Mati w przyszłości zamiast strzelać pistoletem i grać na komputerze w krwawe gierki, grał w gry edukacyjne, układał puzzle, układanki, rysował, śpiewał, tańczył itd. Zresztą już teraz ma zabaweczki edukacyjne typu pałąk, które bardzo dobrze wpływają na rozwój ruchowy u takiego maluszka. Widzę również na przykładzie dzieci mojej szwagierki, że odpowiednie pokierowanie zainteresowaniami dzieci daje znakomite efekty. Ale powtarzam jeszcze raz- nic na siłę! Z drugiej strony wydaje mi się, że nauka "czysto szkolna", typu literki i cyferki to co innego, a zainteresowania to również co innego. Sama będąc dzieckiem należałam do wielu kółek zainteresowań, mój mąż również. Bardzo miło to wspominamy i oboje uważamy, że w miarę możliwości powinno się starać dziecku jakoś wypełnić wolny czas. Nie chcę żeby w przyszłości z mojego synka wyrósł facet typu "blokers" tylko ktoś z kogo będę mogła być dumna. I mam nadzieję, że mi się to uda!Ola
Pełna wersja