Dodaj do ulubionych

ech, nasze spoleczenstwo

IP: *.* 30.08.02, 11:03
Drogie kolezanki ( i nie tylko),Ostatniu nurtuje mnie pewna prawidlowosc, która zauwazylam w naszym spoleczenstwie. Mianowicie, ludzie bardzo pozno decyzuja się na zakladanie rodziny. Kobiety po 30, mimo, ze biologicznie to już jest pozno, nadal uwazaja ze jeszcze nie musza się spieszyc. Kiedys kobieta 25 letnia uwazana była za stara panne. Ja nie jestem tradycjonalistka, ale jest to wbrew naturze, ze zaczynamy myslec o rodzinie ok. 30. Czy nasze spoleczenstwo boi się odpowiedzialnosci? Czy tak gonimy za pieniadzem ze nie mamy na to czasu? Czy boimy się, ze nie podolamy macierzynstwu? O co tu chodzi? Bardzo jestem ciekawa waszego zdania na ten temat. Pozdrawiam,Padlinka
Obserwuj wątek
    • Gość: Adzia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 11:32
      A ja myślę, że to społeczeństwo wcale się dużo nie różni od społeczeństwa naszych dziadków. Tylko, że oni nie mogli tak sobie planować dzieci, jak my (no...niektórzy powiedzmy, hmmmm ;-) ) - więc te dzieci się po prostu rodziły i nikt się nie zastanawiał, czy to już czas, czy jeszcze nie. Podejrzewam, że gdyby mieli wybór, byłoby pewnie podobnie, jak teraz - bo człowiek jednak z natury jest wygodny. Może wiele małżeństw chciałoby się najpierw dorobić, mieć gdzie mieszkać...PS. A z tymi starymi pannami do dziś sie niewiele zmieniło :-(
    • Gość: Ufcio Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 11:57
      Ja urodziłam mając 23 lata i większości wydawalo się że taka młoda to rujnuje sobie życie i że już nic nie osiągnę. Jakoś te przewidywania się nie sprawdziły a dziecko nie jest kulą u nogi ale pcha mnie do przodu. faktycznie słyszałam opinie że pierwsze dziecko to po trzydziestce bo "TAK TERAZ JEST". Moja opinia jest taka: moje życie się wydłużyło a nie skróciło bo jak będę miała 40 lat to Jurek będzie już dużym facetem a ja nadal będe młoda i nadal będę miała swobodę a poza tym poco denerwować sie w wieku 30 lat ze nie można zajść w ciążę (zwykle u moich koleżanek słyszę rozpacz jak za pierwsyzm razem sie nie uda i wtedy słyszę: bo ja juz mam 30 lat to już pora). Z drugiej strony jednak trzeba wziąć pod uwagę aspekt finansowy młodzi ludzie zwykle są na utrzymaniu rodziców (mieszkają z rodzicami)albo w pracy zwalniają po urodzeniu dziecka (niestety prawda ale powoli to się zmienia) - bo jednak jeśli ktoś musi to sobie radzi a po sobie widzę, że radzę sobie lepiej teraz bo nie mam wyjścia. Trochę długo wyszło ale tak właśnie sądzę.M
    • Gość: pysia22 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 12:00
      Padlinko, to naprawdę nie jest takie proste. Prawie każda z nas pracuje. Posiadanie dziecka niestety wiąże się z ryzykiem utraty pracy. Więc wiele osób woli mieć pocną pozycję w zawodzie, by móc do niego wrócić. Sama jestem młodą mamę. Mając 21 lat urodziłam pierwsze dziecko. Ale doskonale rozumiem dziewczyny, które przekładaja maciezyńsytwo na później. Tak jest nie tylko w Polsce, ale i na świecie.Jesli chodzi o mnie nie ma problemu. To jest idywidualna decyzja i nie mnie oceniać co lepsze... Wcześniej, później, czy w ogóle.Pozdrawiam PYsia
    • Gość: Siunia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 12:04
      Padlinko, czy nie zauważyłaś, że jednak teraz żyje się inaczej?Pracujemy więcej i dłużej.W pracy wymagają dyspozycyjności.Pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych mężatek, w obawie właśnie przezd ciążą itd.Zauważ, że teraz jak ludzie pracują to głównie w firmach prywatnych. Mało kto pracuje w placówkach państwowych. Do czego zmierzam. A no do kwestii ilości godzin pracy. W moim przypadku zawsze było tak, że "nie było nadgodzin". Nie było w sensie gdy trzeba było za to zapłacic. Bo siedziec trzeba było do bólu. Natomiast gdy ktokolwiek mpróbował zasugerować wynagrodzenie za ten czas, to padała odpowiedź:"Nadgodziny? To państwo sie nie wyrobili w czasie. Jeżeli komuś coś nie pasuje, może się zwolnić. Na miejsce każdego z Was jest 100 chętnych osób, które docenią to, że w ogóle pracują". Więc nie wiem czy zachęcająca perspektywa by zakładac rodzinę :)Gdy przychodzisz w sprawie pracy to jednak pada pytanie czy masz dzieci i ile.Pracując po 10 czy 12 h dziennie to raczej nie bardzo wyrobisz się by zdążyć na czas do przedszkola po dziecko, czy do żłobka. Generalnie te instytucje czynne sa do godz. 16,30 - 17,00. I to naprzykład mnie przeraża. Co ja zrobie jak wróce do ptracy? Chyba wróce tylko na 1/2 etatu :( Nie wiem. Ale o tym pomyślę dopiero gdy nadejdzie czas.Ja sama, zaraz po ślubie, gdy poszłam na rozmowę w sprawie pracy ( mój zakłąd pracy padał i trzeba było szukać czegoś nowego)dowiedziałam sie, że jestem "trzecia kategorią pracownika, bo Pan się obawiał, że za 3 m-ce powiem mu, że jestem w ciązy, odejde na 3 lata z pracy, czyli problem w doborze kadry dla niego się nie skończy". Zrobiło mi się tak miło, że jak wyszłam to się popłakałam.Ale jednak mimo wszystko znalazłam prace, bo byłam najmłodsza, szef traktował mnie ( pozostali pracownicy również) jak takiego małego misiaczka, jak maskotke, malutką dziewczynkę. I jakos wierzyć im się nie chciało, że naprawde mam męża :) Więc myślał, że z dziećmi to ja poczekam jakieś 5 lat :) Poprostu nie traktowali mnie zbyt poważnie :)Na marginesie dodam, ze psychicznie z szefem nieobliczalnym furiatem wytrzymałam nie całe 3 m-ce, a nowa praca przyszła "prawie" sama. Uciekłam szybko i zaczęłam wszystko na nowo.Myślę, że jest też kolejna sprawa, dla której ludzie rezygnują lub opóźniają termin ślubu, rodzenie dzieci.To wszystko kosztuje. zazwyczaj mam która siedzi z dzidzią w domku nie otrzymuje pieniążków, bo na płatny wychowawczy, to nie wiele się osób łapie, mimo iz powinno dużo więcej.Padlinko, przeciez mozna tu znależć tyle rozpaczliwych postów o pomoc, tyle smutnych historii, można poczytac o okrutnej biedzie w jakiej żyje nie jedna z forumowiczek.Padlinko, ciesz się, że Ty mogłas zrobic tak jak chciałaś i wtedy kiedy chciałaś :) Wiele jest przyczyn tego, ze wszystko to później się odbywa.Ja też wolałabym by moje dzieci (heh, narazie drugie mam dopiero w brzuszku) miały więcej i lepiej. Ale ja akurat wybrałam, ze dorabiac będę sie może dłuzej i później ale z dziećmi u boku :)- Siunia
    • Gość: Adasia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 12:13
      Wiesz, moze za bardzo świadomi jesteśmy spraw nieważnych, a milcząco przechodzimy obok istotnych. Bo na pytanie: ile kosztuje dziecko moje bezdzietne koleżanki odpowiadają jak z nut: ile za szkołę, ubranka firmowe, buciki, angielski, wakacje, ubezpieczenie... Ale która z nich wie, ile kosztuje radość, miłość, maleńkie ciepluchne rączki na naszych policzkach i tam troszkę niżej, gdzie Natura ulokowała najcudniejszą na świecie jadłodajnię?Rodzina staje się nagle wielkością, czy wartością ekonomiczną, niedochodową. Właściwie wszyscy rodzice to bankruci. I kiedy tak mi mówią, to nawet rozumiem. Ale wolę rozmawiać z Wami - biedne uciemiężone Matki Polki, dyskryminowane przez pracodawców, niewyspane i nieszczęśliwe. Zakładaliśmy rodzinę jako nieodpowiedzialne lekkoduchy, szalenie w sobie zakochani i pewni, że to wystarczy, by przejść przez życie pełnym wiary, nadziei i radości. Nie zawsze było miło i łatwo, ale zawsze rozbawiały mnie pełne współczucia i nierozumiejącej troski spojrzenia świadków naszych gonitw międzyuczelnianych (oboje z mężem studiowaliśmy), niedospanych czasem buziaków, przetartych spodni i butów pamiętających licealne wycieczki w góry...Ale coraz częściej na twarzach naszych rozkarierowanych rówieśników oprócz powątpiewania i pobłażliwych uśmiechów pojawia się nutka sentymentalna, czasem słychać: fajnie macie, takie dzieci, rodzina, my kiedyś też, może kiedyś, później, z kimś... A czas płynie i nie chce przestać.Może to, czego nie wiemy PRZED, nie pozwala uwierzyć, ze to, co JUŻ wiemy, nie jest tak naprawdę najważniejsze.
      • Gość: ruda Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 12:49
        Właśnie, właśnie...Wczoraj naszła mnie taka refleksja: zaczęło się od postu mojej przyjaciółki która jest u swojego prawie narzeczonego w Calgary - że Sebastian przez nią bankrutuje i nie byłby w stanie utrzymać jej i ewentualnego dziecka (dodam, że tenże niedawno kupił dom, owszem częściowo na kredyt, ale nie wiem, czy ten kredyt to nie jest na 4 lub 6 procent). Relacjonuje to mojemu mężowi a on mówi: Aha, i dlaetgo, że jest bankrutem, to dał za urwane lusterko od auta 300 dolarów, zamist samemu załatać lub zrobić z ubezpieczenia. I tak zaczęliśmy sobie przypominać - bo on nam mówił ile zarabia i coś to było takiego, że nasze wspólne dochody razy dwa plus to, ze to było w pierwszym roku pracy a potem awansował. I otóż taka osoba czuje się biena nie może utrzymać rodzinki i musi się jeszcze dorobić, zanim będzie miała dzieci. Bo one kosztują...ale tak naprawdę, to one bardziej kosztują czas niż pieniądze (no dobra, żartowałam, moja baśka jest niejadkiem i żre do dziś tylko słoiczkowe żarcie chętnie a na dwulatka to już nie lada wydatek), naszą troskę, nasze wyjazdy, wygłupy, sponatniczne wypady gdzieś z kimś. Myślę, że trudniej ludziom zrezygnować z wygody lub dać siebie całkiem dziecku, tak bez egozimu, niż plany macierzyńskie rpzsuwa troska o finanse.Dla przkładu mój kolega, który świetnie zarabia w zachodniej firmie, jego żona też w dużej spółce w markietingu, mają mieszkanie, samochód, planują budowę domu, co rku jeżdżą na wakację za granicę i na narty w Alpy czeka aż dojrzeje do posiadania dzieci, choć już wie, że urodzą razem. JEgo żona zachwycona jest każdym maluchem (nawet moim potworem), widać po niej, jak jej się marzy, ale jeszcze nie, bo jeszcze na to nie czas. I wiecie: tak sobie myślę, że kiedyś niewiele brakowało, żebym ja z tym kolegą... I nie mielibyśmy dzieci, bo ja w cale nie chciałam mieć dzieci. Albo zachcielibyśmy po zrobieniu kariery i byłoby za późno, i nie byłabym nieszczęśliwa, bo nie wiedziałabym, co tracę (jego żona będzie nieszczęśliwa, jeśłi kiedyś się nie uda), to skaczę z radości, że mi zwichnięto karierę i poglądy na życie, że mogłam nigdy nie wiedzieć, jaka jest różnica między być i mieć. I co z tego, że mówię do mojego kolegi: możesz nigdy do dzieci nie dorosnąć, ja bym nie dorosła, gdybym go nie miała. Ja myślę, że kiedyś było tak, że te dzieci pojawiały się jako naturalna kolej rzceyz, wszyscy się pobierali i mieli dzieci. I nikt nie myślał, że można inaczej. Np moja teściowa nie wierzy, że nie chciałam mieć dzieci i świadomie bym pewnie nie miała. A teraz ludziska kombinują, co sobie kupić, gdzie wyjechać, jakiego jezyka się nauczyć, jak nie wypaść z rynku pracy. A najśmieszniejsze jest to, że nikt z tych, co chcą się najpierw wyszumieć i dorobić a potem zakładać rodzinę nie myśli, że wtedy może już nie mieć ochoty albo że zbiednieje z dnia na dzień, albo że go wyrzucą z pracy, albo że nie nacieszy się dzieckiem, bo będzie stary już (np mój ginekolog chodzi za mną,kiedy następne dziecko, bo on am 50 lat jego córka 8 i to jest TRAGEDIA i nie wolno takich będów popełniać...;)))Uważam, że jest inaczej niż było. Bo za dużo rzeczy nas mami...A może zresztą przesadzam z tą apologią rodziny???
    • Gość: bestia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 12:48
      Mamy z mężem po 29 lat, od 5 lat jesteśmy małżeństwem bezdzietnym. O dzidzi zaczęliśmy myśleć tak na poważnie w maju, dlaczego tak późno, wytłumaczęMoże ktoś powie że jestem egoistką albo materialistką, alechcieliśmy mieć swoje mieszkanie i udało się za dwa tygodnie wprowadzamy się do naszego już drugiego (w ciągu 5 lat małzeństwa) mieszkania. Pierwsze mieszkanie kupiliśmy za swoje pieniądze- bez kredytu. Teraz wzięliśmy częsciowo kredyt, bo ze sprzedaży poprzedniego mieszkaniu urządzamy nowe dwupoziomowe (wiadomo wszystko kosztuje, kuchnia, łazienka, urządzenie pokoi....). W czasie 5 lat kupiliśmy dwa samochody. Oboje też rozwijaliśmy się pod względem zawodowym (czasami mniej czasami lepiej). Wszystko to zawdzięczamy swojej cięzkiej ponad 10-cio godzinnej pracy. Teraz jesteśmy gotowi na dzidziusia, bo jesteśmy w stanie zapewnić mu może nie jakąs super, ale taką normalną przyszłość, że nie będzie głodu i braku ciuszków, że będzie mnie stać na kredki, długopisy i książki. Mieć dziecko to nie sztuka, sztuka zapewnić mu min. warunki socjalne. A na dodatek nie czujemy się starzy, wspólnie przeżyliśmy cudowne chwilę i ani przez chwilę nie żałuję że dzidziusia będziemy mieć w wieku 30 lat albo ciut później.
      • Gość: ptysio Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 13:06
        Hej,zgadzam się z Adzią. Padlinko, czy np. decyzję bestii mozna nazwać "lękiem przed odpowiedzialnością"? Dla mnie to jest właśnie ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Bardzo nie lubię gdy mówi się we współczesnym świecie o "naturalnych" i "niezgodnych z naturą" zachowaniach człowieka. A samochody są zgodne z naturą? A to że ludzie "wychodzą" z raka, zawałów, udarów? Nijak nie zgodne! He he he. A co do dawnych pokoleń i zgodności z natura: moja prababcia miała dzieciaczków sztuk 10 (moja babcia najmłodsza), które rodziły jej się począwszy od pierwszego jakie powiła mając lat 23 z regularnością co dwa lata. Nie trzeba być doktorem nauk scisłych by policzyć ile miała lat gdy na świecie pojawiła się moja babcia. MeGan - 26 letnia mamuśka 1,5 rocznego Pawełka i właścicielka bogatego męża (dlatego taka "wczesna mama")PS. A tak z przymrużeniem oka - mam układ z moimi kolezankami, które pracują i planują starania po trzydziestce. Ja wtedy z odchowanym Pawłem wskoczę na ich posadki.Pozdrawiam ;)
    • Gość: danuska Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 14:17
      Moim zdaniem uzalezniajac urodzenie dziecka tylko od faktora biologicznego redukujesz kobiety do maszyn rozrodczych. Po pierwsze: odpowiedzialnosc to nie tylko spoldzenie dziecka ale przede wszystkim jego wychowanie. Czy odpowiedzialne jest urodzenie jednego, drugiego dziecka mieszkajac na 1 pokoju i korzystajac z zasilku? Jezeli sie decedujemy na dziecko to powinnismy je samodzielnie utrzymac, zapewniajac optymalne warunki egzystencji. Ze milosc najwazniejsza i jezeli kochamy to nawet wychowamy w kartonach po butach? Ja bym tego swojemu dziecku nie zrobila...Po drugie: co jest zlego w tym jezeli kobieta najpierw robi kariere a potem, po tzw 30-tce mysli o dzieciach? Kto powiedzial ze to nie jest naturalny bieg sprawy? Kto powiedzial ze kobieta jest juz wtedy stara? Z ust drugiej kobiety brzmi to niestosownie; w sumie smutne ze same sobie taka opinie robimy!Moim zdaniem na przyjecie dziecka trzeba byc gotowym, emocjonalnie i, bardziej przyziemnie: finansowo. A jezeli ktos nie chce miec dzieci? Wolna droga! Po to mamy wolna wole aby z niej kozystac! A jezeli ktos chce miec 10-cioro i potrafi dac im milosc i zapewnic godny byt i dobry start w zycie: prosze bardzo! A czy mama ma 19 lat czy 40: mnie to nie robi roznicy. I nasze spoleczenstwo tez chyba sie do tego przyzwyczaja....Danuska
      • Gość: Padlinka Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 02.09.02, 07:38
        Nie sprowadzam kobiet do maszyn rozrodczych (nie przy moich pogladach!). Mowiac o tym, ze pozno staramy sie o dzieci nie mialam na mysli ani tych na zasilku, ani tym bardziej tych w kartonach. Mowie o mlodych, przecietnych (i tych ponad) Polakach. Jesli chodzi o okreslenie kobiety po 30 jako starej, to jesli chodzi o urodzenie pierwszego dziecka, to nie jest juz mloda. I jest na to medyczne wytlumaczenie - kobieta przed 26 rokiem zycia ma jeszcze bardziej "elastyczna" miednice. Potem zaczynaja sie klopoty (czesciej niz u mlodszych) z ciaza i porodem. Wszystkie moje kolezanki ktore rodzily kolo trzydziestki mialy porody z przejsciami (wiem, to nie regula). Wazne jest tez zdrowie dzieci - przy starszych mamach sa komplikacje.No i mi robi roznice, czy moja mama ma teraz 45 lat, czy mialaby miec 60...Mojej corce pewnie tez.
        • Gość: danuska Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 10:58
          Padlinko,w Polsce mit wieku matki jest bardzo silny. Przuklad:Kiedy mialam 24 lata i poszlam na rutynowe badania ginekologiczne to pani wypelniajaca kartoteke zapytala: "ile razy rodzila". Nie czy rodzila ale ILE RAZY rodzila...Obecnie mieszkam w Holandii, Amsterdam (sexshops, euthanasia, aborcja, malzensta homoseksualistow :-) )Wiekszosc kobiet ktora rodzi ma 30 albo wiecej.Ja urodzilam majac 37 lat. Moja kondycja fizyczna? Porod w calosci trwal 4 godziny, parcie 15 minut. Dziecko zdrowe i inteligentne ;-)A co do chorob. No coz, sa badania prenatalne. A co do wieku "mamy": ja nie mam nie przeciwko kobiecie po 60-tce. Kazdy wiek ma swoja urode. A ze mozna mame wczesniej stracic? Ja wyjechalam na studia majac 19 lat, ( mama miala 40 lat) mama mnie widziala 1 w roku. Teraz mieszkam za granica i mama widzi mnie 2 razy w roku... Pozdrawiam,Danuska
    • Gość: Berenika Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 15:35
      Tak sobie myślę o tym ostatnio bardzo dużo, bo z moich szkolnych koleżanek tak niewiele ma już dzieci... Wydaje mi się, że bardzo trudno tu jest o czymś wyrokować, bo każdy ma przecież inną wytrzymałość. Ktoś będzie miał trójkę dzieci w kawalerce i będzie dziękował Bogu, że nie pod mostem. Ktoś inny w trzypokojowym mieszkaniu będzie dostawał ataków furii na dziecko hałasujące za ścianą. Można to róznie oceniać, ale jeśli rzeczywiście ma to tak znosić, to może lepiej, żeby nie miał dzieci?Ja jakoś wolę, jeśli ktoś nie stara się mieć dzieci na siłę, bo "tak trzeba", bo "należy przet 30-ką" (czy wszystko jedno, kiedy tam), niż kiedy ma się te dzieci "z obowiązku", a potem źle się je traktuje.Rzeczywiście, w dzisiejszych czasach chyba wcale nie jest tak różowo. Wprawdzie zarabia się więcej, ale też świat więcej wymaga. Dawniej standardy były nieco inne. Miałes pralkę - byłeś szczęściarzem i bogaczem. A to nie jest tak prosto, że przecież nie trzeba w luksusach... W luksusach to nie, ale jesli dziecko potem miałoby stale czuć się gorsze albo nawet cierpieć prześladowanie z jakichś tam powodów? Bo to nie jest takie oczywiste, że jak rodzice są idealistami, to dziecku nie będzie przykro, jesli będzie wytykane palcami.Wiem, to w ogromnej mierze zależy od rodziców i tego, jak dziecku ukażą pewne sprawy. Ale po pierwsze - nie do końca, bo dziecko też człowiek i swój rozum ma, a w dodatku pewne rzeczy inaczej czuje niż dorosły. Po drugie - dużo nam sie wydaje, zanim to dziecko mamy, a potem mnóstwo naszych planów bierze w łeb... ja to już wiem, po trzech miesiącach, a co będzie potem?Inna sprawa, że chwilami spotykam się z osobliwą hipokryzją. Ktoś na przykład mówi, że strasznie, strasznie chciałby już mieć dzieci, ale.... No i własnie tutaj pojawiają się chwilami bardzo dziwne ale. Bo mieszkanie za małe - a tu cztery pokoje z kuchnią. Bo za mało czasu - a po pracy codziennie wylegiwanie z nogami na stole. I tak dalej. I nie chodzi mi o to, że każdy musi mieć dzieci. nie chce - nie musi. Ale po co mówi, że chce?Myślę, że to jest trochę wynik "presji na naturalność", która ma odbicie w wielu dziedzinach życia. takie mody przychodzą falami i teraz jest moda na karmienie piersią, na naturalne porody, na spędzanie wolnego czasu w aktywny sposób... No i pojawia się moda na dzieci. Coraz częściej, tak sądzę, ci, którzy nie mają dzieci, czują się gorsi. Nie chcą tych dzieci, ale im wstyd.A, i jeszcze jedno. Oczywiście, każdy może sobie zajść w ciążę i urodzić dziecko, kiedy mu wygodnie. Jak chce po czterdziestce, to niby też jego sprawa. Ale ja jestem dzieckiem późnym i wiem, jak to strasznie boli, kiedy zaczyna się czuć, że to już coraz mniej czasu, coraz mniej... Zazdroszczę dzieciom mojego brata, bo one mają dziadków, z którymi mogą pójść do kina i w góry. Moje - już nie będą miały. Więc pamiętajmy - to nie tylko nasza sprawa. To także sprawa naszych dzieci, że będą miały takich, a nie innych rodziców.I dlatego ja, chociaż jestem strasznym leniem, bałaganiarą i histeryczką, zdecydowałam się na dziecko już teraz, kiedy tylko dosłużyłam się jakiej takiej posady i mieszkania z łazienką :crazy:. A gdybym nie miała takiej perspektywy - zdecydowałabym się pewnie mimo to. Bo chcę pobiegać nie tylko ze swoimi dziećmi, ale także i wnukami i nie chcę, żeby moje dzieci myślały z takim smutkiem, że może to już ostatnie Boże Narodzenie razem... jak ja o tym myślę co roku...
    • Gość: pumba Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 20:02
      Odpowiem krotko:-pobralismy sie po 22 urodzinkach-w wieku 23 lat urodzilam cudowna coreczke-w wieku 26 lat urodzilam wspanialego synka....I czuje sie cudownie, wszystko bylo planowane, wyczekiwane i ... nie wyobrazam sobie czekania do trzydziestki. No i stanowimy samodzielna, niezalezna od nikogo rodzinke :))) . Pozdrawiam anus :))) :))) :))) :))) :))) :))) :))) :)))
    • Gość: AGUSIAM Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 20:53
      Ja też jestem "młodą" mamą. Urodziłam synka mając 22 lata i teraz nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Jeszcze studiuję dziennie (za rok kończę). I mam na tyle czasu, żeby samej wychować dziecko, a co nie byłoby możliwe, gdybym chodziła do pracy. Gdy skończe studia synek będzie miał 2,5 roczku, a to myślę jest dobry okres na szukanie pracy juz z "odchowanym" dzieckiem.Pozdrawiam Aga
      • Gość: marzenna Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 30.08.02, 21:22
        Znam pare małżeństw, które czekały z dziećmi aż zrobią kariery i teraz po 30 mają ogromne problemy z zajściem w ciążę. Z drugiej strony w tym wieku, dzieci wychowuje się spokojniej. Pierwszą córkę urodziłam gdy miałam 23 lata, drugą 27. Nie ma porównania. Przy drugiej nie podchodziłam już tak emocjonalnie i naprawdę czuję się bardziej odpowiedzialna i doświadczona. Planujemy trzecie. Ale dopiero w wieku 35 lat.
      • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 02.09.02, 19:56
        A ja rozumiem ten temat ;). Pisał jużo tym KvM. Trzeba rozważyć co jest odpowiedzialnością? Czy zadbanie o dziecko od strony materialnej (moje dziecko musi mieć wszystko), czy zadbanie o to, by dziecko miało większe szanse urodzić się zdrowe (bo przecież z wiekiem kobiety wzrasta ryzyko różnych chorób).Tak jak pisała agacz2905 różnie można rozumieć odpowiedzialność. Ja sama nie dostałąm od moich rodziców za wiele w sensie materialnym (i wcale mi na tym nie zależy). Dostałam od nich rzecz najcenniejszą - MOJE ŻYCIE, z którym mogę zrobić co zechcę. Wdzięczna im jestem, że mogę PO PROSTU ŻYĆ.Pozdrawiam :hello:
    • Gość: kasjana Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 31.08.02, 06:58
      Jeśli chodzi o mnie, to nie mogłam założyć rodziny, bo nie miałam z kim. Nie jestem jakąś koszmarą, a jednak tak było. W szkole nie chodziłam na żadne dyskoteki, bo mama niemal terror w domu wprowadzała. Dostałam wolną rękę, jak poszłam do pracy. Miałam 19 lat.Koleżanki czasem chodziły na dyskoteki, ale ze swoimi chłopakami. Nie chciałam sie czuć jak piąte koło u wozu. Swojego obecnego męża poznałam właśnie w pracy, jak miałam 25 lat. Początkowo była to zdecydowanie koleżeńska znajomość. W wieku 29 lat wyszłam za mąż. Gonitwa za pieniądzem nie miała tu nic do rzeczy. Raczej gonitwa za kandydatem na męża. :hot: :hot: :hot: :hot: :hot:
    • Gość: agnieszkad Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 31.08.02, 19:55
      Mało dzieci.Tak. Późno.Tak. A dlaczego? Moim zdaniem, bo dziecko kosztuje, ale przede wszystkim czas, nasz czas, nasze oddanie, naszą rezygnację z rzeczy, które są dla nas bardziej pasjonujące niż dzieci.Dużo z Was podkreśla element finansowy, jako wyraz odpowiedzialności.Jeżeli to końca byłaby to prawdą, to ludzie zamożni stanowiliby rodziny wielodzietne. A czy to obserwujecie?Pozdrawiam
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 01.09.02, 07:15
        he he... czyli wychopdzi na to, ze jestem osoba zgodna z natura??? (17 lat i dziecko), bogata (bo czworo) a z ta odpowiedzialnoscia to juz sie pogubilam....Z tego co wiem, kobieta jest plodna tak do 50... wiec w tym swietne, planowanie dziecka po 30 czy przed 40, ba nawet po 40 nie jest zadna zbrodnia.poglady o zgodnosci z natura odluzmy na bok moze... bo wyjdzie nam na przyklad ze praca kobiety tez jest niezgodna (a kto w koncu zajmowal sie tym wczesnie splodzonym dzieckiem czy czworka- mama oczywiscie) a stad juz blosko do Ligi Polskich Rodzin do ktorej mi daleko, chociaz mam duzo dzieci i urodzilam je szybko....Mysle ze kazda syttuacja ma pewne zalety. Ja mam 27 lat i jestem dla wielu z was "mala" czy "mloda" a jednoczesnie juz za 9 lat moje dziecko osiagnie magiczna 20 i zapewne wyjazd we dwoje nie bedzie problemem. Ktos powie- no tak- ale my to teraz wyjezdzamy a nie za 9 lat. No tak, ale ja chrzanie te wyjazdy we dwoje, te prace, te dyskoteki. Nie potrzeba mi zewnetrznego dopalacza w postaci docenienia z zewnatrz. Dzieci i maz mi wystarczaja, a ze jeszcze mam swoj maly podwodny swiatek, szkolny swiatek i pare innych swiatkow- jestem tzw spelniona.Czy fair jest nazywac osobe, ktora spelniona sie czuje w pracy i potrzebuje poczucia bezpieczenstwa w postaci zabezpieczen materialnych, co chce sie wyszalc wylezdzic, pozyc bez rozstepow :lol: itd za NIENATURALNA???Natura ma to do siebie ze dozwala na wiele modeli. Co wiecej, mam wrazenie ze moja postawa jest neandertalska w stosunku do wiekszosci kobiet z sukcesem laczacych prace z wychowywaniem dwojki dzieci na przyklad. I ze wymre jak mamuty he he.Prawie wymarla Gosia ;)
        • Gość: KvM Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 01.09.02, 08:01
          Gosiu! To, że kobieta może urodzić dziecko (zdrowe) do pięćdziesiatki nie oznacza, że jest to dobry wiek do rodzenia dzieci. Owszem wszystko można, tylko po co narażać się na znacząco większe ryzyko zespołu Downa (i inych chorób genetycznych), na urodzenie dziecka słabszego, mniej odpornego etc. Do tego dochodzą czynniki społeczne - znacząco wyższa śmiertelność rodziców. Chciałby ktoś osierocić swoje dzieci? To co tu poruszyłem to tylko kilka z problemów, które wiążą się z późnym macierzyństwem. Po prostu za nasze dyskoteki, dorabianie się studia, mieszkanie dzieci płacą własnym zdrowiem. Aby sprawa była jasna problem narasta wykładniczo wraz ze zbliżaniem się do tej granicy płodności, a bardzo wiele zależy od indywidualnych predyspozycji organizmu. Tak więc decyzja o ciąży powyżej 35 lat powinna być moim zdaniem skonsultowana z dobrym lekarzem i poprzedzona przygotowaniem do niej tak aby wyeliminować choć cześć zagrożeń.
        • Gość: Adzia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 02.09.02, 07:29
          Gosia, Ty nie wymrzesz. Czwórka dzieci plus forum edziecka to właściwie nieśmiertelność, no może nie fizyczna, ale...No właśnie, ja też nie lubię pewnych postaw które spotykam w naszym społeczeństwie.. Masz już dwadzieścia ileś lat, czas na męża. Albo - co to, po co się pakujesz w tą niewolę, poużywaj życia...Masz męża, czas na dziecko. Co, trzy lata po ślubie i jeszcze nie ma dziecka? A staracie się? ...No tak, pewnie macie rację, poczekajcie...albo No tak, pewnie, teraz młodzi są wygodni... Co, dziecko zaraz po ślubie, czemu, pożyjcie sobie we dwoje, na obowiązki macie jeszcze czas...I tak w kółko. Zawsze komuś nie dogadza to, co robisz ze swoim życiem. Zawsze dla kogoś będzie za wcześnie, a dla kogoś innego za późno. Ba, nawet ktoś może Ci powiedzieć tak, jak teściowa mojej dalekiej ciotki "Co, na sierpień planowaliście dziecko, czyś ty zgłupiała żeby rodzić w sierpniu?" ;-) Dzieci nie rodzimy dla społeczeństwa. Rodzimy je dla nich samych, a dla społeczeństwa najwyżej je wychowujemy. I to jest owszem, nasz obowiązek - a tak na marginesie, ileż się spotyka osób, które uważają, że już powołując na świat dziecko uczynili temu światu taką przysługę, że więcej od nich wymagać nie można? ;-) Taka dygresja.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość: agacz2905 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 01.09.02, 20:29
      Po przeczytaniu tych postów już sama nie wiem, jak to jest z tą odpowiedzialnością za dziecko. Sama wyszłam za mąz w wieku 25 lat i już przed ślubem byłam w rodzinie uważana za starą pannę skazaną niemal na towarzyski niebyt. O moim męzu mogę powiedzieć to samo, z tym, ze poznając go, sama uwazałam go za starego kawalera (13 lat różnicy). Więc jednak stereotypowe myślenie ;-) Mąż w wieku lat niespełna 40, ja niespełna 27 - doczekaliśmy się rodzicielstwa. Ale teraz już nie wiem, co będzie odpowiedzialnością, a co nie. Mieszkanie małe, mąż "stary", dochody kiepskie, ja pod względem formalnoprawnym - niepełnosprawna :lol: ...czyli....odpowiedzialnie byłoby nie płodzić drugiego dziecka :what: No ale: właściwie oboje bardziej wolelibyśmy mieć dwójkę dzieci niż jedynaka, z bardzo wielu powodów. Bo jeśli kiedyś zostawimy (przez swoje zejście z tego świata) tego wypieszczonego jedynaka - nawet jako juz dorosłego człowieka - to czy będziemy odpowiedzialni?? Nie wiem, można na to naprawdę różnie patrzeć... Znam kilka "starych panien", których nie stać nawet na wyprowadzenie się od rodziców i wynajęcie choćby pokoju (wykształcenie wyższe, zarobki w budzetówce netto niewiele ponad 700 zł :gun: ) Im się nie dziwię, że nie myślą nawet o dziecku...w tym wypadku wydaje mi się, ze ich sytuacja materialna hamuje ich nawet przed ślubem. Ale tak naprawdę, ile ludzi, tyle historii życia, a każdy musi swoją przejść samodzielnie i jakoś tak...z sensem, prawda?? ;-)Agnieszka :hello:
      • Gość: Agunia38 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 02.09.02, 18:07
        ja nie bardzo rozumiem ten temat, ale ja w ogóle wielu rzeczy z waszych wypowiedzi nie rozumiem - po prostu chyba żyję zupełnie inaczej - dziecko urodziłam wtedy kiedy do tego dojrzałam psychicznie i kiedy tego naprawdę zechciałam (w wieku 36 lat), za mąż wyszłam niewiele wcześniej - z tych samych powodów. Drugie dziecko planuję za rok-dwa i ani nie uważam tego za ekscentryzm, ani siebie za "matkę-emerytkę". Piersią karmiłam tylko 3 miesiące, bo dłużej nie chciałam. Sztucznego zapłodnienia nie uważam za wynalazek szatana. Jestem za legalizacją aborcji, prawami dla par homoseksualnych i konkubinatów. Nigdy bym nie urodziła dziecka, gdybym nie mogła mu zapewnić godziwych warunków. Nie oceniam bynajmniej nikogo - po prostu sytuacje typu 19-latka z dzieckiem porzucona przez męża albo bezrobotna pani z trójką dzieci w zaawansowanej ciąży są dla mnie abstrakcją znaną z telewizji. Smutno mi, że to poslka rzeczywistość. I ciesze się, że moje życie i życie moich przyjaciół jest takie innesmile)))))))
        • Gość: bestia Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 07:21
          agunia38 podoba mi się Twoje podejście. Pozdrawiam P.S. W ogóle każdy robi co chce, tylko potem wkurza mnie to jak widze w tv rodzinkę 13 lub więcej osobową i oni nie maja srodków do życia i mają pretensję do rządu i do całego świata. Mam pytanie czy w mysleli jak "robili" dzieci?Zostawy ludziom wybór, jedni chca mieć dziecko w młodym wieku a inni w starszym. Tylko nie dyskryminujcie tych, którzy chcą w starszym, bo tak mi się wydaje że taka była myśl autora tego postu!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Padlinka Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 11:13
            oj troszke zwolnijcieNie oceniam ludzi, ktorzy zyja jak chca. A juz na pewno nie neguje rodzenia po 30! Pytam tylko czemu tak jest, ze coraz wiecej osob tak robi, skad taka tendencja. Chyba nie ktore kolezanki sie lekko zagalopowaly.
            • Gość: eBeata Dlaczego? IP: *.* 03.09.02, 12:02
              Dlatego Padlinko, że: - JEDYNYM celem kobiety nie jest już wyłącznie szybkie wyjście za mąż, urodzenie dzieci i dbanie o zadowolenie męża. - kobiety i mężczyźni chcą zdobyć wykształcenie, doświadczenie zawodowe. Bez dzieci jest łatwiej, a rodzice są jednak mniej mobilni i dyspozycyjni niż osoby bez zobowiązań. - bo mamy taką sytuację ekonomiczną, że nie ma za co utrzymać dzieci. O ile praca w ogóle jest. Ile teraz jest młodych osób, które nie tylko o dzieciach ale nawet o ślubie nie myślą. - bo mamy cholerne bezrobocie. I praktycznie lepiej w ciążę nie zachodzić jeżeli się chce pracę utrzymać. A chce, bo patrz punkt poprzedni. - bo nie ma w kraju polityki pro rodzinnej. - bo kiedyś kobiety wychodziły za mąż z wyrachowania, przymusu ekonomicznego, nacisku społecznego, rzadko z miłosci. A teraz na tę miłość czekają. - bo miały szczęście i antykoncepcja zadziałała. - no i nie wiem jeszcze dlaczego? ...
            • Gość: Magda_D Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 12:04
              nie oceniasz Padlinko??? A kto nadal temu wątkowi tytuł - bardzo obiektywny i nieoceniający??? A kto w pierwszym poście napisał:"Ja nie jestem tradycjonalistka, ale jest to wbrew naturze, ze zaczynamy myslec o rodzinie ok. 30"Wracając do tematu:ja byłam starą pierwiastką patrząc tradycyjnie - 27 lat. A ciąża też nie była planowana - tzn. planowana była ale jakieś 2 lata później. Po co się z tym spieszyć? Dużo jeździlismy w czasie weekendów, imprezowaliśmy do rana, spaliśmy do południa, mieliśmy czas na swoje hobby, na znajomych, na pracę (jak to u nas, na ostatnim miejscu). Dzieci zmieniły wszystko ale ku swemu zdumieniu odkryłam, że niczego mi nie brakuje - na imprezy chodzić mi się chce, a zresztą nagle u znajomych też pojawiły się maluchy. Czuję, że urodziłam dzieci w odpowiednim momencie - sama jestem gotowa i mam tez wsparcie otoczenia. Porównuję się z przyjaciółką, która urodziła znacznie wcześniej. kiedy jej dzieci były małe, w ogóle nie znajdowały się w kręgu naszych zainteresowań - i napewno nie byliśmy dla niej wsparciem (mówię o kręgu znajomych). urodziła na studiach więc nie dostała urlopu macierzyńskiego ani zasiłku. Szybko poszła do pracy bo nie miała cierpliwości do siedzenia w domu. Ona chciała żyć tak, jak ludzie z jej pokolenia - czyli bawić się i pracować. Jej małżeństwo także ucierpiało od stosu obowiązków i ciągłego niedostatku pieniędzy. Nie chcę tu malować jakiejś czarnej wizji - teraz dzieci są już duże, bardzo fajne, ona realizuje się zawodowo i towarzysko - ale ten wczesny okres pozostał jako wspomnienie koszmaru. Są może osoby, które lubią się zaszyć w dziupli (swojego związku) i reszta świata im do niczego nie jest potrzebna, są też pewnie enklawy młodych matek. Ja tym niemniej cieszę się, że los nie obdarzył (czy obarczył) mnie dziećmi wcześniej. teraz cieszę się życiem w pełni i jestem cholernie szczęśliwa.członek tego ech-społeczeństwaMagda
              • Gość: KvM Re: ech, nasze spoleczenstwo do Magdy IP: *.* 03.09.02, 23:31
                A co jest oceniającego i nieobiektywnego w tekście:"Ja nie jestem tradycjonalistka, ale jest to wbrew naturze, ze zaczynamy myslec o rodzinie ok. 30"?Nie bardzo rozumiem dlaczego czepiasz sie dziewczyny, która pisze prawdę (przynajmniej z biologicznego punktu widzenia). Chciałaś później urodzić dziecko, to Twoja sprawa i nikt kto pisze, że to wbrew naturze Cię tym samym za to nie potępia. Odnoszę wrażenie, że sama się potępiasz doszukując się dezaprobaty w słowach w których jej nie ma.
                • Gość: Padlinka Re: ech, nasze spoleczenstwo do Magdy IP: *.* 04.09.02, 07:17
                  Dziekuje ci KvM. Wlasnie o to mi chodzilo. Kazdy lekarz i biolog powiem nam, ze kobieta przed 26 rokiem zycia ma wieksza szanse na latwiejsza ciaze, porod i zdrowe dziecko. I powtarzam: chcialam sie TYLKO dowiedziec jakie sa opinie naszych forumowiczek na ten temat, ale widze (nie tylko na podstawie tego postu) ze klotliwe z Was baby! :) - ooo pewnie znowu mi sie dostanie!
                • Gość: bestia Re: ech, nasze spoleczenstwo do Magdy IP: *.* 04.09.02, 07:49
                  KvM hm a ja nie rozumiem dla czego czepiacie sie ludzi którzy decydują sie z różnych powodów na dziecko w późniejszym wieku !
                  • Gość: KvM Re: ech, nasze spoleczenstwo do bestii IP: *.* 04.09.02, 08:05
                    Nikt się ich nie czepia. Forum jest po to aby dyskutować. Moja żona też nie urodziła wcale w optymalnym biologicznie wieku (27,29). Tyle, że nas już ten zegar biologiczny zaczął popędzać tym bardziej, że mamy (?) ochotę na więcej. Po prostu czujemy respekt przed naturą. Forsowanie czegoś na siłę zwykle obraca się przeciwko człowiekowi. Po co narażać się (a właściwie dziecko) na zwiększone ryzyko poważnych chorób? Po co narażać na dodatkowy wysiłek organizm matki? Po co ryzykować zejście nim dzieci osiągną samodzielność? Te pytania należy zadać i wszyscy, którzy decydują się na późne macierzyństwo powinni sobie na nie odpowiedzieć, gdyż ta decyzja może mieć ogromny wpływ nie tylko na ich samych, ale przede wszystki na ich dzieci. Czy rzeczywiście ktoś kto się decyduje na późną ciążę chciałby sobie wyrzucać, że przez opóźnienie tej decyzji dziecko urodziło się mp. z zespołem Downa? Wątpię.
                    • Gość: bestia Re: ech, nasze spoleczenstwo do KvM IP: *.* 04.09.02, 12:43
                      hm to po co w ogóle mieć dziecko.... bo tyle jest tych po co....?????????????a po co narażać na głupotę młodych niedoświadczonych rodziców, którzy zostawią maluszka samego w łóżeczku i pójdą do pubu i wrócą następnego dnia, albo będę się znęcać nad dzieckiem bo płacze w nocy, a rodzice chcą imprezować...... takich pytań po co można mnożyć Uważam, że każdy ma prawo wyboru i nie należy go dyskryminować!!!
                    • Gość: ez Re: ech, nasze spoleczenstwo do bestii IP: *.* 04.09.02, 14:02
                      KvM muszę się z Tobą zgodzić choć rzadko mi się zdarza. Nikogo nie oceniam, nie krytykuję. Wyszłam za mąż mając 25 lat nie mieliśmy za wiele bez mieszkania ale z pracą. No i świadomie urodziłam dziecko w wieku niecałych 27 lat choć nadal nie mamy mieszkania. Wiem, że biologii nie zmienię wybrałam mniejsze ryzyko dla mnie czyli zdrowe dziecko drugie na pewno urodzę przed 30 lub wcale. Niedługo będzie mieszkanie i jakoś się kręci.Inni wybiorą mieszkanie, auto pieniądze na dodatkowe lekcje angielskiego i urodzą dziecko po 30, ale rośnie ryzyko chorób u dziecka spada ryzyko utraty pracy, pozycji społecznej. Myślę że będą zdawać sobie z tego sprawę.Tylko proszę nie dyskutujmy na temat oczywistych rzeczy:dziecko po 30 wzrasta ryzyko powikłań, ale wzrastają też nasze zarobki czyli lepszy lekarz, lepsza opieka, lepszy poród. Kto wie jaki będzie bilans?
                • Gość: Magda_D Re: ech, nasze spoleczenstwo do KvM IP: *.* 04.09.02, 11:18
                  Twój i Padlinki argument o "naturalności" został już chyba wystarczająco obalony przez wredną Gosię (Gosiu! jestem Twoją fanką, mimo różnicy w wieku urodzenia przez nas dzieci). Mówienie, że coś jest wbrew naturze JEST negatywnym ocenianiem tej rzeczy - i to na dodatek niesłusznym. I niczego się nigdzie nie doszukuję, bo jestem matką średnio późną (???) tak samo zresztą jak Twoja Dorka - pierwsze dziecko 27 lat. Jak na takiego wielkiego propagatora wczesnego rodzicielstwa, to się nie postarałeś ;-)!!! To że "zgodnie z naturą" kobieta może zajść w ciążę po pierwszej miesiączce, nie oznacza, że "zgodnie z naturą" ma wtedy rodzić dzieci (11-13 lat), jak ma to miejsce w prymitywnych plemionach - chyba się zgodzicie?A jeśli chodzi o to Twoje (KvM) szafowanie trudnościami w zajściu w ciążę po 30., czy ryzyko zespołu Downa - sorry, ale po 30. roku życia dopiero zaczyna ono wzrastać i wtedy jest jeszcze minimalnie większe od ryzyka dwudziestolatki. Podkreślanie tego faktu to prawicowa propaganda, czyli Twoja specjalność (sorry za przytyk).Tak naprawdę mały mamy wpływ na to, czy dziecko urodzi sie bez problemów i zdrowe - wczesne rodzicielstwo nie uchroni od złego, późne rodzicielstwo to nie wyrok.Rodzice mojej przyjaciółki przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Wreszcie przyszedł do nich ksiądz, pobłogosławił (to było w Irlandii) i potem ci czterdziestoletni ludzie doczekali się PIĄTKI dzieci, wszystkie zdrowe.Magda
                  • Gość: KvM Re: ech, nasze spoleczenstwo do Magdy i bestii IP: *.* 04.09.02, 16:04
                    >Mówienie, że coś jest wbrew naturze JEST negatywnym ocenianiem tej rzeczy - i to na dodatek niesłusznym. I niczego się nigdzie nie doszukuję, bo jestem matką średnio późną (???) tak samo zresztą jak Twoja Dorka - pierwsze dziecko 27 lat. Jak na takiego wielkiego propagatora wczesnego rodzicielstwa, to się nie postarałeś !!! Po pierwsze mówienie, że coś jest wbrew naturze jest negatywnym ocenianiem tylko w rozumieniu osób, które mają inne zdanie i nie mając argumentów piszą, że są szykanowane, czy też dyskryminowane mimo że tak się nie dzieje. Po drugie czy argument jest słuszny czy nie to może niech decyduja specjaliści lekarze. Jestem jednak skłonny słuchać głosu fachowca, a nie czyjegoś "widzi mi się". Po trzecie nie jestem żadnym propagatorem. W gruncie rzeczy na prawdę jest mi wszystko jedno, czy ktoś tam, naraża się na: większe ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa, na kłopoty z zajściem w ciążę, na większe ryzyko opuszczenia tego świata nim dzieci się usamodzielnią, etc...>To że "zgodnie z naturą" kobieta może zajść w ciążę po pierwszej miesiączce, nie oznacza, że "zgodnie z naturą" ma wtedy rodzić dzieci (11-13 lat), jak ma to miejsce w prymitywnych plemionach - chyba się zgodzicie?To że coś jest możliwe, to nie znaczy, że jest optymalne i zgodne z naturą. Jak wytłumaczysz jako zgodne z naturą takie rzeczy jak seks między dwoma facetami? (a ponoć nawet zwierzętom się tego rodzaju historie przydażają).To że kobieta jest zdolna urodzić dziecko w dość długim okresie swojego życia wcale nie oznacza, że cały ten okres jest optymalny. Natura (czyt. ewolucja) tak pokierowała rozwojem ludzkiego gatunku aby mógł się rozmnażać także poza biologicznie optymalnym dla niego okresem (aby przżyć lepiej urodzić w nieoptymalnym czasie niż wcale). Co więcej w takiej np. Afryce kobiety dojrzewają o wiele szybciej fizycznie niż w Europie. Fakty (potwierdzone wieloletnimi badaniami) są jednak takie, że jest pewien okres w życiu kobiety (zresztą należy pamiętać też, że średnia NIE oznacza, że u każdej jest to ten sam okres!) kiedy dla jej zdrowia i zdrowia dziecka urodzić jest najlepiej. Szansa na urodzenie dziecka zdrowego jest największa. TAKIE SĄ FAKTY. Jeśli chcesz tym faktom przeczyć - masz prawo, ale może powołaj się na jakieś badania naukowe, które by potwierdzały Twoje zdanie. Bo wybacz argument w stylu, a moja sąsiadka urodziła mając 45 lat zdrowe dziecko jest śmieszny.>Podkreślanie tego faktu to prawicowa propaganda, czyli Twoja specjalność (sorry za przytyk).Przytyk? Raczej dużo to zdanie mówi o Tobie...>Tak naprawdę mały mamy wpływ na to, czy dziecko urodzi sie bez problemów i zdrowe - wczesne rodzicielstwo nie uchroni od złego, późne rodzicielstwo to nie wyrok.Czy ktoś tu pisał, że wyrok? Wpływ owszem mamy ogromny. Poczynając od wyboru wieku matki, przez właściwe odżywianie się, aż po higieniczne życie (w tym unikanie odżywek typu kawa, papierosy alkohol, unikanie stresów). Pisanie, że nie mamy wpływu (albo mamy mały wpływ) jest bardzo brzydkim i szkodliwym, moim zdaniem, mąceniem ludziom w głowach. A fe.Taki arcykuriozalny (i tragiczny) przykład. Przyszła mama, która ma 50 lat od 35 lat pali nałogowo (także w ciąży), lubi sobie pójść na imprezę (bo dziecku alkohol nie zaszkodzi), lubi zapalić od czasu do czasu Marysię, 3 kawki dziennie to standard, je w MC Donaldzie. Czy ona może urodzić zdrowe dziecko? Owszem może. A jaką ma na to szansę? Raczej nikłą (specjalista mógłby ją określić dość dokładnie).Oczywiście takich przypadków jest mało. Należy się jednak określić czy zmierzamy w kierunku takiego standardu? Czy też w kierunku mamy, która rodzi dzieci przed trzydziestką, zdrowo się odżywia, nie pali, nie pije, etc.
                    • Gość: Magda_D Re: ech, nasze spoleczenstwo do KvM IP: *.* 04.09.02, 17:20
                      Myślę, że powinieneś spróbować odróżnić wyniki badań statystycznych od prawd absolutnych. Kobieta z podanego przez Ciebie przykładu ma niewiele mniejsze szanse na zdrowe dziecko niż kobieta obsesyjnie wręcz dbająca o zdrowie - wpływają na to przecież czynniki genetyczne, zanieczyszczenie środowiska i masa innych czynników, na które nie mamy wpływu (i o których w ogóle nie myślimy - jak np. poczęcie przy pełni księżyca? na wiosnę?). Z punktu widzenia rygorystycznej logiki jest to straszne, ale jeśli rozważamy indywidualne przypadki a nie rzesze ludzkie, to tak to właśnie wygląda.Ludzie, którzy myślą podobnie do Ciebie (tj. statystycznie) pisali te wyśmiewane dziś podręczniki obsługi niemowląt z lat 70-tych. Tak, statystyczny noworodek je co 3 godziny, robi kupę codziennie, uczy się przewracać na brzuszek w wieku X, a siadać w wieku Y. Ale jak to się ma do doświadczenia indywidualnej matki? Od takich podręczników odeszliśmy już dawno, myślę, że w miarę jak więcej matek będzie rodziło po 30tce, zmieni się podejście do nich - zmienią się też dane statystyczne. Może kiedyś wszystkie zdrowe urodziwe panny wychodziły za mąż kole 18-tki i szybko rodziły potomstwo a po 30tce pierwsze dziecko rodziły tylko te garbate okularnice, co to ich wcześniej nikt nie chciał???I nie bądź taki mądry, KvM, bo głupich zabraknie :-).Magda
                      • Gość: KvM Re: ech, nasze ... proszę o interwencję lekarza! IP: *.* 04.09.02, 18:19
                        >Kobieta z podanego przez Ciebie przykładu ma niewiele mniejsze szanse na zdrowe dziecko niż kobieta obsesyjnie wręcz dbająca o zdrowie - wpływają na to przecież czynniki genetyczne, zanieczyszczenie środowiska i masa innych czynników, na które nie mamy wpływu (i o których w ogóle nie myślimy - jak np. poczęcie przy pełni księżyca? na wiosnę?).Nie chcę się wypowiadać na te moim zdaniem ewidentne bzdury. Jako, że uważam je za szkodliwe (i to bardzo) proszę o kometarz lekarza (Reszki np.). Wierzę, że to "niewiele" jest dość łątwe do określenia. Ja spekuluję, że będzie to przynajmniej kilkadziesiat razy większe ryzyko (nie urodzenia dziecka zdrowego).
                        • Gość: danuska Re: ech, nasze ... proszę o interwencję lekarza! IP: *.* 05.09.02, 07:58
                          KvM,a propos zdrowia i fizycznej kondycji kobiety.Wezmy przyklad z historii. Kiedy to "TO" ;-) robiono zgodnie z natura...Kobieta ma 11 dzieci. Pierwsze urodzila majac 20 lat. Zakladajac w najgorszym wypadku "co rok to prorok" to ostatnie dziecko rodzila po 30 stce. Jak myslisz, jak ona wygladala? Na zewnatrz i od srodka? I umierala majac 40 lat...Natura to "zew hormonow", czujesz i robisz... A moze u ludzi jest troche inaczej?Nie wiek jest wazny, ale kondycja organizmu, tzw wiek biologiczny. Jak zapewne wiesz granice zywotnosci przedluzaja sie. Jemy zdrowiej, uprawiamy sport ( generalnie mowiac).Dales przyklad 50 latki zarzywajacej narkotyki. Jezeli 21 latka od 15 roku zarzywa, pije, pali itp. jej kondycja bilogiczna jest o wiele gorsza od zdrowej 30 latki. Czyz nie?Okreslenie " sprzeczne z natura " jest nie na miejscu. Sugeraujesz tym ze moja niunia jest "nienaturalna"...DanuskaDanuska
                        • Gość: Magda_D Re: ech, nasze ... proszę o interwencję lekarza! IP: *.* 05.09.02, 12:08
                          Panie doktorze! no niech się Pan wypowie! Przecież to szkodliwe i niedorzeczne bzdury, że kobieta może bezkarnie zajmować się swoim życiem, stawiać karierę przed pielęgnowaniem domowego ogniska i nie szukać sobie chłopa jak tylko zaczną jej rosnąć piersi! A na dodatek zamiast gotować obiady z trzech dań ma czelność obżerać się w McDonaldzie! I taka kobieta (jak jej się znudzi kariera) ma urodzić zdrowe dziecko?? Nie ma sprawiedliwości na tym świecie!Żarty na bok. Po pierwsze kobieta rodząca pierwsze dziecko po 40-tce (nie mówiąc o 30tce) nadal ma dobrze ponad 50% szans na urodzenie zdrowego dziecka. Ludzie z mniejszymi szansami (choroby genetyczne) także decydują się na potomstwo - i kto im tego zabroni? Po drugie - KvM podał przykład pijącej, ćpającej i mcdonaldyzującej 30latki (a może 40latki?). Dziewczyny, rozejrzyjcie się wokół siebie: jakie dziewczyny odkładają macierzyństwo na po 30-tce? Narkomanki? Chyba nie. Moje bezdzietne znajome mają kariery, budują domy, dbają o siebie (lekarze, kosmetyczki, siłownia). Ich zaplanowane ciąże na pewno nie nastąpią bez konsultacji lekarskich. Będzie je stać na wspomaganie rozrodu, gdyby było to konieczne.Po trzecie - sama jestem ciekawa, jak porównałby lekarz wpływ na prawdopodobieństwo urodzenia zdrowego dziecka: wieku matki powyżej 30 r.ż., próchnicy zębów oraz przebytej infekcji w pierwszym trymestrze ciąży. Śmiem twierdzić, że wiek matki nie ma tak decydującego znaczenia na zdrowie dziecka, jak to się powszechnie mu przypisuje. oczywiście, że lepiej urodzić dziecko wcześniej - ale jak nie ma warunków?Po czwarte - może warto też wspomnieć, że do urodzenia dziecka nie wystarczy kobieta. Mężczyźni także powinni dbać o swoją spermę - odżywiać się prawidłowo, nie nosić ciasnych gatek, nie stresować się zbytnio. A dlaczego o tym się tak nie trąbi jak o tej przeklętej 30-tce kobiety? Ja się zmieściłam w czasie ale szkoda mi moich koleżanek, które zamartwiają się tym, że nie zdążą przed 30tką. Rodzina nie szczędzi komentarzy, ginekolog też sobie pogada. Przecież to nie jest ich sprawa.To chyba wszystko z mojej strony,Magda
                          • Gość: bestia Re: ech, nasze ... proszę o interwencję lekarza! IP: *.* 05.09.02, 12:32
                            magda_D bardzo mi się spodobała Twoja wypowiedź
                    • Gość: bestia Re: ech, nasze spoleczenstwo KvM IP: *.* 05.09.02, 06:46
                      rozmawiałam z moim lekarzem na temat mojej przyszłej ciąży. Powiedział, że nie ma w ogóle żadnych przeciwskazań abym rodziła w wieku 30 lat. Sam też mówił, że przesunęła się granica wieku w którym kobiety rodzą dzieci i nie uważa tego za nienormalne. A co najważniejsze takie dzieci też rodzą się normalne.Uważam że nie ma co się sprzeczać na ten temat, bo to jest bezsens, gdyż w naszym społeczeństwie zawsze znajdą się ludzie którzy są bardzo tolerancyjni, ale zrobią wszystko aby popsuć Tobie radość z tego że w wieku 30 lat zostaniesz mamą i to z obojętnie jakiego powodu (czy nie mogłaś zajśc wcześniej, czy nie miałaś partnera z którym mogłabyś mieć dziecko, czy.....)
                      • Gość: Adzia Re: ech, nasze spoleczenstwo - apel o uważne czytanie IP: *.* 05.09.02, 08:05
                        Kochani, oczywistym jest że to rodzice decydują, kiedy nimi zostaną i nikt ani nic nie może im odebrać tego prawa! czy ktoś tu coś podobnego napisał????Natomiast słuchajcie - są statystyki. Statystyki to fakty. Po co dyskutować z faktami? Oczywiście, to tylko statystyki, nijak mają się do doświadczenia konkretnej matki, jak słusznie zauważyła Magda. Ale dla mnie fakt, że po czterdziestce ryzyko urodzenia dziecka np. z zespołem Downa jest zdaje się powyżej 1% to coś, czego nie mogę nie brać pod uwagę, planując rodzinę - zakładając, że uda mi się wszystko zaplanować, bo w końcu skoro kobiety w tym wieku zachodzą w ciążę, to JEST to zgodne z naturą (zauważcie, że piszę raczej o czterdziestce, niż o trzydziestce).Ale nie sprzeczajmy się już z danymi statystycznymi, bo ich raczej podważyć się nie da. Pozdrawiam AgnieszkaPS. I jeszcze dodam to co pisałam na początku - społeczeństwo się nie zmieniło tak bardzo. Skąd wiecie, w jakim wieku rodzono by dzieci, gdyby nasi pradziadowie znali współczesne metody antykoncepcji?
                        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: ech, nasze spoleczenstwo - apel o uważne czytanie IP: *.* 05.09.02, 08:25
                          Adzia napisała/ł:> zauważcie, że piszę raczej o czterdziestce, niż o trzydziestce.Aga - no bo ta trzydziestka to u nas prawie za pasem - po co się stresować ;).Magda :hello:
                      • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo KvM IP: *.* 05.09.02, 20:52
                        bestia napisała/ł:> rozmawiałam z moim lekarzem na temat mojej przyszłej ciąży. Powiedział, że nie ma w ogóle żadnych przeciwskazań abym rodziła w wieku 30 lat. Bestia, ja się zasadniczo zgadzam, ale... :)Moja pediatra twierdzi, że szczepionka MMR jest bezpieczna i nie daje powikłań ("No ja się nie spotkałam, a przecież zaszczepiłam już tyle dzieci". Ale jest tu na forum mama, której dziecko po tej własnie szczepionce zachorowało na autyzm. Jeśli ryzykoko zaistnienia czegośtam jest 1:38 mln to muszę to ryzyko brać pod uwagę, bo to właśnie ja mogę być ten 1.Ja wiem, że można urodzić zdrowe dziecko mając 45 lat. Że można też miec problemy z zajściem w ciążę w wieku 20 lat. Jeśli o takich problemach kobieta dowie się mając 20 albo 45 to zgadnij, która będzie miała więcej czasu na leczenie ;) :(. A kto większe szanse na urodzenie dziecka :(? Pozdrawiam :hello:
        • Gość: danuska Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 10:42
          Popieram w 100%Danuska :-)
    • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 03.09.02, 22:58
      A ja odebrałam to całkiem inaczej. Kobiety odkładają macierzyństwo z różnych powodów. Mają do tego PRAWO. Ale powinny też mieć ŚWIADOMOŚĆ, że z wiekiem ich płodność spada ("To, że mama wygląda młodo, nie znaczy, że jej jajniki się nie starzeją" - to powiedział jakiś lekarz), że wzrasta ryzyko urodzenia chorego dziecka itd.Więc jeśli odkaładają macierzyństwo powinny później Z GODNOŚCIĄ przyjąć to, że się im nie udaje, a nie obwiniać całego świata i np. żądać bezpłatnego in vitro. Trzeba umieć ponosić kosekwencje swoich wyborów. Czego sobie również życzę ;).Pozdrawiam :hello:
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 04.09.02, 08:06
        A jesli w mlodym wieku nie moga miec dzieci? To co? Ma prawo do in vitro?I po co w to mieszac godnosc? mysle gabo ze pare matek starajacych sie o dziecko szlag moglby trafic- bo najwiecej do in vitro to maja osoby co juz dzieci maja, ciekawe dlaczego...I sorry, ale uwazam, ze jesli natura na cos zezwala, a czesc kobiet mimo wszystko NIE MA klopotow z zajsciem w ciaze, to juz z definicji nie jest to nienaturalne. To tak jakby osoba, pojedynczy przypadek co nie ma pokarmu twierdzil ze karmienie jest nienaturalne. Albo inny przyklad- nie ma pokarmu- to wg praw natury noworodek powinien umrzec. Masz raka? Naturalne jest wiec ze bedziesz cierpiec i umrzesz. Itd.Nie jestesmy zwierzetami. Wiekszosc kobiet rodzi dzisiaj pozniej swoje dzieci i dla mnie, zwolennika doboru naturalnego jest to NATURALNE. Coraz wiecej dzieci jest urodzonych przez mamy po 30. I te dzieci tez maja swoje dzieci pozniej. Dluzej zyjemy, coraz dluzej jestesmy aktywni. mamy mozliwosc miec dzieci dzieki medycynie. nie wiem dlaczego ma to byc nienaturalne. Dinozaury zyly calkowicie naturalnie i wymarly. neandertalczyk tez zyl naturalnie i okazal sie slepa galezia ewolicji :lol: Byc moze okaza sie nia takze osoby rodzace dzieci po 20, a te rodzace po 30 za kilkaset lat beda dominowac, a nasze organizmy dostosuja sie do zmienionego rytmu naszej plodnosci. kto wie.... Nienaturalnosc jest tak pojemnym pojeciem, ze az chyba nie na miejscu ;)
        • Gość: danuska Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 04.09.02, 08:33
          Gosiu, dobre porownaniasmileDanuska
          • Gość: ewkka Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 04.09.02, 14:41
            To moze jeszcze i ja dożucę swoje trzy grosze. pisałam juz o tym w odpowiedzi na post niejakiej Ani(słynne klimakterium po 35 roku życia)Mam 37 lat Basia 17 miesięcy. Zaszłam w ciaze za oierwszym razem, bez zadnych problemów. Dlaczego tak pózno? Bo tak ułożyło sie moje życie. I to wystarczy. I bez względu na to jaka by ta odpowiedź nie była(np. bo tak chciałam, bo nie byłam gotowa, bo nie odczuwałam potrzeby, bo nie spotkałam mężczyzny godnego być ojcem)To sprawa indywidualna każdej matki(ojca też) Pozwólcie ludziom samodzielnie podejmować decyzje. Nikt za nas samych nie przeżyje swojego życia. Dlatego niech dziewczyny rodzą dzieci: i te młode i te starsze. A nam na edziecku bedzie to przynosić radość, wzruszenie, szczęście. ewka
            • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 05.09.02, 20:36
              Ania to w moim odczuciu bardzo wrażliwa i naiwna (w sensie pozytywnym) dziewczyna, która nie potrafiła "zgrabnie" napisać tego co czuje (i za to została "pożarta"). To była (bo pewnie już tu nie zagląda) dziewczyna z sercem na dłoni. Była tak czysta/świeża, że wielu nie potrafiło w jej uczciwość uwierzyć. Ona była jak dziecko. Trudno mi sobie wyobrazić, jak bardzo została zraniona.Piszę to dopiero teraz. Wtedy nie miałam odwagi (pisać, a nie bronić Ani), bo jeszcze w ogóle nie pisywałam na forum.
        • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 04.09.02, 20:48
          Gosiu_wiecznie_młoda spokojnie ;). In vitro nie było głównym tematem mojego postu. Może powinnam wstawić tam ;). Taki mi przyszedł przykład do głowy po przeczytaniu postu Bestii:> W ogóle każdy robi co chce, tylko potem wkurza mnie to jak widze w tv rodzinkę 13 lub więcej osobową i oni nie maja srodków do życia i mają pretensję do rządu i do całego świata. Mam pytanie czy w mysleli jak "robili" dzieci?To żeby nauczyć ludzi rozsądku trzeba zagłodzić te 13 dzieci?Bardzo bym chciała, żeby w naszym (i każdym innym) kraju było pełno pieniędzy na różne rzeczy. Ale póki co jest dziura budżetowa :( i wiadomo, że tną gdzie popadnie. I WOBEC TAKIEJ SYTUACJI trzeba być ostrożnym. I jeśli rzeczywiście isnieje ryzyko problemów z zajściem w ciążę trzeba się starać jak najwcześniej. Później to nie rząd/ci_którzy_zaszli_po_40/ci_którzy_są_przeciw_in_vitro ;)/itp. zostaną z problemem. Z problemem zostanie kobieta, która odkładała decyzję. I dopiero wobec problemów z zajściem w ciążę będzie w stanie stwierdzić, czy powody (z jakich odkładała decyzjęo macierzyństwie) były NAPRAWDĘ ważne. Oby się takimi okazały.Wszystko zależy od podejścia do życia. Dla mnie akurat macierzyństwo jest najważniejsze. I trudno mi sobie wyobrazić powody z jakich mogłabym taką decyzję odkładać. No może poza skrajną nędzą ;).I jeszcze jedna rzecz. Nie wiem, czy słyszeliście. W Stanach toczyła się dyskusja "starych" i "młodych" feministek. Otóż młode mają pretensje, że starsze "nagabują"wink na późne macierzyństwo, nie informując o zagrożeniach (zmniejszenie płodności, możliwość różnych powikłań). Doszły do porozumienia. Macierzyństwo - w każdym wieku. Ale ze ŚWIADOMOŚCIĄ tego, co może się stać. I ja się z tym zgadzam.Pozdrawiam :hello:
    • Gość: 220571 Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 05.09.02, 20:10
      śledzę wątek (nie tylko ten, inne "burzliwe" również ;) ) i tak się zastanawiam, czy dopisywać tu, czy może otworzyć następny. Będzie zupełnie nie na temat.Zastanawiam się, czy wszyscy tak samo rozumiemy słowo DYSKUSJA. Dla mnie dyskusja to wymiana poglądów w danym temacie. To podawanie powodów swoich działań. Przedstawianie swojego punktu widzenia na daną sprawę. W dyskusji chodzi moim zdaniem o to by sobie POGADAĆ, a nie żeby kogoś PRZEKONAĆ. Przekonywać mają moje przekonania (ale mi tu wyszło zdanie :crazy:). Po to mówię dlaczego coś robię, żeby ktoś kto robi przeciwnie miał szerszy ogląd sprawy. A i tak przecież zrobi po swojemu. Bo ja wcale (dyskutując) nie chcę wpływać na cudze decyzje. Przecież każdy ma swoje życie. Mnie dyskusja jest potrzebna po to, żebym mogła ZROZUMIEĆ motywy działania kogoś innego. Do dyskusji popycha mnie ciekawość. Tak jak jedni lubią poznawać obce kraje, zwyczaje dzikich plemion, czy dzikich ptaków, nurkować itd. Tak ja lubię poznawać poglądy innych ludzi. PO PROSTU. I jeśli kogoś pytam "Dlaczego tak robisz?" to nie ma w tym: złośliwości, krytyki, wścibstwa, wyśmiewania, chęci "przciągania" na własną stronę. Jest po prostu CIEKAWOŚĆ (ale nie ciekawskość!, przecież nie zmuszaam nikogo pod pistoletem, żeby tu pisał) poglądów innych ludzi.Żeby podjąć mądrą decyzję, trzeba wiedzieć jak najwięcej. Trzeba, zwyczajnie, poznać argumenty wszystkich stron.Pozdrawiam :hello:PS Nie wiem, czy też zwróciliście na to uwagę. Ostatnio dość często ludzie dopisują do CAŁKIEM ZYCZAJNYCH POSTÓW "Jeśli kogoś uraziłem, to przepraszam nie miałem zamiaru". Przecież to jest śmieszna sytuacja, taki dopisek. Przecież to powinno być oczywiste, że nikt tu nikogo nie chce urazić. ALe człowiek się po prostu BOI, że napisze coś zwykłego a i tak ktoś inny się mu doczepi, złapie za niefortunne słówko/sformuowanie.PS I jeszcze jedno, ale to już żart. To jest forum DYSKUSYJNE. A nie Forum_Nie_Dyskutujmy_Bo_Komuś_Będzie_Przykro
      • Gość: Magda_D Re: ech, nasze spoleczenstwo IP: *.* 05.09.02, 21:11
        Gosiu,Ależ któżby się z Tobą nie zgodził??? Wszyscy uczymy się z tych dyskusji - mimo że czytając poszczególne wątki można się tego nie domyślić. Dyskutowanie w sieci przebiega zupełnie inaczej niż w realu - tu nie widać, że masz głupią minę jak ktoś Ci przysra, można ulec pokusie wyrażenia się ostrzej niżbyśmy to zrobili komuś z twarz. Pamiętam przy pierwszych dyskusjach o metodzie wypłakiwania jak często pojawiał się zarzut "wyrodnej matki" - teraz te dyskusje mają znacznie bardziej stonowany i rzeczowy ton. Czyli czegoś się nauczyliśmy mimo że nikt otwarcie nie przyznał się do zmiany poglądów.A pisanie, że nie mamy zamiaru nikomu zrobić przykrości mnie nie razi - bo nawet jeśli urazi mnie treść takiego postu - to moge odpowiedzieć na niego wiedząc, że intencje przedmówcy były szczere i niezłośliwe. Natomiast posty, w których ktoś wyraża swoje opinie (słuszne czy nie) z dodatkami typu: "nie będę prowadzić dyskusji na tym poziomie", "przecież dla przeciętnie inteligentnej osoby oczywiste jest że..." - wprowadzają nieprzyjemną atmosferę i prowadzą często do przepychanek słownych.Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka