Gość: g0ha
IP: *.*
14.09.02, 19:55
Dziewczyny czy jest to mozliwe, ze dopadla mnie depresja poporodowa ale rok pozniej? Czuje sie taka bezradna i zmeczona. Zmeczona tym ze siedze sama z dzieckiem przez 3 dni i non stop słysze placz i pojekiwanie. Nie wiem czy wczesniej tego nie zauwazałam czy moje dziecko nagle sie zrobilo takie placzliwe i marudne. A placze z byle powodu, np samochodzik skrecil mu w inna strone niz on chcial, zabawka zahaczyla sie i ma trudnosci z odczepieniem jej, i wiele wiele innych podobnych powodów. I tak jest przez calutki dzien, a ja juz nie mam sił na wygłupianie się i zabawianie mojego synka. Dzisiaj posciły mi nerwy i po usłyszeniu setny raz postekiwania mojego dziecka siadlam i zaczelam plakać. Ale zaraz opamietalam sie i pobieglam do synka pomoc mu przejechac autkiem przez próg (bo dlatego płakał). Było mi bardzo wstyd przed samą sobą, ze poscił mi nerwy.Teraz tak się zastanawiam i wydaje mi sie ze sama sobie jestem winna, bo zawsze gdy moje dziecko zapłakało biegłam do niego jak szalona, zeby go przytulic i pomóc (np. wyciągnąć zabawkę z kosza na zabawki) A przez ostatnie dni opadlam z sił i to pozwoliło mi popatrzeć na wychowanie mojego dziecka z innej strony. No ale przecież tyle mówi się o tym, że już dawno minęły czasy, gdy rodzice byli surowi i wymagający. Teraz do metod wychowawczych należy okazywanie uczuć i miłości.Czy to błąd być nadopiekuńczą matką?Wogóle zastanawiam się nad tym czy dobrze wychowuje swoje dziecko. Jezeli wogóle mozna mowic o wychowywaniu, bo synek ma dopiero roczek. Jak wspomniałam biegne na każde zawołanie dziecka, ciagle przytulam, pieszczę i nie pozwalam na płacz tzn robie wszystko by dziecko nie płakało by czuło się szczęsliwe. Nie stosuję żadnych kar, poprostu mówię że nie wolno i odwracam uwagę dziecka.Czy popełaniam jakiś błąd?Pytam dlatego, że będąc wśród swoich równieśników synek jest bardzo niegrzeczny. Bije ich, odbiera im zabawki, sobie nie pozwoli nic odebrać. Radział się już w tej sprawie, lecz wszyscy twierdza ze dziecko jest jeszcze za male zeby cokoliwiek rozumiec ze robi zle, ze robi to z zazdrosci, ze to normalne u dzieci w tym wieku i ze to samo przejdze, nalezy ste tylko postarac aby to zachowanie nie weszlo mu w nawyk.Niestety ja w to nie wierze ze moj syn bije innych nie rozumiejąc tak naprawde co robi. Nie bije ich przeciez bez powodu. Ostatnio potknął się o nogę swojej cioci i przewrócił się. Wstał w złości, podszeł do cioci i uderzył ją z wielką złością i jeszcze chciał ugryść. Takie zachowanie wsazuje na to ze on doskonale wie co robi. Dlaczego jego koledzy i kolezanki tak nie robią? Bardzo proszę o radę, jakie techniki wychowawcze stosować u rocznych dzieci. Nie chciałabym popełniać błędu.Naprawdę czuje się taka bezradna, a co bedzie jak dziecko pojdzie do przedszkola!? Aż się boję pomyśleć.Co robić?