Dodaj do ulubionych

Duszę się :(((

IP: *.* 18.10.02, 10:56
Nie wiem właściwie po co to wszystko piszę.Chyba po to, aby to po prostu z siebie wyrzucić.Mam dosyć i wydaje mi się,że za chwilę się uduszę.Jest mi źle,teraz bardzo żle.Od ponad roku mieszkamy razem z mężem u jego rodziców, w domku jednorodzinnym.Mamy jeden mały pokój, który zajmujemy we trójkę (razem z naszą dziesięciomiesięczną córeczką).Mąz pracuje, a ja jestem w domu z dzieckiem.I wszysko byłoby dobrze gdyby nie to ,że teściowa też nie pracuje.Jest w domu na rencie i pierze,gotuje,początkowo chciała także zajmować się moim dzieckiem,ale to wybiłam jej z głowy.Ja mam tylko dziecko i zadnych więcej obowiązków.Dosyć mam siedzenia,uśmiechania,próbowania farszu do pierogów,słuchania plotek,odpowiadania na pytania ile mała zjadła,spała,czy jadła w nocy i ile,czy przebił się jej ząbek,co teraz robi,jaką zupkę jej dziś gotuję ipt.Mogłabym wyliczać bez końca.Mam dosyć.Ostatnio teściowa była w szpitalu i było mi tak dobrze.Mogłam posprzątać tak jak lubię,ugotować obiad,nikt mi nie mówił "idź bo Mała płacze" (co robi bez przerwy nawet gdy tylko "kwęknie").Czułam się jak w domu.Ale cóż.Wróciła i dobrze,bo to przecież jej dom.Ale ja nie potafię się znowu przestawić.Doszło do tego,że nie jem,gdy ona jest w kuchni,bo nie mogę jej znieść.A właściwie nie jej tylko tych pytań.Całymi dniami siedzę w naszym pokoju i tak mi mija życie.Ale jakie życie.Na pewno posypią się rady,żeby z nią porozmawiać,ale to bezpowrotnie zepsułoby relacje w domu.Dopiro wtedy zacząłby się horror.Gotować mogę bo nikt mi nie zabrania,ale po co???Zawsze nagotowanych kilka garów, a poza tym nie zniosłabym jej wtedy w kuchni.Wyprowadzić się???Gdzie??? Mój tata mieszka 60 km. stąd.Kupić mieszkanie???Za co???Na reazie jesteśmy skazani na mieszkanie tutaj.Mówię sobie jeszcze najdłużej rok,do przyszłego lata.Potem coś wymyślimy.Na razie nie ma wyjścia.Tylko,że ja się duszę nie wiem czy doczekam tego lata,czy duszone emocje nie zaduszą wreszcie mnie.A może mam po rostu za dobrze?Może posypie się lawina krytyki,że życie mi jeszcze nie dało w tyłek.Może i tak .Mam kochanego męża,cudowną córeczkę.I za to dziękuję.Ale teraz potrzebuję własnego oddechu, a okno jest zamknięte.Dobrze,że choć tyle mogę,pisać.Dzięki,że to przeczytaliście.Asia
Obserwuj wątek
    • Gość: ez Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 11:17
      Wyjścia są dwa: wyprowadzić się do wynajętego, a to niełatwa droga wiem bo taką wybrałam lub druga znacznie ciekawsza i prostsza zacząć pracować. Nie wierzę w rozmowy z teściową i według mnie słodko nie masz ja wysiadam po 4 dniach więc i tak cię podziwiam, że umiesz się jeszcze uśmiechać.Acha na pewno od razu powiesz ciężko znaleźć pracę, na mieszkanie nie mamy itd. Co do pracy może być problem, ale nie trzeba od razu zarabiać kokosów można np. udzielać korepetycji dla dzieci. Z wynajęciem może być ciężko bo to większe pieniądze. Chętnie pomogę, doradzę w sprawie pracy, masz komputer można przepisywać prace jak będziesz pracować teściowa zajmie się dzieckiem i ty będziesz szczęśliwsza i teściowa.
    • Gość: Lilly Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 11:42
      Fera - a może porozmawiasz z mężem? Powiesz jemu o swoich odczuciach i nastrojach, a on może porozmawia potem ze swoją mamą? Na pewno szybciej weźmie sobie do serca słowa syna niż synowej... Warunek tylko jededn, mąz musi stanąc po Twojej stronie...Pozdrawiam i życzę trochę oddechu Lilly :hello:
    • Gość: agata25 Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 12:18
      Rozumiem Cię bardzo dobrze. Moja teściowa to super babka, ale nie chciałabym mieszkać z nią ani nawet ze swoją mamą.Nawet najlepsza teściowa może z czasem "umilić " życie.Przeczekaj, uzbrój się w cierpliwość...wiem że to nie jest łatwe...ale nie masz innego wyjścia. Gdy będziecie "na swoim" odetchniesz z ulgą. Na razie doceń to że masz wspaniałe dziecko i fajnego męża! Ciesz się tym!Życze Wam żebyście nie musieli długo czekać na upragnione własne mieszkanko! pozdrawiamAgatasmile
      • Gość: anastazja Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 15:10
        FeraTez jestem w podobnej sytuacji, tylko że mieszkam z rodzicami a nie tesciami, ale to niewiele zmienia. Sytuacje które opisałas są wręcz identyczne jak u mnie w domu ( dochodzi nawet do tego ze jak wieczorem synek płacze przed zasnięciem a ja od razu nie polecę do niego to mama mnie nazywa wyrodna matką!- a on tak po prostu ma- placze 15 minut zanim zasnie, branie go na rece w tej sytuacji tylko pogarsza sprawe a płacz sie wzmaga, ale ona wie lepiej). No trudno, takie życie. Nie powinnam narzekać bo do tego jeszcze poomagają finansowo. Na to chyba nie ma lekarstwa- u mnie rozmowa byla krótkotrwałym rozwiązaniem bo po tygodniu starań ze strony mamy wszystko wróciło do "normy". Teraz już nawet nie zaczynam takich rozmów i puszczam mimo uszu te uwagi, choć nie zawsze jest łatwo.Dużo czasu spędzam z synkiem poza domem- na spacerkach, zakupach, w bibliotekach, u babci i u koleżanek, żeby nie zwariować w tym małym pokoju( też tak przesiadujemy :) ) Nie wiem co poradzić- chyba tylko jedno- przeczekać..., choć to trudne. Jak znajdziecie jakies rozwiązanie to napiszcie :)Pozdrawiamanastazja
    • Gość: oSka Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 13:37
      Czy mogę napisać do Ciebie na priva? Mam identyczną sytuację: mieszkam u teściów, 1 pokój, Zuzia ma 2 latka, teściowa nie pracuje...w całym domu mieszka 8 osób! Szok!Chciałąbym pogadać.KIKA
      • Gość: Fera Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 15:34
        Nie bardzo wiem jak pisze się na priva.Ale podam Ci mój adres to może wtedy pogadamy (fera@hoga.pl).Pozdrawiam i czekam.
      • Gość: domini23 Re: Duszę się :((( IP: *.* 19.10.02, 23:51
        ja jestem w podobnej sytuacji, choć jednak innejnie narzekam na brak zajęć, bo mam bliźniaki i studia - koleżanki się śmieją, że robię trzy fakultety.ale...wiem co to znaczy mieszkać z teściami i resztą rodziny - w sumie osiem osób. jak trudno zmienić pewne nawyki typu dawanie dzieciom jeść o każdej porze dnia i nocy. jak trudno przychodzi ludziom zrozumieć, że nawet najmniejsze dwa ząbki też trzeba czyścić itd. itp. jak trzeba czasem zacisnąć zęby i zostaje tylko wyć w poduszkę, bo mąż też nie rozumie, bo przecież on z nimi mieszka od zawsze i nie musi się do niczego przyzwyczajać. jak trzeba czasem przebrnąć przez piekło typu "wszyscy, którzy mieszkają w tym domu pójdą do spowiedzi i koniec!!!" czytaj: "synowa, jak się nie chcesz narazić to się nie wychylaj i leć".nie chcę aby moje dzieci czerpały wzorce zachowań z tego domu, chcę stworzyć własny - inny. ale nie mogę sobie jeszcze na to pozwolić, potrzebuję ich pomocy. najczęściej jakoś znajduję ten "złoty środek", ale czasem bardzo się męczymy razem. mam jednak nadzieję, że może już niedługo....pozdrawiam
    • Gość: 0707 Re: Duszę się :((( IP: *.* 18.10.02, 15:59
      Dziewczyno!Nie załamuj się gratuluję tego, że wytrzymałaś aż 10 miesięcy. Ja zdzierżyłam aż dwa tygodnie a przecież było mi jak w "niebie". Ugotowane, wyprane, wyprasowane a ty tylko do dziecka. Po kolejnej lekcji poglądowej o tym jak to jej synek ssał przez 20 min. co 3 godziny, nigdy nie płakał, nie bał się kąpieli, nie miał kolek i potówek dałam spokój. Na szczęście moi rodzice mieszkają tylko 80 km i przyjęli mnie z otwartymi ramionami. Spędziłam u nich z maluchem 6 najcudowniejszych miesięcy. Mąż przyjeżdzał na weekendy a ONA zobaczyła swoją wnusię dopiero na chrzcie gdy skończyła 7 miesięcy. W międzyczasie mąż znalazł dobrą pracę i kupiliśmy mieszkanie. Jest nam ciężko bo raty to okropność ale jesteśmy razem i SAMI!!! Trzymaj się kochana. Dla Ciebie też zaświeci słoneczko. Całuski dla Dzieciaczka.
    • Gość: juliiaa Re: Duszę się :((( IP: *.* 19.10.02, 22:14
      nikt nigdy nie powiedzial ze z tesciowa bedzie dobrze a wrecz przeciwnie, wy tworzycie rodzine( ty twoj maz i dziecko) i na tesciowa nie ma tu miejsca! wierze ze ona to wszystko robi z dobrej woli, pomaga , pierze, gotuje..ale jezeli sie dusisz to zmien to! ja bylam w podobnej sytuacji jak twoja i z mezem zdecydowalam sie w 7 miesiacu ciazy na przeprowadzke! oczywiscie wynajmujemy mieszkanie i narazie zyjemy oszczednie przez to ale dla mnie najwazniejsze jest moje zdrowie psychiczne(:smile i moj zwiazek a czuje ze jeszcze troszke i by bylo po nassad(cos za costrzymaj sie a rozmowe odradzam, tylko pogorszy sytuacjelaurka
    • Gość: Fera Re: Duszę się :((( IP: *.* 20.10.02, 12:21
      W piątek wrócił mój mąż z delegaji i zobaczył,że coś jest nie tak."Ty to nie ty" powiedział.Ale jakoś nie potrafiłam tego ubrać w słowa.Dałam mu przeczytać to co tu napisałam.Zrozumiał.I podjęliśmy decyzję ,że pora się wyprowadzić.Będziemy żyć skromnie ,ale sami!!!Na samą myśl o tym uśmiech ciśnie się na usta.Zaczynamy nowe życie.Nasze własne :happy:Dziękuję Wam,że byłyscie ze mną.Dzięki za rady i pocieszenia.Za to,że po prostu jesteście.Na Was zawsze można liczyć. DZIĘKUJĘ :)Asia mama Oli
      • Gość: ez Re: Duszę się :((( IP: *.* 21.10.02, 07:35
        Fera jestem z ciebie dumna. Umiałaś wykorzysta rady innych ludzi i nie uczyć się na własnych błędach. To wielka mądrość. Bardzo się cieszę, że idziecie na swoje. Zobaczysz będzie wspaniale, a do teściowej będziesz tęsknić (bo ugotuje dobry niedzielny obiadek).
      • Gość: iwo1 Re: Duszę się :((( IP: *.* 21.10.02, 12:03
        Widzisz Asiu masz najlepszego przyjaciela-Twojego męża Dobrze że Cię zrozumiał My też mieszkaliśmy od początku osobno ,czasem kosztem ograniczeń finansowych Ale warto!Do tej pory wynajmujemy i jesteśmy szczęśliwiPozdrawiamIwo
    • Gość: olaija Re: Duszę się :((( IP: *.* 20.10.02, 19:33
      Fera, świetna decyzja!Jesteście mądrzy ludzie i masz baardzo dobrego męża.Ja jestem w podobnej sytuacji, nie chce mi się już opisywać tego.Dopiero teraz- po 7 latach podjeliśmy taką decyzję.Też się wyprowadzamy!!!Wiem co znaczy ta radość, ale wiem też co się przeżywa i jak się wariuje kiedy się jest w takiej sytuacji.Nie życzę jej nikomu, to bardzo niszczy. Hej mądrzy ludzie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka