Gość: glennkon
IP: *.*
15.11.02, 03:17
Mieszkam od roku w stanach, wyszlam za amerykanina i nie wiem czy moj problem jest natury roznicy kultur czy innej.A moze ja sie czepiam i w ogole nie ma problemu bo faceci tacy sa? Moj maz zwykl byl chadzac do pubu co tydzien i bawic sie tam do bialego rana. Po slubie bawilismy sie tak razem , no moze troche krocej ale nie mniej przyjemnie. teraz mamy male dziecko a on ... nie zmienia przyzwyczajen, on nie przyjmuje tego do wiadomosci ze nasze zycie na jakis czas uleglo zmianie. Nie widzi powodu dla ktorego mialby nie wyjsc w sobote wieczorem bo i tak jest niepotrzebny dziecku i zadne tlumaczenie z MNIE jest potrzebny nie pomaga. Juz nie wiem co mam zrobic. Rozumiem raz na jakis czas ale co tydzien? ja wiem ze on ciezko pracuje nawet w soboty i w niedziele, ostatnio stracil jedna prace i troche to przezyl. Wiem ze jest zmeczony ale czy na prawde nie mozna odpoczac w domu? on mi odpowiada ze w domu jest mu nudno (!) mozecie sie domyslic jak ja sie wtedy czuje. Uwaza ze moim jedynym zajeciem teraz jest wychowanie dziecka i ze on mi jest do tego w nocy niepotrzebny. Dla niego siedzenie w pubie z nieznajomymi ludzmi lub znajomymi z ktorymi go nic oprocz tego pubu nie laczy to top relax. Nie mamy kablowki w domu wiec tez w ciagu tygodnia wychodzi sobie ogladac mecze w tv do baru. ja od urodzenia malej spedzam z nia caly czas. ostatnio domagam sie kilku godzin w tygodniu kiedy moge byc sama i on to teortetycznie rozumie ale ciagle cos mu wypada i zmienia plany tak, ze z mojego wychodnego nici. mieszkamy na przedmiesciach duzego miasta, ja nie mam prawa jazdy i najwyzej moge wyjsc na spacer, do sklepu ale i to byloby ok. Nie mam tu zbyt wielu znajomych, wszyscy mieszkaja zbyt daleko zeby podrzucic im dziecko , tesciowie w innym stanie, na bbay sitter nas nie stac. On ma taka prace ze pracuje roznie w ciagu tygodnia i nigdy mnie nie uprzedza jak to bedzie. Poza tym czasami jest caly dzien w domu i wtedy razem gdzies jezdzimy. Tylko ze on uwaza ze mnie to powinno wystarczyc. Nie wspomne juz o tym ze wraca mniej lub bardziej zawiany i ja nie moge spac bojac sie jak dojedzie do domu a potem w domu jest niesamowicie rozmowny o 3 w nocy, budzi mnie jak mi sie jakims cudem uda zasnac, a nawet zaczyna sie do mnie dobierac co mnie wyjatkowo mierzi. potem w niedzele, w ktora tez pracuje od poludnia oczywiscie spi skacowany i musze chodzic na paluszkach bo jak nie to jest awantura. A poza tym i tak jest nie do zycia. Juz nie moge, Nie wiem moze to ze mna jest cos nie tak, moze te wszystkie jego stresy sa wytlumaczeniem , moze powinnam mu pozwolic na taki relax jaki mu odpowiada. ale ja czuje sie fatalnie kiedy on zamiast sie ze mna kochac jedzie do pubu. Ja jestem osoba reagujaca emocjonalnie za kadym razem placze i swiat mi sie wali. Juz mam tego dosyc. Sama jestem zmeczona, zajmuje sie dzieckiem caly dzien , karmie w nocy, sprzatam dom i czasami jakims cudem mam jeszcze sile i ochote na seks a tu nic z tego...Kocham go i tak poza tym jest fajnym mezem i ojcem. Co zrobic? Nie chce mu grozic, odchodzic (dokad?) bo uwazam ze to niepowazne, nie potrafie sie na niego obrazic i nie odzywac bo to godzi we mnie bo wtedy juz zupelnie nie mam do kogo ust otworzyc.