Gość edziecko: Iza2
IP: *.*
27.11.02, 14:21
Mój Damianek kończy dziś 8 miesięcy, więc wczoraj wybrałam się na wizytę do jego pediatry. Pani doktor zabroniła nam przychodzić do gabinetu, ponieważ w tej chwili dużo dzieci choruje, a on jest całkiem zdrowy, więc wybraliśmy się do niej na dyżur (pracuje w jednym z większych wrocławskich szpitali na oddziale patologii noworodka). Wizyta była czystą przyjemnością (wiecie emamy jak miło jest słuchać superlatyw na temat swojego szkraba

- serce rośnie). Pani doktor stwierdziła, że chciałaby badać tylko takie dzieci, i że strasznie jej przykro jak widzi tyle maluszków na swoim oddziale z poważnymi problemami. Opowiedziała mi o jednym tylko przypadku: leży u nich dzieciątko, które mama urodziła w wieku 40 lat, po dwóch niedonoszonych ciążąch, która po adopcji dziecka cudem donosiła trzecią ciążę do końca. I co? Nie była z Wrocławia, tylko z jakiejś mniejszej miejscowości i dziecko urodziło się z tak znacznym niedotlenieniem, że mózg nie funkcjonuje, oddycha tylko dzięki respiratorowi. To wszystko na skutek zbyt późno podjętej decyzji o cesarce

. Pani doktor stwierdziła, że w jej sytuacji cesarka powinna być jedynym rozwiązaniem. A tamci lekarz na siłę chcieli przeprowadzić poród naturalny. Ja też nie jestem zwolenniczką cesarek bez powodu, ale w tym przypadku to chyba powody były??? Nie mnie to oceniać, ale jeśli inni lekarze mają wątpliwości to chyba coś znaczy? Krew się we mnie burzy jak o tym myślę, bo wychodzi mi na to, że chyba nie można tak naprawdę ufać lekarzom

. Wiem, że oni napewno nie chcieli źle, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane

.Ale jak nie będziemy ufać lekarzom to komu???Smutna Iza