Dodaj do ulubionych

Matka i córka

IP: *.* 07.12.02, 09:37
Ona i jaKiedy moja matka mnie rodziła,spomiędzy nóg jej płynęła krew.Cierpiałysmy obie,ona więcej niż ja.Kiedy moja matka umierała,spomiędzy nóg jej popłynęła krew smierci.I znów cierpiałysmy obie,znów ona więcej niż ja.Narodziny człowiekaP r z e d p i e k l eSpomiędzy moich nógkapie na posadzkę krew,kiedy stąpam powolidźwigając przed sobą swój ogromny brzuch.Krew kapie na posadzkę szpitalnąprzed drzwiami sali porodowej,do której wejdę za chwilędygocącjak w godzinie smierci,P i e k ł oJuż dwadziescia godzin jęczę na sali porodowej,dwadziescia godzinwyją dokoła potępione.Za chwilęi ja zacznę wyć.Za oknem switw szpitalnym ogrodzie.Zsuwam się z łóżka,pełznę na czworakach pod próg,chcę uciec z piekła.Chcę urodzić swoje dziecko w ogrodzie o swiciena cichej trawie, w chłodzie rosy.Chwytają mnie,kładą znowu na sali tortur,na białym ceratowym łożu tortury.P r z e d c e s a r s k i m c i ę c i e mNaga na nagimstole,schwytana w potrzaskulewy swiatła,osaczona przez białych mężczyznw białych maskach,sledzę nader uważnierękę w gumowej rękawiczce,która za chwilę wbije mi w grzbietigłęznieczulającego zastrzyku.C e s a r s k i e c i ę c i eKażą rozmawiać,kiedy chirurg otwiera mi skalpelem brzuch,każą rozmawiać,kiedy wyszarpuje dzieckoz żywej jamy wnętrznosci.Rozmawiam bez ustankuz młodziutką lekarką, któratrzyma mi przy ustachaparat z tlenem.Pierwsze spojrzeniePo raz pierwszy spojrzałam na swoje dzieckoz nienawiscią.Wiedziałam, że odbierze mi wolnosć.Że będę musiała je kochaćwięcej niż siebie,więcej niż jakiegokolwiek mężczyznę,więcej niż cel swojego życia.MacierzyństwoUrodziłam życie.Wyszło krzycząc z moich wnętrznoscii żąda ode mnie ofiary z mojego życiajak bóstwo Azteków.Pochylam się nad małą kukiełką,patrzymy sobieczworgiem oczu.- Nie zwyciężysz mnie - mówię.Nie będę jajkiem, które rozbijeszwybiegając na swiat,kładką, po której przejdziesz do własnego życia.Będę się bronić.Pochylam się nad małą kukiełką,spostrzegamdrobny ruch drobnego paluszka,który jeszcze tak niedawno był we mnie,w którym płynie pod cienką skórąmoja własna krew.I oto zalewa mniewysoka, jasna falapokory.Bezsilna, tonę.Czy to samą siebie tak wielbięw owocu swego ciałaczy oddaję się na ofiaręludożerczemu bóstwu instynktu?Skądże wezmę siłę, by się oprzećtemu, co tak bardzo słabe?Potrzebna małej kukiełce jak powietrze,daję się bez oporu połknąć miłosci,jak powietrze daje się połykaćjej drobnym, chciwym życia płucom.Jestem kocicąMoje dziecko spi przy mnie,jakie szczescie.Moje dziecko wzdycha w rozkoszy snu,ciepłe jak małe zwierzę,szczesliwe jak małe zwierzę.Objęło mnie przez sen, jestem jego kocicą,a ono jest małym kotem.Jestem jego suką,a ono jest małym szczenięciem.W ciepłej norce naszego tapczanumruczy i wzdycha nasze nocne szczescie.Prawo do zabójstwaWzruszające niemowlę muszeurodzone przed godzinągrzeje się w słońcusiedząc na ręce mojego dziecka.Zabiłam je.Ludzie mówią, że muchy roznoszą choroby.Muchymówią może o ludziach to samo.Ludzie są silniejsi.Moja córkaZbudowałam dom,wybrałam mężczyznę,robię swoją pracę.Potem odejdę i przyjdzie moja córka.Zbuduje dom,wybierze mężczyznę,wykona pracę.Potem odejdzie.Rodząc skazałam ją.PatriarchatDałam mojemu dziecku ciało i krew,torturę rodzeniai nie znużoną troskliwosć kwoki,wysuszającą w kobiecie płeć i mózg.Dałam tysiące dni i tysiące nocy,których żaden cudjuż mi nie wróci.Włożyłam w jego oczy swój zachwyt,w jego serce swoje wzruszenie,w jego głowę mysli,których sama nie umiem domysleć do końca.Ale moje dzieckonosi nazwisko mężczyzny.OdwagaNie będę niewolnicą żadnej miłosci.Nikomunie oddam celu swego życia,swego prawa do nieustającego rosnięciaaż po ostatni oddech.Spętana ciemnym instynktem macierzyństwa,spragniona czułosci jak astmatyk powietrza,z jakim mozołem buduję w sobieswój piękny człowieczy egoizm,zastrzeżony od wiekówdla mężczyzny.Przeciw mniesą wszystkie cywilizacje swiata,wszystkie swięte księgi ludzkoscipisane przez mistycznych aniołówwymownym piórem z błyskawicy.Dziesięciu Mahometóww dziesięciu wytwornie omszałych językachgrozi mi potępieniemna ziemi i w wiecznym niebie.Przeciw mniejest moje własne serce.Tresowane przez tysiącleciaw okrutnej cnocie ofiary.Anna Świerczyńska
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka IP: *.* 07.12.02, 10:18
      Evaaa dziękuję...20 lat temu, w pierwszej klasie liceum miałam cudowną nauczycielkę, czarodziejkę j. polskiego. Zorganizowała Ona przedstawienie z okazji Dnia Matki. I od tych 20 lat w mojej głowie kołatały się słowa wiersza, którego musiałam się wtedy nauczyć na pamięć i przy recytacji którego nastąpiła na sali gimnastycznej cisza jak makiem zasiał...bo wrażenie było oszałamiające...zbijało z nóg...wywoływało ciarki na plecach. "Urodziłam życieWyszło krzycząc z moich wnętrzności..............."Pamiętałam tylko 4 pierwsze wersy. Zapomniałam dalszej części i strasznie mnie to męczyło. Bo pamiętałam też wrażenie towarzyszące temu tekstowi. Magia, naprawdę magia. Jeszcze raz dziękuję.Pozdrawiam Gosia
      • Gość: BAJBUS Re: Matka i córka IP: *.* 07.12.02, 11:46
        Magia, ćwiczona na bezdechu przynajmniej u mnie.....bajbus
        • Gość: Fuga Re: Matka i córka IP: *.* 07.12.02, 16:46
          Magia i bezwstydna prawdazazwyczaj głęboko ukryta pod powłoką tego-co-wypadabonie wypada przyznawać się do walki pomiędzy egoizmem z miłością macierzyńską
    • Gość: MałgośkaR Re: Matka i córka IP: *.* 07.12.02, 17:16
      Dziękuję Ci baaardzo za te piękne słowa...Już dawno nie czytałam tak pięknych wierszy, które w tak delikatny sposób oddają realność cudu narodzin, miłości, życia czy śmierci...Cudowne te popołudnie, ja na "edziecku", kawa na biurku, dziecko śpi obok (przynajmniej cichutko leży ;) )i te wiersze. Dziękuję. Gosia :)
    • Gość: emama Re: Matka i córka IP: *.* 07.12.02, 23:15
      Dziękuję, piękne, czytałam z zapartym tchem.Asik
    • Gość: wiesia Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 00:23
      Wam się to podoba :what:Cóż, o gustach się nie dyskutuje...ale dla mnie to jest obrzydliwe :eek:
      • Gość: Behemot Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 00:41
        Wiesia się odważyła pierwsza, więc jakby co, to jest nas dwie: zawsze raźniej ;). Obrzydlistwo :eek: i moim zdaniem marna poezja na dodatek. Wolę turpizm w innym wydaniu. A czy prawdziwe? Może niekiedy, ale w moim wypadku absolutnie nie. Miałam dwa cięcia i zupełnie inne wrażenia. Nigdy nie myślałam, że dzieci odbiorą mi wolność, wydawałam wielkie pieniądze, aby je mieć. Nie patrzyłam na nie z nienawiścią, w pierwszym spojrzeniu nie było też wielkiej euforii, bo byłam zaćmiona znieczuleniam, ale potem... I ciągle jeszcze... :bounce: :hello: Gina
        • Gość: Hermiona Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 10:22
          "...ciemny instynkt macierzyństwa..." - poetka czy nie - tylko współczuć kobiecie, która tak to widzi...:(A to cierpienie - daje życie.To jest piękne cierpienie. Całą resztę psuje cywilizacja i sztucznie napędzana potrzeba niezależności.I ciekawe, że instynkt macierzyński wywołuje taki sprzeciw, a instynkt, nazwijmy to - seksualny już nie - bo kobiety od tysięcy lat robią wszystko - mniej lub bardziej świadomie, żeby zdobyć tego "samca". I to jest przez nie akceptowane, chociaż mnie się wydaje o wiele bardziej poniżające, niż przyznanie się do tej "nielogicznej, nierozumnej, wszechogarniającej" tkliwości i miłości, jaką się czuje wobec małego, umazanego naszą krwią stworzonka, do tej dziwnej świadomości, że ono jest częścią naszego ciała - nie ma silniejszego związku między ludźmi.
    • Gość: Aluc Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 20:45
      Uderzyło mnie w zasadzie tylko jednoada napisała/ł:> > Ale moje dziecko> nosi nazwisko mężczyzny.trzeba było dać swoje, polskie prawo na to pozwala :lol:reszta bez komentarza :lol: :lol: :lol: ludzie, skąd wy wytrzaskujecie takie fizjologiczne knoty :what:
      • Gość: patsik Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 21:27
        Wiesia, Behemot, Aluc, Hermiona - podpisuję się :)Do mnie to nie pasuje, nie wzrusza mnie absolutnie i nawet...hmmm...po pierwszysch paru linijkach odstąpiłam od zamiaru dokładnego analizowania...brrr...ups..pierwszy raz nie zgodziłam się z Gosią1....
    • Gość: Berenika Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 21:45
      :eek:Ja wiem, to się tak przeżywa. Ale nie wiem, jaki jest sens w usilnym pamiętaniu tego i w powtarzaniu sobie, jakie to okropne, wstrętne, bolesne, cięzkie i krwawe. To nie lepiej widzieć pozytywy?Bolało. Boało jak cholera i będzie jeszcze nie raz boleć. Ale to, co ja mam w sercu i w oczach, to zapuchnięte, bure oczka, pyzaty ryjek, pierwsze uśmiechy... To pamiętam. To jest sens. Nie jest ciemny i mroczny.Hermiono - :love:Berek mama Żaby :bounce:
    • Gość: KrysiaW Re: Matka i córka IP: *.* 08.12.02, 21:48
      Do mnie rowniez ten tekst nie przemawia :(Uwazam ze jest wrecz obrzydliwy :(Tak jakby napisala go osoba ktora nigdy nie doswiadczyla cudu macierzynstwa.mama Krysi :hello:
    • Gość: Adzia Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 07:28
      :-) Ja tam się na poezji nie znam, po Polibudzie jestem ;-) więc się nie wypowiadam na temat wartości tego wiersza - natomiast wiecie co...Wszystko można tak fizjologicznie "podejść". Wszystko, także miłość fizyczną (jak się tak zastanowić......;-) ) Pozostaje pytanie, po co? Żeby nam przypomnieć jak bardzo jesteśmy zwierzętami, i jednocześnie jak bardzo tego nie akceptujemy, bo nie wiedzieć po co nam ten zmysł estetyczny?Ale wiecie...>Ludzie mówią, że muchy roznoszą choroby.>Muchy>mówią może o ludziach to samo.Coś w tym jest, nie?Pozdrawiam AA
      • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 10:41
        Tak, jestem zwięrzęciem. Tak, moje macierzyństwo rodziło się w bólach gorszych niż te fizyczne. Bo mimo iż córkę rodziłam 48 godzin (!!!) - kiedy to wyłam i zachowywałam się jak zwierzę właśnie - to gorzej rodziła się moja miłość do synka. Tak, od zawsze brzydziłam się swoim wnętrzem, a ostatnio też i swoim zewnętrzem i swoimi myślami i całą sobą. I tak - ten wiersz zawsze do mnie przemawiał. Bo mówi o czymś innym, bo macierzyństwo i dzieciństwo to nie tylko różowiutkie maleństwa przytulone do piersi matki. To także olbrzymia nienawiść, to rosnąca czasem agresja, to niepogodzenie się z faktem, że mały człowiek, który dopiero co wyszedł z mojego brzucha był w nim przecież pasożytem...Nie rozumiem tego oburzenia, ale ja ostatnio już niczego nie rozumiem.
        • Gość: Aluc Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 14:40
          mama Ani i Krzysia napisała/ł:> > Nie rozumiem tego oburzenia, ale ja ostatnio już niczego nie rozumiem.Gosiu, ja się nie oburzam, ja się bezlitośnie nabijam, bo odczucia odczuciami, nie neguję, choć moje były znacznie jaśniejsze :D ale to coś (ten niby wiersz znaczy) jest po prosto BezNaDziejNy jako wyraz artystyczny :D chyba lepiej już napisać to pleintekstem :lol: niż się sadzić na Wielką Sztukę:hello:
        • Gość: YennaM Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 15:58
          Gosiu, tak obok wątku. Przypomnial mi sie moj ginekolog prowadzacy ciążę z Michałek, który Mi powiedział: "Niech pani tyle nie je. Dziecko jest małym pasożytem. To, czego mu potrzeba i tak wyssie z pani"A tak w ogole to podobalo mi sie. Taka opowiesc o oswajaniu macierzynstwa :)Ale jak mawiają: "de gustibus...", hihi :)
        • Gość: Adzia Re: Matka i córka do Gosi1 IP: *.* 10.12.02, 08:07
          Gosiu, Gosiu, jakie oburzenie? ;-)Oj, wyszłam na prostaczkę, a teraz wyjdę na jeszcze większą ;-)Jak mówię - nie czuję tego wiersza. Nie widzę poezji w fizjologii. Gdybym żyła w czasach, kiedy Marcel Duchamp (???) pokazał na wystawie sedes z podpisem "Fontanna", to wzruszyłabym ramionami i powiedziała "No i co? Sedes to sedes". Ale może dla kogoś to rzeczywiście była fontanna ;-) Ja mam mało poezji w życiu. Może jeśli ktoś ma jej dużo, to znajduje ją w takich rzeczach. A dla mnie, prostej kobiety poród to poród, coś przez co trzeba przejść. Oczywistym dla mnie było, że dziecko korzysta z zasobów mojego ciała, oczywistym jest ból porodowy. I mnie to nie uwzniośla. Natomiast uwzniośla mnie to uczucie, którego nie zapomnę do końca życia. Krew i ból, to tylko środki do celu. Ja bym tego na piedestale nie stawiałą. Ale ja to ja.Ale może rzeczywiście nie powinnam się wypowiadać o sztuce, bo ostatnio się załamałam - wszystkie babki zachwycają sie "Kasią i Tomkiem", a dla mnie jest to beznadziejne jak mało co , za to rechotałam ostatnio na "Kiepskich". ;-) No to ja już może skończę. Pa.PS. Mówię tylko o swoim guście. Wszelkie podobieństwo do czegokolwiek jest czysto przypadkowe ;-)
          • Gość: SylwiaKarolina Re: Matka i córka do Gosi1 - OT do Adzi IP: *.* 10.12.02, 16:01
            "Ale może rzeczywiście nie powinnam się wypowiadać o sztuce, bo ostatnio się załamałam - wszystkie babki zachwycają sie "Kasią i Tomkiem", a dla mnie jest to beznadziejne jak mało co , za to rechotałam ostatnio na "Kiepskich". ;-) No to ja już może skończę. Pa."Adzia! Nie kończ! :)Skoro już mówimy o sztuce ;) - "Kasi i Tomka" to się oglądać nie da, a jak się dobrze oko przymruży to w Kiepskich sporo sensu zauważyć można. Uwierz mi na słowo, w moich papierach jak byk stoi "magister sztuki" :lol: :lol: :lol:Pozdrawiam,Sylwia
        • Gość: wiesia Re: Matka i córka IP: *.* 10.12.02, 18:53
          Z racji modemu jestem nieco zapóźniona względem forum, więc pewnie jak "to" wejdzie, dyskusja będzie już mocno zaawansowana. Poniżej moja bezpośrednia reakcja na ten post Gosi 1 >Tak, moje macierzyństwo rodziło się w bólach gorszych niż te fizyczne. Bo mimo iż córkę rodziłam 48 godzin (!!!) - kiedy to wyłam i zachowywałam się jak zwierzę właśnie - to gorzej rodziła się moja miłość do synka. >I tak - ten wiersz zawsze do mnie przemawiał.Gosiu doceniam to ,że jesteś w tym wątku konsekwentna i nie wycofujesz się z pierwszym dmuchnięciem wiatru w inną stronę. Ale i tak nie wierzę. To jak rodziłaś Anię opisałaś na jej 14 urodziny. Twój opis był krańcowo różny od tych wypocin. Był wzruszający , choć wspominał ból, nie miałam czytając go odruchu wymiotnego. A przy tym mam. I wiesz co? Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że te wypociny i Ty macie wiele wspólnego. Zgoda , ten fragment , który cytowałaś owszem, ale tak się składa, że on jest w całym zbiorku jedynym ,który jest sensowny i nie obrzydliwy. >Bo mówi o czymś innym, bo macierzyństwo i dzieciństwo to nie tylko różowiutkie maleństwa przytulone do piersi matki. To także olbrzymia nienawiść, to rosnąca czasem agresja (...)Co do Krzysia, to wiemy, że to była depresja poporodowa. Ale depresja to stan chorobowy, a nie coś co należy gloryfikować. Coś o czym należy innych uświadomić , może przez to pomóc, ale bełtanie w rzygowinach chyba temu nie służy :what:Gosiu, jestem ostatnią osoba która tu na forum pisałaby o motylkach, kwiatkach i różowiutkich maleństwach. Daleka jestem od ckliwości i sentymentalizmu, ale czy to znaczy , że należy popadać w drugą skrajność? Nie wierzę w tą twoją "olbrzymią nienawiść do własnych dzieci" (depresja to zupełnie inny temat) , choć i we mnie czasami rośnie agresja. Ale, na litość, nawet jeśli tak jest czy to jest temat do "poezji"? I czy fakt " że rusza" ma usprawiedliwiać marność formy, żałosne słownictwo? Tyle na poważnie, a teraz będzie "ruszająca poezja" po wiesiowemu :SPÓŹNIENIEZachłysnęłam się Barwnym pióropuszem własnych wymiocinNie zdążyły poznać głębi moich jelit...OBOJĘTNOŚĆPełnią swojego siarkowodorowego wyrazuBuchnęła w przedpokoju grochówkaWstrzymaj oddech.... nie przejdziesz obojętnieTo jest dopiero magia ćwiczona na bezdechu, co ? :lol:A "wbijanie w grzbiet igły znieczulającego zastrzyku" przypomina raczej ukąszenie komara :lol:
          • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka IP: *.* 10.12.02, 19:04
            No cóż Wiesiu, ale mnie się podoba i tyle. :) Tylko jedno muszę sprostować - nie napisałam, że kiedykolwiek JA nienawidziłam swoje dzieci. Dzięki Bogu - mnie to ominęło. No i wiesiowy wiersz - kochana, dawno, naprawdę dawno się tak nie uśmiałam. Rany, ale mi tego brakowało (śmiechu rzecz jasna!) - już zapomniałam, że aby to zrobić muszą pracować mięśnie twarzy...:-)Gosia
          • Gość: AgnieszkaP. Re: Matka i córka IP: *.* 10.12.02, 20:05
            Wiesiu, Twoja tworczosc R-E-W-E-L-A-C-J-A :lol: :lol: :lol:Do mnie tez ta "poezja" nie przemawia, byc moze dlatego ze na co dzien fizjologii mam pod dostatkiem w pracy. Mam nadzieje ze autorce nie przyjdzie kiedys do glowy napisac pare takich samych perelek o umieraniu ...Agnieszka
          • Gość: Adzia Re: Matka i córka - do Wiesi i SylwiiKaroliny i jeszcze Aluc i jeszcze Gosi1 OT IP: *.* 11.12.02, 07:49
            Wiesia - mistrzyni haiku ;-) A ja właśnie jem śniadanie. ;-) Na bezdechu.Sylwia, przywracasz mi wiarę w człowieka :-) Ja naprawdę myślałam, że ze mną coś nie tak, bo dziewczyny mało, że się zachwycają, to jeszcze twierdzą, że to coś wyraża prawdę o ich związku.....brrrrr.Aluc, ja kiedyś napisałam wypracowanie o Kordianie. Dostałam zań piękną pałę, a najgrubiej podkreślone były wyrażenia "sentymentalna kukła" :lol: i "wolę Beniowskiego". Gosia1 , tak poza tematem - wczoraj oglądałam "Rozmowy w Toku" i pomyślałam sobie o Tobie. Zawiadomisz nas, kiedy pójdzie ten program?Pozdrawiam AA
            • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka - do Adzi IP: *.* 11.12.02, 17:06
              Nie. :) Bo żem ostatnio nabuntowana, naburmuszona i zła. A, że wiem jak wyglądam i mam niejasne uczucie, że nietęgo (ach, ten wiek średni - kurza jego stopa i kogucia noga... - uduszę za te słowa, wrrr, za ten wiek średni...poczekamy, zobaczymy na czyjś wiek średni...) to nie chcę się pokazywać. Ewa, oskalpuję Cię, jak powiesz...;)Najbardziej kocham, jak Jaś Fasola rozbija papierową torebkę pełną rzygów nad głową śpiącego faceta :lol: :lol: :lol:(w samolocie). Albo jak suszy przód spodni suszarką do rąk w łazience...:lol: I ten kindol matki jakiegoś tam! Idę poczytać "Lesia" Chmielewskiej, może mi się humor poprawi. Albo się upiję...Gosia
              • Gość: Adzia Re: Matka i córka - do Gosi1 IP: *.* 12.12.02, 08:30
                Gosia, jak nietęgo wyglądasz, to chyba dobrze, nie? ;-)Powiedz, powiedz, ja bym chciała zobaczyć jak to się prezentują takie w średnim wieku :lol: PS. To była matka Whistlera. Sama nie wiem skąd mi się takie rzeczy głowy trzymają ;-)
              • Gość: ruda Re: Matka i córka - do Gosi1 IP: *.* 12.12.02, 10:06
                Miej litość, nienawidzę JAsia Fasoli, a nie spodziewałam się takiego streszczenia... (ocenzurować??? ;))) Gosię1)
                • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka - do Gosi1 IP: *.* 12.12.02, 17:51
                  Tylko spróbuj...:lol: A zasypię Twoją skrzynke z opisami WSZYSTKICH filmów mojego Jasieńka...:D A jest tego trochę, oj jest...:lol: :lol: :lol: Gosia, dzika fanka dzikiego humoru ;)
      • Gość: Beata32 Re: Matka i córka IP: *.* 11.12.02, 08:44
        Cześć Adzia,Ja też po Polibudzie, poezja dla mnie dzieli się na taką, która mi się podoba i taką, która mi się nie podoba.a co do tych wierszy to ...... "co mam zrobić, że mnie nie wzrusza" ;)pozdrawiamBeata
    • Gość: bonia Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 11:41
      Ale o co to oburzenie? O to, że ktoś odczuwa inaczej niż ogół? To nie można mieć już własnych odczuć? A może dozwolone jest inne myślenie, ale dla dobra ludzkości przelewać na papier można tylko to co dobre, co ogólnie przyjęte za normę? Dlaczego filmy i proza mogą pokazywać okrucieństwo, a wiersz musi być piękny, uładzony, słoneczny? To tyle co mi się nasuwa po przeczytaniu ww. postów.P.S.Bardzo czekałam na swoje dziecko i też wydałam mnóstwo pieniędzy żeby je mieć, ale po cięciu też miałam chwilkę zwątpienia. Jestem tylko człowiekiem, a na dodartek poród to gra hormonów i niestety nie zawsze da się zapanować nad wszystkimi reakcjami naszego organizmu.
    • Gość: musiaJulki Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 13:17
      A mnie się podobało. Nie dlatego, że ze wszystkimi odczuciami się zgadzam, że wszystko przeżyłam tak samo, ale dlatego, że mnie to ruszyło. Ruszyło do głębi, dlaczego? Szarpnęło taką część mojego wnętrza która nigdy nie była ruszana, a taka poezja podoba mi się najbardziej, nawet wtedy gdy przeczytanie kolejnego wersu przeraża mnie bardziej niż poprzedniego. Dzięki za ten wiersz, nie znałam go, pokażę go mamie, ciekawe co na to moja mama? Matka i córka, dwie matki, takie same odczucia?Pozdrawiam B.
      • Gość: Vase Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 16:47
        Uwazam, ze ten wiersz jest obrzydliwy. :what Wspolczuje emamom, ktore mialy podobne przezycia. :( Moje doswiadczenia (ciaza, porod, maciezynstwo (jak do tej pory)) sa zupelnie odmienne. :love: Owszem, bol (fizyczny) niewiarygodny, ale poza tym nie zmienilabym ani chwilki. (Az sie boje do tego przyznac!) :)Zycze wszystkim emamom pozytywnych przezyc. :hap: P.S. Mysle, ze jednak muchy o nas tak nie mysla. Bo gdyby myslaly, to by na nas nie siadaly! :lol:
        • Gość: Behemot Re: Matka i córka IP: *.* 09.12.02, 17:49
          Ja jeszcze apropos ciąży: nigdy w życiu nie czułam się lepiej, chociaż "zaliczyłam" dwie ciąże w bardzo krótkim czasie. Nawet karmiłam przez całą prawie drugą ciążę pierwsze dziecko i nie uważałam dzieci za pasożyty ani przez chwilę. Zęby i włosy mi nie wypadły, po drugim dziecku nawet schudłam. Uwielbiałam dotykać swego brzuszyska i wyczuwać ruchy dzieci. Szczerze mówiąc żal mi, że już nigdy nie przeżyję takich chwil.Wiem, że nie każdy musi przeżywać macierzyństwo tak jak ja, każdy ma prawo do różnych odczuć o co się spierać? Dla mnie osobiście to utwory marne literacko, zwłaszcza słownictwo wyjątkowo ubogie. :hello: Gina
        • Gość: MariaMamaOli Re: Matka i córka - dzięki VASE! IP: *.* 10.12.02, 15:45
          dla mnie też ten wiersz jest obrzydliwy.... (podkreślam: to moje zdanie i w dodatku się z nim zgadzam), niezależnie od przeżyć, cierpienia itd.... jak można pisać coś tak wstrętnego .... mnie jak przeczytałam pierwsze linie na kompie po prostu zemdliło.... potem z wzrastającym zdziwieniem czytałam zachwyty i ochy.... przeczytałam wiersz po raz drugi i naprawdę nie widzę czym się zachwycać... i jeszcze jedno dziwi mnie: takie masochistyczne rozpamiętywanie cierpienia; dla mnie cierpienie (fizyczne) jest czymś osobistym, wewnętrznym, czymś co przeżywa się w samotności, to po pierwsze, a po drugie czy nie lepiej jak najszybciej zapomnieć???? miałam w życiu i operacje i wiele wycierpiałam fizycznie (o psychice nie wspomnę) zanim zaszłam w ciążę, mam córkę, moje zycie nie jest usłane różami, ale nie traktuję macierzyństwa jako pasma cierpień, wyrzeczeń i odebrania wolności (sic!)nie będę się rozpisywać ..., ale taka poezja do mnie nie przemawia .... pozdrawiam - maria
          • Gość: Gosia1 Re: Matka i córka - dzięki VASE! IP: *.* 10.12.02, 18:45
            "Masochistyczne rozpamiętywanie cierpienia" - jest dla mnie jedynym sposobem na pozbycie się tegoż cierpienia: właśnie takie rozpamiętywanie, taplanie się w tym, babranie, doszukiwanie, wywlekanie szczegółów, szczególików, głaskanie się po głowie, użalanie...słowem - bardzo głośne, dosadne mówienie do wszystkich którzy tylko zechcą mnie słuchać. Tak między innymi pozbyłam się szoku po stracie ciąży pozamacicznej - szoku, bo mało nie umarłam przy tym. A nudności we mnie osobiście wywoływał "Pan Tadeusz" (nigdy nie doczytałam - nie mogłam) i inne takie "wzniosłe" i sztucznie patetyczne gryzmoły. Każda ciąża była dla mnie źródłem radości - też głaskałam się po brzuchu, gadałam do maleństwa, uwielbiałam czuć ruchy. Ale ja mam inne spojrzenie na świat - wszystko widzę z różnych perspektyw (dla przykładu - możecie się śmiać, ale np patrzę na jakąś osobistość i myślę, że on przecież też chodzi do wychodka...) - dlatego też moje dziecię widziałam w tym brzuchu jako pasożyta, widziałam macicę w którą wżarło się łożysko, widziałam krew i ból. Co wcale nie znaczy, że kochałam czy kocham mniej. I dlatego ta poezja jest dla mnie bardziej prawdziwa niż jak napisałam na początku - Mickiewicza. I też zaśmiewam się do łez na "Kiepskich", uwielbiam Jasia Fasolę i Mela Brooksa. Jak również "Johnny`ego Bravo", "Owcę w wielkim mieście", "Dextera" i inne takie. I wcale nie uważam, że Tom, który goni Jerry`ego z siekierą jest zagrożeniem dla dzieci...;) Gosia
            • Gość: Aluc Re: Matka i córka - dzięki VASE! IP: *.* 10.12.02, 18:50
              Gosia :Dw siódmej klasie napisałam wypracowanie "Dlaczego NIE podoba mi się Pan Tadeusz" :lol: oczywiście to NIE zostało przeze mnie dodane samowolnie ;)ludzie robią siku, albo i co więcej :D ale ja nie chcę o tym czytać wierszy :lol:fizjologia to jest fizjologia, mnie ona nie obrzydza, ale również nie wzrusza
    • Gość: as Re: Matka i córka IP: *.* 10.12.02, 17:58
      Dziekuje za te wiersze i autorce i autorce postu...A wszyscy Ci którzy krytykowali może przeczytaliby jeszcze raz, a potem jeszcze raz i następny... Może to obrzydzenie minie i może nawet zmieni się we wzruszenie...Pozdrawiam (wszystkich) ;)AS
      • Gość: AgnieszkaLO Re: Matka i córka IP: *.* 11.12.02, 11:26
        Czesc ja w zasadzie w kwestii formalnej.Poprzedniczka ma rację, że to zestawienie wierszy jest obliczone najpierw na sprzeciw, a potem na wzruszenie, bo jednak MACIERZYŃSTWO i MIŁOŚĆ zwycięża :) hurra!! ;)No więc wracając do tej kwestii formalnej, to nie pamiętam, żeby kapała...krew! Jeśli sie pojawiła to już po urodzeniu (tzn. w samej kulminacyji i po). :sol: Ale ja tego nie widziałam w trakcie.Mimo pewnych oporów cieszę się, że ktoś odważył się na takiego pościka. Już mi troche ciężko od tych o "idealnych" matkach i racjonalizowaniu wyborów i w głowie mi sie kręci :benetton: pracującej, kochającej, pewnie i egoistycznej Mamie Piaszczurka. Niech będą i wiersze i o filmach (kiedyś pomogłyście mi wybrać coś do oglądania). A może rozpoczniemy wątek książkowy, ale taki dla mam a nie dzieciaczków, to i na poezję się znajdzie miejsce. Pa Ag.
    • Gość: eBeata Re: Matka i córka IP: *.* 11.12.02, 12:06
      1. Mnie ta "poezja" nie wzrusza, bo za poezję jej nie uznaję. Uznaję za wspaniały przykład grafomanii. 2. Nie obrzydziła mi śniadanka - widocznie taka nieczuła jestem. Bardziej działa na mnie rozjechany psiak na ulicy.3. Odbiór sztuki i niesztuki zależy od naszego stanu psychicznego. Kiedy sobie przypomnę jakimi wierszydłami zachwycałam się w stanie ostrego zakochania.... 4. Coś źle się dzieje w narodzie skoro potępiamy takie pisanki ze względu na treść. - Jak można tak pisać o porodzie? Przecież macierzyństwo jest inne? itp. - Podmiot opisuje własne /bądź wymyślone/ przeżycia, a nie przeżycia czytelniczek forum. Co należy wziąć pod uwagę :-).
      • Gość: Behemot Re: Matka i córka IP: *.* 12.12.02, 10:04
        Rozumiem mamy, które zachwycały się wierszem, ponieważ do nich trafiał ze względu na treść, miały podobne odczucia. One chwalą wiersz ze względu na treść, inne ze względu na treść "potępiają" go, też ich prawo. W końcu jest wolność słowa no nie?Myślę, że niektóre mamy nie zachwycały się nim, a wrecz odwrotnie, bo nie dość, że to straszna grafomania, to jeszcze do nich w ogóle nie przemawiał. To dlaczego nie miały "potępiać"? To chyba normalne, że utwory odbieramy często przez pryzmat własnych doznań. Jeżeli wiersz jest słaby artystycznie, nie przemawia do nas jego treść, to chyba jasne, że go "potępiamy". Ja np. uważam, że "Słowo o Stalinie" to wspaniały utwór ze względu na formę, a o treści oczywiście mam zgoła odmienne zdanie. No, ale ten wiersz napisał jakby nie było bardzo dobry poeta.Żle się dzieje na tym forum: nie można wyrazić swojego zdania i pisać o swoich przeżyciach nawet, bo komuś to zawsze przeszkadza. W końcu to forum po to jest, by dzielić się swymi przeżyciami i wyrażać swoje poglądy. :hello: Gina
    • Gość: evaaa A mnie się zdało, że struna duszy jęknie IP: *.* 12.12.02, 10:20
      ... i że to jest tekst o przemijaniu. O miłości tak głębokiej, że ogarnięcie jej rozumem boli. O tym, że wszystko co ważne staje się trywialne. O tym, że nie mozemy się pogodzić z tym, iż rzeczy dzieja sie bez najmniejszego powodu i nie maja zadnego znaczenia. O tym, że żyjemy z dnia na dzien tylko dlatego, ze po jednym dniu przychodzi nastepny, a jak juz skoncza sie dni, zamykamy powieki i mówimy, ze umieramy. Także o chęci zanurzenia się w siebie, próby przetwarzania poznania w wiedze. O tym, że nie tylko dziecko przychodzi na świat przez matkę, lecz również matka poprzez dziecko. Wreszcie o rzeczy najważniejszej - o tym, że myślenie stanowi jedną z największych przyjemności rodzaju ludzkiego. z ukłonami pokoryada
      • Gość: Adzia Re: A mnie się zdało, że struna duszy jęknie - do Ady IP: *.* 12.12.02, 10:33
        Ada...no to masz co chciałaś ;-) Teraz mi jękło i to bardzo jękło. Po przeczytaniu Twoich słów.Trzeba było tak od razu, nie? ;-)Pozdrawiam AA
    • Gość: danuska Re: Matka i córka IP: *.* 12.12.02, 11:20
      mnie sie ten post nie podobal. Brzmial strasznie fatalistycznie, tak jak by kobieta nie miala wplywu na to co robi. Brzmi jak wywnetrznienia osoby psychicznie chorej, ktora nie ma kontroli nad soba i wszystko co ja spotyka spycha na los - cos ala "glosy w mojej glowie". Jest to tanie zepchniecie odpowiedzialnosci na "nature".A przeciez:1. Jezeli kobieta nie chce miec dzieci to nie musi. Rodzicami stajemy sie swiadomie. Jezeli nie (tzw. wpadki) to moze z tym powinnismy cos zrobic? 2. Jak mozna nienawidziec dziecka ktore sie samemu zrobilo? Przeciez one jest niczemu winne? Moze pretensje do samego siebie? Albo do pana boga, w zaleznosci od wyznania. 3. Jezeli kobieta boli sie bolu to nie musi cierpiec. Jezeli chce znieczulenie to powinna o nie poprosic. Jezeli w Polskich szpitalach tego nie daja to moze to jest cos o co warto walczyc?Nie jestem typem matki polki ale staram sie brac odpowiedzialnosc za to co robie niezaleznie od konsekwencji.
      • Gość: Behemot Re: Matka i córka. Do Danuśki IP: *.* 12.12.02, 12:17
        Wiesz z czego mogły wynikać takie utwory i takie widzenie narodzin i macierzyństwa? Nigdy nie zetknęłam się z tymi wierszami, ale również i z poetką Anną Świerczyńską, choć śmiem twierdzić, że na poezji nieco się znam. Słyszałam o Annie Świrczyńskiej i podejrzewam, że autorka postu przekręciła nazwisko. Anna Świrczyńska urodziła się w 1909 roku, nie wiem czy i kiedy zmarła, ale wydaje mi się, że miała mentalność kobiety swoich czasów. Czy ktoś wtedy uświadamiał kobietom, że ich los zależy od nich samych? Nawet obecnie wiele kobiet tego nie wie. Wiem po swoich babkach, że rodziły dziecko za dzieckiem i nie widziało się zbytniej miłości do tych dzieci, niestety, bo nie była to ich świadoma decyzja. A poród w tym czasie musiał wyglądać jak horror, co i dziś się zdarza, ale już co by nie powiedzieć dość rzadko. Oczywiście i takie odczucia się zdarzają, można mieć okropny poród i depresję poporodową, ale ja odebrałam to niestety tak, że poetka opisuje standard w tej dziedzinie. To moje odczucie, uważam, że te wiersze są beznadziejne pod każdym względem. Pozdrowienia. :hello: Gina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka