Gość: EwulaKS
IP: *.*
07.12.02, 23:13
witajcie - tu przyszła mama, bynajmniej nie umieram ze strachu przed porodem, którego termin za 10 dni. choć być może powinnam, bo to moja pierwsza ciąża i wszystkie znajome już mnie porządnie nastraszyły.a jednak wręcz przeciwnie - boję się że będę w ciąży jeszcze jakiś nieokreślony superdługi czas i że nic nie zmieni się w moim życiu przez długie jeszcze tygodnie.17 grudnia nadchodzi - a tu brzuszek wysoko, KTG w porządku, skurczów zero, siusiu nie biegam jakoś za często, intuicja porodowa milczy.mąż obiecuje, że jeszcze kilka dni i rozpoczniemy aktywną łóżkową akcję zapraszania dzidziusia na ten świat, to mnie trochę pociesza ale i tak za bardzo w to nie wierzę. z jednej strony jestem przeszczęśliwa, że mam za sobą miesiące bez ani jednego skurczu -ale rezultat jest taki, że nie wiem, czy będę wiedziała, czy skurcz to skurcz.proszę - dajcie odrobinę nadziei, że ciąża nie trwa wiecznie, proszę też o skuteczne porady na (niezbyt radykalne oczywiście) wywołanie porodua może po prostu siedzieć cicho i grzecznie czekać?ale tak bym chciała być w domu na święta już z maleństwem...pozdrawiamyEwula z Brzuszkiem