Dodaj do ulubionych

Szczęśliwe rodziny??

IP: *.* 31.12.02, 13:51
Moje drogie i kochane Mamusienapełnijcie mnie optymizmem, jeśli zdołacie, bo pod koniec tego roku nieubłagalnie ciśnie mi się na usta jedno pytanie:Czy są wśród Was udane małżeństwa i naprawdę szczęśliwe rodziny? Ale nie takie, gdzie to mąż nie pije nie bije pieniadze przynosi i wszystko OK. :(Ja pytam o te z Was, które z ręką na sercu mogą powiedzieć, że wciąż baaardzo kochają swoją połówkę pomimo 2,5,10 lat małżeństwa, z radością wracaja do domu a mąż wita je całuskiem, na ulicy idą przytuleni do siebie a głos w ich domu jest podnoszony tylko przy śpiewaniu STO LAT...Bo wokół mnie nawet te najlepsze małżeństwa znów zamieniają się w rodzinny koszmar a tak chciałabym uwierzyć, że prawdziwa miłość istnieje i nie wygasa...Wiec może komuś udało się wyhodować prawdziwą miłość i starannie ją pielęgnując dobrnąć aż do tego momentu? Pochwalcie się nią, niech choć na chwilę życie nabierze kolorów, bo nawet tu na forum mnóstwo jest smutku i pesymizmu...Magda
Obserwuj wątek
    • Gość: Aluc Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:03
      :Dale szczęśliwa to nie znaczy jedząca sobie z dzióbków ;)
    • Gość: justysiak Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:15
      dobre pytanie. jestem dopiero rok po ślubie,a tak wiele się zmieniło. mąż nadal mówi mi, że mnie kocha, ale nie ma juz między nami tej więzi, tej czułości, wszystko jest tak jak poprostu musi być. Nie ma już kwiatów, kąplementów, spacerów za rączkę.... Wszystko stało się rutyną a schemat dnia codziennie wygląda tak samo. Widocznie tak musi być...???
      • Gość: MOKO Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 16:03
        Jestem szczęśliwa, jesteśmy 4 lata po ślubie. Kłótnie są ale takie krótkie, jak to w małżeństwie. Za rączkę chodzimy, jest troche inaczej niż przed slubem, ale to z braku czasu, za duzo obowiazków. Ale za to wiecej ze sobą rozmawiamy.Pozdrawiam.
    • Gość: magdaka Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:18
      No moge sie pochwalic.W listopadzie minelo 9 lat jak jestesmy razem a w sierpniu 6 od slubu .......Latka leca....Mamy po 30 lat i powiem Ci ,ze nam sie nie znudzilo.A do tego widzimy sie codziennie.Ja jestem w domu juz 5 rok a moj maz jest malarzem ma pracownie 2 pietra wyzej wiec......ciagle sie widzimy.I caly czas gadamy,temetow nam nie brakuje.Ale to zasluga glownie Mojego Kochanego Meza.Anielska cierpliwosc.Ja jestem nerwus i sie czesto denerwuje.Maz na mnie dziala jak balsam ,wiem ze mnie kocha i dzieci i ze jestesmy dla niego najwazniejsi.Jaka jest recepta????Mysle, ze jesli zwiazek opatry jest na solidnych fundamentach przetrwa wiele zawirowan.My sie nie tylko kochamy,my jestesmy Przyjaciolmi.Jestesmy wierzacymi ludzmi i zyjemy wedlug zasad zawartych w Bibli.Z zadnym problemem nie jestesmy sami ,ta swiadomosc pomaga przetrwac ciezkie chwile/bo takie tez sie zdazaja/No i przede wszystkim dla mnie i dla meza rodzina jest najwazniejsza wartoscia i wszelkie pokusy ,ktore czekaja na wieloletnie malzenstwa nie sa warte ,zeby ja stracic.Ale ,zeby nie bylo tak powaznie dodam,ze duzo ludzi jak sie nam przypatruje zastanawia sie ile my mamy lat?dwoje dzieci,tyle smiechu i "niepowaznego" zachowania...Tak mamy to szczescie ,ze jestesmy szczesliwa rodzina.Pozdrawiam Magda
    • Gość: Alka Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:18
      Małżeństwem wprawdzie nie jesteśmy, ale żyjemy razem 5 lat. I nadal trzymamy się za rączkę, witamy pocałunkiem, przytulamy itp. Znajomi stwierdzili, że nasz miłość jest taka "kiczowata" :-)PozdrófkiAlka
      • Gość: _Tosiaa_ Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:25
        są są :hap: :love: :hap: :love:jesteśmy razem już prawie 10 lat ,prawie 8 po ślubie :wahoo:przeszlismy kryzysiki ,walkę o kompromisy ,wielkie namietnosci i wielkie smutkiteraz mamy okres pieknej stabilizacji :) bardzo mi dobrze i jak jedziemy samochodem wyjąc we czwórkę "cztery słonie" przepełnia mnie prawdziwe poczucie że jestem szczęściarą :love: :love: :love: :love: :love:Buziaki Gosia
    • Gość: Italia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:46
      No to zazdroszczę. Nam jakoś to szczęscie gorzej wychodzi. Jestesmy przemęczeni i chyba każde z nas ma do drugiego pretensje, że nie docenia wysiłku pierwszego. Kłótnie o drobiazgi wynikają z ciągłego braku snu ( w moim przypadku, bo mąż śpi w drugim pokoju a ja z córeczką budząca mnie kilka razy w nocy)Potem cały dzień intensywnie pracuję, wrcam i zajmuję się Mają, czasem do 12 w nocy (mąż przychodzi wcześniej i zajmuje się coreczką 2-3 godzinyyu do mojego przyjścia). Jak nie pracowałam to było jeszcze gorzej, bo dopadała mnie depresja i ryczałam z byle powodu. Do tego poczucie winy, bo miałam mocne postanowienie, że będę sie sama zajmowała moją córeczką i że bedę z tego powodu bardzo, bardzo szczęśliwa. Jakoś nie potrafiłam, pomimo starań. Mąż nie rozumiał o co mi chodzi i uciekał od moich pretensji - ciagle miał coś do załatwienia, albo "musiał" siedzieć przed komputerem.. Teraz jest Ok wydawało mi się, ze jestem szczęśliwa, bo mam kochane dziecko, dobrą pracę, poczucie własnej wartości, ale jak porównam z tym co opisujecie, to jest zupełnie coś innego. Ja raczej "bywam" szczęsliwa - jak cos mi się uda, albo coś się uda Mai, albo mojemu męzowi. Ale to nie jest stan permanentny. Permanentnie odczuwam zmeczenie.Anika
    • Gość: Zosia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 14:51
      Witam! Niestety to co napisala Maggii jest okrutna prawda. Gdziekolwiek sie nie obejrze wszedzie obserwuje rozpadajace sie zwiazki :cry:. I to wsrod najblizszych znajomych niestety :(.Oczywiscie znam kilka szczesliwych par, ale na ile ich szczescie jest na pozor tego nie wiem. A niestety tak bardzo czesto bywa. My ma "szczescie mielismy szczescie" :). Nadal sie kochamy, szanujemy i zyc bez siebie nie mozemy :crazy:, choc nie ukrywam tez byly ciezkie chwile. Czasami tak jak poprzedniczka, mysle ze tez to jest glowie zasluga mojego meza (istny aniol), ale on twierdzi to samo, wiec pewnie prawda tkwi gdzies posrodku. Nie potrafie powiedziec jaka jest na to recepta. Chyba po prostu jej nie ma. Smutno mi, ze tak sie dzieje i czasami az boje sie ze utrace swoje szczescie, bo przeciez niczym specjalnym na to nie zasluzylam.Ale Kochani, zbliza sie nowy rok, wiec cieszmy sie i radujmy, bo z pewnoscia bedzie lepszy niz poprzedni. :benetton: Kochajmy Sie i pielegnujmy nasza milosc! :benetton:Bo nawet najmocniejsza bez odpowiedniego nawozenia moze uschnac.
    • Gość: Ewunia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 15:17
      Maggi, nie dziwie sie, ze zaczynasz watpic - wystarczy rozejrzec sie dookola, tyle zwiazkow, ktore nam wydawaly sie szczesliwe, rozpada sie. Tu w Anglii, gdzie mieszkam, jest jeszcze gorzej, okolo polowa malzenstw konczy sie rozwodem, a jesli chodzi o nie-malzenstwa (bo takich jest tu wiecej niz malzenstw), to statystyki sa chyba jeszcze smutniejsze.I dlatego czuje sie "wybranka losu", ze nam sie (do tej pory ;) ) udalo. Znamy sie od ponad 13 lat, a malzenstwem jestesmy od 11 lat. A Brian jest nadal moim najwspanialszym kochankiem, przyjacielem, bratnia dusza, partnerem do rozmow o wszystkim, nadwornym rozsmieszaczem i oslona przed tym calym rozszalalym swiatem. I pomyslec, ze tak duzo nas dzielilo (inna narodowosc, kultura, tradycje), a dobralismy sie jak w korcu maku :)To tyle bo sie wszystkim zrobi mdlo od tych slodkosci. Kto wie co przed nami? Co nam los zgotuje? A stan na dzien dzisiejszy: kochamy sie i jestesmy szczesliwi...
    • Gość: sawlb Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 15:50
      Maggi, to jeszcze pewnie zalezy od naszego wyobrazenia o szczesciu.:)Ja czuje sie bardzo (!!!!)szczesliwa i spelniona w malzenstwie i rodzinie choc nie do konca jest tak jak w Twoim opisie.Nie obsciskujemy sie np publicznie i nie calujemy namietnie w miejscach publicznych,jak ta francuska mloda para,ktora spotkalismy w swieta.:lol:Nie to,ze nam przeszlo. Po prostu nigdy tak nie bylo i,jak dla mnie,to na szczescie.:lol:Jednak lubie gdy meza najdzie na przytulanie po powrocie(a nachodzi go regularnie.:lol: ),gdy mowi,ze tesknil za nami i gdy prosto z pracy wraca do domu bo tu wlasnie sie najlepiej czuje i tu jest jego szczesliwe miejsce(choc bynajmniej nie oaza spokoju.:lol:). Gdy gadamy jak nakreceni,czasem i do poznej nocy albo i bladego switu,gdy nie musimy sobie wyznaczac hatmonogramu co kto zrobi bo wszystko jakos samo sie reguluje i gdy trzyma mnie za reke w samochodzie.:love:(automatyczna skrzynia biegow.:lol: )Wiele rzeczy w naszym zyciu nie jest tak jak w harlequinach pewnie. Chocby fakt,ze niemal non stop otoczeni jestesmy wianuszkiem pociech przekrzykujacych sie nawzajem bo kazde chce tacie na plecy wskoczyc i uwiesic sie na szyi i wszystko opowiedziec po powrocie.:bounce:.ouch:.:hot:ale to `na szczescie`.:love: jak na moj gust.:)Dla mnie(dla nas bo ostatnio o tym rozmawialismy) takie uczucie spelnienia przeklada sie na wyobrazenie przyszlosci, na wizje wspolnej starosci i nadzieje,ze kiedy przyjdzie czas przejscia na druga strone to OBY to bylo RAZEM.Kocham go za to przede wszystkim,ze jest tak cudownym ojcem i ze.....:)w niedziele pozwoli mi pospac do poludnia.:lol: a sam schodzi na dol, robi sniadanie dzieciom i...nie wlacza komputera.:lol:Ah ta warunkowa milosc chorobcia.:lol:Nie moge powiedziec,ze zycze Ci tego samego bo kazdy ma raczej indywidualne wyobrazenie o szczesciu.Zycze Ci po prostu spelnienia.:bic:
      • Gość: Ewunia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 16:17
        Acha, zapomnialam jeszcze dodac, ze zgadzam sie z Aluc (i z tym co w miedzyczasie tak pieknie napisala Bogusia): szczesliwy zwiazek to nie "jedzenie sobie z dziubkow", obowiazkowo caluski na dzien dobry. Takie czulostki naprawde o niczym nie swiadcza. Nie chodzi tez o to, zeby sie nie klocic. Chodzi o to zeby sie umiec klocic. Szczesliwe zwiazki "nie robia sie same". Gdyby wszysko polegalo na cmokaniu w policzek, to jakze by to bylo latwe i proste!
    • Gość: agacz2905 Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 16:25
      Tak, Maggi, są udane małżeństwa i szczęśliwe rodziny. Ja może nie mam zbytniej zdolności odczuwania szczęścia (zwłaszcza teraz, będac za przeproszeniem w drugiej wpadniętej ciąży), ale świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że mam świetnego męża. Jak tak odrzucić na bok sprawy i trudności dnia codziennego - zmęczenie,niewyspanie, nerwy w pracy,moje nienajlepsze zdrowie, czasem upierdliwość kochanego syneczka-jesteśmy świetnym małżeństwem. Paweł kocha mnie i szanuje, okazuje to i potwierdza swoją postawą kazdego dnia.Ja też bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie dnia bez niego. Jestem żoną od 3,5 roku, więc niewiele. Może nie zawsze daję mężowi odczuć, jakie uczucie do niego żywię (ech, te nerwy)ale śmiało należy uznać, że jesteśmy dobrym i dobranym małżeństwem. Przez małżeństwo zmieniłam się, uwierzyłam w siebie i nieco odetchnęłam od wpływu niszczących mnie psychicznie i emocjonalnie rodziców. Pozdrawiam sylwestrowo :hello:Agnieszka, mama Szymka
    • Gość: MariaMamaOli Re: Szczęśliwe rodziny?? owszem, istnieją IP: *.* 31.12.02, 16:39
      zycie małżenskie, rodzinne jest sztuką kompromisu i rezygnacji z własnych potrzeb na rzecz innych członków rodziny .... ale takiej rezygnacji swiadomej, chcianej, akceptowanej i przynoszacej radość, radość dawania, radość dzielenia się i radość poświęcenia się (nie boję się użyć tego słowa), sztuką akceptacji drugiego człowieka jakim jest a nie naginania go do własnego obrazu,myślę, że w dzisiejszym świecie wiele osób nie umie trudnej sztuki kompromisu i akceptacji drugiego, dlatego tak wiele rodzin się rozpada ... trzeba umieć dawać, nie tylko brać i oczekiwać... od 8,5 lat jestem szczęśliwą mężatką, znamy się 9 lat ... i czasem głos (mój zresztą) jest podniesiony, czasem atmosfera jest napięta, ale zawsze przez czynniki zewnętrzne, głównie finanse, a raczej ich brak ... ale poza tym kochamy się jak zawsze, jak dawniej, nawet mocniej może, na ulicy trzymamy się za ręce jak nastolatki, mąż uważa mnie za najpiekniejszą, naj...naj...naj ... wita mnie całuskiem jak wracam z pracy, seks nam się nie znudził, i generalnie gdyby ludzie kupowali obrazy (mąż jest artystą malarzem...) bylibysmy najszczęśliwysza parą na świecie... pozdrawiam w osttanim dniu starego roku - maria, właśnie dorabiajaca na drugim etacie, p.s. wracałam z tegoż drugiego etatu w Wigilię o 16h00 do domu i czułam się w metrze jak kosmita: kobieta z teczką - ewidentnie z pracy, wśród całej rzeszy rodzin objuczonych torbami z prezentami !!!
      • Gość: magdaka Re: do Marii mamy Oli IP: *.* 31.12.02, 17:48
        ...twoj maz tak jak moj jest malarzem.....i mam tez takie zyczenie.....gdyby ludzie kupowali obrazy.....a poza tym jak napisalam wyzej jest dobrze.....Magda
        • Gość: AniaH Re: Szczęśliwe małżeństwa????? IP: *.* 31.12.02, 18:26
          Wiem,że na pewno istnieją.Nie są to idealne związki,ale takich chyba nie ma.My jesteśmy z mężem 3,5 roku po ślubie a razem ponad 7 lat.Mąż wraca do nas prosto z pracy,całuje na powitanie,trzymamy się za ręce idąć na spacer itd. Co nie oznacza,że nie ma gorszych chwil i że się nie kłócimy.Tak jak nie ma człowieka,który codziennie miałby świetny humor,tak i w małżeństwie są raz gorsze raz lepsze chwile.Czytając od dobrych paru miesięcy forum,czasami straszne historie,nie raz cieszyłam się,że jesteśmy normalną rodziną i mam tylko takie problemy.
    • Gość: magamaga0 Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 18:52
      Ja sie dopisuję do listy szczęśliwych. Ponad 13 lat znajomości, 5 lat po ślubie.. jedno dziecko. Kłotnie, owszem bywają.. ale często oczyszczają atmosferę. Za rączkę... a jakże (jak dziecko pozwoli, hehehe). Mogłabym długo pisać.. ale podsumuję tak : nie jest to premanentna idylla ale nie wyobrażamy sobie życia bez siebiePozdrawiamMarghe
    • Gość: lea Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 19:47
      03.01.2003r będziemy obchodzić naszą 5 ( drewnianą :lol: ) rocznicę ślubu :bounce:nadal w sobie zakochani, zapatrzeni w siebie ja dalej czekam na każdy jego dotyk, pocałunek, on na moje uśmiechy, powitania na dobry dzień... na spacery za rękę wraz z naszym 20m Bartusiem chodzimy.Tak jesteśmy bardzo szczęśliwi nawet w te trudne dni, on i ja - mypozdrawia lea z rodzinką :hello:
      • Gość: mondeo Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 18:35
        Lea, wszystkiego naj naj naj oczywiście :-))))A propo tematu ja jestem po ślubie ponad 8 lat, niedługo nam stuknie 12 odkąd jesteśmy razem i... jest coraz lepiej :-))) Nie ma takiego motyla wielkiego co łaskotał w brzuchu jak szalony jak Go poznałam, ale nadal serce wali do Niego właśnie... A wiecie co teraz najbardziej mi się podoba? Jak przychodzi na przykład z pracy, siada w pokoju a ja z kuchni przynoszę ciepłą kawę i gdy jestem w przedpokoju to On mówi: Kochanie zrobiłabyś kawki... Ktoś może powiedzieć, że to już rutyna, ale dla mnie to czytanie w myślach i choć znamy się na tyle dobrze, żeby właśnie sobie w myślach czytać, to wiem, że jeszcze dużo przed nami :-)I to jest najwspanialsze właśnie, że nigdy tak do końca nie będziesz wiedzieć, że On kocha najbardziej na świecie, a dzień w dzień dostajesz tego dowody, jakieś drobne znaki, spojrzenia, wreszcie słowa, które przecież w sumie są przez niektórych nadużywane i nic dla nich nie znaczą. A co roku na Wigilię przy opłatku mówimy do siebie tylko: Oby nie było gorzej, bo chociaż ciasno nam w jednym pokoju, dzieci jak to dzieci, czasem wchodzą na głowę, pracuje tylko On, bo ja nie mam znajomych ani wujków w tutejszych urzędach, to jednak jest dobrze, jesteśmy razem, nie kłócimy się i mam wrażenie, że po prostu na siebie trafiliśmy :-) Jestem pewna, że oboje czasem idziemy sobie na kompromis, ale przecież na tym między innymi polega małżeństwosmileI zawsze, kiedy marzyłam o rodzinie, to nie miałam na myśli jakiegoś dobrobytu finansowego, ale właśnie miłość, którą na szczęście mam i cieszę się z każdego jej następnego dnia... Oby nie było gorzej :-)
      • Gość: zeta Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 03.01.03, 09:18
        Lea !!Dużo szczęścia i zdrówka Ci życzę w tą piątą ( drewnianą ) rocznicę śłubu . I oby następne 50 lat były takie piękne jak 5 poprzednich .Również szczęśliwa mężatka z 6-letnim stażem .Renata
    • Gość: jakasia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 20:36
      A ja napiszę tyle:Choć nie zawsze jest szczęsliwie, choć różnie się układa,choć czasem się do siebie nie odzywamy,choć namiętnośc ma różną temperaturę z tendencją malejącą, choć jeszcze tysiąc innych rzeczy...od 10 lat spędzam sylwestra tam gdzie chcę ... w ramionach faceta, którego MIMO WSZYSTKO szalenie kocham...To szczęście?PzdrJakasia
      • Gość: AnetaLelonek Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 31.12.02, 22:04
        Ja podobnie choć są dni że Go nienawidze i chce odejść, są też cudowne dni ( ostatnio ich więcej) kiedy chce byc tylko z Nim , tulic Go i całować.
    • Gość: Adzia Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 08:16
      Szczęśliwe małżeństwa? tak, owszem...Czasem pokłóceni, czasem poobrażani śmiertelnie o jakąś śmieszną głupotkę, czasem zniechęceni i załamani (budowa domu dostarcza powodów do załamania w wieeeelkiej obfitości ;-) ). Są i łzy, są i przekleństwa.A potem burza przechodzi i znowu dochodzimy do wniosku, że patrzymy w jedną stronę. I że wiemy dobrze, dlaczego wybraliśmy właśnie siebie. I że nie zamienilibyśmy tego życia na żadne inne. Jedzenie sobie z dzióbków występuje też, a jakże , choć może w troszkę mniejszej dawce. Bo miłość - to nie zapewnienia. Miłość to czyny.Wczroaj oglądaliśmy film, w którym mnóstwo ludzi chciało zniechęcić Bena Afflecka do małżeństwa. Był tam taki cytat: "Obiecywać komuś miłość do śmierci, to tak, jakby wierzyć, że świeczka raz zapalona będzie się palic przez całe życie".Czemu nie? Jeśli się weźmie odpowiednio dużą swieczkę ;-)Pozdrawiam Agneiszka
    • Gość: Beata32 Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 17:07
      Magdo, ja jestem bardzo szczęśliwa w swoim związku, choć bynajmiej tak różowiutko i ćwierkająco to nie wygląda. 5 lat nam stuknęło we wrześniu mamy prawie 2 letniego synka i drugiego w drodze. Nie trzymamy się ciągle za rączki, nie całujemy po przyjściu z pracy, ale ... wiem, że on mnie kocha i ja kocham jego lubię być z nim, mam w nim oparcie i mam nadzieję, że dla niego też jestem oparciem w trudnych chwilach. Były momenty gorsze i lepsze - tych lepszych na szczęscie zdecydowanie więcej. Te gorsze udało nam się przewalczyć wspólnie - właśnie dlatego, że oboje tego chcieliśmy i oboje się staraliśmy.PozdrawiamBeata
      • Gość: MałgośkaR Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 18:29
        Są,są...z pewnością :)Choć czasem wydaje mi się, że zupełnie do siebie nie pasujemy (na szczęście rzadko jest takich chwil) to wiem doskonale, że ciągle się kochamy :)Miłość jest głęboko w nas, a nie na zewnątrz. Nasze prawdziwe uczucia muszą być schowane, aby nikt obcy, zły nam ich nie zauroczył ;) Takie prawdziwe uczucia musimy pokazywać tylko najbliższym, bo tak naprawdę tylko oni umieją to docenić :)Życzę, by każda z nas w tym Nowym Roku czuła się tak naprawdę kochana i żeby sama tak naprawdę kochała :love:Pozdrawiam, ciągle zakochana w swoim mężu Gosia :hello:
    • Gość: aniap Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 19:49
      My jesteśmy szczęsliwą rodziną , jesteśmy małżeństwem od 9 lat ,mamy dwie córeczki i naprawdę nadal się kochamy . Czego i wam życzę.
    • Gość: QUELLE Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 02.01.03, 20:56
      Sa szczesliwe malzenstwa.Jestesmy ze soba 5 lat w 4 po slubie.Mamy dwie corki,i jestesmy szczesliwa rodzina.Sa moze nieraz dyskusje na temat wychowania naszych dzieci ale mysle ze zycie polega na kompromisach wiec szybko dochodzimy do porozumienia.Moj maz potrafi mnie nie raz zaskoczyc jakims milym drobnym upominkiem lub kwiatami,lecz najmilsze mi sa jego komplementy ktorymi mnie darzy.
      • Gość: Kachna29 Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 03.01.03, 00:23
        pewnie, że są :-)Minęła nam właśnie 4 rocznica ślubu, a od 6 lat mieszkamy razem. Jesteśmy naprawdę ze sobą bardzo szczęśliwi. Nie przechodziliśmy żadnego kryzysu, nawet trudno mi sobie przypomnieć większą kłótnię. Sprzeczamy się czasem, przeważnie o głupoty, na poważne tematy jakoś umiemy rozmawiać po ludzku. I zwykle osiągamy jakiś kompromis bez walki.Kocham mojego męża tak samo jak 6 lat temu i wiem, że on mnie także. Dalej trzymamy się za ręce na spacerze, przytulamy w kine. Często słyszę komplementy, dostaję słodkie SMS, kwiatka bez okazji. Pewnie nie ma gotowej recepty na szczęście w małżeństwie, my oprócz tego że się kochamy, dobrze się dobraliśmy, jesteśmy podobni w poglądach na najważniejsze dziedziny życia, lubimy ze sobą przebywać i rozmawiać, ale umiemy też żyć osobno. Oprócz naszego wspólnego życia, każdy z nas ma swoje własne malutkie życie, własne zainteresowania, własnych znajomych itd. I bardzo nam z tym dobrze :-) Aha, w okół nas jest kilka szczęśliwych par, w tym nasi rodzice. I jedni i drudzy :-)Pozdrawiam,Kasia
    • Gość: Zolinka Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 03.01.03, 02:41
      Hej, tu szczesliwa zonasmile Ciesze sie, ze jest nas wiecejwinkNaprawde zwiazki naokolo sie rozlatuja straszliwie. Gdy moje kolezanki opowiadaja jak im zle lub ganiaja po sadach w sprawach rozwodowych i mowia mi "co ty wogole mozesz o tym wiedziec?!"- jest mi autentycznie glupio, ze jestem w udanym zwiazku. Wiem jedno: choc to moje kolezanki, wiem ze to one tez doprowadzaja te zwiazki do rozpadu (: ciagle podejrzewanie o zdrady,usidlanie mezow na sile). Najwazniejsze to nie byc tylko mezem i zona. Zauroczenie mija i zostaje tylko przywiazanie (wygoda), a z tego nic dobrego nie wynika. Prawdziwi przyjaciele, a nie maz i zona- to jest recepta.Jestem z moim mezem 9 lat ( 7 lat po slubie )i nie jestesmy "parkietowymi golabkami"(tzn. nie obsciskujemy sie publiczniewink.Mamy jedna corke i druga w drodze.Obie nie planowanewink malzenstwo tez nie bylo planowanewinkPo prostu JESTESMY RAZEM i nie moze byc innaczej, bo za duzo jest nas w sobie wzajemniesmilekoniec tych przechwalekwinkpozdrawiam was wszystkie mocnosmile))
    • Gość: maga Re: Szczęśliwe rodziny?? IP: *.* 03.01.03, 09:19
      Magdusiu, oczywiście, że są, może nie tyle ile byśmy chcieli, ale jednak :) . Moja rodzinka też do takich należy, jesteśmy razem ju ponad 12 lat, nie powiem, że to wieczna idylla, bo zdarzają się trudne momenty wywołane przeróżnymi sytuacjami - ludzie docierają się przez całe życie, przynajmniej mi się tak wydaje. Ale ogólnie jest tak jak piszesz, przytuleni na spacerach, całuski na przywitanie dnia, miłe gesty, i każde z nas wciąż baaaaaaaaardzo kocha swoją połówkę. Nie wyobrażamy sobie życia bez siebie i nadal jesteśmy dla siebie bardzo atrakcyjni, a do tego od dwóch lat przybyło nam jeszcze więcej szczęścia w postaci naszej kochanej córci, która mamy nadzieję, niedługo będzie miała jakiegoś braciszka lub siostrzyczkę.Mam nadzieję, że uwierzysz w prawziwą miłość, która potrafi wszystko przetrwać, i że życie nabierze dla Ciebie nie choć na chwilę, lecz na zawsze Kolorów. maga szczęsliwa żona i mama :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka