Dodaj do ulubionych

Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka

IP: *.* 12.03.03, 11:06
Cześć, nie wiem czy powinnam psuć wszystkim nastrój od samego rana, ale przed chwilą weszłam na stronę www.superexpress.pl i przeczytałam reportaż "Przeżył wbrew lekarzowi". To co tam reporter napisał wydaje się być jakąś makabryczną historią z najgorszego snu. W skrócie napiszę, że chodzi o maleńkiego chłopca, noworodka, a właściwie wcześniaka, który urodził się 3 miesiące wcześniej, w domu. Ojciec dziecka wezwał lekarza. Kiedy karetka przyjechała, lekarz ledwo spojrzał na dziecko, stwierdził jego zgon (nie badając), zawinął ciało dziecka w jakąś szmatę, poprosił o reklamówkę i zabrał matkę dziecka (dla ojca nie było miejsca)wraz z tym zawiniątkiem do szpitala na Kasprzaka. Przed szpitalem zostawił reklamówkę na betonie, a matkę zabrano na salę operacyjną. Po kilku minutach okazało się, że dziecko zakwiliło. Zaczęto robić reanimację. Na razie chłopiec żyje, ale jego stan jest ciężki. Matkę wypuszczono następnego dnia do domu (nie była ubezpieczona). Jechała w zakrwawionym ubraniu i kapciach tramwajem do domu.Sama przeżyłam reanimację swojego dziecka po urodzeniu. Wiem co to znaczy. Ale to, co sie przydarzyło rodzicom małego Daniela i jemu samemu to jest o wiele więcej. Ludzka bezduszność i brak kompetencji mogą zabić.Ja jestem wstrząśnięta i czytając tekst reportażu płakałam. Pomyślałam, że podzielę się z Wami, bo powinnyśmy wiedzieć, że nie zawsze lekarz, któy jedzie z pomocą do naszego dziecka, taką pomoc mu rzeczywiście zaofiaruje. Mój mąż jest lekarzem. Swoją pracę wykonuje bardzo sumiennie i rzetelnie, ale ktoś taki jak pseudo-lekarz z reportażu potrafi zachwiać zaufaniem pacjentów. Przestaja oni wierzyć, że lakarz to ktoś kto nam zawsze pomoże. Na szczęście pacjenci mojego męża i wielu innych wspaniałych lekarzy mogą być spokojni. Dobrze się dzieje, że takie historie są publikowane. Złych lekarzy należy eliminować z wykonywania zawodu.Pozdrawiam serdecznie
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:13
      Czy może Twój mąż był wcoraj w tv? :)Przepraszam za ten wtręt,ale lekarz o tym nazwisku wypowiadał się w felietonie o lekarzach -cudzoziemcach.Pozdrawiam serdecznie :)A co do historii-koszmar!sad
      • Gość: b.suleiman Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:26
        Do Mamy:Nie, to nie był mój mążsmile Tamten lekarz ma po prostu takie samo nazwisko i jest z Syrii. Mój jest Palestyńczykiem (jego rodzice mieszkają w Jordanii). Ale przyznam, że byłam zdziwiona, bo przez tyle lat nie spotkaliśmy w Polsce nikogo o tym samym nazwisku. Ten lekarz z TV jest ortopedą, a mój hematopatologiem. Na szczęście mój mąż ma polskie obywatelstwo i prawo do wykonywania zawodu od 16 lat (pracuje w Akademii Medycznej w Warszawie). Bo ta historia z poznańską Izbą Lekarską to kolejne kuriozum w lekarskiej społeczności. Dzięki za pytaniesmilePozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Małgosia24 Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:22
      tragedia,czytałam i płakałam i aż nie jestem w stanie nic napisać
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:23
      mama Omara i Klary napisała/ł:>Złych lekarzy należy eliminować z wykonywania zawodu.Doświadczenie uczy niestety, że w Polsce wyeliminowanie takiego konowała z zawodu graniczy z niemożliwością :-(
      • Gość: wiesia Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:31
        a teraz jestem po przeczytaniu artykułu i ostatnie zdanie brzmi:stan Danielka nagle się pogorszył :-( :-( Co dalej?A temu lekarzowi to bym w mordę dała, gnoja kawał :gun: I niech mnie teraz żaden moderator nie poucza , że na forum się nie klnie, bo zdarza mi się to po raz pierwszy i uzasadniony :gun:
        • Gość: b.suleiman Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 12:01
          Wiesiu, miałam te same odczucia co Ty. Tylko nie umiałam uruchomić tych strzelających emotikonów :). Napisałam do Redakcji Superexpressu list z wyrazami otuchy dla rodziców Danielka i zapytaniem czy nie potrzebuja czegos dla maleństwa. Sądząc z reportażu chyba im sie nie przelewa.Pozdrawiam (i cały czas jestem pod wrażeniem tego reportażu),Beata
          • Gość: guest POMÓŻMY Danielkowi i tej rodzinie IP: *.* 12.03.03, 14:34
            Kochane moze faktycznie mozna jakos pomoc tej rodzinie? Beatka jak tylko bedziesz miala jakies namiary np co potrzebuje.... daj znac napewno znajdzie sie nas wiecej
            • Gość: sylasyla Re: POMÓŻMY Danielkowi i tej rodzinie IP: *.* 12.03.03, 14:36
              czekamy wiec na namiary beatko jesli bedziesz mialasmileto straszna historia
              • Gość: b.suleiman Re: POMÓŻMY Danielkowi i tej rodzinie IP: *.* 12.03.03, 14:55
                Na pewno odezwę się do Was, jak tylko Redakcja Superexpressu odpowie na mój list. Przekażę namiary dalej, aby, jeśli będzie taka potrzeba, każda z nas miała możliwość pomóc rodzicom Danielka. Dziękuję, że wspieracie mnie w moim pomyśle.Pozdrawiam
    • Gość: kapsel Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 11:59
      Makabra, koszmar, "cały człowiek" mi się ścisnął w środku z przerażenia, współczucia, żalu...Panie Boże, pomóż temu maleństwu i jego rodzicom...
    • Gość: emama Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 12:06
      Wczoraj widziałam reportaż w telewizji o Pani doktor, przez której nikopmetencję zmarł chłopiec, do tego sfałszowała wyniki badań. Pytam: I co???????????. Nic, podejrzewam, że nikt nic nie zrobi w tej sprawie. Jak zwykle przycichnie i lekarz- konował dalej będzie praktykował, uśmiercając innych. Moim skromnym zdaniem taki lekarz powinien mieć zakaz wykonywania zawodu do końca życia, do tego więzienie za spowodowanie śmierci i potężna grzywna za fałszowanie wyników. Nie ufam lekarzom, dla mojej córki bardzo ostrożnie ich dobieram i nie boję się powiedzieć jak z czymś się nie zgadzam.Pozdrawiam. Asik
      • Gość: Karenina Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 19:51
        Bardzo,bardzo smutna historia...aż płakać się chce.Oby nigdy się nie zdażyło.
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 13:53
      Serce mnie boli jak pomysle co by bylo gdybym rok temu posluchala lekarza. Powiedzial, ze poronilam i trzeba wszystko wyczyscic. Zaproponowalam USG i okazalo sie, ze dziecko zyje!!!!W tej chwili maly ma 5 miesiecy i jest okazem zdrowia. Lekarze sa rozni, to sa ludzie i maja prawo do pomylek, ale powinni sie upewnic kilkakrotnie zanim wydadza osad na tak powazny temet. Szymon przezyl wlasnie wbrew lekarzowi ale dla mnie.......
      • Gość: sylasyla MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 12.03.03, 14:40
        Mialas taka historie???????? a jak to bylo....lekarz powiedzial ci ze poronilas??????/ co to byl za lekarz... i nie on zaproponowal USG tylko TY?jezu w glowie sie nie miesci!!!!napisz o tym proszepozdrawiam szymonka i ciebie ode mnie i mojego 11-sto miesiecznego szymonka
        • Gość: guest Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 13.03.03, 16:39
          Wieczorem ogladajac TV poczulam, ze leci mi krew. Wezwalam pogotowie które było tak „wspaniale” ze kazali mi do samochodu isc pieszo i to samo było z samochodu do szpitala. Do czego słuza wózki ???!!!! W szpitalu było jeszcze lepiej. „Lekarz” bez dokladnego badania stwierdzil: poronila pani i wyszedl. Wyobrax sobie mój krzyk. Na moje sugestie pielegniarka zaprowadzila mnie na USG (pieszo na wyzsze pietro!). Okazalo się ze dziecko zyje – ale lekarz powiedzial mnie i mezowi ze dziecko ma tylko 10% szans na przezycie. Dali mi 3 tabletki relanium i kazali isc spac, rano mialo się okazac co dalej robic. Ta noc była najgorsza w moim zyciu... Rano mnie zbadal inny lekarz i powiedzial ze wszystko jest w porzadku, ze czasami zdarzaja się krwawienia w ciazy, kazal tylko lezec i bardzo uwazac na siebie. Wyobrax sobie mój szok jak okazalo się ze ten sam „lekarz” ma dyzor podczas mojego porodu. Na szczescie była przy mnie wspaniala polozna a poxniej pojawil się mój lekarz. Dodam ze w tym samym dniu ten „lekarz” pomylil się dwa razy. Z ta druga dziewczyna rozmawialysmy co dalej z tym zrobic, ale w koncu dalysmy sobie spokoj, to by i tak nic nie zmienilo.... Ona tez urodzila chlopca. Czuje ze z Danielkiem będzie dobrze...
        • Gość: wiolontela Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 13.03.03, 22:07
          HejJesli moge to i ja chciałabym opowiedziec Wam moja historie. Smutna, tragiczna historie, ktora wydarzyła sie tylko dzieki niekompetencji lekarzy.Ale od poczatku:Pierwszy raz do szpitala trafilam z krwotokiem w 4 m-cu ciazy, bylo to moje pierwsze dziecko a ja bylam bylam mlodziutka i niedoswiadczona dziewczyna, ktora w pelni zaufała lekarzom. Skonczylo sie to dla mnie tragicznie, a wlasciwie dla mojego dzieciatka, ktorego dzieki lekarzom z tego szpitala nie ma dzis na swiecie. Na "dzien dobry" uslyszalam, ze nie zostane przyjeta do szpitala, bo: 1; nie mam skierowania2; to na pewno nie nie jest ciaza, bo nie jest udokumentowana (na moje pytanie jaki dokument stwierdza ciaze, uslyszalam, ze karta ciazy, ktorej niestety nie mialam, gdyz 4 ginekologow, de facto pracujacych w opisywanej placowce, nie moglo z cala stanowczoscia stwierdzic ciazy, az do krytycznego momentu, a byl to jak juz wspomnialam 4 m-c)3; w dzien powszedni to "jeszcze moze zostalabym przebadana ale dzis jest sobota i to 5 rano"- cytat z poloznej.W koncu, po 30 minutach, pani postanowila jednak wezwac lekarza, gdy wychyliwszy sie ze swojego okienka zobaczyla rzeke krwi, a ja bylam juz tak oslabiona, ze ledwie stalam na nogach. Po badniu okazalo sie, ze jednak "to ciaza z cala pewnoscia tylko jakas dziwna" i musze zostac. No i zaczelo sie...Nic przeciwbolowego nie dostalam, chociaz zwijalam sie z bolu (ktora z was to przezyla to wie) do godziny 17.00 od rana. Nic to jednak w porownaniu z tym co czekac mnie mialo od dnia roboczego, czyli poniedzialku (bo do poniedzialku procz badania na Izbie Przyjec nikt sie mna nie zainteresowal, dostałam co prawda no-spe i relanium ale chyba tylko po to zeby sprawic jakies pozory szpitalnej opieki).W efekcie wygladalo to tak, ze gdy przyszedl obejrzec mnie w koncu pan ordynator przypominalam cien czlowieka a hemoglobine mialam jak, nie przymierzajac, czlowiek w stanie agonalnym. Czym predzej wiec zostalam skierowana na USG, ktore potwierdzilo poronienie zagrazajace ale plod caly. Po godzinie Zostalam zbadana przez ordynatora, ktory stwierdzil, ze tam "juz nic nie ma". Po kolejnej godzinie zrobili mi USG i okazalo sie ze dziecko zyje, wiec znow ordynator zaprosil mnie do siebie po czym rzekl: "mozna chodzic, tam nic nie ma"....i tak 17 razy, co godzina badanie, na zmiane - USG i ginekologiczne. A ja cały czas krwawiaca. Po 3 dniach szacowne gremium zebralo sie u stóp mojego łóżka i poczelo radzic - uradziło, ze jednak poronilam i nalezy mnie wyczyscic, najlepiej jutro rano, a zrobi to sam ordynator z czego powinnam sie cieszyc, gdyz.. i tu nastapiło wylicznie zaslug. Ja mialam juz wszystkiego serdecznie dosc. Dosc bolu, niepewnosci, strchu o zycie dzicka i moje. Sama nie wiedzialam juz czy jestem w tej ciazy czy tez pronilam. Chciałam bardzo walczyc o to malenstwo ale nie bylo obok mnie nikogo kto moglby mi doradzic co robic w tej sytuacji. Moj maz był jeszcze bardziej zagubiony niz ja. Ale cały czas mielismy nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Jestesmy wszak pod dobra opieka. Bylam odurzona srodkami uspakajajacymi i tak zalamana i skolowana, ze naprawde mialam juz wszystkigo dosc. Moj maz, 22-dwulatek wowczas, tez calkiem sie pogubil i chcielismy tylko zeby to sie juz wreszcie skonczylo. Traf chcial, ze w dniu zabiegu pojawila sie w szpitalu moja mama, ktora, gdy ja przezywalam ten koszmar, byla na wczasach a jako, ze nie mialysmy ze soba kontaktu nic nie wiedziala. Niestety, przyjechala za poźno...Juz po zabiegu, ktory lekarz wykonywał zreszta bedac pod wpływem alkoholu, moja mama chciała dowiedziec sie jak przebiegł zabieg. I wtedy usłyszała, ze...DZIECKO ZYŁO!!! Ale i tak nie miałoby szans na normalne zycie, byłoby głeboko uposledzone. Nie bede Wam opisywac tego co działo sie pozniej. Jeden horror. Ja dowiedziałam sie o trym, ze ktos za mnie zadecydował o zyciu mojego malenstwa duzo pozniej. Rodzice i maz chcieli oszczedzic mi bolu. Przezyłam szok. Depresje. Załamanie nerwowe. I do dzis nie moge sie z tym pogodzic. Ten lekarz jest jedyna osoba na swiecie, do ktorej pałam tak ogromna NIENAWISCIA, ze az trudno to opisac. Nie zapomne mu tego do konca zycia. I do konca zycia bede pamietac, ze ONO mogło zyc. Mogło cieszyc sie moimi ramionami, promieniami słonca, spiewem ptakow. Mogło byc kochane i samo ofiarowac miłosc. Najpiekniejsza, dziecieca miłosc. MOGŁO BYC MOJE. Tylko jakis zapijaczony konował odebrał mu zycie. Temu lekarzowi zycze tylko jednego...zeby sam kiedys musiał patrzec na smierc swojego dziecka, zeby kiedys ktos tez zadecydował za niego, zeby jego bol byl tak samo silny jak moj, bo silniejszy juz chyba byc nie moze.Wiecej nie napisze, bo oczy juz mokre i po powiekami obraz TEGO, ktorego nie dane było mi zobaczyc...Wiola
          • Gość: Behemot Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do Wioli IP: *.* 13.03.03, 23:30
            Wiola bardzo mi przykro, że Cię to spotkało :( Gina
          • Gość: b.suleiman Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do Wioli IP: *.* 13.03.03, 23:39
            Bardzo mi się zrobiło przykro i smutno po przeczytaniu Twojej historii i wiem, że żadne słowa nie sa w stanie tego zrekompensować. I nasunęła mi się taka refleksja, że chyba tylko ci, którzy nie mają własnych dzieci moga być tak nieczuli i obojętni na los i życie dzieci, szczególnie tych najmniejszych. Jeden wątek na forum i tyle ludzkich tragedii. Wiolu, serdecznie Cie pozdrawiam i jestem przekonana, że los zrekompensuje Ci tragedię jaką przeżyłaś. Pomyśl, że może tak musiało być, bo są wydarzenia w naszym życiu
          • Gość: guest Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 13.03.03, 23:40
            Bardzo Ci wspolczuje .Naprawde jak sie czyta takie historie ,opadaja rece .Nie wiem co powiedziec .Przykro mi .
          • Gość: SylwiaT Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 16.03.03, 23:16
            Kochana Wiolu.Dziś przeczytałam Twoją historię i też zalałam sie łzami.Nie mogę znaleźć słów pocieszenia... Bardzo mi przykro i smutno. Takie rzeczy nie powinny się dziać. Czasem zastanawiam się, dlaczego Ten na górze na to pozwala... Ale poza oklepanym "widocznie tak musiało być" nic nie przychodzi do głowy.Modlę się, żeby tacy "lekarze" ponieśli zasłużoną karę. Prędzej czy później, ale muszą. Nie wiem, co więcej napisać, brak mi słów.Pozdrawiam - Sylwia.
            • Gość: guest Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do agak IP: *.* 17.03.03, 09:52
              Dzieki dziewczyny za słowa zrozumienia i otuchy.Ja, tak naprawde, SylwioT, poradziłam sobie z tym dopiero wtedy kiedy uswiadomiłam sobie, ze Ten Na Gorze tak chciał, ze taka była Jego wola.Ale i tak mi ciezko i do konca zycia nie zapomne.PozdroWiola
        • Gość: Gosia1 Re: MIALAS TAKA HISTORIE?????-do sylasyla IP: *.* 17.03.03, 08:05
          Ponawiam gorącą prośbę - nie zmieniaj tematu!!! Chcesz dopisać coś od siebie, zrób to, ale zachowaj choć część głównego tematu, inaczej osoby z subskrypcją pogłupieją...:( Dziękuję.Gosia
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 14:15
      Płakałam czytając artykuł i płaczę nadal. Danielku, trzymaj się mocno życia.
      • Gość: AnetaLelonek Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 14:26
        płakać mi się chce jak lekarz mógł do tego dopuścić- to chyba jakis chory człowiek, bez uczuć.Najchętniej sama zapakowałabym go do reklamówki... crying
        • Gość: Edyś Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 15:25
          :sweat:
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 12.03.03, 16:23
      Straszne!!!!!!!! Wlasnie weszlam na strone superexpresu i nie moge dojsc do siebie po przeczytaniu tego artykulu. Niestety te pomylki chyba zdarzaja sie wcale nie tak rzadko. W zeszlym roku w lutym spedzilam tydzien na patologii i obok mnie lezala na podtrzymaniu dziewczyna w 29 tygodniu ciazy. Jej historia tez byla szokujaca. Na poczatku ciazy lekarz wykonujacy USG poinformowal ja, ze jest to ciaza pozamaciczna i nalezy ja jak najszybciej usunac. Byla zszokowana i nie chciala uwierzyc. Wykonala USG u innego lekarza. I tutaj niespodzianka. Ten lekarz stwierdzil, ze ciaza jest co prawda usytuowana prawidlowo, ale jest martwa, trzeba jak najszybciej usunac. W zwiazku ze sprzecznymi opiniami wykonala trzecie USG, jeszcze gdzie indziej, nie informujac lekarza o tym, jakich jej informacji udzielili jego koledzy po fachu. Lekarz stwierdzil, ze jest to jak najbardziej prawidlowa ciaza. Wtedy mu powiedziala. Za glowe sie zlapal. Dla potwierdzenia wykonala kolejne USG i znow okazalo sie, ze wszystko jest jednak w porzadku. Dodadam, ze rzecz miala sie w Warszawie i wszystkie badania ci biedni rodzice musieli oczywiscie zrobic za wlasne ciezko zarobione pieniadze. Ale te badania i ich dociekliwosc uratowaly dziecku zycie. Maja teraz sliczna i zdrowa coreczke. I pomyslec, ze mogloby jej nie byc dzisiaj na swiecie.... Az strach zachodzic w ciaze.
    • Gość: b.suleiman Re: Przeżył wbrew lekarzowi-NADAL STAN KRYTYCZNY IP: *.* 13.03.03, 10:21
      Dzisiaj Superexpress kontynuje wątek Danielka. Z tego co piszą - jego stan jest krytyczny. Okazało się też, że lekarz nie odciął nawet pępowiny, a powinien to zrobić nawet wtedy gdy uznał, że dziecko nie żyje (nieodcięcie grozi wykrwawieniem). Superexpress prowadzi własne śledztwo, ale lekarz jest oczywiście nieuchwytny.Tekst o Danielku jest na www.superexpress.pl w wątku warszawskim.PozdrawiamPS. Nie dostałam na razie żadnej odpowiedzi od Superexpressu w sprawie pomocy Danielkowi.
      • Gość: wiesia Re: Przeżył wbrew lekarzowi-NADAL STAN KRYTYCZNY IP: *.* 13.03.03, 12:24
        Nie jestem medykiem ,ale wiem ,ze pęcherzyki płucne kształtują się dopiero w ósmym miesiącu - jakim więc cudem dziecko urodzone w szóstym miesiacu ciąży mogło przeżyć bez inkubatora godzinę??? A jeśli przeżyło to chyba zaszły nieodwracalne zmiany w mózgu... :what:Czy jest jakaś możliwość dotarcia (i po informację i z pomocą) bezpośrednio do tej kobiety? I co zrobimy jeśli to dziecko nie przeżyje, albo przeżyje jako kaleka niezdolna do samodzielnego życia? Macie jakieś pomysły? Bo ja chwilowo poza wykastrowaniem lekarza to nie mam :-(
        • Gość: b.suleiman Re: Przeżył wbrew lekarzowi-NADAL STAN KRYTYCZNY IP: *.* 13.03.03, 12:57
          Wiesiu, wykonałam szybki telefon do mojego męża w sprawie oddychania takiego wcześniaka. Mąż mi wytłumaczył na czym polega cały proces, ale niestety pomimo dobrych chęci nie byłam w stanie tego zapamiętać. Ogólnie mogę powiedzieć, że to jest możliwe tzn. dziecko jest w stanie oddychać samodzielnie, nie będąc jeszcze zdolne do wytworzenia specjalnej substancji, którą zacznie wytwarzać dopiero w 8-mym miesiącu ciąży. Takie oddychanie nie jest wystarczająco efektywne i dlatego wcześniakom podaje sie sterydy w celu wykształcenia pęcherzyków płucnych , o których pisałaś. Podejrzewam, że jak mój mąż przeczyta moją relację z rozmowy z nim, to się złapie za głowę, ale chciałam szybko odpowiedzieć.Pozdrawiam serdecznie. W dalszym ciągu Redakcja Superexpressu nie odpowiedziała na mój e-mail w sprawie ewentualnej pomocy.
        • Gość: ulcik Re: Przeżył wbrew lekarzowi-NADAL STAN KRYTYCZNY IP: *.* 13.03.03, 13:30
          >Bo ja chwilowo poza wykastrowaniem lekarza to nie mam :-(Wiesia - POPIERAM !!! ale jeszcze niech go wstawią do klatki w centrum Warszawy żeby każdy mógł mu powiedzieć co o nim myśli !!!! wrrr!!!! wrrrr!!!ulcik
          • Gość: dzidecka Re: Przeżył wbrew lekarzowi-NADAL STAN KRYTYCZNY IP: *.* 13.03.03, 13:56
            Ja nie wiem co bym takiemu lekarzowi zrobiła! Poprostu słów nie mam!Tak bardzo mi smutno :( Przeciez to takie maleństwo...
    • Gość: bajka Re: Przeżył wbrew lekarzowi-nie żyje IP: *.* 13.03.03, 14:20
      Właśnie przed chwilą w radiu mówili, że Danielek ... nie żyje
      • Gość: dzidecka Re: Przeżył wbrew lekarzowi-nie żyje IP: *.* 13.03.03, 14:22
        Naprawde?? To straszne!! Jak mogli! Pomodle sie za jego duszyczke...
      • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-nie żyje IP: *.* 13.03.03, 14:23
        Mój Boże, mam nadzieję, że u Ciebie będzie szczęśliwy ...
        • Gość: wiesia Re: Przeżył wbrew lekarzowi-nie żyje IP: *.* 13.03.03, 14:30
          No i co teraz? Jaka pomoc?
    • Gość: ulcik Re: Przeżył wbrew lekarzowi-Żyje ?? IP: *.* 13.03.03, 17:35
      wg obecnego info w interii.pl maluch żyje !!!http://fakty.interia.pl/news?inf=364961ulcik
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 13.03.03, 17:48
      Moja znajoma przeżyła podobną tragedię: lekarz odbierający poród (w terminie) stwiedził, że dziecko nie żyje, położono je na zimnym parapecie, gdy się zorientowano że jednak żyje, dziecko było już bardzo wychłodzone i wkrótce zmarło na zapalenie płuc. Lekarz został przeniesiony do innego szpitala. Było to ładnych parę lat temu w małym miasteczku, sprawa została zatuszowana.
      • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 13.03.03, 19:27
        W Informacjach na Polsacie przed chwilą też powiedzieli, że chłopczyk żyje!!
        • Gość: kapsel Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 13.03.03, 20:43
          No, jeszcze kilka takich sprzecznych informacji i pikawa mi wysiądzie. Strasznie, strasznie się cieszę!
          • Gość: maria_rosa Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 13.03.03, 21:05
            Błagam o jednoznaczną odpowiedź!Żyje???Wychodzę z forum, bo po tym co przeczytałam nie widzę klawiatury.Dlaczego?Dlaczego cierpią dzieci???maria rosa
          • Gość: lea Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 13.03.03, 21:13
            tylko modlitwa i wiara jak narazie jest potrzebna i czas...Danielku, myślimy o Tobie i Twojej rodzinie...lea
    • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 14.03.03, 10:50
      Niekompetencja lekarzy... każdy może się pomylić... może to brzmi makabrycznie w tym wątku, ale tak jest. Sztuką natomiast jest przyznanie się do błędu. I nie rozumiem dlaczego lekarz, który ma odwagę ratowac życie, nie ma odwagi przyznać się do tego, że robił to źle...Jak można włożyć zmarłe dziecko do reklamówki, a później je gdzieś zostawić. Przecież to istota ludzka! Istnieją jakieś, choć może bezduszne, procedury, zgodnie z którymi stwierdza się zgon... nawet takiej kruszyny... Gdzieś to ktoś musi opisac - to jest dowód.Ja mam w sercu wiarę, że maleństwo przeżyje... I bardzo chciałabym, żeby lekarz karę poniósł. Za to, że nie przyznaje się do winy... On tę karę na pewno poniesie... Życie go ukarze.
      • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka - co sie dzieje IP: *.* 15.03.03, 09:04
        Kto ma jakieś wieści???
        • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka - co sie dzieje IP: *.* 15.03.03, 10:14
          Dalej stan krytyczny :( Rodziną zajmie się fundacja "Rodzić po ludzku"
          • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka - co sie dzieje IP: *.* 15.03.03, 21:23
            Dziewczyny dajcie znac jezeli bedziecie mialy cos nowego w tej sprawie,bo nam za granica ciezko zlapac jakis watek w prasie!Z gory dziekujemy!
          • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka - co sie dzieje IP: *.* 17.03.03, 07:52
            Strasznie to wszystko smutne. Chlipię nad klawiaturą. Ale z drugiej strony apeluje nie wygłaszajmy ogólnych opinii. Takich drani powinno się pozbawiać prawa wykonywania zawodu. Ja sama na studiach zetknęłam się z takim betonem, że nigdy jak zobaczę tabliczkę z jego nazwiskiem nie wejdę do tego gabinetu. Ale z drugiej strony zawdzięczam życie miłym, ciepłym ludziom, a pośrednio też i moje dziecko, więc choć wiele cierpienia słychać w tych postach, bądźmy dobrej myśli, że są którzy ratują do końca to co najcenniejsze: ludzkie życie. Mirella
    • Gość: SylwiaT Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 16.03.03, 23:23
      To sie wogóle w głowie nie mieści...No normalnie się nie mieści!!!!!Gdzie się podziało człowieczeństwo tego "lekarza"???Chciałabym, żeby już nigdy spokojnie nie zasnął.Wszystkich takich powinno sie.........!!!!!Mam nadzieję, że dostaną za swoje, że chociaż Ten Najwyższy tego tak nie zostawi.Modlę sie za Danielka.Sylwia.
    • Gość: b.suleiman Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 18.03.03, 10:46
      Cześć, nie było mnie na forum przez kilka dni. Cały czas śledziłam w mediach losy Danielka. Dzisiaj pojawiła się taka notatka w Superexpressie:"Stan zdrowia dziecka nieznacznie się poprawił, dzięki czemu lekarze mogli zmniejszyć dawki aplikowanych mu leków. Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu opisaliśmy interwencję lekarza wolskiego pogotowia. W jej wyniku niemowlę zamiast być poddane reanimacji zostało wrzucone do reklamówki. Tragiczną pomyłkę zauważyli po czterdziestu minutach lekarze w Instytucie Matki i Dziecka, do którego przywieziono Daniela i jego mamę. Od tego czasu chłopiec przebywa w inkubatorze na oddziale dla wcześniaków. Choć specjaliści nie dawali większych szans, malec trzyma się nadzwyczaj dzielnie."Myślę, że brzmi to optymistycznie. Niestety nie odezwała się do mnie Redakcja Superexpressu w sprawie ewentualnej pomocy (wysyłałam do nich dwa listy). Pewnie dostali dużo ofert pomocy, albo na razie nie potrzebuja jej wcale.Najważniejsze, że Danielek żyje i jest silny. Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 18.03.03, 12:56
        Jak się cieszę, że jest lepiej, zwłaszcza, że ktoś napisał na forum, że Danielek nie żyje...
        • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 18.03.03, 13:17
          podobno matka danielka jest krotko mowiac ostro popijajaca a jej mieszkanie to melina... szkoda dziecka...
          • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 20.03.03, 15:30
            A co ty wiesz???!!!!
      • Gość: guest Re: Przeżył wbrew lekarzowi-makabryczna historia małego Danielka IP: *.* 20.03.03, 16:07
        też chętnie pomoge

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka