Gość: b.suleiman
IP: *.*
12.03.03, 11:06
Cześć, nie wiem czy powinnam psuć wszystkim nastrój od samego rana, ale przed chwilą weszłam na stronę www.superexpress.pl i przeczytałam reportaż "Przeżył wbrew lekarzowi". To co tam reporter napisał wydaje się być jakąś makabryczną historią z najgorszego snu. W skrócie napiszę, że chodzi o maleńkiego chłopca, noworodka, a właściwie wcześniaka, który urodził się 3 miesiące wcześniej, w domu. Ojciec dziecka wezwał lekarza. Kiedy karetka przyjechała, lekarz ledwo spojrzał na dziecko, stwierdził jego zgon (nie badając), zawinął ciało dziecka w jakąś szmatę, poprosił o reklamówkę i zabrał matkę dziecka (dla ojca nie było miejsca)wraz z tym zawiniątkiem do szpitala na Kasprzaka. Przed szpitalem zostawił reklamówkę na betonie, a matkę zabrano na salę operacyjną. Po kilku minutach okazało się, że dziecko zakwiliło. Zaczęto robić reanimację. Na razie chłopiec żyje, ale jego stan jest ciężki. Matkę wypuszczono następnego dnia do domu (nie była ubezpieczona). Jechała w zakrwawionym ubraniu i kapciach tramwajem do domu.Sama przeżyłam reanimację swojego dziecka po urodzeniu. Wiem co to znaczy. Ale to, co sie przydarzyło rodzicom małego Daniela i jemu samemu to jest o wiele więcej. Ludzka bezduszność i brak kompetencji mogą zabić.Ja jestem wstrząśnięta i czytając tekst reportażu płakałam. Pomyślałam, że podzielę się z Wami, bo powinnyśmy wiedzieć, że nie zawsze lekarz, któy jedzie z pomocą do naszego dziecka, taką pomoc mu rzeczywiście zaofiaruje. Mój mąż jest lekarzem. Swoją pracę wykonuje bardzo sumiennie i rzetelnie, ale ktoś taki jak pseudo-lekarz z reportażu potrafi zachwiać zaufaniem pacjentów. Przestaja oni wierzyć, że lakarz to ktoś kto nam zawsze pomoże. Na szczęście pacjenci mojego męża i wielu innych wspaniałych lekarzy mogą być spokojni. Dobrze się dzieje, że takie historie są publikowane. Złych lekarzy należy eliminować z wykonywania zawodu.Pozdrawiam serdecznie