Dodaj do ulubionych

dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie...

01.01.07, 12:13
Sluchajcie zastanawiam sie dlaczego mlode (stazem , niezaleznie od wieku)
mamy zazwyczaj nie mowia o tym, ze bycie 'mloda" mama bywa trudne...Wiekszosc
znajomych, ktorym urodzilo sie malenstwo opowiada wszytsko w superlatywach.
Dziecko zawyczaj bardzo grzeczniutkie, rodzicie wniebowzieci, wszytsko jest
super cudownie. Ok rozumiem, ja tez jestem baaaardzo szcesliwa odkad mam
synka, ale przyznaje, ze na poczatku czasem bywalo ciezko (szczegolnie z
noworodkiem). Natomiast moja jedna koleznaka jest po prostu non stop
wniebowzieta. Ani razu od niej nie uslyszalam zeby byla zmeczona, dziecko
bylo niegrzeczne. Wszytsko jest idealnie po prostu.Ostatnio urodzilo jej sie
drugie malenstwo i oczywiscie noworodek przesypia prawie cale noce, jest
baaardzo grzeczny a starszy synek w malenswtem zachwycony. Drugim znajomym
urodzilo sie tez ostatnio malenstwo i wlasnie Tatus przyslal nam smsa jakie
to dziecko jest super grzeczne i w ogoloe luz blus. Przyznam , ze zanim
urodzil sie moj synek i ciagle slyszalam tylko takie wspaniale historie to
tez myslalam ze posiadanie takiego malenstwa w domu to tylko radosc, o zadnym
zmeczeniu nie ma mowy, a wstawanie w nocy po kilka razy to samo szcescie. Po
porodzie szybko okazalo sie, ze rzeczywistosc wyglada troszke mniej kolorowo;-
) Napiszcie prosze co o tym mysliscie, dlaczego mamy czesto nie przyznaja sie
do zmeczenia i opowiadaja tylko o tym jakie sa bardzo szcesliwe.
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:18
      No wiesz, ja po urodzeniu pierwszego dziecka przeżywałam same błogostany i moje
      dziecko NAPRAWDĘ było bardzo grzeczne, a ja bardzo ale to bardzo szczęśliwa.
      Sama się nim zajmowałam bo byłam daleko od rodziny, ale że opanowałam całą
      możliwą wiedzę teoretyczną, to szło mi jak z płatka smile A synek przesypiał całe
      dnie, ja w tym czasie zajmowałam się nadrabianiem braków w lekturze, filmie,
      nauczyłam się szydełkować, malować na szkle i takie tam. smile
      Kiedy urodziły mi się bliźniaki, było mi o tyle trudniej, że ze starszym miałam
      niewielkie problemy adaptacyjne, że się tak wyrażę smile A poza tym dzieciaczki
      grzeczne, przesypiały całę dnie i noce... NO TO DLACZEGO MAM NARZEKAĆ? smile
      • vibe-b Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:26
        mathiola napisała:

        > No wiesz, ja po urodzeniu pierwszego dziecka przeżywałam same błogostany i
        moje
        >
        > dziecko NAPRAWDĘ było bardzo grzeczne


        A poza tym dzieciaczki
        > grzeczne, przesypiały całę dnie i noce... NO TO DLACZEGO MAM NARZEKAĆ? smile



        Zapomnialas dodac, ze GARDZISZ kobietami, ktore takich blogostanow nie
        przezywaja i sobie nie bardzo z dzieckiem radza, prawda Mathiola?
        • mathiola Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:39
          nie, podpowiadam autorce że może to kobitki podobnie jak ja, nie miały powodów
          do narzekań, dlatego nie narzekają. I nie drażnij mnie z samego rana pierwszego
          dnia nowego roku jeśli możesz.
    • mathiola Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:20
      a poza tym to jeszcze jest tak, że chwile zmęczenia czy zwątpienia mijają, a
      satysfakcja wynikająca z obserwowania jak twoje własne dziecko rośnie i radość
      której ci dostarcza codziennie jest tak duża, że o tych złych momentach po
      prostu się nie pamięta. Myślę że właśnie dlatego.
    • mynia0 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:22
      może to mit matki - polki? może to kwestia wychowania. kiedyś kobieta nie
      miała prawa się skarżyć, że jest cieżko, że jest zmęczona i zła. pamiętam
      bulwersację moich rodziców, jak mówiłam, że jestem zmęczona. od razu był tekst -
      ja miałam troje dzieci i radziłam sobie ze wszystkim, a ty masz jedno i jesteś
      zmęczona. też coś! nic mnie tak nie wkurzało, jak te głupie teksty. ja nie boję
      się mówić o tym, że woszem - macierzyństwo to wielka radość, ale także i
      ogromne poświecenie, zmeczenie, czasem się ma ochote wyć z niemocy - i nic nie
      można z tym zrobić. jestem szczęśliwa, ale jestem też zmeczona i mam do tego
      prawo.

      ale przyznać też trzeba, że są takie niekłopotliwe dzieci, któe w ogóle się
      matkom nie daja we znaki. takim dzieckiem była moja bratanica. moja bratowa nie
      wiedziała, co to kolka, co to wstawianie w nocy po 20 razy, co to ataki złości
      i histeria dwulatka. zazdroscić? współczuć? nie wiem.
      • bunny.tsukino Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:23
        >>ja miałam troje dzieci i radziłam sobie ze wszystkim, a ty masz jedno i jesteś
        zmęczona. też coś! nic mnie tak nie wkurzało, jak te głupie teksty. ja nie boję
        się mówić o tym, że woszem - macierzyństwo to wielka radość, ale także i
        ogromne poświecenie, zmeczenie, czasem się ma ochote wyć z niemocy<<
        o to też!!
      • ziutaxyz Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:25
        ja moze dodma, ze moje dziecko tez jest baaardzo grzeczne. Kolki mial
        krociutko, na prawde rzadko placze, bawi sie sam, ale i tak jak sie urodzil
        potrzebowalam czasu zeby przystosowac sie do nowego zycia....
        • elejna Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 17:34
          Słuchajcie mnie faktycznie gdyby ktos spytał w pierwszym roku zycia mojego
          dziecka o ogolne samopczucie kwestie zmeczenia i organizacji to odpowiedziałbym
          super bo autentycznie tak było , dziecko było bezproblemowe , 0
          kolek ,przesypiało odrazu całe noce , potrafiło samo zajmowac sie zabawkami w
          kojcu a ja luzik! zaczeło sie od 13 miesiaca zycia kiedy zaczeło chodzic, to
          był koszmar demolka mieszkania ,napady złosci ,histerie itd itd ktore trwają do
          dzis , czesto mam dosc!
      • vibe-b Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:39
        mynia0 napisała:

        >
        > ale przyznać też trzeba, że są takie niekłopotliwe dzieci, któe w ogóle się
        > matkom nie daja we znaki.


        Wlasnie. I te mamusie, ktore maja dzieci "grzeczne, przesypiajace cale noce",
        czesto w wysmiewczy sposob odnosza sie do tych matek, ktore maja dzieci mniej
        anielskie, ktore czasami nie daja rady same, nazywajac je - bardzo krzywdzaco -
        leniwymi. Jak kolezanka Mathiola.
        • monia145 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:42
          A gdzie dostrzegłaś ten przesmiewczy ton? No chyba, że odnosisz sie do innego
          watku?smile
          Ale to już inna sprawa.......
          • vibe-b Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:43
            monia145 napisała:

            > A gdzie dostrzegłaś ten przesmiewczy ton? No chyba, że odnosisz sie do innego
            > watku?smile
            > Ale to już inna sprawa.......

            Linka chcesz tu na forum czy na priva?
            • monia145 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:48
              Ty tak na poważnie?smile
              Dobrze, że nie jestem jedyna, która zaśmieca sobie pamięć forumowymi
              przestępstwami niektórych osób...smile))))

              A za linka dziękuję, nie skorzystamsmile)))
              • vibe-b Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:52
                monia145 napisała:

                > Ty tak na poważnie?smile
                > Dobrze, że nie jestem jedyna, która zaśmieca sobie pamięć forumowymi
                > przestępstwami niektórych osób...smile))))


                Ja staram sie generalnie nie zasmiecac, coz, mam (nie)stety fenomenalna
                pamiec smile))))
                >

        • mathiola VIBE 01.01.07, 12:52
          Posłuchaj raz i więcej nie będę na ten temat rozmawiała z tobą.
          NIGDZIE nie napisałam, że gardzę kobietami, które nie radzą sobie Z PROBLEMAMI.
          Napisałam, że gardzę kobietami, które mimo braku problemów, potrzebują pomocy
          innych, nie wiedzieć po co i w imię czego. Ale żeby to odczytać z mojego postu,
          wystarczyło przypatrzeć się dokładnie temu co napisałam i postarać się
          zrozumieć, a nie zaperzać się na początku i atakować tą która obraża wszystkie
          matki świata. I to za co? Że odważyłam się wypowiedzieć niepochlebnie o
          kobiecie która nie radzi sobie z grzecznymi, bezproblemowymi bliźniakami. NIE o
          KAŻDEJ kobiecie która nie radząc sobie z dziećmi korzysta z opieki. NIE o
          kobiecie chorej na depresję i Bóg wie co jeszcze, tylko o tym jednym,
          konkretnym przypadku, przedstawionym w taki a nie inny sposób przez autorkę
          (szwagierka chyba).
          I w dodatku o zgrozo - podtrzymuję swoją opinię. Żal mi kobiet które są
          niezaradne i nie umieją poradzić sobie z prostymi sytuacjami. Nie lubię ludzi
          słabych, drażnią mnie takie życiowe niemoty.

          Ale jeśli ktoś ma naprawdę problemy i w dodatku nie potrafi ich pokonać, ma
          święte prawo korzystać z pomocy.
          Tak jak ja ostatnio korzystałam z pomocy mamy bo byłam chora i nie miałam siły
          przewinąć dziecka. Koniec wypowiedzi.
          • vibe-b Re: VIBE 01.01.07, 12:58
            mathiola napisała:


            Że odważyłam się wypowiedzieć niepochlebnie o
            > kobiecie która nie radzi sobie z grzecznymi, bezproblemowymi bliźniakami. NIE
            o
            >
            > KAŻDEJ kobiecie która nie radząc sobie z dziećmi korzysta z opieki. NIE o
            > kobiecie chorej na depresję i Bóg wie co jeszcze, tylko o tym jednym,
            > konkretnym przypadku, przedstawionym w taki a nie inny sposób przez autorkę
            > (szwagierka chyba).


            Aha. Rozumiem. Blyskawiczna internetowa diagnoza, na podstawie paru zdan. I
            werdykt: gardze nia (matka). Skad wiesz, czy aby te dzieciaki byly
            bezproblemowe. Skad wiesz, czy aby matka nie byla w fatalnym stanie
            psychicznym? Dospiewalas sobie?


            > I w dodatku o zgrozo - podtrzymuję swoją opinię. Żal mi kobiet które są
            > niezaradne i nie umieją poradzić sobie z prostymi sytuacjami. Nie lubię ludzi
            > słabych, drażnią mnie takie życiowe niemoty.


            Jakimi prostymi sytuacjami, kobieto. Nie bylo mowy o zmianie pieluchy tylko o
            macierzynstwie jako takim, calosciowo.
            • mathiola Re: VIBE 01.01.07, 13:04
              Dokładnie - na podstawie tego co napisała tamta dziewczyna nakreśliłam sobie
              profil psychologiczny owej jednostki o której mowa i uznałam że takich ludzi
              nie lubię. Czyli rozmemłanych, niezorganizowanych i może również leniwych,
              których przerastają najprostsze codzienne czynności trudniejsze niż umycie
              zębów.
              Gdyby ta dziewczyna dopisała, że dzieci mają np. straszne kolki, albo że co
              prawda jedno z nich choruje ale poza tym są grzeczne, albo nie wiem co jeszcze,
              nie pozwoliłabym sobie na taką krytykę. Skrytykowałam tą konkretnie opisaną
              postać. Być może opis był nieprawdziwy a szwagierka wredna i niesprawiedliwa
              ale to już ich rodzinny problem.
              • vibe-b Re: VIBE 01.01.07, 13:09
                mathiola napisała:

                > Dokładnie - na podstawie tego co napisała tamta dziewczyna nakreśliłam sobie
                > profil psychologiczny owej jednostki o której mowa i uznałam że takich ludzi
                > nie lubię. Czyli rozmemłanych, niezorganizowanych i może również leniwych,
                > których przerastają najprostsze codzienne czynności trudniejsze niż umycie
                > zębów.
                > Gdyby ta dziewczyna dopisała, że dzieci mają np. straszne kolki, albo że co
                > prawda jedno z nich choruje ale poza tym są grzeczne, albo nie wiem co
                jeszcze,
                >
                > nie pozwoliłabym sobie na taką krytykę. Skrytykowałam tą konkretnie opisaną
                > postać. Być może opis był nieprawdziwy a szwagierka wredna i niesprawiedliwa
                > ale to już ich rodzinny problem.



                A obiecywalas, ze juz ze mna nie bedziesz gadac. Eh, juz na nikim nie mozna
                polegac dzisiaj...
                big_grin
                • mathiola Re: VIBE 01.01.07, 13:12
                  ale to co? Koniec argumentów na temat mojej bezduszności? To idę do wanny.
                  • vibe-b Re: VIBE 01.01.07, 13:16
                    mathiola napisała:

                    > ale to co? Koniec argumentów na temat mojej bezduszności?

                    Na razie koniec chyba, moze kiedys.
    • bunny.tsukino Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:22
      Może tak jest smile
      Wersja pierwsza: w ten sposób siebie pocieszają.Wmówmy sobie i wszystkim, że
      jets fajnie, to będzie fajnie.

      Wersja druga: w epoce Trejsi i hurra macierzyństwa, po prostu nie wypada.
      • guderianka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:24
        etamsmile czasem endorfiny po urodzeniu pierwszego dziecka sa na takim poziomie ze
        nie odczuwa sie zadnego dyskomfortu. jak tak miałam big_grin i cudnie wspominam
        pierwsze 2lata. teraz starsza ma 6lat-mamy super kontakt-młodsza 9mcy. bywa
        ciezko-bo co 2 to nie jednowink
    • monia145 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:31
      Nie wiem, jak to jest u innych, ale ja ciężko bym zgrzeszyła, gdybym
      twierdziła, że moje dziecko dało mi ostro popalic, było nieznośne, ja byłam
      ciągle zmęczona itd. Oprócz początku, kiedy to miałam lekką depresję
      poporodową, mój syn jawił mi się i jawi , jako bezproblemowe dzieckosmile)))

      Poza tym nie doceniasz indywidualnych róznic- nawet tutaj często piszą
      dziewczyny, które, według mnie, wynajdują sobie sztuczne problemy, nadymaja
      banalne głupstwa do rozmiarów balonasmile
      Ale wtedy sobie myślę, kim ja jestem, aby oceniać te problemy?
      To, co dla mnie jest sprawą łatwa do roziązania przy minimalnych chęciach i
      dobrej woli, dla kogos innego będzie Mount Everestemsmile
      To, że dla Ciebie macierzyństwo posiada czarne strony nie oznacza, że ktos inny
      nie może odczuwać tylko szarości.....niby tylko kwestia odcieni, ale róznica
      jest widoczna....smile))
      • ziutaxyz Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:35
        z tymi czarnymi stronami to przesadzilas z lekka.To, ze napisalam, ze ciezko
        jest wstawac po kilka razy w nocy to nie znaczy, ze uwazam to za czarna strone
        macierzynstwa. Jesli przeczytasz moj kolejny post to zauwazysz, ze tez uwazam
        mojego synka za bardzo grzecznego i bezproblemowego, jednak nie uwazam ze
        pojawienie sie noworodka w domu to caly czas tylko istna idylla jak to
        niektorzy przedstwaiaja. Czarne strony to juz twoja nadinterpretacja.
        • monia145 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:40
          Cieniutko z poczuciem humoru w Nowym Roku, cieniutko....
          "Ciemna strona macierzyństwa" to nie żadna nadinterpretacja, tylko figura
          stylistyczna.....smile
          • ziutaxyz Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:43
            uzylas okreslenia "czarna", nie ciemna....
            ja tam zadnych CZARNYCH stron macierzynstwa nie widzialam , moze niektore byly
            szare, ale czarne niewink
            • malila Ziutaxyz 01.01.07, 17:55
              Pytasz, dlaczego matki nie przyznają, że macierzyństwo bywa ciężkie i męczące,
              a zaraz potem kruszysz kopię o użycie słowa "czarne" zamiast "ciemne"
              czy "szare". Jeśli znajdziesz odpowiedź na pytanie, dlaczego z taką niechecią
              odniosłaś się do tego określenia, będziesz znała odpowiedź na swoje pytanie.
              • ziutaxyz Re: Ziutaxyz 01.01.07, 18:17
                nie spodobalo mi sie okreslenie czarna strona poniewaz uwazam, ze jest mocno
                przesadzone i tyle. Ja osoboscie czarnych stron macierzynstwa nie znam i nie
                wyobrazam sobie. Moze zle rozumiem to pojecie ale czarna strona czegos kojarzy
                mi sie z m.in jakims koszmarem...
          • monia145 Ziutaxyz:) 01.01.07, 12:51
            Przyznam się, że na początku w pierwszym poście napisałam "ciemna", ale
            przemianowałam na "czarna"smile))) Chyba chciałam, aby bardziej wyraźnie
            zbrzmiałosmile
            Ciemna jednak chyba jest lepiej, jak widać po moim drugim poście..nieświadomie
            uzyłam chyba jednak właściwszego określeniasmile)))))
    • etiennette Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:38
      A ja mówiłam otwarcie, że jestem zmęczona, że mnie boli i że dziecko daje mi
      ciągle popalic, że nie śpi, tylko je , robi kupe i się drze. Nie widziałam
      powodów dla których miałabym to ukrywac, a z drugiej strony nie dało się tego
      ukryc. Trwało to dwa miesiące. Nie twierdzę, że nie byłam wtedy szczęsliwa, bo
      byłam i od początku bardzo swoje dziecko kochałam. Byłam po prostu cholernie
      zmęczona .
      • l.e.a Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 12:44
        Znajome mamy chwalily sie i narzekaly na zmiane bylo 50% na 50%. Nie
        zauwazyalam aby wiekszosc kobietek bylo tych spokojnych i zadowolonych.
        Przyznaje jednak otwarcie, ze zazdroscilam dziewczynom spokoju, bo moj synek
        sporo chorowal, ja cierpialam depresja poporodowa, a kolki zwalczalismy do jego
        8 miesiaca zycia.
    • kruszynka301 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 13:02
      Natomiast moja jedna koleznaka jest po prostu non stop
      > wniebowzieta. Ani razu od niej nie uslyszalam zeby byla zmeczona, dziecko
      > bylo niegrzeczne. Wszytsko jest idealnie po prostu.Ostatnio urodzilo jej sie
      > drugie malenstwo i oczywiscie noworodek przesypia prawie cale noce, jest
      > baaardzo grzeczny a starszy synek w malenswtem zachwycony.

      Ja poszłam jeszcze dalej, i mi to znajomi w żartach wypominają: uwielbialiśmy zapraszać znajomych (jeszcze wtedy bezdzietnych) na całonocne nasiadówki, mamy duże mieszkanie, więc często spało u nas po kilka par.... Oczywiście wszystko odbywało się przy mojej kilkunastomiesięcznej córeczce, która spała zawsze jak zabita, była (i jest) słodka, grzeczna i zdrowa........wink)).

      Czasami naprawdę zdarzają się idealne dzieci, i ja, pomimo że córeczka ma już 6 lat, dalej nie wiem, co to znaczy kolka, nieprzespana noc, choroba dziecka (ostatnio miała ospę - skończyło się na 5 wypryskachwink)....
    • lola211 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:14
      dlaczego mamy czesto nie przyznaja sie
      > do zmeczenia i opowiadaja tylko o tym jakie sa bardzo szcesliwe.


      Bo nadzwyczajniej w swiecie nie sa zmeczone i sa szczesliwe.Ja sie spodziewalam
      doslownie kataklizmu, pomna opowiesci chocby matki, jak to dzieci daja w kosc,
      a tu sie okazalo, ze moje dziecie nie sprawia zadnych problemow.Pokwili, naje
      sie i spi dalej.Cisza , spokoj, roboty malo.

    • scarlett74 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:34
      To zależy z kim rozmawiam.Jeżeli z przyjaciółmi,czy z rodzicami to wiadomo,że
      powiem im co mi lezy na sercu.A jezeli spotykam niewidzianą od x-lat koleżankę
      z liceum,to sorry,co będę się uzewnętrzniać,powiem,że wszystko ok ob i w
      dodatku w samych różowych kolorkach.
      • syriana Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:42
        ja tak obok tematu ale przy okazji..

        dziewczyny, jak można pisać o noworodkach czy niemowlakach, że są grzeczne czy
        też niegrzeczne..?

        przecież od takiego malucha posłuszeństwa się nie egzekwuje
        a mówienie o jego "niegrzeczności" może niekiedy kończyć się próbami
        egzekwowania ciszy w nie zawsze przyjemny dla dziecka sposób...
        • lola211 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:43
          Grzeczne w sensiespokojne, a niegrzeczne, czyli problemowe- taki skrót myslowy.
        • monia145 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:43
          syriana napisała:

          > ja tak obok tematu ale przy okazji..
          >
          > dziewczyny, jak można pisać o noworodkach czy niemowlakach, że są grzeczne czy
          > też niegrzeczne..?
          >
          >
          > To takie skróty myślowe....coś na kształt " siedzę w domu z dzieckiem"smile)
      • oda100 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:45
        mam znajomych, dla ktorych niewiele zmienilo sie po przyjsciu na swiat dziecka
        Ale musze powiedziec, ze ich dzieci to spiochy i latwizny, mozna je wozic
        godzinami po sklepie, w samochodzie, nocowac u znajomych, rodziny, a dzieciaki
        nie maja nic przeciwko obcym osobom i miejscom. Dostosowuja sie do rodzicow i
        ich zycia.
        A poza tym rodzice sa bardzo spokojni i chyba slysza i widza to co chca
        zobaczyc - pamietam jak znajoma powiedziala mi, ze jej synek jest "troche
        smutny" bo ma kolke.
        Rany, pamietam mojego malego jak wyl w dzien i skrecal sie z bolu, a po nocach
        wymyslalismy mu co godzine uspokajacze, bo nie mogl sie wyciszyc. Od nas nikt
        nie uslyszal ze jest super, bo bylo bardzo ciezko.
    • bj32 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:49
      Ja na moją córę nie mogłam narzekać. Miała kolki. Dwie. Jeśli bywałam zmęczona,
      to akurat przez własny brak organizacji. Ale generalnie nie jest u nas
      przyjęte "skarżenie się", bo jest ileś tam osób, które stwierdzą: no, chciałaś
      mieć dziecko, to teraz cierp. I nigdy nie masz pewności, kto Ci tak powie. U
      nas panuje chyba faktycznie wzorzec matki - polki i publiczne rzucanie się w
      otchłań hurraoptymizmu.
    • twarz2 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 14:56
      Ja tam miałam wrzaskuna od samego poczatku i wcale sie z tym nie kryłam, bo i
      ukryć sie nie dało.
      Liczę na to, że tym razem dostanie mi sie aniołek big_grin
    • teraz_asia Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 15:15
      Moja dobra kolezanka jest mamą czwórki fajnych dzieciaków, trzecie z kolei
      urodziło się dokładnie wtedy kiedy moje młodsze (mam dwoje), wychowywałysmy je
      właściwie razem. zawsze kiedy deklarowałam, że kategorycznie odmawiam
      posiadania trzeciego, wyrażała łagodne zdziwieniebig_grin Bo przecież dzieci to żaden
      problem. Zasadniczo miała rację. Jej dzieci przesypiały noc od trzeciego
      miesiąca, w ciągu dnia spały po kilka godzin, obdarzone niesłychanie spokojnym
      charakterem, nie płakały, nie chorowały, bawiły się godzinami same kilkoma
      klockami, a ich mama w kolejnych ciążach codziennie ucinała sobie długie
      drzemki, zostawiając potomstwo opiekujące się sobą nawzajem.
      Moja dwójka, z kolkami, b. silną alergią ( fatalne zmiany skórne,
      rozdrażnienie, problemy z jedzeniem)nawet w okresie noworodkowym nie spała
      dłużej niż pół godziny w ciągu dnia, syn nie chciał,a córka nie umiała ssać, do
      skończenia 1,5 roku życia budzili się w nocy co godzinę, przeraźliwie aktywni i
      nieobliczalni wymagali mojej nieustannej asysty; właściwie przez pierwsze dwa
      lata ich życia byłam na skraju wyczerpania i nerwowego i fizycznego. Kocham
      moje dzieci z całego serca, ale tak naprawdę dopiero kiedy kończyły 1,5-2 lata,
      znajdywałam prawdziwą przyjemnośc w byciu mamą i nie ma mowy, żebym jeszcze raz
      zdecydowała się przez to wszystko przechodzić.
      Są matki, które NAPRAWDĘ maja super bezproblemowe dzieci i same bezproblemowo
      podchodzą do macierzyństwa i takie kobiety powinny miec dużo dzieci. Każdemu
      tyle, ile udźwigniebig_grinD
      Epilog: najmłodsze, teraz roczne dziecko koleżanki to alergik, dośc podobny w
      zachowaniu i charakterze do moich dzieciaków. Ostatnio przyznała, że zaczęła
      rozumieć, co miałam na myślibig_grin
    • aleksandrynka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 15:16
      Napiszcie prosze co o tym mysliscie, dlaczego mamy czesto nie przyznaja sie
      > do zmeczenia i opowiadaja tylko o tym jakie sa bardzo szcesliwe.

      Hmm, jeśli chodzi o mnie to ja na prawdę nie narzekałam, nie czułam się
      zmęczona, niewlele w związku z pojawieniem się dziecka mi doskwierało. Ja byłam
      nieprzytomna ze szczęścia i miłości, utonęłam w swoim dziecku, brzmi
      infantylnie ale tak właśnie się czułam. Jedyne, co źle przeżyłam i na co bardzo
      się skarżyłam jeszcze przez długi czas to połóg. Nie ukrywałam, że to była dla
      mnie makabra.
      Co do innych mam - znam i takie szczęśliwe, nie widzące powodów do narzekań, i
      takie narzekające, mające sporo problemów z oswojeniem się z nową sytuacją, z
      wymaganiami dziecka itd.
      Jeśli zakładasz, że inne mamy Cię oszukiwały lub nie mówiły (całej) prawdy to
      albo Twoje doświadczenia z dzieckiem po prostu różnią się od ich doświadczeń
      albo one nie chcą się skupiać na tym, co nieciekawe. Bo może sądzą, że byłyby
      źle postrzegane jako matki albo po prostu nie chcą pamiętać o trudach,
      komplikacjach... A może jednak osoby, które masz na myśli na prawdę wszystko
      gładko i lekko przechodzą?
      smile
    • bobka4 Przyznają się... 01.01.07, 15:32
      znam niemal same takie, niewyspane, zapracowane świetne babki i wcale nie
      zapewniajace na wstępie narzekań, ze nie wyobrażają sobie życia bez swojej
      fasolko-niuni, bo że kochają to rzecz oczywista. Pracuje w firmie pełnej
      mołodych rodziców i często sobie narzekamy w podgrupach wiekowych- wiek dzieci
      sie liczy.
      Osobiście znam jedną nienarzekającą mamuśkę, ale ona jeśli chodzi o moje realia
      jest jakby wyjęta z innej bajki bo nie pracuje, lubi mieszkanko pucowac i
      dzieciaczki niuniać oraz czekać na prawowitego małżonka z ciepłą zupą - i też
      ładnie, co kto lubi, a o ile wiem dzieciaczków anielskich nie ma.

      Kto sciemnia?
    • janka007 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 15:36
      Znam takie panny które cokolwiek by sie wydarzyło nie będą narzekać, tylko
      udawać superuśmiechnięte i wiecznie optymistyczne kobiety. Ale coś za coś,
      otoczenie z nimi nie może wytrzymac bo się wciąż czuje gorsze, a one same sa na
      prostej drodze do wypracowania sobie ciężkich chorób. Życie w fałszu nikomu nie
      wychodzi na zdrowie.
    • melania.po2 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 16:13
      2 dzieci i 2 charaktery.Jedno od malego niespiace, placzliwe piszczace,
      marude.Drugie-sam spokoj, usmiech, gdybym miala tylko je nie wiedzialabym co to
      zmeczenie czy placz w nocy.A tak wiem co to znaczy ze dziecko spi 4 godz na
      dobe w sumie!Co to znaczy bol glowy ze zmeczenia!
    • shamsa juz wiem! 01.01.07, 17:38
      mają tak przerąbane życie, ze opieka nad noworodkiem to dla nich wakacje.

      smile))
    • anik801 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 19:31
      Bo to wcale nie jest aż tak trudne!Tak samo jak słyszałam horrory na temat
      porodów-przesada!Moja córka bardzo długo nie przesypiała całych nocy,nie jest
      też grzeczniutkim aniołkiem!No i co z tego?Czy to sprawia,że bycie młodą mamą
      jest trudne?Też byłam i czasem jestem zmęczona i co z tego?Chyba każdy zdaje
      sobie sprawę,że dziecko to nie lalka na baterie.Dziwię się więc,że ktoś może
      myśleć,iż będzie tak jak w tych opowieściach.Jestem szczęśliwa,uważam że bycie
      mamą jest super.Nie znaczy to jednak,że jest pozbawione trosk, zmęczenia
      itd.Pomimo tego nie jest,aż tak trudne!
      • sir.vimes Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 21:10
        Jest bardzo łatwiusieńkie, po prostu, jak nakręcanie śrubeczki na nakrętkę.
        • bj32 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 23:56
          Dokładnie. Śrubeczki na. Popłakałam się ze śmiechu.
    • michasia24 Ja jestem młoda mamą 01.01.07, 20:38
      mysle że mamy nie przyznają sie że nie zawsze jest kolorowo (Bo nie zawsze
      jest) bo poprostu mają dość słuchania jak inne mówią że one nie zmęczone że ona
      szczęśliwe (zmęczone też szczęśliwe są !!)że ich dzieci takie spokojne
      bezproblemowe, no i kółko się zamyka bo jak powiedzą że coś nie tak że mają
      dosyć no to jeszcze usłyszą ze są słabymi matkami no i jak to możliwe że taki
      uroczy niemowlaczek może wkurzyć??, no a pewnie dlatego też że mają dość rad
      pouczania, Ja naszczęście mam znajome którym moge powiedzieć jak jest naprawde
      (plusy i minusy) no ale są też takie które zdanie zaczynają od "no coś ty, a
      moje...." do takich nie ma sensu mówić że coś jest zle no bo po co jescze doła
      można załapać
      • alfa36 Re: Ja jestem młoda mamą 01.01.07, 21:57
        Wydaje mi sie, że nie jest to kwestia przyznawania się czy nie, tylko kwestia podejścia. Ostatnio moja ciocia powiedziała "ileż to dziecko kosztuje", mając na myśli właśnie to, że trzeba sie nameczyc, zeby dziecie wychować. Mi nie przyszlo to do glowy, bo odpowiedzialam wymieniając cenę pampersów. Choć z drugiej strony moje dziecie tez poki co nie sprawia mi problemu, daje natomiast wielka radość.
      • symplegada Re: Ja jestem młoda mamą 01.01.07, 21:58
        Ja mam podobne spostrzeżenia, co autorka wątku, tzn. w pewnej chwili, kiedy moja cóerczka miała parę miesięcy, wydawało mi się, że wszystkim jest lekko, a z moją małą były same problemy (choć i tak byłam najszczęśliwsza na świecie). Pewnie jest, jak piszecie, że dzieci są różne i różne jest nastawienie matek. Mnie dziwi jeszcze jedno -ja nigdy nie ukrywałam problemów, jakie miałam z dziećmi - córka była długo rehabilitowana, synek zaraz po porodzie trafił do kliniki z diagnozą wady serca. A zewsząd słyszałam tylko o zdrowiutkich bobasach. Za jakiś czas przychodziła chwila szczerości, mamusia takiego bobasa rozklejała się i wtedy okazywało się, że też wszystko nie jest do końca ok. Wydawało się, że wyznanie takie przynosiło jej ulgę. Jak to jest? Matki wstydzą się, że dzieci mają jakąś chorobę czy wadę, gorsze są przez to?
        • joasiiik25 Re: Ja jestem młoda mamą 01.01.07, 22:04
          Matki wstydzą się, że dzieci mają
          > jakąś chorobę czy wadę, gorsze są przez to?
          ______________________________________________________-

          Jezeli sie WSTYDZA to czy powinny wychowywac dziecko?

          Juz byly skrajne przypadki kiedy przez takie "wstydzenie" zamykano dziecko w
          komorce
          mam na dzieje,ze nie o tym piszesz
          • symplegada Re: Ja jestem młoda mamą 02.01.07, 10:58
            Nie, nie chodzi mi o skrajności, tylko o postawę, która prowadzi (chyba) potem do nienaturalnego (ciągle w naszym kraju) traktowania ludzi niepełnosprawnych. Kiedy mówiam,że moje dziecko ma rehabilitację, spotykałam się z mieszaniną litości i wyższości (bo moje dziecko jest zdowe). Oczywiście nie dotyczy to wszystkich moich znajomych.
    • fajka7 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 22:39
      W ogole nie zauwazylam takiego zjawiska w swoim otoczeniu, wiec stwierdzenie,
      ze tak jest "zazwyczaj" traktuje jako ogromne naduzycie z Twojej strony. Byc
      moze tak dzieje sie wsrod Twoich znajomych, ale to nadal nie oznacza,
      ze 'zazwyczaj' smile
    • marychna31 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 22:49
      ja jestem niebotycznie zmęczona i czesto o tym gadamwink
    • lila1974 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 01.01.07, 23:52
      Nie zauważyłam podobnego zjawiska. Część mam z mojego otoczenia narzekała,
      część wychwalała swoje potomstwo pod niebiosa.

      Ja przy pierwszej córce należalam do tych ćwierkających z zachwytu, bo
      koniczyna była bezproblemowa od chwili narodzin - już w szpitalu współlokatorki
      mówiły o mnie "mama najspokojniejszego dziecka na oddziale".

      Za to Nela dała mi popalić i wcale nie udawałam, że nie mam problemu.
      • pampeliszka Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 08:38
        A ja odetchnelam dopiero, kiedy Ośka poszla do zlobka a ja do pracy. Zaczela
        lepiej i dluzej spac, sama sie nauczyla bawic i nie wiesi na mnie caly czas, jak
        to bylo wczesniej. Przez pierwsze pol roku byla cycomaniaczką z kolkami,
        praktycznie nigdzie nie moglam wyjsc bez niej.Gdyby nie SabSimplex chyba bym
        tego nie zniosła.
        Nie jest dzieckiem bezproblemowym, podejrzewam, ze wpływ na to miała smierc
        mojego taty na miesiac przed jej urodzeniem, trudno mi bylo byc spokojna i
        zrelaksowana wtedy...Pewnie sie jej udzielila moja rozpacz i ból, nie wierze, ze
        nie mialo to na nia wplywu.
        Teraz sie robi wreszcie wesoła i pogodna, zadowolona ze wszystkiego, nie znosi
        sie tylko nhudzic. Ale wciaz nie moge powiedziec, ze nie jestem zmeczona, bo
        jestem jak diabli.
        A w supermenki nie wierze, moja mama zawsze pozuje na matke-Polke, co to 5
        dzieci wychowala, uczyla w szkole i jeszcze miala male gospodarstwo. Moze i
        wychowala, ale ja tam nie pamietam ani raz, zeby sie ze mna w cokolwiek
        kiedykolwiek bawiła.Czasem mnie wziela na spacer, ale raczej na doczepke, jak
        szla z kolezanka.To tata i rodzenstwo sie ze mna bawili.
    • anetina Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 09:14
      ja też mam dziecko, które od urodzenia przesypiało całe noce
      było grzeczne
      nie przechodził buntu 2 latka
      teraz mamy trochę walki z jego charakterkiem


      dlatego, ja chcę więcej dzieci
      • anetina Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 09:17
        Mały potrafił się zająć sam
        nie miał kolek
        płakał, gdy już musiał

        miał na czas podane jedzenie
        zawsze miał sucho
        często chodziliśmy na spacery

        dziecko było szczęśliwe, więc i ja nie miałam co narzekać
        wysypiałam się
        schudłam w ciągu 2 miesięcy więcej, niż ważyłam przed ciążą

        ja chcę maluszka w domu
        • anetina Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 09:20
          mam też koleżankę, której mały daje popalić
          w domu nie daje rady nic nie zrobić
          nie ma czasu nawet bluzki poplanmionej zmienić, a co dopiero sprzatnąć czy
          ugotowac obiad
          dziecko nie przespało całej nocy

          dziewczyna marzy o jednym dniu spokoju, ale i tak nie odpocznie, bo co chwila
          dzwoni do domu, co się dzieje, czy mały śpi, czy zjadł
    • joanna515 Re: dlaczego mamy zazwyczaj nie przyznaja sie... 02.01.07, 09:36
      A mnie wkurza stwierdzenie, że jak są tylko szczęliwe i zadowolone to na pewno
      się nie przyznają! Wyobraź sobie, że niektórym naprawdę dziecko daje t_y_l_k_o
      szczęście, tak jest u mnie i niecierpię tych zarzutów! Ale wystarczy poczytać
      to forum żeby wiedzieć, że to nienarzekanie to raczej odstępstwo od reguły niż
      norma.
      • pampeliszka do mam bezproblemowych 02.01.07, 09:47
        Powiedzcie, czy karmilyscie dzieci wylacznie piersia? Bo ja sie nasluchalam pani
        doktor i nie dokarmialam malej sztucznym, dobrze przybierala na wadze itp, ale w
        nocy sie budzila co 3 godziny, bo byla glodna. Wszystkie moje znajome, ktorym
        dzieci przesypialy noce, karmily butlą. Jak u Was bylo?
        Pytam instruktazowo, na wypadek posiadania kiedys drugiego dziecka, jak troche
        odpoczne po Osce.
        I jak to zrobilyscie, ze dziecko sie zajmowalo sobą? Moje, jak sie mialo
        zajmowac sobą, to się darło. Dodam, ze glodna ani obsikana nie chodziłasmile)
        • bunny.tsukino Re: do mam bezproblemowych 02.01.07, 09:52
          Na pierwsze pytanie: taka uroda. Mój od urodzenia jest butelkowy i mimo 12
          miesięcy nie przesypiał/nie przesypia nocy. Najpierw budził się na mleko,
          póxniej na wodę, później na noszenie. echh
          • pampeliszka Re: do mam bezproblemowych 02.01.07, 09:55
            My nawet w akcie desperacji wprowadzilismy w zycie "Usnij wreszcie", ale tez nic
            nie pomogło, chodzilam wiecznie niewyspana. A ciezko sie cieszyc zyciem, jak sie
            czlowiekowi chce non-stop spac.
            • agnieszkas72 Re: do mam bezproblemowych 02.01.07, 10:06
              Moje dzieci były kolkowe i do konca trzeciego miesiąca dni były niespokojne.Ale
              kompletnie obcy jest mi stan permanentnego niewyspania.Dzieci zawsze spały z
              nami do końca karmienia piersią(ok.18 mies.),były karmione w półsnie i uczyły
              się od początku,ze noc jest do spania,bo to właśnie robią mama i tata.Nie
              wyobrażam sobie nocnego wstawania,usypiania i całego tego cyrku.
              Gdybym była niebotycznie zmęczona,nie decydowałabym się na czwórkę w odstępach
              dwuletnich.Więcej zawsze było radości niż zmęczenia.Inna sprawa,że pracę
              zawodową przed dziecmi miałam trudną i męczącą.Więc wychowanie własnych,zdrowych
              dzieci było odskocznią.
              • agnieszkas72 Re: do mam bezproblemowych 02.01.07, 10:13
                Jeszcze inna sprawa:rażące jest dla mnie używanie określenia "grzeczny" w
                stosunku do niemowlaka.I traktowanie spokojnego,niewymagajacego dziecka jako
                ideał i warunek dobrego samopoczucia matki.
        • anik801 Re: do mam bezproblemowych 02.01.07, 10:37
          Moje dziecko ponad rok jadło co 2godz.przez całą dobę!Była na butli.Tak więc
          pomimo,że nie karmiłam piersią wstawać musiałam tak często jakbym karmiła cycem.
          Teraz ma skończone 3lata.Nadal potrafi wstać w nocy,bo coś jej nie pasuje.Dość
          często wstaje bladym świtem(np.o 4.00)i stawia wszystkich na nogi,bo chce jeść,
          albo pić,albo siku.Oczywiście potem spać już nie idzie.Teraz już na szczęście
          potrafi w dzień długo zająć się czymś sama.Jednak jeszcze niedawno chciała,żeby
          cały czas się z nią bawić.Do 2,5r. żeby zasnęła w dzień musiałam ją nosić(to
          samo wieczorem). Czasem tak chodziłam z moim ciężarkiem przez 40min.zanim
          zasnęła.Teraz kładzie się sama jak jest śpiąca.Jakoś żyję,jestem szczęśliwa i
          nie uważam,że to jest jakiś nadludzki wysiłek.Nikt mi nie pomagał, mieszkałam
          bardzo daleko od rodziny.Dopiero od ponad roku mieszkam w rodzinnych stronach,
          ale i tak pomoc raczej znikoma.Moja znajoma po porodzie miała do pomocy sztab
          ludzi i przez 3tyg.nie wyszła z łóżka,bo była bardzo zmęczona porodem!
        • kura17 Pam... :) 02.01.07, 14:34
          ja nie jestem mama bezproblemowa, ale na jedno pytanie Ci odpowiem...
          ... otoz kurczak byl karmiony piersia (tzn z butli, ale wylacznie moim mlekiem,
          ktore sciagalam) i w zasadzie od urodzenia przesypial cale noce. na poczatku
          nawet kazano go nam budzic w nocy na zarcie... nie wiem, jak to sie stalo, ale
          tak ma i poza kilkoma epizodami tak bylo przez pierwszy rok zycia. potem troche
          sie popsulo (mysle, ze to przez dojrzewajacy uklad nerwowy i maaaaase wrazen),
          ale dalej w nocy spi, a jak sie budzi, to na pewno nie na jedzenie

          ... spanie w dzien to inna historia...

          ``````````````````
          kurczak: 03.03.05
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka