ziutaxyz
01.01.07, 12:13
Sluchajcie zastanawiam sie dlaczego mlode (stazem , niezaleznie od wieku)
mamy zazwyczaj nie mowia o tym, ze bycie 'mloda" mama bywa trudne...Wiekszosc
znajomych, ktorym urodzilo sie malenstwo opowiada wszytsko w superlatywach.
Dziecko zawyczaj bardzo grzeczniutkie, rodzicie wniebowzieci, wszytsko jest
super cudownie. Ok rozumiem, ja tez jestem baaaardzo szcesliwa odkad mam
synka, ale przyznaje, ze na poczatku czasem bywalo ciezko (szczegolnie z
noworodkiem). Natomiast moja jedna koleznaka jest po prostu non stop
wniebowzieta. Ani razu od niej nie uslyszalam zeby byla zmeczona, dziecko
bylo niegrzeczne. Wszytsko jest idealnie po prostu.Ostatnio urodzilo jej sie
drugie malenstwo i oczywiscie noworodek przesypia prawie cale noce, jest
baaardzo grzeczny a starszy synek w malenswtem zachwycony. Drugim znajomym
urodzilo sie tez ostatnio malenstwo i wlasnie Tatus przyslal nam smsa jakie
to dziecko jest super grzeczne i w ogoloe luz blus. Przyznam , ze zanim
urodzil sie moj synek i ciagle slyszalam tylko takie wspaniale historie to
tez myslalam ze posiadanie takiego malenstwa w domu to tylko radosc, o zadnym
zmeczeniu nie ma mowy, a wstawanie w nocy po kilka razy to samo szcescie. Po
porodzie szybko okazalo sie, ze rzeczywistosc wyglada troszke mniej kolorowo;-
) Napiszcie prosze co o tym mysliscie, dlaczego mamy czesto nie przyznaja sie
do zmeczenia i opowiadaja tylko o tym jakie sa bardzo szcesliwe.