Myślałam ze obrażanie charakterystyczne jest dla płci pięknej

A mój małż co chwilę się obraża. POwiem coś za wysokim tonem,
opieprzę za coś czy choćby zwrócę uwagę, zaraz się odsuwa, zaszywa
gdzieś jak najdalej ode mnie, nie zauważa mnie, nie odzywa się itp.
Normalnie zwariować można. Jak podejmuję próbę rozmowy to mówi,
że czeka aż mi przejdzie?!
A od wczoraj jest tak obrażony, że nawet mnie rano nie obudził do
pracy.
Żeby tylko nasza córa nie była taka

((