Dodaj do ulubionych

lekkomyślna moja mama

10.01.07, 10:01
Moja mama pozwala mojej 3,5 letniej córce wkładać łyżką cedzakową leniwe do
wrzątku. Córka pochwaliła się że jej chlapnęło wrzątkiem ale grzywką ją
ochroniła. Mąż się wkurzył, ja też, on szczególnie bo w dzieciństwie był
poparzony i miał przeszczep.
Zadzwoniłam do mamy powiedziałam żeby nie pozwalała jej zbliżać się do
kuchenki kiedy coś tam się gotuje.
No to się prawie obraziła, że przecież nic się nie stało. Przyszła dzisiaj do
dzieci autentycznie naburmuszona, aż myślałam że mąż jej coś powiedział, albo
może się nie przywitał (wszystko możliwe, bo układy są dosyć trudne między
nimi).
Czy ja jestem jakaś niedzisiejsza. Wydaje mi się że tak małe dziecko powinno
sobie gotować ale na swojej plastikowej kuchni. Najgorsze jest to że tydzień
temu zwracałam jej na to uwagę, bo mała wystartowała z widelcem do smażącego
się kotleta. Na szczęście ją zuaważyłam.
Boję się że coś się stanie albo będzie mega awantura, jak będzie małej
pozwalać na takie prawdziwe gotowanie.
OM
Obserwuj wątek
    • zojkaojka Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:21
      Moim zdaniem 3,5 letnie dziecko może gotować pod opieką dorosłej osoby. Pytanie
      czy twoja mama wystarczająco uważa. Ja gotuję z dwulatką, a 5 latek umie
      zapalić gaz, wstawić wodę, robić tosty, kroić chleb. Mój 8 latek od biedy zrobi
      zupę. Gotowanie to istotna część życia, brak umiejętności gotowania uzależnia
      cię od innych. Nie każdy musi to lubić, nie każdy musi być mistrzem, ale
      ugotować makaron, jajecznicę, czy kotlet powino się umieć. Ale bezpieczeństwo
      jest najważniejsze , więc jeśli twoja mama nie ma refleksu, jest nieuważna, to
      lepiej niech nie gotują razem.
      • niya Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:24
        sory ale ty chyba sobie służbę kuchenną trenujesz uncertain
        • tornadooo Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:27
          Tez odniosłam takie wrażenie.
          8latek, któro od biedy zupę zrobi...

          Moim zdaniem raczej nie jest to odpowiednie zajęcie, no chyba że się bardzo
          uważa,to można pozwolić dziecku na podglądanie tego co się gotuje, albo na
          jakąś drobną pomoc.
          • truscaveczka Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:39
            Nie przesadzacie?
            Zrobienie zupy to włożenie do gara mięsa, warzyw, zalanie wodą i zapalenie gazu
            smile Nawet mieszać nie trzeba...
            • niya Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:41
              nie, nie przesadzam, zapalajac gaz mozna sie poparzyc lub nie dokrecic kurka i
              gaz sie będzie ulatniał, 8-latek czy 5-latek moze nie widziec ze zupy sie nie
              miesza i moze zachciec zamieszac wrzątek uncertain poza ty mieso i warzywa sie kroi a
              nóz w łapce dziecka to już inna sprawa
              • truscaveczka Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:50
                Uściślijmy - miałam na myśli zrobienie zupy z przygotowanych półproduktów smile
                A w mojej kuchence jeśli gaz jest przykręcony prawidłowo, nie zgaśnie, a jeśli
                nieprawidłowo - blokuje się jego wypływ smile
                PS Zupy się nie miesza?
                • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:56
                  Hehe, a jak się ma kuchnie ceramiczną, bez gazu? Moja córka nie ma jeszcze
                  dwóch lat i jak na razie nie zostawiłabym jej w pokoju samej z garnkiem
                  wrzątku. Kuchnie mamy zabezpieczoną metalową osłoną, żeby nie mogła ściągnąć
                  ani nawet dotknąć rozgrzanego garnka. Ale jestem za tym, żeby dzieci uczyć
                  samodzielności i mam nadzieję, że w wieku 8 lat będzie już umiała sama wstawić
                  sobie pranie i zrobić kanapkę.
              • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:50
                Nóż w łapce ośmiolatka to dość normalna sprawa - smarujecie takim dużym dzieciom
                chleb masłem?????
              • zojkaojka Nóż w ręce 8 latka 11.01.07, 11:59
                A czym je obiad twój 8 latek????Bo mój nożem i widelcem- ludzie tak jedzą
                wiesz? Kiedy go nauczysz manier przy stole? Jak wąs mu się sypnie???A po to
                właśnie uczę dzieci gotować by umiały zapalić gaz, używać noża, wiedziały że
                zupy się nie miesza...No chyba nie myślicie że każę iść do kuchni i zrobić
                obiad dwudaniowy??! To nie bajka o złej macoszesmile
            • tornadooo Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:42
              Czynność łatwa, ale wg mnie nie jest to odpowiednie zajęcie dla dziecka. Jakoś
              nie widzę np 7latka robiącego zupęuncertain
          • zojkaojka służba? 11.01.07, 11:52
            Po pierwsze, nie zmuszam ich, lubią ze mną gotować i to bardzo, raczej mam
            problem jak ich z kuchni wygonić gdy coś chcę zrobić sama i szybko smile. Po
            drugie chcę chłopców tak wychować by wiedzieli że ani obiad, ani zakupy, ani
            porządki czy pranie same się nie robią. Czym skorupka za młodu...itd.Nie mam
            zamiaru sama być kiedyś ich służbą , albo zafundować takie cóś synowym.
            Zmuszam ich do sprzątania swojego pokoju, wkładania własnych ubrań do prania,
            pomocy przy ich wkładaniu do szaf. Nakrywają i sprzątają ze stołu, najstarszy
            robi drobne zakupy. Pomijając aspekt wychowawczywink, mam dzięki temu więcej
            czasu dla nich. Łatwo jest rozpieszczać jedynaka (choć moim zdaniem głupio),
            ale ja mam 4 i jakbym się chciała bawić w matkę polkę, to...nawet mi się nie
            chce pisać. Dodam że ilość ich obowiązków będzie się zwiększać, choć akurat
            gotowanie obiadów ich obowiązkiem nie jest i nie będzie. Ale na pewno mycie po
            sobie wanny, wynoszenie śmieci czy mycie naczyń. Jak będą mieć po naście lat
            pewnie zaczną sobie dorabiaćdo kieszonkowego lub wakacji-będę ich do tego
            namawiać.
            I jeszcze jedno- czy wiesz że w wielu szpanerskich przedszkolach z gigantycznym
            czesnym dzieci gotują i pieką? Że np. w Szwecji czy w USA jest oddzielny
            przedmiot i w szkołach są pracownie- kuchnie gdzie dzieci gotują? Dodam że
            szkoły zaczynają się tam w wieku bodajże 4 lat, a przedmiot jest obowiązkowy
            (przynajmniej w Szwecji).A swoją drogą to w jakim wieku chcesz uczyć dzieci
            takich rzeczy? Nastolatka to już raczej nie bawi i trudno to od niego
            wyegzekwować.
        • karynk Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:43
          Lepsze takie rozwiazenie niż 18-latkom podawać obiad gorący na talerzu dzień w
          dzień, i mówić, że nie można z domu wyjechać bo sobie nie poradzą.

          ...przecież wiemy nie chodzi o wyreczanię się 8-latkiem.
          • tornadooo Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:46
            8 lat a 18ście to różnica, nie uważasz? 8 latek powinien się uczyć i bawić a nie
            zupę gotować!
            Dziecko się samo stopniowo usamodzielni.
            A to że 18stce podaję się jedzenie to osobny temat.
            • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:57
              Nauka gotowania to jest świetna nauka i w dodatku zabawa dla ośmiolatka. W
              dodatku to umiejętność, która przydaje się bardziej niż znajomość stolic
              wszystkich państwa na świecie.
              • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:58
                Ale bez nadzoru oczywiście nie pozwoliłabym takiemu dziecku gotować.
            • zojkaojka Samo się usamodzielni z czasem??????????????????? 11.01.07, 12:03
              Dzięki tej wierze mamy na tym forum liczne posty w stylu A ON W DOMU NIC NIE
              ROBI. I dodajmy nic zrobić nie umie. Dzieci się uczy i wychowuje a nie czeka że
              to się samo zrobi.
        • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:49
          Ani mama ani dzieci nie są służbą (?) domową - nic sie nie stanie, jeżeli
          pięcioletnie dziecko będzie umiało włączyc gaz - nawet lepiej, bo
          odpowiedzialniej do tego podchodzi.
          • panda74 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:01
            Nie mogę uwierzyć!!! 5-latek i gaz? Dziewczyny, nie chcę nikogo obrazić, ale
            myślcie trochę!!! A potem słyszymy w wiadomościach o ciężko poparzonych
            dzieciach.... Nie zdawałam sobie sprawy ile na tym forum nieodpowiedzialnych
            matek! I babć... Mam nadzieje tylko, że nie przekonacie sie na skórze własnego
            dziecka, co to znaczy ułamek sekudy przy wylewaniu na siebie wrzątku...
            Jestem przerażona po tym, co tu przeczytałam
            • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:54
              Najgorsze rzeczy zdarzają się dzieciom, które nie mają pojęcia czego dotykają i
              czym im to grozi. Są zupełnie jak Marsjanin w swoijej własnej kuchni. Nie wiedzą
              co niebezpieczne bo nikt im nie pokazał co do czego służy - więc sobie czymś
              pokręcą , coś na siebie ściągną...
              • panda74 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:03
                Kochana - ja mojej córce bardzo dogłębnie tłumaczę czym się może skończyć
                "zabawa" w gotowanie itd. Po prostu uważam, że są to zdecydowanie za małe dzieci
                na to, by aktywnie uczestniczyły w gotowaniu! Stawką tu jest ich zdrowie, a
                nawet życie! Dlatego nie ma sensu przyspieszony kurs samodzielności - na to
                naprawdę przyjdzie czas. A oblanie się wrzatkiem to są ułamki sekund - czasami
                nie da się zareagowac w porę! Powiedzcie szczerze - po co narażać dziecko? W
                imię czego? Przecież rozmawiamy tu o kilkulatkach! A z dyskusji tu wynika, że
                znowu mamy się przechwalają, czego to dziecko nie potrafi... No niestety - nie
                dam się przekonać, że kuchnia to odpowiednie miejsce dla małego dziecka.
                • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:35
                  Nie mam zamiaru cię do niczego przekonywać. I nie uważam by dziecko powinno
                  NAPRAWDĘ gotować.

                  Ale dbanie o bezpieczeństwo dziecka poprzez niedopuszczanie go do kuchni - to
                  nie jest właściwa droga. Myślę, że powolne oswajanie ze wszystkim co się dzieje
                  w domu jest lepsze - bo mamy pewność, że dziecko ROZUMIE dlaczego coś jest
                  niebezpieczne a nie tylko WIE, ŻE NIE WOLNO.

                  Poza myslę, ze babcia z pierwszego postu zachowała pełną ostrożność (czyli np.
                  trzymała dziecko stojące na czymś bardzo stabilnym - by w razie czego bynajmniej
                  nie łapać garnka tylko odsunąć dziecko - łapanie garnka rzeczywiście byłoby
                  absurdem). Nie sądzę by jedynie patrzyłasmile na wnuczkę.
                  Oczywiście, pozwalając dziecku na takie eksperymenty trzeba się odpowiednio
                  przygotować i mieć pewność, ze dziecko jest na to gotowe - że nie będzie
                  wykonywać nagłych ruchów itp. Jeżeli jeszcze tego nie umie i nie rozumie to jest
                  dużo za wcześnie.
            • zojkaojka Oparzenia 11.01.07, 12:14
              Wszystko można robić głupio lub mądrze. Moi nie zapalają gazu bez osoby
              dorosłej w kuchni. Ale jeśli myślisz że brak wiedzy o tym jak się gaz zapala
              zabezpiecza dziecko przed próbą jego odpalenia, to chyba nie masz ciekawskiego
              przedszkolaka. I jeśli uważasz, że wrzątek przed 6 czy 8 latkiem należy tylko
              chować, a nie uczyć odpowiedzialnych zachowań, to ma on wielką szansę poparzyć
              się. W końcu do szkoły, do kolegi i tp. z nim nie pójdziesz. Dzieci trzeba
              uczyć a nie pod klosz wsadzać.
    • zmijka76 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:43
      A ja sie wcale nie dziwię, ze Twoja mama wkurzyła się na maxa. Uważasz, że jest
      na tyle nieodpowiedzialna, zeby nie dopilnować swojej wnuczki, aby nie zrobiła
      sobie krzywdy?

      Myślę, ze sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybyś przy okazji wspólnej
      kawy wspomniała mamie, zeby podsunęła małej inne zajęcia w czsie, kiedy sama
      gotuje. Moze córeczka z tym samyum zapałem odmierzyła by masło potrzebne do
      polania leniwych?
      Dziwisz się, ze po takim telefonie jest zniesmaczona i ze jest jej przykro?
      Dziewczyno - składaj ręce do Boga, ze masz matkę, która chce zaopiekowac się u
      Ciebie Twoim dzieckiem i jest darmową kucharką dla Twojej rodziny. Daj też
      dziecku przyjemnosc obcowania z babcią i brania udziału w zwykłych domowych
      zajeciach, które 3-latki uwielbiają.
    • zonazona Co innego pomoc.. 10.01.07, 10:48
      .. podczas gotowania, a co innego, kiedy dziecko "samo startuje z widelcem do
      kotletow na patelni".
      Przede wszystkim dziecko powinno przestrzegać tego, że SAMO niczego w kuchni
      nie robi
    • erka235 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 10:54
      Naucz córke ze nie wolno podchodzić do kuchenki{ja mam czworke i zadno nie
      podchodzi} a dla mamy ściągnij z interneto film o dzieciach poparzonych i
      powiedz ze to jest jej lektura.Niech zobaczy jak cierpią takie dzieci....aż mi
      ciarki po plecach chodzą
      powodzenia
      • panda74 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:04
        Zdecydowanie dzieci nie powinny mieć wstępu do kuchni! Moja 4,5-latka nigdy nie
        podchodzi do kuchenki! Tak jest nauczona: raz że wrzątek, a dwa - kurki z gazem.
        Na nauke gotowania czy pomoc babci przyjdzie czas za ładnych kilka lat! Po co
        ryzykować kalectwem dzieci??? Ludzie, po prostu nie wierzę w to co przeczytałam!
        Jak można pozwolić zbliżyć się do wrzątku 2-latkowi???
        • erka235 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:05
          panda74 napisała:

          > Zdecydowanie dzieci nie powinny mieć wstępu do kuchni! Moja 4,5-latka nigdy nie
          > podchodzi do kuchenki! Tak jest nauczona: raz że wrzątek, a dwa - kurki z gazem
          > .
          > Na nauke gotowania czy pomoc babci przyjdzie czas za ładnych kilka lat! Po co
          > ryzykować kalectwem dzieci??? Ludzie, po prostu nie wierzę w to co przeczytałam
          > !
          > Jak można pozwolić zbliżyć się do wrzątku 2-latkowi???
          Babcia ma coś z "garami"-swoimi "garami"
    • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:47
      A ja małej pozwalałam pomagać przy gotowaniu - oczywiście z asekuracjąsmile Bez
      przesady - babcia obok stoi, wrzątku na siebie nie wyleje.
      • maniusza Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 11:57
        normalnie ciary mi przechodzą jak niektóre wypowiedzi czytam... babcia stoi
        więc nie wyleje? ile trwa strącenie garnka? ułamek sekundy. babcia choćby nie
        wiem jak sprawna była garnka w locie nie złapie
        jestem jak najbardziej za samodzielnością dzieciaków ale nie tak wczesnie i nie
        przy garach. mam 9 letniego syna który potrafi wiele rzeczy sam, kanapki bez
        trudu sobie zrobi wink ale nie wyobrażam sobie go do garnków dopuszczać. jest
        duzym rozsądnym chłopakiem ale mimo to nie ma jeszcze tej rozwazności i
        umiejętności przewidywania skutków jaką mają starsi
        • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:16
          Widziałam ze dwa razy w życiu poparzone wrzątkiem dzieci - jedno złamało zakaz
          wchodzenie do kuchni i ściągnęło patelnię z tłuszczem na siebie (nie mając
          pojęcia co to jest); drugie ściągnęło na siebie kawusię koleżanki mamy - panie
          omawiały wychowanie dzieci (to dziecko było młodsze.)

          Moje dziecko od zawsze BYŁO w kuchni przy mnie - i tłumaczyłam miliony razy co
          jest co, co jest w jaki sposób niebezpieczne itp. Opowiadałam jak kiedyś ludzie
          gotowali - kiedyś sąsiad pokazał nam pięknie zachoany w jego mieszkaniu piec
          węglowy - jak to się rozpalało itd.

          Dziecko o niczym nie poinformowane nawet nie wie co jest niebezpieczne - jest
          milion razy bardziej narażone na wypadki. Dziecko , które o nożu nie wie nic
          oprócz tego, że nie wolno go dotykać - w złości może być "nieposłuszne" i noża
          dotknąć (i zacisnąć łapkę na ostrzu).

          Dziecko, któremu wszystko pokazano i wytłumaczono - jest OSTRZEŻONE. i
          bezpieczniejsze.
          • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:26
            No ja się zgadzam z Sir.Vimes, że pewnych rzeczy np. zachowania się przy
            przechodzeniu przez ulicę, obchodzenia się z wrzątkiem, szkłem,
            elektrycznością, ostrymi przedmiotami trzeba uczyć naprawdę od
            najwcześniejszych lat, a nie po prostu chronić przed dostępem. Tłumaczyć,
            pokazywać, tłumaczyć, testować pod nadzorem itd. Co jest bardziej
            niebezpieczne - jak dziecko sobie pomiesza łyżką w garze kiedy mamusia stoi
            obok, czy jak ściągnie na siebie ten gar ciekawe co tam jest w środku.
            Oczywiście trzeba zachowywać ostrożność ale przede wszystkim uczyć
            samodzielności.
          • marghe_72 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:48
            sir.vimes napisała:

            > Widziałam ze dwa razy w życiu poparzone wrzątkiem dzieci - jedno złamało zakaz
            > wchodzenie do kuchni i ściągnęło patelnię z tłuszczem na siebie (nie mając
            > pojęcia co to jest); drugie ściągnęło na siebie kawusię koleżanki mamy - panie
            > omawiały wychowanie dzieci (to dziecko było młodsze.)
            >
            > Moje dziecko od zawsze BYŁO w kuchni przy mnie - i tłumaczyłam miliony razy co
            > jest co, co jest w jaki sposób niebezpieczne itp. Opowiadałam jak kiedyś
            ludzie
            > gotowali - kiedyś sąsiad pokazał nam pięknie zachoany w jego mieszkaniu piec
            > węglowy - jak to się rozpalało itd.
            >
            > Dziecko o niczym nie poinformowane nawet nie wie co jest niebezpieczne - jest
            > milion razy bardziej narażone na wypadki. Dziecko , które o nożu nie wie nic
            > oprócz tego, że nie wolno go dotykać - w złości może być "nieposłuszne" i noża
            > dotknąć (i zacisnąć łapkę na ostrzu).
            >
            > Dziecko, któremu wszystko pokazano i wytłumaczono - jest OSTRZEŻONE. i
            > bezpieczniejsze.


            Jest mi bardzo po drodze z Tobą smile
            Mam sześciolatkę, która uwielbia pomagac w kuchni
            wie co do czegosłuzy
            Co Jej wolno robić z czego nie

            Mogę spokojnie zostawić garnki na gazie czy ostry nóz na wierzchu bo wiem, że
            sobie krzywdy nie zrobi. Wszystko zostało Jej wytłumaczone..

            Zupełnie inaczej jest jak przychodza do nas dzieci, które o kuchni /
            niebezpiecześtwie itp nie maja zielonego pojęcia - bo ich rodzice uważają, że:
            a. są za małe
            b. są za "głupie", żeby zrozumieć
            c. nie są zainteresowane (co często okazuje się nieprawdą)
            d. są chłopcami a kuchnia to damskie terytorium smile
            • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 14:07
              "Zupełnie inaczej jest jak przychodza do nas dzieci, które o kuchni /
              niebezpiecześtwie itp nie maja zielonego pojęcia - bo ich rodzice uważają, że:
              a. są za małe
              b. są za "głupie", żeby zrozumieć
              c. nie są zainteresowane (co często okazuje się nieprawdą)
              d. są chłopcami a kuchnia to damskie terytorium smile"

              O, i tu jest prawdziwy problem!!!! Takie dzieci mają szansę obciąć sobie palec
              przy krojeniu cebuli - nawet w trzydziestym roku życia...
              A poza tym dzieci zazwyczaj nie są za głupie by zrozumieć , tylko rodzice zbyt
              leniwi by wytłumaczyć...
            • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 08:19
              Marge, ale pozostaje sprawa nieuwagi po prostu, zagapienia sie - moment i
              nieszczescie gotowe.w imie czego narazac dziecko? Samodzielnosci? Zdazy jeszcze
              sto razy sie nauczyc.
              • marghe_72 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 11:42
                lola211 napisała:

                > Marge, ale pozostaje sprawa nieuwagi po prostu, zagapienia sie - moment i
                > nieszczescie gotowe.w imie czego narazac dziecko? Samodzielnosci? Zdazy
                jeszcze
                >
                > sto razy sie nauczyc.


                Nieszczęscia mogą sie wydarzyć wszędzie

                a dziecko nauczone podstaw, przygotowane.. wiedzące, że do kuchenki nie wolno
                sie zbliżac, nie dlatego ,że po prostu nie wolno.. tylko dlatego, ze wrzątek
                jest niebezpieczny.. ma większe szanse na wyjscie z kuchni bez szwanku wink

                rozumiesz o co mi chodzi

                Poza tym wspólne gotowanie to doskonała zabawa.
                • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 12:01
                  >Nieszczęscia mogą sie wydarzyć wszędzie

                  Co nie znaczy, ze mamy pomagac im w wystapieniu.A pozwalajac malym dzieciom na
                  zabawy, prace w kuchni, ktora jest dla niego miejscem niebezpiecznym, tak
                  wlasnie sie postepuje.NARAZA SIE je na oparzenia i urazy.
                  Nie chodzi mi o zakaz wstepu do kuchni, ale o pomysły gotowania, mieszania w
                  garnkach.Jesli dziecko ma zielone swiatlo i miesza kluski przy mamusi to jest
                  ryzyko, ze pod jej nieobecnosc tez za łyche zlapie.I moze zdarzyc sie
                  nieszczescie.
                  Wiem, ze wspolne kucharzenie to super zabawa, sama z córka tak robie- ale do
                  kuchenki sie nie zbliza, moze kroic, trzec, mielic, ucierac, od goracego- z
                  daleka.
                  • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:08
                    Jesli dziecko ma zielone swiatlo i miesza kluski przy mamusi to jest
                    > ryzyko, ze pod jej nieobecnosc tez za łyche zlapie.I moze zdarzyc sie
                    > nieszczescie.

                    A kto zostawia gary bez opieki ?????
                    • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:11
                      A co, jak sie bigos gotuje to stoisz nad kuchenka dwa dni bez przerwy? Bo ja
                      nie mieszkam w kuchni.
                      • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:18
                        Nie gotuję bigosu - nie jadamy mięsasmile
                        Jeżeli ma się dziecko dla którego kuchnia jest zagrożeniem czas wyeliminować
                        niebezpieczeństwa - np. nie zostawiać gotującego się bigosu na dwa dni. Ktoś
                        umrze bez niego???


                        Bo ja
                        > nie mieszkam w kuchni.

                        Czyli ty w kuchni "nie mieszkasz" ale twoje dziecko samo sie po niej plącze,
                        przy gotującym bigosie i absolutnej niewiedzy co jest co.

                        I oskarżasz inne matki o nieostrożność czy nieodpowiedzialność?????????????



                        • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:25
                          Moje dziecko ma 8 lat, w kuchni sila rzeczy przebywa czasem samo, bo jest
                          polaczona z salonem.Od zawsze jakikolwiek garnek jest stawiany na tylnym
                          palniku, gdzie dziecko male nie dosiegnie, a starsze- jest na tyle rozsadne, by
                          tam nie zagladac.I wyobraź sobie, ze za mieszanie w garach sie nie
                          bierze.Zapewne dlatego, iz wie, ze gotowanie nie jest zajeciem dla dziecka.
                          Tak, oskarzam o nieopdpowiadzialnosc te matki, ktore zapraszaja dzieci do
                          zabawy z wrzatkiem.
                        • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:42
                          >i absolutnej niewiedzy co jest co.

                          A skad wywnioskowalas te bzdure?
                          • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:48
                            Z różnych wypowiedzi w wątku ("dziecko nie powinno przebywać w kuchni")
                            • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:49
                              To znak, ze niedokladnie czytasz.
                              • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:53
                                Że wyciągam wnioski?

                                Może niektórzy chaotycznie piszą...
                                • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:05
                                  Nie, po prostu sobie dopowiadasz- tak jak ci pasuje.
                                  • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:16
                                    Nie, to raczej ty sobie dopowiadasz cos czego na 100% nikt nie napisał.

                                    Na przykład tutaj:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=55246827&wv.x=2&a=55331856
                                    • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:24
                                      No przeciez JA to napisalam, nie twierdze przeciez ze kto inny.
                                      • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:25
                                        I dobrze.
                      • bri Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:26
                        Lola, ja to nawet swojemu refleksowi nie bardzo dowierzam i dlatego kuchnie mam
                        tak zorganizowaną, że dziecko musiałoby sie bardzo postarać, żeby sobie jakoś
                        zaszkodzić. Wszędzie gdzie można są blokady, kuchnia jest połączona z pokojem i
                        w zasadzie nigdy nasza córka tam nie jest sama, a już na pewno nie wtedy kiedy
                        coś się gotuje. Sorry, ale przewrócić garnek z wodą, który stoi na płycie
                        ceramicznej nie jest łatwo - nawet mnie. Więc przykład podany w pierwszym
                        poście - wkładanie klusków do garnka, łyżką, pod nadzorem osoby dorosłej
                        groziłoby najwyżej tym, ze chlapnie na nią kropelka wrzątku - coś co moim
                        zdaniem trzeba przeżyć, żeby przekonać się że wrzątek jest be.
                        • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:30
                          Dokładnie. I nie ma to nic wspólnego z zostawianiem gotującej potrawy by
                          dzieciak mógł bez asysty dorosłego "pobawić się" wrzątkiem.
                        • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:41
                          Oparzyc powaznie mozna sie np. para- a kilkulatek ma glowe na poziomie garnka.
                          Wrzatek , ktory chlapnie nieszczesliwie w oko - uwazasz, ze az tak trzeba
                          ryzykowac, by dziecko doswiadczylo, ze gorace boli?
                          Bri masz jeszcze male dziecko,za kilka lat nie bedziesz przebywac z nim non
                          stop, to nierealne i niedorzeczne.Oby tym dzieciom nie przyszlo wrzucac te
                          kluski samemu- bo czemu by nie, skoro to nic wielkiego dla dziecka?
                          • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:47
                            Jeżeli dziecku nie da sie wpoić, że niektóre rzeczy moze robić jedynie pod
                            opieką dorosłych a niektórych nie może wcale to może rzeczywiście lepiej by nie
                            wchodziło do kuchni. Ani do innych niebezpiecznych pomieszczeń.
                            • marghe_72 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:49
                              sir.vimes napisała:

                              > Jeżeli dziecku nie da sie wpoić, że niektóre rzeczy moze robić jedynie pod
                              > opieką dorosłych a niektórych nie może wcale to może rzeczywiście lepiej by
                              nie
                              > wchodziło do kuchni. Ani do innych niebezpiecznych pomieszczeń.


                              bingo
                            • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:53
                              Coz, gratuluje naiwnej wiary w bezwarunkowe posluszenstwo dziecka.
                              • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:58
                                To nie jest kwestia posłuszeństwa li i jedynie.
                                • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:04
                                  Oczywiscie, rowniez inteligencji.Te wszystkie poparzone dzieci to jakies
                                  polgłowki chyba, albo za malo im wpajano.
                              • marghe_72 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:43
                                lola211 napisała:

                                > Coz, gratuluje naiwnej wiary w bezwarunkowe posluszenstwo dziecka.


                                to nie chodzi o bezwarunkowe posłuszeństwo
                                tu chodzi o świadomość..
                                • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 14:51
                                  Dzieci maja to do siebie, ze nawet jesli maja swiadomosc niebezpieczenstwa, to
                                  i tak zdarza sie, ze zaryzykuja- z roznych przyczyn.A czesto nie potrafia
                                  nalezycie ocenic zagrozenia.Dziecko to nie jest maly dorosly.
                              • malila Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 15:20
                                Lola, tu jest jakaś sprzeczność: wątpisz w posłuszeństwo dziecka, jeżeli
                                chodzi stosowanie się do zakazu samodzielnego gotowania, ale równocześnie
                                jesteś przekonana, że Twoje starsze nie złamie zakazu dotyczącego mieszania w
                                garach.
                                • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 15:22
                                  Nie jestem przekonana wcale, ale uwazam ze minimalizuje ryzyko poprzez
                                  nienamawianie dziecka do prób gotowania
                          • bri Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:48
                            Lola tylko, że nie masz żadnej gwarancji, że dziecku które jest uczone od
                            urodzenia, żeby nie zbliżać się do kuchni, coś takiego do głowy nie przyjdzie.
                            Myślo-kontroli mu nie założysz.
                            • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 13:49
                              Bri- jak uczy mnie doswiadczenie- ryzyko jest wowczas znacznie mniejsze.
                  • zojkaojka Lola!!! 12.01.07, 11:56
                    pod moją nieobecność nic nie złapie gorącego, bo nie zostawiam gorących rzeczy
                    w zasięgu dzieci gdy wychodzę z kuchni!!!!!!!I moje dzieci się w kuchni nie
                    bawią bo to nie jest miejsce do zabawy! Ja uczę dzieci gotować. Uczę co w
                    świecie jest niebezpieczne(wrzątek naprawdę jest nie tylko w twojej kuchni, gaz
                    też).
                    • lola211 Re: Lola!!! 12.01.07, 12:46
                      > pod moją nieobecność nic nie złapie gorącego, bo nie zostawiam gorących
                      rzeczy
                      > w zasięgu dzieci gdy wychodzę z kuchni!!!!!!!

                      Ok, tylko pomysl, co w sytuacji, gdy 8-9 letnie dziecko zostanie samo w
                      domu.Wiem, wiem, do 12 r.ż. zawsze powinno byc pod opieka- ale zycie weryfikuje
                      i zdarzaja sie sytuacje, gdy dziecko samo np. wraca ze szkoly do domu.No i
                      weźmie sie za grzanie zupy- w koncu takie samodzielne jest.Ja bym wolala, zeby
                      moje dziecko nie wpadalo na takie pomysły.

                      • sir.vimes Re: Lola!!! 12.01.07, 12:51
                        Jeżeli będzie wiedziało, że zupę to z mamą lub tata a samo może zrobić sałatkę,
                        kanapki itp - to raczej mu takie pomysły nie grożą.
                        Ważne by umiało sie do zrobienia czegokolwiek zabrać i żeby kuchnia nie była
                        jedynie miejscem przerażających niebezpieczeństwwink
                        • lola211 Re: Lola!!! 12.01.07, 13:14

                          W takim razie po kiego uczyc 8 latka gotowania zupy? Nie widze sensu.Niech umie
                          robic kanapki, salatki, ale nie zajmuje sie goracymi garami.Na gotowanie
                          przyjdzie czas, gdy dziecko podrosnie.
                          • sir.vimes Re: Lola!!! 12.01.07, 13:18
                            To kiedy powinno się ZACZĄĆ uczyć gotowania zupy czy czegokolwiek? W gimnazjum?

                            Ja się przestaję dziwić, że moje znajome męczą się z 25, 28 letnimi facetami,
                            którzy nie potrafia obrać czosnku i włączyć pralki...
                            • lola211 Re: Lola!!! 12.01.07, 13:33
                              Mysle, ze takie 12 letnie.Naprawde zostanie duzo czasu, by nauczylo sie
                              gotowania i w doroslym zyciu swietnie sobie w kuchni radzilo.Ja w wieku 16 lat
                              zaczelam pierwsze eksperymenty kulinarne i naprawde dobrze gotuje.Nie musialam
                              nauki podejmowac majac 8 lat- wowczas pieklam babki- tak samo jak moja cora
                              teraz.Dla mnie argument iz te nauke trzeba wdrazac jak najszybciej jest
                              chybiony.
                              Co do facetow- oni potrafia, tylko im sie nie chce.A to juz zupelnie inna
                              sprawa.
                              • sir.vimes Re: Lola!!! 12.01.07, 13:43
                                Dla mnie 12 latek , które nie potrafi sobie zrobić czegoś przyjemnego do
                                jedzenia to trochę kaleka.
                                Nie wyobrażam sobie żebym za każdym razem prosiła mamę , tatę , babcię czy kogoś
                                tam, żeby mi cos przygotował.

                                Ale z drugiej strony nie każdy ma taką jak ja "obsesję" na punkcie jedzenia...
                                Ostatnio mąż się ze mnie śmiał jak "współczułam" dzieciom znajomej, że nie
                                wiedzą co to są szparagi (zamurowało mnie jak zaczęły pytać w pizzerii co to
                                jest...) Poza tym jestem wegetarianką więc "wykrywanie" elementów zwierzęcych w
                                żywności to stały temat u mnie w domu. Dzieciak biedny na wyrywki wie w którym
                                jogurcie jest żelatyna wieprzowa (w danonkach np) a w którym nie ...

                                No, rozpisałam sie troszkę nie na temat ale myslę , że wczesna czy póżna nauka
                                gotowania jest też troszkę wynikiem "podejścia" do jedzenia jako takiego.
                                Pewnie dzieciaki np. pana Macieja Kuronia wychowywały się na kuchennym blaciesmile)
                      • erka235 Re: Lola!!! 12.01.07, 14:22
                        To niech zupe podgrzeje w mikrofali tym napewno się nie poparzy
                  • berek_76 Re: lekkomyślna moja mama 12.01.07, 17:53
                    > pozwalajac malym dzieciom na
                    > zabawy, prace w kuchni, ktora jest dla niego miejscem niebezpiecznym, tak
                    > wlasnie sie postepuje.NARAZA SIE je na oparzenia i urazy.

                    Skąd masz takie dane? Bo ja nigdy nie słyszałam dziecku, które poparzyłoby się
                    dlatego, że regualrnie gotowało razem z mamą.

                    Co innego, zostawić małe dziecko samo z gorącymi garami, a co innego WSPÓLNIE
                    gotować. Ja od czasów niepamiętnych gotowałam z mamą i babcią, smażyłyśmy
                    faworki, robiłyśmy pierniki na wrzącym miodzie... NIGDY nie oparzyłam się
                    poważniej. Zaczęło mi się to zdarzac dopiero z wiekiem, wraz z problemami z
                    koncentracją sad.

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • berek_76 Re: lekkomyślna moja mama 12.01.07, 17:50
            > Moje dziecko od zawsze BYŁO w kuchni przy mnie - i tłumaczyłam miliony razy co
            > jest co, co jest w jaki sposób niebezpieczne itp.

            A pewnie. I dlatego moja Jeszcze-Nie-Dwulatka ostrzega mnie gromkim okrzykiem
            "Oj!", kiedy wchodzę do kuchni, a w piecyku (nawet nie nagrzanym) pali się
            światełko, które dla nas jest sygnałem "piecyk gorąvy". Ona już wie, że nie
            wolno, pamięta o tym i jeszcze mnie ostrzega. Starsza tym bardziej, pilnuje nie
            tylko siebie, ale też i siostry, mówi "Odsuń się, Daśka, bo tu może pryskać" (he
            he, jak rzeczywiście ma pryskać, to sama je z kuchni wypraszam, zresztą ostrożne
            są, bestie).

            Ja ugotowałam pierwszą zupę, sama, kiedy miałam jakieś 10-11 lat. Nie, to był
            nawet cały obiad! I byłam strasznie dumna. Moje baby lubia mi pomagać w kuchni,
            Anka (4,5) od niedawna sama robi sobie kaszę, pomaga mi w pieczeniu ciasta i tak
            dalej. Nie wyobrażam sobie zakazu wstępu do kuchni. To kiedy miałabym gotować?
            Przecież jak jesteśmy w domu, chcemy być razem! Mam je wyrzucać i sama stać przy
            garach? Gotowanie to też częśc wspólnego domowego życia.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:18
          9 letnie dziecko, które nie potrafi ogrzać sobie posiłku, upiec z mamą
          ciasteczek , zrobić sałatki (choćby jako miłej niespodzianki dla Babci na jej
          święto) - nie mieści mi się to w głowie... A pralkę umie nastawić chociaż???

          A może pralka i odkurzacz też zbyt niebezpieczne?????
          • maniusza Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:27
            podałam kanapki jako przykład. ciasteczka razem pieczemy, sałatki razem robimy,
            lepimy pierogi itd itp
            nie dopuszczam go do wrzątku, tyle. Nie uważam żeby miał się przez to zrobić
            niesamodzielny albo żeby mu to jakoś zaszkodziło na psychikę wink
            po prostu wiem że oparzenie to ułamek sekundy i wiem jak to boli. i tyle
            • olimisio Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:48

              1.Rozmawiałam z mamą tydzień temu żeby młoda nie wchodziła do kuchni gdy gotuje
              się coś na kuchence. Teraz zwróciłam jej uwagę grzecznie, bez zbędnych emocji.
              2. Ola wie co to gorące, jest jednak strasznie żwawym trzylatkiem, wszędzie jej
              pełno, ma przedziwne pomysły, wrzątek to jedna z ostatnich rzeczy które powinny
              być w jej zasięgu, mimo obecności obok kogoś dorosłego
              3. Kiedy my jako rodzice czegoś córkę uczymy, np. tego aby na razie kiedy jest
              taka mała trzymac sie z dala od wrzątku i ognia, to chcielibyśmy aby osoby
              które zostały o tym poinformowane, a opiekują się dzieckiem, uszanowały naszą
              prośbę, nie wiem dlaczego mama się obraża. To raczej ja mogę się obrażać, że
              nie traktuje tego co mówię poważnie
              4. Mała pomaga w kuchni: miesza ciasto, ubija pianę, panieruje. Ale do kuchenki
              ma nie podchodzić.
              5. Ani dziecku, ani mamie nie musimy pokazywać filmów, wystarczy że mąż pokaże
              blizny jakie ma po oparzeniu, przeszczep się nie przyjął - jego matka też
              pewnie myślała że ma wszytsko pod kontrolą - ściągnął na siebie przy niej gar z
              rosołem.
              • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:50
                Kup mamie osłonę na kuchenkę jakie są w Ikei. Będziesz spokojniejsza. Jeśli
                jest prawidłowo zainstalowana nie mam możliwości ściągniecia na siebie garnka z
                kuchni.
                • erka235 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:52
                  W takim razie ja nie zostawilabym dziecka z kimś takim jak twoja mama
                  pozdrawiam
              • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:52
                Sobie też kup. Ja tam nie dowierzam w swój super refleks i 100% uwagę.
              • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 12:52
                jest jednak strasznie żwawym trzylatkiem, wszędzie jej
                pełno, ma przedziwne pomysły,

                Jeżeli twoja córka nie umie jeszcze skoncentrować się na "uważaniu" na siebie -
                to za wcześnie na eksperymenty z kuchenką. Jeżeli wiesz, że może w sposób
                niekontrolowany machnąć łapką - rzeczywiście umów się z mamą, że jeszcze poczeka
                z zabawami w kuchni. Ale może np. spróbować smarować chleb takim drewnianym
                nożykiem do masła - babcia będzie spokojnie gotować a dziecko się zajmie chlebem
                i będzie dumna z siebie.
                • kaczka996 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:53
                  witam, ostatnio dosyć często tu bywam ale jeszcze nigdy nie pisałam,
                  dziwię się emamom, które w tak lekceważący sposób podchodzą do tematu
                  uczestniczenia małych dzieci w gotowaniu. przecież to tylko sekunda i
                  nieszczęscie gotowe, nikt , nawet najbystrzejsza mama czy babcia nie jrest w
                  stanie zareagować, to tylko kwestia szczęścia, ze dziecko prz3ebywające w
                  pobliżu gotujących sie potraw nic sobie nie zrobi.
                  niestety ciekawość dziecka jest czasem zbyt silna i nawet nauczone, ze nie
                  wolno bo sobie zrobi krzywdę, moze spróbować tą ciekawość zaspokoić.
                  co z tego , że taka mama czy babcia będą załować, ale to dziecko będzie
                  cierpieć i mieć blizny na całe zycie.
                  naprawdę wiem coś o tym i nie pozwalam mojemu dziecku 20-miesięcznemu zbliżać
                  sie do kuchni, mimo, ze mam zamontowaną osłone z Ikei ( i tak nie jest to w tej
                  chwilim zadna ochrona, ponieważ próbuje otwierać piekarnik, stawać na otwartych
                  drzwiczkach i w ten sposób dostać sie do tego co jest za osłłoną).
                  • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 14:01
                    To może jak coś gotujesz weź dziecko na ręce i pokaż mu co się na kuchni dzieje
                    z zastrzeżeniem, że nie wolno dotykać bo baaardzo gorące. Ja tak robię z moją
                    córką i jakoś nie próbuje się dostać sama do garnków na płycie.
                    • kaczka996 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 14:06
                      niestety wszelkie pokazywanie i tłumaczenie , ze gorące i nie wolno, nie
                      skutkują mam nadzieję , ze moze kiedys.
                      to sie sprawdzało przy moim pierwszym dziecku ale niestety 2-e jest zupełnie
                      inne, wymaga duzo więcej uwagi , tłumaczenia również. ma duzo większy
                      temperament niz p-sze
                  • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 14:05
                    nie pozwalam mojemu dziecku 20-miesięcznemu zbliżać

                    Ale nikt tu nie rozmawia o 20-miesięcznych dzidziusiach tylko o przedszkolakach
                    i starszych dzieciach.
    • bj32 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:37
      Ja myślę, że Ty najlepiej wiesz na co córce można pozwolić, a na co nie. Ja mam
      pięciolatkę i też dużo jej wolno, ale łapki precz od piekarnika i garów na
      kuchence. Czasami próbuje, ale - o dziwo - tylko przy mnie i przy mężu. Sama
      nigdy.
    • lolinka2 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 13:42
      Ja jestem za uczeniem samodzielności, ale pod czujnym okiem rodzica. I włączając
      się do spisu "co kto potrafi" dorzucam:
      5 lat - tosty, kanapki, woda z sokiem, (jogurt czy serek z lodówki to chyba
      oczywiste), lepienie jakichś tam pulpetów czy leniwych i wkładanie ich potem do
      wrzątku. Sałatka z przygotowanych produktów (jakiś tuńczyk, kukurydza, itepe).
      Znaczy, z głodu nie umrze.
      Ziemniaków jeszcze nie obiera, a szkoda...big_grin
      • weronikarb Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 12:35
        Lilinka zanidebalas - 5 latek nie obiera ziemniakow wink

        Moj synek 3 lata uwielbia prace w kuchni, jednak wie bardzo dobrze co znaczy
        wrzatek od kiedy zaczal majtac lapkami.
        Najpierw uczylam go o gooracych filizankach - nigdy zas nie mial zapedow.
        Pozniej powyzej roku o kuchence.
        Niemam zabezpieczen, nie gotuje poprostu na pierwszych palnikach.
        Maly wie ze jak piekarnik wlaczony to moze patrzec tylko przez szybke.

        Nozem umei sie poslugiwac odkad skonczyl 2 lata sie uczy. Teraz uzywa
        metalowego z pilka.

        A ziemniaki - na etapie uczenia sie - obierakiem smile
        Marchewke juz w miare obierze smile
        Wie, ze tym moze sobie krzywde zrobic (niewielka, ale jednak), wiec robi to
        ostroozenie.
        Acha samego beze mnie nie zostawiam go w kuchni nawet na moment - to zawsze
        zdiecko ejszcze
    • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 14:43
      Moja 8 latka w kuchni moze zmywac naczynia i robic kanapki z pokrojonego juz
      wczesniej pieczywa oraz robic ciasta przy uxyciu miksera.Nie zbliza sie do
      kuchenki, choc mam plyte ceramiczna i zagrozenia ogniem nie ma.Jest za to
      wrzatek, co uwazam za wysoce niebezpieczne.wystarczy chwila nieuwagi i
      nieszczescie gotowe.O czym wiem najlepiej, bo moja córa ulegla poparzeniu bedac
      niemowlakiem.Tym , ktorym sie wydaje, ze dziecko jest w kuchni bezpieczne, bo
      sa przy nim, z cala pewnoscia moge napisac, ze sa w błedzie.
      • malila Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 15:46
        Przyłączam się. Miałam 8 lat, kiedy oparzyłam sobie nogę strącając garnek z
        wrzątkiem do inhalacji. A niby byłam już bardzo kumata, umiałam się z tym
        obchodzić. Ale zborność ruchów jeszcze nie ta. No i ręce mniejsze niż u
        dorosłego, odległości inne. Zgubiła mnie (i moich rodziców) pewność, że znam
        zagrożenie i wiem, jak go uniknąć.
        Trzylatka jest zdecydowanie za mała na bliskie spotkanie z gotującą się wodą. I
        pozbawienie jej tego kontaktu na pewno nie upośledzi jej póżniejszych
        umiejętności kulinarnych. IMO pięcio- czy sześciolatek to odpowiedniejszy wiek.
        • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 23:37
          Dorośli też ulegają poparzeniom.
          • lola211 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 08:16
            Owszem, ale ryzyko,ze dziecko ulegnie wypadkowi jest duzo wieksze- chyba nie
            trzeba tlumaczyc, czemu.
    • mamciakam Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 16:23
      tak siedzę i czytam i zastanawiam sie co jest lepsze pozwalac czy nie ...
      sama mam rózne doswiadczenia z kuchnia.w wiku 8 czy 9 lat tez juz umiałam w
      kuchni gospodarzyc umiałam ugotowac ziemniaki , zupe obrac warzywa zrobic
      herbate ,kanapki ale niestety tez doszło do tego ze sie poparzyłam wrzatkiem
      (przez własna głupote niestty nagrzałam sobie szpilke do robienia swetrów na
      gazie na którym gotowała sie woda w czajniku biorac zagotowaną wodę oparzyłam
      się o szpilke no i czajnik niestety z bólu upuściłam no i ...)
      do dzis mam opory w uczestniczeniu dzici w pracach"kuchennych" czy to ze mną czy
      z kim innym czy samodzielnie (dzieci mam troje synów prawie 10 lat prawie 4 lata
      i pótoraroczną córke)nie pozwalam im nic przy wrzatku "grzebac" starszy umie
      kanapke zrobic herbate warzywa obrac.sredni jest bardzo ciekawy tego co sie
      dzieje na piecu ,ale biore go na ręce w takiej odległosci by nic nie mógł
      sciagnac i tłumacze ze nic co na piecu dotykac nie wolno itp.mała tez juz pomału
      zaczyna sie interesowac tym co na kuchni stoi i wtedy dostaje gesiej skórki jak
      staje na palcach łapiąc sie za kuchenke by zajzec co to tam jest tez tłumacze
      ale same wiecie co dociera do 18 miesiecznego dziecka.
      ogólnie jestem chyba bardziej za tym by dzieci przy gotowaniu na kuchence się
      nie kręciły stały albo siedziały conajmniej jak najdalej i zajmowału sie np.
      (jak ktos juz wczesniej powied\iał)smarowaniem kanapki drewnianym nożykim.
      pozdrawiam
      • dzindzinka Re: ku przestorodze 10.01.07, 17:34
        Pamiętacie historię tej dziewczynki?

        krapkowice.net/kurier,art,id_6709
        • erka235 Re: ku przestorodze 10.01.07, 21:14
          to jest okropna historia.Boże co to dziecko wycierpiało się.Widzicie emamy
          wystarczyła sekunda i katastrofa gotowa.
          • bri Re: ku przestorodze 10.01.07, 23:43
            Na mnie się taka sztuczna piżama zajęła jak miałam 15 lat. Na szczęście była
            luźna i tata zdążył zdusić ogień ścierką zanim cokolwiek mi się stało.
            Wkładanie klusków łyżką do garnka pod nadzorem osoby dorosłej to jednak co
            innego niż nienadzorowany dostęp do ognia.
    • haganna Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 21:57
      Wszystkim lekkomyślnym mamom, które pozwalają dzieciom "bawić się" wrzątkiem i
      cieszą się, jakie to ich dzieci są "do przodu" chciałabym zadać jedno pytanie.
      Czy zdają sobie sprawę z tego jak wygląda oparzenie szklanką wrzątku u osoby
      dorosłej (w % powierzchni ciała), a jak u dziecka.
      Chciałabym zaznaczyć, że blizny oparzeniowe rosną razem z dzieckiem, tzn. jeśli
      miało poparzony brzuszek, to blizna na całym brzuchu będzie do końca życia.
      Czym innym jest przygotowanie ciasteczek, kanapek, czy sałatki, a czym
      innym "obcowanie" z wrzątkiem lub gorącym olejem. Pozwalanie na to małemu
      dziecku to dla mnie skrajna GŁUPOTA!!!
      • martynka1210 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 21:59
        haganna napisała:

        > Wszystkim lekkomyślnym mamom, które pozwalają dzieciom "bawić się" wrzątkiem i
        > cieszą się, jakie to ich dzieci są "do przodu" chciałabym zadać jedno pytanie.
        > Czy zdają sobie sprawę z tego jak wygląda oparzenie szklanką wrzątku u osoby
        > dorosłej (w % powierzchni ciała), a jak u dziecka.
        > Chciałabym zaznaczyć, że blizny oparzeniowe rosną razem z dzieckiem, tzn. jeśli
        > Zgadzam się z Tobą ale tu wiele mam jest innego zdania przykre to jest
        > miało poparzony brzuszek, to blizna na całym brzuchu będzie do końca życia.
        > Czym innym jest przygotowanie ciasteczek, kanapek, czy sałatki, a czym
        > innym "obcowanie" z wrzątkiem lub gorącym olejem. Pozwalanie na to małemu
        > dziecku to dla mnie skrajna GŁUPOTA!!!
      • bri Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 23:39
        Nikt tu nie pisał o dawaniu dziecku wrzątku do zabawy. Kurczę, a do tej pory
        myślałam, że jestem wręcz przewrażliwiona na punkcie oparzeń.
    • martynka1210 Re: lekkomyślna moja mama 10.01.07, 22:02
      nie zapisało calosci a więc zgadzam się z tym moja poprzedniczka napisała ale
      przykre jest to co inne mamy pisza.Nie dawajcie swoim dzieciom gotować!w tym wieku.
      • pesteczka5 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 00:00
        Ja pozwalam gotować, mlec w maszynce, kroić kromkę chleba, wkładać pierogi
        łyżką cedzakową do wrzatku (jeden wkłada, drugi odcedza), zrobić mamie kawę
        itd. Tylko, że sama osobiście - pilnuję do upadłego, z oka nie spuszczam i
        śledzę każdy ruch, ustawiam garnek, łyżkę itd. tak żeby zminimalizować ryzyko
        przypadkowego potrącenia. Uczę chłopców, że nogi na stołku trzyma się w środku,
        że krojąc uważa się na paluchy, że nie biega się z ostrym itd. Wychodzę z
        założenia, że dzieci gotujące z mamą są o niebo bezpieczniejsze niż te
        szwendające się po kuchni, gdy zajęty dorosły gotuje sam.
        Ale wszystko zależy od gatunku babci - jeśli uważasz ją za roztrzepaną i
        niefrasobliwą oraz uznającą za pilnowanie rzucenie okiem co kwadrans, czy
        dziecko w ogóle jest - zabroń i już.

        Aha, moi chłopcy mają 4 i pół oraz niespełna 6 lat.
        • pesteczka5 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 00:05
          Aha, i uważam, że takie podejście skutkuje ogólnym otrzaskaniem z tematem -
          dzieci wiedzą mniej więcej, co jest bezpieczne, a co nie, i same proszą o pomoc
          w powaznym eksperymencie, zamiast zadekować się w kącie bo mama nie pozwoli.
          Uwielbiają robić paprajstwa typu: cukier, sól, proszek do pieczenia i sok
          malinowy na ten przykład. Raz użyłam takiej mikstury do sałaty - znalazł się w
          niej balsamico, olej, miód i posiekany czosneksmile
    • anka99991 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 01:17
      Nie przeczytałam wszystkich postów, bo we mnie zawrzało, gdy przeczytałam o 5-
      latkach zapalających gaz i gotujacych zupy! Wg mnie gotowanie nie jest dla
      dziecka z jednego powodu: kuchnia jest przystosowana dla osób o wzroście co
      najmniej 150 cm. 110-centymetrowy pięciolatek, żeby sięgnąć do gara na kuchence
      musi na coś wejść i samo to jest już niebezpieczne. Ludzie, wyobraźcie sobie,
      że sięgacie gara na kuchence, gdzie płomień z palnika jest na wysokości
      waszych oczu!!!! Kucnijcie i zobaczcie co widzi wasze dziecko i jak musi
      operować swoimi rączkami!!! Wyobraźcie sobie, że macie palnikina wysokości
      swojego okapu! Tłumaczę dziecku, że będzie mogło gotować, gdy na tyle urośnie,
      że będzie mogło działać w kuchni bez potrzeby wchodzenia na cokolwiek.

      Mama autorki wątku jak i moi dziadkowie po prostu nie potrafi przewidzieć
      pewnych zagrożen a do tego zachowuje sie jak małolata - obraża się. Ja w tej
      sytuacji zmuszona byłam do tego, że nie zostawiam dzieci sam na sam z
      dziadkami. Są zbyt lekkomyślni: np wożenie dziecka bez fotelika to dla nich
      norma, bawią się ze mną w kotka i myszkę i cieszą się, że udało im sie to
      zrobić, gdy nie widziałam. Zgroza! Kroki, które podjęłam są niestety
      koniecznością.
      • sir.vimes Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 08:11
        W ani jednym poście nie pojawił się 5-latek gotujący zupę.
    • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:20
      Z moją córką do klasy chodzi pewien chlopak mają po {11lat} i wiecie czym on się
      chwali?Nie nie wiecie bo skąd.To ja wam pisze.Pyta sie pani tego chłopca co robi
      w domu po szkole bo nie ma odrobionych lekcji{zresztą tak jest
      codziennie},chlopak odpowiada"musze zrobić sobie obiad pomyć naczynia uprac
      sobie ciuchy ,a pani pyta a co wtedy robi Twoja mama? odpowiada;Siedzi przed
      telewizorem i ogląda filmy pije kawe i pali papierosy.Pani znowu pyta.A czy ty
      mamusi majteczki też pierzesz?A chlopak robi sie czerwony jak burak i ze wstydu
      zwiesza glowe.Współczuje co nie którym dzieciom ,naprawde
      • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:28
        Ja współczuję temu chłopcu nauczycielki-idiotki.
        • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:32
          bri napisała:

          > Ja współczuję temu chłopcu nauczycielki-idiotki.


          >a nie dlatego że ma matke debilke?
          • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:33
            Co jest złego w tym, że uczy chłopca samodzielności?
            • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:35
              Nawet jeśli ta matka naprawdę źle się opiekuje tym chłopcem to nauczycielka
              mogła być delikatniejsza. W końcu z tego co piszesz zawstydziła go przy całej
              klasie.
            • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:35
              bri napisała:

              > Co jest złego w tym, że uczy chłopca samodzielności?


              >to nazywasz samodzielnością?Matka nic nie robi! a dzieciak nawet lekcji nie ma
              odrobionych i to dzień w dzień!
              • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:38
                Ej, teraz przeczytałam dokładnie, co napisałaś. Nie wiadomo co robi matka tego
                chłopca, nie ma o czym gadać tak naprawdę. Historia z dziesiątej ręki, więc
                została już tak na sto procent przekręcona o 180 stopni.
              • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:38
                I wlasnie dzieciak jest "bandziorem"tak jest nosi noże do szkoły nauczyciele nie
                daja rady bo matka go "uczy samodzielności" i niczego innego a i jeszcze jedno
                do tego chłopaka szkola wzywala juz pare razy policje.
                • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:39
                  Dramat.
                  • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:42
                    i tak uczy samodzielności . Moja córka to przerazona ze szkoly wrocila gdy jej
                    kolega żucał nożem po klasie i DOPIERO POLICJA MU NÓŻ ZABRAŁA !
                    • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:42
                      Tragedia. Jaki wniosek - nie należy uczyć dzieci samodzielności? wink
                      • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:45
                        bri napisała:

                        > Tragedia. Jaki wniosek - nie należy uczyć dzieci samodzielności? wink

                        oczywiści że można a nawet trzeba ale nie do tego stopnia co matka tego chłopca
                        • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:46
                          A do jakiego?
                          • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:49
                            bri napisała:

                            > A do jakiego?
                            Widze ze jesteś za takim usamodzielnieniem dzieci matka się opie.. a dziecko
                            zapie.. za nią.
                            To super nie mamy o czym gadac.
                            • bri Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:56
                              Zadałam tylko pytanie. Moja córka jeszcze nie ma dwóch lat. Jak na razie uczę
                              ją, że jak jej upadnie klocek czy rozrzuci kredki to ma sama sobie wstać i
                              pozbierać; ma wyrzucać papierki do śmieci; wynosić swoje zabawki z dużego
                              pokoju do jej własnego pokoiku; sama wziąć sobie kubeczek z piciem z kuchennego
                              blatu; wdrażamy ją powoli do samodzielnego mycia się; ma sama usypiać we
                              własnym łóżeczku; czasem bawić się sama, itp. Czy my przypadkiem nie
                              przesadzamy???
                              • kra25 Re: przeczytajcie 11.01.07, 12:02
                                Sory za słownictwo.Moj synek który bedzie miał w czerwcu dwa latka też wie już
                                co ma zrobić z zabawkami papierkami i jest tak samo jak u Ciebie Mam jeszcze
                                trzy córki które tez mają swoje obowiązki w domu.Ale nie gotowanie.
      • marghe_72 Re: przeczytajcie 11.01.07, 11:46
        kra25 napisała:

        > Z moją córką do klasy chodzi pewien chlopak mają po {11lat} i wiecie czym on
        si
        > ę
        > chwali?Nie nie wiecie bo skąd.To ja wam pisze.Pyta sie pani tego chłopca co
        rob
        > i
        > w domu po szkole bo nie ma odrobionych lekcji{zresztą tak jest
        > codziennie},chlopak odpowiada"musze zrobić sobie obiad pomyć naczynia uprac
        > sobie ciuchy ,a pani pyta a co wtedy robi Twoja mama? odpowiada;Siedzi przed
        > telewizorem i ogląda filmy pije kawe i pali papierosy.Pani znowu pyta.A czy ty
        > mamusi majteczki też pierzesz?A chlopak robi sie czerwony jak burak i ze
        wstydu
        > zwiesza glowe.Współczuje co nie którym dzieciom ,naprawde

        Przepraszam, TO ma być nauczycielka??
        Zamiast pochwalić chłopaka za samodzielnośc itp to go zawstydza..
        obrzydliwość
      • sir.vimes A gdzie ojciec? 11.01.07, 13:12
        Co robi ojciec zaniedbywanego chłopca?
        • kra25 Re: A gdzie ojciec? 11.01.07, 14:48
          nie mam pojęcia
      • limonka_3 Re: przeczytajcie 12.01.07, 13:28

        • limonka_3 o co chodzi z tym postem powyżej?????? 12.01.07, 13:32
          Wpiasałąm treść, usunęłam sygnaturę a tu zero tekstu - dlaczego?

          Uwaga, to jest próba smile

          Chciałąm napisać wcześniej że zachowanie tej nauczycielki zgłosiłabym dyrekcji
          i że to jakaś kretynka.

          Biedny chłopiec (że ma taką nauczycielkę - nie matkę).
    • lila1974 Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 15:22
      Wypowiam się, jako mama dziewczynek 5 i 2 lata.

      Dziewczynki towarzyszą mi w kuchni, ale wyłącznie przy pracach, które są dla
      nich bezpieczne, np. typu: wlewanie mleka, rozbijanie jajek, wrzucanie mąki i
      cukru do pojemnika, w którym za chwilę zrobimy wspólnie ciasto na nalesniki.
      Koniczynka lubi pracowac mikserem, ponieważ obłędnie się boję, że mogłaby
      wsadzić palce w miesadła, pilnuję, by trzymała rączkę na uchwycie pojemnika a
      nie za jego kont.
      Kanapki robi z przygotowanych przeze mnie produktów. Posługują się nożami, ale
      tylko typi z serwisów, gdyż są mniej niebezpieczne. Krajalnicy tykac im nie
      wolno.

      Nelę interesują rozstawione na palnikach garnki, więc biorę ją na ręcę i
      pokzuję, co w którym się gotuje, ale nie ma mowy, bym wręczyła jej do łapki
      łychę w celu pogrzebania w garnku. To samo tyczy się starszej. Nie wolno jej
      podstawiać stołka do kuchenki w celu zagladnięcia do garnków.

      Ponieważ Koniczyna lubi myc naczynia, zdażyło się, że sama wstawiła wodę w
      czajniku elektrycznym i dolała wrzątek do komory zlewu. Nie sądziłam, że
      wpadnie jej do głowy taki pomysł. Uczuliłam więc, by nigdy więcej sama nie
      porywała się na takie zadanie. Wodę może włączyć pstryczkiem, ale tu jej
      zadanie się kończy. Wrzątek obsługują wyłącznie dorośli.

      Do gotowania używam dwóch tylnych palników, jeśli muszę skorzystać z tych
      przednich, to dbam, by rączka patelni nie wystawała zza kuchenki i by dzieci do
      kuchni nie wchodzily.

      Mam w nosie to, czy ktoś uzna moje dzieci za niedojdy. Nie zamierzam narażać je
      na niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą przebywanie w kuchni w trakcie pełni
      prac. Ciekawość dziewczynek zaspokajam w miarę możliwości, np. pozwałam dotknąć
      szybki piekarnika, która jest ciepła ale nie na tyle, by oparzyć - co
      uświadamia dziewczynkom, ze co to znaczy "gorące".

      Pomysł zapalania gazu przez dziecko jest dla mnie tak poroniony, że aż brak mi
      słów.
      • kra25 Re: lekkomyślna moja mama/dolila 11.01.07, 15:27
        dziewczynki są śliczne!!!
        • lila1974 kra25 dziękuję :) n/t 11.01.07, 16:34

      • egoya Re: lekkomyślna moja mama 11.01.07, 21:26
        ja mam dwóch synów (6 i 2 lata). Praktycznie zawsze są ze mną w kuchni, starszy umie obierać warzywa i ziemniaki obierakiem, wypłukać, nalać czystej wody-na tym kończy się jego gotowanie. Umie sobie zrobić kanapkę-nie pozwalam dotykać krajalnicy (sama prawie ucięłam palec mając 18 lat!), zawsze ma ukrojone kanapki czy przekrojone bułki, równiez wędlinę ma pokrojoną, a jak nie to robi sobie kanapkę z żółtym serem (kroi nożem do sera), jogurtem itp. Obaj umieją wyłączyć gaz, przy czy nie dotykają niczego na nim. Tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę...pokazuję też rany, jakie ma po oparzeniu moja siostra. Poparzyła się wodą, mając 9 lat, chciała pomóc mamie i wylała litrę wrzątku na siebie. Miała na sobie gruby wełniany sweter (bo właśnie wróciła ze szkoły), jeszcze jakieś bluzki. No cóż, chyba nie trzeba opisywać co przeżyła jako dziecko. Chłopaki wiedzą co się może stać, ale ja i tak tłumaczę.
        Myślę, że dadzą sobie radę w życiu, bo zrobią sobie kanapki, sałatki itp. , ale uważam, że dziecko nawet 8-9 letnie nie powinno robić herbaty. Mój dwulatek jest dzieckiem bardzo żywym i ciekawym, chętnie podstawia sobie stołki i zagląda wszędzie, dlatego muszę z nim znacznie bardziej uważać, owszem pokazuję co jest gorące, czego nie wolno dotykać, ale nie wierzę, że sam nigdy nie dotknie.
    • rapunzel1 Re: lekkomyślna moja mama 12.01.07, 11:08
      > Moja mama pozwala mojej 3,5 letniej córce wkładać łyżką cedzakową leniwe do
      > wrzątku. Córka pochwaliła się że jej chlapnęło wrzątkiem ale grzywką ją
      > ochroniła.

      Moja 3latka od dawna wkłada makaron i warzywa do zupy właśnie łyżką cedzakową
      lub inną o długim trzonku. Garnek koniecznie na tylnym palniku żeby nie mogła
      się nachylać. Mimo ciągłego powtarzania wciąż nie nauczyła się wrzucać powoli i
      z niewielkiefgo pułapu więc chlapie mocno, ale na kuchenkę, ściany, blat nie na
      siebie. Cały czas stoję obok gotowa wstawić ew. oparzone miejsce pod kran
      /prysznic. Strasznie wyczerpujące ale mała ma niesamiwitą satysfakcję z robienia
      czegoś prawdziwego samodzielnie
      • zojkaojka mam dość 12.01.07, 12:45
        nie chciałam rozpętać takiej dyskusji, sama mam fobię na tle oparzeń i bardzo
        uważam. Uczę swoje dzieci w taki sposób w jaki mnie i brata uczyła mama, a ją i
        jej brata moja babcia. Nikt z nas się nigdy nie oparzył. Ciężkim poparzeniom
        uległo wiele dzieci znajomych i z rodziny i zawsze było to efektem pałętania
        się dzieci po kuchni gdy nie było w niej dorosłych, za to stał niezabezpieczony
        wrzątek. U mnie nawet picie jeśli jest gorące nie jest stawiane na stole.
        Tekstów o leniwych matkach nawet mi się nie chce komentować, ale policja do
        moich synów nie przyjeżdża a lekcje odrabiają. Jak dobrze zrozumiałam to
        niektórzy uważają że zmierzam prosto do patologi, syn mi majtki będzie prać,
        uczyć się przestanie, i wszystkie dzieci skończą jako bandyci o ile oczywiście
        wcześniej nie umrą na OIOM-ie poparzone...PA
        • limonka_3 Re: mam dość 12.01.07, 13:46
          Nie wiem, Zojka czym się tak przejęłąś, bo przeczytałam wątek dość pośpiesznie.
          Ale jest dla mnie istotny, ponieważ dotarło do mnie że moi chłopcy-
          przedszkolacy NIC nie robią w kuchni, chociaż bardzo by chcieli. Jedynie
          świateczne ciasteczka.
          Żałuję tego zaniedbania i od dziś się za nich wezmę, a raczej za siebie bo to
          moja wina wink
          Oczywiście w kuchni trzeba uważać - dzieci muszą zdawać sobie z tego sprawę,
          też muszą się tego nauczyć.
          W ogóle o bezpieczeństwo dzieci trzeba dbać zawsze, wyprzedzać ich myślenie na
          każdym kroku. Słyszałam o wypadku gdy kąpiąca się dziewczynka (2 latka)
          ściągnęła do wanny podłączoną do prądu suszarke do włosów. Dziecko to było pod
          opieką babci i zginęło na miejscu...
          Albo o chłopcu który bawił się w ogrodzie wapnem gaszonym i stracił wzrok.
          I wiele takich opowieści. Niestety prawdziwych.

          Dzieci trzeba pilnować zawsze, ale nie poprzez zabranianie.
          I to nie tylko w kuchni ale w ogóle w nauce samodzielności (naprawa samochodu,
          sprzątanie, prace w ogrodzie) nie ma "za wcześnie". Trzeba mieć dość
          cierpliwości, że by niechcący nie odsunąć dziecka od tych zajęć na zawsze.

          Dzięki za przypomnienie tej ważnej prawdy.
          • sir.vimes Re: mam dość 12.01.07, 13:50
            Dzieci trzeba pilnować zawsze, ale nie poprzez zabranianie

            Ha!!! Dokładnie o to chodzi!!!!
            • lila1974 Re: mam dość 13.01.07, 09:32
              Każda mama swoje racje ma. Moja jest "najmojsza" tongue_out

              Wolę zabronić dochodzenia do palników i gorących garów na kuchni niż potem pluć
              sobie w brodę.
          • lola211 Re: mam dość 12.01.07, 14:04
            >nie ma "za wcześnie".

            Z tym wlasnie sie nie zgadzam- uwazam, ze nauke czynnosci nalezy dobierac do
            wieku dziecka.
            • limonka_3 Re: mam dość 12.01.07, 14:10
              Tak, może uściślę:

              "za wcześnie" to wtedy kiedy dziecko nie wykazuje zainteresowania nauką danej
              czynności, jeśli np.dwulatek chce gotować albo sprzątać - trzeba mu to
              umożliwić i chwalić go za to, choć czasem to bardzo trudne wink
              • lola211 Re: mam dość 12.01.07, 14:32
                Ok, prosze bardzo, tez jestem "za".Ale tak jak nie ucze 2 latka wlaczania
                czegokolwiek do pradu tak nie bede go uczyc wrzucania kluch do wrzatku.W kuchni
                mozna robic wiele nie korzystajac z kuchenki.Na wszystko przyjdzie wlasciwa
                pora.
              • malila Re: mam dość 12.01.07, 18:02
                limonka_3 napisała:
                > "za wcześnie" to wtedy kiedy dziecko nie wykazuje zainteresowania nauką danej
                > czynności, jeśli np.dwulatek chce gotować albo sprzątać - trzeba mu to
                > umożliwić

                A jeśli będzie chciał nauczyć się prowadzić samochód?smile
                • limonka_3 Re: mam dość 13.01.07, 09:11
                  To akurat regulują przepisy prawne.

                  Wiecie co? Ja przemyślałam to i uważam że matki zawsze mają "fobie" i to jest
                  normalne. Ważne jest tylko to żeby nie zaniedbywac edukacji dzieci stosując
                  wymówki: zostaw, nie ruszaj, jesteś za mały - bo to jest typowe lenistwo.

                  Ale...
                  Ja na przykład mam dzieci w wieku lat 4 i 5, ale nie wypuściłabym ich samych na
                  plac zabaw. A moje znajome owszem, wypuszczają już 5-latki, choć nie wszystkie
                  widzą dzieci z okien. smile
                  Moje dzieci mnie czasem proszą o to, żbym im pozwoliła iść do sklepu (200
                  metrów-nie widać z okien domu, jedno przejście przez jezdnię). Nie wiem kiedy
                  się na to odważę wink)

                  Nie można mieć pretensji do matki nie pozwalającej trzylatkowi korzystać z
                  noża. Albo że nawet boi się wspomnieć o tym jak niebezpieczny bywa ogień. Każdy
                  wychowuje po swojemu. Rozsądek przede wszystkim. I cierpliwość.
        • berek_76 Re: mam dość 12.01.07, 18:01
          A ja sobie zdałam sprawę, że moje dzieci, chociaż usamodzielnione do
          obrzydliwości, nie umieją sobie zrobić kanapki uncertain Ale to dlatego, że my bardzo
          rzadko jadamy kanapki smile Muszę je nauczyć, psiakość. A, i picia sobie same nie
          robią, bo mam szklany dzbanek na wodę i się o niego boję. Zaraz jutro idę kupić
          plastikowy.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka