Totalny bałagan w domu???

13.01.07, 21:26
Odkąd mam dziecko mam w domu straszny bałagan!!! Nie mówie tu o brudzie, ale
często zdarza mi się słyszeć uwagi w stylu: jak ty tu funkcjonujesz?
Niestety nie jestem z tych mam, które za cene własnego czasu i zdrowia po
nocy układają rozrzucone ubranka, klocki, kredki itp... Sprzatam codziennie
ok. godziny + gotowanie, pranie, mycie garów...Mąż czasami pomoże, ale
głównie w kuchni. Uczę małego sprzątania zabawek, ale niestety to tylko
dziecko, więc jego sprzatanie niewiele ma wspólnego z porządkiem. I tu moje
pytanie: Czy nie tęsknicie za czyściutkim domem, a jeżeli udało wam sie
pogodzić jedno z drugim, to napiszcie jak ? Dziecko, jak to zwykle bywa nie
należy do tych cichych i spokojnychsmile Pomalowane ściany to tylko drobne
przykłady jego radosnej działalności. ..
    • ola3391 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 21:38
      mam dwoje dzieci ,teraz to juz jedno ma 11 lat a drugie 10 lat ale jak byly
      małe to raczej tepilam taki bałagan no u mnie nie bylo scian pomalowanych ,a
      jak juz coś to krzyczalam no nie tak strasznie ale dawałam do zrozumieniaże
      jestem zla nie miałam z nimi problemu skladali zabawki
      • fe77 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 21:52
        Mój młody mówi "przepraszam mamusiu"... I za dwa dni robi to samo ... Jak wyjdę
        do toalety to po minucie mam niespodziankę w postaci nowego "domku" z mebli...
        Ja próbowałam już nawet metodami superniani... Nic nie dają, bo on owszem, karę
        odpęka i to nawet spokojnie a minutę później zrobi swoje i jeszcze się
        przytuli... wiec chyba jestem za miękkasad
      • mamaivcia Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 21:54
        no mój szkrab też do spokojnych nie należy - tsunami przy nim to betka smile)-
        ale porządek w domu mam ...
        zabawki wiadomo są porozrzucane jak się bawi, ale je sprzątamy kilka razy
        dziennie jak przestaje się bawić,
        ubrań nikt nie rozrzuca,
        a pomalowaną mam tylko lodówkę, ale to moja wina, bo dałam dziecku kredki i
        zajęłam się na chwilę czymś innym - czyli nie przypilnowałam odpowiednio
        • ola3391 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:01
          chyba wlasnie trzeba przypilnować dziecko i uchronić siebie przed bałaganem,a
          moze polowę zabawek pochować i tych innych żeby nie miało przy czym wojować
          • fe77 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:12
            Masz rację. Chowam zabawki, oczywiście nie wszystkie...ale czasami po prostu
            muszę wyjść do toalety, zrobić obiad itd.. same wiecie...dzisiaj nawet
            nakręcilam filmik pt: "Piekło pedanta" na ktorym mój syn na dworze robi ciasto
            z piasku do spółki ze swoim psemsmile Może za mało jest konsekwencji w moim
            działaniu? No bo sto razy sprzatać razem po to, żeby dalej bałaganił? A może
            zabrać mu wszystkie zabawki??? Albo zabierać ze soba do kuchni?
    • mathiola Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:17
      mam bałagan w domu ale nie totalny. Wypracowałam sobie system uprzątania
      wszystkiego w minutę, jestem zaopatrzona w komplet pudeł, pudełek i schowków na
      dziecięce zabawki, syna uczę sprzątać po sobie, więc poza jego pokojem, który z
      reguły wygląda jakby coś w nim wybuchło, racej nie mam syfu. Teraz doszedł
      rozłożony koc dla bliźniaków i ich zabawki, które czasem warlają sie po pokoju,
      ale to siła wyższa, sprzątam jak kładę spać, jak wstają, znowu rozkładam i
      nauczyłam się już z tym funkcjonować. A gdybym poświęcała godzinę czasu
      dziennie na sprzątanie, miałabym w mieszkaniu błysk smile Ale mi się nie chce
      tracić godziny, więc jadę na półśrodkach, da się funkcjonować w takim
      mieszkaniu i nie jest jakoś tragicznie, chociaż różne osoby mają różne pojęcie
      bałaganu, ja te kryteria trochę poszerzyłąm odkąd mam dzieci smile)
      • fe77 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:27
        może to dobry pomysł takie pudła... tylko czy trzymasz je poza zasięgiem łapek
        dziecka??? moj ma wszystko na półkach... Jak poukładam za chwilę znowu
        zmiecione....Chyba macie rację, zaczne od pudeł i może na początek tylko
        klocki???O ubraniach nie wspomnę: przebiera się sam, w co mu się podoba, a jak
        mu się nie podoba to chodzi w samych majtkach, raszta ubrania leży gdzie się
        da.. nie chce na niego wrzeszczeć, bo krzyk nie pomagasad
        • renia1807 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:38
          Porozrzucane zabawki czy jakieś inne rzeczy, które moja roczna córka powyciąga
          ze szafek nie przeszkadzają mi. Natomiast przeszkadzają mi śmieci na podłodze,
          brud i z tym walczę na okrągło.
        • mathiola Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 14:58
          No, pudła fajna rzecz - polecam np. takie z Ikei, na kółkach, z przykrywkami,
          chociaz mamy też i inne. Przed starszym już nie musze chować pudeł, ma 4,5 roku
          i sam do nich wrzuca swoje zabawki (albo i nie wrzuca smile), przed małymi
          jeszcze nie muszę chować, bo dopiero zaczynają przemieszczać się po pokoju i
          nie wywalają mi zawartości. Tobie radziłabym umieścić je poza zasięgiem łapek
          synka. I kwestia ubrań - skoro synek przebiera się w ubrania co chwila i
          rozrzuca je po mieszkaniu, czy nie byłoby dobrym rozwiązaniem schwowanie jego
          ubranek tak, by nie miał do nich dostępu?? Myślę, że jego psychika nie zostanie
          zachwiana, jeśli nie będzie mógł zarządzać sam swoimi ubraniami, a ty będziesz
          miała choć trochę ładu w domu.
          A poza tym to dobra zasada, żeby dziecko mogło bawić się nową zabawką, jeśli
          przedtem uprzątnie te, którymi bawił się dotychczas. Na początku wprowadzenie
          takich zasad bywa bolesne - znam to z autopsji - trzeba też dziecku pomóc jeśli
          jest małe, ale po jakimś czasie stanie się to już regułą.
          Z tym że ja jak już wspomniałam, potrafię utrzymać porządek w mieszkaniu, pokój
          syna to odrębna historia, wchodzę tam jak już jest naprawdę fatalnie, a ja mam
          natchnienie do sprzątania... Sam potrafi ten bajzel sprzątać pół dnia - tzn.
          siedzi tam i bawi się czymś albo opowiada sobie jakieś historie, a po kilku
          godzinach jak mu się już znudzi, jęczy że się strasznie zmęczył i że nie da
          rady sam posprzątać smile Albo uprzątnie mniej więcej (zwykle mniej niż więcej) i
          przychodzi do mnie z triumfalną miną: mamaaaa, na podłodze można już nogi
          postawić! Mogę skończyć to sprzątanie? smile
          • mamaivcia Re: mathiola też mam te pudła, tylko że mój 14.01.07, 19:39
            szkrab wywala z nich wszystko i każe się w nich wozić smile))
    • uffa1 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:34
      Mam dwoje dzieci (corka - 5 lat i synek - 2 lata).
      Nie nawidze balaganu, po prostu nie umiem funkcjonowac w nim, musze miec
      wszystko wysprzatane i wyskladane, taka jestem po prostu...

      Mamy jasno sprecyzowane zasady, gdzie i jak moga bawic sie dzieci. Dzieci bez
      przedszkod (ale w granicach zdrowego rozsadku) moga bawic sie u siebie w
      pokojach.
      I nie roznosza zabawek po calym domu. Zasada jest taka tez, ze aby moc
      wyciagnac cos nowego, najpierw musza posprztac to co nabalaganili.
      Zawsze im w tym pomagam, albo uzywam chwytow typu 'mozecie posprzatac, ale
      tylko wtedy gdy ja nie widzewink' jest to bardzo skuteczne.
      Nie wiem jak to sie dzieje, ale moje dzieci nigdy nie pomalowaly nawet kawalka
      sciany, a kredki, mazaki i farby sa na porzadku dziennym.
      Widze, ze moja corka 'odziedziczyla' po mnie zamilowanie do porzadku (hehe) i
      np. nie wyjmie farb, dokpoki calego stolu nie zakryje zmywalna cerata.

      Nie jestem mama, ktora nie pozwala dzieciom na swobodna zabawe, absolutnie! Ale
      od razu ucze ich porzadku (bo ja taki lubie). mam tez zasade, ze w czasie
      zabawy im nie przeszkadzam, bo zdaje sobie sprawe, ze zabawa to bardzo wazny
      element dla rozwoju dziecka, ale pilnuje bardzo aby po skonczonej zabawie
      wszystko posprzataly.
      I jeszcze jedno. Ilosc zabawek. Moje dzieci maja malo zbawek (plastikowych
      prawie zadnych), natomiast ich wyobraznia i kreacja nie ma granic (dodam ze Ola
      chodzi do przedszkola waldorfskiego). Mysle, ze o wiele latwiej w domu o
      utrzymanie ladu, przy mniejszej ilosci zabawek, a z doswiadczenia wiem, ze nie
      ilosc zabawek zacheca dzieci do zabawy i kreatywnosci...
      • hevel1 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:43
        O kurcze, chyba współczuję twoim dzieciakom.....
        • monia145 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:49
          Ale dlaczego współczujesz?
          Mój 7-letni syn ma w swoim pokoju wiekszy porządek niż jest w moim.
          Nigdy, powtarzam nigdy, nie mielismy kłopotów z bałaganem wśród jego zabawek.
          Sam sprząta i sprzatał, nie zaczyna kolejnej zabawy, jesli nie posprzata po
          wczesniejszej. Każda zabawka ma swoje miejsce i na swoim miejscu kończy każdy
          dzień. Taki już jest.
          Czy mam mu współczuć? Nie sądzę.....
    • tola2011 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:37
      kobieto ty to olej.ja sprzątam wtedy kiedy mam na to ochotę.zabawki są
      porozrzucane do wieczora kiedy dzidek nie pójdzie spać.to ja prowadze dom i
      nikt nie ma prawa mi sie wtrącać.a jak komuś nie pasuje to niech nie przychodzi
      do nas.nawet teściowej i swojej mamie to powiedziałam.nie przejmuj sie
      nikim.prowadzenie domu nie jest taka łatwa sprawa jak sie komuś
      wydaje.wypierz.wyprasuj,podaj obiad,i co jeszcze...?przecierz starasz sie jak
      możesz a jak ktoś tego docenić nie umie to jego sprawa.weż na luz dziewczyno!
      • bemari Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 23:08
        U mnie, jak dzieci były małe, porządek był.Młodsza byłam, uważałam, że to mój
        obowiązek,dzieci jakoś się dostosowywały.
        Teraz mam troje nastolatków, w tym dwie chude panny na etapie
        rośnięcia.Codziennie jest dyskusja o wypełnianie dyżuru w kuchni i porządek w
        ich pokojach.Zrobią, ale kazać muszę - sami z siebie nie, bo im nie
        przeszkadza.Porządek w ich pokojach traktuję olewowo - no, brudna bielizna do
        kosza, raz w tygodniu odkurzanie.Kuchnia już ostrzej, bo niby dlaczego mam to
        robić sama?W sumie po obiedzie pomagają, potem co pół godziny coś pichcą i
        wtryniają - poza trzema posiłakami, które ja serwuję.Wieczorem kupa garnuszków
        i zero poczucia, żeby posprzątać.Oczywiście i tak to muszą zrobić, ale dyskusje
        nieodzowne.A ja po osiemnastu latach nie mam zamiaru być wróżką- sprzątaczką.No
        i taka próba sił od pół roku.Coraz lepiej, ale koloryt codzienny.Bałaganu
        totalnego nie mam, ale ostatnio stwierdziłam, że wysyłam ich na tydzień z domu,
        żeby pożyć jak kulturalny człowiek.Nawet się nie obrazili, tylko stwierdzili,
        że trudno jakoś kłaść wszystko na miejsce.Mam zamiar przeczekać.
        • fe77 Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 15:29
          Właśnie staram sie wprowadzać niektóre sposoby w życiesmile Zostały klocki i
          samochody, reszta schowana. Co do ubranek- chyba nie dam rady, bo wszystkie
          inne rzeczy, które muszą być niedostępne(kosmatyki, lekarstwa, dokumenty itd..
          są na szafach(tam nie sięgnie) i po prostu nie mam już miejsca, ale dzięki za
          wszystkie podpowiedzismile. Poza tym wszystkim przestane się przejmować uwagami
          innych, bo oni akurat dzieci nie mają albo nie pamiętają, że małe kiedyś były.
    • agatelek2 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 22:52
      U mnie też bałagan non stop-nie ważne czy latam cały dzień ze ścierą czy nie...
      :o((( dzieci-2 i 3 lata.od 2 lat tylko sprzątam,sprzątam i sprzątam.
    • jdylag75 Re: Totalny bałagan w domu??? 13.01.07, 23:01
      Zawsze odkładam wszystko na miejsce (wszystko ma swoje miejsce), ubrania od razu
      do szafy albo do kosza na brudy, mąż zbesztany jeśli trzeba - raczej nie trzeba
      bo lubi porządek, po dziecku sprząta niania, albo któreś z nas na noc.
      Dzisiaj byłam u koleżanki, mamy 2 małych dzieci, siedziałyśmy na kocu z
      rozrzuconymi zabawkami i raz-po-raz jedna albo druga zbierałyśmy machinalnie
      zabawki albo okruszki rozrzucone przez dzieci, nie przerywając rozmowy.
      Sprzątanie codzienne zajmuje mi 10 minut nie mam błysku, ale nie przejmuję się
      tym za bardzo.
    • kalina_p a ja mam porzadek 14.01.07, 15:44
      i czysto.
      I 2 psy, po których trzeba odkurzać, 2 kotym które tez troche brudza i dziecko
      2,5 roku.
      I wcale nie umieram ze zmęczenia, i mam tez czas na wiele fajnych rzeczy.
      widac jestem ufoludkiem tongue_out
      • fe77 Re: a ja mam porzadek 14.01.07, 16:13
        Gratuluję. Ja nie pisałam, że mam brudno...smileA jak ten czas znajdujesz?
        Rozumiem, że dziecko umie zająć się sobą, bądz też masz kogoś, na kogo możesz
        liczyć w czasie kiedy ty zajmujesz się sprzataniem.
        U mnie na stanie dwa psy, trzy koty, dwie świnki morskie i rybki, no ale cóż,
        zawsze tak byłosmile
        • kalina_p Re: a ja mam porzadek 14.01.07, 16:31
          nikt mi nie pomaga, mąż długo pracuje, po prostu jakos się to wszystko robi.
          Odkurzam na bierzaco, nie czekam, az się nazbiera sprzatania. Nie cierpie
          bałaganu i brudu, nie moge odpocząć w "syfie", wiec staram się, żeby było
          posprzatane.
          dziecko samo soba się zajmuje jak kazde 2,5 letnie- czyli raz wiecej, raz
          mniej, czasem rysuje przez pół godziny, czasem 3 minut nie wytrzyma sama,
          różnie.
          Czas..? Nie wiem, naprawde nie odczuwam jakiegos wiekszego obciążenia z powodu
          sprzatania akurat...rano ide z psami, potem jak jest syf to odkurzam (jakies 3
          minuty pewnie mi to zajmuje), mala zabawki sprzata razem ze mna i ucze ja, że
          jak chce cos porozrzucać, to najlepiej u siebie w pokoju. jak porozrzuca, to
          nie bawimy się czy bajki nie włacze, póki nei posprzata (razem ze mna
          niestety), pranie do rozwieszenia ona mi przynosi, jak cos trzeba wyrzucic do
          smieci to tez ona wyrzuca. Jakos sobie radze, najbardziej w tym wszytskim
          wkurza mnie błoto z psów, wiec psy po deszczowym spacerze przypinam w
          przedpokoju, az z grubsza obeschna, dopiero puszczam 'na pokoje".
    • janka007 Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 16:25
      fe77 napisała:

      > pytanie: Czy nie tęsknicie za czyściutkim domem,

      Czyściutki dom nigdy nie był moim podstawowym celem życiowym ale tęsknę za
      możliwością poczytania sobie ksiązki w spokoju przez kilka godzin.
      • fe77 Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 17:15
        Ja też tęsknię za parogodzinnym czytaniemsadCzysciutki dom tez nie jest moim
        podstawowym celem życiowym.... Mało której z nas jest... no bo co to za cel???
        ale tęsknię za porządkiem, bo kosztem sprzatania mogłabym na przykład
        poczytać... Co nie znaczy, że w spokojusmile
        p.s.Ja moge czytać tylko wieczorem, bo w dzień nie mam ochoty co minutę odrywać
        się od lektury.
        • janka007 Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 17:56
          Trzeba wybierać - albo sprzątanie, albo czytanie. Ja wybieram raz to raz tamto,
          a w lekkim bałaganie trzeba nauczyc sie żyć wink Chyba że wolisz poświęcić swój
          rozwój na rzecz pucowania mieszkania.
          • myelegans Re: Totalny bałagan w domu??? 14.01.07, 19:07
            Swojego 2.4 latka ucze skladania swoich rzeczy. Tez mamy system pudel i pudelek,
            na: klocki, puzzle, miliony malutkich autek itd, i inne pierdolki, ksiazki na
            polki. Jak mnie prosi o playdough, to najpierw ma posprzatac klocki, ktorymi sie
            przed chwila bawil, jak za chwile chce ogladac bajke, ma najpierw posprzatac
            playdough itd, jak chce przeczytac kolejna ksiazke, to musi najpierw odlozyc na
            polke te ktora wlasnie przeczytalismy, tak ze sie nie musze nawet ruszac z kanapy.

            Oczywiscie, nie wszystko jest na blysk, ale ja z tych, ktore wola czytac i
            troche balaganu mi nie przeszkadza, wiec jak czytam to nie widze balaganu,
            pozniej gasze swiatlo i tez nie widze, pozniej albo niania albo maz poukladaja.
            Mam alergie na wszelkie prace domowe, wiec juz sie tak urzadzilam, zeby robic
            tylko to co koniecznie musze wiec gonie dwulatka do sprzatania.
Pełna wersja