molinka1
18.01.07, 23:53
Ratunku, bo jestem zupełnie załamana... Jestem po kolejnej zupełnie
bezsensownej rozmowie z mężem i po raz kolejny myślę o rozwodzie. mam
wrażenie, że mówimy zupełnie innym językiem.... Problemy nasiliły się ok. 3 m-
ce temu, gdy mąż rzucił palenie... Stał się strasznym cholerykiem i
powiedział, że ma dość milczenia. Ma pretensje, że go ignoruję, nie mam dla
niego czasu i wścieka się z byle powodu. jego zarzuty biorą się stąd, że
jestem nauczycielką i wieczorem, gdy dzieci wreszcie idą spać, ja muszę siąść
do pracy i przygotować się do pracy. A on wtedy wraca z pracy i potrzebuje
mojej obecności... ja mam pretensje, że jest nerwowy, wrzeszczy na naszego
syna. Sytuacja dość czytelna, ale porozumienie wydaje sie niemożliwe - on nie
przyjmuje moich racji, prób porozumienia, on ze wszystkim dyskutuje, neguje
moje uczucia, myśli, zarzuca nawet kłąmstwo. zdrada raczej nie wchodzi w grę,
wierzę, że jest mi wierny. Wiem też, że zależy mu na porozumieniu, ale nie
wiem, jak rozmawiać. jest to cholernir trudne. Nasze słowa znaczą zupełnie
coś innego.... Pomocy...