Dodaj do ulubionych

małżeństwo mi się wali?!

18.01.07, 23:53
Ratunku, bo jestem zupełnie załamana... Jestem po kolejnej zupełnie
bezsensownej rozmowie z mężem i po raz kolejny myślę o rozwodzie. mam
wrażenie, że mówimy zupełnie innym językiem.... Problemy nasiliły się ok. 3 m-
ce temu, gdy mąż rzucił palenie... Stał się strasznym cholerykiem i
powiedział, że ma dość milczenia. Ma pretensje, że go ignoruję, nie mam dla
niego czasu i wścieka się z byle powodu. jego zarzuty biorą się stąd, że
jestem nauczycielką i wieczorem, gdy dzieci wreszcie idą spać, ja muszę siąść
do pracy i przygotować się do pracy. A on wtedy wraca z pracy i potrzebuje
mojej obecności... ja mam pretensje, że jest nerwowy, wrzeszczy na naszego
syna. Sytuacja dość czytelna, ale porozumienie wydaje sie niemożliwe - on nie
przyjmuje moich racji, prób porozumienia, on ze wszystkim dyskutuje, neguje
moje uczucia, myśli, zarzuca nawet kłąmstwo. zdrada raczej nie wchodzi w grę,
wierzę, że jest mi wierny. Wiem też, że zależy mu na porozumieniu, ale nie
wiem, jak rozmawiać. jest to cholernir trudne. Nasze słowa znaczą zupełnie
coś innego.... Pomocy...
Obserwuj wątek
    • olifanka Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:14
      a moze zaproponuj mu zeby spisal na kartce swoje zarzuty wzgledem Ciebie, a
      jesli on to wykona, po kolei odnies sie do nich rowniez pisemnie.
      Zapewne wiekszosc beda stanowic emocjonalne hasla a nie konkrety.
      Wytlumacz mu ze zalezy Ci naporozumieniu, dlatego proponujesz taka, malo
      denerwujaca forme. Jesli jemu zalezy moze cos z tego wyjdzie.

      • molinka1 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:21
        Zaproponowałam mu dzisiaj spisanie postulatów, czyli czego ode mnie oczekuje.
        strasznie się uniósł i zapytał, po co chcę to zapisywać. I czy w pracy zapisuję
        wszystko, co zapisuje dyrekcja...
        • olifanka Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:25
          odpowiedzialabym ze interesuje mnie konstruktywne rozwiaznie problemu, ktory
          JEST i jesli jemu ez na tym zalezy to niech sie dostosuje do mojej prosby. A
          jesli chce tylko po mnie pojezdzic jak po lysej kobyle, to niech sie
          przesiadzie na inny model bo ja nie jestem w nastroju.
          • fergie1975 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 22:19
            może zaczniecie pocztą do siebie wyslyac zazalenia z potwierdzeniem odbioru?
            Znowu to on biedny musi sie dostosowac...
    • czudna Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:21
      Wyjdźcie gdzieś razem, do teatru, na kolację, do znajomych. Na mnie to działa,
      też mam niestety choleryczne usposobienie. Może tak złapiecie oddech i dystans
      do codziennych obowiązków, które Was przytłoczyły.
      • molinka1 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:24
        spotykamy się ze znajomymi, wtedy , to znaczy podczas spotkania jest dobrze, a
        potem znowu... Ostatnio, podczas takiego spotkania mąż gorączkowo trzymał mnie
        za rękę, wiem, że mu zależy, ale urazy i żale biorą potem górę.
        • olifanka Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:26
          sprobuj nie dawac sie emocjom, emocje sa najgorszym doradca
          • molinka1 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:39
            A to są straszne emocje, brrrrr. Staram się bardzo, próbuje prowadzić rozmowy
            wykorzystując moją wiedzę, staram się docierać do sedna, wyłuskać istote
            sprawy, ale czasem zaczynam ryczeć z bezsilności. To trwa za długo, a boli to,
            że czas spokoju, bardzo dla mnie szczęśliwy, mój mąż odbiera jako czas, kiedy
            on milczał i starał się nie czepiać. czyli jemu nie było dobrze??? Teraz się
            czepia, tak powiedział. Wiem, że nie jestem święta, mam swoje za uszami, ale
            odniosłam wrażenie, że nie mam do czego się odnieść.
            • myelegans Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 00:57
              NO to tak zorganizujcie zycie, zeby on Ciebie odciazyl w obowiazkach domowych,
              wtedy bedziesz mogla szybko skonczyc, co masz skonczyc i umowicie sie na randke
              na kanapie, na pogadanie, ogladniecie filmu, czy pochuchanie sie na siebie. I
              naucz go, ze milczenie i bawienie sie w zgadywanie nie pracuje, bo nie masz
              krysztalowej kuli.
              Chyba, ze nie o to chodzi. Moze przydalaby sie terapia malzenska zanim wniesiesz
              pozew o rozwod.
              • molinka1 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 01:07
                staram się to robic, jestem osoba dość konkretną i proszę go o konkrety
                zawsze... Ale nie działa.... Przepraszam, ale mam wrażenie że prosząc o pomoc w
                tej sprawie zachowałam sie tak, jakbym prosiła o czarodziejską różdżkę, którą
                będę odmienić faceta.....
                Tak naprawdę to chaciałam pogadać, bo czuję się, jakbym miała pęknąć....
                czy ktoś był w podobnej sytuacji i wszystko dobrze się skończyło???
                • wenus2006 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 08:10
                  Jedynym rozsądnym wyjściem wydaje się terapia małżeńska,bo wydaje mi się,że sami
                  sobie nie poradzicie,chyba ,że dojdzie do jakieś cholernie szczerej rozmowy i z
                  męża wyjdzie wreszcie meritum.Czasami taka jedna ze łzami,z wywaleniem
                  wszystkiego z siebie rozmowa czyni cuda...O ile obie osoby są rozsądne...Może
                  mąż ma jakieś kłopoty,może długotrwały stres-zawsze najłatwiej wyładować swoje
                  żale do świata na Bogu ducha winnej osobie,czasami problem może być tak złożony
                  w zachowaniu drugiej osoby,że lepiej nie będę Ciebie straszyć (moja koleżanka
                  podejrzewała męża o BPD-pograniczne zaburzenie osobowości - nie wiem jak to się
                  skończyło).

                  Trzymaj się kochana jeszcze nie jest tak źle ,aby myśleć o rozwodzie,nie
                  dostaniesz tutaj żadnej konkretnej rady,bo to Ty w tym wszystkim jesteś,to Ty
                  już wypróbowałaś,ale wypróbujesz swoje sposoby dotarcie do męża.
                  Im dłużej żyje na tym świecie,tym mniej roozumiem ten świat,a już na pewno nie
                  rozumiem facetów,jak dla mnie za mało logiczni.Pozdrawiam
    • bea58 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 20:21
      a ja bym zaproponowała zeby znowu zaczą palić smile wtedy wszystko wróci do
      normy smile)
    • fergie1975 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 22:17
      Może niech zacznie znowu palic, znałam podobne przypadki, gdzie rzucenie
      palenia spowodowało nerwicę i zakończyło sie wizytą u psychiatry i zazywanie
      tabltek uspokajajacych. Dodam, że osoba zainteresowana została zmuszona przez
      rodzinę do rzucenia palenia. Sama nie chciała tzn nie miała motywacji
      wystarczająco silnej.

      Ma rację - pracy nie można nosić do domu! lepiej juz zostac godzinedluzej i
      przygotowac sie w pracy na drugi dzien - to kwestia organizacji.

      Spróbuj przez tydzien robic tak jak chce.
      I zobaczysz czy to naprawde tak duzo i czy po prostu nie możesz choć trochę sie
      do niego dostoswać.
      • elena70 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 22:23
        > Ma rację - pracy nie można nosić do domu! lepiej juz zostac godzinedluzej i
        > przygotowac sie w pracy na drugi dzien - to kwestia organizacji.
        Oj Fergie, ty chyba nie masz pojęcia na czym polega praca w szkole i jak wiele
        jesta papierkowej roboty do zrobienia. Nie można tego zrobić w szkole, bo nie
        ma na czym i gdzie.
        • fergie1975 Re: małżeństwo mi się wali?! 19.01.07, 23:56
          hm, wiesz tak sie składa, że trochę wiem,
          Nie wiem co to za szkoła, ale czy nie ma w niej ławek i krzeseł, że piszesz że
          nie ma na czym i gdzie??
          A ta papierkowa robota? Intrygujące.
          Wystarczy trochę samodyscypliny, żeby się zorganizowac.
          • elena70 Re: małżeństwo mi się wali?! 20.01.07, 10:42
            Tak się składa akurat, że te wszystkie testy, zestawy zadań, analizy, raporty i
            inne ciu... trzeba oddawać wykonane w technologii komputerowej, a z nią akurat
            w wielu szkołach nie jest najlepiej. Znam wielu nauczycieli, którzy siedzą w
            domu po nocach przy własnych komputerach, żeby się z robotą wyrobić. A potem
            jeszcze to drukują na własnym papierze, własną drukarką i wkładają do własnych
            koszulek i segretatorów, bo sobie w takiej formie dyrekcja życzy. U ciebie jest
            inaczej? To się ciesz, ale nie mów, że dziewczyna jest nie zorganizowana i
            wystarczy zostać godzinę po pracy, żeby nie zabierać roboty do domu.
            • fergie1975 Re: małżeństwo mi się wali?! 20.01.07, 15:47
              Tak na marginesie: nie rozumiem, a płaci ta dyrekcja za te nadgodziny w domu?
              prąd i artykuły biurowe? Ale to sprawa między dana dyrekcją a danymi
              pracownikami, jak sie urządzili to tak mają, sorry.
              Ja nie napisałam, że jest Molinka niezorganizowana, zaproponowałam jedynie czy
              też podpowiedziałam, że to może być kwestia organizacji, bo może się da
              godzinkę dłużej w pracy, a w domu zając się rodziną?
              Nie wiem jak Ty pracujesz, może siedzisz i pijesz kawkę pół dnia? tongue_out Wtedy
              rzeczywiście trudno sie wyrobić.
              • elena70 No właśnie widzę, że nie rozumiesz.... 20.01.07, 17:54
                Gdybyś była nauczycielką, tobyś zrozumiała. W szkole nie da się pić pół dnia
                kawki, bo by ci stanowisko pracy roznieśli. Masz np. 7 godzin po 45 minut, 5
                minut przerwy pomiędzy lekcjami stoisz na dyżurach. Super dzień jak zjesz
                spokojnie śniadanie na dużej przerwie.
                • fergie1975 no, nie rozumiem, widocznie głupia jestem. 20.01.07, 19:22
                  przepraszam jesli uraziłam Twoją nauczycielska dumę.
                  nie chce mi się wierzyc, że nauczycielką jestes skoro nawet czytać ze
                  zrozumieniem nie potrafisz.
                  Więc może przeczytaj jeszcze raz powyższe odpowiedzi i dopiero pisz "Gdybyś
                  była nauczycielką, tobyś zrozumiała".
                  Z drugiej strony w innych typach pracy Twoim zdaniem ile jest przerw?
                  Bo z tego co ja wiem to w ciągu 8h to 30'.
                  • elena70 O czytaniu ze zrozumieniem.... 20.01.07, 22:58
                    Fergie napisała:
                    "Ma rację - pracy nie można nosić do domu! lepiej juz zostac godzine dluzej i
                    przygotowac sie w pracy na drugi dzien - to kwestia organizacji."
                    I dalej
                    "nie rozumiem, a płaci ta dyrekcja za te nadgodziny w domu?
                    prąd i artykuły biurowe? Ale to sprawa między dana dyrekcją a danymi
                    pracownikami, jak sie urządzili to tak mają, sorry."

                    Napisałam że nie rozumiesz pewnych mechanizmów w oświacie, bo nie pracujesz w
                    niej i nie masz pojęcia na czym ta praca polega. Wydaje ci się, że z racji tego
                    co pamiętasz ze szkoły jako uczennica wiesz wszystko o pracy nauczyciela.
                    Piszesz, że nie przynoszenie pracy do domu jest kwestią dobrej organizacji, a
                    ja ci odpowiadam, że nie masz racji i tyle. Wydaje ci się że wystarczy zostać
                    godzinę po pracy żeby się przygotować na następny dzień..... Było by bardzo
                    fajnie, ale to utopia. Tego co nauczyciel musi często robić po pracy, a co jest
                    związane z pracą, nie da się zrobić ani w godzinę, ani w pracy. Tłumaczyłam ci
                    to już, ale widocznie nie pojmujesz.

                    I kto tu nie umie czytać ze zrozumieniem ?
                    • fergie1975 o tym jak ktoś czyta, to co chce przeczytać ... .. 21.01.07, 00:00
                      elena 70 napisala:
                      "Oj Fergie, ty chyba nie masz pojęcia na czym polega praca w szkole"

                      fergie1975 napisała:
                      "hm, wiesz tak sie składa, że trochę wiem",

                      elena 70 napisała:
                      "Gdybyś była nauczycielką, tobyś zrozumiała."

                      fergie 1975 pisze więc:

                      Wynika z tego Eleno, że niedokładnie czytasz czyjeś wypowiedzi (lub czytasz,
                      ale nie rozumiesz).
                      Wyobraź sobie więc, że mam bardzo duże doczynienia z oświatą i szkołą, teraz,
                      obecnie, a nie jak byłam uczennicą. D-o-t-a-r-ł-o w końcu?
                      Więc wiem z autopsji, że można pracę sobie tak zoorganizować, żeby pracować w
                      pracy, a nie w domu, będąc przy tym również nauczycielką i jest to k-w-e-s-t-i-
                      a o-r-g-a-n-i-z-a-c-j-i.
                      Więc może skup się na meritum wątku, a nie na czepaniu sie mnie o to, co ja
                      wiem a czego nie wiem, ok?
                      • scher Re: o tym jak ktoś czyta, to co chce przeczytać . 21.01.07, 10:23
                        fergie1975 napisała:

                        > Wyobraź sobie więc, że mam bardzo duże doczynienia z oświatą i szkołą, teraz,
                        > obecnie, a nie jak byłam uczennicą.

                        Na pewno jesteś wizytatorką. Tylko wizytatorzy, nie mając pojęcia, jak wygląda
                        praca nauczyciela, sądzą, że znają się na niej doskonale wink

                        Sz.
                        • fergie1975 all right, poddaję się 21.01.07, 10:48
                          niech Wam będzie
                          nie znam się
                          smile
                        • ariana1 Re: o tym jak ktoś czyta, to co chce przeczytać . 23.01.07, 18:19
                          scher napisał:
                          > Na pewno jesteś wizytatorką. Tylko wizytatorzy, nie mając pojęcia, jak
                          wygląda
                          > praca nauczyciela, sądzą, że znają się na niej doskonale wink


                          Buhahahahahaha!!!!! Brawo Scher! Nic dodać nic ująć.
    • be_em Re: małżeństwo mi się wali?! 20.01.07, 10:44
      molinka1 napisała:

      > Ratunku, bo jestem zupełnie załamana... Jestem po kolejnej zupełnie
      > bezsensownej rozmowie z mężem i po raz kolejny myślę o rozwodzie. mam
      > wrażenie, że mówimy zupełnie innym językiem.... Problemy nasiliły się ok. 3 m-
      > ce temu, gdy mąż rzucił palenie... Stał się strasznym cholerykiem i
      > powiedział, że ma dość milczenia


      jak mój rzucił palenie to ja miałam ochotę rzucić jegowink)) walka nałogowca z
      nałogiem jest straszna!!! żarliśmy się o byle gó..wink Zaczął palić i
      przynajmniej spokój w domusmile
    • daga05 Re: małżeństwo mi się wali?! 20.01.07, 17:37
      Po pierwsze tylko spokój może Cię uratować! Z każdej sytuacji jest jakieś
      wyjście. Jeżeli próbowałaś z nim rozmawiać i to nie przyniosło rezultatu to może
      daj Wam obojgu trochę czasu. Czasami problem, nawet bardzo trudny sam znajduje
      dla siebie rozwiązanie. Trzymam kciuki.
    • fergie1975 molinka przepraszam 20.01.07, 19:24
      za te absurdy nie na temat z elena70.
      • magda8867 Re: molinka przepraszam 20.01.07, 21:22
        może przeczekajcie razem ten trudny dla Was okres, czasami sa takie złe
        miesiące, a potem na wiosnę będzie lepiej. Bedzie długi weekend, zaplanujcie
        wyjazd. Może mąż powinien zapisac się na jakiś sport np. na siłownię? W końcu
        kiedys sie kochaliscie i chyba Twój mąż nadal cie kocha, myslę że to na pewno
        przez to palenie jest taki rozdrazniony, porozmawiaj z nim o tym
    • anngal Re: małżeństwo mi się wali?! 21.01.07, 11:07
      trzeba spokojnie / w miarę / przeczekać . Tez tak miałam , to minie. Jak Ci
      zależy to się staraj, ale nie za bardzo wbrew sobie , bo potem to odbijesz
    • berenika44 Re: małżeństwo mi się wali?! 21.01.07, 14:39
      Trochę Cię rozumiem, ponieważ moja koleżanka miała podobny problem. Jej mąż
      robił jej awantury o to, że kilka godzin siedzi w domu i ciągle "coś" robi dla
      szkoły. Pewnego dnia przyszedł do domu w stanie podpitym i wyrzucił jej z
      biurka wszystkie papiery, część chciał spalić w piecu co. Mój mąż jest również
      nauczycielem, więc rozumiemy się wspaniale, odrabiamy w domu "swoje lekcje" a
      dzieci swoje. Pewnego razu spotkaliśmy się w czwórkę u nas w domu i jej mąż
      zaczął narzekać, że nie ma żony , bo ona jest jakaś "nienormalna", o co jej
      chodzi, to niemożliwe, żeby zwykła nauczycielka siedziała ciągle i coś pisała
      i.t.d. Po prostu nie miał zielonego pojęcia o pracy swojej żony, nie wiedział
      czego ona oczekuje, a ona nie wiedziała dlaczego on jest agresywnie nastawiony
      do jej pracy. Wówczas włączył się mój mąż, który spokojnie zaczął wyjaśniać, że
      ona musi pracować 40 godzin tygodniowo a może i więcej, że część tych godzin to
      praca w domu. Wyjaśnił co ona musi robić. Wreszcie, że my oboje robimy to samo,
      co ona ale wspieramy się i pomagamy sobie w codziennych obowiązkach. I wiecie,
      że pomogło. Oni zaczęli po prostu rozmawiać, dzielić tak czas, by mąż miał żonę
      dla siebie. Wiem, że każdy jest inny, ale z terapią małżenską i spokojnymi
      rozmowami musisz spróbować.
      • molinka1 Re: małżeństwo mi się wali?! 23.01.07, 21:24
        dziewczyny kochane jesteście!!! dzięki za zainteresowanie!!! Myślałam, że ten
        wątek dawno padł, bo nie miałam czasu zajrzeć... Donoszę, że ostatnoi jest
        lepiej, ale też mam ferie i wolne wieczory, he he.
        Odpowiadam:
        - praca w domu to naprawdę konieczność, dyrekcja nie płaci za nadgodziny w
        domu, bo czas pracy nauczyciela to jak u każdego innego 40 godz, tylko pracy
        dydaktycznej jest 18. Komputery niwezbędne w naszej pracy w szkole do
        dyspozycji nauczycieli tylko 2. nauczycieli o wiele więcej.
        - mąż palenie rzycił z własnej inicjatywy, a ja naprawdę myślałam "Jezu, niech
        on zacznie znowu palić". Ale się trzyma... i naprawdę to się cieszę
        - jest lepiej od czasu jak go obudziłam w nocy na seks (tu rumieniec), zaczął
        się starać....
        -ale na razie w sprawach najważniejszych dyskusji nie podjęliśmy,
        - za to dostałam piękną różę
        No a w ogóle jesteście boskie.
        Jestem realistką, wiem, że znowu ędą dobre i złe chwile, ale wiem, żę można
        przez to przejść.
        Ciekawa jestem, co jeszcze napiszecie...
        • kaha1 Re: małżeństwo mi się wali?! 25.01.07, 00:44
          seks seks i jeszcze raz seks jest lekarstwem na wszystko. Jeśli tu jest dobrze
          to wszędzie będzie.
    • cerezanita Re: małżeństwo mi się wali?! 25.01.07, 10:57
      Sprzedaj dzieci na weekend i spędźcie ten czas razem, tylko we dwoje. Brak Wam
      siebie nawzajem, trzeba nadrobić "zaległości" smile. Myślę, że po prostu
      nazbierało się za dużo stresów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka