Dodaj do ulubionych

Piękne, ale w piśmie

IP: *.* 31.08.01, 12:51
Piękne, ale w piśmieJak czytałam ten tekst myślałam sobie że to nie takie trudne, wychować samotnie dziecko. Ale zaraz potem pomyślałam o mojej mamie - to strasznie trudne. I zdecydowanie się na wychowywanie dziecka bez mężczyzny, który kocha i wspiera to masochizm w stosunku do siebie i sadyzm w stosunku do dziecka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mattie Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 19.01.02, 12:58
      Tak Kasiu, tylko czasem życie samo zmusza do tego.Ja również jestem matką dziecka nadpobudliwego. Jest to dla nas wszystkich bardzo trudne. Niełatwo to zrozumieć jeśli ktoś nie ma do czynienia z tą chorobą. Mam często szereg watpliwości co do własnego postępowania, często czuję się winna, a moja cierpliwość często jest wystawiana na próbę. Chciałabym znaleźć kontakt z kimś komu problem jest bliski, może dawałoby to możliwość wymiany doświadczeń, przemyśleń i wzajemnego wsparcia.Małgosia
    • Gość: Ewa Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 20.02.02, 08:56
      Życie bez mężczyznyŻycie bez mężczyzny, który kocha i wspiera, to rzeczywiście masochizm i chyba nikt z tego świadomie nie rezygnuje, ale życie z mężczyzną, który np. bije, jest dla mnie niemożliwe.
    • Gość: Olka Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 30.10.02, 09:24
      do KasiKasiu, niezupełnie masz rację. Pamiętaj, że samotna matka jest również samotną kobietą i jest nauczona, że musi radzić sobie sama. Dziecko sprawai, że ma kogoś do kochania i jest komuś w życiu potrzebna.
    • Gość: rafal Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 28.11.02, 13:35
      a jak ojcie chce byc z Nia i Dzieckiem...Może nie zdaję sobie sprawy czym jest ojcostwo. może jeszcze nie dojrzałem do tego, mam 26 lat. Jestem po studiach pedagogicznych, ma pracę w placówce oświatowej ale to może o niczym nie świadczyć... Za kilka miesięcy udrodzi mi sie dziecko. I nie jesteśmy razem, nie wiem dlzczego... A czekam na to dziecko, chce byc przy Niej, przy Nich... Niestety nie mogę. Ona uważa inaczej, i nic nie mogę zrobić. Widać, zupełnie inaczej niż zwkle to bywa... Może gdzieś są samotni ojcowie?
      • veerle Re: Piękne, ale w piśmie 22.01.04, 12:39
        sa rafal. niektorzy od niedawna. przeczytaj moj post. jesli chcesz pogadac to
        mozesz pisac tu albo na priv.

        trzymaj sie. nie znam Twojej historii ale moze jeszcze nie wszystko starcone.
        to dziecko bedzie Cie potrzebowac. niezaleznie od tego czy bedziesz z Jego
        mama czy nie. najwazniejsze zebys Ty wiedzial. to chlopiec czy dziewczynka?
        juz wiecie?
    • Gość: KATIA Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 23.01.03, 12:23
      TATA NAS ZOSTAWIŁJESTEM W DRUGIM MIESIĄCU CIĄŻY. MAM MĘŻA, KOCHALIŚMY SIĘ BARDZO, AZ DO MOMENTU GDY DOWIEDZIAŁ SIĘ O MOJEJ CIĄŻY. A RACZEJ NIE MIAŁ CO BYĆ ZASKOCZONY- DWA LATA PO ŚLUBIE I ROK LECZENIA NIEPŁODNOŚCI..CZYLI TEORETYCZNIE WIELKIE SZCZĘŚCIE. A JEDNAK, NIE POJECHAŁ NA PIERWSZE USG I OŚWIADCZYŁ, ŻE MUSIMY SIĘ ROZWIEŹĆ. JESTEM TAK ZAŁAMANA, ŻE NIE POTRAFIĘ SIĘ CIESZYĆ TĄ CIĄŻĄ, A CO BĘDZIE DALEJ? FINANSOWO NIE STAĆ MNIE NA SAMOTNE WYCHOWYWANIE DZIECKA, AMÓJ MĄŻ BYŁ BARDZO ZAMOŻNY. MIELIŚMY TYLE PLANÓW, TYLE CHCIELIŚMY DAĆ NASZYM DZIECIOM..TYMCZASEM ZA PARĘ TYGODNI NIE BĘDĘ MIAŁA NAWET GDZIE MIESZKAĆ!!!!JESTEM ZAŁAMANA!!!!!
      • mamatoma Re: Piękne, ale w piśmie 17.05.03, 18:38
        hej!
        wiem,ze to co przezywasz musi byc najokropniejszym koszmarem, ale NIE DAJ SIE
        MU!!! To jego dziecko i jego obowiazkiem bedzie placic alimenty. nie znam sie
        na tych sprawach, ale najlepiej od razu idz do jakiegos dobrego prawnika, a
        jego honoratium potraktuj jak inwestycje w przyszlosc. Nie znam waszej
        sytuacji, ale jedno wiem - jesli jestes w ciazy i sie rozwodzicie to on nie
        moze cie zostawic na lodzie i bez dachu nad glowa. choc bedzie trudno musisz
        byc twarda
        pozdrawiam
      • agatled Re: Piękne, ale w piśmie 22.09.03, 09:27
        Hej,
        Zainteresował mnie Twój list bo kiedyś znalazłam sie w takiej samej sytaucji,
        tylko mój mąż zostawił mnie w 5 miesiącu, po 2 latach leczenia niepłodności.
        Odezwij sie jesli masz ochotę. Teraz pewnie jesteś juz mama, mam nadzieje, i
        mam nadzieje że kochasz swoje dziecko najbardziej na świecie. mój prywatny mail
        to agata.ledecka@interia.pl
      • justyna_stepien Re: Piękne, ale w piśmie 28.10.03, 12:13
        nie wiem co się dzieje na świecie...mnie mąz zostawił dla innej kobiety, też
        samotnie wychowującej dziecko po 6 latach szczęsliwego, bezproblemowego
        małżeństwa i z 7 mies. Córką, której bardzo pragnął, mówił po odejściu że mimo
        wszystko kocha itp, ale słowa przepraszam i naprawienia krzywd nie miałam, a
        potem...nie wiem, jest innym człowiekiem robi mi na złośc, okazał się
        niedojrzałym gówniarzem, któremu materialne dobra sa ważniejsze, który mnie
        teraz oczernia,
        ja miałam lepiej niż Ty, pocieszyłam się szczęściem ( naprawdę szczęsciem) 7
        mies.
        współczuję Ci bardzo, chciałabym jakoś pomóc nawet przez maila, bo ja szybko
        stanęłam na nogi, podjęłam decyzję...że się nie łamię, mam po co żyć, naprawdę
        mam
        więc głowa do góry,
        i rada...dla przyszłych tatusiów i mam, róbcie wszystko z głową, od pewnej
        chwili odpowiadacie nie tylko za siebie
    • Gość: marzanna Re: Piękne, ale w piśmie IP: *.* 05.02.03, 13:37
      KATIU!wEJDŹ NA FORUM "SAMODZIELNA MAMA"!Lekarze powiedzieli, że mam "zapomnieć o tym dziecku".Mój syn urodził sie w 29 tygodniu ciąży z wagą 700 gramów.Przeżył trudną i długą drogę do kliniki, tylko 1 dobę był pod respiratorem, a po 10 dniach trafił z OIOM-u na patologię noworodka.Mimo, iż były też trudne chwile (poszerzanie się układu komorowego) wierzyłam, że Miłosz będzie żył. Po 72 dniach, ważąc 1950 gramów mój mały cud przyjechał do domu i wbrew wielu ostrzeżeniom rozwija się bardzo dobrze i prawie wcale nie choruje.Po prostu jest silnym dzieckiem, które bardzo chciało żyć, a pomógł mu w tym wspaniały personel (oraz aparatura) kliniki w Katowicach, któremu jestem dozgonnie wdzięczna. Wszystkim zaś rodzicom wcześniaków walczących o życie radzę, by wierzyli w cuda oraz w to, że te maleństwa chcą żyć.
    • skrzyniaa Re: Piękne, ale w piśmie 15.05.03, 10:13
      Oj jak łatwo powiedzieć Panie Samson, wychowywać dziecko z dala
      od babci. Zatrudnić opiekunkę. Jestem samotną matką i nie
      byłabym w stanie finansowo: wynająć mieszkanie, opłacić
      opiekunkę (10 godz. dziennie), wyżywić , ubrać siebie i
      dziecko. Zapewnić sobie tyle przyjemności, abym była piękna,
      spełniona i zadowolona z życia. Dokształcać się, aby pracy nie
      stracić itd. Lubię czytać Pana książki, natomiast w naszych
      realiach ekonomicznych to co Pan proponuje – to utopia. Owszem
      jako uzależniona od „babci” czuje niedosyt, moje upośledzenie i
      niekiedy ubezwłasnowolnienie. Ale mam pracę, kończę studia,
      jestem pogodną optymistką, Marysia to radosne, wspaniałe
      dziecko, mogę pozwolić sobie na to, aby ładnie wyglądać,
      spotykać się z przyjaciółmi i z przyjacielem, wyjechać na
      wakacje czy weekend. Czyli żyć w miarę normalnie i być
      szczęśliwą, uśmiechniętą matką.
      Jak zwykle życiowy kompromis.
      Mam 35 lat i nie jestem w pełni samodzielna to boli, ale ...
      patrz wyżej.
      Trochę bliżej życia proszę.
      Skrzynia
      • mamamikolaja Re: Piękne, ale w piśmie 15.05.03, 10:35
        Święte słowa, Skrzynio, święte!!!
        "niech wynajmie opiekunkę..."
        "niech znajdzie pozytywny wzorzec.."
        Niech!!
        Jaga
    • wisia2 Re: Piękne, ale w piśmie 22.01.04, 12:09
      Nie jest tak źle, moja praktyka dowiodła, że można.
      Ojciec mojego syna zostawił nas, gdy byłam w czwartym miesiącu ciąży.
      Gdy chciałam wrócić do rodzinnego domu usłyszałam, że to jest problem mój i
      mojego niedoszłego męża. I tak oto w wieku 30 lat zostałam sama bez mieszkania,
      bez wsparcia finansowego od rodziny, ale za to z wielką wolą przetrwania.
      W 1992r. za wynajmowane mieszkanie płaciłam miesięcznie 1,5 milina, a moja
      pensja wynosiła 1,2 miliona. Szyłam po nocach parasole, żeby przetrwać ( a nie
      jestem krawcową). Dziś syn cieszy się dobrą opinią w szkole, u rodziny i u
      znajomych. Pół roku temu wyszłam za mąż. Byłam i jestem szczęśliwa.
      Pozdrawiam - oczekujesz wsparcia to napisz wisia2@gazeta.pl
    • mamaestery Re: Piękne, ale w piśmie 22.01.04, 17:27
      utopia
      nie w dzisiajeszych czasach i nie w czasach kiedy sama bylam dzieckiem
      chociaz musze powiedziec ze moja mama sie zaparla i wychowywala (przynajmniej
      przez jakis czas)nas same bez pomocy babci,bylo bardzo ciezko,pamietam smutny
      dom,smutne twarze,mame placzaca wiecznie zmeczona i zla,nerwowa,krzyczaca,to
      wszystko nie jest takie proste..ona tez pracowala na dwa etaty i dodatkowo w
      domu,pomagalysmy zreszta jej..ale nie o to chodzi
      PYTANIE:jak ona miala znalezc sobie "rozrywke" kiedy nie miala czasu wziasc nas
      na kolana??jak miala pokazac nam wzorzec dobrego mezczyzny skoro jej maz ja
      opuscil,skrzywdzil i tak naprawde to nienawidzila mezczyzn,miala udawac?czula
      sie skrzywdzona i nie potrafila tego ukryc..
      psychologia to jak zwykle slowa,kazdy przypadek jest inny.kiedy naprawde szukasz
      pomocy widzisz tylko plecy p.psychologa
      pozdrawiam
    • olina2 Re;po rozwodzie 01.02.04, 15:53
      Przeczytałam artykół,zastanowił mnie. Minęło 14 lat jak rozwiodłam się z moim
      pierwszym mężem z którym mam syna -16 lat. Moje życie przez następne lata też
      było barwne, z kłopotami itd. Ale gdy rozwiodłam się z Januszem /pierwszy mąż/,
      miałam wielki żal, że nie dba o syna. Sama sobie dawałam radę,później poznałam
      mojego drugiego męża. To jeszcze inna melodia. Po wielu kłótniach
      złośliwościach z jego i mojej strony, dotarło do mnie, że ojcem Kaja i będzie
      zawsze. Spojrzałam na niego z innej strony. Mężem był do niczego, ale ojcem
      może być dobrym. Nigdy synowi nie powiedziałam co w trakcie naszego małżeństwa
      wyprawiał jego ojciec, choć często mnie korciło.Starałam się nie podważać jego
      autorytetu w oczch syna, nie wiedział,że nie płaci na niego, że jest złośliwy.
      Uważałam, że są to sprawy dorosłych. Syn bardzo kochał go i nadal kocha mimo,
      że widzi jego zachowania. Długo by mówić owszystkim. Wiem jedno, sama wybrałam
      na ojca tego faceta, więc nadal będziemy rodzicami. Mój drugi mąż pokochał Kaja
      jak swojego syna i syn ma po prostu dwóch ojców. Każdego kocha. Z perspektywy
      czasu wiem, że postąpiłam słusznie, choć często miałam wątpliwości czy dobrze
      robię. Z drugiego małżeństwa mamy córkę 9 lat. Janusz się ożenił, lubię jego
      żonę, mają synka 8 lat. Nasze dzieci / wszyscy troje/się znają ,lubią, często
      spędzają razem czas. Ich synek mówi do mnie ciociu i nie zastanawia się kim
      jestem , jestem mamą Kaja. Ludzie patrzą na nas jak na wariatów , alę chyba
      lepiej, że staramy się wszyscy czworo dogadywać niż gdybyśmy się nienawidzil;i.
      Nie zawsze jest tak różowo. Ale z miłości do syna zrobiłam wszystko aby te
      układy były w miarę normalne. Jestem za to odpowiedzialna.Pozdrawiam
    • dzina26 Re: Piękne, ale w piśmie 26.02.04, 13:18
      Co,kiedy niema ojca. Chodzi mi o sprawy prawne, chciałabym uzyskać jakiejś
      informacje.Napewno nietylko mnie to spotkało, że ojciec nieznany(ponieważ
      niezasługuje na miano ojca, grozi mi, straszy, niechce by był ojcem mego
      dziecka). Jak prawo traktuje takie samotne matki?
      Ps. Na miano ojca trzeba zasłużyć "Każdy może być ojcem, ale trzeba być kimś
      wyjątkowym by być Tatą !"
    • anna_maja Re: Piękne, ale w piśmie 24.04.04, 21:54
      MOJA OPINIA JEST DOŚĆ PÓŹNA, ALE NAWAŁ OBOWIĄZKÓW ZWIĄZANYCH Z SAMOTNYM
      MACIERZYŃSTWEM NIE POZWALA MI NA DŁUŻSZY RELAKS PRZED EKRANEM TV LUB MONITORA.
      DŁUGOLETNIE NARZECZEŃSTWO, ROK PO ŚLUBIE PLANOWANA CIĄŻA. MÓJ MĄŻ ZOSTAWIŁ
      NASZĄ TRÓJKĘ (MNIE I BLIŹNIAKI) 2 MIESIĄCE PO PORODZIE. JAK SIĘ OKAZAŁO,
      DECYZJĘ PODJĄŁ WSPÓLNIE Z "TĄ TRZECIĄ", KTÓRA TAKŻE MA (NADAL) MĘŻA I DZIECI.
      WYRAŻAŁ CHĘCI DO ROZSTANIA SIĘ "NA POZIOMIE", KTÓRE ROZBIŁY SIĘ O RZECZYWISTOŚĆ
      ZWIĄZANĄ Z ALIMENTAMI I PROCESEM O ROZWÓD (JESZCZE W TOKU). STANĘŁAM NA NOGI
      SZYBKO TYLKO DLATEGO, ŻE PRZY DWÓJCE MALUTKICH DZIECI JEST ROBOTY CO NIEMIARA I
      NIE MIAŁAM ANI CZASU, ANI SIŁ MYŚLEĆ NAD SWOJĄ SYTUACJĄ. BEZ POMOCY BABĆ (MAMY
      I CIOCI) NA PEWNO NIE PORADZIŁABYM SOBIE. BEZ ICH POMOCY W CHWILI OBECNEJ NIE
      ZROBIŁABYM NIC POZA POKOJEM DZIECINNYM, GDYŻ MALUCHY SA NA ETAPIE SAMODZIELNEGO
      POZNAWANIA ŚWIATA I TRZEBA JE NADZOROWAĆ CAŁY DZIEŃ, A DWÓJKI 12KG DZIECI NIE
      WEZMĘ NA RĘKĘ. BEZ ICH OPIEKI NIE MOGE WYJŚĆ NA ZAKUPY, DO PRACY. OKRESOWO MAM
      OPIEKUNKĘ, ALE ONA TEŻ POTRZEBUJE WSPARCIA. POZA TYM OPIEKUNKA NIE MYŚLI O
      WYCHOWYWANIU DZIECKA, TYLKO ABY ZDROWE DOTRWAŁO DO POWROTU RODZICÓW Z PRACY.
      OPIEKUNKA JEST TAKŻE DZIĘKI POMOCY FINANSOWEJ MOJEJ RODZINY. WIERZĘ, ŻE MOJE
      DZIECI BĘDĄ SZCZĘŚLIWE TYLKO ZE MNA I ŻE DAMY SOBIE RADĘ. MOŻE KIEDYŚ ZAKOCHAM
      SIĘ RAZ JESZCZE, ALE SZCZERZE OBAWIAM SIĘ POWTÓRKI Z ODKRYCIA, IŻ MĄŻ WOLI
      ŻYCIE WOLNEGO PTAKA (KTÓRE KIEDYŚ TAK KRYTYKOWAŁ), IMPREZ I SPOTKAŃ Z "BABĄ" OD
      OKAZYWANIA MIŁOŚCI DZIECIOM, TROSKI I WYCHOWYWANIA, OD WSPÓLNEGO Z NIMI
      POZNAWANIA ŚWIATA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka