Kochane Mamy, już brak mi sił. Męczy mnie brak porozumienia z mężem. Powiecie
mi porozmawiaj z nim - robiliśmy to i nic. Zaczęliśmy sie o wsyztsko kłócić
po urodzeniu naszej córeczki -kochany mały urwisek już ma 11 m. Ja i mój mąż
pracujemy. naszą córcia opiekuje sie babcia, przyjeżdża do nas. Ja w
większości pracuję w domu + wyjazdy do klientów. Męczy mnie to że o wsyztskim
musze myśleć: zrób zakupy, kup mleko, zupki dla dziecka, poprasuj, umyj
butelki, wyjdź na spacer, pzrewiń itd. Denerwuje mnie to że o wsyztsko muszę
się prosić. Podczas ostatniej rozmowy z mężem (pojednawczej) gdy o tym
powiedziałam to usłyszałam, ze moze nie chcę sie opiekować dzieckiem. Faceci
faktycznie są z Marsa

Rozumię, że gdybym była sama to wszytsko byłoby na
mojej głowie, ale tak to uważam, że każdy z nas powinien uczestniczyć w tym
życiu. Dziewczyny brakuje mi nie tylko partnera, ale też mężczyzny. Nie czuję
się kochana - ostatnio zaczęli mi sie śnić facecie

którzy mnie przytulają,
czuję się wówczas bezpieczna (nic więcej

). Nie chcemy się rozwieść
przecież kiedyś kochaliśmy, mamy kochane maleństwo, ale czy dla dobra związku
mam robić wszytsko i spuścić uszy po sobie. A może któraś z Was była w
poradni małżeńskiej? Czy to coś daje? Dziękuję za każde słowo - troche się
wyżaliłam

dobrze że miałąm gdzie.Papa