Dodaj do ulubionych

kłótnie, kłótnie, koniec związku?

03.02.07, 19:03
Kochane Mamy, już brak mi sił. Męczy mnie brak porozumienia z mężem. Powiecie
mi porozmawiaj z nim - robiliśmy to i nic. Zaczęliśmy sie o wsyztsko kłócić
po urodzeniu naszej córeczki -kochany mały urwisek już ma 11 m. Ja i mój mąż
pracujemy. naszą córcia opiekuje sie babcia, przyjeżdża do nas. Ja w
większości pracuję w domu + wyjazdy do klientów. Męczy mnie to że o wsyztskim
musze myśleć: zrób zakupy, kup mleko, zupki dla dziecka, poprasuj, umyj
butelki, wyjdź na spacer, pzrewiń itd. Denerwuje mnie to że o wsyztsko muszę
się prosić. Podczas ostatniej rozmowy z mężem (pojednawczej) gdy o tym
powiedziałam to usłyszałam, ze moze nie chcę sie opiekować dzieckiem. Faceci
faktycznie są z Marsa smileRozumię, że gdybym była sama to wszytsko byłoby na
mojej głowie, ale tak to uważam, że każdy z nas powinien uczestniczyć w tym
życiu. Dziewczyny brakuje mi nie tylko partnera, ale też mężczyzny. Nie czuję
się kochana - ostatnio zaczęli mi sie śnić facecie smilektórzy mnie przytulają,
czuję się wówczas bezpieczna (nic więcej wink ). Nie chcemy się rozwieść
przecież kiedyś kochaliśmy, mamy kochane maleństwo, ale czy dla dobra związku
mam robić wszytsko i spuścić uszy po sobie. A może któraś z Was była w
poradni małżeńskiej? Czy to coś daje? Dziękuję za każde słowo - troche się
wyżaliłam smile dobrze że miałąm gdzie.Papa
Obserwuj wątek
    • lidia23 Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 19:46
      Wiem że jest Ci ciężko, ale tylko przez rozmowę z mężem może to zmienić. A nigdy
      z małą nie zostaje? Może wystarczy byś go poprosiła by coś zrobił jak jest w
      domu. Wiesz z facetami to tak jest. Im trzeba powiedzieć co mają zrobić i to nie
      odrazu czasem to zrobią. Musisz próbować. Wiem że to ciężko. Bo ja mam czasem
      podobnie, ale cóż tak już jest. Powodzenia. Trzymam kciukismile

      src="tickers.baby-gaga.com/t/foxfoxsbu20060620_-9_Aleksandra.png"
      alt="baby development" border="0" /></a>
      www.aleksandraikonrad.blog.onet.pl
    • mbwj88 Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 21:19
      zaraz tam koniec związku???
      małe dziecko praca zmiana trybu życia dużo spraw to mączy wszyskich i ciebie i
      twojego męża
      toleracji i dystansu można sie nauczyć
      Może chcesz miec wszystko za bardzo uporządkowane
      może spróbuj trochę fortelem wciągąć męża w domowe sprawy
      a może wyjedzicie sobie gdzieś razem żeby te małe sprawy całkiem was nei przygniotły
      Pozdrowienia
    • bj32 Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 21:28
      Ile lat jesteście razem? Wcześniej też sama musiałaś wszystko robić, czy
      dopiero po urodzeniu dziecka mąż się na wszystko wypiął?
      Sama nie byłam w poradni, ale generalnie psycholog to bardzo pomocna
      instytucja. Jeśli we dwójkę nie możecie się dogadać, to wizytę w poradni
      polecam. Rozwód to rozwiązanie ostateczne.
    • anik801 Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 21:53
      Gdy przychodzi na świat dziecko,zazwyczaj kończy się małżeńska sielanka.Nagle
      wszystko zaczyna kręcić się wokół dziecka.Kaszki,kupki,karmienia,kąpanie itd.Do
      tego zmęczenie,dziecko płacze i dochądzą jeszcze problemy dnia codziennego.Nie
      trudno o kłótnię z byle powodu.Każda kobieta chce żeby facet jej pomagał,ale
      nie każdy facet chce lub potrafi pomagać.Mój mąż też z własnej woli nie
      przewijał małej(chyba,że akuat był z nią sam).My też czasem się o to
      sprzeczaliśmy.Ale ja doszłam do wniosku,że nic na siłę.Sam musi poczuć potrzebę
      pomocy przy dziecku.Teraz,gdy córa ma już 3lata sam proponuje,że weźmie ją na
      spacer itd.Jest dobrym mężem i ojcem.Po prostu nie szło mu
      przewijanie,karmienie itd.To,że mąż Ci nie pomaga nie znaczy,że Cię nie
      kocha.Jeśli czujesz,że potrzebna Wam wizyta w poradni to pogadaj o tym z
      mężem.Terapeuta spojrzy na problem obiektywnie,bo Wy obarczając siebie
      wzajemnie winą nie dojdziecie sami do porozumienia.Pozdrawiam i życzę
      powodzenia!
      • bj32 Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 22:38
        To nie tak, że jak się urodzi dziecko, to się kończy sielanka. Dużo zależy od
        tego, jak związek wyglądał przedtem. U nas np. dziecko było dopełnieniem. My
        zawsze współdziałaliśmy i po urodzeniu się małej to się nie skończyło, wręcz
        przeciwnie. Jesteśmy bliżej siebie i lepiej potrafimy współpracować. Teraz, jak
        mała ma 5 lat, to też się świetnie z nami zgrywa. Może dlatego, że nie ma i nie
        było żadnej babci, która by nam na stałe pomagała i ze wszystkim musieliśmy
        sobie od początku radzić sami. A może dlatego, że "od zawsze" potrafiliśmy
        rozmawiać.
        • anik801 bj32! 03.02.07, 22:45
          Ale nie można już sobie wyskoczyć do pubu czy kina kiedy się chce!Nie można w
          niedzielę wylegiwać się do 12.00 w łóżku.Dla nas dziecko też było
          dopełnieniem,bo długo na nie czekaliśmy.Jednak właśnie pod względem rozrywki i
          beztsroskiego życia sielanka dobiegła końca.Mieszkaliśmy brdzo daleko od
          rodziny.Nie mieliśmy z kim zostawić małej nawet na godzinę.A w życiu oprócz
          zmieniania pieluch przydałoby się robić też inne rzeczy.Teraz możemy zostawić
          małą z teściową i gdzieś wyskoczyć.Potrzebne są takie chwile tylko dla siebie.
    • kalta Re: kłótnie, kłótnie, koniec związku? 03.02.07, 23:27
      smile Jesteśmy razem juz 10 lat, 3 lata po ślubie. Przed ślubem rozmawilaiśmy,
      pomagaliśmy sobie nawzajem -bez proszenia się o pomoc. Nie przeszkadza mi, że
      teraz nie ma imprez, wyjść. Jak trzeba to wychodze z dzidzią, lub zajmuje się
      nią babcia. Babcia jest nam potzrebna nie aby nas wyręcząć, ale opiekować się
      podczas naszej nieobecnosci w pracy małą. Miałam do wyboru babcię albo nianię-
      Babci bardziej ufam. TO małe wyjaśnienia. Dziękuję za liściki - cieszę się, ze
      ktoś mnie wysłuchał smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka