Dodaj do ulubionych

Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy

01.03.07, 12:21
Temat był wałkowany wielokrotnie, wiem. Ale czegoś nie rozumiem.

Kiedy pojawia się wątek, w którym zdesperowana matka mówi o tym, że dziadkowie
przekarmiają dzieci słodyczami (nie dają raz na jakiś czas cukierka, tylko
przy każdej okazji je zasypują słodyczami i czasami same wkładają do ust i
często właśnie z tym kojarzą się dzieciom), to w odpowiedzi przeważają głosy,
że dziadkowie są od rozpieszczania, że cukierek jeszcze nigdy nikomu nie
zaszkodził, że dzieci kochają słodycze i nie należy im tego odmawiać. I jak
wspomniałam, nie chodzi tu o danie cukierka raz na jakiś czas, tylko
faszerowanie dzieci słodyczami przy każdej okazji (gdyby było raz na jakiś
czas to nikt by nie robił z tego afery i nie wyżalał się na forum, że nie może
sobie z tym poradzić).

A przy okazji takich wątków jak "8-latek ważący 80 kilo" każda forumowiczka
załamuje ręce i dziwi się, jak można biedne dziecko doprowadzić do takiego
stanu. I jest oburzona, że matka karmi syfnym jedzeniem i słodyczami, zamiast
dawać owoce i warzywa.

Skąd się to bierze? Bo ja nie rozumiem. Sama jem słodycze rzadko (choć
uwielbiam), bo mi rośnie od tego tyłek. Ostatnio sobie pofolgowałam przez 2
tygodnie i mam 3 kilo więcej.
Batony, chipsy, czekolada w nadmiarze, ciasta = tłuszcz na moim tyłku
Warzywa i owoce zamiast powyższych = zdrowie i szczupła sylwetka.
Jak się najem słodyczy, to obiadu nie ruszę (kolega raz zjadł pod rząd trzy
czekolady i przez dwa dni nic do ust nie mógł wziąć).
A jeszcze argumenty tego typu "ja jadłam i nic mi nie jest" rozkładają mnie na
łopatki. Chyba same młodziutkie matki się tak wypowiadają, albo takie co miały
rodzinę za granicą. Bo z tego co pamiętam, gama słodyczy na rynku była kiedyś
bardzo ograniczona. Dzieci zamiast lodów często jadły serki topione. A ja na
początku lat 90-tych za słodycze uznawałam jogurty fructis oraz owoce kiwi
(rodzicie byli w kłopotach finansowych i rzadko mogliśmy sobie na takie
rarytasy pozwolić).

Wytłumaczycie mi to?
Obserwuj wątek
    • felonia Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:25
      ja nie jadłam kiedyś słodyczy a ptasie mleczko miałam raz na rok na święta BN w
      paczce z zakładu pracy mojej mamy smile
      teraz sobie odbijam i zjadam wszystko jak leci co mi smakuje
      całe szczęście że nie grubieję od tego
      mam nadzieję że mój synek nie będzie za jedyny pokarm uznawał kanapki z nutellą
      wierzę że uda mi sie wprowadzić rozsądną dietę
      teściów i rodziców mam rozsądnych i nie będą faszerować dzieciny cukierkami smile
    • aluc Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:27
      albowiem schizofrenia dotyczy nie tylko słodyczy
      dotyczy również relacji dziadków z wnukami (teściowa zabiegająca o względy
      dziecka jst biedną niedowartościowaną i samotną staruszką, matka, którą to
      wkurza, jest oczywiście wybitnie dowartościowana i zrównoważona emocjonalnie)
      dotyczy relacji z rodzicami własnymi, a w szczególności teściami (w rzeczonych
      słodyczach mam obraz babci podstępnie zamykającej się na klucz w łazience z
      dziećmi i karmiącej tymi nieszczęsnymi słodyczami na siłę, zanim matka znajdzie
      łom, jakby po prostu nie mogła powiedzieć, że nie, a jak nie dociera, to zabrać
      słodycze z ręki babci i schować na strychu)

      chilli zatem ergo - stanowimy normę dla siebie, każden jeden inny normalny nie
      jest, a norma własna nam się zmienia względem tego
      • andaba Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:42
        Ale to właśnie o to chodzi, że robią aferę z babci przyjeżdżającej raz na miesiąc i przywożącej czekoladę. Jakby ta czekolada była śmiertelną trucizną (zwłaszcza taka od teściowej jest zawsze bardziej szkodliwa).

        A co do tego ośmiolatka, to ja nie wierzę, że on jest całkowicie zdrowy.
        I co, lekarz wcześniej tego nie widział, że dziecko jest za grube?
        Nie ma w ej Angii, czy gdzie to tam jest, badań bilansowych? A z grypą mamusia nigdy do lekarza nie poszła? I ogladając migdałki tuszy nie zauważył?
        • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:47
          do andaba:
          bo mi się wkleiło potem źle smile

          Te, które robią aferę z tego, że babcia raz na miesiąc dała kawałek czekolady,
          faktycznie przesadzają. Ale ostatnio jedna napisała o tym, że babcia mieszka w
          tym samym bloku nad nią i wpada prawie CODZIENNIE. I też wiele osób na tę matkę
          naskoczyło.

          Naskoczyło też na tą, która kiedyś pisała o tym, jak przez długi czas męczyła
          się nad odchudzeniem dziecka (puszystego i lekarz kazał mu zrzucić wagę),
          przestawieniem go na zdrowe odżywanie,a potem dziecko pojechało na wakacje do
          babci. Mimo próśb wszelkich, babcia i tak wiedziała swoje i po tych dwóch
          tygodniach dziecko przyjechało w stanie gorszym niż przed odchudzaniem.
          I wtedy również było - jak raz na rok pojedzie do babci na wakacje, to mu się
          nic nie stanie, jak sobie pofolguje, bo od tego są wakacje.
          No ja właśnie tego nie rozumiem.
      • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:42
        Hm, ale mi się wydaje, że często chodzi właśnie nie o przesadę matek, a przesadę
        dziadków. Wiadomo, że są takie, które koloryzują strasznie, ale myślę, że
        większość jednak ma rację.
        Moja mama czasami kupuje Superlinię. Czasami czytam tam opowieści dziewczyn.
        Wiecznie powtarza się ten sam schemat "od zawsze byłam grubaskiem. moja BABCIA
        bardzo dobrze gotowała i dawała mi dużo słodyczy. kiedy byłam mała, uwielbiałam
        to, ale kiedy zaczęłam dorastać, stanowiło to dla mnie spory problem. Dzieci mi
        dokuczały, ale kiedy zwierzałam się z tego BABCI, ona na pocieszenie zawsze
        robiła mi coś pysznego do jedzonka. Nigdy nie potrafiłam odmówić, bo słodycze i
        babci jedzonko zawsze poprawiały mi humor. BABCIA nigdy nie uważała, że jestem
        za gruba, mówiła mi, że jestem w sam raz".
        Jak ktoś nie wierzy, to może sobie kupić i przeczytać.

        Mi chodzi o to, że jak dziecko ma ograniczane słodycze w ramach rozsądku, to
        matka jest be. Ale jak matka pozwala na karmienie dzieciaka słodyczami i dziecko
        jest grube, to jest be po tysiąckrotnie
      • jowita771 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:50
        aluc, nie zawsze dziadkowie są tacy mili, żeby posłuchać matki czy ojca
        dziecka. mój nieteść tak ma. jak wprowadzałam córce nowe pokarmy, zauważyłam,
        że daje jej, co popadnie. wytłumaczyłam grzecznie i z usmiechem, żeby tak nie
        robił i dlaczego. przytaknął. tydzień później łaził z córką po mieszkaniu,
        weszłam do kuchni, a tam dziadek oczywiście pasie moje dziecko według własnego
        uznania. głupio mu się zrobiło trochę, ale nie sądzę, żeby przestał. on po
        prostu uwaza, że zna sie lepiej na wszystkim, bo jest starszy i nie ma sensu z
        nim dyskutować.
        • aluc Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 13:27
          moja babcia nakarmiła mnie śledziem, jak miałam pół roku, bo chciała zobaczyć,
          czy mi smakuje wink śledź smakował, ja przeżyłam

          dyskutować zawsze jest sens, rodzina mojego niemęża swoje własne dzieci (i
          wnuki) pasie fastfoodami, colą i wfszelkim śffiństwem, moich nie pasie jak tam
          bywamy, a nawet zmienia menu "pod warszawiaków", podejrzewam, że chyba się mnie
          boją wink
      • janka007 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 18:58
        aluc napisała:

        > słodyczach mam obraz babci podstępnie zamykającej się na klucz w łazience z
        > dziećmi i karmiącej tymi nieszczęsnymi słodyczami na siłę, zanim matka
        znajdzie
        >
        > łom, jakby po prostu nie mogła powiedzieć, że nie, a jak nie dociera, to
        zabrać
        >
        > słodycze z ręki babci i schować na strychu)

        Chyba żartujesz, nie będę wyrywać rozumnemu już dziecku z ręki słodyczy,
        którymi go babcia obdarowała w obfitości, co robi przy każdej okazji kiedy może
        go widzieć. Czasem dwa razy w tygodniu, czasem raz, czasem rzadziej. Musiałabym
        go w ogóle odciąć od babci, którą bardzo kocha. Może wiesz jak mam postąpic w
        takiej sytuacji, o wszystkowiedząca? Na szczęście moje dziecko jest szczupłe,
        ale i tak karmienie słodyczami w nadmiarze powoduje niedobory mikroelementów i
        nie mam ochoty się na to godzić.
    • melka_x Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:50
      Bo widzisz chochliku punkt widzenia zależy na forum nie tyle od punktu
      siedzenia, ale od tego czym można komuś przywalić. Tak więc ci, którzy nie dają
      słodyczy dzieciom okazują się nawiedzeni, a ci którzy dają wyrodni.
    • lola211 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 12:53
      Slodycze nie sa wielkszym problemem IMo, jesli dziecko wazy tyle ile
      powinno.Ich jedzenie nie na kazdego wplywa tłuszczotwórczo.Jesli karmi sie nimi
      maego grubaska to juz problem jest.
      • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 13:44
        Heh, no ale zapewne w dużej ilości przypadków, jeśli normalne dziecko zjada
        ogromną ilość słodyczy, to upasie się go na grubaska smile

        Myślę, że po prostu niektórzy dziadkowie nie rozumieją tego z tego powodu, że
        właśnie kiedyś słodycze były produktem luksusowym. Zdobycie normalnej czekolady
        (a nie wyrobu czekoladopodobnego) nie było takie łatwe (i tanie). Nasze mamy nie
        musiały walczyć ze swoimi rodzicami, gdyż ci z reguły i tak mieli do
        zaoferowania normalne (a nie z proszku) ciasta lub własnoręcznie zrobione
        kisiele. Moja babcia do kraju przywoziła banany, pomarańcze i mandarynki i tym
        mnie rozpieszczała. Teraz dzieci mają to na codzień ( i jeszcze każe im się to
        jeść), a dla mnie to był rarytas.
        Druga babcia robiła chipsy jabłkowe - mogłam to tonami wcinać, a przecież to
        były tylko suszone jabłka.

        Chyba starsze pokolenie (a zresztą młodsze też) nie do końca zdaje sobie sprawę,
        że to, co kupują, to są tylko bomby kaloryczne, nie mające żadnych wartości
        odżywczych.
        Cieszę się, że mam mądrych rodziców i teściów, którzy zdają sobie z tego sprawę.
        • lola211 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:09
          jeśli normalne dziecko zjada
          > ogromną ilość słodyczy, to upasie się go na grubaska smile
          Ogromna ilosc to ile? Te babcie dziennie po kilo cukierkow dziecku wtykaja czy
          jak? Jakos nie spotykam wokol siebie rzeszy grubych slodyczozercow, w klasie
          mojej corki nie ma ani 1 otylego dziecka, a wszystkie slodycze jedza, bo widze
          na roznych spotkaniach.O wiele gorsze jest pasienie dzieci ociekajacym
          tluszczem jedzeniem- kotlety w panierce, smazone ziemniaki, kluchy, zwlaszcza
          gdy dziecko ma spory apetyt.To typowa polska kuchnia- ziemniaki i zawiesiste
          sosy sa odpowiedzialne w duzo wiekszym stopniu za otylosc niz oslawione
          slodycze.
          • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:30
            Wymienione jedzenie również jest straszne, ale to właśnie chodzi o babcie które
            nie znają granic.
            A jeśli chodzi o grube dzieci, to ja w swoim najbliższym sąsiedztwie mam kilkoro
            sad
            Ostatnio szłam do sklepu w pobliżu mojego domu. Akurat wyszedł z niego chłopiec,
            który na oko miał ze 12 lat (gruby), ale myślę, że mógł mieć mniej. Po prostu
            tusza mu dodawała lat. Wyszedł z kilkoma paczkami - chipsy, batony i itp. Na
            dworze było dosyć zimno, padał śnieg. Gdy wyszłam ze sklepu po kilku minutach,
            on nadal stał przed sklepem i w tym czasie zdążył już zjeść prawie wszystko...
            Widok był po prostu potworny, bo ładował sobie te chipsy, chrupki i cukierki
            GARŚCIAMI do ust...


            Jednak najgorsze co kiedykolwiek widziałam, to dziewczynka nad morzem. Miała
            jakieś 6 lat. Przy stoliku niedaleko mnie (dookoła same stragany nadmorskie)
            siedzieli jej dziadkowie. Przez krótki czas, jaki tam siedziałam, dziewczynka
            ganiała od jednego straganu do drugiego, w każdym coś kupując i od razu
            zjadając.Podbiegała do dziadków, ci dawali jej pieniądze,a ona znowu biegła.
            Przez pół godziny zżarła (bo jedzeniem tego nie mogę nazwać) tyle słodyczy, ile
            ja nie byłabym w stanie zjeść przez cały dzień, albo nawet kilka dni! Było to
            potworne po prostu. Wszyscy ludzie się na nią gapili, bo była bardzo tłuściutka
            i z tymi słodyczami sprawiała wrażenie, jakby się z łańcucha urwała. A
            dziadkowie (obydwoje szczupli) patrzyli na to z uśmiechem i z radością dawali
            jej pieniądze.
            Żałuję, że nie zwróciłam im uwagi. Łatwo oceniać, a jak przychodzi do działania,
            to nagle nie potrafię tego zrobić.
    • gorzkasweetie Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 13:40
      No to ja jestem pod tym względem bardzo szczęśliwa - dziecko moje na słodycze
      nie reaguje. Ew. zje kilka żelków. W d... ma stosy słodyczy, wręczane
      oczywiście przez jedną z babć - druga babcia słodyczy nie uznaje, a jedynie
      zdrowe żywienie smilei to jest drugi szczęśliwy fakt. Babcia - ta od słodyczy -
      jest w szoku, nadal nie rozumie i próbuje wciskać, ale obiekt wciskania wyraża
      zero zainteresowania. Jej dwoje pozostałych wnuków obżera się słodyczami po
      uszy. Czterolatka pałaszuje kilka kawałków tortu.... I nic poza tym. Brrr, moja
      wątroba by piszczała z bólu. Co ciekawe, te maluchy wiecznie chorują, mimo że
      do przedszkola nie chodzą. Gdzieś kiedyś czytałam taką ciekawostkę, że nadmiar
      cukru w organiźmie sprzyja zaflegmieniu i chorobom.
      A moja młoda jakaś nietypowa, czekolady nie cierpi, jeden biszkopt to dla niej
      za duzo, olewa ciasta, kakao, tory, kremy, budynie itp Oby jej to nigdy nie
      przeszło! Oby nigdy się w wiecznie głodną na słodycze swoją matkę nie zmieniła :
      (
      • fergie1975 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 10:43
        a w ogóle to Twoje dziecko lubi słodki smak? znam osobe ktora nie cierpi nic
        slodkiego, nawet owocow, nie bede tu wymieniac czym sie zywi, ale jest chuda
        jak patyk.
    • anetina Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:41
      mojego Małego pradziadek ciągle mu kupuje słodycze
      dobrze, ze widują się raz na miesiac

      ale Mały nawet nie rusza słodyczy
      dostanie kinderkę - weźmie zabawkę
      skubnie czekoladkę, resztę odda
      zje jedynie chrupki kukurydziane, paluszki, biszkopty

      cukierki, czekolady, chipsy mogą leżeć - nie ruszy
      chyba że naprawdę ma ochotę - ale mogę policzyć na palcach, ile on tego zje w
      miesiącu

      to zależy od dziecka
      ja nie ogniaczam dziecku rzeczy
      leżą normalnie na stole
      w szafce Małego, ale jego to nie kusi

      a jeszcze lubi gumy, wszelkiego rodzaju - od rozpuszczalnych mamb aż do
      mietowych orbit
    • bea.bea Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:41
      No tak...gdzie nie spojrzeć widac, zapasione dzieci....albo załamane nerwowo
      matki..smile
      nie przesadzajmy...sama lubie słodycze i jakoś specjalnie gruba nie jestem....
      z jedzenia slodyczy nie robi sie w naszym domu problemów....dziadkowie dają,
      ciocie daja , rodzice dają...i co...dziecko jak najbardziej normalnym 3 latkiem
      jest ...zeby tez ma zdrowe...

      ja raczej o paranoje podejzewałabym własnie tych nadmiernie ograniczajacych,,,smile)
      • bea.bea Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:44
        aaa...mam 40 lat...i pamietam czekolade na kartki..smile...pewnie dlatego tak lubie...
        a ku twojej informacji jem słodycze prawie co dzień mam 170 cm i waze 65....
        wiec mysle ze problem otyłosci po jedzeniu slodyczy to raczej indywidualna
        sprawa...:0
        • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 14:56
          Oczywiście że indywidualna, mnóstwo jest osób, które mogą jeść wszystko bez
          ograniczeń i nie tyć. Niestety, o wiele więcej jest jednak tych drugich. Ja po
          słodyczach tyję potwornie, moja mama też, ojciec jeszcze bardziej, mój chłopak
          tak samo, więc moje dzieci na pewno będą tyły również.
          I jak napisałam - nie chodzi o dawanie w ilościach NORMALNYCH, tylko w
          nadmiernych, tak że dziecko nie ma ochoty zjeść śniadania, obiadu czy kolacji.
        • cynamonowy_chochlik Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 15:01
          I jeszcze dodam. To że się nie tyje, wcale nie oznacza, że nie ma skutków
          ubocznych jedzenia słodyczy. Moja przyjaciółka (1,78, 57 kg) zażera się
          słodyczami straszliwie (szczególnie na dyżurach w szpitalu). Oprócz tego je
          głównie chude mięsa i sałatki. Ostatnio zrobiła sobie badania i cholesterol ma
          tak wysoki (sporo ponad normę), że aż jej lekarz się przeraził.
    • babka71 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 16:04
      Bez ściemy powiem tak :
      nienawidzę słodyczy..dziobnę czasami 3/4 jednej kostki czekolady, szarlotki,
      odrobinkę sernika raz na pół roku... to chyba wszystko ze słodyczy co mi
      przychodzi na myśl.. (paluszki solone plus precelki też lubię),
      W sumie mam chyba popieprzone kubki smakowe.. po prostu słodycze mi nie smakują
      są ochyde, słodkie i lepiące!! BRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
      Lubię mentosy, landrynki ale tylko te, nie słodkie i bez cukru pudru..
      Jeśli Ci od słodyczy rośnie tyłek to ich nie jedz marchewka też jest słodka..n/t
    • anik801 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 17:22
      Ja jem słodycze tonami i jakoś nawet kilograma przytyć nie mogę.Nie mam
      skłonności do tycia i moje dziecko też nie.Dlatego nie ograniczam słodyczy.Moja
      córka jest wybredna,tak więc nie mam problemu z tym,że wszystko pochłania.Jak
      coś lubi i ma na to ochotę to czemu nie.Jako dziecko też jadłam bardzo dużo
      słodkości i nie miało to wpływu na moją wagę oraz na stan uzębienia.Po prostu
      jedni mogą sobie pozwolić,a inni nie i już.Chyba każdy jest na tyle rozumny,iż
      widzi kiedy dziecko ma kłopoty z wagą.
      • dirgone Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 18:33
        Szczególnie rozumne są te chude jak szczapy mamusie, które faszerują dzieci
        tonami chipsów, paluszków i innymi świństwami, a ich dzieci wyglądają jak małe
        serdelki lub klopsiki.
        No żesz szlag mnie trafia jak coś takiego widzę. A widzę codziennie wracając na
        piechotę z pracy. Dodam do tego te, które jak najęte gadają nad wózkami i
        smrodzą dzieciom papierosami prosto w twarz.
    • tigra8 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 19:28
      Chciałabym zwrócic uwagę niektórym mamom, które są za słodyczami, że większośc
      jest tak nafaszerowana różnymi barwnikami, E-..., itp., które powodują u
      niektórych dzieci alergie. Ja też muszę walczyc z moim ojcem, który nakarmi
      moje dzieci właśnie takimi słodyczami a ja późźniej muszę leczyc dziecko bo ma
      wysypkę, czy zapalenie cewki moczowej. Można, ale z umiarem i nie wszystko.
      • lola211 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 01.03.07, 20:04
        Dlatego trzeba podawac slodycze dobre jakosciowo- nie jakies landryny czy zelki
        tylko czekolade, domowe ciasta,jesli rzecz jasna dziecko nie jest uczulone.
        Denerwuje mnie bezpardonowy atak na wszystko co slodkie, bo ponoc takie
        szkodliwe.
        • bea.bea Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 10:40
          no tak...smile
          słodycze z chemią......"swiezutka szyneczka napompowana woda z konserwantami ,
          zabarwiaczami i bóg wie czym jeszcze...kurczaczek wymoczony w wodzie
          utlenionej...jogurciki ze zdechłych bakteri....owoce z sadow przy trasie warszaa
          gdansk.....sloiczki dla dzieci ze swieżutkich warzywek z rocznym okresem
          przydatnosci do spozycia....jajeczja ...itd..

          i dlatego skłaniam sie do tego co mówi mój ojciec...smile)
          trzeba jeśc wszystko , bo nie wiadomo co człowiekowi szkodzi...a właściwie
          wiadomo...wszystko szkodzi...smile...
          i dlatego jem słodycze, bo jak mam sie struc, to przynajmniej miło mi w gembie
          było..smile)...a tusza??..no cóz nie mam z tym problemów jak juz pisaam ...ale...

          kobieta puszysta , czy pulchna , czy okragła..jest o wiele atrakcyjniejsza
          seksualnie od kupki kości..smile...bo....
          facet całuje cała noc ..i nigdy dwa razy w to samo miejsce...smile))
          • kura17 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 11:09
            bea.bea napisała:

            > sloiczki dla dzieci ze swieżutkich warzywek z rocznym okresem
            > przydatnosci do spozycia....

            wybacz, ale wiesz moze, na czym polega proces pasteryzacji???
            Twoja babcia nigdy nie rozbila dzemow i kompotow, ktore mogly latami siedziec w
            piwnicy, swietnie sie trzymajac???
            • bea.bea Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 13:21
              jakoś dziwnie sie składa, ze jestem technologiem zywienia...smile...
              i mam przyjaciół którzy owe gerberki "pasteryzuja"...jak mówisz..smile
              • bea.bea Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 13:22
                aaa...ale to nie znaczy wcale, ze mój syn takich swiństw nie doswiadczył....bo
                ma matke leniwa i gotowac jej sie nie chciało....

                wiedziec to jedno , a dawac to juz twój wybór...
                ja napisałam...u mnie je sie wszelakie swińswa..smile)
    • haga78 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 08:08
      U nas jest tak
      Ja nie kupuje slodyczy malemu, bo miedzy innymi sama ma na nie chrapke.
      Czasem kupi moj maz, ale i tak sami zjadamy.smile
      Natomiast jak przychodzi babcia to jest swieto slodyczowe. Na poczatku z tym
      walczylam, prosilam,chowalam je, grochem o sciane i nie da sie wygrac z
      argumentem " wychowalam dwoje dzieci sama ".
      Teraz spasowalam i babcia ma te radosc.

      Z slodyczami jak ze wszystkim trzeba miec umiar, a co po niektorym tego
      brakuje.
      • agnieszkas72 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 02.03.07, 09:21
        Jeśli chodzi o słodycze najlepszy jest złoty srodek:czyli przyjemność jedzenia
        naprawdę dobrych słodkich rzeczy.I tutaj zgadzam się z Lolą.W mojej rodzinie
        jestem na szczęście jedyną osobą,która musi zwracac uwagę na to,co je-nikt inny
        nie musi ograniczać kalorii.Więc co weekend z przyjemnością piekę dwa
        ciasta,które znikają w mgnieniu oka.Latem dzieci dostają lody,w ciągu tygodnia
        dobrą czekoladę,naturalną lub z orzechami albo płatki Granex do mleka.Sa
        szczupłe i szczuplutkie,maja piękne zęby.Nie jedzą smieci typu tandetne
        cukierki,żelki,lizaki itp.Wydaje mi się,ze maja zdrowy stosunek do jedzenia i
        nigdy nie opychają sie do granic wytrzymałości i bólu brzucha.Moja tesciowa na
        szczęscie znała mój stosunek do słodyczy i nie próbowała obdarzać nimi dzieci.
        A jeszcze:przeraża mnie stosowana w niektórych domach metoda słodkiego
        dnia,kiedy dzieci mogą objeść sie słodyczami bez ograniczeń.Dla mnie obrzydliwe
        i chore-prosta droga do bulimii.Zrobienie ze słodyczy owocu zakazanego może
        przynieść opłakane skutki.
    • anik801 to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 09:34
      Czytam,że słodycze są szkodliwe,bo mają barwniki i konserwanty.Po pierwsze nie
      wszystkie,a po drugie poczytajcie etykity produktów spożywczych.Większość
      tego,co jemy ma w sobie coś sztucznego.Tak,więc gdyby tak do tego podchodzić to
      poumieralibyśmy z głodu!Nawet nie wiecie co jest w wędlince,którą wcinacie ze
      smakiem!Żyjemy w takim świecie i nic na to nie poradzimy!Nawet kupując warzywka
      od tzw.chłopa nie masz gwarancji,że są wyprodukowane ekologicznie.Moja
      koleżanka pracuje w pewnej firmie(produkują min.soczki dla dzieci).Gdybyście
      widziały jak to się odbywa i z jakich "świeżutkich" produktów,to byście w życiu
      dziecku nie dały.A Wy dajecie i macie poczucie spełnionego obowiązku,bo to
      takie zdrowe!Nie popadajmy w paranoję!Rozumiem gdyby dziecko jadło tylko
      słodycze i odmawiało innych posiłków-to byłby problem.Natomiast nie widzę nic
      złego w zjedzeniu batonika po obiedzie.I nie zwalajmy całej winy za tycie na
      słodycze!
      • kura17 Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 11:08
        oczywiscie, ze wszystko jest szkodliwe, heh...
        ... ale niektore rzeczy sa zdecydowanie GORSZE od innych... ponizej pare faktow
        o naszym "ukochanym" cukrze...

        Cukier i wyroby cukiernicze w stosunkowo niewielkiej objętości zawierają dużo
        kalorii. żywieniowcy oskarżają "cukier" o wiele chorób trapiących współczesne
        społeczeństwo.

        Dietetycy ostrzegają "cukier tuczy, kradnie z organizmu ważna witaminę B1".
        Ponadto odpowiedzialny jest za cukrzyce, arteriosklerozę, osłabienie odporności
        organizmu, próchnice.

        Spożywanie cukru może doprowadzić do chorób degeneratywnych, ujawniających się
        dopiero w następnym pokoleniu.

        Wyizolowany cukier zaburza procesy regulujące naturalny poziom glukozy we krwi.
        Nadmierna jego ilość może prowadzić do względnych niedoborów białek, składników
        mineralnych i witamin z grupy B oraz do zaburzeń przewodu pokarmowego.

        Cukier nie tylko jest współodpowiedzialny za powstawanie chorób cywilizacyjnych,
        ale przeszkadza również w ich leczeniu.

        Nadmierne spożywanie cukru prowadzi do uzależnienia. Nawyk ten powstaje już w
        wieku niemowlęcym.

        Mleko dla niemowląt jest bardzo słodkie, a na tym mleku wyrastają pokolenia. W
        wieku dorosłym trudno zmienić dawne przyzwyczajenia. Im więcej zjadamy słodyczy,
        tym więcej ich pragniemy.

        calosc tutaj:
        zdrowo.livenet.pl/cukier.html
        czyli cukier jemy WYLACZNIE dla przyjemnosci...
        ... bo dla zdrowia na pewno nie...
        wrecz przeciwnie...

        ---
        kurczak: 03.03.05
        • anik801 kura17 02.03.07, 13:13
          Równie dobrze można taki wykład o tłuszczach napisać!Po prostu trzeba znać
          umiar i tyle.No,a niektórzy(jak ja)mogą spożywać bez umiaru(cukier,tłuszcz i co
          tam jeszcze)bez żadnych konsekwencji.
        • figrut Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 23:29
          > Mleko dla niemowląt jest bardzo słodkie, a na tym mleku wyrastają pokolenia. W
          > wieku dorosłym trudno zmienić dawne przyzwyczajenia. Im więcej zjadamy słodyczy
          > ,
          > tym więcej ich pragniemy.
          Twoja teoria nie do końca się zgadza. Moje dzieciństwo to czasy
          kartkowe, a więc słodyczy jak na lekarstwo. Kiedy stały się ogólnie dostępne,
          pochłaniałam ogromne ilości czekolady i ptasiego mleczka. Chyba się przejadłam,
          bo po kilku latach słodycze nie smakują mi już tak jak kiedyś choć nadal je
          bardzo lubię. Moim dzieciakom słodyczy nigdy nie żałowałam, babcie również
          zawsze mają dla wnuków coś słodkiego. Dzieciaki też się chyba przejadły, bo
          teraz owszem, chcą coś słodkiego, ale ugryzą kawałek batonika i resztą karmią
          psy lub odkładają na stół. Podobnie jest z czekoladą. Dostaną po całej
          tabliczce, połamią na kawałeczki i wezmą z tego kosteczkę a reszta rozsypuje się
          na podłodze. Dostaną lizaka od babci, to nie zjedzą całego, ale poliżą trochę i
          zostawią zwykle w takim miejscu, że się komuś do tyłka przyklei. Generalnie -
          lubią dostać, odpakować, ale nie za bardzo zjeść. Młodych mam z tych osobników,
          którym trzeba gumki w spodniach podszywać bo z tyłka zjeżdżają. Teściowa i mój
          facet mogą pochłonąć trzy tabliczki czekolady na jeden raz. Mój facet chudy,
          Teściowa figurkę ma taką, że niejedna nastolatka by jej pozazdrościła, choć
          ubolewa nad swoim za małym tyłkiem.
      • malila Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 11:50
        anik801 napisała:
        > Czytam,że słodycze są szkodliwe,bo mają barwniki i konserwanty.Po pierwsze
        nie
        > wszystkie,a po drugie poczytajcie etykity produktów spożywczych.Większość
        > tego,co jemy ma w sobie coś sztucznego.Tak,więc gdyby tak do tego podchodzić
        to
        >
        > poumieralibyśmy z głodu!

        Tak to sobie tłumaczysz?wink
        Nie jemy zbyt często wędlinek ani słodyczy, niewiele w naszym jedzeniu
        sztuczności, mimo wszystko nie umieramy. Kaszkami to się nawet leczymy.
        Warzywek również tych nieekologicznych nie ma co porównywać z landrynkami.

        Tycie to problem jedynie estetyczny - jeśli w ogóle dla kogoś jest problemem.
        Kosztami, które ponoszą dzieci przekarmione słodyczami, pizzami i chipsami, są
        przede wszystkim miażdżyca (coraz częściej wykrywana już u trzylatków),
        przeciążona wątroba, nerki i trzustka, coraz powszechniej występująca cukrzyca.
        Tak, wiem, że i tak umrzemy. Ja bym jednak chciała, żeby moje dzieci póki żyją
        były zdrowe i w miarę sprawne.
        • anik801 Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 13:17
          Mój dziadek ma już 96lat.Nie odmawia sobie niczego.Je surową słoninę i słodzi
          tyle,że ja bym takiej herbaty nie wypiła(ja nie słodzę w ogóle).Nie ma cienia
          sklerozy i umrze ze starości.Nie można wszystkich plag egipskich zwalać na
          cukier!
          • malila Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 13:23
            anik801 napisała:

            > Mój dziadek ma już 96lat.Nie odmawia sobie niczego.Je surową słoninę i słodzi
            > tyle,że ja bym takiej herbaty nie wypiła(ja nie słodzę w ogóle).Nie ma cienia
            > sklerozy i umrze ze starości.Nie można wszystkich plag egipskich zwalać na
            > cukier!

            Tak, wiem. Na papierosy i alkohol też nie. Bo mój dziadek, który przeżył dwie
            babcie i drugiego dziadka, to i wypić sobie lubi, i zapalićwink
            • bea.bea Re: to nie shiza,a paranoja! 02.03.07, 13:27
              swieta prawda...smile

              nasz znajomy lekarz, 100% higienicznego zycia....bez curu , tłuszczy, sportowe
              życie, zadnych P...no moze z jednym wyjątkiem;P....umarł.....niestety na raka
              płuc....ironia losu...

              ja tez choć nie uwazam bym żyła w gastronomicznym rozpasaniu..smile...choc tak
              mozna sądzic ..smile...mam szanse umrzeć młodo..bo w genach mam pare świństw..sad
            • anik801 malila! 02.03.07, 23:02
              No wybacz,ale porównywanie petów,czy wódy do słodyczy to lekka przesada!
            • haga78 Re: to nie shiza,a paranoja! 03.03.07, 10:17

              >
              > Tak, wiem. Na papierosy i alkohol też nie. Bo mój dziadek, który przeżył dwie
              > babcie i drugiego dziadka, to i wypić sobie lubi, i zapalićwink

              No ja tez znam kilku takich co to "konserwuja sie" alkoholem w ilosciach
              hurtowych i nic, dozyli starach lat nadal sie " konserwujac"

              A znam tez i takich co to dziecku nie daja slodyczy ( konserwanty, cukier i
              prochnica), sokow ( konserwanty, cukier), wszedzie czychaja bakterie i wirusy.
              I tylko to sterylne dziecko ciagle chore.
    • dirgone Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 09:12
      Hm, dziwię się niektórym wypowiedziom. Chodzi mi o te "ja jem mnóstwo słodyczy
      i nie tyję. Uwielbiam i pochłaniam kilogramami, a figurę mam jak modelka. MOja
      teściowa tak samo. A dzieci to już w ogóle suchary i dlatego tymi słodyczami je
      tuczę, ale i tak się nie udaje. Nie wiem, o co więc wam chodzi".
      Przepraszam za porównanie, ale to tak jakby mówić obrzezanej kobiecie "a ja nie
      mam problemu z orgazmem. Mam zawsze kilka pod rząd, kocham się kilka razy
      dziennie, sama też sobie dobrze robię i nie przestanę, bo to takie fajne. No
      więc nie wiem o co chodzi tym, które nie mają"

      Mi od słodyczy tyłek rośnie straszliwie. Musiałam się pilnować bardzo od
      zawsze. Mój tata ma cukrzycę, cała rodzina łatwo tyje. Nie rozumiem więc czemu
      mają służyć powyższe wypowiedzi w takim wątku - zgnojeniu innych i wpędzenia
      ich w kompleksy, że "ja mogę, a wy nie, haha"?
      • gryzelda71 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 10:28
        A ja nie rozumiem twojej wypowiedzi.Nie mozesz,nie jedz.I w czym problem?
        • dirgone Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 11:23
          Chodziło mi o to postawę niektórych osób, która jest po prostu mało fajna i mi
          np. robi się przykro, jak coś takiego czytam. Ktoś powiedzmy pisze, że
          reglamentuje słodycze i motywuje dlaczego nie pozwala przekarmiać dziecka (o
          tym jest chyba ten wątek), a zaraz ktoś dopisze "a ja mogę jeść wszystko, bo
          jestem super szczupła i lepsza". No czemu to ma słuzyć? Zgnojeniu kogoś?
          No ale nieważne to, pewnie się czepiam bezpodstawnie.
          A czepiam się, bo rano rozmawiałam z moją mamą, która chodzi na aerobik. Razem
          z nią chodzi kilka szczupłych matek z bardzo grubymi dziećmi. Dzieci wcale się
          nie przejadają słodyczami ani niczym innym, niektóre są na stałej diecie i w
          sumie to nie wiadomo, dlaczego są takie otyłe (bo geny wykluczone). Mama
          niedawno przeczytała artykuł o tym, że pewien składnik w plastikowych
          opakowaniach powoduje otyłość i to straszną - potrafi nawet przenikać do płodu,
          powodując jego otłuszczenie. Ręce mi opadły po prostu.
          • lola211 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 11:35
            (o
            > tym jest chyba ten wątek),

            Watek jest o szkodliwosci slodyczy i ich zgubnym wpływie na sylwetke.Co jest
            nie do konca prawda, gdyz mozna jesc słodycze i nie tyc.I to próbuja przekazac
            te chude mamy, a nie o sprawianie przykrosci tu chodzi.
            Jesli dziecko ewidentnie tyje, to mu sie powinno te slodycze bardzo ograniczac,
            ale jesli jest zdrowe i sdzczuple to nawet codziennie zjedzony deser nie
            powinien stanowic wiekszego problemu.A ostatnimi czasy slodycze w jakiej by nie
            byly postaci sa traktowane jak trucizna, zwlaszcza przez matki, ktore
            histerycznie zabrabniaja dzieciom kontaktu z nimi.
          • gryzelda71 Re: Schizofrenia forumowa dot. dawania słodyczy 03.03.07, 11:56
            A tam.Po prostu nie przejmować się.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka