Dodaj do ulubionych

Klient gorszego sortu

30.04.03, 16:46
Dziś zostałam wyproszona ze sklepu, ponieważ byłam z dzieckiem w wózku. Po
raz pierwszy z czymś takim się spotkałam, bo niby kiedy mam robić zakupy jak
cały czas jestem z dwójką maluchów a mąż pracuje całymi dniami?
To nic,że na sali było kilka znudzonych panienek do pilnowania, ewentualnie
mogłam zostawić dziecko z wózkiem przy wyjściu, ale to nie wchodziło w
rachubę, bo niegdy dziecka nie zostawiam samego.
Może i jest trochę racji w tym, że można coś "wsunąć" pod wózek, ale przy
pustym sklepie, przejrzystym wózku i mnóstwie pań to raczej trudne.
Obserwuj wątek
    • trik Re: Klient gorszego sortu 30.04.03, 17:38
      nigdy mi się to nie zdarzyło - to okropne; napisz jaki to był sklep, myślę że
      potrzebuje on "reklamy" ...
    • wieczna-gosia Re: Klient gorszego sortu 30.04.03, 18:05
      To zebys nie wyniosla to problem panienek a nie twoj.
      Ja bym poprosila o kierownika. Mialam pare razy takie sytuacje, wlacznie z
      taka jak pani powiedziala "widac ze pania nie stac". G.... mnie obchodzi co
      widac. Niech sobe mnie obserwuje ale czepiac sie nie ma prawa. Efekt= rozmowa
      z kierownikiem i maly prezencik wink))) a stac mnie oczywiscie bylo wink)))
    • dianakatra Re: Klient gorszego sortu 30.04.03, 18:55
      Hej, jestem wstrząśnięta tym co napisałaś. Żeby nie można było wejść do sklepu
      z wózkiem!!!! Ja bym tą babę zmierzyła pogardliwym wzrokiem i weszła. Gdyby
      dalej coś gadała poprosiłabym kierownictwo i przy klientach bym narobiła
      bigosu, była by to dobra reklama przy okazji. Pozdrawiam Gosia i Diana.
      • blaire Re: Klient gorszego sortu 30.04.03, 19:29
        Mnie osobiście taka "przygoda" w sklepie jak narazie nie sptkała, ale co innego
        banki, urzędy... Ostatnio w Urzędzie Skarbowym pani skomentowała płacz mojego
        Kubusia w ten sposób:"Jeżeli ktoś ma niewychowane dziecko lub nie potrafi go
        skutecznie uciszyć to nie powinien się z nim w miejscu publicznym pokazywać,
        tylko trzymać je w domu- pod kluczem."
        Skończyło się oczywiście na rozmowie z przełożonym tej "panienki". Ona
        próbowała się tłumaczyć tym, że żartowała, a ja "najwidoczniej mam kiepskie
        poczucie humoru". Myślałam,że wyjdę z siebie... Baba ma szczęście, że przy
        dziecku nauczyłam się cierpliwości...
        A gdyby taka sytuacja spotkała mnie w sklepie to narobiłabym niezłego rabanu!!!
        Pozdrawiam
    • iwwo1 Re: Klient gorszego sortu 30.04.03, 20:09
      Ja bym nie wyszła ,co wiecej łaziłabym po tym sklepie długggo ,prosiła o
      podanie tysiąca rzeczy ,przeczekałabym płacz dziecka ,zmieniłabym mu pampersika
      a potem poprosiła kierownika lub właściciela


      Robiłabym sobie takie wycieczki raz na dwa trzy dni


      I usmiechałabym się do pan serdecznie ,serdecznie


      IWO
      • dotka22 Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 18:27
        Iwo co prawda urodze dopiero za kilka miesięcy ale Twój pomysł jest
        rewelacyjny. W razie takiej sytuacji nie omieszkam wypróbować.
        Pozdrawiam smile)))
    • l.e.a Re: Klient gorszego sortu 01.05.03, 22:03
      u nas w miasteczku nigdy mi się to nie zdarzyło, natomiast w Czechach a i
      owszem, tam mi się nawet matki z dziecmi w wózkach dziwiły,że mam zamiar
      wjechać do sklepu z wózkiem ... ???

      pozdrawiam lea - pchająca wózek tam gdzie wlezie wink
      • mrufkaa Re: Klient gorszego sortu 01.05.03, 22:25
        A kojarzycie taki znaczek na szybie sklepu, tuz kolo ikon kart platniczych-
        przekreslony wozek? Jest chyba niebieski.... To chyna w Dziecku byl kiedys taki
        artykul, ze matki z dziecmi w wozkach nie maja wstepu do
        wiekszosci "eksluzywnych" (czytaj odziezowych) sklepow. Bo albo ten znaczek,
        alboprzeszkody w postaci schodkow, obrotowych drzwi, etc...
        • czeskie Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 11:13
          Zapomniaąłam o jeszcze jednym razie kiedy pan ochroniarz powiedział, że mam
          wyjść albo dziecko w wózku zostawić na zewnątrz. Wtedy się postawiłam i
          poprosłam z właścicielem sklepu (ojciec mojego kolegi) wtedy pan powiedział, że
          mogę wejść, ale przed cały czas łaził za mną i gapił mi się na ręce. Jego
          praca, ale nieprzyjemne uczucie zostaje. sad
          A co do sklepu, który opisałam w pierwszym poście, to poszłam do konkurencji i
          tam zostawiłam sporą kasę, bo potrzebowałam dla dzieciaczków trochę rzeczy. smile
          Aha, zauważyłam, że dwie panie z wózkami również próbowały wejść, ale i je
          wyproszono. A pani, która kazała mi wyjść to była kierowniczka. Takie czasy.
          • wieczna-gosia Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 13:05
            no to nie bierz do glowy.
            Idiotki zostaja czasami nawet kierowniczkami sklepow.
            • zos_mama_maksa Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 18:23
              Kilka razy ktoś mnie usiłował wyprosić ze sklepu jak wchodziłam z wózkiem, ale
              na moje: "Proszę wezwać ochronę albo zadzwonić na policję bo nie zamierzam
              wyjść" uprzejmym paniom (bo to zawsze były panie) szczęki opadały do ziemi i
              po prostu zamykały buzie.
              W ogóle wydaje mi się, że wyproszenie klienta z takiego powodu jest niezgodne
              z prawem - może któraś mama prawniczka nas oświeci jak to jest?

              Serdecznie pozdrawiam
        • chojnol Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 22:05
          mrufkaa napisała:

          > A kojarzycie taki znaczek na szybie sklepu, tuz kolo ikon kart platniczych-
          > przekreslony wozek?

          Ja właśnie z takim znaczkiem spotkałam się na szybie sieci supermarketów.
          Postanowiłam powalczyć. Wysłałam maila do firmy wyrażając swój żal. Ku miłemu
          zaskoczeniu, jakiś miesiąc później, otrzymałam list polecony z tejże firmy, w
          którym przeproszono mnie za taką sytuację i napisano, że wszystkie znaczki już
          usunięto (to prawda!!!-sprawdziłam). Do listu dołączone było specjalne imienne
          zaproszenie na zakupy dla mnie i maleństwa smile no i jeszcze miły prezencik (bon
          towarowy, za który kupiłam spooooro Pampersów).
          Polecam gorąco PoloMarkety, tam już miło spoglądają na mamusie smile
    • politea25 Re: Klient gorszego sortu 02.05.03, 23:40
      Ja też kiedyś, a było to chyba sto lat temu zostałam wyproszona, z Bździągwą w
      wózku, ze sklepu (sieć z butami CCC, tak rekalmowana wszem i wobec,
      przynajmniej teraz), ale oczywiście olałam sprawę. Spytałam natomiast jak mam
      kupić dziecku buty bez mierzenia, co prawda wcale nie miałam zamiaru, ale dla
      lepszego samopoczucia... Pań w sklepie wink
      A teraz z uporem maniaka chodzę do jednego sklepu i kupuję 10 dkg szynki i
      płacę kartą. A zaczęło sie to 2,5 miesiąca temu, kiedy to robiąc zakupy w
      rzeczonym sklepie i mając do zapłacenia oszałamiający rachunek w wysokości 15
      zł z groszami (i oczywiście jak zwykle mając pusty portfel) chciałam zapłacić
      kartą, a Pani na to, że płatności kartą to od 30 zł. No to ja spytałam a gdzie
      to jest napisane??? bo na pewno jest napisane, że "tu zapłacisz kartą" i proszę
      z kierownikiem, itd. efekt: płatność przyjeli, ale kartki z informacją od
      jakiej kwoty przyjmują płatność kartą do dnia dziesiejszego nie ma. No więc
      sobie nieźle używam ich kosztem. Za to Panie sprzedawczynie już mnie świetnie
      znają i jak tylko wchodzę to nerwowo po sobie spoglądają... a kartki jak nie
      było tak nie ma.
      --
      Pozdrawiam,
      Politea
      • czeskie Re: Klient gorszego sortu 03.05.03, 11:43
        I jeszcze jedna historyjka, podobna do Gosinej, o tym że "klient nie nasz pan".
        Weszłam z mężem do sklepu, bo szukałam płaszcza na zimę. Patrzę, jeden,
        całkiem, całkiem i mój rozmiar, kasę mam (choć nie wyglądałam) więc podchodzę
        do ekspedietki i pytam "Ile kosztuje ten płaszcz?" Na co pani "Kosztuje, bardzo
        dużo" ???!!! Prawie jak w Pretty Woman. Szok.

        Edyta
      • monique76 Re: Klient gorszego sortu 03.05.03, 21:34
        Sklepy CCC to chyba słyną z wypraszania klientów... Mi nie pozwolili wejść z
        plecakiem - nie żadnych wielkim na stelażu, tylko takim normalnym, miejskim,
        który noszę zamiast torebkismile Pan ochroniarz kazał mi zostawić plecak w
        takich "klatkach" zamykanych na kluczyk. Ja w plecaku miałam notebooka, więc
        bałam się zostawić plecak z taką zawartością w lichej skrzyneczce... Jak
        zapytałam na jaką sumę ubezpieczona jest ta "przechowalnia" (takie małe
        zboczenie zawadowewink) to panu zabrakło języka w gębiesmile) Ale nadal z
        plecakiem nie chciał mnie wpuścić... Cóż, zrobiłam zakupy w konkurencji... smile
        A teraz to na złość przejdę się kiedyś z moim ogromnym wózkiem dziecięcymsmile
        • mumin_ek Re: Klient gorszego sortu 04.05.03, 21:38
          Hej!
          Mi sie identyczna sytuacja zdarzyla w Media Markt na Al. Krakowskiej w Wwie.
          Ochroniarz nakazal mi zostawic plecak w lichej szafeczce, a w plecaku notebook
          i sluzbowe papiery. Odmowilam, wiec razem z panienkami z okienka poinformowal
          mnie, ze w takim razie bedzie mogl zrewidowac mnie przy wyjsciu!!! Zrobilam
          zadyme, napisalam skarge do kierownictwa i nic, nawet przepraszam. Czy kazdy w
          tym kraju musi byc traktowany jak potencjalny zlodziej? Ich strata, mialam w
          planach kupno wielu rzeczy, oblowilo sie Euro, gdzie nie patrza krzywym okiem
          na klienta.
          A w Ursusie przy Sosnkowskiego jest apteka, gdzie pracownicy potrafia otwierzyc
          drzwi mamom z wozkami, niezaleznie od pluchy na zewnatrz, z usmiechem, podjazd
          tez tam jest. Mozna i tak jak widacsmile))
          Pozdrawiam,
          mumin
    • kiranna Re: Klient gorszego sortu 03.05.03, 22:44
      Czytam i oczom nie wierze. Za 10 dni lece do Polski z maluszkiem i z wozkiem
      oczywiscie i co? nie bede mogla zalatwic zadnych spraw urzedowych (a jest tego
      troche) czy po prostu poszwendac sie po sklepach dla przyjemnosci?
      Ciekawe, czy wypraszaja tez niepelnosprawnych na wozkach inwalidzkich?

      "U nas" mamy wchodza z wozkiem gdzie chca, do banku, do sklepu ze szklem, do
      eleganckiej restauracji i pracownik, ktory zwrocilby im uwage szybko pozegnalby
      sie z praca. Niedawno w pewnym sklepie nie moglam przecisnac sie miedzy polkami
      z wozkiem i sprzedawczyni poodsuwala stelaze, zeby mi bylo wygodniej zrobic
      zakupy. Sciszono rowniez muzyke, bo maluszek spal. W innym pilnowano mojego
      wozka, kiedy bylam w przymierzalni. W wiekszosci restauracji maja specjalne
      krzesla dla dzieci i drobne upominki, baloniki, breloczki, kredki, itp.

      Przeciez dziecko to tez klient!
      • pesteczka5 Re: Klient gorszego sortu 04.05.03, 01:51
        Mnie jeszcze znikąd nie wyproszono, może mam groźne spojrzenie. Wchodząc do
        marketu samoobsługowego z synkiem (2,2) uczę go robić zakupy, ładnie sobie
        rozmawiamy, on się kłania paniom sprzedawczyniom itp. Wkłada sobie do wózka
        różne przedmioty (jak wiele dzieci), które ja zostawiam z miłym uśmiechem przy
        kasie i panie je też z miłym odnoszą na półki. Moje zachowanie jest trochę
        edukacyjne - zachowujemy się jak mile widziani klienci i traktują nas jak mile
        widzianych klientów, ha, ha, niech by spróbowali inaczej.
        W tym samym sklepie wyegzekwowałam cenę podaną na regale, choć pani przy kasie
        stwierdziła, że "ja mam tu na kasie inną", tłumacząc, że to sprawa ich
        bałaganiarstwa, a klient ma prawo podejmować decyzję w oparciu o cenę podaną w
        sklepie.
        Jak również narobiłam rabanu, gdy pani ekspedientka łapami tłustymi od surowych
        kurczaków, na mięsnej wadze na mięsnym stoisku ważyła owoce - takie miały
        rozwiązanie. Postraszyłam sanepidem! (salmonella!!!)
        Przepraszam, odeszłam od tematu.
        Tylko że ja mieszkam w małym mieście i pewnie mnie palcami pokazują, co za
        jędza...

      • mkatarynka.edziecko Re: Klient gorszego sortu 07.05.03, 09:21
        Klient i to jaki! Od czasu urodzenia Patryka prawie nic nie kupiłam dla
        siebie - prawie wszystkie "luźne" pieniądze wydaję na młodego. Więc może by
        się te panienki zastanowiły... smile

        Natomiast co do urzędów to ostatnio załatwiałam różne rzeczy w ZUS-ie i w
        Magistracie w Krakowie. Nie było żadnych problemów. Zresztą moje dziecko
        niestety rzadko płacze w zwiedzając nowe miejsca. Niestety bo może jakby
        płakało to obsłużono by mnie poza kolejnością. W urzędach problemem natomiast
        są bariery architektoniczne. Wszędzie schody. W Magistracie niby jest takie
        urządzenie do podwożenia wózków inwalidzkich po do góry ale wygląda na zepsute
        bo jakieś kable z niego wiszą. Poza tym jakby było sprawne to i tak nie
        wiedziałabym jak je uruchomić. Zdecydowanie lepszy byłby po prostu podjazd.

        A mnie najbardziej denerwuję sytuacje, kiedy jest kolejka i muszę prosić żeby
        mnie ktoś wpuścił bez stania w ogonku. Tak robiłam zimą bo nie chciałam, żeby
        mi się młody ugotował w kombinezonie. Teraz, jak jest ciepło, już sobie
        odpuszczam... Ale miałam kiedyś taką sytuację, że musiałam odebrac przekaz na
        poczcie a akurat była kolejka bo ludzie odbierali zasiłki. No i poprosiłam
        młodą kobietę, żeby mnie wpuściła bez kolejki. A ona nie dość, że mnie nie
        wpuściła to jeszcze próbowała buntować resztę ludzi, żeby mnie nie wpuszczali.
        Darła się na mnie na całą pocztę, że nie mam honoru i że teraz to już nie te
        czasy, że z dzieckiem to się w kolejce nie stoi. Sama była z dzieckiem i
        stała. Ja o dziwo zachowałam stoicki spokój (przecież nie bedę się z babą
        szarpać, nie?) ale jak wyszłam z poczty to mało się nie rozpłakałam tak mną
        to wstrząsnęło. Dodam, że przed siebie wpuściła mnie matka tej pani, która
        zstałą za raz za nią i próbowała ją uspokajać.
        • oreiro.mama.martynki Re: Klient gorszego sortu 07.05.03, 09:59
          Ja nie wiem co to się teraz porobiło z tymi ludźmi!!!
          W ciąży tylko jeden jedyny raz jeden facet przepuścił mnie do bankomatu bez
          kolejki, a jak wchodziłam na pocztę czy do apteki to wszyscy głowy odwracali
          udając, że nie widzą. Raz na tydzień przed rozwiązaniem byłam na poczcie – tam
          tłumy, ja w tej kolejce stałam jak pajac z brzuchem pod nosem, z pełnoobjawową
          gestozę, ciśnienie mi skoczyło chyba do 100/90 aż musiałam sobie usiąść a i tak
          nikt nawet nie mrugnął, że mnie przepuści!!! Wszyscy intensywnie wpatrywali się
          przeciwną stronę!!!
          U mnie też jest sklep, gdzie nie można wjeżdżać z wózkiem, ale w większości
          wręcz zwracają mi uwagę, ze spokojnie mogę wjechać wózkiem, że to żaden kłopot.
          Niestety moje dziecko śpi jak zając i jak ja idę do sklepu ktoś z nią zostaje
          pod sklepem spacerując w te i we wte.
        • ksia78 Re: Klient gorszego sortu 07.05.03, 13:12
          Na poczcie sa naklejki, ze kombatanci i kobiety w widocznej ciazy i chyba z
          dziecmi do lat 3 sa obslugiwani bez kolejki. Stalam zawsze na poczatku tuz
          przy osobie obslugiwanej i uprzejmie acz stanowczo egzekwowalam swoje prawa.
          Inaczej po prostu sie nie da. Za dwa tygodnie czeka mnie rejestrowanie jako
          bezrobotna, ciekawe, jak tam nas potraktuja...

          A najlepiej jest w leklerkach, bo tam sa kasy dla kobiet w ciazy i tam juz bez
          krepacji wchodzilam przed te starsze panie emerytki i jeszcze bezczelnie
          prosilam, zeby moj koszyk na swoje miejsce odstawily smile)))))

          Jutro bedzie lepiej!
          Bo jest tak zle, ze gorzej byc nie moze!!!
          kasia
    • bebejot Re: Klient gorszego sortu 04.05.03, 22:31
      To ja mam chyba szczęście, że mieszkam w Trójmieście. Wozem pcham się wszędzie,
      chyba, że ewidentnie się nie zmieszczę. Centra handlowe stoją otworem,
      hipermarkety też. Nie próbowałam w Media Markt. Fakt jest taki, że na początku,
      też nie byłam pewna, czy moge sie tarabanić i czy mnie opiórkają. W razie czego
      miałam gotową gadkę, jak dotąd bezużyteczną.
      W każdym razie - ja również wypowiadam wojnę arogantkom i ignorantom "za
      pultem".
      • wieczna-gosia Re: Klient gorszego sortu 04.05.03, 23:12
        A ja pochwale sklep ECCo- czyli nie najtanszy. Wtarabanilam sie am z czworka
        dzieci. Pomierzylam z 15 par. I dzieci tyle samo. Kupilam dwie i to z
        przeceny wink)) Spedzilam tam z pol godziny i nieustannie absorbowalam dwie
        panie ekspedientki, ktore lulaly wozek i nosily i buty bo na kolanach
        siedziala Ola wink)))
        Dostalam 3000 komplementow jakie mam grzeczne dzieci (bujaly sie na manekinie
        a Ola dotknela wszystkich butow w sklepie) oraz karte rabatowa tak na
        przyszlosc wink)))
        Czyli mozna wink)
        A kiedys w Cubusie naprawde wynioslam czapke!!! i to nie jedna a ze 7 wink)
        Zahaczyly sie i wpadly mi do kosza pod wozkiem, a on jest zbyt nisko i go te
        bramki juz nie lapia co sa przy drzwiach.
        Zorientowalam sie po 2 czy 3 dniach i przyszlam skruszona.... a oani nie dosc
        ze obdarowala mnie jedna z tych czapek to dala bon towarowy i jeszcze pan
        kierownik przyszedl. Mogli mnie w sumie opieprzyc, bo manko mieli na prawie
        600 zlotych wink)) z tych czapek wink)
        I takie rzeczy mnie cieszawink)
      • blaire Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 13:00
        bebejot napisała:

        > To ja mam chyba szczęście, że mieszkam w Trójmieście.

        Wiesz co?Ja też mieszkam w Trójmieście i to właśnie tutaj zdarzyła mi się owa
        nieprzyjemna sytuacja w Urzędzie Skarbowym. I to właśnie tutaj całkiem niedawno
        sąsiadka musiała zapłacić za sok, który spadł z półki w momencie, gdy ona
        przechodziła z wózkiem obok regału. Szłam tuż za nią, ona nawet nie drasnęła
        tej butelki. Ale pani ekspedientka(jak się później okazało kierowniczka sklepu)
        twierdziła,że było inaczej i nie wmówimy jej nic innego. Poza tym "widać
        przecież,że tu się z żadnym cholernym wózkiem nie powinno wchodzić, bo za mało
        miejsca". A jakbyśmy ładnie poprosiły to któraś z pań wyszłaby przed sklep
        popilnować maluszka. I mamy nauczkę.
    • rena25 Re: Klient gorszego sortu 04.05.03, 23:26
      Witajcie !!!
      mnie również nie wpuszczono do sklepu z wózkiem. To także sklep z obuwiem CCC.
      Renata mama 16 m. córeczki
    • ksia78 Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 08:38
      Mnie z czteromiesiecznym wozkiem poki co wpuszczaja wszedzie. Jak nie daje
      rady wjechac, bo np. sa drzwi otwierane do srodka i dwa schodki, to bezczelnie
      zaczepiam mlodych nastoletnich chlopcow, zeby mi drzwi przytrzymali. Zazwyczaj
      ludzie pomagaja z wozkiem np. w autobusach, chociaz wczoraj musialam przegonic
      panie emerytki (zawsze maja najwiecej sily!), bo stanely sobie na miejscu dla
      wozkow i zadowolone. Przegonilam z milym usmiechem.

      Ze sklepow mnie nie wypraszaja, a Media Marktowi sie nie dziwcie. Pracowalam
      tam i wiem, jakiego pokroju sa ochroniarze i czasem dyrekcja. W razie czego
      proscie o wezwanie policji.

      Chociaz z drugiej strony sa sklepy prywatne, gdzie kierownik nasz pan i jak
      sobie nie zyczy to ci nie sprzeda i juz. Ja proponuje w takiej sytuacji lekki
      szantazyk typu: to zadzwonimy do PIH, dowiemy sie czy mozna wjezdzac do sklepu
      z wozkiem, a przy okazji sprawdza czy prowadzicie sklep zgodnie z prawem...
      Powinno zadzialacsmile
      pozdrawiam ksia
      • mamapoli Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 13:21
        Jeśli chodzi o podróżowanie z wózkiem komunikacją miejską to najwięcej złych
        doświadczeń ma mój mąż. On i wózek z dzieckiem są traktowani, zwłaszcza kobiety
        w średnim wieku, jak powietrze. Już nie raz wysiadając musiał najpierw...
        wpuścić (!) do autobusu jakieś kwoki koło czterdziestki. Regułą jest takie
        zachowanie przy wejściu do sklepów tzn. najpierw wchodzą jakieś babki a potem
        mąż wychodzi on z wózkiem. O ustąpieniu przez takie panie miejsca stojącego w
        autobusie przeznaczonego na wózek nie ma mowy.
        Ja nie mam na szczęście zbyt wielu takich problemów - mąż naprawdę się wścieka
        gdy widzi, że ludzie zupełnie reagują na kobietę z wózkiem.
        Tylko ciekawe dlaczego takie oporne na zasady dobrego wychowania są właśnie
        kobiety w średnim wieku? Dlaczego zawsze można liczyć na młodzież albo na
        starszych ludzi? Dla mnie jest to zadziwiające.
        Pozdrawiam
        Anka
        • beatach1 Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 13:49
          Jeszcze cos takiego mi sie nie przytrafilo....
          Denerwuje mnie jednak, jak malo mysli sie o rodzicach z dzieckiem. Niekiedy
          chodzac po centrach handlowych, polki z towarem sa tak ciasno poustawiane, ze
          nie mozna przejechac tam wozkiem. A najgorsi sa ludzie. Chodza jak "swiete
          krowy". Trzeba ich jeszcze przepraszac, ze ma sie dziecko. Leza jakies baby i
          na widok wozka, ani sie nie przesuna. Wrrr jak ja ich wrednie mierze!!!

          Raz tylko w restauracji musialam zadzialac. Przyszedl kelner, zamowilismy
          jedzenie. Pytam sie go czy moge nakarmic tu dziecko ( Maximilian mial okolo 6
          miesiecy). Kalner dziwnie sie popatrzyl i powiedzial "prosze wyjsc do WC". Ale
          sie wscieklam. Mowie sobie poczekaj nedzny typie. Nakarmilam malego. Owy kelner
          przynosi jedzenie, a ja do niego " prosze bardzo, niech Pan sobie sam idzie do
          WC i to zje" Ale byl zaskoczony. Trzebabylo widziec jego mine....heheeeee.
          Wyszlismy, a na pozegnanie zostalismy przeproszeni....
          Male dziecko tez czlowiek...

          Pozdrawiam
          BeataCh mama Maximiliana
          • pysia-aga Re: Klient gorszego sortu 06.05.03, 19:34
            No nie... z tą restauracją to mnie zatkało.
            Kiedy mój synek miał dokładnie 38 dni, wybraliśmy się do restauracji (na
            marginesie, "Restauracja śpiewających kelnerów" w Warszawie - super), żeby
            uczcić naszą rocznicę ślubu. Przy akompaniamencie (dość tubalnym, he he) śpiewu
            kelnerów, mały słodko przespał pół godzinki, po czym obudził się i oczywiście
            chciał cycać. No to ja go na rączki i dyskretnie do cycusia. Jakoś nikt nie
            zwrócił mi uwagi - ani obsługa, ani goście. A karmić dziecko w WC... nóż się w
            kieszeni otwiera. Słusznie odpowiedziałaś temu kelnerkowi smile)))
    • misiaczki3 Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 14:34
      sklepy CCC to normalka - ale na dobre im to nie wyszło - padają jak muchy.
      Co do tego ze sie nie wyglada na kasiasta to "polecam" Cotton w Tychach na
      Nowokścielnej - jak chcesz przymierzyc ciuch z wystawy - nie daj boże biały to
      ci nie wolno bo klienci marudzą i tak nie kupują a kierowniczka się wściek, że
      musi to prac i wogóle to najlepiej jak by nikt nie przychodził bo im ludzie
      d.... zawracają!!!!! Gorąco "polecam"
      Za to JOKER restauracja na Starych Tychach mnie miło zaskoczyła - moj Kacperek
      siedział sobie wygodnie na specjalnym krzesełku - Pani kelnerki biegały koło
      niego po skonczonym obiadku (większość został na obrusi bo to samodzielna
      bestia) dostał kredeczki i kartki żeby się zajął a później niespodziankę -
      wielki puchar pysznych lodów. Było miło i z miłą chęcią daje się takim ludziom
      napiwki. To POLECAM!!!!!!!!!
      Całuski OLa i Kaperek
    • anastazja2003 Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 21:27
      Mnie wydarzyła się podobna sytuacja. Chcialam wejść na wystawę Abakanowicz w
      bydgoskim muzeum, zapłaciłam za bilet i już zamierzałam wejść na górę kiedy
      wstrętna baba zabroniła mi wejść z wózkiem. Musiałam dżwigać 12 kilowego nie
      chodzącego jeszcze malucha przez całą wystawę i właściwie po 10 minutach
      przestała mnie ta wystawa interesować, tak mi ciężko było z synkiem na rękach
      ze myślałam tylko o tym zeby wracać do domu! A miałam malutką, leciutką
      parasolkę, nie zabłoconą więc co by szkodziło gdybym z nią weszła? Z kolei
      kiedy byłam dwa tygodnie temu w Warszawie w "Zachęcie", spotkałam z 5 par z
      wózeczkami-i tam to nikomu nie przeszkadzało, widać bardziej "światowa" ta
      Warszawa. No dla mnie to nie do pomyslenia żeby nie móc z wózkiem do galerii
      czy muzeum wjechać. W ogóle nie wiem jak zareagować w takiej sytuacji? Pchać
      się z tym wózkiem czy dac sobie spokój i dzwigać malucha? Nie pracuję więc
      staram się jakoś inaczej zorganizować sobie czas,nie mam z kim zostawić
      malucha, a studiuję historię sztuki więc musze chodzić na wystawy. Strasznie
      mnie ta sytuacja zdenerwowała i zasmuciła, bo chciałam sie z synkiem wybrać do
      muzeum w poznaniu, no ale teraz już chyba nie bedę ryzykować, nie dam rady go
      nosić. Zacofana ta nasza Polska, pod wieloma względami daleko w tyle.

      Pozdrawiam.

      anastazja
    • agnieszka_azj_edziecko Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 21:44
      Wieki całe temu usiłowalam po raz pierwszy i ostatni wejść do Macro. Miałam w
      nosiłkach na brzuchu kilkumiesięczne dziecko i nie wpuszczono mnie, bo dzieci
      poniżej 140 cm nie wpuszczają. Najlepsze było tłumaczenia tego zakazu: "bo
      dzieci biegają, mogą coś ściągnąć z półki albo wpaść pod wózek widłowy."
      Jasne - szczególnie niemowlęta, które jeszcze nie chodzą.
    • libra.alicja Re: Klient gorszego sortu 05.05.03, 22:04
      Do tej pory starałam sie nie zabieraĆ córki na zakupy (bo muzyka, światło,
      duchota, kaszlący ludzie i bez niej jest szybciej i sprawniej).
      W Selgros Cash&Carry we Wrocławiu, gdy wyrabialismy kartę klienta, uprzedzono
      nas (widząc mój spory brzuszek), że zapraszają z dzieckiem, ale tylko w
      foteliku samochodowym lub "luzem", z wózkiem wejść nie wolno (zresztą tam robi
      się raczej duże zakupy, więc trudno byłoby na dwa wózki).

      Nie miałam żadnej nieprzyjemnej sytuacji, ale obserwuję, że obsługa sklepu jest
      tolerancyjna, gdy chodzi o zakupy pierwszej potrzeby (sklep spożywczy,
      warzywniak, sklepy dla dzieci), ale po co matka z wózkiem pcha się do
      perfumerii lub luksusowego sklepu z odzieżą?
      Przecież młoda kobieta powinna najpierw się wystroić, wypachnić i dopiero
      ruszyć na obchód modnych sklepów (wtedy nawet drogi ciuch dadzą przymierzyć).
      Niestety u nas często klienta sklepu i restauracji ocenia sie po wyglądzie, a
      sprzedawcy nie wiedzą, że wielu zamożnych ludzi na popołudniowe zakupy wybiera
      się w starych dżinsach.

      A propos sytuacji, to znajomy mi opowiadał, jak zamierzał kupić samochód:
      upatrzył sobie model, a potem przychodzi do salonu w starych ciuchach i przez
      kwadrans chodzi dookoła samochodu i ogląda wzbudzając niepokój lub drwiny
      sprzedawców (bo absolutnie nie wygląda na kogoś kogo stać choćby na rower), w
      końcu pyta sprzedawcę - ile kosztuje ten samochód? - 45 tysięcy zł - to
      poproszę -odpowiada i z kieszeni zaczyna wyciągać pieniądze. Nie wiem, czy
      rzeczywiście tak zrobił, ale fajny pomysł, prawda?
    • domali Re: Klient gorszego sortu 06.05.03, 13:54
      Czytam, Mamusie, te Wasze posty i tak jakbym znała wiele sytuacji z
      autopsji... Miejsca w autobusie dla wózków egzekwuję bez mrugnięcia okiem...
      Raz nawet poprosiłam o interwencję kierowcę, bo ludzie wysiadający mieli do
      mnie pretensję, że tarasuję przejście... smile)) Ostatnio musiałam prosić o
      ustapienie mi miejsca dla mamy z dzieckiem, bo nikt nie był skory wstać, a z
      13kg Skarbem srednio siestoi w rzucającym autobusie.
      Co do sklepóe, to mam taką " zaprzyjaźnioną" panią w dziale mięsnym, która nie
      chce mi dać jednorazówki, jeśli kupuję "tylko jedna pozycję"!!! Bo ona jest
      potem z tych jednorazówek rozliczana, a na zakupy powinno się chodzić z
      reklamówką ( szczególnie wygodne, jeśli robię zakupy idąc prosto z uczelni...)
      Niektórym chyba pomyliły się epoki i myślą, że sprzedajac w mięsnym nadal sa
      święte!
      Dużo się w tej naszej Polsce jeszcze musi zmienić...

      Może się tego doczekamy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka