dziewczyny, mam dosyc delikatną sprawę, i, mimo,iż mam czyste sumienie, to
jednak prosze o radę.pokrótce:
pewna Pani, która nie ma czasu na napisanie swojej pracy(chyba mgr),
poprosiła mnie o to (ogłoszenie). piszę takowe od kilku lat, nigdy nie miałam
problemów, skarg itd.. ale teżnigdy nie robiłam tego "na odległość", zawsze
pisałam osobom, z którymi miałam kontakt osobisty(odbiór, przekazanie
materiałów itd..) tu się zgodziłam, Pani poprosiła, miała przesłać mailem
założenia, ustaliłyśmy kwote, i to ze przesle (ona) mi zaliczkę -50 zł, a ja
jej wyśle kilka stron, zeby mogła zobaczyc-"jak idzie".
nasiedziałam się w czytelniach, poniosłam jakies tam koszty na ksero, opłaty
parkingowe(no, ale powiedzmy, to mój problem, wliczone w prace,ok).wysłałam
3,5 strony na początek, w tym całą literaturę, z jakiej korzystałam, ponad 15
pozycji, źródła polskie i ang. zaznaczając ze w miare dalszego pisania
jeszcze wszystko moze sie zmienic(tzn. układ strony, kolejność niektórych
zagadnień itdd) , natomiast wartość merytoryczna juz była duża, bo napisałam
to, czego sobie ta osoba życzyła, i to uważam, ze akurat lepszą część, do
której cięzko mi było dotrzeć.
i....dziewczyna odpisała, ze nie jest zadowolona,bo...... niepotrzebny wstęp
(napisałam kilka słów wstepu, bo tak się przecież zawsze robi, nie mozna od
razu zaczynać od:"a więc"), ale tak naprawde odesłała mi ten tekst z
poprawkami, w których tylko nie było własnie tego wstepu i 2,moze 3 zdań ze
srodka, reszta została. wkurzyłam sie,bo napisała, ze nie o to jej chodziło,
skupiłam sie na tym, a nie na tamtym i podała(po raz pierwszy, ze to ma być
cos innego-konkretnie zmiana 2 słów w temacie,która juz zmieniała wszystko...
nie mogłam sie z nią dogadać, raz chciała to raz tamto, ja czas poswięciłam,
wysłałam tyle ile własciwie pokryła zaliczka, i powiedziałam, ze wobec tego
nie podejmuje sie dalszego pisania, bo w takiej sytuacji, co nie napisze,
może okazać sie złe, bo Pani zmienia założenia i "żądania".
no i chodzi o to, ze osoba ta zażądała ode mnie zwrotu tej zaliczki,podała
już w mailu nr konta, ze mam odesłać kasę.
rozumiem, wysyłam np. buciki, albo kurtkę, nie podoba się, odsyła, ja zwracam
kasę, ale plik tekstowy? z którego już skorzysta..... no bo przecież żądanie
zwrotu tekstu jest absurdem... tak ja uważam, nie wiem jak to wygląda,
mimo wszystko czuję niesmak.zrobiłam coś okazuje się na darmo, bo Pani z 3,5
strony wycięła 5 zdań, a tak w ogóle to napisała ze chce o tym, ja opiuje, a
ona, że miało byc "o tym", czego mi nie zaznaczyła. ochh! musiałam to wypluć.
sorki.