Dodaj do ulubionych

dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on wstaj

13.03.07, 21:28
E-mamy. Czy tylko ja przecieram oczy ze zdumienia czytajac to forum? Dlaczego
w ten sposób piszą?

www.forum.e-mama.pl/viewtopic.php?t=5101
Obserwuj wątek
    • syriana Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 21:30
      bo one mają pieluszkowe zapalenie emocji
      niektórych to dopada taki wtórny infantylizm
    • anetina Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 21:31
      w ten sposób?
      tzn. w jaki?
    • mathiola Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 21:40
      pieluszkowe zapalenie emocji, hehehehe, doooobre smile)))

      Bo sa kobiety które mają duży brzuch, potem rodzą dziecko, karmią je piersią,
      zmieniają pieluchy pełne kup.

      I są kobietki, które mają duże brzusie, potem rodzą dzidzię, dają mu
      cycusia/cysia pełnego mlesia i zmieniają pieluszki w których są
      kupki/kupeczki/kupusie.

      Ale nie wiem czemu tak jest. Podobnie jak nie wiem, czemu moja ciocia nie używa
      w stosunku do moich dzieci normalnego języka człowieczego, tylko żeby się z
      nimi porozumieć, mówi: aaaaaaaa guuuuuuuu!!!!! Kukuniuuuuu!!!!! ślonećko
      kochaneeeee, aaaaa guuuu! toci toci łapciiiiii!!!!!
      • tigra8 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 21:47
        Później niektóre mamy dziwią się, że ich dzieci seplenią. Jak dziecko ma się
        nauczyc normalnego języka jeśli cały czas się do niego dziumdzia?
        • juska26 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 15:58
          tigra8 napisała:

          > Później niektóre mamy dziwią się, że ich dzieci seplenią. Jak dziecko ma się
          > nauczyc normalnego języka jeśli cały czas się do niego dziumdzia?

          Z tym sie akurat nie zgodzę, mój syn ma problemy z wymawianiem wielu zgłosek, a
          uwierz mi nikt nigdy do niego nie dziumdział i nie zdrabniał. Dodam, że córka
          od początku wysławiała się w 100% poprawnie. To sprawa bardzo indywidualna
          niestety.
    • muut Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 21:49
      Heh. Nie wiem czemu ale ja nie potrafiłabym z siebie wydusić, że mój M wiele nam
      pomaga bo nawet jak zostaje sam to zmienia pieluszke albo jak jestem u kresu sił
      to on wstaje do dziecka. Kurde dla mnie, ale powtarzam dla mnie to byłaby
      porażka życiowa gdybym tyllko tyle miała do powiedzenia o "Tatusiu".

      Mówiąc o moim synku ja tez zdrabniam, ale mam wrażenie, że czasem to jest
      patologiczne wręcz. Noż cholera, pochwaliłybyście się tym że jak wychodzisz na
      godzine po poprocie zastajecie przewinięte dziecko?
      • lotos2004 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 13.03.07, 23:37
        No niestety kazdy ma inne podejscie do zyciasmileJedni sie ciesza ,ze maz ponosil
        lub przewinal dziecko kiedy ona w ekspresowym tempie robila obiad i inne
        wszystkie czynnosci domowesadJa osobiscie nie chwalilabym sie jakby moj maz mial
        mi tylko tyle do zaoferowania,ale coz kazdy ma inne wymaganiasad
        • lolinka2 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 09:36
          coś w tym jest..... bo żadne to ojcowskie osiągnięcie tylko taka sobie norma. I
          nikomu on nie pomaga ino własne dzieci wychowuje. A ze wychowanie od g**** się
          na ogół zaczyna.... no cóż, każdy z nas musiał przez to przejść w niemowlęctwie.
    • asia_mama_alusia Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 12:35
      ja bym tego też tak nie demonizowała, wszystko jest dla ludzi - oczywiście w
      granicach rozsądku
      zdrobnienia, zgrubienia też po coś są w języku
      jak coś jest małe, to używam zdrobnień i nie czuję, że "infantylizuję", gdy
      mówię o nodze mojego małego dziecka - nóżka, tak samo jak widzę wielkiego psa
      (np. doga), to mówię synkowi, że to jest psisko, a widząc ratlerka, mówię -
      piesek...

      i.. jak ktoś ma mały brzuch w ciąży, to i może sobie mówić brzuszek, ale to
      chyba nie w 9 miesiącu ;D
    • denea Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:01
      No infantylne, fakt.
      Ale z drugiej strony, dziewczyny, czy Wy naprawdę potraficie powiedzieć do
      niemowlaka "Drogi Januszu/Małgorzato, nie machaj przez chwilę nogami i rękami
      żebym mogła zabrać pieluchę z kupą którą zrobiłeś" ? A w kąpieli myjecie
      dziecku twarz, brzuch, dłonie, stopy ? Oraz penisa ?
      Ja uwielbiam bawić się językiem. Jest rączka i nóżka i nosek - bo małe, jest
      kupacha - jak duża.
      Nie ma co popadać w skrajności. Mityczny odbytek przywoływany kiedyś na forum
      brzmi śmiesznie, ale przecież nie da się mówić do małego dziecka zupełnie
      dorosłym językiem !
      • gosiabebe Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 15.03.07, 09:20
        denea napisała:
        > Ale z drugiej strony, dziewczyny, czy Wy naprawdę potraficie powiedzieć do
        > niemowlaka "Drogi Januszu/Małgorzato, nie machaj przez chwilę nogami i rękami
        > żebym mogła zabrać pieluchę z kupą którą zrobiłeś" ? A w kąpieli myjecie
        > dziecku twarz, brzuch, dłonie, stopy ? Oraz penisa ?

        buehehe!!!!!!!ale sie usmialam!!!smile))))))) big_grinDDDD
        naprawde to komicznie brzmitongue_out
        big_grinDDD
    • sir.vimes Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:08
      Łaskawy tatuś - co to nawet przewija!!! - to jest po prostu komiczne...

    • net79 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:22
      Czpiacie się , każdy pisze jak czuje, a w jednym zdaniu nie da się określić i
      zdefiniować całego życia rodzinnego autora. Nie ciuciurlam do moich dzieci, ale
      zdrabniam i wcale nie mają problemu z wysławianiem się. Zuz tez mówi na brata
      Misiulek , Mimi, Mikołaj, tak jak jej w danym momencie pasuje i w zalezności od
      nastroju, to chyba naturalne inaczej byłoby sztucznie i ograniczająco dla
      dziecka. Za tymi słowami kryją się emocje i przyzwyczajenia, a dzieci muszą
      sobie to jakoś upożądkować i świetnie sobie z tym dają radę.
      • mathiola Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:29
        Co innego jest zdrabniać w kontaktach z dzieckiem pewne słowa (rączka,
        misiulek, nóżka, buźka) a co innego czytać zdanie napisane przez dorosłą
        kobietę, które brzmi mniej więcej tak: w moich cysiach płynie rzeczka pełna
        mlesia, nie żałuję więc go swojej dzidzi - normalnie w środku coś mnie ściska
        jak takie coś czytam. Nie można tak normalnie, po polsku, bez tego
        infantylizmu? Bo jak wchodzę na forum niemowlę, to czasem mam wrażenie że
        siedzą tam jakieś ogłupiałe 15-latki, które właśnie zostały mamusiami i
        popuszczają w majteczki z emocji.
        • net79 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:33
          No wiesz ja już nie popuszczam, na moje dzieciaki mowie bachorzaki, ale
          pierworodny był wszelkimi słodkościami świata. Potem to już jakoś tak nie
          rozczula. Może inaczej byś na to patrzyła nie jako mama na przechodzonym juz
          etacie. Gdybyś zajżała tam tuż po urodzeniu pierwszego dziecka możliwe, że
          ciurlababyś z nimi, chociaż z cysiami to juz przegięcie.
          • mathiola Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:36
            No właśnie kurna przeciez całkiem niedawno też popuszczałam z emocji, ale mimo
            wszystko miałam jednak piersi, mleko w piersiach, czasem w cyckach nawet no i
            karmiłam swojego syna a nie jakąś niezidentyfikowaną dzidzię. Emocje emocjami,
            ale jednak jakaś szczypta inteligencji i samokrytyki czasem by się tym
            dziewczynom przydała.
            • net79 Re: dzidzia, pępuszek, jak jestem u kresu sił on 14.03.07, 17:49
              hahahahahaha. No ja też mam cycki i brzuchol, ale mój synek to już ma
              pisioraska, a córcia cycuszki i cipciulkę, w skócie "pipi". Ale pamiętajmy, że
              po drugiej stronie siedzą dziewczyny w różnym wieku i niektóre z nich dopiero
              odkrywają swoja kobiecość w macierzyństwie, a jak to jest z tymi typami co z
              nami sypiają i wychowuja dzieci, też się dopiero uczą i cieszą się każdą chwilą
              ( i słusznie, bo później może nie być się czym cieszyć) i każdym drobiazgiem,
              bo to takie nowe a tatus mamusi w domu to wcale nie pomagał , albo się zawinoł
              dość wcześnie. Różnie bywa, nie odbierajmy im tego, dojrzeja do bachorków i
              brzucholi jak przyjdzie na to pora.
        • denea Mathiola 14.03.07, 18:04
          No jeśli o to chodzi...
          Niemowlaki to specyficzne forum, tam chyba taka moda panuje wink))
          Mnie się wydaje że to szersze zjawisko, że pewien typ kobiet nie wyobraża sobie
          że można mówić inaczej o czymkolwiek związanym z macierzyństwem. Bo w ten
          sposób manifestują że ich macierzyństwo jest słodziutkie, różowiutkie,
          tiutiulkowe, ich bobaski najcudowniejsze, dzidziulkowe i całuśne.
          Mam taką mailową koleżankę i też mnie denerwuje taka maniera a na dodatek
          wykrzyknik po każym zdaniu.
          Może "dorosną" a może nie. Jeśli uważają że o dzidziach inaczej mówią tylko
          matki wyrodne to do dorosłości swoich pociech będą tak tiutać wink
          • gabi683 Re: Mathiola 15.03.07, 09:52
            Tyle maja z tego ze sobie pogadaja zycie nie jest takie rozowewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka