Dodaj do ulubionych

Klapsy a trauma

    • gruba-buba Re: Klapsy a trauma 26.03.07, 23:25
      Klapsy zdecydowanie nie były dla mnie traumatycznym przeżyciem, natomiast
      bolesne były teksty typu "z ciebie to nic dobrego nie wyrośnie" czy "a czego
      innego można by się po tobie spodziewać?". Dla mnie klaps był konkretnym
      wyrażeniem dezaprobaty dla mojego zachowania w konkretnym przypadku - szybko i
      na temat. Natomiast takie złośliwe komentarze, generalizowanie i przypinanie
      łaty czy wyrażanie swoich zawiedzionych nadziei przez rodziców bądź nauczycieli
      czy inne złośliwe teksty były o wiele bardziej przykre, bo moim zdaniem
      nieporównywalnie przewyższały rozmiar przewinienia i pozbawiały wiary w siebie,
      upokarzały. A klaps czy pacnięcie ścierą, no cóż, był wstyd, ale nie na miarę
      upokorzenia. Czasami chyba wolałabym nawet dostać od nauczycielki linijką po
      łapach niż wysłuchiwać przemowy pełnej zwątpień, że "ze mnie to na pewno nic
      dobrego nie wyrośnie i przynoszę wstyd rodzicom" - normalne dołowanie.
    • jowita771 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 06:56
      klapsy nie robiły na mnie wrażenia. dostawałam kablem od żelazka, to pamietam,
      bo bolało. ale nie mam o to żalu do mamy. mam żal o cos innego. mama, chcąc
      mnie zmotywować do nauki, powiedziała mi, że muszę się uczyc i być mądra,
      inaczej nikt mnie nie będzie lubił, bo jestem tak brzydka, że aż odrażająca.
      miałam jakieś 13 lat, wtedy to było najgorsze, co mogła mi powiedzieć.
    • chipsi Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 07:25
      Wolałam klapsa od mamy niż np. szlaban (czasem miałam do wyboru smile). Nie bolało
      i wkrótce się z tego śmiałam. Natomiast bardzo przeżywałam gdy ktoś mi ubliżył.
    • lacido Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 12:08
      Wiecie co, dziwi mnie, że wiele z Was przyznaję że lanie jest słuszna karą za
      niektóre zachowania, piszecie że załuzyłyście na bicie, ze Wam się należało.Nie
      potrafię za bardzo tego zrozumieć bo jednoczesnie nie miało ono żadnych
      wartości wychowawczych.Nie rozumiem jak to jest, nie pochwalacie a jednocześnie
      piszecie że zasłużyłyście na to?Sama nie raz dostałam, wogóle relacje z
      rodzicami były rózne, nie raz przed końcem semstru myslałam co będzie po
      wywiadóce i spać w nocy nie mogłam a z dzieciństaw najbardziej pamietam;
      policzymy się w domu i oczekiwanie co bedzie jak wócimy, jak ja marzyłam zeby
      stało się coś co nie dopuści do powrotu w domu.
      Mam nadzieję, że uda mi się wychować swoje dziecko bez rękoczynów, choć czasem
      na prawdę musze walnąć poduszką czy czymś, bo mnie złośc rozsadza oczywiście
      nie w dziecko tylko np poduszką o ścianę smile).
      • lola211 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 12:24
        > Wiecie co, dziwi mnie, że wiele z Was przyznaję że lanie jest słuszna karą za
        > niektóre zachowania, piszecie że załuzyłyście na bicie, ze Wam się
        należało.Nie
        >
        > potrafię za bardzo tego zrozumieć bo jednoczesnie nie miało ono żadnych
        > wartości wychowawczych.Nie rozumiem jak to jest, nie pochwalacie a
        jednocześnie
        >
        > piszecie że zasłużyłyście na to

        Dla mnie to tez niezrozumiale, ale to moze jakis syndrom ofiary jest?
        Usprawiedliwianie sprawcy?
        • melka_x Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 12:46
          > Dla mnie to tez niezrozumiale, ale to moze jakis syndrom ofiary jest?
          > Usprawiedliwianie sprawcy?

          IMO to nie tyle ściśle syndrom ofiary, ile powszechny mechanizm funkcjonujący
          nawet u dorosłych już dzieci. Łatwiej trzymać się przekonania, że na uderzenie
          zasłużyło się, niż zmierzyć się z myślą, że własny rodzic chciał nas upokorzyć,
          rozładować swoją złość naszym kosztem, zachował się jak palant lub prymityw,
          czy nie potrafi panować nad emocjami. Potrzeba zachowania w pamięci
          sprawiedliwych, mądrych, dojrzałych emocjonalnie rodziców jest na tyle silna,
          że większość dzieci będzie niemal za wszystkie głupoty rodziców oskarżać siebie.
          • anelida Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 15:34
            Od mamy dostałam ładne kilka(naście) klapsów w życiu. Poprzedzone uprzedzeniem,
            że "jeśli jeszcze raz spróbuje, to... I wtedy od razu w tyłek. Bez uprzedzenia
            tuż przed. Ostatniego dostałam w moje 5 urodziny i tylko ten pamiętam ze
            szczegółami. Był to środek ostateczny, i nie mam wątpliwości, że nieraz ocalił
            mi życie czy zdrowie. Nie mam najmniejszego żalu.
            Od ojca (nie mieszkał razem z mamą) nie dostałam nigdy. Nie pamiętam też krzyku.
            Ale jego komentarze i rozmowy z dorosłymi na mój temat zrobiły dużo więcej złego
            niż boląca pupa. A to były tylko "żarty".
            • melka_x Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 16:43
              anelida napisała:

              > Był to środek ostateczny, i nie mam wątpliwości, że nieraz ocalił
              > mi życie czy zdrowie. Nie mam najmniejszego żalu.

              Potwierdzasz moją powyższą tezę.

              Przepraszam, ale głupoty opowiadasz. Gdyby wziąć to poważnie należałoby
              przyjąć, że nie bite dzieci są w większym stopniu narażone na utratę zdrowia,
              czy nawet życia, niż te bite.

              Klapsy to wynik rodzicielskiej bezradności i/lub lenistwa i/lub nieumiejętności
              panowania nad emocjami i tyle. Mówienie, że to troska o bezpieczeństwo dziecka
              jest dorabianiem ideologii, zapewniam, że można dbać o bezpieczeństwo dziecka
              nie tłukąc go.
              • anelida Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 18:14
                Wiesz, mówię co pamiętam. Byłam nieznośnym dzieckiem, do którego nie zawsze
                wszystko docierało. Nie mówię, że nie był o wynik wcześniejszych błędów
                wychowawczych, ale upieram się, przy stwierdzeniu, że czasem lepiej natychmiast
                doprowadzić dziecko do porządku klapsem i potem tłumaczyć, niż walczyć z nim
                tłumacząc jednocześnie, co czasem okazuje się nieskuteczne.
                • fajka7 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 18:27
                  Wlasnie chodzi o to, ze z dzieckiem sie nie walczy. Kto te sztuke posiadl, nie
                  walczy i nie "musi" bic.
                  • anelida Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 18:40
                    Niewątliwie. Przypominam jednak, że pytanie brzmiało główne brzmiało "czy macie
                    traumę". Nie, nie mam traumy i nikt mi nie wmówi, że kilka klapsów zepsuło mnie.
                    Moja młodsza o 13 lat siostra klapsów nie dostawała. I nie wydaje mi się, żeby
                    nasz poziom agresji albo czegokolwiek innego szczególnie się różnił.
                    • fajka7 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 18:50
                      Fakt - odbiegam od tematu smile Zainteresowalam sie glownie w tym watku samym
                      aspektem kar cielesnych, a nie odpowiedzia na pytanie smile
    • renia1807 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 15:48
      Przykleiło mi się wiele klapsów do tyłka od mojej mamy, nie od ojca , ale ja
      czasem byłam bardzo nieznośna . Byłam jedynaczką i chciałam żeby mnie
      traktowano jak królewnę. Potrfiłam być bardzo nieznośna więc mamę wyprowadzało
      to z równowagi i czasem dała mi jakiegoś szturchańca.
      Nie miałam jej tego jednak za złe, bardziej odczuwałam słowa ojca który jak się
      na mnie zdenerwował to doprowadzał mnie do porządku wjeżdżając mi na ambicję.
      Słowa ojca były bardzo skuteczne, poprawiałam sie , ojciec był moim autorytetem
      i nie rzucał słów na wiatr jak mama.
      • moninia2000 Re: Klapsy a trauma 27.03.07, 16:46
        JA nie sadze, ze dziewczynom chodzilo dokladnie o to, ze zasluzyly na klapsy,
        tylko jakby zrozumialy, ze rodzice stali sie bezsilni moze w obliczu danej
        sytuacji i stad okreslenie, ale tylko okreslenie...
        Chyba, ze jednak uwazacie, ze dziecko zasluguje na klapsa..
        Ja nie bije, nie uwazam tego za forme wychowawcza, ale nie raz reka mnie
        swedziala, brzydko mowiac, nie wiem dlaczego. Zbyt czesto widzi sie ludzi
        dajacych klapsy, moja wlasna siostra daje je synkowi twierdzac, ze od czasu do
        czasu dziecku dobrze jest dac klapsa, ze pomaga, ze wychowuje, ze uspokaja itp
        bzdury.
        Widze sama, ze lepiej sie dogadam z coreczka (19 mies) tlumaczac jej i na
        spokojnie niz zakazujac czegos po prostu wlewajac. To do niczego nie prowadzi,
        jak dla mnie.
        Moni
    • monikamama Re: Klapsy a trauma 28.03.07, 17:44
      z dzieciństwa najbardziej przypominają mi sie dwa zdarzenia: jak mama
      powiedziała do mnie "zawiodłam sie na tobie" i jak dostałam ostre lanie od 20
      lat starszej siostry zbiła mnie psią smyczą. Po słowach mamy było mi przykro za
      to co zrobiłam i żałowałam bardzo a po laniu uznałam siebie za ofiare (zresztą
      do dziś tak sądze i mam jej to za złe) więc skuteczniejsze były słowa, lanie
      tylko skrzywdziło mnie
      • natkakoperku Re: Klapsy a trauma 28.03.07, 18:54
        Od mamy dostałam pare razy ścierą przez grzbiet ale to nic strasznego.Natomiast
        ojciec wycioł mi lepszy numer.Groził że jak nie posprzątam pokoju to zabierze mi
        książki.Kilka razy upiekło mi się aż w końcu przyszła kryska na matyska.Spakował
        mi cały arsenał w dwie walizy i powiedział że wynosi myszom na pożarcie.Zaniósł
        do piwnicy a ja w tym czasie spakowałam latarke,pół chleba(tylko tyle było w
        domu)i pojechałam 2 windą do piwnicy.Stałam tam chyba z pół godziny bo nie
        zaopatrzyłam się w klucz.Naszczęście tata domyślił się gdzie jestem i usiłował
        mnie z tamtąd wyciągnąć.Co się wtedy działo sąsiedzi zlecieli się jak do porzaru
        tak się darłam.Tata na szczęście oddał mi książki i morał z tego taki że trzymam
        teraz porządek w pokoju.Miałam wtedy ok 7-8 lat.To było gorsze od ściery mamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka