...że tak zapytam...
po przeczytaniu wątku o sprzedawcach-obcokrajowcach na bazarach...
To fakt ,zgadzam sie ,ze juz nie raz zauważyłam lekceważący stosunek do tych
ludzi,zresztą jak i również do Polaków ,handlujących na bazarach.
Jak dla mnie praca,jak każda inna -jesli się ją wykonuje dobrze i
sumiennie ,nie widzę powodu do wyśmiewania ,ironizowania.
Nie dalej jak wczoraj wychodząc z pracy ,spotkalam kolegę ze studiow,który
przyszedł do sąsiedniej firmy,zajmującej się rekrutacją merchandiserów(osoby
wykładające towar w marketach..,sklepach)
Facet jest z wykształcenia nauczycielem ,własnie jakies poł roku temu zrobił
doktorat .
Żona (tez moja kumpela ze studiow)urodziła 5 miesięcy temu 2 dziecko.
Mają juz jedno-7 letnie ,które od 6 miesiaca życia wozili codziennie rano do
rodziców (30 km ) ,potem do pracy ,po dziecko i do domu...o 20-21...
Robili to z musu ,bo wiadomo jakie są pensje nauczycielskie -a oni mieli
ambicję ,ze utrzymają sie sami bez niczyjej pomocy
Słowem ,wspominają ten czas jako jedna wielką nerwówkę .
Teraz postanowili,a wlaściwie On nalegał ,zeby żona została z dzieckiem
przynajmniej rok.On ciągnie etaty w szkołach ,na uczelni...,korepetycje..
Ostatnio zrobiło im sie krucho z kasą ,bo dziecko młodsze duzo choruje i
poprostu brakuje na leki
Zatrudnił sie jako własnie wykładacz towaru-pracuje głownie wczesnym
rankiem ,albo póznymi wieczorami.
Ale...spotkal tam swoich byłych uczniow...i tu pojawia sie zgrzyt..oni
poprostu wysmiali go ,ze On ,nauczyciel ,wyklada towar

Precież to obciach...
Czy na pewno?
Ja akurat podziwiam ,ze stara sie jak może-dzięki temu żona moze pobyc z
dziećmi spokojnie w domu
Choć spokojnie mogliby zwrócić się o pomoc do rodziców-i jedni i drudzy mają
możliwości ku temu (jeszcze podczas studiów kupili im mieszkanie).Ale moi
znajomi poprostu są ambitni i sami chcą utrzymać rodzinkę -To mi się bardzo
podoba i nie widzę nic złego w tym ,ze nauczyciel dorabia w ten sposób.Coż
mialam wpajane od dziecka ,ze żadna praca nie hańbi...
Przecież mozna byc PANEM NAUCZYCIELEM ,który pracuje tylko w swoim
zawodzie ,ale utrzymywanym przez rodziców ...tylko czy to nie jest
nieodpowiedzialność??,niefrasobliwość?
Owszem wielu ludzi nie wysila sie ,nie dorabia ,bądż wcale nie prapacuje -
mając rodzinę ,bo rodzinka regularnie "wypłaca" kasę .I ci najczęsciej patrzą
z pogardą na to ,ze ktos inny z tzw. wykształceniem ,pracuje na stanowiskacch
poniżej swoich kwalifikacji.
A co Wy myslicie o tym ? żadna praca nie hańbi?