Dodaj do ulubionych

Żadna praca nie hańbi....???

04.04.07, 09:22
...że tak zapytam...
po przeczytaniu wątku o sprzedawcach-obcokrajowcach na bazarach...
To fakt ,zgadzam sie ,ze juz nie raz zauważyłam lekceważący stosunek do tych
ludzi,zresztą jak i również do Polaków ,handlujących na bazarach.
Jak dla mnie praca,jak każda inna -jesli się ją wykonuje dobrze i
sumiennie ,nie widzę powodu do wyśmiewania ,ironizowania.
Nie dalej jak wczoraj wychodząc z pracy ,spotkalam kolegę ze studiow,który
przyszedł do sąsiedniej firmy,zajmującej się rekrutacją merchandiserów(osoby
wykładające towar w marketach..,sklepach)
Facet jest z wykształcenia nauczycielem ,własnie jakies poł roku temu zrobił
doktorat .
Żona (tez moja kumpela ze studiow)urodziła 5 miesięcy temu 2 dziecko.
Mają juz jedno-7 letnie ,które od 6 miesiaca życia wozili codziennie rano do
rodziców (30 km ) ,potem do pracy ,po dziecko i do domu...o 20-21...
Robili to z musu ,bo wiadomo jakie są pensje nauczycielskie -a oni mieli
ambicję ,ze utrzymają sie sami bez niczyjej pomocy
Słowem ,wspominają ten czas jako jedna wielką nerwówkę .
Teraz postanowili,a wlaściwie On nalegał ,zeby żona została z dzieckiem
przynajmniej rok.On ciągnie etaty w szkołach ,na uczelni...,korepetycje..
Ostatnio zrobiło im sie krucho z kasą ,bo dziecko młodsze duzo choruje i
poprostu brakuje na leki
Zatrudnił sie jako własnie wykładacz towaru-pracuje głownie wczesnym
rankiem ,albo póznymi wieczorami.
Ale...spotkal tam swoich byłych uczniow...i tu pojawia sie zgrzyt..oni
poprostu wysmiali go ,ze On ,nauczyciel ,wyklada towar crying
Precież to obciach...
Czy na pewno?
Ja akurat podziwiam ,ze stara sie jak może-dzięki temu żona moze pobyc z
dziećmi spokojnie w domu
Choć spokojnie mogliby zwrócić się o pomoc do rodziców-i jedni i drudzy mają
możliwości ku temu (jeszcze podczas studiów kupili im mieszkanie).Ale moi
znajomi poprostu są ambitni i sami chcą utrzymać rodzinkę -To mi się bardzo
podoba i nie widzę nic złego w tym ,ze nauczyciel dorabia w ten sposób.Coż
mialam wpajane od dziecka ,ze żadna praca nie hańbi...
Przecież mozna byc PANEM NAUCZYCIELEM ,który pracuje tylko w swoim
zawodzie ,ale utrzymywanym przez rodziców ...tylko czy to nie jest
nieodpowiedzialność??,niefrasobliwość?
Owszem wielu ludzi nie wysila sie ,nie dorabia ,bądż wcale nie prapacuje -
mając rodzinę ,bo rodzinka regularnie "wypłaca" kasę .I ci najczęsciej patrzą
z pogardą na to ,ze ktos inny z tzw. wykształceniem ,pracuje na stanowiskacch
poniżej swoich kwalifikacji.
A co Wy myslicie o tym ? żadna praca nie hańbi?
Obserwuj wątek
    • be_em Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 09:27
      i to co opisałaś jest właśnie chore w naszym kraju... nie, że mam coś przeciwko
      wykładaniu towaru na półkach, tyle, że ludzie z wyższym wykształceniem powinni
      więcej zarabiać... ale niestety jest tak, że prezes banku zarabia 300 tys
      miesięcznie a nauczyciel ile tam? 1400 zł?
      • mysiam Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 09:31
        zgadzam sie z Toba be_em zupełnie!!
        To jest własnie u nas chore...
        Ale pomijając ten fakt ,to wciąż uważam ,ze żadna praca,sumiennie
        wykonywana ,nie hańbi
        mysiam
      • e_r_i_n Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 11:37
        Co w tym dziwnego? W kazdym kraju w firmach nastawionych na zysk, PRYWATNYCH
        firmach, placi sie inaczej, niz w firmach panstwowych, nie mowiac juz o
        instytucjach panstwowych.
        Od razu zaznaczam - tez uwazam, ze lekarze, nauczyciele, policjanci powinni
        zarabiac wiecej. Ale argumenty jak Twoj w ogole nie maja racji bytu.
        • be.em Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 14:34
          e_r_i_n napisała:

          Od razu zaznaczam - tez uwazam, ze lekarze, nauczyciele, policjanci powinni
          zarabiac wiecej. Ale argumenty jak Twoj w ogole nie maja racji bytu.

          Nie każdy może być menadżerem, ale niektórzy z wyższym wykształceniem kształcą
          takich przyszłych menadżerówsmile I Ci przyszli zarabiają tyle rocznie, co Ci
          kształcący przez 10 latwinkSama jestem menadżerem, ale uważam, że siatka płac w
          Polsce jest chora!
          • e_r_i_n Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 17:33
            be.em napisała:

            > uważam, że siatka płac w Polsce jest chora!

            Ale w Polsce nie ma żadnej siatki płac. Widełki wynagrodzeń obowiazuja, owszem,
            ale tylko w sektorze publicznym. Obnizenie pensji bankowcow na przyklad nie
            wplyneloby na wzrost pensji nauczycieli, bo to zupelnie niezalezne zrodla srodkow.
            • be_em Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 18:42
              e_r_i_n napisała:

              Ale w Polsce nie ma żadnej siatki płac. Widełki wynagrodzeń obowiazuja, owszem,
              ale tylko w sektorze publicznym. Obnizenie pensji bankowcow na przyklad nie
              wplyneloby na wzrost pensji nauczycieli, bo to zupelnie niezalezne zrodla
              srodkow.

              erin ja nie chcę naprawiać świata, ale szkoda mi moich kolegów, którzy są mniej
              przebojowi i po studiach nie bankowych a językoznawczych zamiast wykładać
              literaturę sprzedają warzywa na straganiesmile rozumiesz?
              • e_r_i_n Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 19:56
                Moim zdaniem po kazdych studiach mozna pracowac za dobre pieniadze - kwestia
                priorytetow (kasa czy satysfakcja) i checi. Przekwalifikowanie sie tez nie jest
                czyms dziwnym.
              • anna-pia Re: Żadna praca nie hańbi....??? 05.04.07, 11:29
                be_em napisała:

                > erin ja nie chcę naprawiać świata, ale szkoda mi moich kolegów, którzy są mniej
                >
                > przebojowi i po studiach nie bankowych a językoznawczych zamiast wykładać
                > literaturę sprzedają warzywa na straganiesmile rozumiesz?

                jeśli skończyli studia językoznawcze i wykładaja towar, to raczej im się nie
                chce poszukac albo nie wiedzą, gdzie szukac, pracy dla osob dobrze znających j.
                obce jest multum
            • nieistotne74 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 06.04.07, 05:53
              Zastanów się co piszesz... pracuję w banku 13 lat zarabiam netto 1460 zł/m-c...
              i ile chciałabyś mi zabrać na rzecz nauczycieli ?
              • e_r_i_n Re: Żadna praca nie hańbi....??? 06.04.07, 08:09
                nieistotne74 napisała:

                > i ile chciałabyś mi zabrać na rzecz nauczycieli ?

                Polecam przeczytanie mojego postu jeszcze raz.
    • oxygen100 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 09:40
      nie wiem, a prostytucja??tongue_outP
      wydaje mi sie ze w sytuacji gdy diabel rzyga ci do garnka nie ma co wydziwiac
      trzeba dorabiac gdzie sie da.
      Z drugiej strony przekonalam sie na wlasnej skorze ze skoro mialam fanaberie
      zeby sobie dorobic na peeling i botox warto sie zastanowic jakie praca ktora
      jest duzo ponizej naszych kwalifikacji odcisnie na nas pietno. IMO roznie z tym
      bywa. Nauczylo mnie to jednego: mimo wszytsko nalezy sie cenictongue_out.
      Ale mowie, nie w sytuacji podbramkowej gdy np. chodzi o kase na leki czy cos.
      Wtedy to moglabym nawet loda zulom robic za 10PLN w bramie cuchnacej kocim
      moczem smile) Oczywiscie po odpowiednim znieczuleniutongue_out
      • mysiam Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 09:49
        owszem Oxy,trzeba się cenić
        Ale tak jak napisałaś-są sytuacje ,kiedy człowiek nie patrzy na to ,jakiego
        rodzaju to praca,ale na to ,ze musi zarobic,bo od tego zalezy byt,zdrowie lub
        nawet zycie kogoś bliskiego.
        Choć a propos tej prostytucji...wiele razy slyszało sie,ze matka ,aby wyzywic
        dzieci ,posuwala sie do takiego kroku...szczerze? tu mam mieszane uczucia..
        A jesli chodzi o dorabianie na fanaberie...hm..sama jakis rok temu ,będąc na
        wychowawczym .Zarabialam ....wykladaniem towaru i pakowaniem pakietow
        promocyjnych (nocami)całkiem niezłe pieniądze .Choc zupełnie nie
        musiałam ...mąż by mi spokoinie pozwolił skorzystać z naszych zasobów
        finansowychwink).Ale poprostu chciałam ( a też mam wyższe wykszt.+ podyplomówkę )
        czyli zhańbiłam się ...? ja uważam ,ze nie...
    • monia145 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 09:55
      Mnie dziwi jedna sprawa- ludzie którzy mają wyższe wykształcenie w Polsce
      często właśnie uważają, że nie będą zniżać się do wykonywania pewnego rodzaju
      prac, no bo przecież sa magistrami itp.....
      Natomiast bez żadnych wątpliwości gotowi sa za granicą myć gary, sprzątać
      czyjeś zużyte podpaski, opróżniać popielniczki itp. I wtedy pojawia sie to
      magiczne " Żadna praca nie hańbi".
      Czyli co? Ano to, że wyznacznikiem hańbiącej pracy/ lub nie, jest waluta i jej
      zarabiana wartość, a nie sama esencja pracy, ot cowinkPPPPPPPP
    • burza4 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 10:15
      szczera prawda.

      mam koleżankę, która w podbramkowej sytuacji zrezygnowała z pracy w banku, bo
      jak się wyraziła "nie po to studia kończyła, żeby w okienku siedzieć", a poza
      tym rozwaliła mnie tekstem że firma która ją chciała zatrudnić domaga się od
      niej udziału w jakichś szkoleniach - "jeszcze nic nie dali, a już wymagają".
      W sprzątaniu i pracy kelnerki w Londynie studia jej nie przeszkadzały.

      wydaje mi się, że nie jest to kwestia "hańbiącego" zajęcia, co kasy którą się
      za to dostaje. Jak ta osoba mimo wszystko nieźle zarabia, to i otoczenie
      inaczej na to patrzy. Bardziej poniżająca jest praca lekarza z 2 stopniem
      specjalizacji za 1200 brutto.
    • oxygen100 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 10:44
      ja pracowalam przez miesiac w recepcjismile Poza tym ze zamiast do 21. czesto
      wychodzilam kolo 23-23.30 a od 9.00 pracowalam w Instytucie czesto robiac
      dziwne doswiadczenia np. izotopowe czy z innymi syfami to troche bylam
      przemeczona tym rytmem dniatongue_out Zrezygnowalam bo j.w + kretyn menago na widok
      ktorego trzeslam sie w posadach bo glupi ch..smile Bdb ze zrezygnowalam bo
      znalazlam lepsza prace po godzinach gdzie mnie doceniaja i robie to co lubie i
      duzo sie uczetongue_out
      Za granica szukalabym pracy wylacznie na Uniwerkach. nauki biomedyczne oplywaja
      w oferty dla post-docow
    • edorka1 W dobie wielotysięcznej emigracji 04.04.07, 11:02
      raczej pytanie retoryczne.
      Choc znałam dziewczynę, która sprzątała na saksach ale rodzinie i znajomym
      wmawiała, ze pracuje...w ambasadzie. A w końcu nie było czego sie wstydzić,
      sprzątanie jest w niektórych krajach bardzo dobrze płatne smile)).
      • elf1977 Re: W dobie wielotysięcznej emigracji 04.04.07, 11:15
        Praca nie hańbi, ale rzeczywiście pensje niektórych budzą śmiech. Ja, jako
        nauczycielka spotkałam się z różnymi tekstami. m.in. takim, że nauczycieli się
        w Polsce nie szanuje, bo mało zarabiają. Ja podjęłabym się wykladania towaru
        tylko wtedy, gdybym była przymuszona sytuacją materialną, w innym wypadku
        wolalabym żyć skromnie, a takich prac nie wykonywać. Zaznaczam, że nie
        sprzatałabym również za granicą, jeśli bym nie musiała, nawet za spore
        pieniądze.
        Trochę mnie to zastanawia, że żona tego pana wolała jeszcze dołożyć mu roboty,
        niż sama spróbować znaleźć pracę. Gdyby mój mąż wracał z roboty i jeszcze
        szeedł wykładać towar, poważnie bym się zastanowiła, co mogę zrobić, żeby go
        odciążyć. Może nawet wybrałabym paromiesięczne wsparcie rodziców, jeśli to
        oznaczałoby, że mój mąż nie musiałby się narażać na drwiny. Reakcja opisanej
        młodzieży wcale mnie nie dziwi, znam ją z doświadczenia, dzieci teraz są
        jeszcze bardziej konsumocyjnie nastawione do świata niż dorośli. Wyznacznikiem
        wartości człowieka dla nich często jest pieniądz.
        • oxygen100 Re: W dobie wielotysięcznej emigracji 04.04.07, 11:19
          nasz fizyk z liceum kiedys pracowal w ksiegarni. Ale on kochal ksiazki a to
          bylo pod koniec lat 80-tych kiedy na nowosci sie polowalo, wiec mil dostep do
          wszytskich ciekawych wydan
        • edorka1 Co do upakarzania przez pracę jeszcze 04.04.07, 11:30
          Sprzatałam jakiś czas na saksach i bardzo sobie chwaliłam. Mogłam dzięki temu
          pozwiedzać fantastyczne miejsca, poznałam świetnych ludzi - np pracowałam u
          profesora i wykładowcy kilku uczelni, czy zakręconej artyski - z którymi do
          dziś mam kontakt i nawet dosłownie dziś rozmawiałam przez telefon w klimacie
          świątecznym. Zapraszają mnie do siebie, bardzo się lubimy. No i co bardzo
          ważne - nikt mnie tam nie traktował jak sprzataczkę, byłam z tymi ludzmi
          na "ty", jeśli chcieli żebym np wymyła okna mówili "proszę, jeśli możesz " i
          wogóle na zachodzie jakoś się nie demonizuje tych spraw. Dostawałam klucze od
          ich domów,( kto w Polsce tak ufa np Ukraince i to bez referencji????) prezenty
          na każde święta, pokazywali mi swój kraj, opowiadali o kulturze i historii. A
          praca...ot praca jak każda inna.Może miałam szczeście??? Nauczyłam sie języka i
          potem mogłam robić inne rzeczy, ale jakoś nigdy nie uważałam żeby mnie
          sprzątanie upakarzało. Najbardziej upokarza tych, którzy tego nigdy nie
          robili smile)).
          Upokorzyła to mnie moja szefowa w Polsce, kiedy zaszłam w ciażę i usłyszałam,
          że jestem cięzarem dla firmy. Ot co. A pracowałam umysłowo i wydajnie.
          • ik_ecc Re: Co do upakarzania przez pracę jeszcze 04.04.07, 18:38
            edorka1 napisała:

            > Sprzatałam jakiś czas na saksach i bardzo sobie chwaliłam.
            > /../
            > Może miałam szczeście???

            Nie wiem gdzie bylas, ale w Kanadzie wiekszosc ludzi traktuje swoje sprzataczki
            normalnie - sympatycznie i cieplo, bo ludzie tacy z zasady sa. Sama tez tak
            zaczynalam i prace sobie chwalilam - nieskomplikowana, bez wiekszej
            odpowiedzialnosci, a pogadac mozna, nauczyc sie, itd. Mam sporo znajomych
            ktorzy w tym pozostali, niektorzy na prawde fajnie trafili, zaprzyjaznili sie z
            ludzmi, czesto te prace wyewoluowaly na cos innego. Jedna z moich bylych
            pracodawczyn zatrudnila mnie pozniej jako swojego asystenta na uniwerku
            (ktorego musiala oplacic z wlasnej kieszeni), pomimo, ze byl to inny kierunek i
            inny uniwerek od mojego.

            Najwieksze upokorzenia zdarzyly mi sie w ogromnej i swojego czasu jednej z
            najpowazniejszych firm high-tech gdzie pracowalam, zgodnie ze swoim
            wyksztalceniem, jako informatyk.
        • mysiam Re:do Elf1977 04.04.07, 14:29
          i owszem żona tego Panawinknie obija się bynajmniej-co 2 dzień jeżdzi z
          maluszkiem na rehabilitację
          codziennie odwozi i przywozi 7 latka (razem z kilkumiesięczniakiem) do szkoły i
          ze szkoły
          a po nocach dorabia tlumaczeniami...a jak widać to wciąż mało (koszt leczenia i
          rehabilitacji tego maluszka jest podobno b. duży)
          wiec chyba nie siedzi bezczynnnie w domuwink
          ja i tak ich podziwiam .Oni wcale nie narzekają ,wybrali ten zawód ,bo to im
          poprostu "leży" .Fakt ,gdyby zrobili to co większość ludzi z naszego roku-czyli
          zmienili zawód ,tez pewnie mieliby sie lepiej..
          a JEŚLI NAUCZYCIELAMI SĄ TAK DOBRYMI I SUMIENNYMI ,JAK BYLI STUDENTAMI( w co
          nie wątpię) to uważam ,ze dobrze ,iz wybrali ten zawódwink
          pozdr
    • lila1974 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 12:08
      Mąż koleżanki z pracy, facet kole 50 odmówił podjęcia pracy w MPO własnie z
      powodu "hańby", ale siedzieć od kilku lat na bezrobotnej dupie potrafi i jakoś
      nie widzi, że to bardziej obciachowe.
      • burza4 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 05.04.07, 12:32
        lila1974 napisała:

        > Mąż koleżanki z pracy, facet kole 50 odmówił podjęcia pracy w MPO własnie z
        > powodu "hańby", ale siedzieć od kilku lat na bezrobotnej dupie potrafi i
        jakoś nie widzi, że to bardziej obciachowe.

        dobre 5 lat temu kolega mający firmę z wywozem nieczystości mówił mi że ma
        stały problem ze znalezieniem ludzi do pracy. WTEDY śmieciarze zarabiali u nigo
        3 tys. na rękę...
    • ma_dre Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 14:47
      szanuje ludzi odpowiedzialnych i samodzielnych, gdziekolwiek by nie pracowali.
      Pan o ktorym piszesz zasluguje na moj szacunek o wiele bardziej niz typowo
      polscy maminsynkowie, ktorzy z pomoca rodzicow ukonczyli studia (zyja w
      kupionym przez tatusiaimamusie mieszkanku, jezdza takowym autkiem, nic oprocz
      nauczonych na pamiec frazesow nie umieja, nie pracowali nigdy a aspiracje maja
      ze ho ho i maja sie z bog_wi_co. Tacy wlasnieczesto jeszcze smia drwic z
      innych, ktorzy staraja sie radzic sobie sami. Ludzie, ktorzy odpowiedzialnie
      zmagaja sie z losem sa zazwyczaj skromniejsi...

      Polska to jednak dziwny kraj... ale sa inne, na szczescie, gdzie skala wartosci
      jest ciut inna.
      • zuzanna56 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 15:45
        Oczywiście, że szanuję człowieka, który sam potrafi zarobić na swoją rodzinę.
        Sama jestem nauczycielką pracującą na półtora etatu plus korepetycje, nie
        dlatego że tak kocham swoją pracę ale dlatego że w ten sposób zarabiam w miarę
        przyzwoite pieniądze.
    • mijaczek Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 17:36
      musze przyznac, ze ciekawy temat...czy zadna praca nie hanbi? hm... pieknie jest
      powiedziec, ze nie, bo praca to praca, ale sa zawody, ktorych nie moglabym
      wykonywac....i nie mowie tylko o tych oklepanych prostytutkach czy inne w tym
      stylu... nie wiem...to tylko moje odczucie..
      • mysiam Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 18:02
        Wiesz Mijaczku,ja tez nie każdy zawod mogłabym i chciałabym wykonywać ....
        I nie to jest istota tego pytania..
        Ja poprostu stwierdzam ,ze żadna praca nie hańbi wg mnie oczywiście wink)
        każdy moze miec inne zdaniewink
        pozdr,
      • oxygen100 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 19:13
        o ja bym wolala odgryzc sobei glowe i ja zjesc niz byc np. ksiegowa. Kompletnei
        nie moja bajka
    • melmire Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 18:04
      Zadna praca nie hanbi, ale nie kazda kazdy musi chciec wykonywac. Jeden dostanie
      depresji sziedzac na zasilku(ktory przeciez jalmuzna nie jest, trzeba na niego
      zapracowac), drugi pracujac jako smieciarz - kazdy wybiera to co dla niego lepsze.
      • karmazynowa_dama Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 18:56
        "prezes banku zarabia 300 tys miesięcznie a nauczyciel ile tam? 1400 zł?"

        ja, jako początkujący nauczyciel zarabiam 660zł na ręke za etatsad No nie jest
        to szczyt marzeń, zwłaszcza jak się ma małe dziecko. Całe szczęście że nauczam
        przedmiotu z którego za korki można drugie tyle zarobić, ale oczywiście to
        dodatkowe godziny pracy. Moim zdaniem praca typu rozpakowywanie towaru itp nie
        hańbi, chociaż już oczami wyobraźni widzę jaki by moi gimnazjalisci mieli ubaw
        gdyby mnie gdzieś po godzinach przyłapali. Nie miałabym życia w szkoleuncertain
        Jednakże nie z powodu uczniów, a plac wolałabym taką robotę wykonywać za
        granicą...bo w Polsce z wynagrodzenia nie zostatnie ci zupełnie nic, a z
        zagranicznej wypłaty zawsze coś można odłożyć. Proste!
        • zuzanna56 Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 22:45
          Pocieszę cię Karmazynowa Damo że nauczyciel mianowany z kilkunastoletnim
          stażem, mający półtora etatu zarobi spokojnie 2500-2800. Wiem, ciężko jest tyle
          wytrwać mając przez kilka pierwszych lat małą pensje.
          Też udzielam korepetycji-jestem po fililogii angielskiej.
    • ik_ecc Re: Żadna praca nie hańbi....??? 04.04.07, 18:53
      U mnie w domu bylo na odwrot - moj ojciec, z bardzo wysokim wyksztalceniem
      (wiecej niz jeden doktorat) zadna praca sie shanbic nie chcial zbyt dlugo. Mama
      pracowala na 2 etaty zebysmy nie zdechli z glodu. Najgorzej bylo kiedy urodzila
      sie siostra, mame na macierzynskim nielegalnie zwolniono z pracy i przez jakis
      czas zylismy tylko z jej zasilku - bo tatusiowi dalej wszelkie prace wydawaly
      sie ponizajace. Wtedy do pracy poszlam tez i ja (co mi z reszta na dobre
      wyszlo wink ).

      Tak wiec, do Pana z powyzszej historii mam wiele, wiele szacunku...
    • edytkus Re: Żadna praca nie hańbi....??? 05.04.07, 08:20
      nie praca hanbi a brak szacunku do niej. Ja np. mam wiecej szacunku dla listonoszy i pracownikow
      sanitacyjnych (mieszkam w USA, nie wiem jak inaczej przetlumaczyc sanitation worker na Polski),
      ktorzy dzwigaja ciezary bez wzgledu na pogode od rana do wieczora 6 dni w tygodniu, niz jakiejs pani
      profesor. Nawet na tym forum niejednokrotnie widac ze tytul nie idzie w parze z wiedza i/lub
      inteligencja. Zreszta nic nie stoi na przeszkodzie zeby pan sprzatajacy ulice poszedl do szkoly i zostal
      profesorem, za to watpliwe zeby pani profesor podniosla jedna reka kubel pelen smieci wink
      • bunny.tsukino Re: Żadna praca nie hańbi....??? 05.04.07, 08:31
        Mnie się wydaje, ze to zależy jak Cię w danej pracy traktują.
        Możesz być np z szacunkiem traktowana gosposią jak i poniewieranym asystentem na
        Uniwerku.
        Są prace brudne,niezbyt 'reprezentacyjne' np śmieciarz, ale znam człowieka,
        który sobie tą pracę chwali. Bo wypłata regularna, pakiet socjalny jest, stałe
        godziny pracy, no i innej jak człowiek tuż przed emeryturą by nie dostał.
    • witkacy1975 Żadna, pod warunkiem, że legalna i opodatkowana... 05.04.07, 08:28
    • dilmahh do edytkus 05.04.07, 09:06
      No,jednak chyba łatwiej byloby przekwalifikowac się pani profesor na
      smieciarza, niż śmieciarzowi na pana profesora. W przeciwnym razie mielibyśmy
      samych profesorów, bo przecież, w powszechnym mniemaniu, to taka łatwa i
      przyjemna pracasmile
      • elf1977 Re: do edytkus 05.04.07, 20:02
        Właśnie takie teksty, jak edytkus kocham najbardziej:smile Śmieciarza w szkole
        nie widzę, choćby dlatego, że brak mu kwalifikacji, natomiast co niektórych
        chetnie wysłałabym na tydzień nauczania do szkoły, najlepiej gimnazjum albo
        klasy terapeutycznej. Zobaczyłabym, jak sobie radzi...
        • nanuk24 Re: do edytkus 05.04.07, 20:26
          Śmieciarza w szkole
          > nie widzę, choćby dlatego, że brak mu kwalifikacji,

          Hmmm...a mnie sie wydawalo, ze do szkoly sie chodzi, zeby te kwalifikacje uzyskac...
        • edytkus Re: do edytkus 06.04.07, 00:00
          elf1977 napisała:

          > Właśnie takie teksty, jak edytkus kocham najbardziej:smile Śmieciarza w szkole
          > nie widzę, choćby dlatego, że brak mu kwalifikacji, natomiast co niektórych
          > chetnie wysłałabym na tydzień nauczania do szkoły, najlepiej gimnazjum albo
          > klasy terapeutycznej. Zobaczyłabym, jak sobie radzi...

          inteligencja rzecz wrodzona, niestety niektorym zycie daje w tylek jeszcze zanim zdaza sie urodzic wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka