Dodaj do ulubionych

Jest tu ktoś??

08.04.07, 00:29
Obserwuj wątek
    • kattkak Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 00:31
      jest
      • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 00:35
        Mam doła giganta,właśnie doszłam do wniosku że moje małżeństwo dobiega
        końca.Jest 00:30 a mój szanowny nie wrócił do domu i ma wyłączoną kom.Wyszedł z
        domu ok 14, zadzwoniłam do niego ok 18 a on mi mówi że jest w pabie i ogląda
        mecz(nigdy go to nie interesowało),nie układało nam sie ostatnio ale po
        dzisiejszym chyba powinna mu wystawić rzeczy za drzwi.(to nic że jest Wielka
        Sobota)
        • czarny.kot997 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 00:44
          to zalezy, czy zalezy ci na tym malzenstwie czy nie, bo to jest chyba sedno
          sprawy
          • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 00:49
            Gdybym była 'sama'nie zastanawiałabym się 2 minut ale mamy dziecko i tu
            zaczynają sie schody.Ja sie poprostu boje zacząć "wojny".Chyba poprostu
            potrzebuje dobrego kopa albo dobrego prawnika.
            • czarny.kot997 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 01:35
              to fakt, ze dziecko komplikuje sprawe, ale mimo wszystko musisz przeanalizowac
              priorytety, czy warto i czy jest o co walczyc, czy jestescie ze soba juz tylko
              dla dziecka? jesli go jeszcze kochasz to radze powalczyc- przede wszystkim
              rozmawiac i to na zasadzie "kawa na lawe" prosto i bez czekania, ze facet sie
              czegos domysli-NIE domysli sie na pewno! I, czy potrafisz czy nie musisz mu dac
              odczuc, ze nie jestes z nim tylko ze wzgledu na dziecko-jestes bo chcesz, ale w
              kazdej chwili mozesz przestac chciec-tylko zimno i bez emocji. To jest tez jego
              dziecko i on tez ma oco walczyc. ja dopiero po wielu latach nauczylam sie, ze w
              zwiazku trzeba byc egoista (ze twoj maz nim jest to juz wiesz z faktu, ze
              wlasnie sobie siedzi w pubiewink). wiecej wiary w siebie!
      • benignusia Re: Jest tu ktoś?? 09.04.07, 00:53
        też jestemwinkpochwale sie.są święta,ja mam o rok więcej.....hmm....tylko czy jest
        sie czym chwalić??wink)
    • asiucha28 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 05:58
      A ja bym mu ta walize wystawila, nie ma prawa Cie tak traktowac i w dodatku w
      Wielka Sobote...Ja nie jestem dewotka, ale troche refleksji w te dni by sie
      przydalo.
      • zapalniczka5 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 10:30
        Też mam doła giganta i też zastanawiam się nad swoim małżeństwem, i też mamy
        dziecko, więc problem jest większy.
        Najpierw awantury przez jego rodziców, teraz jemu zaczyna coś odwalać. Nie dba
        o siebie, chodzi ubrany jak ostatni lump, nie ogolony, u fryzjera nie pamiętam
        kiedy był ostatni razsad Wczoraj mu to powiedziałam, to się wkurzyl.
        Zaproponowałąm, abyśmy skoczyli do miasta po jakiies nowe ciuchy dla niego to
        stoczyliśmy wojnę. W koncu pojechalismy i w sklepie zrobil mi scene jak 5-
        letni gó..arzsad
        Mam dośćsad
        Chciałabym się wypłakać w rękaw przyjacielowi, który był przy mnie od zawsze,
        ae mam zakaz spotykania się zn im, zakaz telefonowania, zakaz odbierania
        telefonów od niego. Czasami udaje mi się napisac do niego sms-a, ale to nie to
        samo co wypłakanie się w rękaw sad(((((((((((((
        • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 20:32
          Wrócił o 10 rano-pijany.Moja rodzinka przyjechała a on spał w 2 pokoju,po czym
          znów wrócił do kolegów.Ok 18 chciał sie godzić ale o czym ja mam z nim
          rozmawiać jak jest pijany,nie wiem co sie z nim dzieje ale ja mam już tego
          powoli dosyć,nawet nie podzieliliśmy sie jajkiem.Jak mały go zobaczył to aż
          piał...serce mi sie kraja.Nie wiem co do niego czuje jesteśmy razem 7 lat i nie
          wiem czy to nie przyzwyczajenie,ale dlaczego ja mam tak żyć.Inaczej wyobrażałam
          sobie moje małżeństwo.I znowu go nie ma...
          • asiucha28 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 20:40
            Smutne to co piszesz i powazne ze to wszystko sie dziej w swieta. Dla mnie to
            niewyobrazalne, moje malzenstwo jest o.k, przynajmniej tak mi sie wydaje, a jak
            czasem moj wroci do domu pijamy to ja od razu walizki pakuje. Powinnas podjac
            jakas decuzje, a przynajmniej porozmawiac na trzezwo, ze to nie do zniesienia,
            i ze jak sie powtorzy to go zostawisz, moze sie mu oczy otworza co?
            • tereska1986 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 21:04
              Wspólczuje Ci bo masz duży orzech do zgryzienia, ale moim zdaniem nawet dla dziecka czasami jest lepiej sie rozstac bo jak ma ogladac ojca codziennie pijanego albo was klocących sie to niech lepiej widzi ojca raz w tygodniu ale trzezwego.
              A kto wie moze jak mu powiesz ze to koniec to mu sie oczy otworza

              ZYCZE CI ZEBY WSZYSTKO SIE ULOZYLO DOBRZE
    • erka235 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 21:22
      jestem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • edycia274 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 21:25
        Jestem na moment, mąż poszedł z psem, Nika śpi więc kuknęłam tu.
        • kattkak Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 21:35
          raczej mąż nie spędził nocy w pubie.
          Często picie jest sygnałem że z czymś sobie nie radzi, nie koniecznie jest to
          sygnał że noc spędził w czułych ramionach pięknej blondynki.
          Jak już sama ochłoniesz, spróbuj na spokojnie z nim porozmawiać.
          • asiucha28 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 21:45
            Kattak ma racje, moze on ma jakis problem... cos w pracy, za malo zarabia,
            srzeczka z szefem, moze z Toba? Ze swoja rodzina?
            • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:10
              Właśnie przetrzepałam jego telefon-wiem że to obrzydliwe ale nie mogłam inaczej-
              i znalazłam,dwa sms jedem od jakiejś rury,a drugi wysłał sam:"miłej nocki
              dziecino"Boże co ja mam robić,wszystko stanęło na głowie,chyba potrzebuje
              prawnika POMOCY
              • taylorhayes Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:14
                A ile masz lat?
                • taylorhayes Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:19
                  Pytam bo to ważne przy podejmowaniu decyzji co robić dalej. Jeżeli jesteś młoda
                  i masz jakieś źródlo utrzymania to wypier... jego bety i koniec. A jak jestes
                  od niego uzalezniona finansowo i nie masz juz sily zaczynac na nowo, to sie
                  trzeba zastanowic na spokojnie. No i pytanie podstawowe: czy go kochasz
                  (zresztą co to znaczy...?).
                  • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:21
                    Jestem uzależniona finansowo bo jestem na wychowawczym z naszym synkiem,ale na
                    szczęście mam rodziców.CHOLERA jestem wściekła,czuje bezradność,niemoc,to jest
                    okropne
              • asiucha28 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:16
                No to masz problem. Wiesz co? Wystaw mu te walizy, niech mu dziecina skarpety
                pierze!!!
                • kinga_n1 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:17
                  27
                  • taylorhayes Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:20
                    No to sobie na pewno tysiąc razy super ułożysz życie! Pozdrawiam smile
                  • asiucha28 Re: Jest tu ktoś?? 08.04.07, 23:20
                    Masz 27 lat i cale zycie przed soba, mozliwosc znalezienia kogos kto cie bedzie
                    sznowac i dziecko nie jest problemem.
                    • kattkak Re: Jest tu ktoś?? 09.04.07, 01:02
                      a co tu ma wiek do tego, a gdyby Kinga miała 40 lat?
                  • benignusia Re: Jest tu ktoś?? 09.04.07, 01:10
                    wiesz co...analizowałam twoje posty z mężem(poznam męski punkt widzenia)i
                    stwierdził że jego zdaniem odejść....i albo sie obudzi albo.....albo nie jest
                    ciebie wartcrying(szczęśliwe dzieci są przy szczęśliwych rodzicach,i nie warto
                    poświęcać własne życie....bo ty też jesteś kobietą,masz swoje potrzeby....moim
                    zdaniem powinnaś z nim pogadać,no bo sory bardzo....albo
                    święta....dzieci....może zapytaj wprost czy ma kogoś....czy możesz uratować ten
                    związek.....jeśli stwierdzi że on nie zdradza ciebie to już nie wiem o co mu
                    chodzi....ja szczerze mówiąc bardzo sie boje że mój mężuś wywinie mi jakiś
                    numer,choć jest przykładnym mężem,mnie zabiera co tydzień gdzieś,spowiada sie ze
                    wszystkiego(co do słowa,co kto powiedział.....)ale jestem podejrzliwa.i lepiej
                    dmuchać na zimne....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka