Dodaj do ulubionych

Znajomi naszych partnerów

18.04.07, 22:15
Już po raz drugi dziś nasuwa mi się pytanie, czy istotne było dla Was
towarzystwo w jakim obracał się Wasz partner?

Lubicie jego przyjaciół i kolegów?
Starałyście się wpłynąć na rozluźnienie ich kontaktów?
Obserwuj wątek
    • tigra8 Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 22:22
      Bardzo lubię znajomych mojego męża, mamy jednak tak mało okazji do spotykania
      się. Głównie ze względu na charakter pracy mojego męża, ale także z powodu
      tego, że mieszkają w różnych częściach Polski.
      Natomiast, jeśli wyczuwam w otoczeniu męża jakiś fałsz, staram się delikatnie
      wymanewrowac nas z takiej znajomości, lub sugeruję mu ostrożnośc.
      Wiem, że zabrzmi to trochę jak samochwalstwo ale jak narazie nigdy się nie
      pomyliłam.
      • gabi683 Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 08:09
        Lubie znajomych mojego meza choc i znalazła sie jednen taki co noz mu w plecy
        wbil był nawt swiadkiem na naszym slubie .No ale prucz tego jednego cła resza
        jest okismile
    • magda210682 Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 22:25
      Nie znosiłąm co nie których, zwłaszcza kobiet. Okazywało sie póxniej że z nimi kręcił i to nie źle. Kumpli miał raczej do wypicia. Miał wogóle poranionych znajomych.Do dzisiaj ma chociaż mnie to nie obchodzi bo się rozwodzimy.
      • lila1974 Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 22:29
        Przepraszam, że drążę, jeśli nie masz ochoty oczywiście nie odpowiadaj, ale jak
        myślisz, czy nie byłąs przypadkiem "ślepa" na tych kolegów? czy te znajomości
        nic Ci nie powiedziały o nim?
        • magda210682 Wiedziałąm doskonale 19.04.07, 08:59
          Wiedziałam doskonale i wcale mnie nie draznisz. Bylismy ze soba 9 lat i od 2 prawie lat jestesmy ( nie stety jeszcze) małżeństwem. Widziałam doskonale i kilka razy sie wyprowadzałam bo mieszkalismy razem ale za kazdym razem było blaganie o powrot. wiec wracałam- idiotka. Słuchaj uwazaj zwłaszca na kolezanki z pracy. zawsze sa tylko olezankami dopuki nie zamieszka z nimi( mój teraz mieszka z kolezanka z pracy). Wiele znosiłam i dopiero teraz jak urodziłam synka zrozumiałam ze nie moge go krzywdzic. Wiec odeszlam od niego puki maluch jeszcze w sumie nie rozumie. Nie utrzymujemy kontaktow. Mąz nie zawraca sobie nami głowy, nie dzwoni nie pyta. Daje 200 zł dobrowolnie( zarabia ok. 4 tyś) ale mam nadzieje ze sad przyzna wiecej. Ale sie rozgadałam. No ale suma sumarum uwazaj. Ja teraz nie wiem czy tak łatwo bede ufala facetom. Zreszta kobietom tez bo pamietaj najciemniej jest pod latarnia.
          • lila1974 Magdo 19.04.07, 10:13
            Dziękuję za troskę - Na szczęście jest na wyrost smile

            Interesuje mnie dlaczego za niego wyszłaś skoro widziałaś, że ma nędzne
            towarzystwo. Nie dało Ci to do myślenia? Pytam absolutnie niezłośliwie.
            • jusytka Re: Magdo 19.04.07, 17:12
              Lila chyba za bardzo drążysz, jak człowiek zakochany to ma klapy przed oczami i
              już. Nie wiem czy czytałaś ostatnie Wysokie Obcasy w GW - tam to dopiero opisane
              są przypadki toksycznych, patologicznych związków - nie sposób tego zrozumieć
              stojąc z boku ...
        • magda210682 Przepraszam!!!!! 19.04.07, 09:06
          Jeżeli kogos rozdrazniłam moimi wypowiedziami, to peplasiam. Po prostu nie umiem juz zaufac kobietom i nigdy sie z nimi nie przyjaźnie, są po prostu kolezankami w pracy. Mam nadzieje ze rozumiecie moje podejscie do sprawy. ja nigdy nie probowałam zniszczyc czyjegos zwiazku moze temu nie rozumiem kobiet- ich toku myslenia. zawsze uwazałam ze skoro przychodzi na kawe piwko chodzimy na zakupy to nie wskoczy od razu do mojego łózka. No nic ale ogolnie jestem pozytywnie nastawiona i nie myslcie sobie ze jestem baba ktora chce zniszczyc gatunek ludzki. Nie, raczej podchodze do tego juz jako do rzeczy ktora musi byc, bo byloby chyba nudno.
    • mathiola Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 22:30

      > Już po raz drugi dziś nasuwa mi się pytanie, czy istotne było dla Was
      > towarzystwo w jakim obracał się Wasz partner?

      Istotne i to bardzo


      > Lubicie jego przyjaciół i kolegów?

      Większość lubię - mamy ten sam gust wink))
      Parę osób nie lubię. Generalnie ciężko ogarnąć znajomych mojego męża, bo dużo
      ich ma smile

      > Starałyście się wpłynąć na rozluźnienie ich kontaktów?

      W pierwszej chwili chciałam napisać oburzona, że nie, a skąd smile Ale po
      głębszym namyśle doszłam do wniosku, że owszem - poprzez swoje "neutralne"
      przeciez komentarze, sprawiłam, że mój mąż spojrzał na kilka osób z dystansem i
      dostrzegł to, czego wcześniej nie dostrzegał, bo nie chciał - i spowodowało to
      rozluźnienie kontaktów - ku mojej uciesze, bo to mendy były smile))
    • fajka7 Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 23:36
      Istotne.
      Wiekszosc lubie.
      Wplynac na rozluznienie, to nie, ale faktycznie zdarzylo sie, ze gdy jednego
      znielubilam, bo uznalam, ze zachowal sie nie fair w stos. do mnie, to odmowilam
      zaproszenia go do domu i od tej pory spotykaja sie gdzies tam w knajpie, gdy
      ich najdzie ochota. Nie przeszkadza mi to wcale.
      I choc na codzien rzadko mam okazje to cwiczyc, to ogolnie stanowisko mam
      takie, ze do domu wpuszczam ludzi wylacznie tych, ktorych lubimy oboje.
      Ale dla mnie moj dom, to miejsce o wysokim progu intymnosci.
      Poza tym nie wplywam, ale moze dlatego, ze moj maz jakos sie specjalnie kolegom
      nie oddaje osobiscie, wiec nie ma na co wplywac smile
    • marghe_72 Re: Znajomi naszych partnerów 18.04.07, 23:56
      lila1974 napisała:


      >
      > Lubicie jego przyjaciół i kolegów?
      > Starałyście się wpłynąć na rozluźnienie ich kontaktów?

      Lubię
      Nie starałam się, bo niby jakim prawem (abstrahując od tego,ze naprawde ich
      lubię smile?
      Poza tym tak sie z męzem dobraliśmy, że ciągnie nas do podobnych osób. On lubi
      moich znajomych, ja Jego. Szybko stają sie naszymi znajomymi big_grin
    • ik_ecc Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 02:58
      Z moim bylo tak dziwnie, ze niektorych jego znajomych bardzo lubilam, a innych
      bardzo nie lubilam. Obracal sie w dwoch swiatach i rozlaczne te swiaty byly
      (znajomi sie nie pokrywali). No i to towarzystwo, ktorego nie lubilam *rozpadlo
      sie*. Nie wiem czy mialam na to wplyw czy nie, ale rzeczywiscie ci ludzie jakos
      w pewnym momencie przestali sie spotykac. Jak dla mnie mily zbieg
      okolicznosci...
      Pozostalych znajomych bardzo lubie i bardzo szanuje, najbardziej tych
      najblizszych.
    • denea Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 07:47
      Oczywiście że istotne.
      Raczej lubię.
      Na rozluźnienie kontaktów nie starałam się wpłynąć, chociaż parę razy
      sugerowałam mu ostrożność i ograniczenie zaufania do kogoś, jak coś mi "nie
      grało". On jest bardziej ufny i bezkrytyczny w stosunku do ludzi.
      Ale i czasem mu przypominam żeby się odezwał np. do kumpla z porodówki, z
      którym kontakty jakoś się rozluźniły a oni tyle lat razem spędzili, prawie jak
      bracia.
    • babsee Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 08:35
      To jest bardzo ważne!
      Na szczęście większośc jego kolegów byla również i moimi znajomymi wiec nie
      bylo problemu-znalam tych ludzi.Ale byl jeden-jakas "porażka zyciowa"-nie
      znosilam go,wzbudzal we mnie jakis podświaomy lęk.Jak maz(wowczas niemąż) szedl
      z nim na pifffko to wracal zawsze o przedziwnych porach.Kolega lubi sobie wypic
      wiec dzwonil czesto.
      Powiedzialam co o tym mysle, i stopniowo, powoli staralam sie obrzydzic kolege.
      Bez awantur.Kolega zniknąl z naszego zycia w ciągu roku.
    • net79 Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 09:25
      Ja swojego wyrwałam w innym świecie, więc jakby z ograniczoną liczbą sezonowych
      znajomych. Nikła część przyjaźni przetrwała dłużej, lubiłam, ale nie do końca
      ufałam. Jeden kolega poszedł w odstawkę, miałam udział w procesie
      uświadamiania, ale decyzja i czas zależały tylko od mojejo M. Z jednym
      mailujemy do dziś i widujemy sie raz w roku. Reszta jego znajomych takich z
      korzeniami mieszka daleko z tąd i cieszę się jak ma okazję się z nimi spotkać i
      nic mi do tych kontaktów.
      • hannabartek Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 10:05
        Nie przepadam za jednym kolegą, to znaczy nie miałabym w sumie aż tak wiele
        przeciwko, gdyby Jego wizyty nie przekraczały 24 h (mieszka 200 km od nas, więc
        trudnio je skrócić). Na szczęście są barzo rzadkie ale i tak jęczę jak ma
        przyjechać ... Najbardziej to denerwuje mnie fakt, że jest z niego niezły
        kłamczuch, nieszkodliwy ale kłamczuch.
    • chipsi Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 11:50
      Mąż miał kumpli naprawdę różnistych. Jednych fajnych, zresztą z jednym z nich
      się spotykałam i tak właśnie poznałam mojego "R" tongue_out . Inni mieli trochę
      niepokolei i, nieukrywam, toczyłam z nimi wojnę bo chcieli mojego mężczyznę z
      niechęcić do mnie. O dziwo wygrałam jednocześnie przekonując ich do siebie. O
      dziwo, bo miła, ups, nie byłam smile Koleżanek bliższych nie posiadał.
      Mąż miał i ma podobne podejście do moich kumpli i kumpeli. Z jednymi się
      zaprzyjaźnił a z innymi nie. Mimo iż mi tych drugich w żaden sposób nie
      obrzydzał to chyba miał nosa bo prędzej czy później okazywały się niewypałem.
    • ominika Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 12:09
      Istotne i nie-istotne - jednoczesnie. Bo jesli mój mąż jest taki jaki jest i
      takiego w pełni akceptuję i kocham i z takim jestem tyle lat - to naturalną
      sprawą jest, że "dobrodziejstwo inwentarza" jakim byli jego - a teraz są nasi
      znajomi - jest tak "dobrane", że trudno mieć zastrzeżenia. Inna prawda, że ta
      grupa nie jest duża i jest stała od dobrych kilkunastu lat, sprawdzona w
      różnych życiowych sytuacjach, no a poza tym mój M. ma szczęście do ludzi. Lubię
      jego przyjaciół i znajomaych z pracy - znamy się, utrzymujemy w miarę
      mozliwosci kontakt i nigdy nie miałam zapędów, żeby on musiał rezygnować ze
      spotkań w męskim gronie, bo ja mam jakieś "ale". Czasem to on ma skrupóły,
      kiedy wychodzi ale ja wtedy egoistycznie wypycham go z domu, bo też czasem
      lubię mieć wolny wieczór dla siebie wink
    • oxygen100 Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 12:27
      Moj maz nie jest osoba ktora jakos zabiega czy starannie pielegnuje swoje
      przyjaznie. jedni znajomi przychodza inni odchodza. Na ogol lubie, choc bywa
      roznie.
      • ledzeppelin3 Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 12:38
        Mamy tych samych, bo to samo środowisko (praca i studia), jego kolesi bardzo
        lubię, koleżanek jakoś nie matongue_out
    • etiennette Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 13:05
      Znajomych, kolegów moj mąż ma wielu. Raczej wszystkich polubiłam, z jednym
      wyjątkiem- najlepszego kumpla mojego męża jedynie toleruję. Mam o nim własne
      zdanie, nie podoba mi się jego "sposob" na życie. na szczęscie mieszka kawał
      drogi od nas i nie muszę go często znosic smile
    • malila Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 13:19
      Kiedy zaczęliśmy się spotykać, razem studiowaliśmy i mieliśmy mniej więcej
      wspólne grono znajomych. I podobne co do nich opinie. Poza tym nigdy nie
      zauważyłam u mojego męża podatności na wpływy.
    • headonshoulders Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 16:27
      niektorych lubie, niektorych nie.

      Jego kolezanki generalnie mnie wk... bo wiekszosc na niego leciala bez skrupolow, wiec teraz juz nie
      utrzymuje z nimi kontaktow, po tym jak go zterroryzowalam.

      Kolegow roznie - niektorzy sa fajni, niektorzy nie , albo mega nudni albo mega imprezowi, malo po
      srodku. Sa mili ale sama bym ich na swoich przyjaciol nie wybrala.
    • ewcia1980 Re: Znajomi naszych partnerów 19.04.07, 16:34
      Dla mnie wazne było z jakimi ludzmi przyjazni sie mój partner.
      Ma bardzo duze grono znajomych i przyjaciół i własciwie lubie prawie wszystkich
      jego kolegów i ich partnerki.
      powiem szczerze, ze teraz mam lepszy kontakt z koleznakami mojego męża niz z
      moimi.
      smutne ale prawdziwe.
      pozdrawiam
      Ewelina
    • jusytka i tak i nie 19.04.07, 17:04
      Towarzystwo w jakim sie obracał było istotne, bo wiele mówiło o nim samym. Nie
      starałam sie wpłynąć na rozluźnienie tych kontaktów, bo tak się złożyło, ze jego
      znajomi stali sie moimi znajomymi, z którymi do tej pory mamy świetny kontakt smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka