Dodaj do ulubionych

komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana

14.05.07, 12:24
jestem nie wierząca. nigdy nie chodziliśmy do kościła z córką.od zeszłego
roku w przedzskolu była religia córka chciała chodzić więc nie chciałam jej
zabraniać. ale teraz kiedy czas komunii się zbliża jestem przerażona. smile
to dopiero za rok ale ... jakoś sobie tego nie wyobrażam. wiem że siostra
pyta na religii dzieci czy chodzą do kościła z rodzicami bo ostatnio córka
mówiła że jest jej smutno że nie moge z nią iść do kościoła bo siostra
mówiła.....
ja nie chodziłam i nie bede chodzić ale nie wiem jak wytłumaczyć to córce.
nie chce żeby uważała mnie za wyrodną matkę
a co dopiero bedzie za rok. z tego co wiem to rodzice MUSZĄ chodzić z
przyszłym komunistą do kościoła. ale w końcu to ma być komunia dziecka A NIE
RODZICÓW.!!!!!!!!!!!!POMÓŻCIE JAK TO ROZEGRAĆ??????
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:26
      u nas rodzice nie musza. Musza dzieci- wiec technicznie na ogol chodza i
      rodzice- ale mysle ze spokojnie mozesz rundki dookola kosciola robic smile
    • mamaemmy Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:26
      a córka chce miec komunię?
      • gazetaforum Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:36
        na razie mam jeszcze trochę czasu ale sądząć po tym że WSZYSTKIE DZIEWCZYNKI Z
        KLASY bedą mieć i biała suknia i prezenty... to raczej wszystko wskazuje na to
        ze i ona też bedzie chciała. na razie nie chciałam poruszać tego tematu uncertain
        a odnośnie rundek na około kościoła to też zależy od księdza bo są u nas
        tacy. "nawiedzenie" a jeszcze jeden minus to brak ślubu kościelnego.
        przewalone totalna dyskryminacja "nie katolików" sad
        • procesor Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:45
          jaka dyskryminacja?
          nie rozumiem
          nie wierzysz a dziwisz się że sa pewne wymagania któe trzeba spełnić? smile

          a dziecko jest ochrzczone?

          jeśli córce naprawdę zalezy to musisz po prostu iśc porozmawiac z księdzem - że
          ty nie wierzysz ale twoje dziecko jest na tyle duże że świadomie chce wybrac
          kościół - jeśli jest jakims cudem smile ochrzczona to obowiązki powinni przejąć
          chrzestni w przygotowaniu dziecka
          a jak nie ochrzczone - to trzeba dopełnić tego sakramentu i tu znów pojawia sie
          chrzestni - i ich obowiązek pomagania w wychowaniu w wierze smile

          a jeśli chodzi tylko o sukienke - to możesz jej obiecac że sukienkę jej kupisz
          smile i zrobisz uroczysty obiad na jej cześć
          i już
          • big__mama Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 19:07
            procesor napisała:


            > jeśli córce naprawdę zalezy to musisz po prostu iśc porozmawiac z księdzem -
            że
            > ty nie wierzysz ale twoje dziecko jest na tyle duże że świadomie chce wybrac
            > kościół

            Mając 7 czy 8 lat nie do końca moim zdaniem mozna mówić o świadomym wyborze
            religii.
            • croyance Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 04:29
              A jakby miala identyczne poglady, jak mama, to by bylo swiadome?
    • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:37
      Trzeba było wyjaśnić dziecku, że jesteś niewierzaca i nie posyłać na religię a
      tak masz dziecko po praniu mózgu. Normalnie wytłumaczyć: nie pójdę z tobą do
      kościoła ponieważ nie wierzę w boga. Jeśli córka chce mieć komunię to proszsz -
      może z nią chodzić ojciec, ciotka, dziadkowie.
      • akseinga Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:43
        Dokładnie. Dziecko teraz skołowane będzie. Powiedz jej co i jak i daj wybór.
        Napewno nie zabraniej i nie zniechęcaj bo może mieć kiedyś pretensje, że nie
        pozostawiłaś jej wyboru. Może poproś kogoś wierzącego aby córce wyjaśnił co to
        jest komunia , bo jak ma to być tylko dla sukienki i prezentów to lepiej
        zrezygnować.
        • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:52
          Ja bym podawała prosty komunikat: ludzie są różni, kwadratowi i podłużni, jedni
          wierzą i chodzą do kościoła/meczetu/cerkwi a inni vide mama - nie wierzą, nie
          modlą się i nie przyjmują komunii.
        • gazetaforum Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:53
          córkę ochrciłam tylko dla tego że Polska staje się KATOLANDEM i nie długo bez
          zaświadczenia o wszystkich sakramentach nie dostanie się kredytu w banku. ok
          żartowała bez urazy.
          z rodzicami chrzestnymi wogóle nie mam kontaktu
          nie chciałam jej zabraniać chodzenia na religie bo sama byłam dzieckiem które
          siedziało na korytarzu w czasie religii
          wiec skoro podjeła decyzje ze chce chodzic to czemu jej zabraniać
          • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:57
            Jestem ateistką i mam w dupie katoland. Ja przeżyłam procesje coroczne
            dziewczynek w bieli pod blokiem i nie miałam parcia na komunię więc moje
            dziecko też przeżyje. Najwyżej nauczę go walić w dziób za nachalne pytania.

            No to trudno. Albo zjadasz żabę i chodzisz z dzieckiem nie komentując albo
            cedujesz ów obowiązek na kogoś innego.
          • lola211 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:58
            > wiec skoro podjeła decyzje ze chce chodzic to czemu jej zabraniać
            Tak wazna kwestie zostawiasz dziecku?Aa Ty myslisz, ze ona jest w stanie podjac
            decyzje swiadomie?No ludzie..
            Zachowalas sie jak tchorz to teraz sie gimnastykuj jak z tego wybrnac.
            • mijaczek Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:00
              lola211 napisała:

              > > wiec skoro podjeła decyzje ze chce chodzic to czemu jej zabraniać
              > Tak wazna kwestie zostawiasz dziecku?Aa Ty myslisz, ze ona jest w stanie podjac
              >
              > decyzje swiadomie?No ludzie..
              > Zachowalas sie jak tchorz to teraz sie gimnastykuj jak z tego wybrnac.

              bzdura. matka nie zachowala sie jak tchorz. od malego powinno sie uczyc dziecko
              podejmowania decyji i ponoszenia ich konsekwencji!
              to wlasnie ci, ktorzy o wszystkim decysuja za dziecko sa tchorzami!
              • lola211 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:10
                od malego powinno sie uczyc dziecko
                > podejmowania decyji i ponoszenia ich konsekwencji!

                Tak- NA MIARE ich mozliwosci.Kilkulatkowi to mozesz pozostawic do wyboru
                kwestie koloru skarpetek i tego, czy chce uczeszczac na kolko szachowe czy
                karate.
                Ale nie kwestie wiary, kwestie ktora dosc zasadniczo wplynie na jego cale zycie.
                Wiadomo przeciez, ze dziecko najczesciej chce robic to co rowniesnicy, bez
                glebszej refleksji.
                Jakbym miala pozostawic dziecku wybor, to nie chodzilaby do szkoly, tylko cale
                dnie spedzala na rozrywkach i zabawie.
                To w ogole jakas paranoja by byla.od tego jestem rodzicem, by w prewnych
                zasadniczych kwestiach decydowac za dziecko.

                • triss_merigold6 Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:12
                  O toto. Ustalmy po kolei:
                  - uważam swój światopogląd materialistyczny za fajny i słuszny
                  - skoro tak uważam to przekazuję go dziecku
                  - skoro przekazuję dziecku to konsekwentnie czyli bez wstawek religijnych
                  - ergo komunia odpada w przedbiegach
                  • demarta Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:23
                    triss_merigold6 napisała:
                    > - skoro tak uważam to przekazuję go dziecku

                    triss, przepraszam bardzo, ale dzieci nie rodzą się po to, zeby być naszą
                    kopią, zwłaszcza światopoglądową. w życiu bym cię nie posądziła o bądź co bądź
                    ograniczanie światopoglądowe dziecka.

                    jak dla mnie dziecku mówi się co się samemu myśli na tematy różne, a jemu
                    pozostawia się drogę życiową bez stawiania zbyt wielu znaków stop. jak inaczej
                    spowodować, by dziecko wiedziało czego w życiu chce, kiedy z gruntu narzuca mu
                    się własne poglady.
                    • triss_merigold6 Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:27
                      Mój wzorzec życia zakłada brak religijności. Czy w imię dawania wyboru powinnam
                      dziecku wprowadzić płodozmian - dziś kościół katolicki, w sobotę synagoga, w
                      poniedziałek meczet? Wiedzę o religiach, mitach etc. elementach kultury
                      przekażę jak najbardziej.
                      Mówiąc dziecku co myślę na tematy różne jednocześnie uprawiam - jak każdy
                      rodzic - łagodną formę indoktrynacji etyczno-obyczajowej.
                      Nie zabronię wprost pójścia do kościoła, bo po co? Niech idzie jak chce. Tyle,
                      że 2,5 latek sam raczej nie zechce jak nie ma wzorca.wink
                      • demarta Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:32
                        a ja wychodzę z założenia, ze gdybym nie była za dziecka zmuszana do
                        uczestnistwa w tych szopkach, to nie wiedziałabym dziś czym to pachnie. no,
                        ewentualnie nie posiadając żadnej wiedzy praktycznej w temacie "katolicyzm nasz
                        kochany", to pewnie w wieku późniejszym z czystej ciekawości poszwędałabym się
                        po kościele, czy też wśród pingwinów. a tak, osiągając cudowny wiek dojrzałosci
                        pozornej, czyli 18 lat, jedno miałam z grzywki - doświadczenia z kościołem.

                        fakt, ze byłam zmuszana pozwoliło mi być wcześniej uświadomioną, ze to nie moja
                        bajka. gdyby mi za dziecka zabraniano, nie wiem, czy na złość mamie nie
                        wgłębiłabym sie w zdrowaśki i ojczenasze.
                        • triss_merigold6 Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:36
                          Bzdura. Ja byłam z ateistycznego domu i w wieku dojrzewania poglądy na temat
                          potrzeb religijnych własnych miałam mocno sprecyzowane. Nie kusiło mnie, nie
                          nęciło, nie próbowałam z ciekawości a osoby mocno praktykujące jakąkolwiek
                          wiarę uważałam za lekko upośledzone.
                          • demarta Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:39
                            triss_merigold6 napisała:

                            a osoby mocno praktykujące jakąkolwiek
                            > wiarę uważałam za lekko upośledzone.

                            ja im się dziwiłam, ale nie żebym się brzydziła smile))
                            ale to przez to, ze przyjaźniłam się z jedną "normalną" głęboką katoliczką.
                            morze wódki wychlałyśmy przy ogniskach, przy których na gitarach grywałyśmy co
                            nam sie żywnie chciało. nie narzucała nam oazowych pieśni, a tajniki swojej
                            wiary pozostawiała dla samej siebie i nikomu się z tym nie narzucała. naprawdę
                            normalna, fajna babka! tylko po ch.. teologię studiowała...... w tym trochę
                            przegieła, więc i kontakt nam się urwał.
                          • ula_ww Re: Uwielbiam Cię :) 17.05.07, 09:13
                            Właśnie, w moim dzieciństwie tego zabrakłao. Nie było kościoła i religii.. ale
                            też nie było nic w zamian. temat po prostu był przemilczany i trochę nad tym
                            ubolewam, bo dziś mam wrazenie że wtedy musiałąm sama sobie to układać, a jak
                            tu słusznie pisaliscie, dzieci chcą robić to co rówieśnicy, więc ja się czułam
                            bardzo odtrącona i inna, a dzieciaki zadbały o to żebym się czuła inna=gorsza.
                            Dziś, zanim moja córcia spotka się z tym problemem (ma 5 lat), już przygotowuje
                            się do tego, co jej dac w zamian, jak mówić o tym co dobre co złe, staram sie
                            okreslać swoje zasady moralne, tak, zebym umiała ją pokierowć. I tym samym
                            nauczyć odpowiadać innym, bronić się przed różnymi tekstami, jakie ja
                            słyszałam.
                        • wieczna-gosia Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:37
                          gdyby mi za dziecka zabraniano, nie wiem, czy na złość mamie nie
                          > wgłębiłabym sie w zdrowaśki i ojczenasze.

                          moze bys sie wglebila i przezylabys chwilowa przygode po czym doszla do wnioskow
                          ktore masz teraz? a moze wrecz przeciwnie spotkalabys na tyle fascynujaca forme
                          religijnosci ze obecnie bys werzyla i to czynnie?

                          nie chodzi o zabranianie. tylko chyba o to ze wiara to nie jest hopa siupa.
                          Tylko trzeba po prostu wierzyc zeby ja objac. I nie polega na zdrowasciach i
                          Ojcze Nasz. Ja tez bym nie umiala sprzedac dziecku komunii ot "a idz strzelimy
                          ci kiece"
                    • wieczna-gosia Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:29
                      demarta przepraszam scie ale sila rzeczy wychowujac dziecko wychowujesz je
                      zgodnie z wlasnym pogladem. I jednak latwiej jest jak sie to poglady ma, bo
                      wtedy czlowiek ma i argumenty na poparcie. I to nie ma nic wspolnego z
                      narzucaniem- ja sadze ze Triss ciezko by przezyla nawrocenie jedynaka ale
                      przeciez do kaloryfera go nie przykuje smile a sakramenty nie sa przypisane do
                      jednego wieku.
                      • triss_merigold6 Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:31
                        Przeżyłabym szok egzystencjalny to na pewno. Nawrócenie na wiarę a la Obirek
                        czy ksiądz Twardowski bym zdzierżyła ale radiomaryjności never. Coś w
                        stylu "wierz sobie ale mnie do tego nie mieszaj i nie nawracaj". Ale przecież
                        gó..arza nie wydziedziczę.P
                      • demarta Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:36
                        wieczna-gosia napisała:

                        > demarta przepraszam scie ale sila rzeczy wychowujac dziecko wychowujesz je
                        > zgodnie z wlasnym pogladem.

                        jessssu, wieczna, naprawdę nie chciałabym tak myśleć, ani się o tym przekonać.
                        ja doświadczenia w wychowywaniu dzieci nie mam, ale zawsze wyobrażałam sobie to
                        tak, że za wszelką cenę postaram się odgraniczyć to co myslę ja od tego, co
                        powinien myśleć mój 18 - 20 - letni syn. wolałabym, że starał się na podstawie
                        własnych doświadczeń mieć swój światopogląd i swoje na niego argumenty.

                        I jednak latwiej jest jak sie to poglady ma, bo
                        > wtedy czlowiek ma i argumenty na poparcie.

                        a chodzenia na łatwiznę teoretycznie nie uznaję, ale nie posiadając
                        doswiadczenia z dzieciakami, nie będę się zarzekać, że się kiedyś nie złamię smile)
                        • wieczna-gosia Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:41
                          demarta ja ci jednak przypominam ze mowiac o Komunni rozmawiamy o 7-8 letnich
                          dzieciach. czyli dzieciach, ktore nie dosc ze na wiele spraw nie maja pogladow,
                          to jeszcze do wielu rzeczy potrzebuja asysty rodzicow. jesli moja corka
                          nastolatka zechce praktykowac to na dobra sprawe jest w stanie sama znalesc
                          sobie chrzestnych, sama wiekszosc rzeczy zalatwic, a juz uczestniczyc w
                          nabozenstwach to na pewno smile

                          Ja z kolei jak slysze "ochrzcilam, a jak bedzie dorosle to sobie wybierze" to
                          mnie trzesie lekko. A jak bedzie dorosle to nie moze sobie rowniez wybrac czy
                          chce sie ochrzcic? Bo jednak na chrzcie niemowlaka zalezy rodzicom, no chyba nie
                          dziecku smile
                          i moim zdaniem Komunia tez jest jednak w tej grupie.
                          • demarta Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:47
                            no tak wieczna z tych chrztem bez własnego przekonia to przesada. ale to wynika
                            pewnie z tego, że 30-latek, który zapragnie wziać ślub kościelny będzie musiał
                            z niemowlakami się chrzcić i z 9-latkami przystępować do komunii, bierzmowanie,
                            sranie w banie.... może oni to robią tak z przezorności, zeby nie utrudniać
                            poprostu smile))

                            pamiętam jak do komunii ze mnmą razem szedł mój rosły, dorosły nauczyciel zpt z
                            podstawówki. zakochał się i mu się żenić w kościele zxachciało. łacha z niego
                            darliśmy na maksa.
                            • wieczna-gosia Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:50
                              > no tak wieczna z tych chrztem bez własnego przekonia to przesada. ale to wynika
                              >
                              > pewnie z tego, że 30-latek, który zapragnie wziać ślub kościelny będzie musiał
                              > z niemowlakami się chrzcić i z 9-latkami przystępować do komunii, bierzmowanie,
                              >
                              > sranie w banie.... może oni to robią tak z przezorności, zeby nie utrudniać
                              > poprostu smile))
                              >
                              > pamiętam jak do komunii ze mnmą razem szedł mój rosły, dorosły nauczyciel zpt z
                              >
                              > podstawówki. zakochał się i mu się żenić w kościele zxachciało. łacha z niego
                              > darliśmy na maksa.

                              nieeeee......
                              wieczna sie miala chrzcic wiec wieczna wie- mozna sie indywidualnie przygotowac
                              nikt nikomu lachy nie robi, z dzieciami nic nie trzeba robic. Komunie tez wtedy
                              mozna miec indywidualna wzglednie z innymi doroslymi jesli takowych jest wiecej.
                          • ula_ww Re: Uwielbiam Cię :) 17.05.07, 09:20
                            No właśnie dlatego te wszystkie sakramenty i manipulowania i wpajanie
                            dzieciom "jedynie słusznego pogladu" wpaja sie praktycznie od urodzenia- bo
                            powiedzcie, kto będąc dorosły świadomie by wybrał ten nasz kościół? osobiście
                            nie mam nic przeciwko religiom, różnym. Ale teraz, jako dorosła osoba, naprawdę
                            ktoś musiałby się bardzo nagimnastykować, żebym napradwę wierzyła.
                            Choćiaż chyba w każdej religii zaczyna się od małego- może w tym temacie nie ma
                            miejsca na dowolność i świadomy wybór;/
                    • lola211 Re: 14.05.07, 13:32
                      A czym innym jest zapisywanie dziecka na religie jak nie narzucaniem mu
                      swiatopogladu? Idziesz do szkoly, dostajesz na zebraniu karteczke, czy zgadzasz
                      sie czy nie na udzial dziecka w tych zajeciach.I co? Dziecka mam pytac, co
                      sadzi na ten temat? Przeciez NIC NIE SADZI, bo jest na to za male.Nie ogarnia
                      o co w ogole chodzi, tylko łyka wszystko co mu dorosli powiedza.Jak pani
                      katechetka powie, ze w niebie jest Bog, ktory go kocha to dla dziecka jest to
                      pewnik i ono w to swiecie wierzy.Bo mu pani tak powiedziala.
                      Dziecko jest bezbronne w swojej naiwnosci i jest wiecej niz pewne, ze na
                      religie chodzic bedzie na takiej samej zasadzie jak na inne lekcje.
                      Jak zapisalam dziecko na tance to po prostu chodzila, bez dyskusji i
                      roztrzasania tematu.

                      Wybor ma ten, kto potrafi znajac wszystkie za i przeciw zdecydowac co mu pasuje.
                      A dziecko nie ma szans na jakikolwiek swiadomy, przemyslany wybor w tym wypadku.
                  • brak.polskich.liter Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:36
                    No, dobra, a co, jesli mimo braku wzorcow i wychowywania bezreligijnego potomek
                    - lat okolo 7, powiedzmy - zapragnie przystapic do komunii? Bo koledzy, bo
                    prezenty (argument sukienki to raczej w przypadku dziewczynek), bo tak?
                    Zabronic bym nie zabronila, ale... lazenie do kosciola w moim przypadku odpada.
                    Wiec co? Jak sie posiada w rodzinie religijna babcie/ciocie/kuzynke chetna na
                    takie jazdy, to kul. Ale jak sie nie posiada?
                    • triss_merigold6 Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:39
                      Wtedy bym uskuteczniała polemikę z każdym tekstem sprzedanym na katechezie.
                      Ośmiolatek nie ma fazy buntu przeciwko systemowi wartości podawanemu przez
                      rodziców.
                      • brak.polskich.liter Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:51
                        Pobawilam sie w gdybanie, bo moja przyjaciolka - wychowana w ateistycznej
                        rodzinie, chrztu null, posylania na religie tez, indoktrynacji religijnej zero -
                        w II klasie podstawowki, ni z gruchy ni z pietruchy, zapragnela pojsc do
                        komunii. Chodzilo zapewne o kolezanki i biala sukienke, ale tego, o co jej wtedy
                        chodzilo, ona sama po ponad 20 latach nie pamieta. W kazdym razie jej mama -
                        ateistka poszla do ksiedza, pogadala, zorganizowali jej chrzest, po czym moja
                        przyjaciolka - dumna i blada, w bialej sukience i wianku na glowie - poszla do
                        komunii. Potem byla impreza rodzinna, prezenty, etc. Potem byl tzw. bialy
                        tydzien, a potem... jej zainteresowanie religia wygaslo. Z dnia na dzien. Gdzies
                        tak w 2 tygodnie po komunii.
                        Zastanawialam sie kiedys, czy na miejscu jej mamy postapilabym podobnie, jak
                        ona. I nie mam na to pytanie odpowiedzi... Na pewno chcialabym dociec, o co
                        dzieciakowi chodzi, co sie stalo, ze tak nagle zapragnal praktyk religijnych.
                        Ale jak bym zareagowala i co bym zrobila - nie wiem, uczciwie mowiac.
                    • lola211 Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 13:52
                      Akurat jestem na etapie komunizowania sie kolezanek moje corki.
                      Wierzcie mi, ze temat nie jest w ogole przez nia poruszany.To ja kilka razy
                      zagailam.Po prostu stwierdzila, ze ona do komunii nie idzie, bo nie chodzi na
                      religie.I tyle.O zadnych prezentach, sukience nic nie napomyka.Nie zauwazylam
                      zadnych objawow depresji z powodu wyeliminowania jej ze "stada".

                      • brak.polskich.liter Re: Uwielbiam Cię :) 14.05.07, 14:13
                        No, to luzik. Pare moich kolezanek wychowywanych bezreligijnie mialo podobnie,
                        jak Twoja corka. Znaczy sie, zero traumy i cisnienia na to, zeby isc do komunii.
                        Ja skomunizowana zostalam (rodzice katolicy), ale to bylo jeszcze w pieknych
                        czasach, kiedy na religie chodzilo sie do kosciola. Sila rzeczy, "religijne" i
                        "szkolne" bylo porozdzielane. Glowy nie dam, ale nie pamietam jakichs dyskusji z
                        kolezankami szkolnymi o tym, kto poszedl do komunii, a kto nie, i kto mial jaka
                        sukienke. Pamietam natomiast zazarte dyskusje o tym, kto co dostal na komunie i
                        od kogo.
                        Ale cholera wie - dzieciaki sa rozne i przyklad mojej przyjaciolki (opisalam
                        pare postow wyzej) swiadczy o tym, ze chyba wszystko sie moze zdarzyc.
                • wieczna-gosia Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:26
                  jesli dziecko poczuje kiedys ze bardzo chce- to ochrzci sie, przyjmie Komunie i
                  Bierzmowanie i przed slubem.
                  Przepraszam, ale z tym katolandem to umowmy sie ze przesada- nikt mnie 20 lat
                  temu nie krzywdzil za brak medalika. A juz teraz? Katoland to jest glownie w
                  TV. A w szkole coraz wiecej dzieci na religie nie chodzi.

                  I sie zgadzam z lola- jesli czlowiekpozwala dziecku na chodzenie na religie-
                  ryzykuje tym ze dziecko bedzie chcialo miec komunie. No wiec teraz wypada jej te
                  Komunie dac. Albo trzeba bylo postawic sie rok temu i powiedziec przykro mi, ale
                  nie, lub szukac innych rozwiazan.

                  Sie nie wierzy to sie nie chrzci.
            • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:02
              IMO konsekwencje wyborów światopoglądowych trzeba przyjmować na klatę. Jestem
              ateistką, to mnie jakoś wyróżnia w kraju z katolicką większością, moje dziecko
              wychowywane bezreligijnie też będzie się w tym zakresie różnić od innych
              dzieci. Umiem uzasadnić swój wybór i wiem dlaczego chcę synowi wpoić taki a nie
              inny światopogląd bez pieprzenia "jak dorośnie to sam wybierze więc chrzest
              ułatwia wybór". Jesli wybierze wiarę to POMIMO moich starań wychowawczych.
            • ula_ww Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:05
              Dziękuje wam, za te głosy stanowcze!!! chciałabym za te 2-3 lata, jak sie
              zacznie religijna jazda, znaleźć w sobie siłę, aby tak stanowczo bronić siebie
              i córcię, przez manipulacją religijną.
              Do niedawna myślałam, ze też nie bedę jej zabraniać, jeśli bedzie chciałą, bo
              ja starsznie przeżywałam tą samotność i wyobcowanie wśród innych (sukienki i
              prezenty faktycznie mnie nie ruszały). Tylko to wyobcowanie. Wiecie, jakie sa
              dzieci, a tym bardziej, jak słyszą słowa nietolerancyjnosci od swoich rodziców.
              To wyśmiewanie, wytykanie palcami... brrrrr Chciałabym ją przed tym uchronić.
              • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:21
                Nie uchronisz. Musiałabyś dziecko zamknąć w enklawie kulturalnych inteligentów,
                którym wpojono, że wiara jest sprawą prywatną.wink Ja swoje przeszłam, miłe to
                nie było. Ateista jest często postrzegany jako niezagospodarowana działka więc
                na chama ludzie się pchają z życzliwymi pytaniami i radami.
                Syna nauczę pyskować albo dawać w dziób - zależnie od natężenia chamstwa w
                pytaniu.
                • ula_ww Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:31
                  hehe, musze spróbować. Na szczęście juz umie pyskować i stawiać się. Czasami
                  mnie denerwuje , ze jest taka uparta, ale zawsze w duchu sobie mówię- dobrze że
                  taka jest, będzie umiała się bronić i stawiać na swoim. Nie to co jasmile
                  Więc nie walcze z jej uporem hehe.
                  A co do prezentów i sukienek, to myślę, ze warto dziecku wtedy powiedzieć, że
                  za tą kasę, która by poszla na imprezę (majątek!!!), może jechać na wycieczkę,
                  wakacje, przeżyć coś, kupić mega prezentsmile i też bedzie zadowolona. Ja bym
                  byłasmile
          • mama007 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:00
            naprawdę uważacie, że to będzie świadoma decyzja dziecka, jak się ktoś wyżej
            wraził?? to świadoma decyzja na imprezę w białej sukience i prezenty, a nie
            wybór wiary....
            skoro już posłałaś córkę na religię, to wydaje mi się, że powinnaś teraz dalej
            siedzieć w tej szopce... a stanie Ci się coś jeśli będziesz chodziła z córką na
            przygotowanie do komunii?
            • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:04
              Mnie by się stało. Ateista ma święte prawo nie chcieć uczestniczyć w obrzędach
              religijnych, chyba, że towarzysko - na czyimś ślubie/pogrzebie.
              Nie uczestniczyłabym w przygotowywaniu dziecka do czegoś czego totalnie nie
              łykam.
              • mama007 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:12
                triss_merigold6 napisała:

                > Mnie by się stało. Ateista ma święte prawo nie chcieć uczestniczyć w obrzędach
                > religijnych, chyba, że towarzysko - na czyimś ślubie/pogrzebie.
                > Nie uczestniczyłabym w przygotowywaniu dziecka do czegoś czego totalnie nie
                > łykam.

                ok, ale dajac dziecku w tym wieku taki wybor, chyba trzeba poniesc tego
                konsekwencje....
          • wobbler Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 15:54
            Nie sciemniaj.9 lat temu o zadnym katolandzie nie bylo mowy.Chyba,ze objawienie
            jakies mialas.
        • mijaczek Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 12:59
          Przede wszystkim musisz upewnic sie czy corka jest zafascynowana komunia,
          sukienka, prezentami, tym, ze kolezanki chodza na religie, a Bozia, Jezus i
          sakrament jej zwisa i powiewa, czy moze dziecko prawdziwie uwierzylo w Boga,
          czuje sie owieczka Jezusa i chce byc blizej NIego poprzez przystapienie do
          komunii...
          jest jeszcze jeden wariant, a mianowicie fascynacja siostra, ktora prowadzi
          lekcje religii. Moze byc tak, ze jest to przzesympatyczna pani, ktora wie, jak
          trafic do dzieci, a coreczka chcac sie przypodobac zakonnicy, chce przystapic do
          komunii..
          musisz do wszystkiego podejsc na spokojnie i na pewno nie brac nog za pas i
          uciekac przed wizja wejscia do kosciola...
          jesli okaze sie, ze to cos waznego dla twojej coreczki, ze ona szczerze i
          prawdziwie uwierzyla w Boga i chce nalezec do spolecznosci katolikow to moim
          zdaniem powinnas poswiecic jej uwage i, jesli jest to wymagane, chodzic z nia do
          kosciola, pomoc jej w przygotowaniach, ochrzcic ja, etc. mozesz wybrac jakiegos
          najnormalniejszego ksiedza i sprobowac z nim pogadac, zabierz ze soba jakas
          babcie czy ciocie z kolka rozancowego czy kogos, kto zna ksiedza, zeby go urobic
          i jakos tam pogadaj.
          wierz mi, ze dzialajac w ten sposob, pokazesz dziecku swojemu, ze moze na ciebie
          liczyc, ze ja wspieasz w jej wyborach, ze ufasz jej, ze choc mloda moze
          podejmowac JAKIES decyzje o sobie, ze nie potepiasz jej. wydaje mi sie, ze jest
          to wspaniala okazja, zeby przekonac sie duzo samej o sobie.

          powodzenia!

          ps. jesli okaze sie, ze fascynacja ogranicza sie do sukienki, prezentow, imprezy
          to proponuje poopowiadac dziecku o roznych tradycjach [o tym, ze np. niektorzy
          ludzie nie obchodza swiat bozego narodzenia, ze Zydzi maja swoje Swieto Swiatel,
          czy jak to sie po polsku nazywa, Muulmanie maja swoje swieta, etc.] i ze fakt,
          ze nie przystapi do komuni nie oznacza, ze jest gorsza od swoich
          kolegow...mozesz zaproponowac wymyslenie okazji, zaprosic cala rodzine, np. na
          dzien dziecka, wreczyc prezenty, etc.

          jesli fascynacja dot. siostry zakonnej, popros ja, zeby wytlumaczyla dziecku, ze
          komunia to wielka rzecz i nie powinna tego robic tylko, by zadowolic zakonnice.

          powodzenia!!!!!!!!!!!!!
          Mia
    • brak.polskich.liter Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:07
      O ile wiem, to rodzice nic nie musza. Natomiast po to, zeby dziecko moglo
      przystapic do komunii, musi byc ochrzczone. Jesli jestes niewierzaca, to
      mniemam, ze corki nie chrzcilas (sprostuj, jesli sie myle). Wiec, jesli mala
      chce isc do komunii, najpierw musi zostac ochrzczona. Moze po prostu idz i
      pogadaj z ksiedzem, wyjasnij z grubsza sytuacje (Ty - niewierzaca, corka - chce
      przystapic do komunii) i zapytaj wprost, jakie warunki musza byc spelnione.

      Radze wyluzowac. Mala najprawdopodobniej ma parcie na komunie, bo: biala
      sukienka, kolezanki, prezenty, co powie pani katechetka, etc. Zrozumiale. Niech
      idzie, jesli ma ochote, co nie znaczy, ze i Ty masz obowiazek uczestniczyc w jej
      praktykach religijnych (chyba, ze i Ty chcesz).
      Jak wytlumaczyc corce? Bardzo prosto. Wyjasnij malej, ze jestes niewierzaca, w
      zwiazku z czym chodzic do kosciola z nia nie zamierzasz. I tyle.

      Nawiasem mowiac - wyglada na to, ze katechetka robi dzieciakom niezle pranie mozgu.
      • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:11
        No, laska akurat córkę ochrzciła.wink tak na wszelki wypadek.P

        Ja bym szczeniakowi, który zazdrości kolegom prezentów komunijnych kupiła na
        dzień dziecka albo bez okazji coś w full wypasie albo zabrała do Legolandu na
        wycieczkę.
        • brak.polskich.liter Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:19
          triss_merigold6 napisała:

          > No, laska akurat córkę ochrzciła.wink tak na wszelki wypadek.P
          >
          Tja, wlasnie doczytalam przed chwila. Fajne, niech sie dziecie uczy konformizmu
          od kolebki tongue_out. Wariant B - tata latorosli jest katolikiem i bardzo nalegal na
          chrzest. Bywa, mam takich znajomych.

          > Ja bym szczeniakowi, który zazdrości kolegom prezentów komunijnych kupiła na
          > dzień dziecka albo bez okazji coś w full wypasie albo zabrała do Legolandu na
          > wycieczkę.

          Ja rowniez. Moglabym nawet biala kiecke a la Barbie fundnac, a co big_grin
          • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:22
            Jeśli tata nalegał to niech tata załatwia komunijny wypas. Proste jak budowa
            cepa.
            Ja prezentowałam postawę "po moim trupie".
            Kieckę Barbie (gdybym miała córkę) też bym fundnęła, czemu nie. Jak chce mieć w
            tym sesję zdjęciową to proszszsz. Chłopcy raczej wolą laptopy.wink
            • brak.polskich.liter Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:26
              triss_merigold6 napisała:

              > Jeśli tata nalegał to niech tata załatwia komunijny wypas. Proste jak budowa
              > cepa.

              Pelna zgoda. Niech chodzi tata, co juz zreszta zasugerowalam. Tata, ciocia,
              babcia z dziadkiem tez moga byc, why not. W rodzine skladajaca sie w 100% z
              bezboznikow jakos nie wierze w przypadku autorki watku.
            • ula_ww Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:39
              triss... jesteś the best. Słuchaj czy jak najdą mnie chwile zwątpienia, jak
              mojej córce stuknie 7-emka, jak będę wymiękać pod naporem nawracających
              zbłąkane owieczki, będę mogła się do ciebie odezwać i poprosić żebyś mi wylała
              kubeł zimnej wody na głowę, nawet walnęla w nos? Po prostu podoba mi się twoja
              stanowczość i pewność siebie, a mnie trochę tego brakujesmile))
              • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:52
                Ależ proszę Cię bardzo, pisz śmiało. Na priva Ci mogę gg podać.
      • brak.polskich.liter Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:14
        A, dopiero teraz doczytalam info, ze corka jednak jest ochrzczona.

        Mam pytanie - czy Twoj maz/partner jest wierzacy (co by sugerowal fakt, ze corka
        jest ochrzczona)? Jesli tak, to przeciez on moglby potowarzyszyc corce w
        praktykach religijnych, nie?
        • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:16
          A mnie jakoś drażni to że ludzie nie są konsekwentni a potem marudzą.D
          "Chcesz córciu iść do komunii? To znajdź kogoś kto z tobą odpyka obchody a na
          matkę nie licz, bo matka niewierząca." i wsio.
        • dagmama Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 13:17
          Ochrzciłaś, to idź dalej i komunię też zrób.
          Trudno.
          Mnie nie ochrzcili, na religię też chciałam chodzić, ale nuda była.
          W okolicy komunii też dodstałam prezent, żebym jedyna bez zegarka
          elektronicznego nie chodziła (najpopularniejszy wtedy prezent).
          Swojego nie ochrzciłam mimo katolandu.
          • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:10
            jeśli rodzic uznaje sie za ateistę, ale w imię własnej wygody i potencjalnych
            (zwykle przesadzonych w oczekiwaniach) reakcji otoczenia chrzci dziecko - jest
            tchórzem i tyle

            jeśli potem posyła na religię, nie umiejąc wytłumaczyć że nie są to zajęcia dla
            każdego jak rytmika - błąd nr 2

            konsekwencja - posłanie dziecka do komunii po to by miało ładną sukienkę i
            zgarnęło prezenty

            jestem wyjątkowo cięta na takich konformistów-ateistów i nie rozumiem zupełnie
            tego argumentu "jak dorośnie to sobie wybierze, ale niech ma chrzest"

            i wcale nie żal sytuacji, w jakiej znalazła się autorki wątku - masz to co chciałaś
      • gazetaforum Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:09
        brak.polskich.liter napisała:

        > O ile wiem, to rodzice nic nie musza. Natomiast po to, zeby dziecko moglo
        > przystapic do komunii, musi byc ochrzczone. Jesli jestes niewierzaca, to
        > mniemam, ze corki nie chrzcilas (sprostuj, jesli sie myle). Wiec, jesli mala
        > chce isc do komunii, najpierw musi zostac ochrzczona. Moze po prostu idz i
        > pogadaj z ksiedzem, wyjasnij z grubsza sytuacje (Ty - niewierzaca, corka -
        chce
        > przystapic do komunii) i zapytaj wprost, jakie warunki musza byc spelnione.
        >
        > Radze wyluzowac. Mala najprawdopodobniej ma parcie na komunie, bo: biala
        > sukienka, kolezanki, prezenty, co powie pani katechetka, etc. Zrozumiale.
        Niech
        > idzie, jesli ma ochote, co nie znaczy, ze i Ty masz obowiazek uczestniczyc w
        je
        > j
        > praktykach religijnych (chyba, ze i Ty chcesz).
        > Jak wytlumaczyc corce? Bardzo prosto. Wyjasnij malej, ze jestes niewierzaca, w
        > zwiazku z czym chodzic do kosciola z nia nie zamierzasz. I tyle.
        >
        > Nawiasem mowiac - wyglada na to, ze katechetka robi dzieciakom niezle pranie
        mo
        > zgu.

        qrcze nie wiedziałam że bedzie aż taki odzew.
        nie żałuje że córce pozwoliłam dokonać wyboru w kwestii religi - wiem że w
        wieku 6 lat to mało świadomy wybór -ale lepiej dać wybór niż powiedzieć " NIE
        BO NIE"
        mąż ateista.
        ale ogólnie to bardzo dziękuje za wszelkie rady smile
        • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:14
          > ale lepiej dać wybór niż powiedzieć " NIE BO NIE"

          ateizm, poważnie pojmowany zwłaszcza na płaszczyźnie wychowywania dziecka, nie
          polega na mówieniu "nie bo nie"
          jak zresztą całe wychowanie

          Twoim zadaniem jest takie przygotowanie i uświadomienie dziecka w tej kwestii,
          żeby wiedziało dlaczego nie

          czyli - to co pisała na górze Triss - od małego pokazywanie że jest różnie, nie
          zawsze katolicko, są inne religie, mity, świątynie, tradycje, bogowie

          tak sobie ja - ateistka-bezdzietna wyobrażam swoją postawę jako matki-ateistki i
          choć żyjemy w katolandzie, to nie wyobrażam sobie zostawienia tak ważnej sprawy
          jaką jest światopogląd religijny mojego dziecka, na "pożarcie" innym


          • gazetaforum Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:21
            syriana napisała:

            > > ale lepiej dać wybór niż powiedzieć " NIE BO NIE"
            >
            > ateizm, poważnie pojmowany zwłaszcza na płaszczyźnie wychowywania dziecka, nie
            > polega na mówieniu "nie bo nie"
            > jak zresztą całe wychowanie

            oczywiście kwestia ważna tylko wybór nie wielki- bo w polskich szkołach nie
            naucza się "innych" religii. a może było by to zasadne
            a tak w szkole jest tylko jedynie słuszny wybór ...
            >
            > Twoim zadaniem jest takie przygotowanie i uświadomienie dziecka w tej kwestii,
            > żeby wiedziało dlaczego nie
            >
            > czyli - to co pisała na górze Triss - od małego pokazywanie że jest różnie,
            nie
            > zawsze katolicko, są inne religie, mity, świątynie, tradycje, bogowie
            >
            > tak sobie ja - ateistka-bezdzietna wyobrażam swoją postawę jako matki-
            ateistki
            > i
            > choć żyjemy w katolandzie, to nie wyobrażam sobie zostawienia tak ważnej
            sprawy
            > jaką jest światopogląd religijny mojego dziecka, na "pożarcie" innym
            >
            >
            >
            • wieczna-gosia Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:26
              nio nio gazeta sorry, ja rozumiem ze swiadkowie Jechowy moga narzekac lub
              prawoslawni. Ale ty podobno nie wierzysz- znaczy w zadnego Boga. I tu szkola
              jednak oferuje wybor. To co najwyzej przedstawiciele innych religii moga sie
              poburzac ze zrownuje sie ich z ateistami. Ateisci moga na religie po prostu nie
              chodzic.
            • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:27
              nie szkodzi, że jest niewielki wybór i brak innych (wyraźnych) tradycji religijnych

              zresztą, ateizm nie jest odrzuceniem katolicyzmu, ale każdej innej religii również

              w szkole dziecko stoi przed wyborem: katolicka religia albo nic, więc hmmm...
              raczej ciężko chyba oczekiwać, że kilkulatek świadomie i z rozmysłem wybierze
              "nic", gdy wszyscy chmarą idą na religię (która w perspektywie daje takie
              imprezy jak komunia)
          • wieczna-gosia Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:22
            > ateizm, poważnie pojmowany zwłaszcza na płaszczyźnie wychowywania dziecka, nie
            > polega na mówieniu "nie bo nie"
            > jak zresztą całe wychowanie

            alez ci zgrabna puenta wyszla smile
            • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:28
              no ba!
              bezdzietni teoretycy mają głowy pełne puent o wychowaniu wink
              • brak.polskich.liter Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 14:37
                Ja tyz bezdzietny teoretyk wink
                I - juz w chwili obecnej - kategorycznie wykluczam poslanie dziecka na lekcje
                religii - obojetne, czy odbywajace sie w szkole (skandal, swoja droga), czy
                organizowane przez jakikolwiek zwiazek wyznaniowy. Natomiast oklaskami i
                przytupem powitalabym wprowadzenie religioznawstwa jako przedmiotu.
                • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 15:05
                  Religioznawstwo miałam na studiach, przedmiot ciekawy chociaż pani prowadząca
                  była upośledzona dydaktycznie.wink Ale literaturę można było sobie znaleźć niezłą.
                  • mc50 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 15:29
                    religia w szkole jest rzeczywiście problemem. Ja też się zastanawiam co zrobić.
                    Ja jestem ochrzczona i chodziłam do kościoła jak byłam mała teraz nie chodzę i
                    nie zamierzam. Mąż nie jest ochrzczony w ogóle i nie wierzy w Boga. Córci nie
                    ochrzciliśmy bo po co skoro i tak nikt z nas nie chodzi do kościoła. Ale martwi
                    mnie właśnie co będzie z tą religią. Czy nie będzie Jej przykro i czy nie
                    będzie wytykana jako "ta inna". Mam nadzieję, że coś się zmieni do tej pory.
                    Szkoła jest świecka i nie powinny wisieć tam krzyże ani odbywać się lekcje
                    religii.
    • anna_geras Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 15:39
      Czym zafascynowana jest Twoja corka??? Biala kieca? Faktem,ze dzieci dostana
      prezenty? Nastepna typowa katoliczka sie szykuje. Nie wierze,ze fascynuje ja
      sakrament.Dzieci mojej siostry bedac w wieku komunijnym doskonale wiedzialy
      dlaczego nie chodza do kosciola ani na religie. Wiedzialy jaki obludny jest
      kosciol,ze ksieza to tacy sami grzesznicy jak inni ludzie i nie chcialy brac
      udzialu w tej calej szopce. Siostra zapewnila corke,ze jesli chce to moze
      kiecke jej kupic do paradowania przez caly rok. Moje dziecko ma 4 lata niedawno
      byla pierwszy raz w kosciele z okazji slubu mojej szwagierki (normalnie nie
      weszlabym do srodka ale wialo strasznie) zadawala pytania co i jak i juz
      naturalnie z nia na ten temat porozmawialam i ogolnikowo wyjasnilam dlaczego
      nie chodze do kosciola. Ona w tej atmosferze wyrosnie i nie sadze aby kosciol
      mogl ja w przyszlosci zafascynowac.
    • hanyszka Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 18:51
      Jeśli córka chce przystąpić do komunii z jakiejś własnej duchowej, lub choćby
      emocjonalnej potrzeby, nie zabraniaj jej. Albo jej przejdzie, albo jej
      zostanie, ale to jej droga, która może byc niezależna od Twojej.Twoje dziecko
      to odrębny człowiek, który ma pełne prawo dokonywać totalnie odmiennych wyborów
      niż Ty.
      Natomiast jeśli czujesz, że chodzi o kieckę i prezenty, to jestem przeciw. W
      ogóle całe to zamieszanie prezentowe wokół tego, było nie było, sakramentu i
      te komunijne kiecki odjechane w kosmos, to jakaś zgroza. Totalne pogaństwo - i
      nic więcej. Żeby było jasne, mówię to z pozycji agnostyka, który w kościele nie
      pojawia sie nawet w święta.
      • andaba Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 20:54
        Chyba te 5% niewierzących w Polsce bywa na forum smile
        No kurcze, nie znam żadnego ateisty. Kilkoro świadków Jehowy, kilkoro unitów, ateisty żadnego.
        • koza_w_rajtuzach Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 21:02
          > Chyba te 5% niewierzących w Polsce bywa na forum smile
          > No kurcze, nie znam żadnego ateisty. Kilkoro świadków Jehowy, kilkoro unitów,
          a
          > teisty żadnego.

          A ja znam całe mnóstwo ateistów. Jakieś 50% moim znajomych to ateiści smile.
          • andaba Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 21:05
            koza_w_rajtuzach napisała:

            A ja znam całe mnóstwo ateistów. Jakieś 50% moim znajomych to ateiści smile.

            Gdyby nie to forum nie uwierzyłabym smile
            Zależy widać od środowiska, od rejonu, nie wiem od czego jeszcze...
            • fiola1 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 21:10
              Andaba naprawdę myślalaś,ze wszyscy wierzą?smile
              Ja tez ateistka.
              • andaba Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 21:11
                No przecież piszę, ze większość ateistów korzysta z forum smile
                • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 22:03
                  Ja znam sporo ateistów od zawsze i jeszcze więcej takich, ktore były
                  wychowywane w wierze katolickiej a potem totalnie to olały i nie chrzciły
                  własnych dzieci.
                • demarta Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 09:49
                  bo komputer to nasz bóg smile))))
    • fajka7 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 14.05.07, 21:31
      Co prawda wszystko zostalo juz powiedziane, ale sobie popisze rozrywkowo smile
      Otoz ja nie uznaje takiego modelu, ze niby jestem niewierzaca, ale przeciez nie
      bede dziecku zabraniac, wiec niech sobie uczestniczy, a szczegolnie w tych
      fajniejszych akcjach typu imprezka komunijna.

      Jesli jestem niewierzaca, to znaczy, ze w boga nie wierze, wiec trudno, zebym
      chciala, zeby moje dzieci w niego wierzyly. Wychowuje zatem tak, aby nie
      wierzyly. Dlatego moje dzieci na religie chodzic nie beda, bo chce im przekazac
      moj swiatopoglad, ktory uwazam za wlasciwy, czyli, ze boga nie ma.
      Wydaje mi sie to proste jak drut.
      Nigdy nie mialam problemow z racji ateizmu, ale nawet gdyby, to tak jak
      uczylabym dziecko olewac ewentualne uwagi, ze jest rude czy grube, tak samo
      uczylabym je radzenia sobie w kwestiach zwiazanych z religia.
      W tym temacie nie ma bowiem kompromisow.
      A wybierac same moje dzieci beda jak tylko dowiedza sie ode mnie, co ja na te
      tematy uwazam oraz uznam, ze zrozumialy i wybierac sa zdolne.
      Gdyby dzieci mogly dokonywac swiadomych i odpowiedzialnych wyborow, dowody
      osobiste wreczano by im juz na porodowce, a wieku 5 lat zaciagalyby kredyty na
      nauke w prywatnych podstawowkach.
    • kamilkka30 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 01:19
      Gdybym nie była w poznańskich przedszkolach, to czytając ten wątek, pewnie bym
      uwieżyła, że nie żyjemy w katolandzie. Niestety byłam, zapytałam się Pań:
      - " czy są jakieś dzieci co nie chodzą na religię (grupa 3 latków)?"
      - "Nie ma"...
      -"Rozumiem, że religia jest na początku, ewentualnie po 14"
      - "Nie, religia jest 2 razy w tygodniu o godz. 9.30, dziecko może pójść do
      starszaków"...
      Podkreślę, to była grupa 3 latków. W innych grupach, też nie było dzieci nie
      uczęszczających na religię.
      • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 08:25
        > Podkreślę, to była grupa 3 latków. W innych grupach, też nie było dzieci nie
        > uczęszczających na religię.

        w takiej sytuacji należy zrobić niezłą rozpierduchę w przedszkolu łącznie z
        powiadomieniem kuratorium czy komu tam przedszkola podlegają, bowiem o ile się
        orientuję nauka religii obejmuje dopiero pięcio czy sześciolatki i obowiązkiem
        dyrekcji jest takie ułożenie zajęć, by nie była w środku

        to co mnie wkurza w temacie pozycji jaką kościół zajmuje w życiu społecznym, to
        nie chęć kościoła do posiada wpływów i wchodzenia gdzie się da - bo to jestem w
        stanie zrozumieć, jest organizacją, musi być silny, zabiegać o pozycję itd

        ale wkurza mnie bierność ludzi, którzy, jak deklarują, nie mają wiele wspólnego z KK
        są takimi pseudoateistami z lenistwa, których ateizm ogranicza się tylko do
        niechodzenia do kościoła, bo przy pierwszej nadarzającej się okazji, nie
        omieszkają ochrzcić dziecka, a w temacie religii dla trzylatków przejdą szybko
        do stwierdzenia "że tak po prostu jest"

        domaganie się neutralnego światopoglądowo (choćby tylko w sprawach dotyczących
        szkolnictwa) państwa, nie jest wojującym ateizmem - jest prawem, z którego
        nikomu w Polsce nie chce się korzystać
    • zuzia412 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 09:15
      gazetaforum napisała:
      w końcu to ma być komunia dziecka A NIE
      > RODZICÓW.!!!!!!!!!!!!POMÓŻCIE JAK TO ROZEGRAĆ??????

      Komunia co prawda dziecka, ale dziecko jest twoje. Może potraktuj to tak: na
      film do kina też nie masz ochoty iść, bo kreskówki nie dla ciebie, ale idziesz
      z dzieckiem. A skoro dziecko ma potrzebę pójść do kościoła, nie rozumiem
      dlaczego nie mogłabyś się "poświęcić". Przecież nikt nie każe ci tam leżeć
      krzyżem, potraktuj to jak spędzenie czasu z dzieckiem, zrobienie z nim tego na
      co ma ochotę, nieważne jakie pobódki małą kierują. To nadal jest dziecko.
      Też jesteśmy niewierzący, liczę na to że córka jak podrośnie, nie będzie nas
      ciągnąć do koscioła, bo tak jak my będzie zalegiwać w niedzielę w łóżku do 10,
      a potem będzie wolała spędzić inaczej czas, ale jeśli będzie chciała to z nią
      pójdę. Myślę że trzeba do tematu podejść mniej poważnie, w końcu to tylko
      komunia, nie róbmy z tego wyboru który zdeterminuje całe życie naszego dziecka.
      • lola211 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 09:28
        w końcu to tylko
        > komunia, nie róbmy z tego wyboru który zdeterminuje całe życie naszego dziecka

        głupiej juz nie mozna..
      • triss_merigold6 Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 09:37
        Rozumiem, że chcesz wychować totalnego konformistę?
        W ramach spędzania czasu z dzieckiem (sama wybrałabym inne rozrywki) to mogę
        iść do Hula Kula, potaplać się w brodziku na basenie czy zaliczyć zoo a nie
        strzelać komunię. Kuźwa to jest sakrament ważny dla wierzących, jakoś IMO nie
        wypada traktować tego jak popołudnia w cyrku.
        • demarta Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 09:41
          czyli jak mój syn zechce się obrzezać w wieku lat 8, to umówię go do chirurga.
          a w wyznaczonym terminie powiem, no, synku idziemy na imprezę twojego życia.
          jeszcze szampana ze sobą wezmę smile)))
          • mynia0 hmmmmmmmm........ 15.05.07, 10:30
            tak sobie czytam, różne myśli chodzą mi po głowie.. ale najwazniejsza to chyba
            ta, że jako rodzice jednak chcąc - nie chcąc - narzucamy dzieciom własny
            swiatopogląd. wszystko jedno czy katolicki czy ateistyczny. mama - katoliczka
            będzie dziecko uczyc wiary, a mama -ateistka tego, że Boga nie ma. mama-Żydówka
            będzie uczyła córkę koszernego gotowania.. i tak dalej, i tak dalej.

            dlaczego więc część z Was zarzuca katolikom pranie mózgu i narzucanie
            czegokolwiek dzieciom od małego, skoro tak naprawdę robimy to wszyscy, w taki
            czy inny sposób? dziecko kształtujemy od małego my - rodzice, i to my
            decydujemy o tym, jakie ono będzie.

            a do autorki - dziecko ochrzciłaś i posyłasz na religię, mimo, że nie jestes
            wierząca. powinnaś się na coś zdecydować - albo uczysz dziecko katolicyzmu
            niestety wyłącznie w wydaniu szkolnym, co z reguły jest totalnym koszmarem -
            ale ze wszystkimi konsekwencjami, komunią także, albo rezygnujesz z religii i
            wychowujesz dziecko po swojemu, do czego masz przeciez absolutne prawo. troszke
            namieszałaś, no i teraz jest cieżko - dziecko chodzi na religię, ale jest
            problem z ta komunią - jeśli się nie zgodzisz, będzie miało duży mętlik w
            głowie - chodze na religię, to dlaczego nie do komunii? trzeba sie na cos
            zdecydować - wszystko jedno na co - ale tej decyzji sie trzymać i ją dziecku
            tłumaczyć.

            i jeszcze jedno słówko - moja przyjaciółka z dzieciństwa miała - i ma -
            rodziców - ateistów. sama chciała chodzic na religię, sama chciała iśc do
            komunii, a potem do bierzmowania. wskazywałoby to na fakt, że dziecko może
            zdawac sobie sprawę z tego, na co sie decyduje. ta dziewczynka - potem
            dziewczyna, praktykowała zupełnie sama - bez rodziców, babć, ciotek i tak
            dalej. chciała i tyle, a rodzice nie zabraniali.
            • syriana Re: hmmmmmmmm........ 15.05.07, 10:40
              > dlaczego więc część z Was zarzuca katolikom pranie mózgu i narzucanie
              > czegokolwiek dzieciom od małego, skoro tak naprawdę robimy to wszyscy

              nikt niczego nie zarzuca prawdziwym katolikom

              zarzucamy ateistom z lenistwa, że w imię głupio rozumianego konformizmu i
              tchórzostwa, a także słynnego "dania wyboru", chrzczą dzieci i posyłają do komunii
              • mynia0 Re: hmmmmmmmm........ 15.05.07, 12:22
                widzisz, ja jednak odniosłam inne wrażenie... bo porównanie osoby wierzącej do
                ubezwłasnowolnionej tudziez upośledzonej - to juz moim zdaniem przesada i
                świadczy dokładnie o tym, co napisałam powyżej.

                z resztą absolutnie się zgadzam. powiem wiecej - cenię ludzi, którzy bronią
                swoich przekonań i sa w stosunku do nich konsekwentni, a przy tym nie robią
                szopki z obrzędów, które dla mnie - katolika - są sakramentami świetymi - mówię
                nie tylko o chcrzcie, ale i o ślubie kościelnym na przykład. bo po kiego
                czorta ludzie niewierzący biorą taki ślub, skoro nie wierza - dla białej sukni,
                czy dla rodziny, żeby zbulwersowana nie była?

                powtarzam raz jeszcze - szanuję wszystkich, którzy żyją w zgodzie ze sobą,
                swoimi przekonaniami, czesto wbrew wszystkim.

                ale to już temat na całkiem inny wątek. smile
        • zuzia412 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 10:50
          Jasne, lepiej zafundować dzieciakowi 8-letniemu problem - wszyscy chodzą do
          kościoła i mają komunię - a ja nie bo rodzice mają zasady, których nie rozumie.
          Dzieciak w tym wieku na pewno nie skuma naszych racji (nie mówię że głupich czy
          bezsensownych), wie tylko tyle że w gronie rówieśników jest odmieńcem.
          Mój tata był policjantem, wcześniej milicjantem - pamiętam jak było mi
          strasznie źle z tym że wszystkie dzieciaki miały komunię, opowiadały o tym
          przez parę dni w szkole, my w tym czasie wyjechaliśmy do dziadków na tydzień.
          Tam miałam komunię, po kryjomu żeby nikt nie "doniósł".
          Pewnie że fajnie i słusznie jest zmieniać świat, ale nie kosztem dzieciaków.
          • demarta Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 10:55
            no tak, przecież brak komunii, to rana otwarta na sercu. i nie zabliźnia się do
            końca życia......
            • joanna35 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:05
              Może mi ktoś powiedzieć po co ta ironia? Jestem osobą wierzącą w Boga, ale
              nigdy nie przyszło mi do głowy obnosić się ze swoją wiarę czy też jej komuś
              narzucać. W życiu kieruję się zasadą żyj i pozwól innym, może forumowe ateistki
              pomyślałyby o tym samym zamiast czepiać się wierzących, bo na razie,
              przynajmniej na tym forum, to ateistki są pozbawione szacunku dla uczuć
              religijnych wierzących, a nie odwrotnie.
              • lola211 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:10
                KK sam sie wystawia na strzal niezadowolonych
                z jego wszedobylstwa ludzi, to co sie dziwisz?
                Jak byscie praktykowali sobie nieszkodliwie w kosciolach, bez pchania sie do
                szkol, to nikt by sie nie czepial.


                • joanna35 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:13
                  Na wszystkie nadobowiązkowe zajęcia dziecko posyłasz ze strachu przed
                  odrzuceniem?
              • demarta Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:13
                joanna35 napisała:

                > Może mi ktoś powiedzieć po co ta ironia?

                jeśli chodzi o ironię w moim wykonaniu - taki mam styl. od zawsze i w każdym
                temacie. to nie jest ironia wycelowana w wierzących i nie ma na celu obrazenia
                ich.

                Jestem osobą wierzącą w Boga, ale
                > nigdy nie przyszło mi do głowy obnosić się ze swoją wiarę czy też jej komuś
                > narzucać.

                a koleżanka zuzia właśnie próbuje to robić.

                W życiu kieruję się zasadą żyj i pozwól innym, może forumowe ateistki
                >
                > pomyślałyby o tym samym zamiast czepiać się wierzących, bo na razie,
                > przynajmniej na tym forum, to ateistki są pozbawione szacunku dla uczuć
                > religijnych wierzących, a nie odwrotnie.

                nie zauważyłam tu czepialstwa wobec wierzacych. zauważyłam natomiast ich
                wahanie, niepewnosć oraz reakcję wierzacych - a poślij do komunii. to chyba nie
                z szacunku do niewierzacych....?
                • joanna35 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:16
                  Mój post nie był skierowany konkretnie do Ciebie i nie wynika tylko z lektury
                  tego wątku. Ostatnimi czasy było kilka wątków na temat wiary, w których
                  wierzący zostali określeni jako upośledzeni, niespełna rozumu czy tym podobnie.
                  Nie uwazasz, ze jest to indywidualna sprawa danej osoby?
                  • demarta Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:22
                    uważam. w tym punkcie zgadzam sie z tobą w 100%.
                  • triss_merigold6 Czytanie ze zrozumieniem - cenna umiejętność 15.05.07, 12:31
                    Jeśli pijesz do mnie to proponuję przeczytać wspomniany fragment ze
                    zrozumieniem. Napisałam, że w okresie dojrzewania uważałam ludzi głęboko
                    wierzących za lekko upośledzonych. W OKRESIE DOJRZEWANIA czyli mając te 15-17
                    lat. Ów wiek cechuje na ogół czarno-białe postrzeganie i radykalizm ocen a nie
                    filozoficznie wyważone podejście do różnorodności i złożoności świata.
                    Pojmujesz?
                    Ponieważ jestem wiele lat po okresie dojrzewania więc moje poglądy i oceny
                    także uległy ewolucji i NIE UWAŻAM wierzących za upośledzonych z wyjątkiem
                    wszelkiej maści fanatyków. Fanatyków nieodmiennie uważam za ograniczonych
                    intelektualnie i dotyczy to wierzących w cokolwiek, new age'owców, wegetarian
                    etc.
                    • joanna35 Re: Czytanie ze zrozumieniem - cenna umiejętność 15.05.07, 12:46
                      triss_merigold6 napisała:

                      NIE UWAŻAM wierzących za upośledzonych
                      Dobrze, że to napisałaś, bo z Twoich postów trudno byłoby się tego domyślić.
                      Skoro tak mówisz to pewnie tak jest.
                      • triss_merigold6 Re: Czytanie ze zrozumieniem - cenna umiejętność 15.05.07, 13:01
                        Z moich postów wynika przede wszystkim szacunek dla cudzej wiary. Jako ateistka
                        nie będę robiła szopki posyłając dzieciaka do komunii, bo to nie wizyta w
                        wesołym miasteczku tylko sakrament. Zdaje się, że wierzący traktują przyjęcie I
                        Komunii Św. jako istotne przeżycie duchowe więc sprowadzanie tego do szopki z
                        prezentami i białą kiecą żeby dziecko nie wyróżniało się spośród rówieśników
                        jest obraźliwe właśnie dla tych wierzących.
                        Tak samo nie zrobiłabym małolatowi Bar Micwy skoro nie jestem wyznania
                        mojżeszowego.
                        • brak.polskich.liter Festyniarstwo 15.05.07, 15:11
                          Pozwolisz, ze sie podpisze?

                          > Zdaje się, że wierzący traktują przyjęcie I Komunii Św. jako istotne
                          > przeżycie duchowe więc sprowadzanie tego do szopki z
                          > prezentami i białą kiecą żeby dziecko nie wyróżniało się spośród rówieśników
                          > jest obraźliwe właśnie dla tych wierzących.

                          Wydaje sie byc oczywiste. Ale czy jest? Festyniarstwo, polegajace na
                          traktowaniu uroczystosci przyjmowania sakramentow (I Komunia, malzenstwo) jako
                          spektaklu z dekoracjami, impreza i prezentami w roli glownej, powinno - na
                          zdrowy rozum - razic wierzacych, jako robienie cyrku z czegos, co jest dla nich
                          bardzo istotne. Tymczasem, z obserwacji terenowych wynika, ze wielu katolikom
                          aspekt festyniarski uroczystosci religijnych zdaje sie nic a nic nie
                          przeszkadzac.
                          Przyznaje, ze czegos tu nie rozumiem.
                          • malila Re: Festyniarstwo 15.05.07, 17:44
                            brak.polskich.liter napisała:
                            > Tymczasem, z obserwacji terenowych wynika, ze wielu katolikom
                            > aspekt festyniarski uroczystosci religijnych zdaje sie nic a nic nie
                            > przeszkadzac.
                            > Przyznaje, ze czegos tu nie rozumiem.

                            Panu Bogu świeczkę i rodzinie imprezę. Czego tu nie rozumieć?smile)
                            IMO to prosty efekt mylenia szacunku z podporządkowaniem się i demonstrowaniem
                            swego religijnego zaangażowania. Z jednej strony to rodzaj kupowania sobie
                            odpustu. Z drugiej - daje grupie poczucie bezpieczeństwa, że ten, kto
                            podporządkowuje się zewnętrznym regułom, jest "nasz".
                            Mundurki też mają w ten sposób zadziałać na uczniów.
            • zuzia412 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:07
              demarta napisała:

              > no tak, przecież brak komunii, to rana otwarta na sercu. i nie zabliźnia się
              do
              >
              > końca życia......

              a pozwolenie dziecku na komunię, to z kolei wielka sącząca rana u matki która
              zrobiła coś niezgodnie ze swoim światopoglądem. Nie rozumiem dlaczego nie
              pozwolić dziecku chodzić na religię i przystąpić do komunii, jeśli tego chce.
              Ja wtedy chciałam.
          • lola211 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:03
            To, ze tobie bylo źle nie znaczy, ze innym bedzie.

            Normalny rodzic jest w stanie wytlumaczyc dziecku, ze taki owczy pęd jest
            głupota i ulegaja mu tylko tchorze i ludzie malo myslacy.

            Dziecko powinno wiedziec, ze ludzie sie roznia, nie sa jedna zbita masa.Ze
            swoja indywidualnosc trzeba podkreslac, a nie niszczyc.

            Ale na to stac tylko ludzi o sprecyzowanych pogladach i cywilnej odwadze,reszta
            tanczy jak jej zagraja i pokornie stara sie wtopic w tłum, zeby przypadkiem sie
            nie odrozniac i nie byc "odmiencem".

            Poza tym teraz sa inne czasy, uczmy dzieci otwartosci i tolerancji, to moze
            mamy szanse na zmiane wizerunku naszego zacofanego, ksenofobicznego
            spoleczenstwa.



            • joanna35 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:10
              lola211 napisała:

              > To, ze tobie bylo źle nie znaczy, ze innym bedzie.
              >
              > Normalny rodzic jest w stanie wytlumaczyc dziecku, ze taki owczy pęd jest
              > głupota i ulegaja mu tylko tchorze i ludzie malo myslacy.
              >
              > Dziecko powinno wiedziec, ze ludzie sie roznia, nie sa jedna zbita masa.Ze
              > swoja indywidualnosc trzeba podkreslac, a nie niszczyc.
              >
              > Ale na to stac tylko ludzi o sprecyzowanych pogladach i cywilnej
              odwadze,reszta
              >
              > tanczy jak jej zagraja i pokornie stara sie wtopic w tłum, zeby przypadkiem
              sie
              >
              > nie odrozniac i nie byc "odmiencem".
              >
              > Poza tym teraz sa inne czasy, uczmy dzieci otwartosci i tolerancji, to moze
              > mamy szanse na zmiane wizerunku naszego zacofanego, ksenofobicznego
              > spoleczenstwa.
              >
              W którym puncie swojego postu jesteś otwarta i tolerancyjna dla wierzących?
              wszak dla Ciebie, jako ateistki, wierzący jest odmieńcem więc z założenia mu
              się szacunek należy, nieprawdaż? Twoja odwaga i sprecyzowane poglądy
              sprowadzają się do szydzenia z wierzących?
              • lola211 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:13
                >do szydzenia z wierzących

                Ja szydze z takich jak zalozycielka watku, a nie z wierzacych.Takich
                prawdziwych katolikow to znam kilku, a reszta to "wierzacy inaczej"- do
                kosciola nie chodza, alebo sporadycznie, przykazan nie przestrzegaja, ale
                dziecko na religie posla.
                • joanna35 Re: Czysty, żywy konformizm 15.05.07, 11:18
                  lola211 napisała:

                  > >do szydzenia z wierzących
                  >
                  > Ja szydze z takich jak zalozycielka watku, a nie z wierzacych.Takich
                  > prawdziwych katolikow to znam kilku, a reszta to "wierzacy inaczej"- do
                  > kosciola nie chodza, alebo sporadycznie, przykazan nie przestrzegaja, ale
                  > dziecko na religie posla.
                  Od razu poczułam się lepiejsmile)
          • triss_merigold6 Droga Zuziu 15.05.07, 13:07
            Ośmiolatek powiela poglądy rodziców, krytyczny wobec ich systemu wartości staje
            się później. Ośmiolatek potrafi zrozumieć z czego wynika jego odmienność: kolor
            skóry, okulary, inna wiara/brak wiary etc. i przyjąć to za swoją NORMĘ jesli
            rodzice nie robią cyrku tylko spokojnie podchodzą.
            To, że Tobie było przykro wynika z podejścia Twoich rodziców. Chcieli mieć
            ciastko i zjeść ciastko - posłać dziecko do komunii ale nieoficjalnie.

            Nie chodzi o zmienianie świata tylko o przyjęcie na klatę konsekwencji wyborów
            światopoglądowych.
            • malila Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:11
              triss_merigold6 napisała:
              > To, że Tobie było przykro wynika z podejścia Twoich rodziców.

              Ten wniosek jest jednak zbyt daleko idący. To, że dziecku jest przykro nie musi
              wynikać z podejścia rodziców. Jednak przy odpowiednim ich podejściu przykrość
              dziecka można zminimalizować.
              • triss_merigold6 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:14
                Miała komunię, którą nie bardzo mogła się pochwalić i nie z całą klasą.
                Litości. Do mojej klasy chodziły dzieci rodziców wojskowych i bez problemu
                zaliczały katechezę, komunię, bierzmowania etc. Te, które nie chodziły na
                religię były niewierzące vide ja.wink
                • malila Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:20
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Miała komunię, którą nie bardzo mogła się pochwalić i nie z całą klasą.
                  > Litości. Do mojej klasy chodziły dzieci rodziców wojskowych i bez problemu
                  > zaliczały katechezę, komunię, bierzmowania etc. Te, które nie chodziły na
                  > religię były niewierzące vide ja.wink

                  Rozumiem, że w Twojej klasie były dzieci niewierzące i niepraktykujące (jak np.
                  Ty) oraz praktykujące. Ale jak to się ma do wyciągniętego przez Ciebie wniosku?
                  • triss_merigold6 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:23
                    Czytanie ze zrozumieniem - cenna umiejętność.
                    Zuzia napisała, że musiała mieć komunię po kryjomu, bo ojciec był milicjantem.
                    Podobny mit funkcjonował na temat dzieci z rodzin wojskowych - że chrzest
                    potajemny, komunia pokątnie etc. Więc podkreślam, że to BZDURA, bo znam do
                    cholery osób z rodzin wojskowych, ojcowie zajmowali wysokie stanowiska a dzieci
                    chodziły na przykościelną katechezę i miały full wypas z uroczystościami.
                    • malila Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:41
                      triss_merigold6 napisała:

                      > Czytanie ze zrozumieniem - cenna umiejętność.
                      > Zuzia napisała, że musiała mieć komunię po kryjomu, bo ojciec był
                      milicjantem.
                      > Podobny mit funkcjonował na temat dzieci z rodzin wojskowych - że chrzest
                      > potajemny, komunia pokątnie etc. Więc podkreślam, że to BZDURA, bo znam do
                      > cholery osób z rodzin wojskowych, ojcowie zajmowali wysokie stanowiska a
                      dzieci
                      >
                      > chodziły na przykościelną katechezę i miały full wypas z uroczystościami.

                      Jeśli czytanie ze zrozumieniem uważa się za cenną umiejętność, to warto
                      inwestować w jej nabywanie. To, że Zuzia musiała (czy nie musiała) przyjmować
                      komunię po kryjomu, nie ma żadnego związku z tym, czy za jej poczucie
                      przykrości odpowiadali rodzice. Jeśli uważasz, że ma - pokaż mi proszę ów
                      myślociąg, który doprowadził Cię do takiego wniosku. Być może nie doceniam
                      Twoich umiejętności.

                      Jeśli natomiast chodzi o to, czy dzieci osób zajmujący określone stanowiska
                      mogły swobodnie przyjmować sakramenty, to z mojej wiedzu wynika, że zdarzały
                      się przykre konsekwencje. To, że Ty masz inne doświadczenia, tego faktu nie
                      zmienia. Twoje doświadczenia nie są kryterium tego, co ma bądź miało prawo się
                      zdarzyć. Przynajmniej nic mi o tego rodzaju religii nie wiadomo.
                    • zuzia412 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:54
                      triss_merigold6 napisała
                      Zuzia napisała, że musiała mieć komunię po kryjomu, bo ojciec był milicjantem.
                      > Podobny mit funkcjonował na temat dzieci z rodzin wojskowych - że chrzest
                      > potajemny, komunia pokątnie etc. Więc podkreślam, że to BZDURA, bo znam do
                      > cholery osób z rodzin wojskowych, ojcowie zajmowali wysokie stanowiska a
                      dzieci
                      >
                      > chodziły na przykościelną katechezę i miały full wypas z uroczystościami

                      Fakt że BZDURA napisałaś wielkimi literami, nie oznacza że masz rację. Ja nie
                      zamieściłam tu takich "informacji", bo znam kogoś z takiej rodziny. Tu chodzi o
                      moją rodzinę i znam ten temat od podszewki. Nie wiesz też ile mam lat, więc
                      skąd możesz wiedzieć o jakim okresie piszę.
            • zuzia412 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:43
              To, że Tobie było przykro wynika z podejścia Twoich rodziców. Chcieli mieć
              > ciastko i zjeść ciastko - posłać dziecko do komunii ale nieoficjalnie.
              Droga triss, nie całkiem tak, z tym ciastkiem to się trochę rozpędziłaś.
              Rodzice NIE MOGLI oficjalnie posłać mnie do komunii. Nie pisałam nic o ich
              poglądach, a jedynie o tym że z racji zawodu mojego taty nie mogli sobie na to
              pozwolić.
              Głosicie tu piękne tezy, z większością się zgadzam. Ale swoje tezy trzeba też
              umieścić gdzieś w praktyce. Jedna z dziewczyn napisała wczesniej, że religia w
              przedszkolu o godz.9.30, a maluch w tym czasie może iść do starszaków. No
              super! I podejrzewam że nic tu nie zmieni, wkurzy się (przy pani albo w domu-
              to drugie szybciej, bo łatwo nam tak pięknie wypowiadać własne zdanie na
              anonimowym forum), a dziecko... Nie sądzę żeby każda mama-ateistka powiedziała:
              żądam zapewnienia dziecku w tym czasie innych zajęć, odpowiednich dla jego
              grupy wiekowej, bo tylko na tym forum ateiści stanowią 90% (albo tylko w tym
              wątku, nieważne).
              Sama w ogólniaku nie chodziłam na religię,mimo że była w szkole - ale szkoła
              średnia to nie podstawówka, zwłaszcza początkowe klasy. Jeśli moje dziecko
              będzie chciało chodzić na religię z ciekawości świata, to super. Jeśli nie
              bedzie chciało to nie bedzie chodziło, ale jeśli powie mi że chce chodzić bo
              jest mu źle z tym, że wszyscy (bo często tak jest) chodzą - to pozwolę jej
              chodzić. Oczywiście postaramy się wytłumaczyć (o ile 8-latkowi zawsze da się
              wytłumaczyć zawiłości tego świata), ale nie będziemy na siłę odwodzić.

              • lola211 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 13:48
                Ha, a zatem ulegasz manipulacji tych, ktorzy kuchennymi drzwiami religie do
                szkol wprowadzili.Zrobili to wlasnie po to, aby zlamac wahajacych sie- ktorych
                jest coraz wiecej.Dobrze wiedzieli, ze rodzice dla "dobra dziecka " i dla
                swietego spokoju nie beda stawac okoniem.
                Jakie to wszystko zenujace.
                • malila A czy ktoś ma doświadczenie? 15.05.07, 13:54
                  W stawaniu okoniem? Z ciekawości pytam - chciałabym się dowiedzieć, jak to
                  wygląda w praktyce.
                • zuzia412 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 14:00
                  Ależ ja nie jestem wahająca się. Napisałam tylko że pozwolę dziecku chodzić na
                  religię jeśli będzie chciało - jeśli BĘDZIE CHCIAŁO, powtarzam.
                  • lola211 Re: Droga Zuziu 15.05.07, 14:06
                    Jak ma nie chciec, jak inni chodza?
                    Zaden kilkulatek nie powie, ze nie chce.Nie zdaje sobie przeciez w ogole
                    sprawy, z czym to jest zwiazane.
    • zuzia412 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 11:51
      Rozwinęłyście ten wątek daleko poza ramy pytania autorki postu. Zdaje się że
      napisała, w tytule zresztą, że "córka zafascynowana". Rozumiem że wiarą. Nie
      widzę tu konieczności zabronienia jej tego w imię naszych poglądów. Kto
      powiedział, że jesteśmy jedyni nieomylni.
      Joanno, na pytanie czy poślę dziecko na każde zajęcie nadobowiązkowe ze
      strachu - nie. Jeśli dziecko nie będzie chciało chodzić na religię i będzie się
      z tym czuło Ok, to nie pójdzie (do komunii też jasna sprawa nie przystąpi). Ale
      jeśli powie mi że chce chodzić, to jej nie zabronię.
      • fiola1 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 12:16
        Ja tylko dodam,ze nie jestem ochrzczona,nie mialam komunii i nigdy ale to nigdy
        nie czulam się z tym zle,fakt,ze mieszkalam wtedy we Wloszech a nie w Polsce a
        tam az takiego fanatyzmu nie ma.Jak wrócilam do kraju to nie chodzilam na
        religię i czulam sie z tym dobrze,nikt mie nie wysmiewal choc nie chodzilam
        jako jedyna w calej podstawowce.U mnie jest tak,ze moj mąż wierzy i chcialby
        aby mloda miala komunię.
      • syriana Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 12:46
        > Rozwinęłyście ten wątek daleko poza ramy pytania autorki postu. Zdaje się że
        > napisała, w tytule zresztą, że "córka zafascynowana". Rozumiem że wiarą. Nie
        > widzę tu konieczności zabronienia jej tego w imię naszych poglądów.


        powiem tak:
        ateizm jest moją świadomą postawą, którą potrafię uzasadnić
        co więcej, dla mnie jest wartością, którą musiałam sobie wywalczyć na pewnym
        etapie życia

        dlatego ludzi, którzy mają takie dylematy jak autorka wątku, uważam za
        niedojrzałych i nieułożonych światopoglądowo

        może się mylę, ale bycie rodzicem to chyba nieustanne przeżywanie różnych
        fascynacji własnych dzieci i konsekwencji, które te fascynacje mają

        dla Ciebie Zuziu, komunia to nic innego jak tylko wcielenie się w kolejną postać
        (tym razem mini panny młodej), zabawa

        gdzieś tak między fascynacją i pragnieniem bycia Spidermanem a księżniczką w
        różu z domku Barbi - a to nieszkodliwe, więc niech dziecko ma
    • mynia_pynia Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 16:34
      U nas w Polsce to jest straszny problem.
      Jesteśmy krajem katolickim i osoby niewierzące mają najgorzej, bo Żydzi mają
      swoje święta, swoje obyczaje, Jechowi swoje, Zielonoświądkowcy swoje, Muzumanie
      też mają swoje święta - a ateiści nic nie mają bo w nic nie wierzą.

      Mam znajomych niewierzących i oni też posyłali swoje dziecko na religie bo
      chciało. Efekt jest taki, że córka im ostatnio powiedzała że się wstydzi że jej
      rodzice ślubu kościelnego nie mają, że nie chodzą do kościoła, itp.

      Niestety pranie mózgu wczesno-przedszkolno-szkole przez panie katechetki już
      nastąpiło.
      • mynia0 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 15.05.07, 21:43
        i znowu to pranie mózgu...

        a czego mogą się spodziewac rodzice niewierzacy, którzy posyłają dziecko na
        religię? bo nie rozumiem... akceptacji tego, że wg koscioła i zasad, w które
        nie wierza - ale UCZĄ swoje dziecko - żyją nie tak , jak trzeba? przeciez
        chodzenie do kościoła i ślub koscielny to ważne dla katolika rzeczy,
        powiedziałabym nawet - zasady wiary. jak to ma wyglądac dalej - dziecko
        katolickie, a rodzice nie? i rodzice się dziwią temu, że córka się wstydzi?
        sami chcieli, posyłając na tę religię.

        wg. tego, co napisałaś, każda wiara i każdy światopogląd to pranie mózgu.
        • triss_merigold6 Re: komunia- ja nie wierząca -córka zafascynowana 17.05.07, 09:24
          O toto. Na religioznawstwo wysłałabym dziecko w podskokach. Na religię nie.
          Żadną. Nie życzę sobie przynoszenia do domu tekstów krytykujących z perspektywy
          religijnej mój wybór światopoglądowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka