dziś wieczór panieński mojej koleżanki ,impreza w jednym z klubów krakowskich
na rynku. Do tego moje urodziny. Więc wszystko powinno iść ze zdwojoną siłą.
A mnie sie nie chce jak jasna cholera. Jak pomyśle o
czesaniu ,malowaniu ,paznokciach ,zastanawianiu sie w co sie ubrać ,a później
jechaniu tam... eeee nie chce mi sie no...
Ale nie wypada przecież nie jechać.
Więc zróbie coś żeby mi sie jednak chciało
pozdrawiam i stawiam po kielichu