Dawno nie komentowaliśmy głębokich, egszystencjalnych przemyśleń posłanki
Sobeckiej:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4202800.html
>Seks sam w sobie jest zły? - dopytuje dziennik. "Tak. Jest zły, bo nie
rozwija człowieka, nie przynosi dobra, nie daje bliskości z drugą osobą. Seks
powinien dotyczyć małżeństw. Łączyć się z miłością" - podkreśla Sobecka.<
Rozumiem, że dla pani posłanki miłość poza małżeństwem nie istnieje. Czasem
chciałabym jak w filmie "Być jak John Malkovitch" wejść do czyjejś głowy, w
tym przypadku do łepetyny Sobeckiej i pooglądać ten piękny świat jej oczami..
Podejrzewam, że przestałby być już taki piękny

)